Dodaj do ulubionych

Poza rodziną

18.06.25, 11:16
No właśnie, refleksja taka mnie naszła, co Borejkowie mają poza rodzinnym łonem? Mam na myśli, człowiek funkcjonuje nie tylko w kręgu rodziny, ale także poza nim. Tymczasem u Borejkow to funkcjonowanie zredukowane jest do minimum. Do przerażającego minimum.

Praca. Owszem, chodzą do pracy, przynajmniej większość z nich, ale dla nikogo poza Idorkami ta praca nie jest już nawet nie pasją, ale czymś interesującym. I rzecz tyleż ciekawa, co przerażająca, oni są w tej pracy szczelnie zamknięci na ludzi. Nikt tam nie wykonuje zawodu latarnika, wszyscy pracują z ludźmi i wśród ludzi... I praktycznie nie nawiązują z tymi ludźmi żadnych relacji poza stricte zawodową. Nikt z ich kolegów u nich nie bywa, oni z kolegami z pracy nigdzie nie wychodzą, nie gadają o prywacie.. Weźcie na przykład ten Mediluks Idy, drzwi w drzwi z Borejkami, Palysy piętro niżej, a tymczasem pani z rejestracji, dajmy na to, jest kompletną nieznajomą. Tak jakby nigdy niczego szefowej nie zostawiała, ani szefowa jej, i w ogóle nic nigdy poza sprawami zawodowymi i ani słowa za progiem Mediluksu.


Sąsiedzi. Służą do lżenia od homo sovieticusow, innych relacji z nimi nie posiada nikt. Nikt. Żadnego wymieniania się przepisami, wpadania na kawkę, wzajemnej pomocy przy czymkolwiek. No, poza Flobrym który raz kiedyś ocieplił elewację Podeszwom, ale to nie sąsiedzi. A Flobre jakichś sąsiadów mieć muszą, to centrum Wielkopolski, nie Bory Tucholskie, do pioruna!

Przyjaciele. Uschli, odpadli, została jedna Lonia, odkurzona na ślub Józworotek. Cały klan, od seniorów po młodzież ma dokładne zero życia towarzyskiego. Żadnych imprez, żadnych wspólnych wypadów gdziekolwiek, nic. Żeby było straszliwiej, w ostatnich tomach posiadanie kumpli jest pokazywane jako coś godnego potępienia. Kumpli ma Bogatka, Józef nie. Przyjaciół ma Wolfi, a Laura patrzy na to z pogardą, po czym obdarzona zostaje ydeałem, najdokładniej pozbawionym kumpli.

Kultura. Obcowanie z kulturą w J polega na czytaniu starych ksiąg i słuchaniu jeszcze starszej muzyki, ale tylko w domu. Nie chodzi się na koncerty, wystawy, czy do muzeum, do kina można, żeby wykazać po seansie należytą wzgardę dla miałkości popkultury. Ale do teatru, opery czy galerii to już nie. Dosyć szokuje, szczególnie wobec obfitości w rodzinie osób zainteresowanych historią (dwoje filologów klasycznych, jeden historyk sztuki). Tacy miłośnicy antyku powinni mieć obcykany na bieżąco terminarz wszelkich ekspozycji w kraju, związanych z ukochanym tematem. A tu nic. Prawdziwych muzeów też już nie ma?

Podróże. Kiedyś jeździli seniorzy, to do sanatorium, to do Łeby, od jakiegoś czasu jednak i w tym departamencie jest posucha, przerwana tylko Copacabaną Palysow i obozem językowym panienek Górskich. Poza tym jeździ się wyłącznie do rodziny, najlepiej do Flobrogrodu. Nie przestanie mnie także zadziwiać reakcja na wojaże Nutrii, Cypr, ociekający starożytnością, a dwoje filologów klasycznych obecnych przy stole wykazuje doskonałe, okrąglutkie zero zainteresowania tym, co Nutria tam widziała. Co to jest za jakiś bezwład umysłowy, pytam, co to za apatia okropna?

Kulinaria. Jada się w domu, restauracje są postrzegane jak placówki Mordoru. Jada się potwornie tradycyjnie, nikt natomiast nie próbuje tam żadnych innych kuchni niż polska. Za najbardziej egzotyczny składnik robi kuskus, odtatnio widziany w CR, potem mamy już tylko polską klasykę, wyzłacaną, prawdaż, pszenicą i posrebrzaną żytem. Wstrząsająca nowość z F to poczciwa sałatka z tuńczykiem. Ani Pulpa, ani, na przykład, poetessa Nutryja, nie mają zapędów eksperymentatorskich, dajmy na to preczytała taka powieść dziejąca się na Jamajce i postanowiła ugotować na fali fascynacji coś jamajskiego. Albo, kochają antyk, tak? No to gotuje któraś danie kuchni rzymskiej na urodziny Ignaca, rozważając czy sos worcester może zastąpić garum, albo wypieka panis quadratus. Nope, nie, nic z tych rzeczy.

Podsumowując, Borejkowie odcięli się od świata, obudowali murami z ksiąg i suchych trupków iluzyjnych Miglancow, izolując się jak rasowa sekta. Mylę się?
Obserwuj wątek
    • hanuszka189 Re: Poza rodziną 18.06.25, 12:00
      W zasadzie racja. Tyle że z przestrzeni ostatnich 12 lat mamy trzy książki, w tym dwie (z czasem akcji w roku 2013) zamykają się w obrębie kilku dni. Nie ma już "teraz" w Jeżycjadzie, świat odjechał, jamajskie sałatki i częste wojaże all inclusive owszem, istniały te 12 lat temu, ale spora część społeczeństwa jeszcze się na nie nie skusiła.

      Filolodzy i historycy starożytni, wbrew pozorom, w ogromnej większości nie gotują garum i nie biegają po wszystkich wydarzeniach związanych z antykiem w Polsce, bo im się nie chce. Co innego naukowy artykuł ze swojej działki, co innego gotowanie uczty pseudo-antycznej. Nie są to kierunki z zasady rzeczy, "eksperymentalne". Dziwi mnie nawet ciągłe wtrącanie łaciny w codziennym życiu, żaden ze znanych mi szanownych naukowców tego nie czynił.

      Trzeba też przyznać, że z osobami z pracy w dzisiejszych czasach nie utrzymuje się silnych relacji poza pracą. Można je lubić, można się pośmiać, ale po co spotykać jeszcze wieczorami czy w dni wolne, skoro się widzi kilka godzin dziennie? Zdecydowanie nie chodzi się już na proszone imieniny do drugi weekend. Przyjaźnie pochodzą ze studiów, może nawet z sąsiedztwa - tego Borejki też nie mają, ale zostawienie pracy za drzwiami przeznaczonymi dla pracy wcale mnie nie dziwi.

      • bupu Re: Poza rodziną 18.06.25, 12:21
        hanuszka189 napisała:

        > W zasadzie racja. Tyle że z przestrzeni ostatnich 12 lat mamy trzy książki, w t
        > ym dwie (z czasem akcji w roku 2013) zamykają się w obrębie kilku dni. Nie ma j
        > uż "teraz" w Jeżycjadzie, świat odjechał, jamajskie sałatki i częste wojaże all
        > inclusive owszem, istniały te 12 lat temu, ale spora część społeczeństwa jeszc
        > ze się na nie nie skusiła.

        Na miłosierdzie pańskie, nawet w umiłowanym przez autoresse XIX stuleciu przyrzadzano potrawy kuchni zagranicznych. Książka kucharska Marii Ochorowicz -Monatowej, na ten przykład, wydana w początkach XIX stulecia, zawiera na przykład piękny zestaw przepisów na klasyczne, angielskie, gotowane na parze puddingi, tapiokę i inne egzoty. Ba, nawet w burym PRL gdzie egzotyczne składniki były pieruńsko trudne do dostania, sięgano po przepisy kuchni zagranicznych. Patrz Joanna Borejko, serwująca na Sylwestrze jakże klasycznie polskie fondue, czy Juleczka, gotująca swemu Toleczkowi coq au vin.


        > Filolodzy i historycy starożytni, wbrew pozorom, w ogromnej większości nie gotu
        > ją garum

        Primo, nic nie mówiłam o gotowaniu garum, secundo, nie twierdziłam jakoby filolodzy i historyczni en masse powinni. Pisałam konkretnie o Borejkach, którzy zainteresowanie własną dziedziną, tak płomiennie uwielbianą, ograniczają do zżolklych ksiąg. A osoby zafascynowane starożytnością, które z ciekawości pieką panis quadratus czy chleb faraonów owszem, znam. Skoro zaś Ignac miłuje antyk tak bardzo, ze potrafi gledzic bez umiaru o napitkach i potrawach z tamtych czasów, rzymska potrawa na talerzu mogłaby mu sprawić przyjemność, nieprawdaż?


        i nie biegają po wszystkich wydarzeniach związanych z antykiem w Polsc
        > e, bo im się nie chce.

        Borejkowie nigdy nie byli na żadnym takim wydarzeniu, nawet w Poznaniu.


        >
        > Trzeba też przyznać, że z osobami z pracy w dzisiejszych czasach nie utrzymuje
        > się silnych relacji poza pracą. Można je lubić, można się pośmiać, ale po co sp
        > otykać jeszcze wieczorami czy w dni wolne, skoro się widzi kilka godzin dziennie?

        Problem w tym, że Borejkowie nie mają, na oko, żadnych relacji z ludźmi z pracy.
        • bupu Re: Poza rodziną 18.06.25, 12:26
          bupu napisała:

          > hanuszka189 napisała:
          >
          > > W zasadzie racja. Tyle że z przestrzeni ostatnich 12 lat mamy trzy książk
          > i, w t
          > > ym dwie (z czasem akcji w roku 2013) zamykają się w obrębie kilku dni. Ni
          > e ma j
          > > uż "teraz" w Jeżycjadzie, świat odjechał, jamajskie sałatki i częste woja
          > że all
          > > inclusive owszem, istniały te 12 lat temu, ale spora część społeczeństwa
          > jeszc
          > > ze się na nie nie skusiła.
          >
          > Na miłosierdzie pańskie, nawet w umiłowanym przez autoresse XIX stuleciu przyrz
          > adzano potrawy kuchni zagranicznych. Książka kucharska Marii Ochorowicz -Monato
          > wej, na ten przykład, wydana w początkach XIX stulecia,

          Argh. XX, oczywiście.
        • hanuszka189 Re: Poza rodziną 18.06.25, 12:57
          bupu napisała:
          >
          > Na miłosierdzie pańskie, nawet w umiłowanym przez autoresse XIX stuleciu przyrz
          > adzano potrawy kuchni zagranicznych. Książka kucharska Marii Ochorowicz -Monato
          > wej, na ten przykład, wydana w początkach XIX stulecia, zawiera na przykład pię
          > kny zestaw przepisów na klasyczne, angielskie, gotowane na parze puddingi, tapi
          > okę i inne egzoty. Ba, nawet w burym PRL gdzie egzotyczne składniki były pieruń
          > sko trudne do dostania, sięgano po przepisy kuchni zagranicznych. Patrz Joanna
          > Borejko, serwująca na Sylwestrze jakże klasycznie polskie fondue, czy Juleczka,
          > gotująca swemu Toleczkowi coq au vin.

          Cóż, w moim własnym domu rodzinnym, o przekroju zawodowym zbliżonym do Borejków (bez ich dziwactw codziennych), w sporym mieście, gotowało się niemal tylko "polskie" dania (albo spolszczone, jak strogonow albo zupełnie-już-nieoryginalne-spaghetti) - bo część domowników nie lubiła innych przypraw i smaków. Do restauracji można było iść na chińszczyznę, ewentualnie na coś włoskiego. Więc akurat kuchnia Borejków, z tego wszystkiego, dziwi mnie najmniej, tym bardziej że jest to wybór autorki, nie przeoczenie.
          • greta_herbst Re: Poza rodziną 18.06.25, 14:24
            No właśnie - wyborem autorki jest też okopanie całej rodziny, łącznie z postaciami w wieku studenckim, w łonie tejże rodziny i nie danie im żadnych więzi czy zainteresowań pozarodzinnych. Jeśli chodzi o znajomości z pracy, to jest bardzo różnie, i nawet te osoby, które nie kumplują się ze współpracownikami nadal wspominają zabawne lub frustrujące anegdoty z miejsca pracy. Zresztą zdaje się że nadal, wg GUSu, większość ludzi poznaje przyszłego współmałżonka w pracy, więc nie jest tak że się wszyscy całkiem odcinamy.

            Poza tym, jak sama piszesz, przyjaźnie pochodzą ze studiów. W moim życiu akurat jest jeszcze inaczej, ale chyba u większości ludzi tak faktycznie jest - ze studiów i szkoły średniej. No więc gdzie one są, pytam, te przyjaźnie? Gdzie przyjaciółki i przyjaciele ze studiów Idy, Natalii, Patrycji, Róży, Laury, Ignasia i Józefa?

            Jacek Tanaka pojawił się raz jeden jak pocałował Łucję (chyba Łucję - nie bardzo pamiętam) i natychmiast został wchłonięty, wciągnięty w religijne rytuały rodziny. Rodziny dziewczyny, którą pocałował, być może raz. To jest serio dość niepokojące.

            Laura ma koleżanki w szkole średniej i jej matka otwarcie wyraża pogardę, którą do nich czuje. Nigdy się nawet nie dowiadujemy, na jakiej podstawie czuje, ale czuje. Nikt też o to nie pyta, nikogo to nie ciekawi, wszyscy przyjmują za pewnik że koleżanki na pewno są okropne, tak tak, mój Gerwazeńku, ludzie to teraz tacy okropni, oj tak. Gdybym ja usłyszała od któregoś rodziców moich siostrzenic "jakie to dziecko ma koleżanki" to od razu chciałabym poznać konkrety. Ponieważ albo faktycznie jest powód do niepokoju, i wtedy trzeba działać, albo rodzic siostrzenicy wykazuje się bigoterią i snobizmem i wtedy trzeba mu powiedzieć, żeby się puknął. Od jednego i drugiego są ekscentryczne ciotki.

            A u Borejków nic. Dobrzy ludzie się skończyli w 1989, nikt nie powinien chcieć mieć przyjaciół, takie to czasy kumie, dorzućcie drew do ognia.
            • ako17 Re: Poza rodziną 18.06.25, 14:44
              moim skromnym zdaniem, jest to kwestia "formatu".
              Zamiast, jak kiedyś, formuły - jedna bohaterka na jedną książkę, osoby z książek wcześniejszych stanowią tło, czasem nawet bardzo istotne, ale jednak tło, teraz kręci się telenowelę "U Borejków".

              A że jest ich dużo, to brak czasu antenowego dla osób spoza klanu. Mają z kim wziąć ślub? To musi wystarczyć.
              Najjaskrawszym przykładem jest McDusia, która w "swojej" książce jest kompletnie nieistotna. Bez niej cała fabuła byłaby taka sama.
              Po prostu trzeba w każdym tomie opisać, jak to dziadek łapie się za serce i cytuje po łacinie, babi dopowiada autorów, co jest jedzone, co jedna siostra napisała drugiej siostrze, a kuzyn zrobił kuzynowi.

              Kiedy Cesia była główną bohaterką swojego tomu, to było miejsce i na Dankę, i na inne osoby z klasy. Ba, nawet drugoplanowa Julia miała realnych znajomych.
              Podobnie było w Kłamczusze czy KK - dziewczyny były nastolatkami i po prostu były osadzone w jakimś kontekście, jakimś konkretnym środowisku. Grupa ESD była ważna fabularnie, posiadanie bliższych i dalszych znajomych - oczywiste.
              W miarę rozrastania się rodziny, która jest bohaterem zbiorowym każdej książki, po prostu brakuje miejsca dla znajomych dla każdego.
              Znakomicie widać to w ostatnim tomie - niby chodzi o Norę, tak? To po co przynajmniej 1/3 akcji poświęcona jest sprowadzaniu przez Gabrielę Róży z Oxfordu??? Jakąż to lekcję, jakąż to przemianę przeżywa w związku z powyższym Nora?

              Autorka próbowała jeszcze na weselu ściągnąć wszystkich żyjących znajomych i powinowatych, o których akurat pamiętała. No i wyszło wielkie wtf, bo nie ma żadnych gości państwa młodych, za to kupa zgredów o pokolenie lub dwa starszych i nieznanych lub znanych pobieżnie przez młodą parę. O Monice, co całą noc tańcowała, już zmilczę.
              • tygrys_dziure_wygryzl Re: Poza rodziną 18.06.25, 14:50
                ako17 napisała:

                > co jedna siostra napisała drugiej siostrze, a kuzyn zrobił kuzynowi.

                To brzmi jak z piosenki Mamerciątek ;-)
                • ako17 Re: Poza rodziną 18.06.25, 14:55
                  tygrys_dziure_wygryzl napisała:

                  > ako17 napisała:
                  >
                  > > co jedna siostra napisała drugiej siostrze, a kuzyn zrobił kuzynowi.
                  >
                  > To brzmi jak z piosenki Mamerciątek ;-)

                  i tak miało być :)
              • greta_herbst Re: Poza rodziną 18.06.25, 16:19
                Myślę, że masz rację że jest to wina formatu, tylko że to nawet nie jest mydlane "U Borejków." Albowiem w mydlanym "U Borejków" miałabyś właśnie co najmniej jedną rodzinę sąsiadów, albo najlepszych przyjaciół albo przeciwnie, zagorzałych wrogów, jakieś inne osoby stanowiące zarzewie konfliktów albo źródło dramatu.

                Tutaj jest bardziej jak w jakiejś bardzo prostej kreskówce dla bardzo małych dzieci, gdzie ta sama garstka postaci co odcinek mówi swój catchphrase, wykonuje swój charakterystyczny manewr, i wszyscy wybuchają śmiechem. Kurtyna.
                • tygrys_dziure_wygryzl Re: Poza rodziną 18.06.25, 19:27
                  Rzeczywiście!
                  "Cześć! Nazywam się świnka Gabriela. To moje mieszadło do sałat Grzegorz (kwik), mama świnka Melania (kwiiik), a to jest tatuś świnka Ignacy (kwiiik po łacinie)."
      • azalia02 Re: Poza rodziną 19.06.25, 11:33
        hanuszka189 napisała:


        >
        > Filolodzy i historycy starożytni, wbrew pozorom, w ogromnej większości nie gotu
        > ją garum i nie biegają po wszystkich wydarzeniach związanych z antykiem w Polsc
        > e, bo im się nie chce. Co innego naukowy artykuł ze swojej działki, co innego g
        > otowanie uczty pseudo-antycznej. Nie są to kierunki z zasady rzeczy, "eksperyme
        > ntalne". Dziwi mnie nawet ciągłe wtrącanie łaciny w codziennym życiu, żaden ze
        > znanych mi szanownych naukowców tego nie czynił.
        >
        Ja zawodowo zajmuję się średniowieczem i też nie pociąga mnie zdrowotna kuchnia Hildegardy z Bingen, chociaż ma ona grono zagorzałych zwolenników. Nie sięgam również po przepisy z "Kuchni Słowian", mimo że książka jest całkiem interesująca i prezentuje efekty mediewistyki eksperymentalnej :) Ale to przecież u Borejków pojawiały się na stole naleśniki nazywane paluszkami Aspazji (dekorowane przez Idę paznokietkami z połówek truskawek) albo złote jabłka Hesperyd, pieczone w cieście. Czyli jednak w rodzinie funkcjonowały skojarzenia między tym, co na patelni albo w piekarniku, a kulturowym zapleczem działań kulinarnych :) Sama pani MM w "Całuskach pani Darling" serwuje czytelnikom bogaty zestaw potraw, które połączyła z bohaterami historycznymi, mitologicznymi i literackimi (polecam orzechowy mazurek pani Twardowskiej, zdaniem moich synów mus absolutny na Wielkanoc. Soczewica Diogenesa, chociaż z innej bajki, też jest całkiem, całkiem). Szkoda, że nic z tych zabaw i skojarzeń nie przeniknęło do Neojeżycjady; dlaczego Grzegorz i IGS nie mogą jeść takiej mniam wege soczewicy, już nawet bez skojarzenia z Diogenesem? Wszystko, co dobre, musi być tradycyjne i z waszecia, panie tego. A przecież nawet taka miłośniczka kuchni polskiej, jak Hanna Szymanderska, z upodobaniem pisząca o bigosach i potrawach myśliwskich, poświęciła całą książkę kuchni rzymskiej właśnie, adaptując przepisy niejakiego Apicjusza (najstarszy zachowany egzemplarz pochodzi z IV w.) do współczesnych gustów i możliwości. Jasne, że jako podstawa codziennego jadłospisu w Borejkoklanie Apicjusz byłby zdecydowaną ekstrawagancją, lecz żeby tak raz, przy jakiejś okazji, dla uczczenia seniora rodu, to czemu nie?
    • tygrys_dziure_wygryzl Re: Poza rodziną 18.06.25, 13:27
      Obcowanie z kulturą to jeszcze czasami występowało, głównie poprzez Natalię, która pisała recenzje teatralne (więc na coś musiała chodzić), poszła na Sylwestra na recital pewnego Hiszpana, no i bywała na spotkaniach z doktorem Stalą. Z kolei Miglance musiały chadzać do teatru, bo chwalili występy Anieli w sztukach boskiego Kala Amburki, no i bywali w Multikinie. Nowa ekranizacja "Ogniem i mieczem" była szeroko komentowana w bodajże "Tygrysie i Róży".
      A tak poza tym, to skąd Mila zaczęła pisać sztuki teatralne akurat? Zamknięta z dzieciakami w domu, gdzie pieniędzy wiecznie było mało, to miała na bilety? Czy kupowała je po trzydzieści dla pracowników kultury, jak Maciej? Nie znam się na sztukach teatralnych, ale zgaduję, że obeznanie z teatrem pomaga je pisać, a żeby się obeznać z teatrem, trzeba w nim bywać. Już prędzej bym uwierzyła, gdyby prozę lub poezję pisała, bo przynajmniej z tym łatwiej i taniej się zapoznać.
      • bupu Re: Poza rodziną 18.06.25, 15:19
        tygrys_dziure_wygryzl napisała:

        > Obcowanie z kulturą to jeszcze czasami występowało, głównie poprzez Natalię, kt
        > óra pisała recenzje teatralne (więc na coś musiała chodzić), poszła na Sylwestr
        > a na recital pewnego Hiszpana, no i bywała na spotkaniach z doktorem Stalą. Z k
        > olei Miglance musiały chadzać do teatru, bo chwalili występy Anieli w sztukach
        > boskiego Kala Amburki, no i bywali w Multikinie. Nowa ekranizacja "Ogniem i mi
        > eczem" była szeroko komentowana w bodajże "Tygrysie i Róży".

        No ale to są lata 90. Później masz tylko jeden wypad do kina, w Sprężynie (IGS i GS) dokonany chyba wyłącznie dla zademonstrowania własnej wyższości.




        > A tak poza tym, to skąd Mila zaczęła pisać sztuki teatralne akurat? Zamknięta z
        > dzieciakami w domu, gdzie pieniędzy wiecznie było mało, to miała na bilety?
        • bupu Re: Poza rodziną 18.06.25, 15:26


          >
          > > A tak poza tym, to skąd Mila zaczęła pisać sztuki teatralne akurat? Zamkn
          > ięta z
          > > dzieciakami w domu, gdzie pieniędzy wiecznie było mało, to miała na bile
          > ty?

          Bo zapomniałam dopisać. Ja się pytam skąd Mila, od zawsze gardząc resztą świata i zwrócona do niej tyłkiem, miała brać te celne obserwacje socjologiczne i cięte komentarze do rzeczywistosci?

          Oraz cytat ze Sprężyny o kinie:


          - Ufff - powiedziała. - Jak tam film?
          - Zgodnie z obawami. Dno.
          - A to po co poszliście?
          Tu wtrącił się Ignaś, zajmując miejsce na tylnym siedzeniu i przypinając się pasem: - Takie proste rozrywki mają swój urok, mamo. Dlatego też kupiliśmy sobie popcorn oraz colę. Chcieliśmy się utrzymać w tej poetyce.


          No kurza twarz, jak dziedzice, co raz poszły na dożynki we wsi i dla klimatu zjadły kaszankę...
          • tygrys_dziure_wygryzl Re: Poza rodziną 18.06.25, 15:30
            mnie to przypomina Marię Antoninę, która dla zabawy przebierała się za pasterkę i robiła masło w złotej maselnicy
            • bupu Re: Poza rodziną 18.06.25, 15:35
              tygrys_dziure_wygryzl napisała:

              > mnie to przypomina Marię Antoninę, która dla zabawy przebierała się za pasterkę
              > i robiła masło w złotej maselnicy


              O to, to, te klimaty.
              • greta_herbst Re: Poza rodziną 18.06.25, 16:12
                > mnie to przypomina Marię Antoninę, która dla zabawy przebierała się za pasterkę
                > i robiła masło w złotej maselnicy

                Nawet i to nie, ponieważ można przypuszczać, że ona się może nawet i dobrze tym bawiła. A oni? "Dno," idą, "utrzymują się w poetyce" ale cierpią. Skoro "takie" rozrywki "mają swój urok" to może by tak opisać ten urok?
          • greta_herbst Re: Poza rodziną 18.06.25, 16:27
            > Bo zapomniałam dopisać. Ja się pytam skąd Mila, od zawsze gardząc resztą świata i zwrócona do niej tyłkiem, miała brać te celne obserwacje socjologiczne i cięte komentarze do rzeczywistosci?

            Mila jako następca Mrożka, wzięty dramaturg skrzący się dowcipem to jest druga największa bzdura całej Neojeżycjady. Bo pierwszą jest Laura Diva. Chociaż może są ex aequo.

            Już się nad tym wytrząsałam gdzie indziej, więc teraz tylko podsumuję: teatry w Polsce wystawiają bardzo mało zupełnie nowych sztuk, a jeszcze mniej nowych sztuk polskich autorów. A spośród tych nowych polskich sztuk, które wystawiają, wszystkie są autorstwa osób, które już miały ugruntowaną pozycję w świecie teatru - najczęściej reżyserów z dorobkiem, którzy postanawiają zacząć też pisać, czasem aktorów, w każdym razie osób z naprawdę potężnym nazwiskiem - albo to samo ale szerzej w świecie kultury. Mniejszą, pojawiającą się tu i ówdzie kategorią nowych polskich dramatów są adaptacje już odnoszących sukcesy dzieł kultury na scenę.

            Nie ma czegoś takiego, że pojawia się nikomu nie znany dramaturg znikąd i trafia na wielkie sceny i jest sobie wyrywany. Po prostu nie tak działa ten świat. Nie ma tego, tak samo jak nie ma czegoś takiego, że przychodzi, nie wiem, kolo do szpitala i zaczyna operować i co prawda nikt go nie zna, ale operuje super więc niech zostanie i leczy pod pseudonimem. Czy coś.

            Nie.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Poza rodziną 18.06.25, 17:45
              greta_herbst napisała:

              > > Bo zapomniałam dopisać. Ja się pytam skąd Mila, od zawsze gardząc resztą
              > świata i zwrócona do niej tyłkiem, miała brać te celne obserwacje socjologiczne
              > i cięte komentarze do rzeczywistosci?
              >

              I to na najbardziej aktualne tematy. Skąd ona w ogóle je zna, skoro razem z całym klanem unika współczesnych realiów jak ognia?

              > (...)
              >
              > Już się nad tym wytrząsałam gdzie indziej, więc teraz tylko podsumuję: teatry w
              > Polsce wystawiają bardzo mało zupełnie nowych sztuk, a jeszcze mniej nowych sz
              > tuk polskich autorów. A spośród tych nowych polskich sztuk, które wystawiają, w
              > szystkie są autorstwa osób, które już miały ugruntowaną pozycję w świecie teatr
              > u - najczęściej reżyserów z dorobkiem, którzy postanawiają zacząć też pisać, cz
              > asem aktorów, w każdym razie osób z naprawdę potężnym nazwiskiem - albo to samo
              > ale szerzej w świecie kultury. Mniejszą, pojawiającą się tu i ówdzie kategorią
              > nowych polskich dramatów są adaptacje już odnoszących sukcesy dzieł kultury na
              > scenę.
              >
              > Nie ma czegoś takiego, że pojawia się nikomu nie znany dramaturg znikąd i trafi
              > a na wielkie sceny i jest sobie wyrywany. Po prostu nie tak działa ten świat. N
              > ie ma tego, tak samo jak nie ma czegoś takiego, że przychodzi, nie wiem, kolo d
              > o szpitala i zaczyna operować i co prawda nikt go nie zna, ale operuje super wi
              > ęc niech zostanie i leczy pod pseudonimem. Czy coś.
              >
              > Nie.

              Niezła analogia. Ten jej pseudonim to kolejny bezsens - są autorzy tworzący pod pseudonimami, ale czy naprawdę da się w tym procederze całkowicie zataić swoją prawdziwą tożsamość? I to będąc autorem absolutnych bestsellerów, o które teatry się zabijają?
              • greta_herbst Re: Poza rodziną 18.06.25, 19:21
                > I to na najbardziej aktualne tematy. Skąd ona w ogóle je zna, skoro razem z całym klanem unika współczesnych realiów jak ognia?

                Właśnie. W jej rodzinie nie mówi się o seksie, zaręcza się bez rozmawiania, nie czyta się książek młodszych niż 1956, nie ma różnic światopoglądowych, religijnych. Nie ma informacji jak się żyje gdzie indziej - ani Elka emigrantka do Japonii ani Róża emigrantka do Anglii ani razu nie zająknęły się nawet że "tam jest inaczej." Japoński zięć jest ochrzczony i całkowicie zbieżny kulturowo. Jedyna znana nam styczność kogokolwiek z Borejklanu z osobami niebiałymi to właśnie rzeczony katolicki półjapoński zięć oraz Ocarabessowie, o których im mniej powiedziane, tym lepiej.

                Nie wiem jak w Waszym świecie, ale w moim "najbardziej aktualne tematy" to nadal prawa reprodukcyjne i - szerzej - seksualność kobiet, kryzys męskości, prawa osób queer, transpłciowe nastolatki, Islamofobia, rasizm, nowe formy związków i poliamoria, zmiany klimatyczne i antropocen, a obecnie także Modele Uczenia Maszynowego i Językowe, niesłusznie nazywane Sztuczną Inteligencją, które erodują ludzką kreatywność.
                Z niczym z tego Mila nie zetknęła się nigdy.
                No ok, parę razy pewnie uprawiała seks. Ale skoro nie umie o tym mówić, czemu miałaby umieć pisać?

                W moim lokalnym Teatrze Śląskim nowa, polskiego autora sztuka to np "Staś i Zła Noga" - historia dorastania chłopaka z niepełnosprawnością wychowywanego przez samotną matkę. Walczącą z systemem samotną matkę a nie jakąś tam Gabę. Co więcej jest to sztuka na podstawie komiksu, a nazwisko jej autora podane jest razem z jego internetowym nickiem.
                No przecież gdyby Mila z Ignacym usłyszeli, że "tak teraz wygląda teatr" to by oboje zeszli na zawał. Zawał regału z Plutarchem prosto na łóżka.
                • subskrybcja Re: Poza rodziną 26.06.25, 12:56
                  greta_herbst napisała:

                  > > I to na najbardziej aktualne tematy. Skąd ona w ogóle je zna, skoro razem
                  > z całym klanem unika współczesnych realiów jak ognia?
                  >
                  > Właśnie. W jej rodzinie nie mówi się o seksie, zaręcza się bez rozmawiania, nie
                  > czyta się książek młodszych niż 1956, nie ma różnic światopoglądowych, religij
                  > nych. N


                  Jęśli odniesiemy się do lat 70 tych -90 tych, od Szóstej Klepki, to wtedy się chyba o seksie nie rozmawiało. Rodzice nie uprawiali seksu, po prostu w pewnej chwili pojawiało się rodzeństwo. w szkole na biologii miałas lekcje, jak powstaje zarodek - ale to tylko po biologicznemu, bez dyskusji, co jest wcześniej.
                  Wątpię czy nawet matki rozmawiały ze swoimi 16 letnimi córkami o antykoncepcji, czy ogólnie o pierwszym razie, seksie, współżyciu, chorobach. Teraz to jest powszechne, bo dzieci z tamtych lat mają powiedzmy 40 lat i nie maja oporów by ze swoimi córkami i synami rozmawiac o wspólzyciu.
                  Wtedy to nawet miesiączka była tabu, matka kupiła córce tylko pudełko podpasek i to było tyle. Teraz matka pójdzie z córką do ginekologa, a jej matka te 20 czy 30 lat temu - to było nie do pomyslenia alby w takim 1977 Mila poszła z Gabą razem do ginekologa.

                  • ciotka.scholastyka Re: Poza rodziną 01.07.25, 12:41
                    > to było nie do pomyslenia alby w takim 1977 Mila poszła z Gabą razem do ginekologa.

                    Kiedyś dorastające panienki chodziły do ginekologa SAME. Miałam 16 lat, było to co prawda dziesięć lat później niż akcja KK, ale poszłam wtedy do tego lekarza sama, co prawda za wiedzą mamusi, ale w przychodni nikt nie żądał ode mnie ani podpisanej zgody, ani matki osobiście, ani nie pytał, czy mama wie.

                    Takie to były czasy, pani.
                    • subskrybcja Re: Poza rodziną 01.07.25, 13:06
                      ciotka.scholastyka napisała:

                      > > to było nie do pomyslenia alby w takim 1977 Mila poszła z Gabą razem do g
                      > inekologa.
                      >
                      > Kiedyś dorastające panienki chodziły do ginekologa SAME. Miałam 16 lat, było to
                      > co prawda dziesięć lat później niż akcja KK, ale poszłam wtedy do tego lekarza
                      > sama, co prawda za wiedzą mamusi, ale w przychodni nikt nie żądał ode mnie ani
                      > podpisanej zgody, ani matki osobiście, ani nie pytał, czy mama wie.
                      >
                      > Takie to były czasy, pani.

                      Same tak, ale chodziło mi o interakcje w rodzinach. teraz matka porozmawia z 14 latką o okresie, kupi podpaski, tampony, wytłumaczy co i jak - albo i już nastolatka bedzie to wszystko wiedziała z internetu,
                      w każdym razie matki ogółem nie maja oporów przed takimi rozmowami. To było ogólnie nie do pomyślenia w latach 80tych czy wcześniej,
              • azalia02 Re: Poza rodziną 18.06.25, 19:30
                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                > Ten jej pseudonim to kolejny bezsens - są autorzy tworzący pod
                > pseudonimami, ale czy naprawdę da się w tym procederze całkowicie zataić swoją
                > prawdziwą tożsamość? I to będąc autorem absolutnych bestsellerów, o które teat
                > ry się zabijają?
                >
                >
                Nie da się zataić tożsamości. Umowę z wydawnictwem czy z teatrem zawiera się na swoje prawdziwe imię i nazwisko, pesel, numer dowodu osobistego, itd. Pomijając już kwestię praw autorskich osobistych (niezbywalnych) i majątkowych, od wszystkich honorariów płaci się przecież podatki. Urząd Skarbowy nie zadowala się pseudonimami, lecz potrzebuje jak najbardziej konkretnych danych realnie istniejącej osoby. Oczywiście, można sobie zastrzec w umowie, że ta osoba będzie posługiwała się pseudonimem, lecz jej prawdziwa tożsamość jest znana stronie zawierającej umowę. Oraz księgowości :)
                Dlatego Aniela Żeromska, tak bardzo ciekawa, kim jest tajemniczy Kal Amburka, powinna zjednać sobie panie, które w teatrze przechowują dokumentację związaną z umowami, jeśli podpytywanie dyrekcji nie przyniosło rezultatów :)
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Poza rodziną 18.06.25, 19:54
                  azalia02 napisała:

                  > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                  >
                  > > Ten jej pseudonim to kolejny bezsens - są autorzy tworzący pod
                  > > pseudonimami, ale czy naprawdę da się w tym procederze całkowicie zataić
                  > swoją
                  > > prawdziwą tożsamość? I to będąc autorem absolutnych bestsellerów, o któr
                  > e teat
                  > > ry się zabijają?
                  > >
                  > >
                  > Nie da się zataić tożsamości. Umowę z wydawnictwem czy z teatrem zawiera się na
                  > swoje prawdziwe imię i nazwisko, pesel, numer dowodu osobistego, itd. Pomijają
                  > c już kwestię praw autorskich osobistych (niezbywalnych) i majątkowych, od wszy
                  > stkich honorariów płaci się przecież podatki. Urząd Skarbowy nie zadowala się p
                  > seudonimami, lecz potrzebuje jak najbardziej konkretnych danych realnie istniej
                  > ącej osoby. Oczywiście, można sobie zastrzec w umowie, że ta osoba będzie posłu
                  > giwała się pseudonimem, lecz jej prawdziwa tożsamość jest znana stronie zawiera
                  > jącej umowę. Oraz księgowości :)
                  > Dlatego Aniela Żeromska, tak bardzo ciekawa, kim jest tajemniczy Kal Amburka, p
                  > owinna zjednać sobie panie, które w teatrze przechowują dokumentację związaną z
                  > umowami, jeśli podpytywanie dyrekcji nie przyniosło rezultatów :)

                  Gdyby wyciąć ten fragment, w którym Aniela deklaruje nieznajomość danych Kala, dałoby się jeszcze uratować ten wątek. Moglibyśmy założyć, że tak naprawdę tożsamość Amburki to żadna tajemnica, tylko Borejki ślepe, głuche i głupie do tego. A tak czytamy, że teatr i urząd skarbowy rozlicza się tajemniczym Don Pedro.
                  • azalia02 Re: Poza rodziną 18.06.25, 20:46
                    Ech, pani MM doskonale wie, jak wyglądają relacje pomiędzy autorem i instytucją, która przyjmuje jego teksty :) Nawet relatywnie niewielkie kwoty, jakie jej płacił Tygodnik Powszechny za felietony, musiały przejść przez procedurę zawierania umowy ze wszystkimi tego konsekwencjami. Przecież nie dostawała tych pieniędzy pod stołem! Ponieważ jednak potrzebowała zbudować atmosferę tajemniczości wokół rozchwytywanego w kraju i za granicą następcy Mrożka, musiała stworzyć tę nieprzeniknioną barierę, od której ciekawska Aniela odbija się w teatrze. Wyszło, jak wyszło, sensu w tym nie ma, ale też pewnie nastoletnie czytelniczki nie zawracają sobie głowy takimi drobiazgami :)
                    • ako17 Re: Poza rodziną 18.06.25, 20:49
                      azalia02 napisała:

                      > Ech, pani MM doskonale wie, jak wyglądają relacje pomiędzy autorem i instytucją
                      > , która przyjmuje jego teksty :) Nawet relatywnie niewielkie kwoty, jakie jej p
                      > łacił Tygodnik Powszechny za felietony, musiały przejść przez procedurę zawiera
                      > nia umowy ze wszystkimi tego konsekwencjami. Przecież nie dostawała tych pienię
                      > dzy pod stołem! Ponieważ jednak potrzebowała zbudować atmosferę tajemniczości w
                      > okół rozchwytywanego w kraju i za granicą następcy Mrożka, musiała stworzyć tę
                      > nieprzeniknioną barierę, od której ciekawska Aniela odbija się w teatrze. Wysz
                      > ło, jak wyszło, sensu w tym nie ma, ale też pewnie nastoletnie czytelniczki nie
                      > zawracają sobie głowy takimi drobiazgami :)

                      a ja sobie zawracam, bo, podobnie jak w powieściach detektywistycznych, lubię, żeby wszystko się zgadzało. I jako czytelnik nie lubię się czuć się zrobiona w balona.
                  • ako17 Re: Poza rodziną 18.06.25, 21:26
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                    > > Nie da się zataić tożsamości. Umowę z wydawnictwem czy z teatrem zawiera
                    > się na
                    > > swoje prawdziwe imię i nazwisko, pesel, numer dowodu osobistego, itd. Po
                    > mijają
                    > > c już kwestię praw autorskich osobistych (niezbywalnych) i majątkowych, o
                    > d wszy
                    > > stkich honorariów płaci się przecież podatki. Urząd Skarbowy nie zadowala
                    > się p
                    > > seudonimami, lecz potrzebuje jak najbardziej konkretnych danych realnie i
                    > stniej
                    > > ącej osoby. Oczywiście, można sobie zastrzec w umowie, że ta osoba będzie
                    > posłu
                    > > giwała się pseudonimem, lecz jej prawdziwa tożsamość jest znana stronie z
                    > awiera
                    > > jącej umowę. Oraz księgowości :)

                    Właśnie chciałam się wykazać błyskotliwością, przypominając, że przecież istnieją takie zjawiska w popkulturze, jak Daft Punk czy Gorillaz, gdzie występujący przed liczną a szeroką publicznością nie pokazują twarzy, ale szybciutko sprowadziło mnie do parteru info uzyskane z Wiki, że tak w ogóle to wiadomo, kto za tym stoi.

                    Tutaj troszkę można by bronić konceptu, bo Mila wszak nie występuje, tylko pisze, ale i tak cała sprawa jest dziwna i nie pachnie za ładnie.
                    Ogółem, wygląda to tak, jakby Mila Borejko ukrywała przed bliskimi, że ma jakieś dodatkowe źródło dochodów.
                    A jak jej ukradli portfel z wszystkimi pieniędzmi całej rodziny w NiN, to się też nie wypucowała (mogła dać kasę i twierdzić, że skądś pożyczyła), pojechała do sanatorium, zostawiając cały chaos za sobą.
                    A składniki chaosu to:
                    - najstarsza córka z zakazem wstawania i niemowlęciem
                    - mąż najstarszej córki poza granicą państwa polskiego na stypendium
                    - dwie wnuczki, z czego jedna z ospą, bez zorganizowanych wakacji
                    - druga co do starszości córka w ciąży, pracująca na dwóch etatach
                    - trzecia co do starszości córka - studentka, niezorganizowana, o której sprawach czy zobowiązaniach nikt nic w domu nie wiedział
                    - najmłodsza wyprowadzona już z domu
                    - dom bez pieniędzy

                    Jeśli kiedykolwiek Kal Ambura miał się, choćby częściowo, ujawnić, to trudno było o lepszy moment.
                    Ale, jak to w kochającej rodzinie, lepiej było nie mówić nic i liczyć na to, że najstarsza córka nie umrze, niemowlakiem ktoś się zajmie, wnuczki z ospą wyjadą na wakacje, a pieniędzy rodzinie w Poznaniu nie trzeba.
                    • mircja Re: Poza rodziną 18.06.25, 21:34
                      ako17 napisała:


                      > Jeśli kiedykolwiek Kal Ambura miał się, choćby częściowo, ujawnić, to trudno by
                      > ło o lepszy moment.
                      > Ale, jak to w kochającej rodzinie, lepiej było nie mówić nic i liczyć na to, że
                      > najstarsza córka nie umrze, niemowlakiem ktoś się zajmie, wnuczki z ospą wyjad
                      > ą na wakacje, a pieniędzy rodzinie w Poznaniu nie trzeba.
                      >
                      No ale Florek podobno pożyczył pieniądze... Jak już pisałam wcześniej, mam teorię, że tych dwoje od lat miało ze sobą układ finansowy i działało w porozumieniu.
                    • greta_herbst Re: Poza rodziną 18.06.25, 21:35
                      > Właśnie chciałam się wykazać błyskotliwością, przypominając, że przecież istnieją takie zjawiska w popkulturze, jak Daft Punk czy Gorillaz, gdzie występujący przed liczną a szeroką publicznością nie pokazują twarzy, ale szybciutko sprowadziło mnie do parteru info uzyskane z Wiki, że tak w ogóle to wiadomo, kto za tym stoi.

                      W dobie internetu faktycznie trudniej, o ile mi wiadomo to chyba tylko Banksy jest ciągle sławny a nieznany. A jeśli chodzi o Gorillaz, to kto raz słyszał jak Albarn śpiewa, będzie natychmiast znał przynajmniej jedno nazwisko :)

                      I zgadzam się w zupełności, że Mila zachowując ten sekret w tamtych okolicznościach postąpiła paskudnie.
                      • azalia02 Re: Poza rodziną 18.06.25, 22:28
                        Jest jeszcze Elena Ferrante, autorka naprawdę znana, tłumaczona na wiele języków i wydawana w milionowych nakładach. Do tego jej powieści zostały sfilmowane. Chwała jej włoskiemu wydawnictwu i agentowi czy agentom, że tak dzielnie ukrywają jej tożsamość :)
                        Ale ktoś tę tożsamość musi jednak znać. W Polsce jest to tym łatwiejsze, że u nas właściwie nie ma instytucji agenta literackiego, który prowadziłby sprawy pomiędzy swoim klientem - autorem a wydawnictwem albo teatrami czy ekipami filmowymi, które miałyby ochotę na jego twórczość. Autor musi dostarczyć zainteresowanym instytucjom wszystkie dane potrzebne do zawarcia umowy i do późniejszych rozliczeń. Dlatego tajemnicą poliszynela było, że Tomasz Olszakowski, jeden z autorów serii kontynuującej przygody Pana Samochodzika, to w rzeczywistości Andrzej Pilipiuk, natomiast Marek Huberath, autor skądinąd ciekawych powieści i opowiadań sci-fi nie tylko nazywa się inaczej, lecz jako dr hab, nauk fizycznych jest pracownikiem naukowym UJ.

                        A jeśli chodzi o Milę i jej honoraria, to na pewno je ukrywała. Natomiast skradziony portfel? Właściwie nie musiała się wtedy ujawniać jako autor czegokolwiek, mogłaby po prostu wziąć pieniądze z konta i do niczego się nie przyznając, pokryć tę stratę z własnych, tajemnych dochodów. Chyba że rąbnięto jej również dokumenty; nie mam pojęcia, jak wtedy byłoby z jej dostępem do pieniędzy w banku.
                        • ako17 Re: Poza rodziną 18.06.25, 23:16
                          wszystko to jest bardzo nieładne, po prostu. I nijak nie przedstawia wielkiej, kochającej się i wspierającej rodziny.
                          Jak można do tego stopnia nie panować nad wymyślonymi postaciami i fabułą?
          • subskrybcja Re: Poza rodziną 19.06.25, 15:42
            bupu napisała:


            > - Ufff - powiedziała. - Jak tam film?
            > - Zgodnie z obawami. Dno.
            > - A to po co poszliście?
            > Tu wtrącił się Ignaś, zajmując miejsce na tylnym siedzeniu i przypinając się pa
            > sem: - Takie proste rozrywki mają swój urok, mamo. Dlatego też kupiliśmy sobie
            > popcorn oraz colę. Chcieliśmy się utrzymać w tej poetyce.



            Na dyskoteki Ignaś pewnie też nie chodził, tak jak RóŻa i Laura, gdzie z głośników leciał umcyk umcyk albo techno, plus piwo nielegalnie kupione. A jak chadzano na filmy, to na lektury szkolne, czy jakieś oskarowe hity, czy cos z kinematografii z wyższej półki. Żadne tam Bridget Jones - chyba, ze jako rozrywka dla prostego ludu, plus popcorn i cola - aby nie wyróżniac sie z tłumu, bo samo w sobie to prostackie.

            Przypomniało mi się, że Pyziak w KK chciał iśc na jakiś kryminał do kina. Ale to Pyziak.
            • bupu Re: Poza rodziną 19.06.25, 16:01
              subskrybcja napisała:

              >
              >
              >
              > Na dyskoteki Ignaś pewnie też nie chodził, tak jak RóŻa i Laura, gdzie z głośni
              > ków leciał umcyk umcyk albo techno, plus piwo nielegalnie kupione. A jak chadza
              > no na filmy, to na lektury szkolne, czy jakieś oskarowe hity, czy cos z kinemat
              > ografii z wyższej półki.

              Kino pamiętam razy trzy. Jarmusch Baltony w 1992, Ogniem i Mieczem w TiR i jaśnie panowie próbujący rozrywek dla plebsu w Sprężynie. A nie, przepraszam, jeszcze CZ i Gałdety z Podeszwą zabierający Norę na ŚWIŃSTWO. Pza tym z kinematografii istnieją stare filmy, oglądane przez Ignaca na TCM i to wsio. Nie ma rozmow o filmach, nikt się na żaden nie wybiera, cześć pracy i pieśni cześć.
              • ako17 Re: Poza rodziną 19.06.25, 19:27
                bupu napisała:

                >
                > Kino pamiętam razy trzy. Jarmusch Baltony w 1992, Ogniem i Mieczem w TiR i jaśn
                > ie panowie próbujący rozrywek dla plebsu w Sprężynie. A nie, przepraszam, jeszc
                > ze CZ i Gałdety z Podeszwą zabierający Norę na ŚWIŃSTWO. Pza tym z kinematograf
                > ii istnieją stare filmy, oglądane przez Ignaca na TCM i to wsio. Nie ma rozmow
                > o filmach, nikt się na żaden nie wybiera, cześć pracy i pieśni cześć.
                >
                jeszcze Borejkówny biegały w latach 90-tych na Rozważną i Romantyczną.
            • ako17 Re: Poza rodziną 19.06.25, 19:31
              subskrybcja napisała:


              > Przypomniało mi się, że Pyziak w KK chciał iśc na jakiś kryminał do kina. Ale t
              > o Pyziak.

              no i skończył w kryminale...
              • subskrybcja Re: Poza rodziną 20.06.25, 22:32
                ako17 napisała:

                > subskrybcja napisała:
                >
                >
                > > Przypomniało mi się, że Pyziak w KK chciał iśc na jakiś kryminał do kina.
                > Ale t
                > > o Pyziak.
                >
                > no i skończył w kryminale...

                Dobrze, ze nie chciał iść na Gwiezdne Wojny, może wysłaliby go w kosmos.
                Ale w sumie na to samo wyszło, Laura przez 14 lat swojego życia nie wiedziała, gdzie jest jej biologiczny ojciec, w jakim kraju mieszka i jak wygląda i co robi.
                On chyba odwalił coś grubego, ze go tak całkiem wykreślili z rodziny, bo to, że porzucił Gabę, w znaczeniu znalazł inną, albo posmakował życia na zachodzie i nie chciał wracać do Poznania - w to nie uwierzę.
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Poza rodziną 21.06.25, 00:14
                  subskrybcja napisała:

                  > ako17 napisała:
                  >
                  > > subskrybcja napisała:
                  > >
                  > >
                  > > > Przypomniało mi się, że Pyziak w KK chciał iśc na jakiś kryminał do
                  > kina.
                  > > Ale t
                  > > > o Pyziak.
                  > >
                  > > no i skończył w kryminale...
                  >
                  > Dobrze, ze nie chciał iść na Gwiezdne Wojny, może wysłaliby go w kosmos.
                  > Ale w sumie na to samo wyszło, Laura przez 14 lat swojego życia nie wiedziała,
                  > gdzie jest jej biologiczny ojciec, w jakim kraju mieszka i jak wygląda i co rob
                  > i.
                  > On chyba odwalił coś grubego, ze go tak całkiem wykreślili z rodziny, bo to, że
                  > porzucił Gabę, w znaczeniu znalazł inną, albo posmakował życia na zachodzie i
                  > nie chciał wracać do Poznania - w to nie uwierzę.

                  A ja jak najbardziej uwierzę, biorąc pod uwagę, że w tej rodzinie przestępstwem są rzeczy typu poruszanie trudnych tematów i nie czytanie poezji, zaś kradzież (!), dokuczanie i manipulacja to nic takiego.
                  • subskrybcja Re: Poza rodziną 26.06.25, 12:58
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                    > A ja jak najbardziej uwierzę, biorąc pod uwagę, że w tej rodzinie przestępstwem
                    > są rzeczy typu poruszanie trudnych tematów i nie czytanie poezji, zaś kradzież
                    > (!), dokuczanie i manipulacja to nic takiego.

                    W zasadzie, to nie wiemy, co zrobił Pyziak.
                    Jakby im się po prostu nie układało z Gabą to by się rozeszli ale przecież płaciłby alimenty, odwiedzał dziewczynki, czy wysyłał im paczki a po otwarciu granic zabierał do siebie na wakacje.
                    Albo okazał się nieczułym gadem.
                    Albo go Borejki ogoniły z zycia Gaby i wnuczek.
                    • bupu Re: Poza rodziną 26.06.25, 15:05

                      > W zasadzie, to nie wiemy, co zrobił Pyziak.
                      > Jakby im się po prostu nie układało z Gabą to by się rozeszli ale przecież płac
                      > iłby alimenty, odwiedzał dziewczynki, czy wysyłał im paczki a po otwarciu grani
                      > c zabierał do siebie na wakacje.
                      > Albo okazał się nieczułym gadem.
                      > Albo go Borejki ogoniły z zycia Gaby i wnuczek.


                      O Borejkach mam na tyle niskie mniemanie, że nie zdziwilabym się gdyby korzystali z wrażegi, pyziaczego piniondza, jednocześnie broniąc Januszowi dostępu do dzieci i tając przed nimi próby kontaktu. A wiemy że co najmniej jedną taką próbę Milicja zataiła.
                    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Poza rodziną 26.06.25, 15:36
                      subskrybcja napisała:

                      > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                      >
                      >
                      > > A ja jak najbardziej uwierzę, biorąc pod uwagę, że w tej rodzinie przestę
                      > pstwem
                      > > są rzeczy typu poruszanie trudnych tematów i nie czytanie poezji, zaś kr
                      > adzież
                      > > (!), dokuczanie i manipulacja to nic takiego.
                      >
                      > W zasadzie, to nie wiemy, co zrobił Pyziak.
                      > Jakby im się po prostu nie układało z Gabą to by się rozeszli ale przecież płac
                      > iłby alimenty, odwiedzał dziewczynki, czy wysyłał im paczki a po otwarciu grani
                      > c zabierał do siebie na wakacje.

                      O ile Gabunia z babunią by je puściły. I o ile Pyziakówny w ogóle by wiedziały, że ojciec cokolwiek dla nich robi. Pyziak przecież nie mógł mieć w tamtych czasach żadnego prywatnego kontaktu do nich, telefon stacjonarny mógł odebrać każdy, listy tak samo. W takiej sytuacji i jeszcze biorąc pod uwagę, że Janusz mieszkał na stałe za granicą, ona miał znikomą kontrolę nad sytuacją, a Borejki ogromną.

                      > Albo okazał się nieczułym gadem.
                      > Albo go Borejki ogoniły z zycia Gaby i wnuczek.

                      No i okoliczności Pyziakowi nie sprzyjały. Poszedł siedzieć na sześć lat, a w takich warunkach ciężko o kontakt z żoną i dziećmi, pozostającymi w innym kraju, w dodatku pod okiem niechętnych teściów. Po wyjściu z więzienia musiał mieć niezłą sieczkę w głowie (bo kto by nie miał) i potrzebować czasu, by doprowadzić do porządku, przed kontaktem z Borejkami. No i jakoś sobie ustabilizować życie, żeby w ogóle mieć co jeść, gdzie spać i za co jeździć do Polski. To pewnie trochę potrwało. Wiemy, że jakieś trzy lata od odsiadki pojawił się na Roosevelta, ale został przepędzony. Wiemy też, że Milicja zadziwiająco dużo o nim wie po tym rozwodzie, dużo więcej niż Gaba. Czyli kontakt z nim musiał zachodzić częściej niż jest nam wpierane. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że Pyziak próbował dotrzeć do eks-żony i dzieci parę razy, ale w wyniku ciągłych porażek i coraz dłuższej rozłąki (braku więzi z dziećmi i, w efekcie, argumentów za kontaktem), w końcu się poddał. Do tego dochodzi nam potencjalny alkoholizm w tle, który na pewno nie pomagał.
                      • kooreczka Re: Poza rodziną 26.06.25, 16:23
                        Ciekawe czy MM zdaje sobie sprawę, że jej próby zohydzenia Pyziaka uczyniły go trochę sympatyczniejszym. Gdyby zamiast więzienia po prostu nie dawał znaku życia zostawiając żonę i dzieci w prawnym w limbo, gdyby rozwiódł się per procuratura bo uznał, że jest na to za młody- wtedy to byłby całkowicie jego wybór, a nerwowe reakcje byłyby troszke bardziej zrozumiałe.
                        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Poza rodziną 26.06.25, 16:47
                          kooreczka napisał:

                          > Ciekawe czy MM zdaje sobie sprawę, że jej próby zohydzenia Pyziaka uczyniły go
                          > trochę sympatyczniejszym. Gdyby zamiast więzienia po prostu nie dawał znaku życ
                          > ia zostawiając żonę i dzieci w prawnym w limbo, gdyby rozwiódł się per procurat
                          > ura bo uznał, że jest na to za młody- wtedy to byłby całkowicie jego wybór, a n
                          > erwowe reakcje byłyby troszke bardziej zrozumiałe.

                          Otóż to! A tak wychodzi na ofiarę okoliczności.
                          Przecież sam powrót na stałe do Polski byłby dla niego problematyczny - recydywista z małym doświadczeniem zawodowym i sześcioletnią przerwą od pracy, do tego zaczynający od zera w drapieżnym kapitaliźmie lat 90 (masowe zwolnienia, niechętne zatrudnienia).
                          • subskrybcja Re: Poza rodziną 30.06.25, 11:51
                            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                            > Otóż to! A tak wychodzi na ofiarę okoliczności.
                            > Przecież sam powrót na stałe do Polski byłby dla niego problematyczny - recydyw
                            > ista z małym doświadczeniem zawodowym i sześcioletnią przerwą od pracy, do tego
                            > zaczynający od zera w drapieżnym kapitaliźmie lat 90 (masowe zwolnienia, niech
                            > ętne zatrudnienia).


                            Ciekawe, za co mógł dostac 6 lat? Obstawiam jakieś kradzieże. Albo przemyt narkotyków, czy nielegalny handel samochodami.


                            Może jakieś pobicia, wyłudzenia?
                            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Poza rodziną 01.07.25, 12:46
                              subskrybcja napisała:

                              > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                              >
                              > > Otóż to! A tak wychodzi na ofiarę okoliczności.
                              > > Przecież sam powrót na stałe do Polski byłby dla niego problematyczny - r
                              > ecydyw
                              > > ista z małym doświadczeniem zawodowym i sześcioletnią przerwą od pracy, d
                              > o tego
                              > > zaczynający od zera w drapieżnym kapitaliźmie lat 90 (masowe zwolnienia,
                              > niech
                              > > ętne zatrudnienia).
                              >
                              >
                              > Ciekawe, za co mógł dostac 6 lat? Obstawiam jakieś kradzieże. Albo przemyt nark
                              > otyków, czy nielegalny handel samochodami.
                              >
                              >
                              > Może jakieś pobicia, wyłudzenia?

                              Pan Wieśniak w TiR mówił o kradzieży czy tam przemycie samochodów i pobiciu.
                            • ciotka.scholastyka Re: Poza rodziną 01.07.25, 13:03
                              Masz to powiedziane wprost w TiR. Zapuszkowany za handel kradzionymi samochodami.
    • rozowyteczowiec Re: Poza rodziną 18.06.25, 16:38
      Wszystko to razem prowadzi do logicznego stwierdzenia, że autorka - chcąc niechcąc - wykreowała rodzinę, która jest zupełnie odklejona od prawdopodobnych realiów. Ich życie, może z wyjątkiem cytowania łaciny, przypomina codzienność małomiasteczkowej rodziny wielopokoleniowej, gdzie jedna córka pracuje w lokalnej przychodni, zięć ma firmę budowlaną, wnuk streamuje gry na twitchu, dziadkowie każdego dnia oglądają telenowele, a każdego dnia siadają przy stole na rosół i schabowego.* Deklaratywnie to NIE jest przecież typ rodziny, do którego dążą Borejkowie.
      *nie mam nic przeciwko takim ludziom i to nie jest złośliwość
      • greta_herbst Re: Poza rodziną 19.06.25, 13:28
        > Wszystko to razem prowadzi do logicznego stwierdzenia, że autorka - chcąc niechcąc - wykreowała rodzinę, która jest zupełnie odklejona od prawdopodobnych realiów. Ich życie, może z wyjątkiem cytowania łaciny, przypomina codzienność małomiasteczkowej rodziny wielopokoleniowej, gdzie jedna córka pracuje w lokalnej przychodni, zięć ma firmę budowlaną, wnuk streamuje gry na twitchu, dziadkowie każdego dnia oglądają telenowele, a każdego dnia siadają przy stole na rosół i schabowego.* Deklaratywnie to NIE jest przecież typ rodziny, do którego dążą Borejkowie.

        Wiesz co, trochę nie wiem, co próbowałaś przekazać, bo moim zdaniem życie Borejków w ogóle takiego życia nie przypomina?
        To co opisujesz jest właśnie zupełnie normalne i właśnie tej normalności moim zdaniem u Borejków brakuje. Córka nie pracuje w żadnej lokalnej przychodni, tylko jest jedyną sprawiedliwą, słuszną i kompetentną Judymką na cały Poznań. Zięć nie ma firmy budowlanej, bo robienie pieniędzy to zło, bycie aktywnym zawodowo w sposób zauważalny przez rodzinę to zło, więc jeden zięć jest niby informatykiem, ale tak naprawdę też przymierającym głodem akademikiem z głową w chmurach, jak wszyscy. Wnuk nie streamuje na twitchu, bo wnukowie Borejków by dostali wysypki i niestrawności na sam zapach gry komputerowej, tam wolno grać co najwyżej na fortepianie a być częścią jakiejś społeczności internetowej się najwyraźniej nie da, bo nikt nigdy nie był.

        W tej rodzinie, którą opisujesz, ludzie mają pospolite w XXI wieku zajęcia, i bardzo możliwe że są dla siebie bardzo dobrzy i ciepli i wyrozumiali i nic nie wyklucza znajomości poza rodziną. A u Borejków nie mają, nie są, i wszystko co czytamy wyklucza.
        • ako17 Re: Poza rodziną 19.06.25, 14:55
          greta_herbst napisała:


          > Wnuk nie streamuje na twitchu, bo wnukowie Borejków by dostali wys
          > ypki i niestrawności na sam zapach gry komputerowej,

          No, gra to może nie, ale przecież Szymon (lub Jędrek) animował przygody ludzika lego i chyba je nawet do sieci wrzucał?
          • bupu Re: Poza rodziną 19.06.25, 15:09
            ako17 napisała:

            > greta_herbst napisała:
            >
            >
            > > Wnuk nie streamuje na twitchu, bo wnukowie Borejków by dostali wys
            > > ypki i niestrawności na sam zapach gry komputerowej,
            >
            > No, gra to może nie, ale przecież Szymon (lub Jędrek) animował przygody ludzika
            > lego i chyba je nawet do sieci wrzucał?
            >
            >


            Szymon, na youtube.
        • rozowyteczowiec Re: Poza rodziną 24.06.25, 23:11
          greta_herbst napisała:


          >
          > Wiesz co, trochę nie wiem, co próbowałaś przekazać, bo moim zdaniem życie Borej
          > ków w ogóle takiego życia nie przypomina?
          > To co opisujesz jest właśnie zupełnie normalne i właśnie tej normalności moim z
          > daniem u Borejków brakuje. Córka nie pracuje w żadnej lokalnej przychodni, tylk
          > o jest jedyną sprawiedliwą, słuszną i kompetentną Judymką na cały Poznań. Zięć
          > nie ma firmy budowlanej, bo robienie pieniędzy to zło, bycie aktywnym zawodowo
          > w sposób zauważalny przez rodzinę to zło, więc jeden zięć jest niby informatyki
          > em, ale tak naprawdę też przymierającym głodem akademikiem z głową w chmurach,
          > jak wszyscy. Wnuk nie streamuje na twitchu, bo wnukowie Borejków by dostali wys
          > ypki i niestrawności na sam zapach gry komputerowej, tam wolno grać co najwyżej
          > na fortepianie a być częścią jakiejś społeczności internetowej się najwyraźnie
          > j nie da, bo nikt nigdy nie był.
          >
          > W tej rodzinie, którą opisujesz, ludzie mają pospolite w XXI wieku zajęcia, i b
          > ardzo możliwe że są dla siebie bardzo dobrzy i ciepli i wyrozumiali i nic nie w
          > yklucza znajomości poza rodziną. A u Borejków nie mają, nie są, i wszystko co c
          > zytamy wyklucza.

          Odnoszę wrażenie, że nie do końca mnie zrozumiałaś. Albo może to ja niedokładnie się wyraziłam. Spróbuję prościej.
          Chodzi o to, że autorka usiłuje nadać Borejkom nimb ,,niezwykłych" mocno na siłę, choćby nawet brakowało dowodów na ich niezwykłość, vide omawiany tu wielokrotnie casus Gaby. A tymczasem oni, z punktu widzenia czytelnika, nie robią nic ponadprzeciętnego. Po prostu pracują i żyją. A jak są kreowani, to już inna sprawa...
          Więc o to chodziło mi w moim przykładzie, o tę zwykłość, a ten twitch to tylko taki przykład.
          • greta_herbst Re: Poza rodziną 24.06.25, 23:28
            > Odnoszę wrażenie, że nie do końca mnie zrozumiałaś.

            No, nawet na pewno cię nie zrozumiałam, skoro zaczynam od słów "nie wiem, co próbowałaś przekazać." Dzięki za dodatkowe wyjaśnienia.

            Tak, zgadzam się w pełni, jest dokładnie tak jak mówisz. MM maluje nam wielmożnych państwa Boreyko herbu Cukernica jako osoby wybitne intelektualnie, moralnie, w niektórych przypadkach też artystycznie. Tymczasem ich życiowe aspiracje czy zainteresowania są w najlepszym przypadku przeciętne. Tak jak mówisz, pracują i żyją, i ok, Gaba wykłada (filologię klasyczną?) co jest trochę mniej przeciętne, statystycznie, niż praca w korpo, ale nadal nie robi ona niczego wybitnego. Nie prowadzi, właśnie, żadnych ciekawych badań, nie jeździ na sympozja, nawet nie próbuje odpiekać starorzymskich placków. Mila jest niby genialnym dramaturgiem, ale nie chodzi na swoje premiery, nie szuka nowych tematów, nie pakuje się specjalnie w dziwne sytuacje, żeby je obserwować (co u pisarzy częste).

            Siadają do stołu, wstają od stołu, wypychają córki za mąż jakby przeczuwali nadejście czasów Seksmisji, i aszą się że nie mają telewizora, tak jakby to było jakieś niezwykłe osiągnięcie.
    • bupu Re: Poza rodziną 19.06.25, 11:13
      Tak mi się jeszcze nasunęło: autorytety i mentorzy. Kiedyś jeszcze był Dmuch Św. jako autorytet zewnętrzny, jeszcze Ida miała Mamerta, natomiast od wielu tomów żaden autorytet czy mentor się nie pojawia.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Poza rodziną 19.06.25, 12:28
        bupu napisała:

        > Tak mi się jeszcze nasunęło: autorytety i mentorzy. Kiedyś jeszcze był Dmuch Św
        > . jako autorytet zewnętrzny, jeszcze Ida miała Mamerta, natomiast od wielu tomó
        > w żaden autorytet czy mentor się nie pojawia.
        >

        Dmuch Święty straszy pośmiertnie nawet w CZ, więc dalej się liczy.
        Za to Mamert faktycznie odpadł, zredukowany do roli nadwornego medyka, który w założeniu nie ma własnego życia (fakt, że córka Grzegorza jest jego synową też całkowicie wszystkim umknął) i jego główną funkcją jest leczenie Borejków na zawołanie.

        Offtop, pamiętam w szkole w kółko pytali czy rozróżniamy "mieć autorytet" od "być autorytetem", jakby to było jakieś superważne zagadanienie. I zawsze wszyscy zgodnie kiwali głowami, że wiedzą, tylko ja jedna nie. A jak pytałam jaka jest ta różnica, nie doczekiwałam się zrozumiałej odpowiedzi, o ile takowa w ogóle padała (wszak nauczyciel nie jest od uczenia). Może ktoś tutaj wie i mi wytłumaczy?
        • greta_herbst Re: Poza rodziną 19.06.25, 13:17
          > Offtop, pamiętam w szkole w kółko pytali czy rozróżniamy "mieć autorytet" od "być autorytetem", jakby to było jakieś superważne zagadanienie. I zawsze wszyscy zgodnie kiwali głowami, że wiedzą, tylko ja jedna nie. A jak pytałam jaka jest ta różnica, nie doczekiwałam się zrozumiałej odpowiedzi, o ile takowa w ogóle padała (wszak nauczyciel nie jest od uczenia). Może ktoś tutaj wie i mi wytłumaczy?

          Nie wiem, co konkretnie mieli na myśli Twoi nauczyciele, ale ja bym to rozumiała tak, że "być autorytetem" dotyczy własnych przymiotów danej osoby (zwłaszcza jej wiedzy w jakiejś dziedzinie - ona jest autorytetem jeśli chodzi o późne średniowiecze Francji) a "mieć autorytet" dotyczy bardziej reakcji innych na daną osobę.

          I tak np. nauczyciel WFu może mieć autorytet u swoich uczniów, bo jest barczysty i męski i spogląda na nich groźnie i też chcą być tacy męscy jak podrosną, ale nie musi on wcale do tego być autorytetem jeśli chodzi o, nie wiem, zawiłości reguł sportowych i strategie drużynowe.
          A może też być i wtedy i jest, i ma.

          Teraz w miarę jak o tym piszę to coraz bardziej mi wchodzi że uzus jest raczej, właśnie, być autorytetem jednak w jakiejś kwestii - tego późnego średniowiecza albo tych strategii, nieważne, ale, no właśnie, potrzebne tu mi jest jakieś wyjaśnienie. A nie że ktoś "jest autorytetem" tak jak jest brunetem.
      • greta_herbst Re: Poza rodziną 19.06.25, 13:29
        bupu napisała:

        > Tak mi się jeszcze nasunęło: autorytety i mentorzy. Kiedyś jeszcze był Dmuch Św
        > jako autorytet zewnętrzny, jeszcze Ida miała Mamerta, natomiast od wielu tomów
        > żaden autorytet czy mentor się nie pojawia.
        >

        Mamert był zdaje się przyjacielem Państwa Starszych? Nic dziwnego, że go wykosiła ta epidemia co wybiła wszystkich przyjaciół na świecie. A przynajmniej w Poznaniu.
        • bupu Re: Poza rodziną 19.06.25, 13:36
          greta_herbst napisała:

          >
          > Mamert był zdaje się przyjacielem Państwa Starszych? Nic dziwnego, że go wykosi
          > ła ta epidemia co wybiła wszystkich przyjaciół na świecie. A przynajmniej w Poz
          > naniu.

          Przyjacielem? Nie. Mentorem Idy owszem, a także lekarzem nadwornym Borejkow. Ostatnio również wykidajłą.
          • greta_herbst Re: Poza rodziną 19.06.25, 14:14
            >> Mamert był zdaje się przyjacielem Państwa Starszych? Nic dziwnego, że go wykosiła
            >> ta epidemia co wybiła wszystkich przyjaciół na świecie. A przynajmniej w Poznaniu.

            > Przyjacielem? Nie. Mentorem Idy owszem, a także lekarzem nadwornym Borejkow. Ostatnio również wykidajłą.

            A to pardon. Ale jako nadworny lekarz miał faktycznie prawo pojawić się na ślubie w dynastii Boreyko, w odróżnieniu od jakiejś tam rodzonej babci, więc nadal się zgadza.
    • bupu Re: Poza rodziną 19.06.25, 13:49
      Hobby. Co mnie bardzo przeraża to to, że jedynym dozwolonym hobby jest czytanie. Poza tym nikt nic. Nikt tam nie miewa koników, nikt nie gania po łąkach żeby sfotografować kuper trzmiela w zbliżeniu, nie zrywa się o świcie na końską przejażdżkę (nawet koniarz Flobry), nie szuka w obłędzie rzadkiego znaczka albo odmiany róży, nikt niczego nie zbiera od 1992 czyli od Patrycji i jej popielniczek, nikt niczego nic. O uczestniczeniu w grupie hobbystycznej, czy fandomie, już nie mówię.

      Nie wiem oni są jacyś intelektualnie apatyczni. Nic ich nie interesuje, nic ich nie ożywia, nic nie ciekawi, poza tym co już mają i znają. Takie intelektualne zombie.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Poza rodziną 19.06.25, 14:07
        bupu napisała:

        > Hobby. Co mnie bardzo przeraża to to, że jedynym dozwolonym hobby jest czytanie
        > . Poza tym nikt nic. Nikt tam nie miewa koników, nikt nie gania po łąkach żeby
        > sfotografować kuper trzmiela w zbliżeniu, nie zrywa się o świcie na końską prze
        > jażdżkę (nawet koniarz Flobry), nie szuka w obłędzie rzadkiego znaczka albo odm
        > iany róży, nikt niczego nie zbiera od 1992 czyli od Patrycji i jej popielniczek
        > , nikt niczego nic. O uczestniczeniu w grupie hobbystycznej, czy fandomie, już
        > nie mówię.
        >
        > Nie wiem oni są jacyś intelektualnie apatyczni. Nic ich nie interesuje, nic ich
        > nie ożywia, nic nie ciekawi, poza tym co już mają i znają. Takie intelektualne
        > zombie.
        >

        Otóż to, bo nawet z tego ich czytania nic nie wynika. Nawet w tej wiedzy o starożytności nikt poza Ignacem zbytnio się nie nakręca. Nie wiadomo w sumie czy czytanie tych wszystkich klasyków wynika u nich z osobistego gustu, czy stąd, że to klasyka i wypada znać, bo oni tacy yntelygentni.
      • ciotka.scholastyka Re: Poza rodziną 01.07.25, 13:06
        > intelektualnie apatyczni.

        This, this, sto razy THIS. Idealne określenie.
    • subskrybcja Re: Poza rodziną 19.06.25, 15:31
      bupu napisała:

      > Podsumowując, Borejkowie odcięli się od świata, obudowali murami z ksiąg i such
      > ych trupków iluzyjnych Miglancow, izolując się jak rasowa sekta. Mylę się?

      wyjaśnienie jest takie, ze żyją w klanie, trzy pokolenia razem, dużo dzieci a wtedy z automatu nie potrzebują kogoś z zewnątrz, bo o co. Gaba ma rodziców, męza , córki siostry, dzieci sióstr pod bokiem. Po co jej jakieś koleżanki z pracy czy klubu sportowego.
      Ida tak samo.
      Z resztą mama Borejko też nie ma koleżanek, ma tylko Monikę i Lonię, których nie widuje przez dziesieciolecia.
      Ignacy Borejko tak samo - nie ma kolegów z pracy czy sąsiadów, ale po co, jak w domu albo może spędzać czas z żoną. czy córka, zieciem, wnukami...

      Gaba za młodu, miała co prawda paczkę, Anielę, Pawła, Danusię, cesię, Robrojka,kuzynke Joannę. ale później urodziła Różę i znajomości sie pourywały jak widać. A nowych nie nawiązała.

      Róża miała znajomych Lelujków, koleżanki nie miała.
      Laura to samo, zero koleżanek.
      Patrycja miała Romę, ale to za czasów szkoły, a później to nie wiadomo, chyba że jakąś sąsiadkę.

      Myślę, że gdyby oni wszyscy nie mieszkali jako klan na kupie: Ignacy, Mila, Gaba, Grzegorz, Róża, Ignacy rzegorz, Laura, Ida, Marek, Józek, Łusia, Kazik - potem doszło Pulpetowo, Pulpa I Florian i wymiana dzieci Ania do poznania, Nora do Ciotki Idy, ale nadal to było na kupie - gdyby nie mieszkali razem, może by nawiązywali inne przyjaźnie.





    • bupu Re: Poza rodziną 25.06.25, 14:03
      Że sama sobie odpowiem po raz kolejny, ta rodzina, która ma Borejkom et consortes obstać za wszystko, to wyłącznie rodzina po stronie borejczej. Nikt nie spędza bodaj odrobiny czasu z rodziną ze strony nieborejczej. IGS chyba w ogóle nie pamięta, że ma poza Ignacem dwóch onnych dziadków, czy inną siostrę niż Pyziakowny. Monika nie istnieje w umysłach Pałysiąt, tak samo jak Wiesia, czy cioteczny dziadek Żaczek (że o Hajdukach i Kolodziejach nie wspomnę) w mózgach panienek Górskich. Nic nie wiadomo także aby bracia Rojek bywali w Łodzi u przyrodniej siostry.

      Ta rodzinna puryfikacja jest posunięta do tego stopnia, że Grzegorz zapomniał że ma jakieś wnuki z Elki, Mamert jest tylko lekarzem nadwornym, a nie teściem córki Grzegorza, a na weselu Józefa wśród wszystkich krewnych i znajomych królika brakuje Jozeczka, Feli i Joanny z mężem (lub bez).
    • mmoni Re: Poza rodziną 26.06.25, 01:32
      Usychanie odnóg rodziny jest dosyć powszechnym zjawiskiem w wielotomowych sagach. Widzimy to też w wielosezonowych serialach, np. w "Ranczu" była dziwna nadreprezentacja par bezdzietnych albo rodziców jedynaków, jakby było to Miasteczko Wilanów, a nie podlubelska prowincja. Kiedy rodzina zaczyna się rozrastać w postępie geometrycznym, to autorowi już nie starcza miejsca, aby odhaczyć wszystkich zięciów, szwagrów i wnuczęta i jeszcze przy tym opowiedzieć jakąś historię.

      Co do braku zainteresowań i znajomych, będę tu brutalnie szczera - jest to punkt widzenia mocno już starszej pani, obserwuję podobne zachowania wśród wielu (aczkolwiek nie wszystkich) starszych osób w mojej rodzinie. Znajomości z pracy już dawno się powykruszały, rówieśnicy wymierają albo osuwają się w demencję, wszelkie aktywności związane z poruszaniem się są coraz bardziej utrudnione, umysł też coraz mniej chętnie otwarty jest na nowe doznania. Zostają bezpieczne, oswojone aktywności, dla nieelitarnych seniorów z mojej rodziny są to kościół i TV (pół biedy, jeśli nie jest to Republika), dla elitarnych Borejków jest to czytanie książek (byle nie za nowoczesnych).
      • azalia02 Re: Poza rodziną 26.06.25, 11:35
        mmoni napisała:

        > Usychanie odnóg rodziny jest dosyć powszechnym zjawiskiem w wielotomowych sagac
        > h. Widzimy to też w wielosezonowych serialach, np. w "Ranczu" była dziwna nadre
        > prezentacja par bezdzietnych albo rodziców jedynaków, jakby było to Miasteczko
        > Wilanów, a nie podlubelska prowincja. Kiedy rodzina zaczyna się rozrastać w pos
        > tępie geometrycznym, to autorowi już nie starcza miejsca, aby odhaczyć wszystki
        > ch zięciów, szwagrów i wnuczęta i jeszcze przy tym opowiedzieć jakąś historię.
        >
        Ale tych zięciów, szwagrów i innych razem z ich progeniturą wcale nie potrzeba wprowadzać bezpośrednio do akcji. Niech sobie pozostają w tle, nawet na dalekim planie. Wystarczyłyby dorzucić - w narracji odautorskiej czy choćby w dialogach - parę sensownych o nich informacji. Ja np. chętnie dowiedziałabym się, co słychać u Elki i Tomka Kowalików, poza enigmatyczną wzmianką, że Elka ZNOWU spodziewa się dziecka. Czy Grzegorz, w trakcie swoich rozmyślań przy remoncie mieszkania na R5, nie mógłby sobie przypomnieć, że ma nie tylko córkę, ale i wnuki? I że chętnie zobaczyłby je w naturze, a nie tylko na zdjęciach czy filmikach? Albo Mamert Kowalik, zagadnięty w czasie jakiejś wizyty, czy nie miał ostatnio wieści od Tomka (przecież takie pytania, choćby czysto grzecznościowe, to standard) nie mógłby przyznać: no, poradził sobie chłopak w życiu, nie spodziewałem się tego po nim? A potem ze dwa zdania rozwinięcia. Mamert w Noelce miał jak najgorsze wyobrażenia o przyszłości syna jako podrzędnego kabareciarza, można byłoby - bez szkody dla bieżącej akcji - napisać, czy po latach nie zmienił zdania. To przecież budowałoby relacje wielostronne: Mamert - Tomek; Borejkowie - Mamert; Borejkowie - Elka. (Inna sprawa, że akurat w przypadku Elki i Tomka pani MM powinna mieć również wyobrażenie, czym oni zajmują się w tej Japonii, siedząc tam przez lata, a tej wiedzy poskąpiła czytelnikom nawet w krótkiej wzmiance. Chyba się nad tym po prostu nie zastanawiała).
        Podobnie to całkowite odcięcie Ignasia od drugiego dziadka Przecież autorka nie musi opisywać ich spotkań, jeśli nie miałoby to uzasadnienia w przebiegu akcji, lecz mogłaby gdzieś przemycić informację, że Metody zabrał do siebie wnuczka na całe popołudnie, jak zwykle w środy, albo później, kiedy Ignaś jest już starszy, że zaplanowali wspólny wakacyjny wyjazd, niekoniecznie do Wiednia. Takich sytuacji można wyobrazić sobie wiele i wcale nie trzeba w tym celu dopisywać kolejnych rozdziałów; poszczególne tomy Jeżycjady i Neo mają niedużą objętość, gdyby w wyniku rozbudowywania tła przybyło im po kilka stron, nie byłyby to zmiany wymagające kolosalnego wysiłku od autorki.
        Inna kwestia, to ewidentne potknięcia, którym mogłaby zaradzić porządna redakcja tekstu. Nieobecność Moniki Pałysowej oraz Józefa i Feli na weselu Józina to najjaskrawszy przykład takiej niedoróbki i autorskiej, i redakcyjnej. Ale o redakcji pisano już na forum wiele, więc nie będę rozwijać tematu.
        • subskrybcja Re: Poza rodziną 30.06.25, 13:03
          Bo za duzo tych postaci, za duzo dzieci, i każde kolejne pokolenie sie rozrasta.
          Wystarczyło stworzyć parę par bezdzietnych albo tylko z jednym dzieckiem. A te dzieci, ktore dorosły, to tez mogłyby być bezdzietne albo tylko z jednym dzieckiem.

          Mamy 4 Borejkówny. One mają kolejno"
          Gaba Grzegorz, Elka, Róża, Laura Ignaś (4)
          Ida i Marek : józef, łucja , Kazik
          Natalia i Robert: Bella, Szymon, Jędrek
          Pulpa i Florian "Ania, Nora

          Dalej leci: Róża dwojgiem dzieci, Laura z jednym, Ignaś z jednym.
          Kolejne wnuki w ostatnim tomie jeszcze byly za młode, ale kto wie, może okaże się, ze w 2025 roku, łucja juz ma dwójkędzieci, a Ania jest w ciąży z drugim? Moze Józinek ma już dwójkę, a Dorota w ciąży z blizniakami? Kto wie?
          Pewnie już sie nie dowiemy, ale taki scenariusz byłby prawdopodobny. Nie sadzę, aby się nagle okazało, że Ania nie chce miec dzieci. Albo, ze Rojki - jeden został gejem a drugi jest typowym bawidankiem, który zmienia partnerki co pół roku i ani myśli się żenic i zakładać rodziny.
          • bupu Re: Poza rodziną 30.06.25, 13:19
            subskrybcja napisała:

            > miec dzieci. Albo, ze Rojki - jeden zo
            > stał gejem

            Błagam. Gejem można zostać w tym samym stopniu co heterykiem, czyli niedasie. Orientacja seksualna to nie jest coś co się nabywa.
            • subskrybcja Re: Poza rodziną 30.06.25, 15:15
              bupu napisała:

              > subskrybcja napisała:
              >
              > > miec dzieci. Albo, ze Rojki - jeden zo
              > > stał gejem
              >
              > Błagam. Gejem można zostać w tym samym stopniu co heterykiem, czyli niedasie. O
              > rientacja seksualna to nie jest coś co się nabywa.

              Tego nie wiemy. Chopaki byli tylko wspominany mimochodem, że gzieś tam przyjechała Natalia z dziecmi, że byli na weselu - i tyle o nich wiemy. Moze w tomie, któryby powstał (ale nie powstanie) w 2025 roku, okaże się, ze jeden z nich to gej, a drugi ani myśli zakładać rodzinę i zmienia tylko dziewczyny.

              Żartuję, gejów to nie ma w Jeżycjadzie i by nie przeszło.
              ALe już wprowadzenie postaci, któraby nie chciała mieć dzieci ani brać ślubu =- ale jednocześnie opisac ją pozytywnie i jako dobrego człowieka, inteligentnego z empatią - to by mogłabyć odmiana,

              Ogólnie to myślałam , ze Natalia zostanie taka samotną osobą, miała puste ramiona , w Imieninach jej siostry były w ciążach w jednym czasie, mogło tak być, ze Natalia zostanie taka samotną ciocią, która zabiera siostrzeńców na basen czy na lody, sama nie doczekawszy się pociech.
              No , ale wyskoczyli Rojkowie i wąsacz :(

              >
              • bupu Re: Poza rodziną 30.06.25, 15:21
                subskrybcja napisała:

                > bupu napisała:
                >
                > > subskrybcja napisała:
                > >
                > > > miec dzieci. Albo, ze Rojki - jeden zo
                > > > stał gejem
                > >
                > > Błagam. Gejem można zostać w tym samym stopniu co heterykiem, czyli nieda
                > sie. O
                > > rientacja seksualna to nie jest coś co się nabywa.
                >
                > Tego nie wiemy.

                Tego, że orientacji seksualnej się nie nabywa, to akurat wiemy.
                • subskrybcja Re: Poza rodziną 30.06.25, 16:55
                  bupu napisała:

                  > > >
                  > > > Błagam. Gejem można zostać w tym samym stopniu co heterykiem, czyli
                  > nieda
                  > > sie. O
                  > > > rientacja seksualna to nie jest coś co się nabywa.
                  > >
                  > > Tego nie wiemy.
                  >
                  > Tego, że orientacji seksualnej się nie nabywa, to akurat wiemy.

                  Przecież piszemy o Rojkach. O nich, nic nie wiadomo, a tym bardziej o ich orientacji.
                  I się już nie dowiemy, bo ostatni tom raczej był ostatnim tomem. Chyba, ze córka pociągnie Jeżycjadę, wcale bym się nie zdziwiła.
                  • przymrozki Re: Poza rodziną 30.06.25, 17:05
                    subskrybcja napisała:

                    > Przecież piszemy o Rojkach. O nich, nic nie wiadomo, a tym bardziej o ich orie
                    > ntacji.

                    Szymon już uczynił Natalię teściową spotykając jakąś dziewczynę, a Jędrek miał być wszak amantem w "Chucherku". Wiedza o tym romansie nie pochodzi z dzieł kanonicznych, tylko z wrzutek MM w księdze gości, ale Chcherko miało być flecistką w wielkopolskim domu kultury.
                    • subskrybcja Re: Poza rodziną 30.06.25, 17:08
                      przymrozki napisała:

                      > subskrybcja napisała:
                      >
                      > > Przecież piszemy o Rojkach. O nich, nic nie wiadomo, a tym bardziej o ic
                      > h orie
                      > > ntacji.
                      >
                      > Szymon już uczynił Natalię teściową spotykając jakąś dziewczynę, a Jędrek miał
                      > być wszak amantem w "Chucherku". Wiedza o tym romansie nie pochodzi z dzieł kan
                      > onicznych, tylko z wrzutek MM w księdze gości, ale Chcherko miało być flecistką
                      > w wielkopolskim domu kultury.


                      Chucherka nigdy jednak nie było, wiec pomijam co by było gdyby.
                      Autorka ma już 80 lat, więc nie wiem, czy dałaby rade jeszcze cos napisać, Nie chodzi mi o umiejętniści literckie, tylko , czy w tym wieku można się jeszcze wczuć w jakąś narrację o 15 latkach?
                      Co innego , jakby napisała na przykład tom o życiu starych Borejków u Pulpecji, o życiu dwojga 80parolatków.To by było realne.
                      • bupu Re: Poza rodziną 01.07.25, 13:47
                        subskrybcja napisała:

                        >
                        > Autorka ma już 80 lat, więc nie wiem, czy dałaby rade jeszcze cos napisać, Nie
                        > chodzi mi o umiejętniści literckie, tylko , czy w tym wieku można się jeszcze w
                        > czuć w jakąś narrację o 15 latkach?
                        > Co innego , jakby napisała na przykład tom o życiu starych Borejków u Pulpecji,
                        > o życiu dwojga 80parolatków.To by było realne.

                        BAHAHHAHAHA.

                        Realne opowieści o starszych ludziach, w uniwersum gdzie sześćdziesięciosześcioletni Grzegorz zasuwa na budowie, siedemdziesieciotrzyletni Mamert robi za wykidajłe (i to skutecznie), a osiemdziesieciodwuletnia Mila osobiście sadzi trzydzieści róż plus byliny?

                        BAHAHAHAHAHAHAHA
                  • ciotka.scholastyka Re: Poza rodziną 01.07.25, 13:40
                    > > Tego, że orientacji seksualnej się nie nabywa, to akurat wiemy.

                    > Przecież piszemy o Rojkach.

                    A u Rojków to jakos inaczej biologia działa? Napisałaś, że przykładowo "jeden został gejem", to ci napisano, że gejem się nie "zostaje", gejem się jest. Albo nie jest.
            • greta_herbst Re: Poza rodziną 30.06.25, 16:22
              > Błagam. Gejem można zostać w tym samym stopniu co heterykiem, czyli niedasie. Orientacja seksualna to nie jest coś co się nabywa.

              No co ty, skończył szkołę dla gejów, zdał egzamin przed komisją, dostał legitymację i został gejem, czego nie rozumiesz? :P
              • bupu Re: Poza rodziną 30.06.25, 16:38
                greta_herbst napisała:

                > > Błagam. Gejem można zostać w tym samym stopniu co heterykiem, czyli nieda
                > sie. Orientacja seksualna to nie jest coś co się nabywa.
                >
                > No co ty, skończył szkołę dla gejów, zdał egzamin przed komisją, dostał legitym
                > ację i został gejem, czego nie rozumiesz? :P


                A potem zdał egzamin na geja dyplomowanego...
                • greta_herbst Re: Poza rodziną 30.06.25, 16:49

                  >>> Błagam. Gejem można zostać w tym samym stopniu co heterykiem, czyli nieda
                  >>> sie. Orientacja seksualna to nie jest coś co się nabywa.
                  >>
                  >> No co ty, skończył szkołę dla gejów, zdał egzamin przed komisją, dostał legitym
                  >> ację i został gejem, czego nie rozumiesz? :P
                  >
                  > A potem zdał egzamin na geja dyplomowanego...

                  Gej belwederski when? Czy jednak będzie to wtedy gej zwyczajny?
                  • subskrybcja Re: Poza rodziną 30.06.25, 17:01
                    greta_herbst napisała:

                    > Gej belwederski when? Czy jednak będzie to wtedy gej zwyczajny?

                    Nie ma się co śmiac. Teraz to żaden wstyd. Nie żyjemy na głuchej wsi 50 lat temu.

                    A i tak tego typu wątków raczej bysmy się nie doczekali, bo to ksiązki dla młodzieży. A przynajmniej taki był zamysł.
                    Rozwodów tam też nie ma (cud, ze Gaba, jako wyjątek, rozwiodła się będąc jedną z pierwszoplanowych bohaterek, ale okazało się, ze i tak ślub był tylko cywilny).
                    Grzegorze nie mógłbyć rozwodnikiem, tak jak Robrojek.
                    Małzeństwo Jedwabińskich tez nie zakończyło się rozwodem.
                    Brak też samotnych matek (oprócz Gaby przez parę lat, ale to wyjątek), sa tylko samotni ojcowie - ale wdowcy.
                    Szkoda mi tych żon Grzegorza i Robrojka, które musiały umrzeć dla zachowania dobrego imienia mężów.



                    • greta_herbst Re: Poza rodziną 30.06.25, 17:30
                      >> Gej belwederski when? Czy jednak będzie to wtedy gej zwyczajny?
                      > Nie ma się co śmiac. Teraz to żaden wstyd. Nie żyjemy na głuchej wsi 50 lat temu.

                      Ale my się nie śmiejemy z osób queerowych, tylko z twojego stwierdzenia że ktoś "został" gejem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka