Dodaj do ulubionych

powitanie i fanfic

06.11.18, 16:04
Salve! Podczytuję Was od lat, ale jakoś dotychczas się nie złożyło, żebym się przyłączył. Wychowałem się na Jeżycjadzie, ale nie znam nic po JT, który jak dla mnie odbiegł tak bardzo od wcześniejszego standardu, że nie było już powrotu. W latach 90. miałem jeszcze nadzieję, że w moim ulubionym cyklu pojawią się tematy dla mnie ważne, ale się zawiodłem. Wrzucam wobec tego mój pierwszy od stu lat fanfic - alternatywną historię postaci, jakiej nie doczekałem się w kanonie.

Założyłem nowe konto i co próbuję zapostować, to dostaję wiadomość, że potrzeba aprobaty administratora, więc mam nadzieję, że post nie wysłał się kilka razy. Jakby co, to przepraszam za spam.

---

Aniela Kowalik czuła lekką irytację. Irytacja dotyczyła jej samej, Aniela nie mogła więc nawet zepchnąć na bok nieprzyjemnej myśli. Już od pewnego czasu wiedziała, na co się zanosi, ale mimo to nie powstrzymała żachnięcia, kiedy Bernard w swoim niepowtarzalnym stylu ("Aniello, zwiąż z moim wejrzeniem ócz swoich onyksy! Dobrze widzisz, nie mylisz się: klękam, by jak sługa pokorny prosić: niech nasze szczęście trwa wiecznie!") poruszył kwestię ślubu. Spotykali się już prawie rok. Prawda, pasowali do siebie z charakteru, a przy gabarytach Bernarda gibka Aniela wyglądała jeszcze zwiewniej, ale czy to powód, żeby wiązać się z kimś na całe życie? Chciała w odpowiedniej chwili poruszyć ten temat - ale malarz ją ubiegł. I niewątpliwie został zraniony prosto w to wielkie, tkliwe serce.
Plując sobie obficie w brodę za taką małostkowość Aniela w końcu przyznała się przed samą sobą, że ceni szerokie kontakty Bernarda w środowisku poznańskich artystów. W przeciwieństwie do niego nie miała wstrętu do chałtur, honoraria za rozmaite okolicznościowe występy świetnie reperowały jej uparcie skromny budżet. Uch, trzeba będzie się do niego odezwać, zatrzepotać rzęsami, zagadać... Ale najpierw przemóc tę nieoczekiwaną złość na swoją interesowność. Aniela rzuciła się na fotel, postukując stopą w rytm „First We Take Manhattan”. Dochodziła dziesiąta, w oknie wisiał księżyc. Akurat sięgała po zaczętą książkę, gdy rozległ się dzwonek.
Nie poprawiło to jej nastroju ani na jotę. Aniela z warknięciem zerwała się z fotela i pomaszerowała do drzwi, zaciskając pod szyją poły szlafroka. Nabierając powietrza odsunęła z hukiem zasuwę, ale tyrada zamarła jej na ustach. Bernard był osobliwie zgaszony, unikał jej wzroku i przyciskał do piersi dwie butelki Bikavera. Instynkt podpowiadał Anieli, by zatrzasnąć mu drzwi przed nosem, i już miała to zrobić, kiedy artysta cofnął się o krok. W końcu spojrzał jej w oczy. Błagalnie, nietypowo poważnie.
- Przybywam w pokoju – powiedział cichym, matowym głosem. Aniela zmierzyła go wzrokiem, sapnęła i odsunęła się od drzwi.
- Siadaj, rozgość się, zaraz wracam – rzuciła, łapiąc z krzesła spódnicę i bluzkę. Zanim wróciła do pokoju, Bernard zdążył otworzyć wino i napełnić dwa kieliszki, jeden z których już wcześniej opróżnił. Chwyciła jeden i usiadła naprzeciwko gościa po drugiej stronie stołu. - Słuchaj, Bernard... - zaczęła.
- Nie chcesz, bo o mnie wiesz? - przerwał jej malarz. Powiedział to jakoś dziwnie, zupełnie bez tchu i jednym ciągiem, bez żadnych ozdobników. Chyba naprawdę było z nim kiepsko.
- Wiem, że jesteś... specyficzny i łatwego życia z tobą nie będzie, ale...
Znów jej przerwał. - Tak, specyficzny – prychnął z goryczą. - Ładnie powiedziane. Anielko, powiedz mi tylko, skąd wiesz.
No doprawdy! Anielinych ócz onyksy błysnęły wojowniczo znad okularów. - Od pierwszej minuty dało się zauważyć, że jesteś upierdliwy. Już nie wspominając o tym, że przez ciebie kilkoro dzieciaków wyleciałoby z liceum. Teraz też ciągle mi przerywasz, a dopiero przyszedłeś.
Bernard gwałtownie podniósł głowę. Jednym haustem wychylił swoje wino, jak gdyby słowa Anieli go zszokowały.
- Ale to... Czyli... Posłuchaj, chodzi mi o to, że jestem... - Zamilkł i oparł dłonie na stole. Równiutko, absolutnie nieruchomo. Wziął głęboki wdech. - Jestem homoseksualistą.
Aniela nie od wczoraj obracała się wśród artystów i znała kilka par oraz kilkoro samotnych, o których chodziły słuchy, że mają odmienne upodobania, ale wyznanie Bernarda zupełnie zbiło ją z pantałyku.
- Chyba żartujesz. Ty, Bernard Wspaniały, największy Casanova Poznania, co żadnej niewieście nie daruje chociaż jednego komplementu? Wiem, że zrobiłam ci przykrość, ale nie musisz strugać Waldorffa...
- Nie strugam – przerwał jej, oczywiście. - I musiałem być największym Casanovą. Kiedy byłem mały...
Aniela w milczeniu napełniała kieliszki i z rosnącym smutkiem słuchała, jak rodzice i starsi bracia próbowali z wrażliwego artysty zrobić mężczyznę, którego nie musieliby się wstydzić przed sąsiadami. Przypomniała sobie, że Bernard dziwnie się wzdrygał, gdy ktoś nagle podniósł koło niego rękę choćby nawet w zupełnie niewinnych zamiarach, i bardzo się denerwował, gdy zaskakiwano go pogrążonego w myślach czy pracy. Czyżby to...?
- W liceum było trochę lepiej, plastyczka powiedziała dyrektorowi, że mam zadatki na artystę, a on porozmawiał z rodzicami. W końcu pozwolili mi mieć w domu własne farby i kredki, akwarelami zarobiłem na pierwsze sztalugi. Kiedy zacząłem przynosić matce pieniądze, nawet się ucieszyła, że coś ze mnie będzie. Potem było wojsko... - tu duży haust wina – A potem udało mi się wyrwać z domu i iść na studia, ale ciągle bałem się wychylać, starałem się do wszystkich kobiet w taki sposób, żeby żadna mnie nie chciała. Dopiero później pozwoliłem sobie trochę bardziej odbiegać od normy.
- Zaraz, chwila – Anieli coś się przypomniało. - Czy ty i Dambo...
Bernard zachłysnął się winem. - Nie! Przecież to dziecko, poznaliśmy się, gdy był w liceum! – łypnął na nią z oburzeniem. - Dambo był moim uczniem i przyjacielem. Wiedział o mnie wszystko i mimo to pozostał przy mnie. Jesteśmy duchowymi braćmi.
- A miałeś kogoś, kiedy się spotykaliśmy?
- Nie. Spójrz na mnie: gestykulujący, kwieciście mówiący, kudłaty wariat... Na takich jak ja mówią „przegięty”. - Bernard westchnął. - I do tego grubas. Powtórka z dzieciństwa: nie chcą się ze mną pokazywać.
- Schudnij i milcz – doradziła Aniela i od razu pożałowała złośliwości. Bernard pokręcił głową.
- Nie tak łatwo jest schudnąć, a zachowanie... Anielko, wreszcie mogę przynajmniej częściowo żyć tak, jak czuję. Gdy kogoś dziwi moje słownictwo, nareszcie nie spotka mnie za to nic złego. Czekałem na to całe życie, pozwalałem sobie na drobne przebłyski mnie, kiedy to było bezpieczne. Teraz, spójrz, zmienia się ustrój i jest szansa, że będzie lepiej. Nawet nam.
- A zamierzałeś mi o tym powiedzieć przed czy po ślubie? - zaciekawiła się Aniela. Bernard westchnął potężnie, aż wąs mu załopotał.
- Tu spoczywa, powiedzmy, Azorek. Nie chciałem cię skrzywdzić. Naprawdę do siebie pasujemy, sama przyznasz. Miałem nadzieję, że może po ślubie mi przejdzie, że będę mógł wytrzymać... Poza tym... - Bernard skulił się w sobie. – Zawsze chciałem mieć rodzinę. Dzieci, bliską osobę, do której mógłbym wracać. Myślałem...
Drugiej butelki wina nawet największy optymista nie nazwałby w połowie pełną i Anieli mocno już szumiało w głowie. - Bernardzie – powiedziała, jak sądziła, niezwykle wyraźnie. - Dziękuję ci za szczerość, ale już późno. Powiedziałeś mi dziś dużo bardzo ważnych rzeczy. Muszę to wszystko przemyśleć.
Bernard zerwał się od stołu. - Ależ oczywiście, oczywiście. Przepraszam, że przeszkodziłem... I Anielko... Czy mógłbym cię najmocniej prosić o... dyskrecję?
Aniela energicznie pokiwała głową, dźwignęła się z krzesła i delikatnie poklepała Bernarda po potężnym ramieniu. - Nie powiem, że cię rozumiem, bo nie rozumiem. Ale mimo wszystko cię lubię. Pojutrze sobota. Przyjdź, pogadamy.
Obserwuj wątek
    • rosa-huberman Re: powitanie i fanfic 06.11.18, 18:08
      Naprawdę z przyjemnością przeczytałam twój fan fik. Bernard homoseksualistą? Wizja, która tłumaczyłaby wiele i naprawdę w miarę spójna, ciekawa logiczna. O ile mio wiadomo u Musierowicz przenigdy nie padały takie tematy. Nie ukrywam, iż z obawą zaglądałam do tego kolejnego wątku w obawie przed trollem forumowym, który siał takie rożne dziwności i też zaczynał od pozornie niewinnego opowiadania o bohaterach Jeżycjady. Ty jesteś mężczyzną, a piszesz całkiem o wiele lepiej od autorki polularnej sagi. Ciekawe kim byłaby Natalia. Jakoś dla mnie ich związek z Robrojkiem, którego poznała jako kilkuletnia dziewczynka wydawał się zawsze mało wiarygodny. Podobnie jak i obleśny, tłusty Bernard w wykonaniu M.M.
      • sodan Re: powitanie i fanfic 06.11.18, 21:52
        Bardzo dziękuję za dobre słowo :) właśnie w Jeżycjadzie [tej części, którą znam] była masa potencjału na postacie niehetero. Znam kilka dziewczyn les i bi, które wzdychały do butch Gaby z grzywką albo w drugą mańkę - do subtelnej Natalii. Ale rozumiem, że ten temat nie pasuje do Porządnej Rodziny. Pamiętając feministkę dymiącą w biedne chore oczy myślę, że może to i lepiej, bo oszczędzono nam naprawdę obleśnych pomysłów na przedstawienie osób niehetero.
        • rosa-huberman Re: powitanie i fanfic 06.11.18, 22:15
          Na pewno opcja mniej ryzykowana. Koleżka Gabrieli o imieniu Barbara odznaczała się zwyczajniej podłym charakterem. Czy feminizm coś tutaj dodawał ujmował nie chciałabym jednoznacznie wyrokować. Raczej obstawiam niechęć autorki do kobiet myślących niekoniecznie stylem dom, mąż, dziecko. Ot, za dużo jadu tyle.
          • sodan Re: powitanie i fanfic 07.11.18, 08:53
            Moim zdaniem nie bez powodu kobieta inaczej myśląca była akurat karykaturą feministki wziętą prosto z koszmarnych snów środowisk antyfeministycznych, które z reguły nie są zbyt przychylne również osobom LGBT+, ale to chyba już za mocno zahacza o politykę.
    • guineapigs Re: powitanie i fanfic 06.11.18, 19:59
      Sodan, przez ciebie kusil mie diabel szepczac: nie pisz, po co ci to. Ale Bog zwyciezyl mowiac: nie dbaj o swoje spokoje, koledze pomoz! Sodan, to jest dobre. Moze nie genialne, ale superdobre. Ciekawe. Nowe. Wiesz, jest taka prawda: latwiej cos genialnego skopiowac niz cos wlasnego narysowac - i uwierz mi, ze tak jest. To o malarstwie. Ale.. Mysle, ze ta zasada tez ma sie do literatury. Ty pieknie 'piszesz jak MM', pieknie. A teraz pojdz w swoje.
      Jedno co mie zrazilo to ta wyliczanka kieliszkow - tam jest cos nie tak, ale to chyba drobiazg, jakies zapomnienie.
      Skoro B i A mieli blizniakow i pelne uczuc pozycie malzenskie - to jak to zrobic? A chyba raczej nie byla zaslona, A. wyglada na uwielbiana zone. Abysmy nie poszli sila mlota i nie zaczeli podejrzewac Ignaca czy Pyziaka - bo to juz by bylo chyba sztuczne.
      • sodan Re: powitanie i fanfic 06.11.18, 21:58
        Dzięki, bardzo mi miło, dawno nie czułem się tak doceniony :) ale nawet z zawodu nie piszę własnych rzeczy, tylko tłumaczę cudze, a autorskie pisarstwo wymaga większej... jak by to nazwać... samodzielności w pomysłach. Na razie pociągnę dalej tego fika, mam pomysł na bliźniaków bez żadnej ingerencji osób trzecich.
    • potworia Re: powitanie i fanfic 06.11.18, 22:19
      Okej. Na nienormatywnych obstawiałam Józka albo - wcześniej - Bellę i Przeszczepa, ale Bernardowi pasuje jak ulał. Poza tym - fajnie napisane. Tylko to wino coś za szybko wypite w czasie rzeczywistym oprawiiby najwyżej po dwie lampki. I czy "upierdliwy" to nie anachronizm. Słówko wydaje się najntisowe, a jesteśmy na etapie Brulionu.
      W jakich tekstach się specjalizujesz zawodowo, o ile są takie?
      • sodan Re: powitanie i fanfic 07.11.18, 08:32
        ooo, tak, Bella i Przeszczep też mi bardzo pasowali. Józek wypierający wszystko, co babskie, poniekąd też.
        Przyznam się bez bicia, że jak Drakula /I don't drink... wine/ i nie mam doświadczenia z tempem jego picia, ale wódka mi do Bernarda jednak nie pasuje. Drobna Aniela mogłaby się wstawić dwiema lampkami?
        Robię głównie filmy i różne teksty okołofilmowe, ale kiedy trafi się coś innego, też biorę.
        • turzyca Re: powitanie i fanfic 09.11.18, 00:57
          Policzyłam te kieliszki.
          W dwóch butelkach jest ich 10.
          Trzy idą do słowa "homoseksualista", tzn. dokładniej Bernard konsumuje dwa, a jeden ma Aniela. Potem Aniela nalewa "kieliszki", a potem jest mniej niż pół butelki czyli akurat dwa kieliszki. Czyli w trakcie opowieści Bernarda poszło ich 5 na dwoje. Zakładam, że Aniela w sumie wypiła mniej więcej trzy. Akurat ilość, żeby dobrze szumiało w głowie, ale żeby jeszcze mieć zdolność samorefleksji.

          Dziwne jest to, że wino leje Aniela. Tzn. może ja jestem konserwa, ale w towarzystwie mieszanym powinien lać facet. 30 lat temu ten obyczaj musiał być mocniejszy. Jakieś pół zdania uzasadnienia.

          A i ogólnie uważam, że wybór alkoholu jest idealny. Na spowiedź lepiej nadaje się wino. Poza tym jakby Bernard stanął na progu Anieli z flachą wódy, to scena by miała inną wymowę. Z flachą to mógł pójść do kumpla, jak ona dała mu kosza.
          I o ile mnie pamięć nie myli, to egri bikaver było wtedy modne i uchodziło za eleganckie. Dokładnie tego bym się spodziewała. Ttko?
          • potworia Re: powitanie i fanfic 10.11.18, 17:41
            turzyca napisała:

            >
            > Dziwne jest to, że wino leje Aniela. Tzn. może ja jestem konserwa, ale w towarz
            > ystwie mieszanym powinien lać facet. 30 lat temu ten obyczaj musiał być mocniej
            > szy. Jakieś pół zdania uzasadnienia.
            >
            >
            Pojęcia nie miałam. Ja się zawsze wyrywam do otwierania wina, a potem nalewam z rozpędu, lubię obie czynności, lubię wszelkie czynności i nadaktywna jestem w ogóle, na każdym polu... ( może się nada na to postulowane pół zdania uzasadnienia: Aniela, jak zwykle nadaktywna i na każdym polu lubiąca kontrolować sytuację...)
            Ale że ustawowo rozlewać powinien mężczyznza, to dla mnie nowość.
            • ciotka.scholastyka Re: powitanie i fanfic 11.11.18, 14:54
              potworia napisał(a):


              > Pojęcia nie miałam. Ja się zawsze wyrywam do otwierania wina, a potem nalewam z
              > rozpędu

              A ja gdzieś czytałam, że w wiekszym gronie kobieta do otwarcia wina odruchowo poda butelkę/poprosi o to tego mężczyznę, który się jej podoba. I wiecie co? To prawda :)
      • turzyca Re: powitanie i fanfic 09.11.18, 01:05
        Upierdliwy też mi się wydaje anachronizmem. I w sumie zastanawiam się nad homoseksualistą. Tzn. wydaje mi się, że słowo było rzadsze i raczej bym się spodziewała omówienia. Typu "wolę mężczyzn".

        Bernard mógł być heteroromantyczny (albo biromantyczny, egal). Czyli buchać uwielbieniem, a do łóżka się przymuszać. Z czasem "okazałoby się", że nadwaga, problemy medyczne itd
        • sodan Re: powitanie i fanfic 10.11.18, 12:57
          Ale bez spoilerów proszę, i skąd w ogóle zaglądasz mi przez ramię <.<
          • ciotka.scholastyka Re: powitanie i fanfic 10.11.18, 14:45
            sodan napisał(a):

            > Ale bez spoilerów proszę, i skąd w ogóle zaglądasz mi przez ramię <.<

            Sodanie, dzień dobry, i od razu lecę z tradycyjną prośbą, bo jako nowy nie możesz tego widzieć: cytuj zdanie/post, na który odpowiadasz (opcja "cytuj"). Im dłuższa dyskusja, tym łatwiej się ją czyta w ustawieniu "od najnowszego posta", a wówczas kompletnie nie można się zorientować, czego dotyczą, np, słowa twojej odpowiedzi: "Ale bez spoilerów proszę, i skąd w ogóle zaglądasz mi przez ramię" i do kogo to.

            Innym dyskutantom tutaj też się owo przypomnienie należy. Tyle, że oni nie nowi... :-#
    • ssssen Re: powitanie i fanfic 07.11.18, 07:58
      Nie rozumiem tego fragmentu: "Przypomniała sobie, że Bernard dziwnie się wzdrygał, gdy ktoś nagle podniósł koło niego rękę choćby nawet w zupełnie niewinnych zamiarach, i bardzo się denerwował, gdy zaskakiwano go pogrążonego w myślach czy pracy. Czyżby to...?". Czy geje boją się że ktoś ich uderzy? Czy wstydzą się pogrążania w myślach?

      Ktoś tu wspomniał że piszesz jak MM - oj, nie, zdecydowanie nie. Wspólną cechą większości fanfików są te krótkie, jakby wyciosane siekierą zdania - tam gdzie można by postawić myślnik, średnik czy przecinek i zbudować dłuższe zdanie złożone autorzy fanfików często stawiają kropkę i zaczynają nowe zdanie, cały tekst wygląda wtedy jakby napisał go zawodowy wojskowy ;)
      • sodan Re: powitanie i fanfic 07.11.18, 08:45
        Osoby dowolnej orientacji wychowane w przemocowym domu często mają tego typu odruchy jeszcze w dorosłym życiu. Siedzisz sobie spokojnie pogrążona w myślach, kiedy nagle czujesz rękę na ramieniu i pierwsze skojarzenie: zaraz się zacznie...
        Przeformułuję to i inne wspomniane wyżej zastrzeżenia, ale z braku edycji postów - tylko u siebie na dysku.

        A wiesz, że to cholernie celne porównanie? Każdy znany mi zawodowy wojskowy używa ze znaków interpunkcyjnych praktycznie tylko ".!?". Chociaż 3 osoby próby to jeszcze nie badanie ;)
      • turzyca Re: powitanie i fanfic 09.11.18, 00:29
        A mnie się akurat to bardzo podobało. Subtelny sposób powiedzenia, jakich metod używała rodzina, żeby wyplenić z Bernarda upodobania.
        Może tylko pominęłabym to "czyżby".

        Zgadzam się natomiast, jeśli chodzi o interpunkcję.
    • dumnadanka321 Re: powitanie i fanfic 07.11.18, 21:19
      Witam najserdeczniej. Przeczytałam z radością niekłamaną, niezmiernie wdzięczna w szczególności za "ócz onyksy" i "pogrzebanego, powiedzmy, Azorka". Zakończyłam czytanie Jeżycjady na "Wnuczce" i zamiast czytać dalsze części, wolałam rozkoszować się ich omówieniami na forumie. Za to z wielką pasją czytuję fanfiki, bo z fanfikó wychodzi życie. A tego życia, moim zdaniem, zabrakło w najnowszych książkach MM. Czekam na ciąg dalszy.
      • sodan Re: powitanie i fanfic 10.11.18, 12:56
        Dzięki! Tak, forumowe dyskusje o nowszych częściach są po prostu przepiękne. A ciąg dalszy już w produkcji :)
    • haszyszymora Re: powitanie i fanfic 08.11.18, 16:32
      Na duży plus: styl mówienia Bernarda w części oświadczynowej.

      Na duży znak zapytania: teza, iż Bernard tylko udaje kretyna, którego znamy z kanonu. Jeśli jego brak ogarnięcia ma być wykalkulowaną pozą, oznacza to, iż chłop z pełną świadomością, celem zachowania pozorów, naraził Damba na wyrzucenie ze szkoły (już nie wspominając o serii większych i mniejszych nietaktów). Trudno sympatyzować z takim bohaterem.
      • turzyca Re: powitanie i fanfic 09.11.18, 01:09
        Można być kretynem i mieć tego jakaś tam świadomość. Co nie znaczy, że ma się zasoby do trwałej zmiany zachowania.
      • sodan Re: powitanie i fanfic 10.11.18, 12:54
        Barwne, przesadnie kwieciście się wysławiające postacie mam w gronie znajomych. To nie kretyni, tylko ludzie o *bardzo* niecodziennym sposobie bycia. Kiedy poczuli się wystarczająco bezpiecznie, żeby nie musieli chować się w zbroi normatywnego zachowania, okazało się, że raz ujawnione nienormatywne zachowanie jest bardzo trudno w tę zbroję z powrotem wcisnąć, kiedy nadchodzi taka potrzeba.

        I niekoniecznie są to przegięci geje - moja osobista, heteroseksualna matka narobiła mi kiedyś kłopotów w szkole, bo wezwana w mojej sprawie do dyrektora rozmawiała z nim jak z człowiekiem inteligentnym, odwołując się do rzeczy w naszych kręgach normalnych, jak prawo dziecka do indywidualności.
    • turzyca Re: powitanie i fanfic 09.11.18, 00:41
      Dzięki za temat. I za językowe drobiazgi, księżyc, Azorka, onyksy.
    • reveiled Re: powitanie i fanfic 11.11.18, 12:53
      Fajnie piszesz, Sodan. Witam Cie serdecznie i prosze o wiecej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka