Dodaj do ulubionych

Sedymentarność

07.11.25, 12:04
Oni są strasznie nieruchawi. Borejkowie, rzecz jasna. Na spacery to tylko z wózkiem wypełnionym apgarem, poza tym to nie (wyjątek stanowi Ignac z Bobusiem, aczkolwiek dlaczego nie można było panu starszemu napisać dostojnego niskopodwoziowca kanapowego, z którym by sobie pomału dreptał, zamiast kazać mu spacerować z młodym szaleńcem o rozbuchanym instynkcie łowieckim?). Sportów nie uprawia nikt. Nawet gdy są u Pulpy ich cała aktywność to siedzenie, ględzenie i żarcie. A całe to łono natury im się tam marnuje, nikt nie łazi po lesie dla przyjemności, na grzyby, jagody czy inne maliny, o wyjście nad jezioro Jędruś musiał sklamrzeć i błagać. Nawet niechby Flobry wziął seniorów na przejażdżkę bryczką, cokolwiek innego od nazadziesiedzenia! No błagam wyjeżdżać na wieś po to, żeby rżnąć w planszówki?

Nikt, nawet dzieci, nie jest tam zainteresowany zwierzętami. Nie ma wizyt w stajni, wybierania jajek z ciocią, podglądania mrówek i zastanawiania się co to za ćma przyleciała do lampy na tarasie. Zimą w Poznaniu nikt nie dokarmia ptactwa, na ten przykład. Przyroda istnieje w charakterze tak zwanego backdropu, czyli tego tła na scenie, żeby było wiadomo że bohaterowie są w lesie. Cholera, wyjąwszy dendrona nikt tam nawet nie miewa kwiecia doniczkowego.

O stosunku Borejkow do kultury i tzw. konikow i hobby napisano już metry bieżące postów, więc nie będę powtarzać, dość że Borejkowie do kultury zwrócili się pośladkami, a hobby nie miewają.

Społecznie Borejkowie też nie istnieją, poza Florem robiącym za jedyny kwiatek na kożuchu ogólnej apatii. Nie udzielają się jako rodzice w przedszkolu czu szkole, nie działają w żadnych organizacjach (bodaj nie wiem w kole gospodyń wiejskich, czy innym kółku wsparcia matek) nawet ich nie wspierają, nic, nada zilch. Nawet internetowo nie.

Ich inercja i apatia mnie przeraża. Zreć, gledzic, czytać, strzelać cytatami, wszystko w ścisłym rodzinnym kółku, bo nowych ludzi tam się nie poznaje również, o podróżowaniu nie mówiąc. Tam nawet młodzież nie jest ciekawa świata!

I nie wyjeżdżajcie mi ze starczym umysłem, to się zaczęło już w latach 90, ten Cypr o którym nikt nie chciał słuchać bo ważniejsze było komu plemnik trafił w jajo. Nie dziwię się, że Pyza wyrosła w bierną, apatyczną Rurze, skoro wychowała ją gromada biernych, apatycznych ludzi, nie zainteresowanych niczym prócz patrzenia we własny pępek.
Obserwuj wątek
    • przymrozki Re: Sedymentarność 07.11.25, 12:40
      Ida biega po lesie w nowobogackich gaciach, ale też los ją za to natychmiast karze wypadkiem (a potem nagradza synową).

      Wysportowana ponoć jest Gaba, ale ją w formie najwyraźniej trzymają wspomnienia koszykówki z liceum.

      Laura pływa jak ryba. W wieku lat dziesięciu i z gorączką jest w stanie dopłynąć na środek sporego stawu. Na co z brzegu bezradnie patrzy Natalia, wytrawna żeglarka z patentem, ktora w chwilach wolnych od bania się wody, panicznie boi się wiatru (są to jak wiadomo dwa żywioły praktycznie niewystępujące w sportach żeglarskich). Równie bezobjawowo Natalia jeździ jeszcze na nartach.

      Pływają też Józinek i Ignaś. Józinek wybitnie, Ignaś co prawda byle jak, ale ma chwilę odkupienia, gdy wyławia kuzyna z topieli. I tutaj za hobby można policzyć Markowi wyciąganie dzieci z rodziny na biwak.

      Ale już dwudziestoletni Ignacy Borejko planuje dzień tak, żeby jak najmniej chodzić po schodach. Dorota czy Nora chodzą jak z ciężarkami u kostek, jakby podejście kilometra było wyczynem nie lada.
      • ako17 Re: Sedymentarność 07.11.25, 13:02
        przymrozki napisała:

        Równie bezobjawowo Natalia jeździ jeszcze na nartach.

        Ona byłaby jeździła, gdyby Pałysy ją zabrali w podróż poślubną, do chole.y.
        • przymrozki Re: Sedymentarność 07.11.25, 13:06
          ako17 napisała:

          > Ona byłaby jeździła, gdyby Pałysy ją zabrali w podróż poślubną, do chole.y.

          Ale narty miała.

          A Pyziakówny chyba miały też rowery - w każdym razie obie umiały jeździć. Róża popylała z Frycem w siano, a Laura do Daglezji po katalpy. Czyli jakieś krasnale, w chwilach wolnych od obrabiania gospodarstwa Flobrych, musiały uczyć borejkowskie dzieci podstawowych umiejętności sportowych.
      • bupu Re: Sedymentarność 07.11.25, 13:06
        przymrozki napisała:

        > Ida biega po lesie w nowobogackich gaciach, ale też los ją za to natychmiast ka
        > rze wypadkiem (a potem nagradza synową).

        Ida efemeryda, to był pierwszy i ostatni raz kiedy uprawiała sporty. A potem dostajemy biegaczkę - walkirię w CZ, wyraźnie sugerującą że bieganie nie jest, och ach, kobiece.


        > Wysportowana ponoć jest Gaba, ale ją w formie najwyraźniej trzymają wspomnienia
        > koszykówki z liceum.

        Wyrabia kondycję uciekając przed rozmiłowanymi w niej studentami.

        > Laura pływa jak ryba. W wieku lat dziesięciu i z gorączką jest w stanie dopłyną
        > ć na środek sporego stawu.

        Zważywszy na fakt że na basenach Borejki nie bywają, umiejętność pływania spadła na nią z niebiesiech.

        Na co z brzegu bezradnie patrzy Natalia, wytrawna że
        > glarka z patentem, ktora w chwilach wolnych od bania się wody, panicznie boi si
        > ę wiatru (są to jak wiadomo dwa żywioły praktycznie niewystępujące w sportach ż
        > eglarskich).

        Taż sama żeglarka ma także wiotkie ramionka, gdyż jak powszechnie wiadomo w żeglarstwie żadna siła w rękach potrzebna nie jest.

        >Równie bezobjawowo Natalia jeździ jeszcze na nartach.

        Ciekawostka z tymi nartami, wyskakują jak dyjabeł z pudełka w końcówce 1991. Sport nietani, bo sprzęt kosztuje, dojazd w góry i kwatera z żarciem tamże również. Jakim cudem w koszmarnie chudych latach 80, gdy na jednej, marnej pensji Ignaca wisiało osiem osób, Natalię oraz Idę (też posiadającą narty i umiejętność ich użytkowania) było stać na takie ekscesy?




        > Pływają też Józinek i Ignaś. Józinek wybitnie, Ignaś co prawda byle jak, ale ma
        > chwilę odkupienia, gdy wyławia kuzyna z topieli. I tutaj za hobby można policz
        > yć Markowi wyciąganie dzieci z rodziny na biwak.
        >
        > Ale już dwudziestoletni Ignacy Borejko planuje dzień tak, żeby jak najmniej cho
        > dzić po schodach. Dorota czy Nora chodzą jak z ciężarkami u kostek, jakby podej
        > ście kilometra było wyczynem nie lada.
        • przymrozki Re: Sedymentarność 07.11.25, 13:40
          bupu napisała:

          > Ida efemeryda, to był pierwszy i ostatni raz kiedy uprawiała sporty.

          I jeżeli dobrze pamiętam Ida hejtuje zumbę, bo ludzie dzięki niej spalają kalorie z jezenia, zamiast po prostu przestać jeść. Czyli Ida sport najwyraźniej uważa za drogę na skróty do szczuplej sylwetki, a nie hobby i sposób na profilaktykę chorób.

          >A potem do
          > stajemy biegaczkę - walkirię w CZ, wyraźnie sugerującą że bieganie nie jest, oc
          > h ach, kobiece.

          Nawet haratanie w gałę w końcu okazuje się niemęskie, bo można przez to zostać premierem [tutaj przerwa na zerwanie boków ze śmiechu]

          > Zważywszy na fakt że na basenach Borejki nie bywają, umiejętność pływania spadł
          > a na nią z niebiesiech.

          Chyba Ignaś ma w monologach coś o basenie, ale on tam chodził, żeby nie odstawać od kuzyna. Józinek umiejętności plywackie ewidentnie wystrugał sobie scyzorykiem w kiełbasie.

          > Taż sama żeglarka ma także wiotkie ramionka, gdyż jak powszechnie wiadomo w żeg
          > larstwie żadna siła w rękach potrzebna nie jest.

          Chyba że jej metoda żeglarska opierała się na omdlewaniu i byciu ratowaną przez Tunia. Najchetniej na lądzie. Ktoś ją przez to wyzwał od patentowanych leni, Natalia uznała, że to jest ten cały patent żeglarski, o którym tyle się mówi. Spakowała się i wróciła do Posen.

          > Ciekawostka z tymi nartami, wyskakują jak dyjabeł z pudełka w końcówce 1991. Sp
          > ort nietani

          A przede wszystkim wymagający opuszczenia Posen. Wielkopolska jest zasadniczo niezbyt górzysta
          • bupu Re: Sedymentarność 07.11.25, 14:09
            przymrozki napisała:

            > bupu napisała:
            >
            > > Ida efemeryda, to był pierwszy i ostatni raz kiedy uprawiała sporty.
            >
            > I jeżeli dobrze pamiętam Ida hejtuje zumbę, bo ludzie dzięki niej spalają kalor
            > ie z jezenia, zamiast po prostu przestać jeść.

            Gorzej. Bo kobiety najpierw żrą, a potem rozbierają się publicznie i trzęsą tym wszystkim w takt ogłuszającej muzyki. Niemoralność, panie!

            Czyli Ida sport najwyraźniej uwa
            > ża za drogę na skróty do szczuplej sylwetki, a nie hobby i sposób na profilakty
            > kę chorób.

            Niee wiem jak sport, zumba dla niej jest wyraźnie niemoralna i niestosowna.


            > > Taż sama żeglarka ma także wiotkie ramionka, gdyż jak powszechnie wiadomo
            > w żeg
            > > larstwie żadna siła w rękach potrzebna nie jest.
            >
            > Chyba że jej metoda żeglarska opierała się na omdlewaniu i byciu ratowaną przez
            > Tunia. Najchetniej na lądzie. Ktoś ją przez to wyzwał od patentowanych leni, N
            > atalia uznała, że to jest ten cały patent żeglarski, o którym tyle się mówi. Sp
            > akowała się i wróciła do Posen.

            Brzmi całkiem prawdopodobnie 😆


            > > Ciekawostka z tymi nartami, wyskakują jak dyjabeł z pudełka w końcówce 19
            > 91. Sp
            > > ort nietani
            >
            > A przede wszystkim wymagający opuszczenia Posen. Wielkopolska jest zasadniczo n
            > iezbyt górzysta


            E no, można szurać nizinnie i po płaskim. Z tym że u Borejkow narciarstwo jest jednak skorelowane z górami.
            • przymrozki Re: Sedymentarność 07.11.25, 17:38
              bupu napisała:

              > Gorzej. Bo kobiety najpierw żrą, a potem rozbierają się publicznie i trzęsą tym
              > wszystkim w takt ogłuszającej muzyki. Niemoralność, panie!

              Jak bardzo trzeba się rozebrać do zumby?

              > Niee wiem jak sport, zumba dla niej jest wyraźnie niemoralna i niestosowna.

              Przy czym argumentem Idy jest to, że zumba jest podejrzana, bo można w ten sposób bez konsekwencji dla sylwetki jeść tluste i słodkie rzeczy. Co z jakichś względów jest haniebne.

              > E no, można szurać nizinnie i po płaskim. Z tym że u Borejkow narciarstwo jest
              > jednak skorelowane z górami.

              Na biegówkach to i po całkiem płaskim. O ile w Posen jest dość śnieżnych dni w roku.
              • kooreczka Re: Sedymentarność 07.11.25, 20:12
                Ida pachnie mi zaburzeniami odżywiania- takie nadawanie na inne osoby i czepianie się rzeczy związanych z wchłanianiem i wydawaniem kcal jest bardzo typowe. Takoż połykanie jedzenia bez gryzienia. Pierogi pewnie zraz po obiedzie lądują w objęciach osobistego klozetu.
              • ako17 Re: Sedymentarność 07.11.25, 20:40
                przymrozki napisała:

                > bupu napisała:
                >
                > > Gorzej. Bo kobiety najpierw żrą, a potem rozbierają się publicznie i trzę
                > są tym
                > > wszystkim w takt ogłuszającej muzyki. Niemoralność, panie!
                >
                > Jak bardzo trzeba się rozebrać do zumby?

                Ponieważ przy zumbie Człowiek się poci, to najlepiej być w krótkich spodenkach i koszulce na ramiączka. W wersji bardziej odważnej - w topie i/lub (zabudowanym) staniku sportowym - wciąż szorty na dole, wtedy może być widoczny kawałek brzucha + dekolt.

                W wersji dla osób bardziej wstydliwych: t-shirt i legginsy lub zgoła spodnie dresowe i bluza z długim rękawem.
                Nie ma specjalnego stroju na zumbę, tak jak nie ma go na każdy inny rodzaj fitnessu w zamkniętym pomieszczeniu. Czy to siłownia, czy trening zbiorowy typu rozciąganie, joga, pilates, zdrowy kręgosłup czy inne TBC, każdy ćwiczy w takim stroju, jaki mu pasuje.

                Według mnie, nic zdrożnego w stroju na zumbę nie ma, zwłaszcza że ta odbywa się zwykle w pomieszczeniach zamkniętych. Może i ktoś tam może przez okno zajrzeć, ale żadnej szczególnej golizny nie widać.
                • przymrozki Re: Sedymentarność 11.11.25, 12:41
                  ako17 napisała:

                  > Według mnie, nic zdrożnego w stroju na zumbę nie ma, zwłaszcza że ta odbywa się
                  > zwykle w pomieszczeniach zamkniętych. Może i ktoś tam może przez okno zajrzeć,
                  > ale żadnej szczególnej golizny nie widać.

                  Z tym, że autorka tej diagnozy sama kąpię sie w jeziorze, żeby oszczędzić Rumiankom płacenia za wodę. Przecież nie w płaszczu tam pływała.
    • tt-tka Re: Sedymentarność 07.11.25, 13:51
      ja pszprszm, ale co to jest ta sedymentarnosc ? nieruchawosc ? fizyczna czy kazda, np mentalna ?

      gugiel odmowil odpowiedzi, uznal, ze nie ma takiego slowa :(
      • przymrozki Re: Sedymentarność 07.11.25, 14:00
        Założyłam, że to jak sendymentacja. Stalaktyty, stalagmity, te rzeczy.
      • bupu Re: Sedymentarność 07.11.25, 14:02
        tt-tka napisała:

        > ja pszprszm, ale co to jest ta sedymentarnosc ? nieruchawosc ? fizyczna czy ka
        > zda, np mentalna ?
        >
        > gugiel odmowil odpowiedzi, uznal, ze nie ma takiego slowa :(
        >

        Pewnie że odmówił, zdaje się że właśnie wymyśliłam to słowo, pokićkawszy sedymentacje z sedentarnością. Ale nawet pasuje, Borejki są jak osad (sedyment), albo ten miły kurz na regałach. Opadają sobie na jedno miejsce i tam tkwią, mentalnie i fizycznie, bez żadnej energii i żadnego ruchu. Pełen bezwład i apatia.
        • przymrozki Re: Sedymentarność 07.11.25, 14:06
          bupu napisała:

          > Ale nawet pasuje, Borejki są jak osad (sedyment), albo
          > ten miły kurz na regałach. Opadają sobie na jedno miejsce i tam tkwią, mentaln
          > ie i fizycznie, bez żadnej energii i żadnego ruchu. Pełen bezwład i apatia.

          Myślałam, że to celowo. Bo pasuje jak najbardziej. Opadanie z prądem, inercja, osadzanie warstwa na warstwie.
        • tt-tka Re: Sedymentarność 07.11.25, 14:12
          bupu napisała:


          > Pewnie że odmówił, zdaje się że właśnie wymyśliłam to słowo, pokićkawszy sedyme
          > ntacje z sedentarnością. Ale nawet pasuje, Borejki są jak osad (sedyment), albo
          > ten miły kurz na regałach. Opadają sobie na jedno miejsce i tam tkwią, mentaln
          > ie i fizycznie, bez żadnej energii i żadnego ruchu. Pełen bezwład i apatia.

          Dzieki, slowo skadinad ladne, z rodziny ptakojekow i czarsmutlenia :)
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Sedymentarność 07.11.25, 14:00
      bupu napisała:

      > (...)
      >
      > Nikt, nawet dzieci, nie jest tam zainteresowany zwierzętami. Nie ma wizyt w sta
      > jni, wybierania jajek z ciocią, podglądania mrówek i zastanawiania się co to za
      > ćma przyleciała do lampy na tarasie. Zimą w Poznaniu nikt nie dokarmia ptactwa

      A to chyba stąd, że sama MM nie wydaje się specjalnie za nimi przepadać. We własnych domach bohaterowie też nie mają nawet złotej rybki. Nawet wiejska Nora w swej złocistej łepetynie nie poświęca ani jednej myśli temu Bobku, kupionemu specjalnie dla niej.

      > (...)
      >
      > Społecznie Borejkowie też nie istnieją, poza Florem robiącym za jedyny kwiatek
      > na kożuchu ogólnej apatii. Nie udzielają się jako rodzice w przedszkolu czu szk
      > ole, nie działają w żadnych organizacjach (bodaj nie wiem w kole gospodyń wiejs
      > kich, czy innym kółku wsparcia matek) nawet ich nie wspierają, nic, nada zilch.
      > Nawet internetowo nie.
      >

      Jednocześnie chętnie komentują wszelkie zjawiska społeczne, które kalają ich inteligenckie oczy. Jak im tak źle w tym zepsutym, plebejskim świecie, to może niech ruszą zadki i zrobią coś by propagować swoje jedyne słuszne wartości? Zapiszą się do jakiejś grupy rekonstrukcyjnej albo co...
      • bupu Re: Sedymentarność 07.11.25, 14:24
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > t wiejska Nora w
        > swej złocistej łepetynie nie poświęca ani jednej myśli temu Bobku, kupionemu s
        > pecjalnie dla niej.


        Nora nie poświęca ani jednej myśli żadnemu zwierzęciu z miejsca w którym żyje. ŻADNEMU.

        > Jednocześnie chętnie komentują wszelkie zjawiska społeczne, które kalają ich in
        > teligenckie oczy. Jak im tak źle w tym zepsutym, plebejskim świecie, to może ni
        > ech ruszą zadki i zrobią coś by propagować swoje jedyne słuszne wartości? Zapis
        > zą się do jakiejś grupy rekonstrukcyjnej albo co...

        Grupa Rekonstrukcyjna Piastwąs. Totalnie tp widzę.
        • minerwamcg Re: Sedymentarność 07.11.25, 16:22
          Flobremu by pasowało. Konie ma (mniejsza z tym, jak prawdopodobne, załóżmy, że ma), aparycję ma, środki (załóżmy, że ten tatuś to naprawdę szejk naftowy) ma, czas też mógłby mieć, w końcu to tylko jedna z miliona aktywności. Tylko że wtedy musiałby czasem ruszyć sedymentarną sempiternę, zapakować konia do przyczepy i udać się np. na Grunwald. Rekonstrukcja to przede wszystkim włóczenie się po Polsce, coś o tym wiem. Więc raczej odpada...
        • ako17 Re: Sedymentarność 07.11.25, 16:51
          bupu napisała:

          > Zapis
          > > zą się do jakiejś grupy rekonstrukcyjnej albo co...
          >
          > Grupa Rekonstrukcyjna Piastwąs. Totalnie tp widzę.

          Ignac mógłby nosić halabardę!
    • subskrybcja Re: Sedymentarność 07.11.25, 18:12
      Właśnie, O ile jeszcze Gaba w Kwiecie Kalafiora gra w kosza i gimnastykuje sie, bierze też jakieś ożywiające prysznice w domu, to dalej - sport jakby nie istnieje.
      Bella Rojek chodziła na jakies karate, ale ona nie z klanu Borejków.

      Ze zwierzętami to już całkiem aż nieprawdopodobne w sadze, Ani Żaczki nie mieli zwierząt (nie licząc myszek Bobcia) ani cztery Borejkówny, ani psa, kota, czy chomika - nawet nigdy nie było opisu typu: Natalia jęczy rodzicom, ze chce mieć psa, ale ojciec się nie zgadza, bo nie ma miejsca na psa, czy tez jest problem wychodzenia ze zwierzakiem. Róża i Laura i IGS - to samo. Żadnego psa czy kota.
      Psy maja dopiero Florkowie - ale mieszkają na wsi w wielgachnym gospodarstwie, to mogą mieć i psy.
      Patrząc dalej - Aurelia, brak zwierzaków, rodzeństwo Bitner - także, Noelka też, Kreska również. Rodzeństwo Schoppe - tam żadnego kotka czy psiaka tez nie było.
      To jest aż nieco nieprawdopodobne, bo jakkolwiek nie wszyscy mają w mieszkaniach zwierzaki, to w Jezycjadzie jakby nie ma tego tematu wcale.
      Był tylko lucyfer i Pies pana Maciołki - ale to drugoplanowi.
    • przymrozki Re: Sedymentarność 11.11.25, 12:32
      bupu napisała:

      > czytać, strzelać cytatami, w
      > szystko w ścisłym rodzinnym kółku, bo nowych ludzi tam się nie poznaje również,
      > o podróżowaniu nie mówiąc.

      A nawet jak poznaje, to relacje ma się z nimi albo żadne, albo powierzchowne.

      Powiecie mi, że po prostu potomkom Borejków wystarcza jeden bliski przyjaciel i wszyscy mają szczęście odnajdywać go w swoim życiowym partnerze. A taką figę. Kto tam ożenił się/wyszedł za przyjaciela? Oczadziała Laura, która z narzeczonym chromoli o sarnach? Zalękniona Róża, która nie ma okazji lub odwagi spytać męża, czy jeszcze są razem? Józinek, który, o ile nam wiadomo, z żoną gadał raz może dwa, reszta ich związku to patrzenie sobie w oczy?
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Sedymentarność 11.11.25, 12:55
        przymrozki napisała:

        > bupu napisała:
        >
        > > czytać, strzelać cytatami, w
        > > szystko w ścisłym rodzinnym kółku, bo nowych ludzi tam się nie poznaje ró
        > wnież,
        > > o podróżowaniu nie mówiąc.
        >
        > A nawet jak poznaje, to relacje ma się z nimi albo żadne, albo powierzchowne.
        >
        > Powiecie mi, że po prostu potomkom Borejków wystarcza jeden bliski przyjaciel i
        > wszyscy mają szczęście odnajdywać go w swoim życiowym partnerze. A taką figę.
        > Kto tam ożenił się/wyszedł za przyjaciela? Oczadziała Laura, która z narzeczony
        > m chromoli o sarnach? Zalękniona Róża, która nie ma okazji lub odwagi spytać mę
        > ża, czy jeszcze są razem? Józinek, który, o ile nam wiadomo, z żoną gadał raz m
        > oże dwa, reszta ich związku to patrzenie sobie w oczy?

        Gaba deklaruje, że Grześ to jej przyjaciel. A kłamie przy tym jak ojciec - nie zadała sobie trudu, by Grzegorzowi cokolwiek o sobie i swojej rodzinie ujawnić przed pamiętną Wigilią, przez kolejne lata nie rozmawia z nim o niczym i wręcz unika wspólnego spędzania czasu, z radością psuje ich imieninową randkę, na co dzień w ogóle o nim nie myśli, o jego potrzebach, zaniedbuje ich wspólne dziecko... Któraś forumowiczka kiedyś próbowała to usprawiedliwiać, że nie każda miłość to wielkie uniesienia fajerwerki, że czasem to taka spokojna miłość-przyjaźń. Ale problem w tym, że ich relacja żadną przyjaźnią nie jest, między tą dwójką nie ma żadnej bliskości. Jest niewolnicza lojalność Grzesia i obojętna łaskawość Gaby, której partner nie jest potrzebny do niczego poza pozowaniem do rodzinnego zdjęcia.

        Udusia i Zmoreczek? Oni są w "przyjacielskich" stosunkach tylko poza domem, kiedy nie dosięgają ich codzienne problemy. W granicach kołchozu na Rusfelta Ida zmienia się w pokręconą córunię swoich rodziców, Marek strategicznie zasypia i tyle pozostaje z ich relacji.

        Milgnace? Dzieciak i niańka. Wąsy to samo, tylko z odwróconymi płciami.

        Ignaś i Aga? Kolejna deklaratywna para przyjaciół, w praktyce jego specjalnie nie interesuje jaka ona jest i czego chce. Jego głównym arkiem w Febliku jest przejście inicjatywy i pokazanie jaki potrafi być męski. Z przerwami na ględzenie jak dziadunio. Agnieszka w połowie książki milknie i nawet pozwala ciapciakowi odpowiadać za siebie w rozmowie. Jakby już zrozumiała, że to nie ma sensu. Zwłaszcza gdy na horyzoncie pojawi się jego rodzinka, wtedy dla IGSa najważniejsze jest błaganie opatrzności, by narzeczona spodobała się babuni.

        Chyba tylko Pulpostwo się realnie lubi i traktuje po równo. Ale oni przez kilkanaście lat mieszkali z dala od kołchozu, to mieli warunki by tę relację w jakikolwiek sposób rozwinąć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka