Dodaj do ulubionych

przed Wiedniem

02.12.22, 14:14
Z tego jednakże wynikło parę niedogodności dla Gabrieli osobiście, a jedną z nich była
okoliczność, że nie było z kim wysłać dzieci z miasta.
(...) Gabrysia spróbowała poprosić o pomoc Elkę, córkę Grzesia, świetną i miłą dziewczynę - ale i Elka
znalazła dla dzieci tylko dwa dni przed wyjazdem do Wiednia z dziadkiem Metodym.

Ciekawią mnie te 2 dni. Lubię sobie wyobrażać interakcje pomiędzy rozlicznymi bohaterami Jeżycjady, którzy, siłą rzeczy, musieli jakieś interakcje mieć, ale my ich nigdy nie widzimy, a przynajmniej nie w czasie rzeczywistym.
Pominąwszy już fakt, że lekko się wzdrygam na słowa, że Elka "znalazła dla dzieci tylko dwa dni" (a ile, przepraszam, miała znaleźć? Czyżby to tyły również i JEJ dzieci?), próbuję sobie wyobrazić, co one razem robiły. Rozumiem, że nie wyjeżdżały nigdzie, tylko Ela im organizowała czas jakoś w Poznaniu: zoo, kino, lody, plac zabaw. Coś w tym stylu.
Ale jak to się pomiędzy nimi układało? Jak Laura traktowała swoją przybraną (nie wiem czy to prawidłowe określenie) siostrę w roli opiekunki? Pyza to wiadomo, zajęła się mentosem i było jej wszystko jedno, póki Ela kupowała chipsy i delicje.
Ale Tygrys? Czy słuchał, gdy Ela zabraniała przebiegać przez ulicę? Czy protestował przeciwko propozycjom - np. nie, dziś nie kino, dziś park i lody - czy Elka Laurze choć trochę imponowała, jako dorosła i zaręczona, czy Laura okazywała jej lekceważenie?
I jak, Elka była ubrana w Pyziakówny przez całe te 2 dni? Przychodziła rano, zabierała je do siebie, na Krasińskiego i odprowadzała wieczorem? Czy Tomek też się jakoś włączał w ten dozór? Bo pewnie, jeśli był w mieście, to raczej nie odpuścił widywania się z ukochaną. Grał z Pyziakównami w makao?
Mogły być tam niezłe siupy, znając temperament Elki i Laury. Myślę, czy nie ma tu potencjału na fanfik, ale na razie nic mi się nie ukazało.
Obserwuj wątek
    • pi.asia Re: przed Wiedniem 02.12.22, 14:27
      ako17 napisała:


      > Mogły być tam niezłe siupy, znając temperament Elki i Laury. Myślę, czy nie ma
      > tu potencjału na fanfik, ale na razie nic mi się nie ukazało.
      >

      O jak rany.
      Mnie się ukazała jedna scena.
      Oto Elka, w przypływie furii, ciska pokrywką o ścianę, a Laura soczyście pluje na podłogę, warcząc: jesteś córką macocha!!!
      • ako17 Re: przed Wiedniem 02.12.22, 14:41
        pi.asia napisała:


        > >
        >
        > O jak rany.
        > Mnie się ukazała jedna scena.
        > Oto Elka, w przypływie furii, ciska pokrywką o ścianę, a Laura soczyście pluje
        > na podłogę, warcząc: jesteś córką macocha!!!


        no ok, ale na jakim tle takie ekscesy? Co się podziało wcześniej?
        Czy może one tak po prostu, sobie spędzają czas w ten właśnie sposób? :DDD
        Jedna wali pokrywami o ścianę, druga pluje i i ją wyzywa.
        I tak całe 2 dni :DDD
        • kooreczka Re: przed Wiedniem 02.12.22, 14:45
          Jesteś pod moją opieką i masz mnie słuchać. Jeszcze słowo i wracasz do matki.
          • ako17 Re: przed Wiedniem 02.12.22, 21:10
            kooreczka napisał:

            > Jesteś pod moją opieką i masz mnie słuchać. Jeszcze słowo i wracasz do matki.

            znając Laurę - wiedziała, że matka akurat pracuje i nie ma mowy o żadnym wracaniu. No chyba, że by doszło do grubszej akcji i matka by się musiała zwolnić z pracy, burząc cały plan egzaminów wstępnych i procesu rekrutacji na uczelnię - jeju, naprawdę nie pamiętam nazwy (serio nie pamiętam - UAM? coś takiego mi się kojarzy).
            Założę się, że wcale by to Tygrysowi nie przeszkadzało :D.
            A może by mamusia musiała pomyśleć o wynajęciu kogoś do opieki nad dziećmi na te 2-3 tygodnie??? I za to zapłacić?
            • kooreczka Re: przed Wiedniem 03.12.22, 09:39
              Żadnego zwalniania, trafiłaby pod opiekę Pani Halinki z dziekanatu, gdzie spedzialby dzień siedząc bez ruchu- starszych zasadniczych kobiet Laura się słucha
        • bupu Re: przed Wiedniem 02.12.22, 15:51
          ako17 napisała:


          > no ok, ale na jakim tle takie ekscesy? Co się podziało wcześniej?
          > Czy może one tak po prostu, sobie spędzają czas w ten właśnie sposób? :DDD
          > Jedna wali pokrywami o ścianę, druga pluje i i ją wyzywa.
          > I tak całe 2 dni :DDD
          >

          A pyza siedzi i odwija mentosy...
    • sayoasiel Re: przed Wiedniem 02.12.22, 16:54
      A według mnie Elka to jest właśnie taka osoba, którą Laura mogłaby zaakceptować jako starszą siostrę i podziwiać. Pyzę nie i nigdy, ale Elkę, nawet gdyby była trochę młodsza, to tak. To jest dziewczyna, która dużo umie, całe życie przepłynęła na fali sukcesów, jest dorosła, bardzo ładna i nie daje sobie w kaszę dmuchać, ma poczucie humoru, jest miła. Lubi Gabę, ale mam wrażenie, że ze względu na to, że nie przebywa z nią za wiele (hehe) nie zdążyła jej w myślach kanonizować. Może więc mieć dość szacunku by wymagać go od Pyziakówien wobec życzeń matki, ale nie dość by nie odnosić się do małych ze zrozumieniem w kwestii różnych zwierzeń, czy komentarzy. Poza tym, jest coś takiego w człowieku, że zwyczajnie się czuje, że z nim nie ma harców. Laura czuła taki respekt przed Idą i sądzę, że przed Elką też by czuła (mówię o późniejszej Idzie, nie tej, której się wieszała na klamce, choć możliwe, że i tak się jej bała,ale wiedziała ,że Mareczek ją obroni) . Odruchowo. To nie jest Natalia, która się jej boi. Sądzę, że tak samo by nie podskakiwała Pulpie z czasów Pulpecji - pewnej siebie, stoicko spokojnej i uśmiechniętej. Gdyby nie to,że samej Pulpie nie bardzo zależało na niańczeniu dzieci non stop, to by jej pewnie nie zwiała. Wracając do Elki - mogłaby to by być relacja, która Laurze by była potrzebna. To samo myślę Laura by miała z Bellą, albo nawet Terpentulą. Zwłaszcza, że Laura nie ma kłopotu z narzuceniem jej dyscypliny, tylko sama wybiera,kogo chce słuchać. Np. pan Broneczek, czy babcia Marta Jedwabińska.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: przed Wiedniem 02.12.22, 21:33
        Zgadzam się i myślę, że dobrze by Larwie zrobił dłuższy kontakt z kimś bardziej "do rzeczy" niż ciotki.
        Bo ta mnogość Borejków jest tylko na pierwszy rzut oka wygodna, ale jak przyjdzie co do czego, to już nie jest tak fajnie - co z tego, że jest komu wcisnąć dzieci, kiedy ten ktoś może się do tego średnio nadawać?
        • ako17 Re: przed Wiedniem 02.12.22, 22:21
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > Zgadzam się i myślę, że dobrze by Larwie zrobił dłuższy kontakt z kimś bardziej
          > "do rzeczy" niż ciotki.
          > Bo ta mnogość Borejków jest tylko na pierwszy rzut oka wygodna, ale jak przyjdz
          > ie co do czego, to już nie jest tak fajnie - co z tego, że jest komu wcisnąć dz
          > ieci, kiedy ten ktoś może się do tego średnio nadawać?
          >


          Akurat Elka mogłaby się do tego nieźle nadawać, nawet nie średnio. Nie przedstawiono nam bezpośredniej relacji, zatem możemy popuścić wodze fantazji. Czy tam szło na noże, czy się udawało spokojnie temat pociągnąć.
          I jako ja Was podpuszczam, tak, proszę żebyście i Wy mnie podpuściły.
          Coś muszę zobaczyć na kształt zajawki, żeby mi się z tego tłuściutki fanfik wylągł.
          Może nie na miarę Stowarzyszenia CKNUKóW (Pani Tajna_, jest Pani fajna :DDDD), ale coś wymyślę, tylko musi zaiskrzyć.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: przed Wiedniem 02.12.22, 23:16
            ako17 napisała:
            >I jako ja Was podpuszczam, tak, proszę
            >żebyście i Wy mnie podpuściły.
            >Coś muszę zobaczyć na kształt
            >zajawki, żeby mi się z tego tłuściutki
            >fanfik wylągł.

            Podpuszczu, podpuszczu! Niech się wylęgnie jak Strybogrzyb po deszczu!
            Kocham fanfiki i nie przepuszczę takiej okazji.

            >Może nie na miarę Stowarzyszenia
            >CKNUKóW (Pani Tajna_, jest Pani fajna
            >:DDDD), ale coś wymyślę, tylko musi
            >zaiskrzyć

            Muszę cię rozczarować, prace nad słownikem języka CKNUKów idą jak przyrost IQ Pyzy.
            Ale to już wina konsultantów, niestety CKNUKi mają to do siebie, że się obijają bez celu. (Mogę wrzucić screena z ich rozmowy jako dowód.)
    • mika_p Re: przed Wiedniem 02.12.22, 16:57
      Elka była rozpuszczona jak dziadowski bicz, jak stwierdził dziadek Metody, i miała w tym dekadę więcej doświadczenia niż Tygrys. Poza tym była dorosła i zorganizowana.
      Laura natomiast umiała się dostosować do sytuacji, jeśli miało jej to przynieść korzyści.
      Zakładając, że rozrywki z Elką były dla Tygrysa fajniejsze niż siedzenie w domu, wychodzi, że żadnych zgrzytów nie było.
      • ako17 Re: przed Wiedniem 02.12.22, 17:14
        a może jeszcze inaczej? Może się Tygrys z Elką wręcz doskonale porozumiały na tle Grzegorza?
        Elka: jaki to fatalny ojciec, smętny, nieobecny.
        Tygrys: co ta matka w nim widzi, że już się przestała mną zajmować, tylko ciągle ten macoch.
        Elka: ty, dla mnie też jest jak macoch. Gdyby nie dziadek i Cyryjek, to bym się sama musiała wychowywać. Ojciec mnie zawsze ignorował
        Laura: kurcze, mnie w sumie też tylko dziadek zauważa (nie wiem czy już wtedy Ignacy ją zauważał???). Tylko gorzej się z tym czuję, bo ja matkę mam, tylko na mnie nie zwraca uwagi.
        Elka: no coś ty, taka wspaniała osoba?
        Laura: no, wspaniała to ona jest dla innych ludzi. Własne dzieci to zawsze miała gdzieś... :(
        No. Coś w tym stylu.
        Rzecz jasna, w tym czasie Pyza siedzi i odwija mentosy...
        • mika_p Re: przed Wiedniem 02.12.22, 17:26
          > Może się Tygrys z Elką wręcz doskonale porozumiały na tle Grzegorza?

          Wątpię. Z jakiego powodu Elka miałaby się zwierzać obcemu dzieciakowi?
          Może gdyby pomieszkały razem parę lat, to Laura stałaby się dla Elki kimś w rodzaju młodszej kuzynki, którą od czasu do czasu trzeba wesprzeć, ale Elka nie mieszkała na Roosevelta, więc widywały się z rzadka, a potem to już w ogóle Elka wyjechała do Japonii.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: przed Wiedniem 02.12.22, 18:18
          ako17 napisała:
          >Elka: jaki to fatalny ojciec, smętny,
          >nieobecny.
          >Tygrys: co ta matka w nim widzi, że już się
          >przestała mną zajmować, tylko ciągle ten
          >macoch.
          >Elka: ty, dla mnie też jest jak macoch.
          >Gdyby nie dziadek i Cyryjek, to bym się
          >sama musiała wychowywać. Ojciec mnie
          >zawsze ignorował
          >Laura: kurcze, mnie w sumie też tylko
          >dziadek zauważa (nie wiem czy już wtedy
          >Ignacy ją zauważał???). Tylko gorzej się z
          >tym czuję, bo ja matkę mam, tylko na mnie
          >nie zwraca uwagi.
          >Elka: no coś ty, taka wspaniała osoba?
          >Laura: no, wspaniała to ona jest dla innych
          >ludzi. Własne dzieci to zawsze miała
          >gdzieś... :(

          FAN-FIK, FAN-FIK!!!
          Jeśli to by było kanoniczne, to nawet jestem sobie w stanie wyobrazić, jak za parę lat Laura, z pomocą Elki, przy pierwszej okazji wynosi się z kołchozu do Japonii
          • julian_arden Re: przed Wiedniem 02.12.22, 19:44
            "Jeśli to by było kanoniczne, to nawet jestem sobie w stanie wyobrazić, jak za parę lat Laura, z pomocą Elki, przy pierwszej okazji wynosi się z kołchozu do Japonii"

            Nie pamiętam, co Elka w tej Japonii zgubiła, że ją aż tam zaniosło, ale Laura mogłaby tam zrobić karierę. Śpiewaczka europejska mogłaby tam nieźle się odnaleźć, biorąc pod uwagę zainteresowanie Japończyków klasyczną muzyką europejską.
            • bupu Re: przed Wiedniem 02.12.22, 20:59
              julian_arden napisał:


              > Nie pamiętam, co Elka w tej Japonii zgubiła, że ją aż tam zaniosło
              > ale Laura mogłaby tam zrobić karierę. Śpiewaczka europejska mogłaby tam nieźle się odnaleźć,
              > biorąc pod uwagę zainteresowanie Japończyków klasyczną muzyką europejską.

              Nie bardzo widzę leniwą divę Larwę odnajdującą się w nieludzko zdyscyplinowanej Japonii. Acz, szczerze mówiąc z jej lenistwem i brakiem samodyscypliny nie widzę Larwy jako śpiewaczki operowej w ogóle. No chyba, że jako taką polską Katherine Jenkins, co to nagrywa popowe wersje klasycznych arii, bo do regularnej opery jest za krótka w uszach. Tu by się sprawdziła, wdzięk ma, urodę ma, blask jupiterów kocha namiętnie...
              • minerwamcg Re: przed Wiedniem 19.12.22, 14:58
                A może wręcz Florence Foster Jenkins? :D Toby się całkiem dobrze trzymało kupy, biorąc pod uwagę, ile czasu Laura poświęcała na kształcenie głosu i umiejętności śpiewaczych.
      • mircja Re: przed Wiedniem 19.12.22, 15:11
        mika_p napisała:

        > Elka była rozpuszczona jak dziadowski bicz, jak stwierdził dziadek Metody, i mi
        > ała w tym dekadę więcej doświadczenia niż Tygrys. Poza tym była dorosła i zorga
        > nizowana.
        > Laura natomiast umiała się dostosować do sytuacji, jeśli miało jej to przynieść
        > korzyści.
        > Zakładając, że rozrywki z Elką były dla Tygrysa fajniejsze niż siedzenie w domu
        > , wychodzi, że żadnych zgrzytów nie było.
        >
        Elka chodziła na zajęcia ze śpiewu solowego (i podobno potrafiła ładnie śpiewać), więc by mogła zarazić Laurę swoim hobby.
        • przymrozki Re: przed Wiedniem 19.12.22, 18:02
          mircja napisała:

          > Elka chodziła na zajęcia ze śpiewu solowego (i podobno potrafiła ładnie śpiewać
          > ), więc by mogła zarazić Laurę swoim hobby.

          Byłoby to możliwe, gdyby Elka odziedziczyła po ojcu zdolności telepatyczne. Bo innymi metodami raczej nie miałaby jak wpłynąć na Laurę, nawet nie wiadomo, czy one widziały się na oczy po tych dwóch wspólnych dniach przed Wiedniem. Nie ma w każdym razie żadnych śladów wspomnień Tygrysa o przybranej siostrze.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka