guineapigs
24.10.20, 18:46
Musze to opisac. Najpierw wstep.
Nie pamietam, jak to wyszlo, ale... Rozmawialam z rodzicami przez telefon i wyszly jakies stare, niezagojone sprawy w stylu: wzajemne pretensje. Ja, w afekcie i pod wplywem zarzutow z ich strony, wytoczylam dzialo: a bo wy mnie nigdy nie kochaliscie. Ja wiem, ze to brzmi patologicznie, ale takie chore sa nasze uklady rodzinne - w tym wypadku chodzi o spadek i rozne procesy z tym zwiazane. Tyle wstepu.
Moja mama: jak to ze nigdy cie nie kochalismy? Zawsze cie kochalismy, od poczatku! Nawet jak chodzilismy na zakupy, zeby kupic cos do jedzenia, to zawsze kupowalismy cos dla ciebie!
Ja: O moj Boru, i po co tyle zachodu z waszej strony? Ja bym tam dojadla po was czy w koszu jakies obierki wygrzebala albo okruchy spod stolu zjadla! Nie trzeba bylo az tak sie wykosztowywac!
Oczywiscie mojej Mamie chodzilo o to, ze jak szli na zakupy to zawsze starali sie kupic mi jakis smakolyk i cos, co lubilam jesc, ale wyszlo jak wyszlo.
Sprawy rodzinne sa koszmarne.
Oczywiscie moja mama nie potrafi wypowiedziec skladnie co mysli glowa, I tak humorystycznie wyszlo.