Dodaj do ulubionych

Serce Matki. I Ojca. Moich matki i ojca

24.10.20, 18:46
Musze to opisac. Najpierw wstep.
Nie pamietam, jak to wyszlo, ale... Rozmawialam z rodzicami przez telefon i wyszly jakies stare, niezagojone sprawy w stylu: wzajemne pretensje. Ja, w afekcie i pod wplywem zarzutow z ich strony, wytoczylam dzialo: a bo wy mnie nigdy nie kochaliscie. Ja wiem, ze to brzmi patologicznie, ale takie chore sa nasze uklady rodzinne - w tym wypadku chodzi o spadek i rozne procesy z tym zwiazane. Tyle wstepu.

Moja mama: jak to ze nigdy cie nie kochalismy? Zawsze cie kochalismy, od poczatku! Nawet jak chodzilismy na zakupy, zeby kupic cos do jedzenia, to zawsze kupowalismy cos dla ciebie!
Ja: O moj Boru, i po co tyle zachodu z waszej strony? Ja bym tam dojadla po was czy w koszu jakies obierki wygrzebala albo okruchy spod stolu zjadla! Nie trzeba bylo az tak sie wykosztowywac!

Oczywiscie mojej Mamie chodzilo o to, ze jak szli na zakupy to zawsze starali sie kupic mi jakis smakolyk i cos, co lubilam jesc, ale wyszlo jak wyszlo.
Sprawy rodzinne sa koszmarne.

Oczywiscie moja mama nie potrafi wypowiedziec skladnie co mysli glowa, I tak humorystycznie wyszlo.
Obserwuj wątek
    • la_felicja Re: Serce Matki. I Ojca. Moich matki i ojca 24.10.20, 22:02
      U mnie też tak było. Zimny wychów, bicie, wyzywanie od gnojów, ciągła krytyka - bo myśleli, że tak trzeba, ze chwalonemu dziecku w głowie się przewraca, więc trzeba ciągle ganić, żeby wyrosło na ludzi. Poza tym, w tamtych czasach niczego swojego nie wypadalo chwalić, w tym dziecka, więc przy ludziach ciagle słyszałam, jaka to ja jestem głupia, a jednocześnie w szkole musiałam być najlepsza, nie było taryfy ulgowej.

      A kiedy z płaczem wypowiadałam pretensje, to słyszałam: "Przecież jakbyśmy cię nie kochali, to byśmy ci nie kupowali...."

      Zabraklo mi jaj, żeby odpowiedzieć: Przecież jakbyście mnie kochali, to byście mnie nie bili...
      Ale tak zawsze myślałam. Chciałam tak odpowiedzieć.

      Tyle, że...takie to były czasy. wszyscy tak mieli. Teraz to rozumiem.
      • itsjustemichelle1 Re: Serce Matki. I Ojca. Moich matki i ojca 24.10.20, 22:35
        Nie, nie wszyscy tak mieli. Ja wprawdzie urodzona już dawno po ''tamtych czasach'', ale z wysnuwam takie wnioski z opowieści rodziców. Co nie zmienia faktu, że to, co opisujesz, to masakra. Strasznie mi Ciebie żal.
        • la_felicja Re: Serce Matki. I Ojca. Moich matki i ojca 30.10.20, 19:44
          A jakich jesteś czasów? Ja z połowy lat 70-tych.
          • itsjustemichelle1 Re: Serce Matki. I Ojca. Moich matki i ojca 06.11.20, 12:08
            Ja jestem rocznik 2006 :D #prawilna14
      • ako17 Re: Serce Matki. I Ojca. Moich matki i ojca 24.10.20, 22:36
        Dwa razy napisałam i skasowałam odpowiedź. Nie dam rady dziś odpowiedzieć na taki ładunek emocjonalny
        • itsjustemichelle1 Re: Serce Matki. I Ojca. Moich matki i ojca 24.10.20, 22:54
          :(
        • la_felicja Re: Serce Matki. I Ojca. Moich matki i ojca 30.10.20, 19:42
          Rany Julek, Ako, nie chciałam, żeby to aż tak strasznie zabrzmiało. To bicie i wyzywanie to nie było codziennie, tylko jak coś tam przeskrobałam, czy odpowiedziałam nie tak. Kiedyś mama powiedziała, że przecież dostawałam tylko klapsy...ale dziecku chyba nie robi wielkiej różnicy, czy dostanie pięć słabych, czy dwa mocne. Liczy się upokorzenie, bezsilność, nienawiść...
          Ogólnie moi rodzice są dobrymi ludźmi i na ogół zawsze mnie wspierali. To tylko tamten system wychowania tak działał, oni myśleli, że tak trzeba.
    • itsjustemichelle1 Re: Serce Matki. I Ojca. Moich matki i ojca 24.10.20, 22:36
      Tak mi się smutno zrobiło, gdy to przeczytałam :(
    • jontrew Re: Serce Matki. I Ojca. Moich matki i ojca 25.10.20, 16:13
      Przykro mi, Guin, przytulam! Sprawy rodzinne, tak przekonuję się z biegiem lat, są naprawdę koszmarne. Bo ludzie pamiętają, zapominają, zwracają uwagę, albo właśnie nie zwracają, i, przede wszystkim moim zdaniem, nie potrafią się komunikować, porozumiewać, mówić o swoich uczuciach, być szczerym i otwartym. Ba, niektórzy nawet nie potrafią się zachować jak człowiek, jak zachowaliby się wobec obcej osoby.
      A dzieciom najłatwiej coś kupić. Znam ludzi, którzy całymi dniami są w pracy, ich zdaniem "dla dzieci". A moim zdaniem wcale nie, ale jak dodajesz etykietkę "dla dzieci" albo "dla dobra dzieci", to to jest już usprawiedliwione. I wiem, były ciężkie czasy, było inaczej, nie było wiedzy itp. Tylko że zawsze są ciężkie czasy i każdy ma ciężko, nawet jeżeli obiektywnie ma super.
      • bupu Re: Serce Matki. I Ojca. Moich matki i ojca 31.10.20, 11:56
        jontrew napisała:

        > A dzieciom najłatwiej coś kupić. Znam ludzi, którzy całymi dniami są w pracy, i
        > ch zdaniem "dla dzieci". A moim zdaniem wcale nie, ale jak dodajesz etykietkę "
        > dla dzieci" albo "dla dobra dzieci", to to jest już usprawiedliwione. I wiem, b
        > yły ciężkie czasy, było inaczej, nie było wiedzy itp. Tylko że zawsze są ciężki
        > e czasy i każdy ma ciężko, nawet jeżeli obiektywnie ma super.

        Przypomniałaś mi czasy, kiedy pracowałam jako przedszkolanka. Miałam ci ja pod opieką rodzeństwo, siostrę i brata, przemiłe dzieciaki. Bardzo bystre i inteligentne, pracowite, grzeczne i uczynne. No i pewnego dnia, a w zasadzie wieczora, wpada do przedszkola tatuś tych dzieci i pyta jak one się zachowują na zajęciach. No to chwalę, zgodnie z prawdą, a tatuś mi ŁUPS! listą skarg i zażaleń na własne potomstwo. Że psują, niszczą, rozrabiają, a on z żoną tak ciężko pracują, żeby im to wszystko kupować.

        Domyśliłam się od kopa co się działo i czemu para przedszkolnych aniołków zamieniała się w domu w diabełki. Otóż one nie potrzebowały tych wszystkich bajeranckich gadżetów, o których mówił tatuś. One potrzebowały trochę UWAGI od własnych rodziców. Te dzieci przychodziły do przedszkola bladym świtem, w momencie otwarcia i wychodziły wieczorem, tuż przed zamknięciem, natomiast w domu rodzice, poza ogarnięciem podstawowych potrzeb (kolacja, mycie i tak dalej) poświęcali im uwagę jedynie wtedy, gdy dzieciątka coś zmalowały. No to dzieci robiły co mogły, żeby wywalczyć odrobinę rodzicielskiej uwagi...

        A ilu rodziców prezentowało podejście, że skoro dziecko jest umyte, uczesane, najedzone, ładnie odziane i obsprawione w zabawki, to znaczy, że oni obowiązek rodzicielski odpracowali na pięć gwiazdek i już nic więcej nie muszą (poświęcać dziecku czasu i uwagi, rozmawiać z dzieckiem czy je GASP! wychowywać), to już nie zliczę. Serio.
        • mamuka_z_boru Re: Serce Matki. I Ojca. Moich matki i ojca 01.11.20, 11:38
          bupu napisała:


          > A ilu rodziców prezentowało podejście, że skoro dziecko jest umyte, uczesane, n
          > ajedzone, ładnie odziane i obsprawione w zabawki (...)

          Bupu, kocham Cię!
          Ze ćwierć wieku, od śmierci mojej babci, nie słyszałam w żywej tkance rozmowy słowa "obsprawić" (się w coś, lub kogoś w coś). Aż mi łzy nostalgii do ócz się cisną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka