itsjustemichelle1 09.03.24, 11:30 kogo z jeżycjady najbardziej nie znosicie? U mnie Berni... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bupu Re: Nielubiani 09.03.24, 13:52 Oprócz rodziny Borejków in toto (no, z wyłączeniem Feli, Józeczka i Joanny)? Kondradka. Berni owszem, też jest wysoko na liście niestrawnych od dawna, razem ze swoim synalkiem, tkniętym ciężkim przypadkiem werbalnej dyzenterii. O, Dmucha Św. jeszcze nie znoszę, paskudny typ. Odpowiedz Link
kooreczka Re: Nielubiani 09.03.24, 14:24 Berni jest intencjonalnie opisany jako zaganiający całą przestrzeń i nieco męczący- można go nie lubić, ale to w większości dobry portret i w sumie trudno go nie lubić w taki sposób jak postaci napisanych jako z założenia sympatyczne. Od Kwiatu Kalafiora uważałam Ignaca za samoluba, który dziećmi interesuje się jak jemu wygodnie i mimo gęby pełnej frazesów pokazuje, że kochać to.latwo powiedziec, zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci. Taki bardziej leniwy Rajmund Pasquier. Odpowiedz Link
ako17 Re: Nielubiani 09.03.24, 21:48 itsjustemichelle1 napisała: > kogo z jeżycjady najbardziej nie znosicie? > U mnie Berni... > > Oj, sporo ich tam jest. U mnie jednak na pierwszy plan wysuwa się Ignacy Borejko - od KK typa nie polubiłam i w kolejnych tomach nie poprawił u mnie swojej oceny. Poza tym nie lubię Bernarda, Gaby, Józefa i Laury - tej ostatniej zwłaszcza w NiN. Mili też nie lubię od Kalam wzwyż. Odpowiedz Link
zona_glusia Re: Nielubiani 10.03.24, 17:37 Ja Mili nie lubię już od "Pulpecji". Grzegorza i Gaby od "Noelki". Nie mieści mi się w głowie, że wiedząc o dziecku partnera zaprasza się go na Wigilię bez niego, a on zgadza się przyjść. Odpowiedz Link
tajna_kryjowka_pyziaka Re: Nielubiani 09.03.24, 22:10 Gabetoniarka Centralna u mnie wygrywa, ze wszystkich zepsutych przez autorkę postaci tylko jej nie potrafię nijak współczuć. No, może jeszcze Milicyi. Ale ona jeszcze ma jaja by nie kryć się zbytnio ze swoim paskudnym charakterkiem, a jej dzielna pierworodna potrafi ranić bliskich dalej żyjąc w przekonaniu, że ma dobre kochające serduszko. Wiecznie drugi małżonek Głąby Sałacianej też jest wybitnie nieciekawą postacią, już od swojego pierwszego występu pokazuje się nam jako nieodpowiedzialny i nieempatyczny egoista (i pewnie się dziwi po kim Elka to ma). Ale z racji jego pozycji kołchozowej omegi jeszcze jako tako wzbudza moje współczucie. Z podobynch pobudek mogę współczuć nielubianym Pyziakównom. Ogólnie mam tak, że jak niezachęcająca postać ma w sobie jakiś tragizm, to jestem w stanie od czasu do czasu z nią posympatyzować. A Gaba (wbrew temu, co autorka próbuje nam wmówić) nie tylko nie ma w życiu pod górkę, ale wręcz jest na uprzywilejowanej pozycji - cała rodzina i połowa okolicy wielbi ją bezkrytycznie i dostosowuje się pod jej chlipypypy... Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Nielubiani 12.03.24, 13:35 Tylko się w drzwiach nie pozabijajcie... :) Imię ich Legion. Ze starszego pokolenia zdecydowanie starsi państwo, a raczej to, co się z nich zrobiło. Od mądrej i dobrej Mili, co to "jedną miała Idusię", po wredną, złośliwą, oschłą Milicję. Od sympatycznego pierdoły po pokrzykującego paranoika z urojeniami wielkościowymi, do którego choroby z niejasnych powodów dostosowuje się całe otoczenie, zamiast zaprowadzić starszego pana do psychiatry. Ze średniego pokolenia na prowadzenie wychodzi u mnie pani doktor ryży kościotrup, której za chamstwo wobec gościa i pawianowatość ogólną mam ochotę wywalić pierogi na szczyt rudej fryzury. Nie lepiej prezentuje się również pani profesor, najpierw za chlipy pypy, a potem za całą resztę. Z drugiego planu o Oscary biją się Miauczyński-Schoppe, Bebe, która jest zimny ryb, pieprznięta Aniella (ta przez dwa el, póki była przez jedno, była znośna) Młode pokolenie jest do wyrzucenia en bloc, MM przestała umieć w młodzież, i to widać. Osobliwie wkurza mnie Laura, najpierw fu-fe-fo-samo-zuo, wredny, źle wychowany (przede wszystkim źle wychowywany!) gówniarz, a potem "poskromiona złośnica", sarenkosyrenka. Następne miejsce ma jej przyrodni braciszek, miągwa, donosiciel i upierdliwiec stulecia. Jednak Grand Prix, Oscar ze szczególnie grubo wyzłoconymi jajcami, wędruje do... tadammm! Łusi bystrejbardzobystrej, której nie znoszę do zarąbania. Młodocianą grammarnazi należało utopić jeszcze przed napisaniem. Odpowiedz Link
tajna_kryjowka_pyziaka Re: Nielubiani 12.03.24, 14:27 minerwamcg napisała: > (...) > Jednak Grand Prix, Oscar ze szczególnie grubo wyzłoconymi jajcami, wędruje do.. > . tadammm! Łusi bystrejbardzobystrej, której nie znoszę do zarąbania. Młodocian > ą grammarnazi należało utopić jeszcze przed napisaniem. > W przypadku Łusi szczerze nie rozumiem czemu została zmieniona w takie cuś. W JT zaczynała jako bystra w normalny dziecięcy sposób, zafascynowana otoczeniem i, uwaga, MAŁOMÓWNA! To skąd u niej ta logorea, geny po dziadziusiu włączyły się z opóźnieniem? Odpowiedz Link
la_felicja Re: Nielubiani 13.03.24, 20:06 To skąd u niej ta logorea, geny po dziadziusiu włączyły się z opóźnieniem? Przecież jej rodzonej matce też nic pod tym wzgledem nie brakowało. Może pani MM stwierdziła, że postaciom należy nadać jakąś spójność, pomyślała chwilę, przypomniała sobie (poniewczasie) że Łusia jest córką Idy i poszło Odpowiedz Link
mircja Re: Nielubiani 13.03.24, 20:09 tajna_kryjowka_pyziaka napisała: > > W przypadku Łusi szczerze nie rozumiem czemu została zmieniona w takie cuś. W J > T zaczynała jako bystra w normalny dziecięcy sposób, zafascynowana otoczeniem i > , uwaga, MAŁOMÓWNA! > To skąd u niej ta logorea, geny po dziadziusiu włączyły się z opóźnieniem? > We wcześniejszym dzieciństwie Łusia była bardzo często pod opieką Józinka i była pod jego dużym wpływem, dlatego jej zachowanie mogło chwilowo nieco upodobnić się do jego zachowania. Potem, kiedy działanie tego wpływu nieco osłabło, doszła do głosu jej prawdziwa natura. Odpowiedz Link