Dodaj do ulubionych

Rogale i gzik

08.04.22, 11:40
Jak wszem i wobec wiadomo, Poznań słynie z rogali (święto)marcińskich. Było coś na ten temat w Jeżycjadzie? Ktoś je jadł, kupował, widział w cukierni, piekł, widział kogoś jedzącego?
A o pyrach i gziku było?
Ja sobie nie przypominam.
Obserwuj wątek
    • sayoasiel Re: Rogale i gzik 08.04.22, 12:15
      Jak tu stoję, żadnych gzików czy rogali - nic z takiej typowo regionalnej kuchni. Były jednak bułeczki na parze, które miały być poznańską specjalnością w "Kwiecie Kalafiora", zrobione, przez, jakżeby inaczej, ciotkę Felicję. Wtedy pierwszy raz przeczytałam, że to coś ma wspólnego z Poznaniem. "Pampuchy" ?
      • ciotka.scholastyka Re: Rogale i gzik 08.04.22, 14:54
        sayoasiel napisał(a):

        > Jak tu stoję, żadnych gzików czy rogali - nic z takiej typowo regionalnej kuchn
        > i. Były jednak bułeczki na parze, które miały być poznańską specjalnością w "Kw
        > iecie Kalafiora", zrobione, przez, jakżeby inaczej, ciotkę Felicję. Wtedy pierw
        > szy raz przeczytałam, że to coś ma wspólnego z Poznaniem. "Pampuchy" ?

        Pampuchy. Czyli pyzy drożdżowe. Nie bułeczki. Robiła je też Gabriela i babcia Jedwabińska. Przy czy Gabriela o-czy-wiś-cie nie używała widelca, żeby nie podziabać.
        Rogale marcińskie jeszcze do niedawno jadało się wyłącznie na 11 listopada i w okolicach tego dnia, dopiero potem się to skomercjalizowało. A i tak prawdziwy poznaniak jada je na świętego Marcina li i jedynie ;) Tak że jeśli akcja żadnego z tomów nie toczy się w tym czasie, to bym się nie czepiała.
        Co zaś do pyrów z gzikiem, to powiem wam, że mieszkając w Poznaniu przez dobre dziesięć lat, przy rodzinie, nie miałam okazji skosztować tego specjału ani razu. Podobno teraz podaje się go w restauracjach jako danie regionalne. W domach - nie uświadczyłam.
        • pi.asia Re: Rogale i gzik 08.04.22, 15:16
          ciotka.scholastyka napisała:

          .
          > Rogale marcińskie jeszcze do niedawno jadało się wyłącznie na 11 listopada i w
          > okolicach tego dnia, dopiero potem się to skomercjalizowało. A i tak prawdziwy
          > poznaniak jada je na świętego Marcina li i jedynie ;) Tak że jeśli akcja żadneg
          > o z tomów nie toczy się w tym czasie, to bym się nie czepiała.

          Chyba żaden tom nie obejmuje swym zasięgiem 11-go listopada. Ale można było wpleść wątek rogali np. do Języka Trolli. Józinek przecież wspomina, że zaprowadził Trollę do sklepiku szkolnego, zachęcając do nabycia drożdżówek. Mógłby też zachęcic ją do wspólnej wyprawy po rogale.
          Ale chyba za dużo wymagam.
          • ako17 Re: Rogale i gzik 08.04.22, 19:07
            a to ciekawe - tyle tomów i w żadnym nie było 11 listopada? Może i tak.
            A czy nazywano w serii ziemniaki pyrami? Albo towarzystwo - wiarą?
            Nie przypominam sobie.
            W każdym razie u nas w domu gzika się jada regularnie. A tam jakoś nie. Mimo, że o jedzeniu jest dużo.
            Pamiętam: rosół, pierogi, cielęcina, zrazy, gołąbki, omlet, cyklop, pieczony kurczak albo kasza z brukselką i jogurtem, makaron po mediolańsku, cukinia w sosie maślanym. I dużo ciast i innych jabłek Hesperyd.
          • ciotka.scholastyka Re: Rogale i gzik 12.11.24, 09:58
            pi.asia napisała:


            > Chyba żaden tom nie obejmuje swym zasięgiem 11-go listopada. Ale można było wpl
            > eść wątek rogali np. do Języka Trolli. Józinek przecież wspomina, że zaprowadzi
            > ł Trollę do sklepiku szkolnego, zachęcając do nabycia drożdżówek. Mógłby też za
            > chęcic ją do wspólnej wyprawy po rogale.
            > Ale chyba za dużo wymagam.

            Ale kiedy miałby ją zachęcić, skoro wtedy rogale sprzedawano wyłącznie w okolicach 11 listopada?
            • pi.asia Re: Rogale i gzik 13.11.24, 22:07
              ciotka.scholastyka napisała:

              > pi.asia napisała:
              >
              >
              > > Chyba żaden tom nie obejmuje swym zasięgiem 11-go listopada. Ale można by
              > ło wpl
              > > eść wątek rogali np. do Języka Trolli. Józinek przecież wspomina, że zapr
              > owadzi
              > > ł Trollę do sklepiku szkolnego, zachęcając do nabycia drożdżówek. Mógłby
              > też za
              > > chęcic ją do wspólnej wyprawy po rogale.
              > > Ale chyba za dużo wymagam.
              >
              > Ale kiedy miałby ją zachęcić, skoro wtedy rogale sprzedawano wyłącznie w okolic
              > ach 11 listopada?

              Kiedy? No właśnie w listopadzie, przecież to oczywiste.
              Chodzili do tej samej szkoły, widywali się na przerwach, czyżby w listopadzie nagle zerwali ze sobą wszystkie kontakty? Chyba nie, skoro przed Gwiazdką dała mu lizaka.
              Zresztą czy ja sugerowałam, że powinien ją zabrać na rogale we wrześniu?
        • bupu Re: Rogale i gzik 08.04.22, 17:22
          ciotka.scholastyka napisała:

          > sayoasiel napisał(a):
          >
          > > Jak tu stoję, żadnych gzików czy rogali - nic z takiej typowo regionalnej
          > kuchn
          > > i. Były jednak bułeczki na parze, które miały być poznańską specjalnością
          > w "Kw
          > > iecie Kalafiora", zrobione, przez, jakżeby inaczej, ciotkę Felicję. Wtedy
          > pierw
          > > szy raz przeczytałam, że to coś ma wspólnego z Poznaniem. "Pampuchy" ?
          >
          > Pampuchy. Czyli pyzy drożdżowe. Nie bułeczki. Robiła je też Gabriela i babcia J
          > edwabińska. Przy czy Gabriela o-czy-wiś-cie nie używała widelca, żeby nie podzi
          > abać.

          W Wielkopolsce, jak i w Jezycjadzie, ten specjal występuje jako pyzy. Żaden rdzenny wielkopolak nie nazwie pyzy pampuchem.
          • ciotka.scholastyka Re: Rogale i gzik 08.04.22, 22:57
            bupu napisała:

            > W Wielkopolsce, jak i w Jezycjadzie, ten specjal występuje jako pyzy. Żaden rdz
            > enny wielkopolak nie nazwie pyzy pampuchem.

            No i takoż napisałam. Pyzy drożdżowe.
            A potem jest śmiesznie, kiedy się rozmawia z wrocławianinem, bo u nich one się nazywają drożdżówki, a to, co my nazywamy drożdżówkami (a poznaniacy szneką), to u nich "słodka bułka", o fuj.
            • bupu Re: Rogale i gzik 09.04.22, 11:02
              ciotka.scholastyka napisała:

              > bupu napisała:
              >
              > > W Wielkopolsce, jak i w Jezycjadzie, ten specjal występuje jako pyzy. Żad
              > en rdz
              > > enny wielkopolak nie nazwie pyzy pampuchem.
              >
              > No i takoż napisałam. Pyzy drożdżowe.
              > A potem jest śmiesznie, kiedy się rozmawia z wrocławianinem, bo u nich one się
              > nazywają drożdżówki, a to, co my nazywamy drożdżówkami (a poznaniacy szneką), t
              > o u nich "słodka bułka", o fuj.

              Wrocław to inna planeta ;)
            • katriel Re: Rogale i gzik 11.04.22, 19:25
              > A potem jest śmiesznie, kiedy się rozmawia z wrocławianinem, bo u nich one się nazywają
              > drożdżówki, a to, co my nazywamy drożdżówkami (a poznaniacy szneką), to u nich "słodka
              > bułka", o fuj.

              Jestem z Wrocławia, a pierwsze słyszę.
              Drożdżówka to u nas bułka drożdżowa ze słodkim nadzieniem, najczęściej serowym, makowym, jabłkowym albo jagodowym (w tym ostatnim przypadku mamy do czynienia z jagodzianką). Określenie "słodka bułka" też słyszałam i rozumiem je tak samo, ale nie wydaje mi się ono szczególnie popularne we Wrocławiu. Co prawda używa go oficjalny profil miasta na fb, więc może to ja się mylę.
              Natomiast kluski na parze to kluski na parze, ewentualnie pampuchy, i nigdy nie słyszałam żeby ktoś nazywał je drożdżówkami. Ani pyzami drożdżowymi, skoro już o tym mowa.

              • pi.asia Re: Rogale i gzik 11.04.22, 21:27
                katriel napisała:

                > Określenie "słodka bułka" też słyszałam i rozumiem je tak samo,
                > ale nie wydaje mi się ono szczególnie popularne we Wrocławiu. Co prawda używa
                > go oficjalny profil miasta na fb, więc może to ja się mylę.
                >

                Określenie "słodka bułka" ma się dobrze także w Częstochowie. "Masz tu dwa złote i kup sobie jakąś słodką bułkę" to normalna odzywka. Słodką bułką może być drożdżówka solo, albo z serem, albo z jagodami, wiśniami, budyniem czy czymkolwiek innym, byle nie było to słone.
                • mamuka_z_boru Re: Rogale i gzik 12.04.22, 14:39
                  pi.asia napisała:

                  > katriel napisała:
                  >
                  > >
                  > Określenie "słodka bułka" ma się dobrze także w Częstochowie. "Masz tu dwa złot
                  > e i kup sobie jakąś słodką bułkę" to normalna odzywka. Słodką bułką może być dr
                  > ożdżówka solo, albo z serem, albo z jagodami, wiśniami, budyniem czy czymkolwie
                  > k innym, byle nie było to słone.

                  W Lubuskiem takoż samo, tylko z odwrotna składnią - " bułka słodka".
                  I dopiero jak to napisałam, to widzę, jak to jakoś nienaturalnie brzmi. Ale osłuchane od dzieciństwa nie razi.
              • landora Re: Rogale i gzik 23.04.22, 19:28
                Jestem z Poznania, od 6 lat we Wrocławiu.
                Słodka bułka się trafia w sklepach, ale generalnie obsługa rozumie moje "poproszę drożdżówkę". Natomiast w przedszkolu serwują dzieciom "pyzy z nadzieniem", zgroza i świętokradztwo, bo to po prostu knedle. A na pyzy mówią "pampuchy" i podają je z SOSEM OWOCOWYM. I jeszcze to wszechobecne "co nie?" Moje dziecko przyniosło to z przedszkola i nie mogę go oduczyć, ewentualnie przestawić na swojskie "tej". :(
                • turzyca Re: Rogale i gzik 06.05.22, 01:13
                  >Moje dziecko przyniosło to z przedszkola i nie mogę go oduczyć, ewentualnie przestawić na swojskie "tej". :(

                  Wyplenianie tego jest trudne, pomaga tylko zesłanie w odpowiednie okolice na dłuższe okresy.
                  Swoją drogą zastanawiam się, czy w Polsce dałoby się zrobić taką mapkę, jak w Niemczech:
                  https://www.atlas-alltagssprache.de/wp-content/uploads/2012/05/f2_19b.jpg

                  Link do projektu: www.atlas-alltagssprache.de/
                  Swoją drogą na podstawie cech wymowy i słownictwa da się w Niemczech zidentyfikować człowieka do tego stopnia, że można określić, gdzie się wychował, gdzie mieszka, gdzie mieszkał po drodze, a nawet skąd pochodzili jego rodzice.
              • przymrozki Re: Rogale i gzik 13.11.24, 13:07
                katriel napisała:

                > Jestem z Wrocławia, a pierwsze słyszę.
                > Drożdżówka to u nas bułka drożdżowa ze słodkim nadzieniem, najczęściej serowym,
                > makowym, jabłkowym albo jagodowym (w tym ostatnim przypadku mamy do czynienia
                > z jagodzianką). Określenie "słodka bułka" też słyszałam

                Też reprezentuje na forum opcję śląską i potwierdzam. Określenie "słodka bułka" jako synonim "drożdżówki" usłyszałam po raz pierwszy jako dorosła i to na dodatek od osoby, której przodkowie w dającej sie prześledzić historii nie ruszyli się na zachód od Wisły. Tak, że Ślask niewinny. Ani Górny, ani Dolny, ani Cieszyński. Nie nasza culpa.

                A aferę o slodką bułkę pamiętam dokładnie, bo doszło do nieporozumienia. Uznałam że chodzi o taki maślany wypiek, bułkę z ciasta jak na rogaliki. Coś w rodzaju brioszki. Nawet mi do głowy nie przyszło, że chodzi o drożdżówkę czyli "kołaczyk", średniej wielkości ciastko drożdżowe z serem, makiem lub owocami.

                > Natomiast kluski na parze to kluski na parze, ewentualnie pampuchy, i nigdy nie
                > słyszałam żeby ktoś nazywał je drożdżówkami.

                Tutaj też wrodzona przekora musi we mnie ustąpić, bo fakty wymuszają potwierdzenie słów przedpiszczyni. Kluski na parze, rzadziej pampuchy, na dodatek jedzone głównie na słodko były przebojem punktów żywienia zbiorowego i w okolicach Raciborza, i Katowic, i Opola, i Wrocławia. Nie słyszałam, żeby nazywano je "drożdżówkami".

                Drobna ściąga dla zszokowanych tymi ustaleniami a mimo to chętnych do stołowania się na Śląsku - pyzy to danie podobne w składzie ciasta do cepelinów. Przygotowuje się je z mieszanki surowych i tartych ziemniaków. Z ziemniaków gotowanych z mąką pszenną robi się kopytka, a kluski śląskie (gumiklyjzy) wyłącznie z gotowanych ziemniaków i mąki ziemniaczanej. Kluski leniwe są z dodatkiem twarogu, a szare kluski, w zależności od tradycji rodzinnych, robi się z samych surowych ziemniaków (i wtedy są naprawdę szare) albo z dodatkiem gotowanych i wtedy są bardziej miękkie i łagodniejsze w smaku.
                • pi.asia Re: Rogale i gzik 13.11.24, 16:42
                  przymrozki napisała:


                  > Drobna ściąga dla zszokowanych tymi ustaleniami a mimo to chętnych do stołowani
                  > a się na Śląsku - pyzy to danie podobne w składzie ciasta do cepelinów. Przygot
                  > owuje się je z mieszanki surowych i tartych ziemniaków. Z ziemniaków gotowanych
                  > z mąką pszenną robi się kopytka, a kluski śląskie (gumiklyjzy) wyłącznie z got
                  > owanych ziemniaków i mąki ziemniaczanej.

                  GUMIKLYJZY!!! Cudna nazwa!
                  Moja mama dodawała i mąkę pszenną, i ziemniaczaną. I jajko.

                  > Kluski leniwe są z dodatkiem twarogu,
                  Znam je pod nazwą "pierogi leniwe" :)

                  > a szare kluski, w zależności od tradycji rodzinnych, robi się z samych surowych
                  > ziemniaków (i wtedy są naprawdę szare) albo z dodatkiem gotowanych i wtedy są
                  > bardziej miękkie i łagodniejsze w smaku.
                  • przymrozki Re: Rogale i gzik 13.11.24, 18:04
                    pi.asia napisała:

                    > GUMIKLYJZY!!! Cudna nazwa!
                    > Moja mama dodawała i mąkę pszenną, i ziemniaczaną. I jajko.

                    Nie jestem radykałem, jeżeli ktoś chce robić kopytka w kształcie klusek śląskich to nie tylko nie bronię, ale wręcz zachęcam, bo to wgłębienie w klusce doskonale się nadaje na wszelkie sosy.

                    Ale żeby klyjza była "gumi", jak sama nazwa wskazuje, musi mieć gumową konsystencję. Kluski z mąki pszennej się nie pożuje.
                • bupu Re: Rogale i gzik 13.11.24, 18:47
                  przymrozki napisała:


                  > Drobna ściąga dla zszokowanych tymi ustaleniami a mimo to chętnych do stołowani
                  > a się na Śląsku - pyzy to danie podobne w składzie ciasta do cepelinów. Przygot
                  > owuje się je z mieszanki surowych i tartych ziemniaków. Z ziemniaków gotowanych
                  > z mąką pszenną robi się kopytka, a kluski śląskie (gumiklyjzy) wyłącznie z got
                  > owanych ziemniaków i mąki ziemniaczanej. Kluski leniwe są z dodatkiem twarogu,
                  > a szare kluski, w zależności od tradycji rodzinnych, robi się z samych surowych
                  > ziemniaków (i wtedy są naprawdę szare) albo z dodatkiem gotowanych i wtedy są
                  > bardziej miękkie i łagodniejsze w smaku.

                  Melduję posłusznie, że to w dużej mierze zależy od odmiany ziemniaka (po wielkopolsku pyry, po naszymu kartofla). Z niektórych ziemniaków szare kluski wychodzą w łagodnym kolorze szarobeżowym, jakże teraz modnym we wnętrzach, z innych w rozmaitych odcieniach szarości, a są takie odmiany, z których uzyskujemy kluski w upiornej sinoczarnej barwie. Na smak to wpływu za bardzo nie ma.
                  • przymrozki Re: Rogale i gzik 13.11.24, 19:12
                    bupu napisała:

                    > Melduję posłusznie, że to w dużej mierze zależy od odmiany ziemniaka (po wielko
                    > polsku pyry, po naszymu kartofla). Z niektórych ziemniaków szare kluski wychodz
                    > ą w łagodnym kolorze szarobeżowym, jakże teraz modnym we wnętrzach, z innych w
                    > rozmaitych odcieniach szarości, a są takie odmiany, z których uzyskujemy kluski
                    > w upiornej sinoczarnej barwie.

                    Ale jak się surowe ziemniaki wymiesza z gotowanymi, to kluska się siłą rzeczy przybliży kolorem i smakiem do kluski typu kopytko. Co, rzecz jasna, może być, w zależności od osobistych preferencji degustatora, zaletą lub wadą.

                    Sama z dzieciństwa pamiętam, że te bardziej szare kluski (z samych surowych kartofli) jadało się albo z jajkiem, albo z cebulą i kapustą. Można sobie było dodać skwarków, jak ktoś lubił. Te mniej szare były do sosów. Przy czym sądzę, że to nie tyle kwestia regionu, co upodobań konkretnych gospodarzy.
              • landora Re: Rogale i gzik 14.11.24, 20:53
                Ja jestem poznanianką przeflancowaną do Wrocławia i te pyzy (które dla mnie są knedlami) doprowadzają mnie do szału. A ze słodką bułką się spotykam w niektórych cukierniach wrocławskich.
                • przymrozki Re: Rogale i gzik 15.11.24, 09:41
                  landora napisała:

                  > Ja jestem poznanianką przeflancowaną do Wrocławia i te pyzy (które dla mnie są
                  > knedlami) doprowadzają mnie do szału.

                  Tutaj są różnice nie do pogodzenia - moim zdaniem knedel to zasadniczo pyza tyle że na słodko. Ciasto drożdżowe "pyzą" być nie ma prawa. Jest to zresztą nie tylko śląska specyfika, na Mazowszu jest tak samo.

                  A ze słodką bułką się spotykam w niektóry
                  > ch cukierniach wrocławskich.

                  Ciekawe, nigdy sie z tym nie spotkałam. Wrocław znam dobrze, ale tylko turystycznie (nigdy tam nie mieszkałam na stałe), więc nie dam sobie za nic w tej sprawie ręki uciąć. To na pewno nie chodziło o spolszczone po dosłowności Süße Brötchen, czyli takie brioszki z karadamonem albo cynamonem, ale bez nadzienia?
                  • landora Re: Rogale i gzik 21.01.25, 11:10
                    Nie, ewidentnie chodziło o drożdżówkę. Ale we Wrocławiu jest mix. Ostatnio byłam przejazdem w Radomiu, i tam już ta słodka bułka funkcjonuje jako główna nazwa.
            • landora Re: Rogale i gzik 14.11.24, 20:49
              Pyzy dla nas są wyłącznie drożdżowe na parze. Jak coś jest nie-drożdżową kluchą, to nie jest pyzą ;)
          • kajaanna Re: Rogale i gzik 12.04.22, 17:26
            > W Wielkopolsce, jak i w Jezycjadzie, ten specjal występuje jako pyzy.

            A nie kluchy na łachu?
        • sayoasiel Re: Rogale i gzik 09.04.22, 13:41
          ciotka.scholastyka napisała:

          > sayoasiel napisał(a):
          >
          > > Jak tu stoję, żadnych gzików czy rogali - nic z takiej typowo regionalnej
          > kuchn
          > > i. Były jednak bułeczki na parze, które miały być poznańską specjalnością
          > w "Kw
          > > iecie Kalafiora", zrobione, przez, jakżeby inaczej, ciotkę Felicję. Wtedy
          > pierw
          > > szy raz przeczytałam, że to coś ma wspólnego z Poznaniem. "Pampuchy" ?
          >
          > Pampuchy. Czyli pyzy drożdżowe. Nie bułeczki. Robiła je też Gabriela i babcia J
          > edwabińska. Przy czy Gabriela o-czy-wiś-cie nie używała widelca, żeby nie podzi
          > abać.
          Pomyliłam się, przepraszam pokornie. Naprawdę w tych nazwach się nie orientuję. Dobrze się czegoś dowiedzieć. Tak słyszałam i tak skojarzyłam,że to może jest to samo. I jest to wciąż jedyny przysmak regionalny w książce, zgadza się ?
          • ciotka.scholastyka Re: Rogale i gzik 11.04.22, 11:20
            sayoasiel napisał(a):


            > Pomyliłam się, przepraszam pokornie. Naprawdę w tych nazwach się nie orientuję

            Ależ nie ma za co przepraszać :)

            > . Dobrze się czegoś dowiedzieć. Tak słyszałam i tak skojarzyłam,że to może jest
            > to samo. I jest to wciąż jedyny przysmak regionalny w książce, zgadza się ?

            Tak mi się wydaje.
        • a.g.n.i Re: Rogale i gzik 10.04.22, 11:55
          Mam przyjaciółkę poznaniankę, a właściwie Mosiniankę. Jako nastolatka spędzałam u jej rodziny często ferie zimowe. Jadali dużo różnych dziwnych i ciekawych rzeczy - niektóre mi bardzo wtedy nie smakowały.

          Pyr z gzikiem nie podawali, ale to był chyba taki bieda-obiad, ostateczność. Pamiętam, jak koleżanka opowiadała mi z niesmakiem, że czasem w stołówce szkolnej bywa taki niesmaczny obiad, właśnie gzik z ziemniakami - i że cała szkoła nazywa go s...aczką Eskimosa. Więc raczej nie był to lubiany posiłek:-) natomiast dziś faktycznie urósł do miana specjału regionalnego ach i och. Może w Jeżycjadzie tak samo nie lubili s...aczki Eskimosa.
          Pyzy drożdżowe raz czy dwa razy u nich jadłam, jak już nie jadłyśmy mięsa, to robiłyśmy sos z truskawek mrożonych. Nie pamiętam, czy ciocia wyciągała je palcami:-)

          Rogala kiedyś tam dostałam i teraz się zastanawiam, może byłam u nich kiedyś w listopadzie?
          • ciotka.scholastyka Re: Rogale i gzik 11.04.22, 11:22
            a.g.n.i napisała:

            > Pyr z gzikiem nie podawali, ale to był chyba taki bieda-obiad, ostateczność. Pa
            > miętam, jak koleżanka opowiadała mi z niesmakiem, że czasem w stołówce szkolnej
            > bywa taki niesmaczny obiad, właśnie gzik z ziemniakami - i że cała szkoła nazy
            > wa go s...aczką Eskimosa.

            Wiesz, to tak jak ze szpinakiem :) Nauczono nas nienawidzić smutnej zielonej brei (piękne określenie) bez smaku, a potem człowiek dorósł i nauczył się robić szpinak z czosnkiem, twarogiem i gałką muszkatałową, i okazało się, że to jest niebo w gębie.
            • a.g.n.i Re: Rogale i gzik 17.04.22, 17:38
              A to na pewno, myślę też, że ten gzik w stołówce szkolnej to nie byl taki, jak w wypasionych knajpach. Ten obecny modny to pewnie jest jakoś dobrze przyprawiony, z czosnkiem, szczypiorkiem, a tam był chyba po prostu posolony twaróg ze śmietaną i może cebulą surową.

              Tak jak mówię, to był bieda obiad, znienawidzony przez dzieci tak jak u nas ten nieszczęsny szpinak, choć ja akurat szpinak zawsze lubiłam, tę bezsmakową zieloną breję, z jajecznicą i ziemniakami - zjadałam to w przedszkolu bez marudzenia. Ale może dlatego, że to było jedyne, co mogłam zjeść spokojnie, byłam przedszkolnym niejadkiem (a raczej wolnojadkiem) i podczas obiadów zawsze mi stali nad głową i poganiali. A jeden szpinak mogłam zjeść bez takiego poganiania, bo panie mialy więcej do roboty na sali, jak większość dzieciaków nie chciała jeść. No to w spokoju jadłam i mi smakował. Bo nie miałam awersji do jedzenia tylko jadłam bardzo wolno :-)

              Ale określenie "s...aczka Eskimosa" będę pamiętać do końca życia i możliwe, że jak gdzieś w knajpie znajdę ziemniaki z gzikiem, to mojemu towarzystwu powiem, że zamawiam sraczkę Eskimosa. Kajmak np. nazywamy w domu Kupą Karola, jako że pierwszą w życiu puszkę kajmaku, samodzielnie ugotowaną, dostałam od kolegi o tym imieniu (kolegi, który jak podejrzewam, mógł być pierwowzorem Bernarda:-), no ja naprawdę znam Bernarda - tylko nie miał tyle szczęścia w życiu, jest obecnie samotny i schorowany). Kajmak przyjęłam z radością, że chętnie spróbuję, po otwarciu puszki nazwa wybrała się sama. Do dziś tak mówimy w domu. Oczywiście Karol o tym nie wie :-)
    • minerwamcg Re: Rogale i gzik 10.04.22, 21:20
      A na ile poznańskie są szare kluseczki, te, które jedli Lewandowscy w "Opium w rosole"? Podawane z okrasą z cebulki (skwarków?) i kiszoną kapustą.
      • bupu Re: Rogale i gzik 10.04.22, 22:27
        minerwamcg napisała:

        > A na ile poznańskie są szare kluseczki, te, które jedli Lewandowscy w "Opium w
        > rosole"? Podawane z okrasą z cebulki (skwarków?) i kiszoną kapustą.
        >


        Szare kluski? Bardzo poznańskie. Acz są popularnym daniem również w Ziemi Chełmińskiej.
        • a.g.n.i Re: Rogale i gzik 17.04.22, 17:52
          I bardzo smaczne są. To połączenie z kapustą bardzo pasuje, w Warszawie nigdy tych ziemniaczanych klusek nie lubilam (czyli tego, co my nazywamy pyzami), natomiast te kluseczki poznańskie (jadłam w Mosinie u babci tej koleżanki) są mniejsze, nie w postaci kulek, więc nie tak zapychają, a kapusta świetnie się łączy z ich smakiem.
          • tt-tka Re: Rogale i gzik 21.04.22, 11:57
            Spotykalam w gorach. a na Slowacji jest to wrecz danie popisowe, z tym, ze nie z kapucha (te mozna dostac oddzielnie), a posypane tarta bryndza. Ochchch.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Rogale i gzik 06.05.22, 15:50
          A jak są podawane wymieszane z jajecznicą to też z Posen, czy jakiś cudzoregionalny wymysł? Sąsiadka takie robi, normalnie pycho szaro-żółte
        • pi.asia Re: Rogale i gzik 12.11.24, 20:59
          bupu napisała:

          > minerwamcg napisała:
          >
          > > A na ile poznańskie są szare kluseczki, te, które jedli Lewandowscy w "Op
          > ium w
          > > rosole"? Podawane z okrasą z cebulki (skwarków?) i kiszoną kapustą.
          > >
          >
          >
          > Szare kluski? Bardzo poznańskie. Acz są popularnym daniem również w Ziemi Chełm
          > ińskiej.

          U Szwai występują pod nazwą "kluski żelazne", jako potrawa z Zagłębia, konkretnie z Będzina.
    • ciotka.scholastyka Re: Rogale i gzik 02.05.22, 18:32
      Jeszcze mogły się pojawić ślepe ryby z myrdyrdą, czyli postna kartoflanka z zasmażką ;)
      • ako17 Re: Rogale i gzik 02.05.22, 20:42
        ciotka.scholastyka napisała:

        > Jeszcze mogły się pojawić ślepe ryby z myrdyrdą, czyli postna kartoflanka z zas
        > mażką ;)


        what??? co to za nazwa, skąd ryby? w kartoflance?
        • ciotka.scholastyka Re: Rogale i gzik 03.05.22, 11:20
          ako17 napisała:


          > > Jeszcze mogły się pojawić ślepe ryby z myrdyrdą, czyli postna kartoflanka
          > z zas
          > > mażką ;)
          >
          >
          > what??? co to za nazwa, skąd ryby? w kartoflance?


          Hehe.
          Ponieważ kartoflanka jest postna, to bez tłuszczu, a więc nie pływają w niej "oka". Oka są od ryb, ergo postna kartoflanka to ślepe ryby, bo bez oczu.
          I ja się nie wygłupiam, serio takie jest pochodzenie tej nazwy.

        • a.g.n.i Re: Rogale i gzik 17.05.22, 14:27
          O, nie wiedziałam, że to zasmażka. Moja przyjaciółka "myrdyrdą" nazywała w zasadzie wszystko, co miało postać ciapy/czegoś mało apetycznego/ wymieszanych resztek. "Muszę zrobić jakąś myrdyrdę dla psa" - mówila np.
    • constabella Re: Rogale i gzik 03.05.22, 19:43
      Taka ciekawostka :-D
      Wczoraj zwiedzaliśmy Poznań z naszym gościem (mieszkamy pod Poznaniem).
      Na pierwszy ogień poszło Muzeum Rogala. A później w lodziarni na Wronieckiej kupiliśmy lody o smaku pyry z gzikiem, posypane szczypiorkiem. Smakowały dokładnie tak jak się nazywały :-)
      • ako17 Re: Rogale i gzik 03.05.22, 20:11
        constabella napisała:

        w lodziarni na Wronieckiej ku
        > piliśmy lody o smaku pyry z gzikiem, posypane szczypiorkiem. Smakowały dokładni
        > e tak jak się nazywały :-)

        Wielkie ŁAŁ!!!!
    • shireen_leila_khaled Re: Rogale i gzik 11.11.24, 21:00
      Z okazji dzisiejszego święta rogalowopoznańskiego odgrzewam smaczny wońteczek 🥐🥐🥐

      Wszem i wobec to właśnie NIE wiadomo, że crułasanty marcińskie NIE były specjalnie znane w Poznaniu a co dopiero w reszcie kraju przez cały czas PRL --
      • ako17 Re: Rogale i gzik 11.11.24, 21:42
        shireen_leila_khaled napisał(a):




        > Ajntop czyli jak sama nazwa wskazuje potrawa jednogarnkowa, również pod staropo
        > lską nazwa rumpuć to gęsta zupa warzywna, albo głównie warzywna. Coś między big
        > osem z włoszczyzny a gulaszem. I mo być tak gęsty że łyżka mo wew nim stojeć

        Ojej, cóż za treściwy post! Ciekawe, czy Gąba równie treściwe miewa wykłady xd :).

        A odnośnie do tego Ajntopa, to chyba Róża z Laurą usiłowały coś takiego przygotować w DP, tylko nazywały to z niemiecka. Ale to chyba mniej więcej o to samo chodzi?
        Rumpuć, rumpuć. Zakochałam się w tym słowie

        Czy jesteś tu nowa? Czy ktoś Cię tu godnie przywitał?
        Bo jeśli nie, to jako autorka pierwotnego posta, pozwolę sobie powitać Cię kiełbasą czosnkową krojoną scyzorykiem i wiankiem z białych róż, przycinanych nożyczkami do paznokci, uwitym na kabelku (znalezionym w kieszeni).
        • shireen_leila_khaled Re: Rogale i gzik 11.11.24, 23:18
          ako17 napisała:

          > shireen_leila_khaled napisał(a):
          >
          > > Ajntop czyli jak sama nazwa wskazuje potrawa jednogarnkowa, również pod s
          > taropo
          > > lską nazwa rumpuć to gęsta zupa warzywna, albo głównie warzywna. Coś międ
          > zy big
          > > osem z włoszczyzny a gulaszem. I mo być tak gęsty że łyżka mo wew nim sto
          > jeć

          > A odnośnie do tego Ajntopa, to chyba Róża z Laurą usiłowały coś takiego przygot
          > ować w DP, tylko nazywały to z niemiecka. Ale to chyba mniej więcej o to samo c
          > hodzi? Rumpuć, rumpuć. Zakochałam się w tym słowie

          Ajntop to właśnie niemiecka acz spolszczona nazwa z czasów zaboru - Eintopf czyli jeden garnek.
          Jak durszlak i szwungszajba.
          W DP to o dziwo Larwunia nagle nie dość że zna ten prastary gwarowy germanizm - to jeszcze się rwie do gotowania (?!) Ani chybi dla efektu komedii pomyłek & Kevina samego w domu. Tylko że wg niej to ma być potrawa na winie, czyli wrzuca się do niej wszystko, co się nawinie..

          P.S. Radamsa, radamsa, rumpuć - rzekł Muminek błagalnie ;-) Jeszcze z takich fajnych potrawonazw poznańskich jest dawna zupa parzybroda, a ślepe ryby z myrdą też już ktoś tu wymieniał

          > Czy jesteś tu nowa?

          Jam jest prastara i omszała niczym samica słonia :-)))))) nie poznałaś mnie kumo po gęstej jak rumpuć treści postu, dużej ilości słów naraz, trąbieniu o Poznaniu itd?

          >Czy ktoś Cię tu godnie przywitał?

          Były tu i takie czasy, kiedy to ja witałam nówki zza krzaczka wyskakujące coraz to (co prawda często dusząc lub srodze turbując). A teraz wystarczy parę lat nie pisać i już kumy zapominają..

          > Bo jeśli nie, to jako autorka pierwotnego posta, pozwolę sobie powitać Cię kieł
          > basą czosnkową krojoną scyzorykiem i wiankiem z białych róż, przycinanych nożyc
          > zkami do paznokci, uwitym na kabelku (znalezionym w kieszeni).

          Uradowałaś mnie kochana i bardzo dziękuję za powitanie,
          acz kiełbachę tylko prosiłabym wegańską, a białe róże tylko śp. Safonie złożę w wianie :-))))
          • ako17 Re: Rogale i gzik 11.11.24, 23:29
            shireen_leila_khaled napisał(a):



            > Jam jest prastara i omszała niczym samica słonia :-)))))) nie poznałaś mnie kum
            > o po gęstej jak rumpuć treści postu, dużej ilości słów naraz, trąbieniu o Pozna
            > niu itd?
            >
            > >Czy ktoś Cię tu godnie przywitał?
            >
            > Były tu i takie czasy, kiedy to ja witałam nówki zza krzaczka wyskakujące coraz
            > to (co prawda często dusząc lub srodze turbując). A teraz wystarczy parę lat n
            > ie pisać i już kumy zapominają..

            Bo tu się chyba skład zmienił bardzo i nowe pokolenie nastało. Ale jak chcesz, to możesz mnie powitać :D
            >
            > > Bo jeśli nie, to jako autorka pierwotnego posta, pozwolę sobie powitać Ci
            > ę kieł
            > > basą czosnkową krojoną scyzorykiem i wiankiem z białych róż, przycinanych
            > nożyc
            > > zkami do paznokci, uwitym na kabelku (znalezionym w kieszeni).
            >
            > Uradowałaś mnie kochana i bardzo dziękuję za powitanie,
            > acz kiełbachę tylko prosiłabym wegańską,

            niestety, dysponuję jedynie wieprzową
            • shireen_leila_khaled Re: Rogale i gzik 12.11.24, 00:39
              ako17 napisała:

              > shireen_leila_khaled napisaA teraz wystarczy parę
              > lat n
              > > ie pisać i już kumy zapominają..
              >
              > Bo tu się chyba skład zmienił bardzo i nowe pokolenie nastało. Ale jak chcesz,
              > to możesz mnie powitać :D

              Oj kumo, kumo, ledwo pół roku temu szydziłam tutaj na temat MM oblewającej maturę i Pyziakówien przedszkolaczków, kilka sezonów minęło i już jak krew w piach, przeminełam w Twych oczach :-)))))
              Zamiast wieprzowej poproszę zatem samego czosnku, może być scyzorykiem :))))
          • pi.asia Re: Rogale i gzik 12.11.24, 20:58
            shireen_leila_khaled napisał(a):


            > Były tu i takie czasy, kiedy to ja witałam nówki zza krzaczka wyskakujące coraz
            > to (co prawda często dusząc lub srodze turbując).

            Jeśli dobrze dedukuję, to i ja miałam zaszczyt być przez Cię srodze poturbowaną :)

            > Uradowałaś mnie kochana i bardzo dziękuję za powitanie,
            > acz kiełbachę tylko prosiłabym wegańską, a białe róże tylko śp. Safonie złożę w
            > wianie :-))))

            W tym jednym zdaniu dwa słowa są tropem prowadzącym wprost do konkluzyi. Coby nie odbierać innym rozkoszy rozkminiania z kim mają do czynienia, zapytam jeno - czy to Tobie obiecywałam, że na spotkaniu w Kocichatce wystąpię w dżinsach i t-shircie z kołnierzykiem, albowiem lubisz tak ubrane niewiasty?
          • kocynder Re: Rogale i gzik 13.11.24, 19:39
            Ano ja się właśnie zapytować miałam Aśćkę, czyliś ty jest dawnemi czasy bywałą, gdyż styl jednakowoż powtarzalnym nie jest... ;) Znaczyś - rozpoznając ale pewności nie mając. A to dla tejże przyczyny, iż ja mam pamięć dobrą jeno krótką jak pauza szkolna. Witamy ponownie więc, naści kusztyczek naleweczki i chrupiące ciasteczko. Oraz miękką podusię pod te, no... Na ławę. I kocyk na nogi, bo przeciągi panują...
            • hanuszka189 Re: Rogale i gzik 14.11.24, 08:51
              kocynder napisała:

              Oraz miękką podusię pod te, no... Na ławę. I kocyk na nogi, bo prz
              > eciągi panują...
              >
              Należy rozważyć włączenie do pakietu powitalnego antyreumatycznego podkoszulka papy Borejki
              (w sezonie zimowym).
            • ako17 Re: Rogale i gzik 14.11.24, 09:52
              kocynder napisała:

              > Ano ja się właśnie zapytować miałam Aśćkę, czyliś ty jest dawnemi czasy bywałą,
              > gdyż styl jednakowoż powtarzalnym nie jest... ;) Znaczyś - rozpoznając ale pew
              > ności nie mając.

              Pewną podpowiedzią jest odmowa spożycia kiełbasy wieprzowej ;)
        • ewa9719 Re: Rogale i gzik 13.11.24, 12:02
          ako17 napisała:

          > shireen_leila_khaled napisał(a):
          >
          >
          >

          > > Ajntop czyli jak sama nazwa wskazuje potrawa jednogarnkowa...
          AjntopF.
          Różne ajntopfy jada się też na Śląsku, szczególnie Górnym. Ten sam zabór...
      • bupu Re: Rogale i gzik 12.11.24, 00:47
        shireen_leila_khaled napisał(a):


        > Ajntop czyli jak sama nazwa wskazuje potrawa jednogarnkowa, również pod staropo
        > lską nazwa rumpuć to gęsta zupa warzywna, albo głównie warzywna. Coś między big
        > osem z włoszczyzny a gulaszem. I mo być tak gęsty że łyżka mo wew nim stojeć


        Rumpuć mnie uwiódł kompletnie.
      • ciotka.scholastyka Re: Rogale i gzik 12.11.24, 10:05
        > crułasanty marcińskie NIE były specjalnie znane w Poznaniu a co dopiero w reszcie kraju przez cały czas PRL

        Co za bzdury, regularnie co roku jadaliśmy je przez całe lata osiemdziesiąte. Nazwa ulicy nie miała z tym nic wspólnego.
        • shireen_leila_khaled Re: Rogale i gzik 12.11.24, 20:42
          ciotka.scholastyka napisała:

          > > crułasanty marcińskie NIE były specjalnie znane w Poznaniu a co dopiero w
          > reszcie kraju przez cały czas PRL
          >
          > Co za bzdury, regularnie co roku jadaliśmy je przez całe lata osiemdziesiąte.

          I w której to parafii tak jadaliście?
          Bo tuż z tyłu za samym kościołem tego właśnie św Marcina, przy tej ulicy Krasnoarmijskiej, w samym centrum parafii swmarcińskiej była kawiarenka i piekarnia. Przez całe lata osiemdziesiąte sprzedawano tam pączki, drożdżówki, chałki oraz specjalność zakładu takie słodkie żółte bułeczki z brązową skórką. Ani razu przez całe lata osiemdziesiąte nie było tam rogali w listopadzie ani przez resztę roku. Kościół ten słynął z rozdawania ubrań i innych darów podczas stanu wojennego - ale nie z rogali jego patrona. Pobliska szkoła podstawowa, gdzie były dzieci chrzczone, które chodziły do tego kościoła na religię i na mszę z rodziną - te dzieci nigdy nie wspominały o żadnych rogalach tylko najwyżej o opłatkach wigilijnych. Pobliskie ASP i Biblioteka Uniwersytecka pełna studentów - też nie znali rogala.

          Przeciętni poznaniacy w PRLu po prostu nie znali albo zapomnieli o tym cymesie. Było też sporo rodzin niewierzących, dzieci nie chrzcili ale słodycze z okazji wszystkich innych świat im kupowali - a rugalesa nigdy.

          Koronnym dowodem służy też główna harlekiniara Jeżyc czyli sama MM - w jej Prlowskich książkach przewija się sama ulica Armii Czerwonej, ale rogale - NIGDY nawet teraz kiedy są poznañską wizytówką i brandingiem.
          Ppisala o tradycji wielkopolskiego ciasta na niedzielę, o budyniu z soczkiem, pączkach, ptysiach, buchtach jagodowych, ułeczkach z wiśniami, małdrzykach, kapusniaczkach, cium pyszulkach, wypiekach weselnych, rożkach paluszkach Aspazji - słowem o wszystkich wypiekach tylko nie o TYCH

          I dlaczego, ja się pytam? Dawniej nie znała, a dzisiaj ich nienawidzi czy co?

          >Nazwa ulicy nie miała z tym nic wspólnego.

          Oczywiście że miała. Władze PRL nie chciały katolickiego świętego jako patrona ulicy ani hucznych obchodów jegoż imienin, stąd też nie były promowane rogale na jego cześć. Poznaniacy urodzeni po wojnie nie wiedzieli nawet, że ta ulica kiedyś się nazywała Sw Marcina i że w listopadzie była wyżerka ku jego czci chyba że jakies prastare pobożne babcie z tej parafii to pamiętały.
      • landora Re: Rogale i gzik 14.11.24, 20:57
        Zgliwiały twaróg to zgliwiały twaróg, danie obrzydliwe i lubiane przez mojego tatę.
        A gzik to gzik, czyli twaróg ze śmietanką i szczypiorkiem.
        • ako17 Re: Rogale i gzik 14.11.24, 21:49
          landora napisała:

          > Zgliwiały twaróg to zgliwiały twaróg, danie obrzydliwe i lubiane przez mojego t
          > atę.
          i mojego niemęża
          > A gzik to gzik, czyli twaróg ze śmietanką i szczypiorkiem.
          Ja znam w wersji importowanej, czyli + rzodkiewki i cebula.
          Tak czy siak, nigdy bym się nie dowiedziała o tym daniu, gdyby nie mój partner, który sam z Poznaniem nie ma w sumie nic wspólnego (Łodzianin), ale ojce jego z Wielkopolski się przywlekli, wraz z gzikiem. Absolutnie kocham gzika.
          • hanuszka189 Re: Rogale i gzik 15.11.24, 08:37
            ako17 napisała:


            > > A gzik to gzik, czyli twaróg ze śmietanką i szczypiorkiem.
            > Ja znam w wersji importowanej, czyli + rzodkiewki i cebula.
            > Tak czy siak, nigdy bym się nie dowiedziała o tym daniu, gdyby nie mój partner,
            > który sam z Poznaniem nie ma w sumie nic wspólnego (Łodzianin), ale ojce jego
            > z Wielkopolski się przywlekli, wraz z gzikiem. Absolutnie kocham gzika.
            >
            Naprawdę "twarożek" czyli ser biały rozrobiony z cebulką, śmietaną i ewentualnie rzodkiewką/szczypiorkiem jest nieznany w innych częściach Polski? U mnie w domu był od zawsze, uwielbiam. Można też dodać żółtko białka i paprykę w proszku.
            Właściwie, rodzina taty też pochodzi z Łodzi i chyba stamtąd przyszła miłość do twarożku.

            Natomiast w Poznaniu rzeczywiście gzik podają wszędzie, nawet w menu szpitalnym (ziemniaki z gzikiem na obiad... niezbyt wyrafinowane, na pewno tanie).
            • minerwamcg Re: Rogale i gzik 25.01.25, 21:37
              Ależ to się u nas (Kraków) jadło, jeszcze jak, w wersji na słono (cebulka ew. szczypiorek ew. rzodkiewki) i na słodko (żółtko, cukier waniliowy) - ale po pierwsze było to danie raczej śniadaniowe, po drugie nikt tego nie jadł z ziemniakami, po trzecie nie nazywało się gzik.
    • a_weasley Poznań od kuchni 25.01.25, 20:41
      Urodziłem się w Warszawie, całe życie tu mieszkam i prawdopodobnie tu umrę, ale mój śp. Ojciec był spod Poznania (Dziadek był kierownikiem szkoły w Komornikach), mam w tamtych stronach trochę rodziny i...
      1. Ser smażony. Z kminkiem. Wyrób w zasadzie w Kongresówce nieznany. Przez pewien czas można było go tutaj kupić jako import z Niemiec, nazywał się Hauskäse, więc sklepowe mówiły na toto "hauskas".
      2. Kluski z makiem. Potrawa, bez której nie wyobrażam sobie Bożego Narodzenia, tutaj jak chciałem, żeby na jakiejś prewigilii się pojawiła, to musiałem dostarczyć.
      3. Pyry z gzikiem. Było w tym wątku, więc nie rozwijam.
      4. Czernina. Zmora mojego dzieciństwa, bo tego produktu nie znoszę, a z przyczyn nie do końca wyjaśnionych uchodziła za potrawę bardzo elegancką.
      5. Leberka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka