Dodaj do ulubionych

Wszystko robi się samo

30.05.25, 23:51
Hej!

Dzisiaj, czytając Wasze poprzednie wątki, dotarło do mnie, że w Jeżycjadzie wszystko się robi... samo. A jeśli ktoś na coś pracuje, to jest przedstawiany (zazwyczaj) negatywnie.

Zaczynając od urody. Dorota jest śliczna, bo myje twarz li i jedynie mydłem. Laura i Ida, które się malują, już są obśmiewane. Tak samo malująca paznokcie Ania. Kobiety dbające o linię od strony wewnętrznej (Ida) i zewnętrznej (kobiety chodzące na zumbę) to również zło. U Róży odchudzanie było ukazane jako nastoletnia fanaberia. Przekaz na moje oko jest taki, że masz być piękna bez wysiłku.

To samo jest z talentami. Ta Nutria grająca na gitarze jest całkiem z odwłoku. Podobnie jak śpiewająca i grająca na pianinie Laura. Przecież talent to jedno - skill wymaga godzin szlifowania!

Kariery też się biorą nie wiadomo skąd. Milicja zostaje znanym dramaturgiem, choć nigdy nie widzimy jej ćwiczącej pisanie. Tłumaczy z francuskiego. Widzieliśmy ją kiedyś uczącą się języków? Gaba też nie pisze po nocach artykułów, by mieć punkty, a jakoś się na uczelni trzyma. Tylko Fryderyk rzeczywiście się uczy, uczy i uczy, przez co ma bardzo napięty grafik. Co jest ukazane jako coś złego.

Wychowania dzieci też nie ma. Dzieci się wychowują same. Znowu - bez wysiłku rodziców. Rozmawia się tylko z Laurą, bo jest "problematyczna". A inne dzieci? Wiem, że uczymy się głównie przez obserwację, ale nie ma ani słowa o rodzicach, którzy dzieciom pomagają, wspierają, coś wyjaśniają. Zero wysiłku. Rodzisz dziecko, odchowujesz na todlera, a potem puszczasz luzem między członków rodziny, żeby się odbijało od nich jak kula bilardowa od ścian.

Rozwijając temat rozmów. Zamiast nich mamy komunikowanie się wzorkiem lub telepatię. Nie musisz się starać komuś wyjaśniać swojego puntu widzenia, bo spojrzałeś i oni już wiedzą. Nawet rozumienie siebie nawzajem przychodzi bezwysiłkowo.

Tam wszystkie pozytywne postaci są piękne, mądre, zdolne i pełne sukcesów, choć NIKT NIC NIE ROBI! Tylko siedzą w kuchni i żrą. Mocno przypomina mi to TBBT, gdzie postaci, pracujące na uczelni, całymi dniami grały w gry, oglądały seriale i siedziały w sklepie z komiksami. Rozumiem, że pokazywanie odbiorcy jak gość czyta książkę od fizyki nie jest potrzebne w serialu i nie oczekuję, by to pokazywano. Ale mówię, że oni nie mają prawa znać doskonale tylu franczyz, jednocześnie być genialnymi naukowcami oraz przesiadywać u siebie nawzajem godzinami jak grupa nastolatków. Ich doba jest przecież ograniczona! Tylko o ile tam to jest głupota widzów wykorzystana do bólu przez twórców, tak w Jeżycjadzie to jest raczej niechęć autorki... sama nie wiem, czego. Osób, które coś muszą robić, by osiągać cele? Dziwne to jest
Obserwuj wątek
    • minerwamcg Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 00:43
      No bez przesady, żeby grać na gitarze na poziomie "ogniskowym" naprawdę nie trzeba wielogodzinnych ćwiczeń. Wystarczy nie mieć słonia na uchu,a mieć jako takie poczucie rytmu i zapamiętać kilkanaście akordów. Znałam ludzi, którzy jechali na obóz harcerski jako kompletne neptki, a wracali grając. Więc nie, to Nutriowe brzdąkanie to nie jest żaden Paco de Lucia ani Chuck Berry, to jest "Dym z jałowca".
      • bupu Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 09:50
        minerwamcg napisała:

        > No bez przesady, żeby grać na gitarze na poziomie "ogniskowym" naprawdę nie trz
        > eba wielogodzinnych ćwiczeń. Wystarczy nie mieć słonia na uchu,a mieć jako taki
        > e poczucie rytmu i zapamiętać kilkanaście akordów. Znałam ludzi, którzy jechali
        > na obóz harcerski jako kompletne neptki, a wracali grając. Więc nie, to Nutrio
        > we brzdąkanie to nie jest żaden Paco de Lucia ani Chuck Berry, to jest "Dym z j
        > ałowca".
        >

        Dowcip polega na tym, że przed NiN nie mamy żadnych danych na temat jakiejkolwiek muzykalności Nutrii. Żadnych. Żadnego śpiewania, żadnego grania na czymkolwiek, nic. Nawet ta gitara się nigdzie nie poniewierała na R5.
      • przymrozki Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 14:15
        minerwamcg napisała:

        > No bez przesady, żeby grać na gitarze na poziomie "ogniskowym" naprawdę nie trz
        > eba wielogodzinnych ćwiczeń.

        Dlatego Natalia jak Natalia, niech będzie, że nauczyła się grać przy ognisku na obozie żeglarskim. Tym bardziej, że nikt nam nie próbuje wcisnąć, że Nutria gra jak wirtuoz i że gdy śpiewa, to ptaki milkną zawstydzone. Nad Natalią się nie pastwmy.

        Nad Laurą się pastwmy. Ona w rok nauczyła się grać na pianinie w stopniu wystarczającym, żeby odbywać studia muzyczne, a potem pięknem swego głosu hipnotyzowała przypadkowy zbiór dzieci w wieku podstawówkowym. Przy czym na początku swej rocznej drogi od zera do "jam jest majster od opera" cała jej muzykalność to było "Bóg się rodzi" wykonane w szkolnych jasełkach. Kto ją uczył grać? Za co? Kiedy miała czas ćwiczyć? Jak domownicy i sąsiedzi reagowali na to, że ona im rana do nocy naprzemiennie rzępoli etiudy i śpiewa pełną piersią?
        • bupu Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 15:04
          przymrozki napisała:

          > minerwamcg napisała:
          >
          > > No bez przesady, żeby grać na gitarze na poziomie "ogniskowym" naprawdę n
          > ie trz
          > > eba wielogodzinnych ćwiczeń.
          >
          > Dlatego Natalia jak Natalia, niech będzie, że nauczyła się grać przy ognisku na
          > obozie żeglarskim. Tym bardziej, że nikt nam nie próbuje wcisnąć, że Nutria gr
          > a jak wirtuoz i że gdy śpiewa, to ptaki milkną zawstydzone.

          Noe, ona ma tylko barwę jak Callas (tę ciemną, ciepłą melancholię, czy jakoś tak).


          > Nad Laurą się pastwmy. Ona w rok nauczyła się grać na pianinie w stopniu wystar
          > czającym, żeby odbywać studia muzyczne, a potem pięknem swego głosu hipnotyzowa
          > ła przypadkowy zbiór dzieci w wieku podstawówkowym. Przy czym na początku swej
          > rocznej drogi od zera do "jam jest majster od opera" cała jej muzykalność to by
          > ło "Bóg się rodzi" wykonane w szkolnych jasełkach. Kto ją uczył grać? Za co?

          Tam się jeszcze jakieś ognisko muzyczne plątało oraz występy z Oracabessami. Fakt, ba śpiew klasyczny grubo za mało.

          Co do "za co?", skoro państwa Strybow stać na zakup pianina, potem na milion remontów i utrzymywanie syna z żoną i dzieckiem, to i na lekcje pianina ich stać.

          Tak na marginesie, autorka oczywiście pomajtała daty i Laura, rocznik 84, powinna była robić maturę w 2003, w 2004 powinna być po pierwszym roku studiów.

          > Kiedy miała czas ćwiczyć? Jak domownicy i sąsiedzi reagowali na to, że ona im ran
          > a do nocy naprzemiennie rzępoli etiudy i śpiewa pełną piersią?
          • przymrozki Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 15:34
            bupu napisała:

            > Tam się jeszcze jakieś ognisko muzyczne plątało oraz występy z Oracabessami.

            Ognisko to w zasadzie należałoby liczyć jako przedłużenie jasełek, czyli jakąś formę szkolnego chóru. Nic nam nie wiadomo o tym, żeby Laurę nauczono tam grać na instrumencie.

            A z reakcji Józinka na występ Laury u Oracabessów wręcz można wnosić, że w domu nikt nie słyszał Laury śpiewającej. Czyli ani nie ćwiczyła śpiewu u siebie, ani nie występowała (no chyba że rodzina nie bywała na te występy zapraszana lub bywała, ale nie chadzała).

            > Co do "za co?", skoro państwa Strybow stać na zakup pianina, potem na milion re
            > montów i utrzymywanie syna z żoną i dzieckiem, to i na lekcje pianina ich stać.

            Czyli to by znaczyło, że w tym czasie Gaba z Grzesiem mieli na utrzymaniu dwie córki, syna i wnuczkę. Być może w temacie wnuczki odciążani przez Fryderyka, który coś tam pewnie zarabiał. Na dodatek jedna córka już docelowo planowała żyć miłością, która stała się widzialna, a druga na życie plan miała taki, żeby nauczyć się w rok programu szkoły muzycznej i dostać się na wokalistykę. I nikt słowem nie pisnął, że tak być nie może, że budżet jest ograniczony, że dorośli muszą się dokładać. A jednocześnie, ciągle wmawia się nam, że mamy do czynienia z rodziną niezamożną, wręcz ubogą.

            > Tak na marginesie, autorka oczywiście pomajtała daty i Laura, rocznik 84, powin
            > na była robić maturę w 2003, w 2004 powinna być po pierwszym roku studiów.

            Może Laura nie zdała raz z klasy do klasy. To tłumaczy czemu rozkoszne grono siedmiolatków wystawiających jasełka zmieniło się w patologiczną bandę jakich-to-dziecko-ma-koleżanek, której nikt nie chce zainteresować teatrem.


            • hanuszka189 Re: Wszystko robi się samo 01.06.25, 09:14
              przymrozki napisała:

              > Czyli to by znaczyło, że w tym czasie Gaba z Grzesiem mieli na utrzymaniu dwie
              > córki, syna i wnuczkę. Być może w temacie wnuczki odciążani przez Fryderyka, kt
              > óry coś tam pewnie zarabiał. Na dodatek jedna córka już docelowo planowała żyć
              > miłością, która stała się widzialna, a druga na życie plan miała taki, żeby nau
              > czyć się w rok programu szkoły muzycznej i dostać się na wokalistykę. I nikt sł
              > owem nie pisnął, że tak być nie może, że budżet jest ograniczony, że dorośli mu
              > szą się dokładać. A jednocześnie, ciągle wmawia się nam, że mamy do czynienia z
              > rodziną niezamożną, wręcz ubogą.

              Gdzieś od "Imienin" Gaba z Grzesiem przestają być szlachetnie ubodzy, w każdym razie wzmianki o braku środków na wszystko się kończą. Są nawet pieniądze na basen dla IGS.
              Właściwie nie widzę powodu, dla którego dwójka nauczycieli akademickich nie mogłaby utrzymać takiej rodziny. Nie płacą za studia Róży i Laury, nie płacą za ich mieszkanie. Mała Mila nie chodzi do przedszkola. Wydatki na jedzenie i rachunki stanowiły wówczas dużo mniejszą część budżetu niż teraz.
              • bupu Re: Wszystko robi się samo 01.06.25, 09:44
                hanuszka189 napisała:

                > przymrozki napisała:
                >
                > > Czyli to by znaczyło, że w tym czasie Gaba z Grzesiem mieli na utrzymaniu
                > dwie
                > > córki, syna i wnuczkę. Być może w temacie wnuczki odciążani przez Frydery
                > ka, kt
                > > óry coś tam pewnie zarabiał. Na dodatek jedna córka już docelowo planował
                > a żyć
                > > miłością, która stała się widzialna, a druga na życie plan miała taki, że
                > by nau
                > > czyć się w rok programu szkoły muzycznej i dostać się na wokalistykę. I n
                > ikt sł
                > > owem nie pisnął, że tak być nie może, że budżet jest ograniczony, że doro
                > śli mu
                > > szą się dokładać. A jednocześnie, ciągle wmawia się nam, że mamy do czyni
                > enia z
                > > rodziną niezamożną, wręcz ubogą.
                >
                > Gdzieś od "Imienin" Gaba z Grzesiem przestają być szlachetnie ubodzy, w każdym
                > razie wzmianki o braku środków na wszystko się kończą. Są nawet pieniądze na ba
                > sen dla IGS.

                E? W Imieninach Róża mówi, że Gaba i Grześ mają czym się martwić jeżeli chodzi o finanse, w JT spragniony wypoczynku zimowego IGS dostaje od Milicji w ucho tekstem treści "wasi rodzice nie mają pieniędzy" a w charakterze butów zimowych ma tandetne adidaski, od McD Stryby jeżdżą starym golfiszczem, a w CZ bełkoczą o barrrrdzo używanej kawalerce. Ubóstwo trwa w najlepsze, szlachetne rzecz jasna, nie faktyczne.
                • ako17 Re: Wszystko robi się samo 01.06.25, 11:04
                  bupu napisała:


                  >
                  >w JT spragniony wypoczynku zimowego IGS dostaje od Milicji w ucho te
                  > kstem treści "wasi rodzice nie mają pieniędzy" a w charakterze butów zimowych m
                  > a tandetne adidaski, od McD Stryby jeżdżą starym golfiszczem, a w CZ bełkoczą o
                  > barrrrdzo używanej kawalerce. Ubóstwo trwa w najlepsze, szlachetne rzecz jasna
                  > , nie faktyczne.

                  mało tego, że pieniędzy nie mają, to i czasu też nie:

                  - Kto ma czas jeździć z wami w góry? - tłumaczyła dalej Babi, zgoła niepotrzebnie. - Wasi rodzice pracują jak szaleni, pieniędzy nie ma, czasy są ciężkie i trzeba umieć się ograniczać w swoich apetytach na przyjemności. A to jeszcze nikomu nie zaszkodziło, wręcz przeciwnie. Wasz dziadek wielokrotnie wam tłumaczył, na czym polega wyższość postawy stoickiej nad wszystkimi innymi. A teraz sam o tym zapomina.

                  Jakby co, to nie do końca rozumiem taką postawę rodzicielską. Mieć dzieci, których nie można utrzymać i dla których nie ma się czasu - niepojęte.

                  Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że sformułowanie: "dzieci, których nie można utrzymać" jest może i za ostre, ale Babi, ta bardzo mądra i prawdomówna kobieta mówi wyraźnie, że pieniędzy NIE MA.
                  • chatgris01 Re: Wszystko robi się samo 01.06.25, 11:08
                    ako17 napisała:


                    > Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że sformułowanie: "dzieci, których nie można ut
                    > rzymać" jest może i za ostre, ale Babi, ta bardzo mądra i prawdomówna kobieta m
                    > ówi wyraźnie, że pieniędzy NIE MA.
                    >

                    U rodziców chyba, bo babcia ma wszak zachomikowane niemałe zarobki Kala (chyba, że to faktycznie jej urojenia). To się przecież dzieje już po Kalamburce?
                    • ako17 Re: Wszystko robi się samo 01.06.25, 11:14
                      chatgris01 napisała:

                      > ako17 napisała:
                      >
                      >
                      > > Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że sformułowanie: "dzieci, których nie mo
                      > żna ut
                      > > rzymać" jest może i za ostre, ale Babi, ta bardzo mądra i prawdomówna kob
                      > ieta m
                      > > ówi wyraźnie, że pieniędzy NIE MA.
                      > >
                      >
                      > U rodziców chyba, bo babcia ma wszak zachomikowane niemałe zarobki Kala (chyba,
                      > że to faktycznie jej urojenia). To się przecież dzieje już po Kalamburce?

                      Oczywiście, że po Kalam. Tym niemniej nigdy żadnych pieniędzy z tych wspaniałych dramatów na R5 nie widziano.
                      • bupu Re: Wszystko robi się samo 01.06.25, 14:20
                        ako17 napisała:

                        >
                        > Oczywiście, że po Kalam. Tym niemniej nigdy żadnych pieniędzy z tych wspaniałyc
                        > h dramatów na R5 nie widziano.

                        Rosną przed Floplicowem. Nawet jeśli Milicja nabyła Arthura Bella po taniości, piętnaście zyla sztuka, to i tak za 30 sztuk musiała wyłożyć na stół ze swojej ubogiej kieszeni żony chudego emeryta 450 złotych. Plus transport, bo to przez internet.
                    • tt-tka Re: Wszystko robi się samo 01.06.25, 13:31
                      chatgris01 napisała:

                      > ako17 napisała:
                      >
                      >
                      > > Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że sformułowanie: "dzieci, których nie mo
                      > żna ut
                      > > rzymać" jest może i za ostre, ale Babi, ta bardzo mądra i prawdomówna kob
                      > ieta m
                      > > ówi wyraźnie, że pieniędzy NIE MA.
                      > >
                      >
                      > U rodziców chyba, bo babcia ma wszak zachomikowane niemałe zarobki Kala (chyba,
                      > że to faktycznie jej urojenia). To się przecież dzieje już po Kalamburce?
                      >
                      >

                      Sorry, ale babcia, nawet jesli pienieznie kalamburkuje, nie ma obowiazku fundowac wnukom wyjazdow.
                      Inna rzecz, ze wytlumaczenie jest najglupsze z mozliwych, bo dwojka pracownikow naukowych na etatach jak najbardziej ma czas i pieniadze na wyjazd z dziecmi czy wyslanie ich dokads.
                      • chatgris01 Re: Wszystko robi się samo 01.06.25, 14:00
                        tt-tka napisała:


                        >
                        > Sorry, ale babcia, nawet jesli pienieznie kalamburkuje, nie ma obowiazku fundo
                        > wac wnukom wyjazdow.

                        Obowiązku nie ma, ale ma możliwość, więc w zestawieniu z tym konkretnym tłumaczeniem całość brzmi dość paskudnie. A wystarczyłoby tylko nic takiego nie mówić, fundować nie (zgadzam się, że od tego są przede wszystkim rodzica).

                        > Inna rzecz, ze wytlumaczenie jest najglupsze z mozliwych, bo dwojka pracownikow
                        > naukowych na etatach jak najbardziej ma czas i pieniadze na wyjazd z dziecmi c
                        > zy wyslanie ich dokads.
                        >
                        >

                        Tak właśnie.
                        • tt-tka Re: Wszystko robi się samo 01.06.25, 14:17
                          chatgris01 napisała:


                          > Obowiązku nie ma, ale ma możliwość, więc w zestawieniu z tym konkretnym tłumacz
                          > eniem całość brzmi dość paskudnie. A wystarczyłoby tylko nic takiego nie mówić,
                          > fundować nie (zgadzam się, że od tego są przede wszystkim rodzica).

                          Z drugiej strony trudno powiedziec dziesieciolatkowi marzacemu o wyjezdzie "twoi rodzice nie lubia, nie chca i nie beda z toba jezdzic, a samego tez cie nie wysla, zebys nie zlapal czegos w naszej rodzinie nieakceptowalnego". Nawet gdy sie jest Milicja.
                          • ako17 Re: Wszystko robi się samo 01.06.25, 16:31
                            tt-tka napisała:


                            >
                            > Z drugiej strony trudno powiedziec dziesieciolatkowi marzacemu o wyjezdzie

                            ja tam, prawdę mówiąc, nie uważam, że Ignaś faktycznie marzył o wyjeździe. On to chyba tak przekornie wypowiedział.
                            Już ja sobie wyobrażam, jaki by miał chrzest bojowy na obozie czy zimowisku.
                            W czapce w biedronki.

                            Zresztą, akurat z całej postborejkowej progenitury to on powinien najmniej pragnąć wyjazdu. Bo co by robił na wyjeździe, zwiedzał jaskinie? Zdobywał szczyty? Już to widzę, siedziałby z nosem w książce całymi dniami, albo perorował o czymś, co go akurat zajmowało. O ile znalazłby słuchacza, ale nawet gdyby nie, to nie wiem czy by go to powstrzymało przed perorowaniem.

                            "two
                            > i rodzice nie lubia, nie chca i nie beda z toba jezdzic, a samego tez cie nie w
                            > ysla, zebys nie zlapal czegos w naszej rodzinie nieakceptowalnego". Nawet gdy s
                            > ie jest Milicja.

                            nie no, pewnie. A właściwie to jak należało to powiedzieć, żeby miało sens i zgadzało się z realiami?
                            • tt-tka Re: Wszystko robi się samo 01.06.25, 16:47
                              Moze i Ignas zle by sie poczul na wyjezdzie, ale skad ma to wiedziec, skoro nigdy nie wyjezdzal ?

                              A jak to nalezalo powiedziec... coz, ja bym powiedziala, zeby ze swoimi marzeniami i pragnieniami poszedl DO RODZICOW i im o tym powiedzial. Wiecej niz raz. Nie usprawiedliwialabym, zwlaszcza klamliwie i glupio, ich indolencji.
                              • przymrozki Re: Wszystko robi się samo 01.06.25, 18:44
                                tt-tka napisała:

                                > Moze i Ignas zle by sie poczul na wyjezdzie, ale skad ma to wiedziec, skoro nig
                                > dy nie wyjezdzal ?

                                Że już nie wspomnę o tym, że kierunku wyjazdu nie wlepia rodzinom na ślepo Urząd do Spraw Ferii i Wakacji, każdy może sobie wybrać taki wypoczynek, jaki lubi. Nie trzeba było wysyłać Ignasia na obóz piłkarski w góry, można go było zabrać do jakiegoś dużego miasta.

                                Poza tym Ignaś nie lubił wsi, a jednak matula uparcie go tam ciągnęła. Więc nie łudźmy się, że tam się z Ignasiem ktoś liczył i to z troski o jego komfort kisił go w domu, zamiast pokazać trochę świata.
                  • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Wszystko robi się samo 01.06.25, 11:43
                    ako17 napisała:

                    > bupu napisała:
                    >
                    >
                    > >
                    > >w JT spragniony wypoczynku zimowego IGS dostaje od Milicji w ucho te
                    > > kstem treści "wasi rodzice nie mają pieniędzy" a w charakterze butów zimo
                    > wych m
                    > > a tandetne adidaski, od McD Stryby jeżdżą starym golfiszczem, a w CZ bełk
                    > oczą o
                    > > barrrrdzo używanej kawalerce. Ubóstwo trwa w najlepsze, szlachetne rzecz
                    > jasna
                    > > , nie faktyczne.
                    >
                    > mało tego, że pieniędzy nie mają, to i czasu też nie:
                    >
                    > - Kto ma czas jeździć z wami w góry? - tłumaczyła dalej Babi, zgoła niepotrzebn
                    > ie. - Wasi rodzice pracują jak szaleni, pieniędzy nie ma, czasy są ciężkie i tr
                    > zeba umieć się ograniczać w swoich apetytach na przyjemności. A to jeszcze niko
                    > mu nie zaszkodziło, wręcz przeciwnie. Wasz dziadek wielokrotnie wam tłumaczył,
                    > na czym polega wyższość postawy stoickiej nad wszystkimi innymi. A teraz sam o
                    > tym zapomina.
                    >
                    > Jakby co, to nie do końca rozumiem taką postawę rodzicielską. Mieć dzieci, któr
                    > ych nie można utrzymać i dla których nie ma się czasu - niepojęte.
                    >
                    > Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że sformułowanie: "dzieci, których nie można ut
                    > rzymać" jest może i za ostre, ale Babi, ta bardzo mądra i prawdomówna kobieta m
                    > ówi wyraźnie, że pieniędzy NIE MA.
                    >

                    Co się Milicja hamuje, niech od razu powie, że wnuk jest tylko i wyłącznie zbędnym balastem. Zabawne, że w tej samej rodzinie szaleje się ze szczęścia na wieść o kolejnym dziecku w drodze i wygłasza wzniosłe pierdafony o trybikach usprawniających machinę.
        • hawoy76 Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 22:09
          Miałam otóż kolegę. Kolega poszedl do liceum plastycznego i nie zdradzał szczególnych skłonności ku muzyce. Po czym nagle się okazało że jakoś zrobił mimochodem średnia muzyczną ( nie wiem czy to się jakoś specjalnie nazywało,,?,) poszedł na akademię muzyczną potem i został nauczycielem śpiewu.
    • tt-tka Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 10:04
      taaa... obzerajac sie jest sie szczuplym bez wysilku, zajmujac sie glownie kuchnia robi sie kariere naukowa (naukawa?) lub artystyczna, z wiekiem sie nie siwieje, zna sie jezyki obce nie uczac sie ich i nieuzywajac, wszystko samosie lacznie z dziecmi, ktore wychowaja sie same, bo sa madre i dobre
    • bupu Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 10:23
      papryczka11 napisał(a):


      > Tam wszystkie pozytywne postaci są piękne, mądre, zdolne i pełne sukcesów, choć
      > NIKT NIC NIE ROBI! Tylko siedzą w kuchni i żrą.

      A to żarcie wyraźnie też robi się samo, bo nie widzimy żadnej zarobionej w kuchni istoty, zgrzanej i walczącej z czasem. A gotowanie na taką liczbę osób jaka siadała do stołu na R5 czy u Pulpy to jest kupa roboty. Czasochłonnej roboty.

      Sprząta się ze stołu i zmywa też samo, zauważ że z wyjątkiem jednego obiadu w Febliku gdzie zmywarkę ładowały Gaba i Nutria, goście w Pulpetowie po posiłku idą beztrosko w dal, zostawiając brudne gary na stole.

      Zakupy się same robią. W obu miejscach gotuje się na 10+ osób, to są potworne ilości żarcia. Tam musi iść coś 2 kg surowych ziemniaków na jeden obiad, tygodniowe zakupy zatem wymagają siłacza i ciężarówki. Tymczasem na R5 przez lata głównym zaopatrzeniowcem jest Mila, a w Pulpetowie chyba Pulpa, której jednak nie widzimy przy tym zajęciu ni razu. Coś tam raz chyba wróciła z zakupów, ale nie nosiła ciężkich siat tylko, o ile pamiętam, nowości wydawnicze.

      Same się prowadzą gospodarstwa i w Rumiankowie i w Pulpetowie. Same się prowadzą biznesy, stary Fidelis popija herbatkę, Wąsław ją parzy, biznes kręci się samodzielnie.

      Remonty nie robią się same, remonty wykonują dzielni mężczyźni oraz Ida. Nie wiedzieć czemu jednak nie wolno do prac specjalustycznych zatrudnić specjalistów, można najwyżej Chrobota z kumplem.
      • tygrys_dziure_wygryzl Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 11:08
        Jedyne przykłady gdzie gotowanie zostało przedstawione realistycznie to spocona Żaba gotująca obiad w rozprażonej kuchni, gdy Wolfi przychodzi zjeść i wyjechać z Laurą na jej ślub (bodajże w "Czarnej Polewce"), oraz Gabrysia smażąca morszczuka i piekąca tort dla ojca w KK.
        Reasumując, gotowanie wymaga tyle wysiłku, ile akurat jest to potrzebne dla fabuły.
        A inne sprawy jak rozwijanie talentów, praca zawodowa - są tylko wspomniane jako "gotowe" bo nie ma czasu na pokazywanie ich nabywania - akcja musi iść do przodu, fascynująca akcja, jak przerzucanie się cytatami albo oglądanie gwiazd.
        Osobiście z większą przyjemnością czytałam opis zabiegów kosmetycznych Hildegardy w "Żabie" niż te światłe dyskusje o literaturze.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 11:15
        bupu napisała:

        > (...)
        >
        > Same się prowadzą gospodarstwa i w Rumiankowie i w Pulpetowie. Same się prowadz
        > ą biznesy, stary Fidelis popija herbatkę, Wąsław ją parzy, biznes kręci się sam
        > odzielnie.
        >

        W dodatku biznesmenem może sobie zostać nawet osoba nijak się do tego nienadająca. Widzicie jak taki Wąs, truchlejący przed 14-latką, szukający wszelkich wykrętów by nie konfrontować się z ukochaną i pogardzający sobą, jest w stanie twardo negocjować, nawiązywać relacje networkingowe, itd.?

        > Remonty nie robią się same, remonty wykonują dzielni mężczyźni oraz Ida. Nie wi
        > edzieć czemu jednak nie wolno do prac specjalustycznych zatrudnić specjalistów,
        > można najwyżej Chrobota z kumplem.

        Bo oni są tacy inteligentni, utalentowani i wszechstronni, że nie muszą! A przy okazji unikną zadawania się z plebsem i w ogóle z kimkolwiek spoza ich gniazdka.
    • subskrybcja Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 16:25
      papryczka11 napisał(a):


      > Wychowania dzieci też nie ma. Dzieci się wychowują same. Znowu - bez wysiłku ro
      > dziców. Rozmawia się tylko z Laurą, bo jest "problematyczna". A inne dzieci? Wi
      > em, że uczymy się głównie przez obserwację, ale nie ma ani słowa o rodzicach, k
      > tórzy dzieciom pomagają, wspierają, coś wyjaśniają. Zero wysiłku. Rodzisz dziec
      > ko, odchowujesz na todlera, a potem puszczasz luzem między członków rodziny, że
      > by się odbijało od nich jak kula bilardowa od ścian.


      Bo to się zaczęło w dawnych czasach, czyli w latach 70tych i narracja nic się prawie nie zmieniła przez 50 lat dlatego tak to wyglada.

      16 letnia Cesia nie ma kąta do nauki, ale Żaczkowie chętnie przyjmują pod dach koleżankę Julii ze studiów z noworodkiem (dorosłą kobietę, która nie była samotną matką),.z resztą Cesia została również kąpielowa noworodka.
      Aurelia ma 6 lat i lata sobie od Lewandowskich do Borejków na kluski z twarogiem.
      Aniela sama jedzie do poznania , w znaczeniu, ze ojciec nie pojechał z nią, nie zobaczył gdzie ma stancję, jaka to stancja, jakie warunki mieszkaniowe, a Aniela ma 15 lat.
      Gabriela Borejko - tak, było to wałkowanie,ma 17 lat i najlepiej by było, by zwolniła sie z domu i ogarniała siostry i dom.
      Bebe i Kozio zostaja sami w Poznaniu, a ich matka powierza ich 26letniej Anieli. Bebe robi jednocześnie za matke i siostre Konrada, ten to m jest wybitnie pesymistyczny.
      Patrycja nie zdaje matury, co wychodzi jakoś mimochodem na jaw.
      Laura ma 14 lat i błaka sie po Toruniu.
      Teraz te dzieci i młodzież miałyby albo kuratora, albo rodzina była pod nadzorem opieki czy cokolwiek.
      • przymrozki Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 17:23
        subskrybcja napisała:

        > Teraz te dzieci i młodzież miałyby albo kuratora, albo rodzina była pod nadzore
        > m opieki czy cokolwiek.

        Na pewno dzieciństwo i okres niesamodzielności wydłużyły się w porównaniu ze stanem z lat '70 (co można łatwo zweryfikować w danych statystycznych dotyczących np. wieku zawierania małżeństw i wieku urodzenia pierwszego dziecka), ale ciągle są rodziny, w których nastolatka dzieli pokój z niewiele starszą siostrą, a od nastolatków oczekuje się pomocy w pracach domowych. Uczniów szkół ponadpodstawowych, którzy nie mieszkają w domu rodzinnym i przez to swoje życiowe sprawy muszą, przynajmniej do pewnego stopnia, ogarniać sami, też jest dużo - musi być, bo uczniowie z małych gmin albo nie mają u siebie żadnej szkoły średniej, albo mają nie taką, jaką chcą albo nie taką, która chce ich. Nikt przecież takim rodzinom nie wlepia kuratora.

        Z Aurelią sprawa była inna, bo jej rodzice zakładali, że jest pod opieką sąsiadki. Nie wiedzieli, że Lisiecka sobie bimba na obowiązki, które sama na siebie przyjęła, odpłatnie zresztą. Problemy mogłaby mieć najwyżej lekkomyślna opiekunka - i wtedy, i dziś.

        Tylko kazus Laury nadaje się do analizy dla odpowiednich służb, bo rodzice, którzy przymykali oko na całonocne ucieczki z domu czternastoletnich córek nigdy się nie uważało za wydolnych wychowawczo.


        • subskrybcja Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 17:44
          przymrozki napisała:


          > Tylko kazus Laury nadaje się do analizy dla odpowiednich służb, bo rodzice, któ
          > rzy przymykali oko na całonocne ucieczki z domu czternastoletnich córek nigdy s
          > ię nie uważało za wydolnych wychowawczo.


          Jesliby nie zgłosili zaginięcia córki, tożadne służby by nie interwenioowały, a w TiR nigdzie zaginięcia Gaba nie zgłaszała. To był rok nie pamietam 1998? Taraz, 2025- jeśliby była taka sytuacja i GAba by nie zgłosiła, to również bikt by sie nie dowiedział, ze Laura sobie pojechała do Torunia, zniknęłą z pola widzenia.
          Tylko teraz inaczej autorla musiałaby to opisać, bo są telefony komórkowe, zegarki z funkcją śledzenia i inne aplikacje.
        • subskrybcja Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 17:48
          przymrozki napisała:

          >
          > Z Aurelią sprawa była inna, bo jej rodzice zakładali, że jest pod opieką sąsiad
          > ki. Nie wiedzieli, że Lisiecka sobie bimba na obowiązki, które sama na siebie p
          > rzyjęła, odpłatnie zresztą. Problemy mogłaby mieć najwyżej lekkomyślna opiekunk
          > a - i wtedy, i dziś.

          Może teraz Aurelia chodziłaby po prostu do przedszkola, kto wie, nawet prywatnego, Jedwabińscy byli zamożni, a tam panie wyłapałyby, ze z dzieckiem cos nie jest tak i zainteresowałby się ktoś z zewnątrz jej sytuacją domową.
          Gdyby natomiast Aurelią opiekowała si w 2025 jakaś pani Lisiecka, znając Ewę Jedwabińską, można się by było spodziewac, że dzwoniłaby w trakcie dnia, albo wymagała zdjęcia Aurelii na Messengera, co córka aktualnie robi.
          Poza tym spacerującą samotnie 6 latką zainteresowaliby się przechodnie. Nie przeszłoby teraz, że jakaś kobieta boerze do domu 56 latke, którą ma się opiekować, a ta wychodzi z domu pod opieką 10-12 latków na podwórko (synów tej pani) i wraca o zmroku, a matka nie ma pojęcia, ze jej synowie nie zajmowali sie dziewczynka. Z resztą w dzisiejszych czasach 12 i 10 latek nie dostaliby opieki nad 6 latką.
          • przymrozki Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 18:06
            subskrybcja napisała:

            > Może teraz Aurelia chodziłaby po prostu do przedszkola,

            Aurelia chodziła przecież do przedszkola ewentualnie szkoły, jeżeli zerówka miała w szkole. Lisiecka zajmowała się nią popołudniami.

            > Gdyby natomiast Aurelią opiekowała si w 2025 jakaś pani Lisiecka, znając Ewę Je
            > dwabińską, można się by było spodziewac, że dzwoniłaby w trakcie dnia, albo wym
            > agała zdjęcia Aurelii na Messengera, co córka aktualnie robi.

            Nie no, Ewa nie była tym typem matki. Ona raczej chciała robić karierę i chciała, żeby córka jej w tym nie przeszkadzała i była tak niewidzialna, jak to tylko możliwe. W dzisiejszych czasach takie Ewy pewnie po prostu nie mają dzieci albo mają je później, kiedy mają już pewną pozycję zawodową i już za niczym nie gonią.

            > Poza tym spacerującą samotnie 6 latką zainteresowaliby się przechodnie.

            Sześciolatką? Taką która idzie dziarsko z pewną miną, nie płacze, nie wygląda na smutną lub zgubioną? Dzieci w tym wieku chodzą już same do szkoły przecież. Nieniepoojone przez nikogo.
            • catwoman21 Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 19:11
              Przechodnie na ulicy może nie, ale któraś z osób do których Aurelia chodziła na obiadki by się zainteresowała.
              • przymrozki Re: Wszystko robi się samo 01.06.25, 12:35
                catwoman21 napisała:

                > Przechodnie na ulicy może nie, ale któraś z osób do których Aurelia chodziła na
                > obiadki by się zainteresowała.

                Ale to już element bajkowości w książce. Te 45 lat temu też pewnie ktoś by się zainteresował, czemu dobrze ubrane dziecko chodzi po obcych i prosi o jedzenie.
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Wszystko robi się samo 01.06.25, 12:46
                  przymrozki napisała:

                  > catwoman21 napisała:
                  >
                  > > Przechodnie na ulicy może nie, ale któraś z osób do których Aurelia chodz
                  > iła na
                  > > obiadki by się zainteresowała.
                  >
                  > Ale to już element bajkowości w książce. Te 45 lat temu też pewnie ktoś by się
                  > zainteresował, czemu dobrze ubrane dziecko chodzi po obcych i prosi o jedzenie.

                  Nawet jakby było biednie ubrane i brudne, to chociaż z jedną osobę obchodziłoby czyje to dziecko, gdzie mieszka i czemu losowo wprasza się do obcych ludzi (ktoś kiedykolwiek słyszał o dzieciach z biednych rodzin lub w ogóle żebrzących, które robią coś takiego?).
                  • chatgris01 Re: Wszystko robi się samo 01.06.25, 14:05
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                    > Nawet jakby było biednie ubrane i brudne, to chociaż z jedną osobę obchodziłoby
                    > czyje to dziecko, gdzie mieszka i czemu losowo wprasza się do obcych ludzi
                    > (ktoś kiedykolwiek słyszał o dzieciach z biednych rodzin lub w ogóle żebrzących,
                    > które robią coś takiego?).
                    >
                    >
                    Dzieci z biednych patologicznych* rodzin, jak już, to wpraszały się po jedzenie albo do sąsiadów, albo do kolegów z klasy, żeby do całkiem obcych, to nijak się nie spotkałam/nie słyszałam.
                    I tak, z pewnością ktoś by się zainteresował.


                    *z rodzin biednych niepatologicznych by się raczej do nikogo nie wpraszały, bo posiłki miałyby jednak w domu lub zapewnione w szkole.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 17:27
        subskrybcja napisała:

        > Bo to się zaczęło w dawnych czasach, czyli w latach 70tych i narracja nic się p
        > rawie nie zmieniła przez 50 lat dlatego tak to wyglada.
        >
        > 16 letnia Cesia nie ma kąta do nauki, ale Żaczkowie chętnie przyjmują pod dach
        > koleżankę Julii ze studiów z noworodkiem (dorosłą kobietę, która nie była samot
        > ną matką),.z resztą Cesia została również kąpielowa noworodka.
        > Aurelia ma 6 lat i lata sobie od Lewandowskich do Borejków na kluski z twarogie
        > m.
        > Aniela sama jedzie do poznania , w znaczeniu, ze ojciec nie pojechał z nią, nie
        > zobaczył gdzie ma stancję, jaka to stancja, jakie warunki mieszkaniowe, a Anie
        > la ma 15 lat.
        > Gabriela Borejko - tak, było to wałkowanie,ma 17 lat i najlepiej by było, by zw
        > olniła sie z domu i ogarniała siostry i dom.
        > Bebe i Kozio zostaja sami w Poznaniu, a ich matka powierza ich 26letniej Anieli
        > . Bebe robi jednocześnie za matke i siostre Konrada, ten to m jest wybitnie pes
        > ymistyczny.
        > Patrycja nie zdaje matury, co wychodzi jakoś mimochodem na jaw.
        > Laura ma 14 lat i błaka sie po Toruniu.
        > Teraz te dzieci i młodzież miałyby albo kuratora, albo rodzina była pod nadzore
        > m opieki czy cokolwiek.

        To ostro autorka utknęła, skoro w Neo- dzieje się to samo. Od urodzenia do mniej więcej 2012 roku Jożin usiłuje zamordować IGSa i wszyscy mają to w de. W bodajże 2005 ten sam Ignaś znika goniony przez szerszenie - hehe, beka. Róża w ciąży w 2004 - zero planów, co takie dziecko zje. W 2017 Nora znika na całą noc, zostawiając tajemniczą notkę o dentyście, a jej rower znajdują porzucony w krzakach - też zero reakcji. Kogoś pominęłam?
        • subskrybcja Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 17:55
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          Róża w ciąż
          > y w 2004 - zero planów, co takie dziecko zje.

          Jak to co "palówkę" :D
          Jak Róża w OwR.

          Plany u nich były "jakoś to będzie" - co nie do końca było, bo jakoś to było. A Róża z Fryderykiem dorobili się nawet parę lat później syna, to nie mogło być tak źle ;)

          W sumie na postać Róży nie było potem pomysłu, w dziecinstwie stanowiła kontrast do charakteru Tygrysa.
          Potem snuła się z pustymi ramionami, to zostały one wypełnione a młodzi wylecieli na pare lat do Oxfordu.
          Ciekawe, jakby zostali w Polsce, czy mieszkaliby na Roosvelta? W jednym pokoju Borejki Mila i Ignac.
          W drugim Strybowie, Gaba, Grześ i Laura z Ignasiem na piętrowych łóżkach za meblościanką. W trzecim pokoju Róża z nową rodziną.
          W ostatnim Natalia.
          Vhyba, ze Natalia była już wtedy z Wąsaczem, jużnie pamiętam.. Z patrycją łatwo, od razu prawie po maturze się wyniosła.
          • bupu Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 18:10
            subskrybcja napisała:


            >
            > W ostatnim Natalia.
            > Vhyba, ze Natalia była już wtedy z Wąsaczem, jużnie pamiętam..

            Natalii doklejono Wąsy w roku 2000, parę lat przed ślubem Pyzofrycow.
      • mircja Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 19:06
        subskrybcja napisała:


        > Bebe i Kozio zostaja sami w Poznaniu, a ich matka powierza ich 26letniej Anieli
        > . Bebe robi jednocześnie za matke i siostre Konrada, ten to m jest wybitnie pes
        > ymistyczny.
        > Patrycja nie zdaje matury, co wychodzi jakoś mimochodem na jaw.
        > Laura ma 14 lat i błaka sie po Toruniu.
        > Teraz te dzieci i młodzież miałyby albo kuratora, albo rodzina była pod nadzore
        > m opieki czy cokolwiek.
        No chyba nie z powodu niezdania matury (a nawet zbyt małego zainteresowania tym rodziny)?
    • ako17 Re: Wszystko robi się samo 31.05.25, 22:09
      Ogólnie się zgadzam z treścią posta założycielskiego, chociaż szczegóły mi zgrzytają, jak np ta gitara Nutrii, co wcale nie musiała być pięknie wyćwiczona (i, odautorsko, nie była).

      Generalnie, życie Borejków sprowadza się do opisywania tego, co oni jedzą i w jakie gry potem grają.
      W sumie to fajnie sobie tak żyć bez przejmowania się zapleczem :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka