authentic_rose
19.02.21, 12:45
Zapewne pamiętamy tę scenę z Języka Trolli. Zielony kapelusz Stanisławy spada i widzimy (a właściwie Józin i Ignaś widzą) jej niemal łysą czaszkę. Nasuwa się myśl, że dziewczyna ciężko choruje. Jednakże nie chłopcom. Nie wiemy dokładnie, jakie były pierwsze myśli IGS, zaś Józef jest zdumiony. Nic nie wskazuje na to, że pomyśleli o zdrowiu Trolli. Ignaś podczas rozmowy z Józinkiem à propos seksapilu takowej napomyka o jej drobnym "dziwactwie" noszenia włosów przy kapeluszu miast na głowie. Czyżby czegoś nie pojął? Czyżby dziesięcioletni erudyta nie słyszał o nowotworach, czy chemioterapii? 10-latek z ponadprzeciętnym IQ winien wiedzieć takie rzeczy. Jego kuzyn także nie jest usprawiedliwiony. Mając rodziców lekarzy (w tym co najmniej "rozgadaną" matkę) chyba słyszał o leczeniu i skutkach raka? Potwierdza to ostatnia konwersacja Józka ze Stanisławą, gdzie ona niedwuznacznie napomyka o miejscach w szpitalu, a on nie rozumie aluzji. Być może już zbyt długo żyję jako osoba starsza niż 9 i 10 latek, i zwyczajnie zapomniałam jak to jest żyć w beztrosce od takiej wiedzy. Jednak dzieci Borejków nie są statystycznymi uczniami podstawówki! Co najmniej dziwna wydaje się taka niewiedza u genialnych inteligentów... Jak myślicie - czepiam się?