bupu
10.06.19, 10:58
Wątek o Rumianczym domostwie sprawił, że niebacznie otworzyłam znów WdO. I kopnął mnie jak znarowiona Kobyłka ten internet, co go Rumianki pożyczają od sąsiada.
Znaczy oświećta mnie, kumy oztomiłe, Chrobot płaci abonament za telefon stacjonarny oraz za łącze netowe, z którego raczej nie korzysta, po to, żeby panienka Derotka miała dostęp do sieci za darmo? Srsly? Toż to nie Rumianki, to pijawki wstrętne, wyzyskujące sąsiada. Już im nawet tego mleka, wyngorzyków i podwózek dla Deroci nie wspomnę, chociaż sąsiad za to nawet jednej wisienki nie dostał, zdaje się.
Aż mi się przypomniały przygotowania do wesela Deroci i Józwy, kiedy to babcie wyliczały, że szynki im zrobią ci sąsiedzi, chleby upiecze inna sąsiadka, a wszystko w atmosferze "bo my nie mamy piniędzów". Znacz ludzie mieli wybecalować gorę kasy na produkty (mięso kosztuje, przypominam), poświęcić mnóstwo własnego czasu, którego rolnik wczesną jesienią nie ma wcale, za Bóg zapłać? Bo nie rozumiem, no nie rozumiem.
I to mają być te wzory zdrowej, wiejskiej moralności? Tfu. Babcie pijawki, a Derocia nie lepsza.