Dodaj do ulubionych

Tych klientów nie obsługujemy! ;)

06.02.12, 17:56
Na procesie dochodzi do ustaleń, ile to też kosztowała "ukradziona" lalka. Baronowa nie chce uwierzyć, że tylko 3 ruble, skoro jej normalna cena to pięć razy tyle. I dochodzi do wymiany zdań między nią a Wokulskim:

"- Czy i mnie pan sprzedałby taką lalkę za trzy ruble? - indagowała baronowa.
- Nie! Pani już nic i nigdy nie sprzedadzą w moim sklepie."

Często się w życiu takie deklaracje składa i zwykle mają charakter głównie teatralny ("już nigdy nic nie kupię w tym sklepie, bo sprzedali mi tam buty, które się w 2 tygodnie zniszczyły!", "już nigdy nie zadzwonię do Zosi, bo się na nią obraziłam!"). Ale znając charakter Wokulskiego można przypuszczać, że nie żartował. Jak w takim razie wyglądałaby realizacja tego oświadczenia w praktyce, gdyby baronowa chciała na przykład wypróbować słowność swego adwersarza, zjawiła się pewnego dnia w sklepie i zażądała neseserki czy innego luksusowego artykułu? Czy Rzecki (a może sam Wokulski) odmówiłby sprzedaży słowami: "Pani baronowo, jest pani osobą bez honoru, proszę o opuszczenie sklepu, bo i tak nic pani nie sprzedamy!"?
Obserwuj wątek
    • jadwiga1350 Re: Tych klientów nie obsługujemy! ;) 08.02.12, 13:11
      Chyba jednak żartował. Wokulski nie od wczoraj był kupcem i wiedział, że klient nasz pan. Tak samo Rzecki. I dlaczego Wokulski miałby pałać tak wielką niechęcią do baronowej? W tej całej aferze z lalką to ona raczej była niewinna. To przecież Maruszewisz był prowodyrem, stwierdził że pani Stawska przebiera dla niepoznaki skradzioną lalkę. Służąca też nie puściła pary z ust na temat Mimi. Więc tak naprawdę Krzeszowska miała prawo podejrzewać Stawską. Co innego, gdyby z nienawiści do Heleny sfingowała całą sprawę,( np podrzucając sąsiadce lalkę do mieszkania) a potem zrobiła wielki raban o kradzież.
      Skąd to nieprzejednanie Wokulskiego w stosunku do baronowej? Przecież pojednał się z takimi oszustami jak Krzeszowski i Maruszewicz. Baronowa na tle tych dwóch mężczyzn zdaje się być niewinną liliją.
      I właściwie powinien czuć wspólnotę losu z Krzeszowską. Oboje w świecie arystokracji niby swoi, a obcy. Ni to kuzyni, ni to plenipotenci.
      • soova Re: Tych klientów nie obsługujemy! ;) 10.02.12, 12:28
        "W tej całej aferze z lalką to ona raczej była niewinna. To przecież Maruszewisz był prowodyrem, stwierdził że pani Stawska przebiera dla niepoznaki skradzioną lalkę. "

        No tak, ale baronowa nie musiała tak ochoczo przyłączać się do sugestii, mogła wszak powiedzieć: "Maruszewicz, nie myślisz pan zupełnie. Wiem, że Stawska to kokietka, która udaje anioła, ale złodziejka? Zresztą kto to przebiera ukradzioną sąsiadce lalkę w oknie, na widoku całej kamienicy?" Tylko że jakoś nie powiedziała.

        "Skąd to nieprzejednanie Wokulskiego w stosunku do baronowej?"

        Moim zdaniem jest to bardziej chciejstwo Rzeckiego niż prawda, w końcu całą relację z procesu zdaje czytelnikowi właśnie on. A sam Wokulski, jeśli do kogoś ma tu naprawdę negatywny stosunek, to do faktycznie winnego zamieszania Maruszewicza, pod którego adresem rzuca pod nosem inwektywę. Obietnica zakazu sprzedaży czegokolwiek baronowej w sklepie zostaje dokonana też pod wpływem emocji, bo postawa Krzeszowskiej na procesie wyraźnie Wokulskiego zirytowała. Co nie zmienia faktu, że słowo się rzekło, kobyłka u płota.
      • jadwiga1350 Re: Tych klientów nie obsługujemy! ;) 10.02.12, 21:43
        Też tak myślę, wszak sklepów w Warszawie nie brakowało. Chyba, że wtedy, gdy właścicielem sklepu został Szlangbaum.
        Wokulski bardzo nieładnie zachował się wobec obu stron postępowania. Wyjawiając ile kosztowała lalka, stawia w dwuznacznej pozycji panią Stawską. Otwiera drogę do podejrzeń, że Hela może być jego kochanką, no bo skąd taka niska cena? Opryskliwie odpowiadając baronowej, daje jasny sygnał, że tylko Stawskiej policzył za lalkę 3 ruble. A to może rodzić dociekania, plotki, rozprawa nie toczyła się za zamkniętymi drzwiami. Dlaczego Hela przyjmuje prezenty od obcego mężczyzny? Może rzeczywiście żyje ze sponsoringu?

        No i niekulturalnie potraktował Krzeszowską. Kobieta, zdziwiona niską ceną, miała prawo zażądać wyjaśnień. Każdy zrobiłby tak na jej miejscu. A Wokulski nie miał prawa unosić się, bo nie takich łajdaków miewał wśród swoich klientów.
        I jak mówił Izabeli: "im wolno, oni za to płacą".
        • matylda1001 Re: Tych klientów nie obsługujemy! ;) 11.02.12, 01:11
          jadwiga1350 napisała:

          > Też tak myślę, wszak sklepów w Warszawie nie brakowało. Chyba, że wtedy, gdy właścicielem sklepu został Szlangbaum.<

          Wtedy to klątwa Wokulskiego przestala obowiązywać, to juz nie był sklep Wokulskiego.

          > Wokulski bardzo nieładnie zachował się wobec obu stron postępowania. Wyjawiając
          ile kosztowała lalka, stawia w dwuznacznej pozycji panią Stawską.<

          Ktora w rzeczywistości nie do konca zdawala sobie sprawe z wartosci lalki. Chyba uwierzyla Rzeckiemu, który mówil, ze lalka jest przeceniona bo nie znajduje nabywców.

          > Dlaczego Hela przyjmuje prezenty od obcego mężczyzny? Może rzeczywiście żyje ze sponsoringu?<

          Sponsoring to chyba nie, no i nie przyjmowala prezentów dla siebie ale dla dziecka.

          > No i niekulturalnie potraktował Krzeszowską. <

          Prawde mówiąc troche dziwi mnie ta niechęć Wokulskiego do Krzeszowskiej, bo właściwie za co on jej tak nie lubi? powinien ja rozumiec tak, jak nikt inny w tym całym towarzystwie. Tak naprawde ich drogi skrzyżowały się dopiero przy okazji kupna kamienicy, a on już w sklepie patrzy na nia krzywym okiem.
          • soova Re: Tych klientów nie obsługujemy! ;) 12.02.12, 12:45
            Za co mógł baronowej nie lubić Wokulski? Na przykład za awanturowanie się, prześladowanie lokatorów bez przyczyny, nieuczciwe potraktowanie Stawskiej, gdy wynajęła ją do szycia, obrabianie Stawskiej za plecami, być może także za kopanie dołków pod Łęckimi (wiedział, że chce od nich kupić kamienicę jak najmniejszym kosztem, wiedział także być może i o anonimach i o podpisanych przez Krzeszowską listach do Izabeli). Owszem, baronowa to nie kanalia taka jak Maruszewicz, ale trochę grzeszków po jej stronie by się znalazło, wystarczających, żeby mieć do niej ustalony stosunek.
            • jadwiga1350 Re: Tych klientów nie obsługujemy! ;) 14.02.12, 14:04
              > Za co mógł baronowej nie lubić Wokulski? Na przykład za awanturowanie się, prze
              > śladowanie lokatorów bez przyczyny, nieuczciwe potraktowanie Stawskiej, gdy wyn
              > ajęła ją do szycia, obrabianie Stawskiej za plecami,

              To wszystko raczej mało obchodziło Wokulskiego, on w ogóle nie interesował się( po zakupie) kamienicą i jej lokatorami. Rzecki niemal siłą zaciągnął go na pierwszą wizytę u pani Stawskiej. A wszystkie wieści o ekscesach baronowej pewnie wpuszczał jednym uchem a wypuszczał drugim.

              >być może także za kopanie
              > dołków pod Łęckimi (wiedział, że chce od nich kupić kamienicę jak najmniejszym
              > kosztem,

              Ale czy to tak źle świadczyło o baronowej? Każdy kto kupuje, chce kupić jak najmniejszym kosztem. Stach( mądry człowiek) powinien rozumieć, że nie każdy ma ochotę robić Izie prezenty.

              >wiedział także być może i o anonimach i o podpisanych przez Krzeszowsk
              > ą listach do Izabeli).

              Izabela traktowała go jak kogoś równego Krzeszowskiej, więc nigdy by mu się nie zwierzyła.

              Wokulski sam otrzymywał anonimy od Krzeszowskiej, ale reagował na nie śmiechem. Staś jakoś nie lubił kobiet. Im bardziej wielbił Izabelę, tym większą niechęć czuł do innych. Nawet zacna staruszka Zasławska irytowała Stasiulka przypominaniem o kamieniu nagrobnym dla stryja. Co ona mu głowę zawraca nieboszczykiem? On musi z Belą po stawie pływać! A pani Stawska, niby święta kobieta, ale cóż z tego , skoro czuć u niej smażonymi kalafiorami. Stąd pewnie jego niechęć do Krzeszowskiej.Podobną niechęć budziła w nim panna Ewelina, choć nie próbowała nikomu dokuczać, czy awanturować się.



              • soova Re: Tych klientów nie obsługujemy! ;) 14.02.12, 15:41
                Do Jadwigi:

                <To wszystko raczej mało obchodziło Wokulskiego, on w ogóle nie interesował się (po zakupie) kamienicą i jej lokatorami. >

                Może i faktycznie nie interesowała Wokulskiego właścicielka pralni paryskiej, ale skoro potem okazało się, że dał stypendia studentom, to widać, że go interesowali. A to przecież baronowa wyrzuciła ich z mieszkania, o czym Wokulski dobrze wiedział.

                Co do zakupu kamienicy, to oczywiście Wokulski miał w baronowej zwykłą konkurentkę handlową. Ale nie bez znaczenia było, że baronowa chciała tym sposobem wpływać na losy Łęckich, czego był świadom choćby ze wzmianki w liście pani Meliton, która doniosła mu, że jedyną licytantką będzie Krzeszowska, ich kuzynka i nieprzyjaciółka. W tym momencie sprawa była jasna, baronowa jako wroga Łęckim z konkurentki w transakcji stała się osobiście dla niego co najmniej niemiłą osobą, której nie miał powodu lubić, wręcz przeciwnie.

                <Izabela traktowała go jak kogoś równego Krzeszowskiej, więc nigdy by mu się nie zwierzyła.>

                Toteż nie ze zwierzeń Beli wiedział, jaki jest jej stosunek do baronowej i wzajemnie, a z tego, czego się o tym dowiedziała nieoceniona pani Meliton.

                <Nawet zacna staruszka Zasławska irytowała Stasiulka przypominaniem o kamieniu nagrobnym dla stryja. Co ona mu głowę zawraca nieboszczykiem? On musi z Belą po stawie pływać!>

                Nie wiem, skąd taki wniosek. W scenie rozmowy z prezesową o cukrowni i kamieniu nie ma ani pół słowa o reakcji Wokulskiego na to pytanie.

                <A pani Stawska, niby święta kobieta, ale cóż z tego , skoro czuć u niej smażonymi kalafiorami.>

                A kto mówi o wentylatorze? I kto potem dość często miło spędza czas u pani Stawskiej i uważa ją za świętą kobietę właśnie?

                Mam wrażenie, że nie lubisz Wokulskiego, ale zarzucanie mu tego wszystkiego to chyba lekka przesada.

                Do Matyldy:

                <Chodzi mi o to, że Wokulski nigdy Krzeszowskiej nie darzył sympatia, nawet wtedy, gdy jeszcze nie zdążyla narazic sie ani jemu, ani jego znajomym.>

                Kiedy wydaje mi się, że już sam fakt, że chciała tę kamienicę kupić (oczywiście, w pierwszym rzędzie dlatego, że tam zmarło jej dziecko, ale też i dlatego, żeby trochę poczuć władzę nad Łęckimi, którzy nią gardzili) wystarczył, żeby Wokulski baronową zaszufladkował jako osobę co najmniej niemiłą. Tym bardziej, że miał okazję już poznać ją osobiście w sytuacji, w której, delikatnie mówiąc, nie zachowała się najlepiej, żądając w sklepie informacji o tym, ile za zakupy zapłacił jej mąż.
                • jadwiga1350 Re: Tych klientów nie obsługujemy! ;) 01.04.20, 23:05
                  soova napisała:


                  > Co do zakupu kamienicy, to oczywiście Wokulski miał w baronowej zwykłą konkuren
                  > tkę handlową. Ale nie bez znaczenia było, że baronowa chciała tym sposobem wpły
                  > wać na losy Łęckich, czego był świadom choćby ze wzmianki w liście pani Meliton
                  > , która doniosła mu, że jedyną licytantką będzie Krzeszowska, ich kuzynka i nie
                  > przyjaciółka. W tym momencie sprawa była jasna, baronowa jako wroga Łęckim z ko
                  > nkurentki w transakcji stała się osobiście dla niego co najmniej niemiłą osobą,
                  > której nie miał powodu lubić, wręcz przeciwnie.


                  ale to nie wina Krzeszowskiej, że Łęccy mają długi i kamienicę trzeba sprzedać. Nie jej wina, że jest jedyną licytantką. No i baronowa nie ma obowiązku ratowania posagu Beli. Trudno stwierdzić, że Wokulski ma powód do nielubienia Krzeszowskiej.
                  >

                  >
        • soova Re: Tych klientów nie obsługujemy! ;) 14.02.12, 15:51
          <Wyjawiając ile kosztowała lalka, stawia w dwuznacznej pozycji panią Stawską. Otwiera drogę do podejrzeń, że Hela może być jego kochanką, no bo skąd taka niska cena?>

          I jeszcze do Jadwigi: przecież Wokulski niczego nie wyjawił - to sędzia kazał mu potwierdzić, czy te trzy ruble, o których mówi w odpowiedzi na pytanie baronowej Stawska, to prawda. Więcej, Wokulski dodaje, że cena była niska, bo towar był wybrakowany, więc o żadnej kompromitacji Stawskiej mowy być nie może.
    • minerwamcg Re: Tych klientów nie obsługujemy! ;) 22.03.12, 13:49
      soova napisała:
      > Czy Rzecki (a może sam Wokulski) odmówiłby sprzedaży słowami: "Pani baronowo,
      > jest pani osobą bez honoru, proszę o opuszczenie sklepu, bo i tak nic pani nie
      > sprzedamy!"?

      Co ma do tego honor? Raczej cicho, żeby nie robić skandalu, z lekkim ukłonem - "pani baronowo, proszę wybaczyć, ale pryncypał zakazał nam obsługiwania pani".
      • izabella1991 Re: Tych klientów nie obsługujemy! ;) 11.07.13, 12:44
        Tylko ,że znając temperament i charakter pani baronowej,narobiłaby taka rwetesu i rabanu na całe Krakowskie Przedmieście...Choć to byłoby całkiem niegłupie. Wrzeszcząca i wyklinająca baba zawsze na siebie zwróciłaby uwagę,a że ludziska i w XIX wieku i teraz są ciekawscy,to klientela z ciekawości: (dlaczego,kogo i jak ?) waliłaby do sklepu drzwiami i oknami..
        • minerwamcg Re: Tych klientów nie obsługujemy! ;) 22.08.14, 08:22
          No więc ja myślę, że baronowa sama by do Wokulskiego nie poszła, nie chcąc się narażać na afront, że jej Rzecki albo inny Klejn odmówi sprzedaży. Raczej zadarłaby nos i poszła do konkurencji, a tamże obszczekała Wokulskiego, że ma zły towar, nieuprzejmych subiektów, kochankę (oczywiście panią Stawską) i w ogóle stoi na skraju bankructwa.
          Do Szlangbauma po sprzedaży sklepu albo poszłaby z dziką satysfakcją - a proszę, wyszło na moje, musiał się pan Wokulski wynosić - albo nie poszła wcale, bo u Żyda kupować nie będzie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka