Dodaj do ulubionych

Żaden wątek.

17.05.25, 12:22
Dopiero chyba do mnie dotarło jak bardzo źle napisana jest Ciotka Zgryzotka. Tam nie ma ani jednego wątku, który byłby napisany spójnie i logicznie. Ani, choleha, jednego.

1. Nora w stodole. Najpierw chowa się tam nie wiadomo po co, potem nawet nie szuka drogi wyjścia aż do rana, a potem odziewa się odświętnie, zanim zacznie złazić po linie z wyżek. A potem demonstruje siłę w rączkach godną Waligóry.

2. Przygotowania weselne, o Chryste Panie na bananie, tu już nawet nie wiadomo od czego zacząć...

3. Popoporzucenie i przeprowadzka Rurzy. Epopeje już o tym wątku i jego idiotyzmach tu pisalim.

4. IGS i Kurzajka stojący w błocie po pas, w czasie suszy, nie mogąc znaleźć pomocy przy zmianie koła w samiućkim sercu gęsto zaludnionej Wielkopolski.

5. Wytworna Aga, która całą ciążę przechodziła bez komplikacji i bez wizyt u lekarza, mając łożysko przodujące. No błagaaaaammmmm...
Obserwuj wątek
    • bupu Re: Żaden wątek. 17.05.25, 12:33
      Części drugiej za diabła forum nie chce mi puścić, upierając się, że zawiera spam. Pisałam tam o wątku z pawilonem, czyli ucieczce stamtąd Nutrii w trybie ninja i remoncie blyskawicznym w wykonaniu emeryta ze szwagrem, a także o wątku Nora-Podeszwa. Co z tego uznano za spam, Pan Buk raczy wiedzieć, bo ja nie.
      • minerwamcg Re: Żaden wątek. 17.05.25, 12:56
        MM napisawszy coś takiego sama stwierdziła, że już dość :) (dla mniej kumatych - ŻARTUJĘ)
      • ako17 Re: Żaden wątek. 17.05.25, 19:10
        bupu napisała:

        > Części drugiej za diabła forum nie chce mi puścić, upierając się, że zawiera sp
        > am.

        Coś podobnego!
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Żaden wątek. 20.05.25, 17:40
        bupu napisa�a:

        > Części drugiej za diabła forum nie chce mi puścić, upierając się, że zawiera sp
        > am. Pisałam tam o wątku z pawilonem, czyli ucieczce stamtąd Nutrii w trybie nin
        > ja i remoncie blyskawicznym w wykonaniu emeryta ze szwagrem, a także o wątku No
        > ra-Podeszwa. Co z tego uznano za spam, Pan Buk raczy wiedzieć, bo ja nie.
        >

        Podeszwa to w ogóle jakaś porażka, do tej pory nie rozumiem co Norę do niego przyciągnęło. Przecież on myśli i zachowuje się, jakby był dwa razy młodszy. I w toku fabuły jego postać nijak się nie rozwija (jak żadna inna zresztą).
        Niby schodzą się ze sobą lata później, Piechota w międzyczasie mógł wydorośleć, przejść jakiś trening umiejętności społecznych i ogarnąć swoje deficyty. Ale po pierwsze, nie wiadomo czy to zrobił, a po drugie, to i tak by się działo za kulisami i w przyszłości. A my mamy stwierdzić na podstawie aktualnie dziejącej się fabuły, że ten ciapciak jest atrakcyjny.
        • bupu Re: Żaden wątek. 20.05.25, 18:08
          tajna_kryjowka_pyziaka napisa�a:

          >
          >
          > Podeszwa to w ogóle jakaś porażka, do tej pory nie rozumiem co Norę do niego pr
          > zyciągnęło. Przecież on myśli i zachowuje się, jakby był dwa razy młodszy. I w
          > toku fabuły jego postać nijak się nie rozwija (jak żadna inna zresztą).
          > Niby schodzą się ze sobą lata później, Piechota w międzyczasie mógł wydorośleć,
          > przejść jakiś trening umiejętności społecznych i ogarnąć swoje deficyty. Ale p
          > o pierwsze, nie wiadomo czy to zrobił, a po drugie, to i tak by się działo za k
          > ulisami i w przyszłości. A my mamy stwierdzić na podstawie aktualnie dziejącej
          > się fabuły, że ten ciapciak jest atrakcyjny.
          >
          >
          >


          Tooo znaczy... Podeszwa to jest jakaś dziwna mieszanka obleśności, nielotnosci intelektualnej i oślizłości. Nic z tego pakietu nie jest atrakcyjne i w ogóle nie rozumiem dlaczego miałby być lepszą opcją niż Gałdęty.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Żaden wątek. 20.05.25, 19:48
            bupu napisa�a:

            > tajna_kryjowka_pyziaka napisa�a:
            >
            > >
            > >
            > > Podeszwa to w ogóle jakaś porażka, do tej pory nie rozumiem co Norę do ni
            > ego pr
            > > zyciągnęło. Przecież on myśli i zachowuje się, jakby był dwa razy młodszy
            > . I w
            > > toku fabuły jego postać nijak się nie rozwija (jak żadna inna zresztą).
            > > Niby schodzą się ze sobą lata później, Piechota w międzyczasie mógł wydor
            > ośleć,
            > > przejść jakiś trening umiejętności społecznych i ogarnąć swoje deficyty.
            > Ale p
            > > o pierwsze, nie wiadomo czy to zrobił, a po drugie, to i tak by się dział
            > o za k
            > > ulisami i w przyszłości. A my mamy stwierdzić na podstawie aktualnie dzie
            > jącej
            > > się fabuły, że ten ciapciak jest atrakcyjny.
            > >
            > >
            > >
            >
            >
            > Tooo znaczy... Podeszwa to jest jakaś dziwna mieszanka obleśności, nielotnosci
            > intelektualnej i oślizłości. Nic z tego pakietu nie jest atrakcyjne i w ogóle n
            > ie rozumiem dlaczego miałby być lepszą opcją niż Gałdęty.
            >

            Właśnie. Ciekawe czy autorka potrafiłaby to uzasadnić. Może warto to sprawdzić w KG?

            Biorąc pod uwagę "przesłanie" wątku Nory (Apgar), można pospekulować, czy atrakcyjność Podeszwy nie wynika z samego faktu, że on istnieje i jest chętny na związek. Że niby to jest wystarczający powód by go brać, bo przecież kobieta powinna się z kimś związać prędzej czy później, co by czekające w przyszłości dzidziusie się zespawniły.
    • bupu Re: Żaden wątek. 20.05.25, 11:51
      Wątków budowlanych mamy w tym dziele ileż to? Gabilon, niekończący się remont na R5, Ruinka i Szklane Domy Józefa. Cztery, wszystkie samowolki jak jeden i jedna, bo wszystkie wymagają pozwolenia na budowę. W wypadku R5 w grę wchodzi dodatkowo pozwolenie konserwatora, boć to zabytek.

      Tymczasem Szklane Domy projektuje i stawia temy ręcyma student bez uprawnień, samojeden w dodatku. A żeby dostać zezwolenie na taką ingerencję w strukturę budynku jak zastąpienie ścian szczytowych oknami, trzeba przedłożyć projekt wykonany przez architekta.

      Gabilon remontują emeryt ze szwagrem, w miesiąc robiąc całą więźbę plus pokrycie, oraz także ocieplenie (ciekawe jakie to miało okna, hmm). Urząd Gminy w Pobiedziskach musi pracować ekspresowo zatem, bo na wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę ma 65 dni, a jeszcze zanim pójdzie się do tego urzędu trzeba uzyskać kopę różnych papierzysk niezbędnych jako załączniki, w tym kilka kopii projektu architektonicznego. Architekt nie rysuje tego na kolanie w 5 minut.

      R5. To samo tylko podwójnie, bo najpierw trzeba z kopą papierów chybać do konserwatora, a potem z tą samą kopą plus bumagą od konserwatora do urzędu po pozwolenie. A tu przyszli panowie dwaj, mów mi wuju i wyremontowali od rączki. Juści.

      O Ruince i jej samowolach pisalim już wiele, od przyłącza prądu na lewo, przez instalacje wszelakie wykonywane przez Menela Renesansu bez uprawnień, po wyjątkowo kretyńską kolejność prac budowlanych. W zasadzie powinniśmy robić zakłady kto pierwszy zejdzie w katastrofie, Ida ze Śpiącym Neuroksięciem w Ruince (porażenie prądem? Zawalenie komina? Pożar?) czy Józef z żoną i teściobabciami w Szklanym Domu (delikatnie obstawiam ten kamienny kominek przemieszczający się na parter z dużą prędkością).

      Wniosek jest taki, że autorka pisać o remontach kocha, ale risercz jest dla fuj i fubrawców, a egzystencję wszelkich papierów autorka zwyczajnie wypiera z mózgu.
      • minerwamcg Re: Żaden wątek. 20.05.25, 13:49
        Bez przesady, remontować mieszkanie, nawet w zabytkowej kamienicy, lokatorowi wolno. Dopiero gdyby chciał ingerować w strukturę budynku (wyburzenia zabytkowych ścian, wymiana elementów objętych ochroną konserwatorską, np. zabytkowej stolarki okiennej, gdyby takowa była) wchodzi konserwator. Coś o tym wiem, przez trzydzieści lat z hakiem mieszkałam w zabytku (i moja mama użerała się właśnie o zabytkową i koncertowo nieszczelną stolarkę). Tynkować pęknięte czy poobtłukiwane ściany, wymieniać instalację elektryczną i gazową, cyklinować podłogi i malować ściany lokatorowi wolno, oczywiście elektrykę i gaz musi mu robić ktoś z uprawieniami.
        • bupu Re: Żaden wątek. 20.05.25, 13:58
          minerwamcg napisa�a:

          > Bez przesady, remontować mieszkanie, nawet w zabytkowej kamienicy, lokatorowi w
          > olno. Dopiero gdyby chciał ingerować w strukturę budynku (wyburzenia zabytkowyc
          > h ścian, wymiana elementów objętych ochroną konserwatorską, np. zabytkowej stol
          > arki okiennej, gdyby takowa była) wchodzi konserwator. Coś o tym wiem, przez tr
          > zydzieści lat z hakiem mieszkałam w zabytku (i moja mama użerała się właśnie o
          > zabytkową i koncertowo nieszczelną stolarkę). Tynkować pęknięte czy poobtłukiwa
          > ne ściany, wymieniać instalację elektryczną i gazową, cyklinować podłogi i malo
          > wać ściany lokatorowi wolno, oczywiście elektrykę i gaz musi mu robić ktoś z up
          > rawieniami.
          >


          Naprawiać uszkodzony strop też wolno? Czegoś wątpię.
          • tt-tka Re: Żaden wątek. 21.05.25, 08:59
            bupu napisa�a:

            > minerwamcg napisa�a:
            >
            > > Bez przesady, remontować mieszkanie, nawet w zabytkowej kamienicy, lokato
            > rowi w
            > > olno. Dopiero gdyby chciał ingerować w strukturę budynku (wyburzenia zaby
            > tkowyc
            > > h ścian,

            No otoz, a tam ewidentnie jakas sciana poszla, skoro z czterech pokoi zrobily sie trzy. Nie pierwszy raz zreszta, ten ogromny niegdysiejszy zielony, obecnie sypialnio-pracownio-salon juz kilkakrotnie zmienial ksztalty i rozmiary.

            Oraz mocno watpie, czy nawet w niezabytkowym wolno tak sobie prowadzic rury wod-kan do dowolnych pomieszczen zmieniajac z lazienki na pokoj mieszkalny, z kuchni na lazienke (tam sedes przeniesli !), z pokoju na lazienke...
            • bupu Re: Żaden wątek. 21.05.25, 10:41
              tt-tka napisa�a:


              > No otoz, a tam ewidentnie jakas sciana poszla, skoro z czterech pokoi zrobily s
              > ie trzy. Nie pierwszy raz zreszta, ten ogromny niegdysiejszy zielony, obecnie
              > sypialnio-pracownio-salon juz kilkakrotnie zmienial ksztalty i rozmiary.

              Z czterech zrobiły się trzy bo niegdysiejszy pokój dziewczynek został łazienką. W ogóle gdzieś zaginęła spiżarnia, obecna jeszcze w Pulpecji, o ile dobrze pamiętam, oraz pierwotna łazienka, ta z rozmamłanym zabytkiem niemieckiej secesji, do której wchodziło się z przedpokoju. Albo czekaj, zaginął pokój dziewczynek? W CR pojawia się znienacka łazienka z wejściem z kuchni, wydzielona płytami karton gips (apetyczne rozwiązanie swoją drogą, w kuchni słychać każde, z przeproszeniem, pierdnięcie z wychodka), pokoik Pyziakowien okazuje się być przerobiony z łazienki, chociaż we wczesniejszych tomach był normalnym, acz malutkim, pokojem, a spiżarnia znika w sinej mgle.

              > Oraz mocno watpie, czy nawet w niezabytkowym wolno tak sobie prowadzic rury wod
              > -kan do dowolnych pomieszczen zmieniajac z lazienki na pokoj mieszkalny, z kuch
              > ni na lazienke (tam sedes przeniesli !), z pokoju na lazienke...


              O wiele się orientuję zmiana pokoju w wychodek to przebudowa, wymagająca pozwolenia na budowę.
              • tt-tka Re: Żaden wątek. 21.05.25, 14:32
                bupu napisa�a:

                > tt-tka napisa�a:
                >
                >
                > > No otoz, a tam ewidentnie jakas sciana poszla, skoro z czterech pokoi zro
                > bily s
                > > ie trzy. Nie pierwszy raz zreszta, ten ogromny niegdysiejszy zielony, ob
                > ecnie
                > > sypialnio-pracownio-salon juz kilkakrotnie zmienial ksztalty i rozmiary.
                >
                > Z czterech zrobiły się trzy bo niegdysiejszy pokój dziewczynek został łazienką.

                Dobra, dobra, a ten wczesniejszy dziewczynek ? pojawil sie jako piaty pokoj zrobiony z lazienki, po czym okazalo sie, ze on jest czwarty, a nie piaty, bo wczesniejszy dziewczynek gdzies wcielo. Ewidentnie borejki zniknely jakas sciane, i daj buku, zeby tylko jedna...

                > W ogóle gdzieś zaginęła spiżarnia, obecna jeszcze w Pulpecji, o ile dobrze pam
                > iętam, oraz pierwotna łazienka, ta z rozmamłanym zabytkiem niemieckiej secesji,
                > do której wchodziło się z przedpokoju. Albo czekaj, zaginął pokój dziewczynek?

                No wlasnie...
        • bupu Re: Żaden wątek. 20.05.25, 14:08
          minerwamcg napisa�a:

          > Bez przesady, remontować mieszkanie, nawet w zabytkowej kamienicy, lokatorowi w
          > olno. Dopiero gdyby chciał ingerować w strukturę budynku (wyburzenia zabytkowyc
          > h ścian, wymiana elementów objętych ochroną konserwatorską, np. zabytkowej stol
          > arki okiennej, gdyby takowa była) wchodzi konserwator.

          Cytuję:

          Wuj z siostrzeńcem byli niezrównanym duetem. Wzmocnili konstrukcję stropu, uzupełnili uszkodzoną izolację trzcinową, zamurowali wyrwę, a wreszcie położyli nowy tynk i starannie go wygładzili.

          O ile mi wiadomo na ingerencję w konstrukcję stropu trzeba mieć bumage od konserwatora.
          • przymrozki Re: Żaden wątek. 20.05.25, 17:23
            bupu napisa�a:

            > Cytuję:
            >
            > Wuj z siostrzeńcem byli niezrównanym duetem. Wzmocnili konstrukcję stropu
            >
            , uzupełnili uszkodzoną izolację trzcinową, zamurowali wyrwę, a wreszcie po
            > łożyli nowy tynk i starannie go wygładzili.

            >
            > O ile mi wiadomo na ingerencję w konstrukcję stropu trzeba mieć bumage od konse
            > rwatora.

            I zwykłego cywilnego pozwolenia na budowę też, bo - o ile rozumiem - oni wzmocnili strop nie dobrym słowem i nie dla zabicia nudy, ale dlatego, że w stropie była jakaś wyrwa, którą trzeba było zaklajstrować.

            Nawiasem pisząc, Bupu łaskawie przymknęła oko na fragment bezpośrednio poprzedzający cytowany przez nią opis. Otóż ten:

            "Wobec faktu, że administracja budynku wytrwale przejawiała niemożność wobec powstałej szkody, za sufit ostatecznie wziął się Józef Pałys, przywołując na pomoc swojego wszechstronnego wuja Floriana. Po przestudiowaniu literatury fachowej, z której wydobyli szczegóły renowacji zabytkowych budynków, byli już w pełni gotowi zastosować w praktyce tę cenną wiedzę budowlaną".

            A teraz panie wybaczą, oddalam się czytać fachową literaturę fryzjerską, bo od jutra zamierzam strzyc i czesać.
          • ako17 Re: Żaden wątek. 20.05.25, 17:43
            bupu napisa�a:

            > minerwamcg napisa�a:
            >
            > > Bez przesady, remontować mieszkanie, nawet w zabytkowej kamienicy, lokato
            > rowi w
            > > olno. Dopiero gdyby chciał ingerować w strukturę budynku (wyburzenia zaby
            > tkowyc
            > > h ścian, wymiana elementów objętych ochroną konserwatorską, np. zabytkowe
            > j stol
            > > arki okiennej, gdyby takowa była) wchodzi konserwator.
            >
            > Cytuję:
            >
            > [i]Wuj z siostrzeńcem byli niezrównanym duetem. Wzmocnili konstrukcję stropu
            >
            ,

            Mnie ciekawi, jak się domowym sposobem wzmacnia konstrukcję stropu. To jest, w ogóle, możliwe?
            Stawia się jakiś filar, z takimi rozłożonymi na krzyż ramionami, na których się ten strop dalej opiera i już nie leci?
            Serio pytam, nigdy nic nie budowałam, nie przerabiałam pawilonu na dom mieszkalny całoroczny, na remontach też się nie znam i ogólnie jestem beztalenciem technicznym.
            • przymrozki Re: Żaden wątek. 21.05.25, 08:59
              ako17 napisa�a:

              > Mnie ciekawi, jak się domowym sposobem wzmacnia konstrukcję stropu. To jest, w
              > ogóle, możliwe?

              Podejrzewam, że sama robota budowlana może nie być szczególnym problemem, ale na pewno problelem jest projekt. Ktoś, kto umie i ma odpowiednie uprawnienia musi przecież policzyć, czy po gmeraniu w stropie budynek się nie weźmie i nie zawali.
            • azalia02 Re: Żaden wątek. 21.05.25, 10:50
              ako17 napisa�a:


              >
              > Mnie ciekawi, jak się domowym sposobem wzmacnia konstrukcję stropu. To jest, w
              > ogóle, możliwe?
              > Stawia się jakiś filar, z takimi rozłożonymi na krzyż ramionami, na których się
              > ten strop dalej opiera i już nie leci?
              > Serio pytam, nigdy nic nie budowałam, nie przerabiałam pawilonu na dom mieszkal
              > ny całoroczny, na remontach też się nie znam i ogólnie jestem beztalenciem tech
              > nicznym.
              >
              Można np. wzmacniać strop stalowymi belkami montowanymi poprzecznie do tych, które tworzą strop. Ale bez projektu zatwierdzonego przez nadzór budowlany taką konstrukcję Florian mógłby co najwyżej zamontować we własnej stajni, a nie w zabytkowej kamienicy. To nie jest przykręcenie paru listew do sufitu, belki trzeba montować w murach obwodowych. A na R5 ściana pękała już od wstrząsów na Kaponierze. Ale co tam, Józin był przecież ekspertem od budownictwa już na etapie maturalnym, kiedy nie dostał się na medycynę :))))

              • minerwamcg Re: Żaden wątek. 21.05.25, 17:11
                Niestety, istnieje obawa, że wzmocnił strop tak, jak to zrobił jakiś fachura u mieszkaniu mojego kolegi. Spadający sufit podbił kasetonami, które trzymały się na... gwoździach wbitych w boczne ściany. Na takie "wzmocnienie stropu" papierów nie potrzebował.
                • azalia02 Re: Żaden wątek. 21.05.25, 17:33
                  Józin ma w ogóle swobodne podejście do stropów, zważywszy (nomen omen) ten kominek z kamieni polnych na poddaszu domu Rumianków. Ale w prywatnym domu mu wolno, jeśli tylko nie będzie się potem domagał odszkodowania od ubezpieczyciela, gdyby strop nie wytrzymał :) Zresztą, domek pewnie nie był ubezpieczony, bo to drogo.
                  Nie bardzo rozumiem, po co pani MM te wszystkie kombinacje z naprawami stropu na R5. Naprawdę można było poprzestać na stwierdzeniu, że to tylko tynk się sypał z sufitu, a po zakończeniu przebudowy Kaponiery rodzinna ekipa remontowa szybko dokończyła odnawianie mieszkania. Jako element budowania wizerunku Józina: silnego, sprawczego i doskonale radzącego sobie z wyzwaniami stawianymi mu przez życie wypada to cokolwiek słabo.
                  • tygrys_dziure_wygryzl Re: Żaden wątek. 21.05.25, 17:39
                    Odnoszę wrażenie że samodzielna naprawa stropu to kolejny przykład wsobności Borejków i ich niechęci do świata zewnętrznego. Po co ta administracja, sami naprawimy strop w pękniętej stuletniej kamienicy. Po co lekarze, sama lepiej wiem że same owoce i brak badań zapewnią zdrowe dziecko. Po co umowa cywilnoprawna, nie potrzebuję zasiłku macierzyńskiego.
                    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Żaden wątek. 21.05.25, 17:54
                      tygrys_dziure_wygryzl napisa�a:

                      > Odnoszę wrażenie że samodzielna naprawa stropu to kolejny przykład wsobności Bo
                      > rejków i ich niechęci do świata zewnętrznego. Po co ta administracja, sami napr
                      > awimy strop w pękniętej stuletniej kamienicy. Po co lekarze, sama lepiej wiem ż
                      > e same owoce i brak badań zapewnią zdrowe dziecko. Po co umowa cywilnoprawna, n
                      > ie potrzebuję zasiłku macierzyńskiego.

                      Dodałabym tu jeszcze całkowite pominięcie przez autorkę kwestii alimentów na Pyziakówny, Floriana, Bebe i Kozia, Dorotę, Aurelię, Agnieszkę... Jej się pewnie wydaje, że to oznaka niezależności, samowystarczalności, a w przypadku budownictwa i leczenia, również wszechstronnej wiedzy bohaterów.

                      A pamiętacie jak trądzik Ignasia leczyła Gaba, a nie dermatolog?
                      • ako17 Re: Żaden wątek. 21.05.25, 23:34
                        tajna_kryjowka_pyziaka napisa�a:


                        >
                        > A pamiętacie jak trądzik Ignasia leczyła Gaba, a nie dermatolog?
                        >
                        > nie
                      • greta_herbst Re: Żaden wątek. 22.05.25, 10:47
                        > Jej się pewnie wydaje, że to oznaka niezależności, samowystarczalności, a w przypadku budownictwa i leczenia, również wszechstronnej wiedzy bohaterów.

                        Też tak myślę. Oraz, pobocznie, złośliwie podejrzewam, że naoglądawszy się rzeczy typu "nasz nowy dom" i innych socialmediowych przed/po, MM po prostu lubi taką wizję że nasi dzielni bohaterowie zakasali rękawy, montaż z wesołą muzyką, i gotowe, proszę jak pięknie!

                        Czytałam kiedyś taki felieton luźno-psychologiczno-analizatorski który brał na tapetę wielką popularność gier typu Power Washer Simulator (Tak, chodzi o to że myjesz rzeczy myjką ciśnieniową. I są wymyte.) ; autorka felietonu stawiała przekonywującą, moim zdaniem, tezę, że są to rzeczy zaspokajające potrzebę sprawczości, dające natychmiastową nagrodę i satysfakcję ponieważ na bieżąco obserwujesz niezaprzeczalne wyniki swojej pracy. Myślę, że to jest uczucie, które MM próbuje wywołać tymi swoimi opisami Idy szast-prast bielącej sutereny albo Józka usypującego kopiec kamieni.
    • greta_herbst Re: Żaden wątek. 20.05.25, 12:18
      Mnie przede wszystkim uderza w tej książce właśnie, tak jak piszesz, kompletny chaos i taka, nie wiem, izolacja tych wątków? Nic tam się na nic nie przekłada, nic na nic nie wpływa. Róża na Agę może troooochę, jakby się uprzeć, przynajmniej jej przyjazd coś tam dla Agnaców wnosi. Aha, no i Nora odbiera ważną lekcję, że istnieje po to, żeby rodzić. Ale ogólnie mamy taki zsyp epizodów, jeden bardziej niedorzeczny od drugiego, i ani jednego funkcjonalnego dorosłego na całe województwo.
      • bupu Re: Żaden wątek. 20.05.25, 12:56
        greta_herbst napisa�a:

        > Mnie przede wszystkim uderza w tej książce właśnie, tak jak piszesz, kompletny
        > chaos i taka, nie wiem, izolacja tych wątków? Nic tam się na nic nie przekłada,
        > nic na nic nie wpływa. Róża na Agę może troooochę, jakby się uprzeć, przynajmn
        > iej jej przyjazd coś tam dla Agnaców wnosi. Aha, no i Nora odbiera ważną lekcję
        > , że istnieje po to, żeby rodzić. Ale ogólnie mamy taki zsyp epizodów, jeden ba
        > rdziej niedorzeczny od drugiego

        Tak gdzieś od Imienin, odnoszę wrażenie, Jeżycjada funkcjonuje w trybie telenoweli. To znaczy, każdy kolejny tom zamuast być odrębną historią konkretnego zestawu bohaterów, ze starymi bohaterami gdzieś w tle, jest mieszanką firmową luźno powiązanych wątków, porozpoczynanych iks odcinków temu. Jak w M jak Miłość, tu wpadamy zobaczyć co u dziadków, tam sprawdzimy czy Hanka dalej cierpi, potem zobaczymy co u Mareczka i jak tam bliźniaki Gazeli Biznesu...

        Do pewnego momentu MM starała się udawać, że wcale nie pisze telenoweli, ale w okolicy bodaj Sprężyny definitywnie sobie odpuściła, a narastający niechciej sprawił, że przestała jakkolwiek zszywać te wątki do kupy. No i mamy sałatkę weselną, bez majonezu coby ją skleił.

        Swoją drogą kiedy ten majonez został wrogiem Idy? I dlaczego nie jest wrogiem, gdy serwuje go (obficie) Pulpa?


        i ani jednego funkcjonalnego dorosłego na całe
        > województwo.
        • greta_herbst Re: Żaden wątek. 21.05.25, 12:58
          > Tak gdzieś od Imienin, odnoszę wrażenie, Jeżycjada funkcjonuje w trybie telenoweli.

          Uwaga, teraz będę się czepiać dla samego czepiania i pedanterii.
          Oraz dlatego, że telenowele oglądam jako rewelacyjną metodę na uczenie się hiszpańskiego w przyjemny sposób (serio, mega polecam).
          Otóż latynoamerykańska telenovela zupełnie nie jest tym, co opisujesz - ciągnącym się w nieskończoność zbiorem ciągle dopisywanych wątków, spiętrzanych tak długo, jak długo aktorzy mają siły występować. Taki tasiemiec ad hoc to domena amerykańska, najczęściej zwana (niestety) Operą Mydlaną (jako fanka opery, potępiam :D ) a to z tego powodu, że produkcje tego rodzaju zaczęły się jeszcze przed telewizją, w radiu, i były sponsorowane przez np. producenta mydła, a ich podstawowym zadaniem był bezlitosny product placement. I dlatego też miały się nigdy nie kończyć, bo producent nie zamierzał przestać się reklamować. Tu sztandarowym przykładem jest Moda na Sukces gdzie pierwotna obsada nie wiem czy nie wymarła już w całości, ale postacie się mało zmieniły i serial trwa.

          Telenovela jest historią z przebiegiem zaplanowanym od punktu A do punktu Z, i owszem, trwa przeważnie dość długo, i niektóre jej zwroty akcji mogą być podobne do tych w tasiemcu, bo ostatecznie Wielka Drama potrzebna jest i tu i tu, ale telenovela będzie miała jakieś 100-150 odcinków i kiedy się ją zaczyna kręcić, to od razu ma się plan na to, jak i kiedy ona się skończy.

          Nasze rodzime produkcje "obyczajowe" wydaje mi się że raczej wzorują się na tym amerykańskim modelu i nie planują sobie fabuły z wyprzedzeniem, ale pewności nie mam bo nigdy żadnego nie oglądałam. Jakoś mnie nie ciągnęło.

          A telenowele potrafią być wspaniałe. Jak na razie najlepsza, którą oglądałam, zawierała paramasońską sektę, która składała ofiary z ludzi, pojedynek na miecze, z których jeden był posmarowany trucizną, i majaki umierającego przez zatrzaśnięcie w grobowcu Złola podczas gdy ta, co go zatrzasnęła, śpiewała w kościele Ave Maria. Złoto, mówię wam.
    • tygrys_dziure_wygryzl Re: Żaden wątek. 20.05.25, 14:32
      Razi mnie nachalna (mówię na to "chamska") ekspozycja Nory, zamiast jakoś zasygnalizować cechy czy emocje to dostaję ścianą tekstu, że ona jest X, relacje są Y, ma problem z Z. Wolałabym, żeby to było bardziej pokazane, a nie tak przedstawione, jakby to było streszczenie lektury szkolnej. Aż mi się przypomina matura z polskiego.
      • greta_herbst Re: Żaden wątek. 21.05.25, 13:03
        Tak, Nora zostaje bardzo obcesowo wciśnięta czytelnikowi. Jest taka i taka, nie gadaj tylko łykaj. Tak jest, oczywiście, łatwo, natomiast nie powstaje z tego fajna w czytaniu książka oraz całkiem często przejrzenie faktycznej treści pokazuje rozbieżność między deklaracją a rzeczywistością. Nie pamiętam, jak było w przypadku Nory, bo nawet nie pamiętam jak ona została opisana tam na starcie. To nie była zapadająca w pamięć książka.

        Natomiast na pewno nie wspomniano w tym chamskim opisie o tym, że Nora jest drugą Larą Croft, potrafiącą się wspinać po linie na samych rękach etc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka