Dodaj do ulubionych

Ignacy syn Fortuny

06.07.26, 11:42
Nie dlatego, że identyfikuje się jako półbóg (choć pewnie tak jest), a dlatego, że czego by nie odwalił, zawsze spada na cztery łapy. Dają mu darmowe mieszkania(!), w których żyje jak król. Wobec własnej rodziny nie ma żadnych zobowiązań, choćby nie wiem co się działo (przykład z brzegu - wrzody Mili). Wszystko ma podetknięte pod nos, wszyscy go szanują i podziwiają (ktoś wie za co?), puszczają płazem każde przewinienie. Może sobie kręcić nosem na prezent w postaci mieszkania i telefonu, może rozwalić telewizor, może zaniedbywać czwórkę swoich dzieci, może wykorzystywać żonę, a później i innych członków rodziny jako służbę, może powbijać gwoździe we framugę okna, może losowo obrażać zięcia lub prazięcia na oczach reszty rodziny...

JAK, pytam się?! Jak on to robi, że zamiast zbierać od życia cięgi, o które sam się regularnie prosi(!), dryfuje przez nie tak beztrosko, jak tylko można? Przecież w prawdziwym życiu taki Ignac regularnie dostawałby po czterech literach!
Obserwuj wątek
    • bupu Re: Ignacy syn Fortuny 06.07.26, 14:05
      Z przyczyn opisanych powyżej nikt mnie nie przekona, że Ignac spędził bodaj pięć minut w więzieniu. Jak ta mameha rozpasana miałaby przetrwać w miejscu, gdzie żarcie niedobre, herbatka jeszcze gorsza i nie przynoszą jej na zawołanie, łyżeczki za niego nikt nie podniesie, biblioteka składa się z literatury, zdaniem Ignaca prymitywnej, a koledzy spod celi na przemowy zaniast zachwytem reagują wsadzeniem głowy Ignaca do kibla, żeby się zamknął?
    • ako17 Re: Ignacy syn Fortuny 06.07.26, 17:09
      Nigdy tego nie zrozumiem. Już w KK nie mogłam uwierzyć, że cieszył się taką, nawet jeśli nieco pozorowaną, sympatią wśród młodzieży.
      Wygląda mi na to, że Wielka Pramatka Melania tak ustawiła swą rodzinę. Mało mnie to przekonuje, ale innego pomysłu nie mam.
      • przymrozki Re: Ignacy syn Fortuny 07.07.26, 10:15
        ako17 napisała:

        > Nigdy tego nie zrozumiem. Już w KK nie mogłam uwierzyć, że cieszył się taką, na
        > wet jeśli nieco pozorowaną, sympatią wśród młodzieży.

        W KK to rozumiem - po pierwsze, Ignacy był wtedy pasjonatem starożytności a nie ględą z zapędami mentorskimi, po drugie, jego audytorium stanowiły szesnastolatki. Sam fakt, że Ignacy był ojcem, który pozwalał córkom zapraszać gości do domu, słuchać muzyki, tańczyć i drzeć się na pół domu o kanibalizmie i nie czepiał się przy tym zanadto, pewnie w zupełności wystarczał, żeby licealiści uznali go za fajnego typa (jak na ojca).
        • ako17 Re: Ignacy syn Fortuny 07.07.26, 20:44
          przymrozki napisała:

          > ako17 napisała:
          >
          > > Nigdy tego nie zrozumiem. Już w KK nie mogłam uwierzyć, że cieszył się ta
          > ką, na
          > > wet jeśli nieco pozorowaną, sympatią wśród młodzieży.
          >
          > W KK to rozumiem - po pierwsze, Ignacy był wtedy pasjonatem starożytności a nie
          > ględą z zapędami mentorskimi, po drugie, jego audytorium stanowiły szesnastola
          > tki. Sam fakt, że Ignacy był ojcem, który pozwalał córkom zapraszać gości do do
          > mu, słuchać muzyki, tańczyć i drzeć się na pół domu o kanibalizmie i nie czepia
          > ł się przy tym zanadto, pewnie w zupełności wystarczał, żeby licealiści uznali
          > go za fajnego typa (jak na ojca).

          Być może, ale moje oburzenie na jego postawę wobec dzieci w kryzysie domowym było tak duże, że od razu typa spisałam na stronę "winny" i żywiołowo zniecierpiałam. Wszelkie objawy uznania czy sympatii wobec niego uznawałam za nieuzasadnione i w kolejnych tomach wypatrywałam przejawów jego nieudolności rodzinnej i, ogółem, społecznej. I znajdowałam.
    • tygrys_dziure_wygryzl Re: Ignacy syn Fortuny 07.07.26, 08:34
      Przepraszam za wulgaryzm, ale przeczytałam tytuł i od razu skojarzyło mi się "ty fortuny skurwysynu" :D

      Jedyne wytłumaczenie jest takie, że poza kamerami Ignac tłucze Milę i ona wszystkich na baczność ustawiła ze strachu przed nim.
      • minerwamcg Re: Ignacy syn Fortuny 07.07.26, 09:37
        Ee. Myślę, że fizyczne rozgromienie Ignaca nawet dla niedużej Mili nie stanowiłoby problemu.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ignacy syn Fortuny 07.07.26, 11:35
          minerwamcg napisała:

          > Ee. Myślę, że fizyczne rozgromienie Ignaca nawet dla niedużej Mili nie stanowił
          > oby problemu.
          >

          Buehehe, dobre! Ale z drugiej strony, przed tym chuderlawym konusem czuje respekt m.in. wysoki, wysportowany Grzegorz.
          • minerwamcg Re: Ignacy syn Fortuny 11.07.26, 22:28
            Wysportowany? A jest to gdzieś napisane? On raczej wygląda na cherlawego nerda, wysoki może i owszem, ale wiecznie zgarbiony za kompem. Żeby coś robił - chadzał na siłownię, biegał, wspinał się po ściance czy choćby pływał - nie ma wzmianki. Sprawia wrażenie raczej płochliwego wypłosza. A werbalnie była go w stanie zrównać z ziemią nawet smarkata wówczas Laura.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ignacy syn Fortuny 11.07.26, 22:42
              minerwamcg napisała:

              > Wysportowany? A jest to gdzieś napisane? On raczej wygląda na cherlawego nerda,
              > wysoki może i owszem, ale wiecznie zgarbiony za kompem. Żeby coś robił - chadz
              > ał na siłownię, biegał, wspinał się po ściance czy choćby pływał - nie ma wzmia
              > nki. Sprawia wrażenie raczej płochliwego wypłosza. A werbalnie była go w stanie
              > zrównać z ziemią nawet smarkata wówczas Laura.
              >

              Twoja wizja wydaje się dużo bardziej realistyczna i in-character, jednak z tego co pamiętam w Pulpecji byli z Gabą wysportowaną parą w dresach, a w Noelce był dynamiczny (cokolwiek to znaczy). Czyli jakoś tam ruchawy był.
              • przymrozki Re: Ignacy syn Fortuny 13.07.26, 10:02
                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                > w Pulpecji byli z Gabą wysportowaną parą w dresach, a w Noelce był
                > dynamiczny (cokolwiek to znaczy). Czyli jakoś tam ruchawy był.

                W Jeżycjadzie wszyscy są dynamiczni i "ruchawi" - a to Grzegorz harata remont za remontem, a to Mila własnoręcznie sadzi róże po osiemdziesięcioletniej przerwie od ostatniego kontaktu z kopaniem w ziemi (zakopywała szkiełka w dzieciństwie, to jej zaliczam), a to Nora bije rekord świata w zwisie rękami na linie.
              • teresa.lisbon Re: Ignacy syn Fortuny 15.07.26, 12:26
                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                > Twoja wizja wydaje się dużo bardziej realistyczna i in-character, jednak z tego
                > co pamiętam w Pulpecji byli z Gabą wysportowaną parą w dresach,

                Oni nie byli w dresach, oni byli "ubrani na sportowo". W zamierzchłych czasach późnych dinozaurów oznaczało to po prostu luźny strój typu dżinsy, koszulka i kurtka - nie że ma na sobie dresy i trampki. W odróżnieniu od stroju bardziej eleganckiego, jak suknia do opery albo po prostu garnituru i krawata do pracy, stroju wówczas obowiązującego. "Ubrany na sportowo", tak się po prostu mówiło na "luźny outfit" :)
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ignacy syn Fortuny 15.07.26, 18:35
                  teresa.lisbon napisała:

                  > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                  >
                  >
                  > > Twoja wizja wydaje się dużo bardziej realistyczna i in-character, jednak
                  > z tego
                  > > co pamiętam w Pulpecji byli z Gabą wysportowaną parą w dresach,
                  >
                  > Oni nie byli w dresach, oni byli "ubrani na sportowo". W zamierzchłych czasach
                  > późnych dinozaurów oznaczało to po prostu luźny strój typu dżinsy, koszulka i k
                  > urtka - nie że ma na sobie dresy i trampki. W odróżnieniu od stroju bardziej el
                  > eganckiego, jak suknia do opery albo po prostu garnituru i krawata do pracy, st
                  > roju wówczas obowiązującego. "Ubrany na sportowo", tak się po prostu mówiło na
                  > "luźny outfit" :)

                  Okej, o czymś takim nigdy nie słyszałam. Czyli było to określenie kontekstowe, a nie dosłowne.
                  Z czego wynika, że dynamiczność Grzybiarza jest niemożliwa do udowodnienia.
                  • ako17 Re: Ignacy syn Fortuny 15.07.26, 21:40
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                    > teresa.lisbon napisała:
                    >
                    > > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                    > >
                    > >
                    > > > Twoja wizja wydaje się dużo bardziej realistyczna i in-character, j
                    > ednak
                    > > z tego
                    > > > co pamiętam w Pulpecji byli z Gabą wysportowaną parą w dresach,
                    > >
                    > > Oni nie byli w dresach, oni byli "ubrani na sportowo". W zamierzchłych cz
                    > asach
                    > > późnych dinozaurów oznaczało to po prostu luźny strój typu dżinsy, koszul
                    > ka i k
                    > > urtka - nie że ma na sobie dresy i trampki. W odróżnieniu od stroju bardz
                    > iej el
                    > > eganckiego, jak suknia do opery albo po prostu garnituru i krawata do pra
                    > cy, st
                    > > roju wówczas obowiązującego. "Ubrany na sportowo", tak się po prostu mówi
                    > ło na
                    > > "luźny outfit" :)
                    >
                    > Okej, o czymś takim nigdy nie słyszałam. Czyli było to określenie kontekstowe,
                    > a nie dosłowne.
                    > Z czego wynika, że dynamiczność Grzybiarza jest niemożliwa do udowodnienia.

                    Kurczaczki, usiłuję sobie przypomnieć jak to było - jednak odnoszę wrażenie, że dresy zaczęły być na porządku dziennym i nie było to bynajmniej ubranie sportowe, tylko takie dzisiejsze codzienne (i w sumie moje do tej pory).
                    Czy "ubranie sportowe" oznaczało wtedy odzienie włożone po to, by uprawiać sport, czy po prostu luźne ciuchy, nieformalne - nie potrafię sprecyzować.

                    Teraz ktoś "ubrany na sportowo" ewidentnie włożył te ciuchy po to, by uprawiać sport - rower, bieganie, jogę, fitness/ siłownię. "Ubierz się w obcisłe, bo warto mieć styl". Potem się przebierze w coś innego. Raczej nie będzie tego nosił cały dzień.
                    We wczesnych latach 90-tych nie było to takie oczywiste, niektórzy się tak ubierali po prostu na codzień, bo im było luźno i wygodnie. Inni nie.
                    • greta_herbst Re: Ignacy syn Fortuny 17.07.26, 17:17
                      > Kurczaczki, usiłuję sobie przypomnieć jak to było - jednak odnoszę wrażenie, że dresy zaczęły być na porządku dziennym i nie było to bynajmniej ubranie sportowe, tylko takie dzisiejsze codzienne (i w sumie moje do tej pory).

                      W mojej bańce, w każdym razie, "na sportowo" oznaczało to, czym teraz jest "casual." Czyli że może być bluza/sweter a nie musi być marynarka/żakiet, może być tshirt a nie musi być koszula/bluzka, i mogą być adidasy a nie muszą być półbuty/obcasy. Dla osób starszej daty wtedy oznaczało to też przyzwolenie na dżinsy/sztruksy, które też uważały za ignoble odzienie potrzebujące dyspensy, bo to były akurat czasy kiedy marynarka do dżinsów zaczynała wchodzić i domagać się akceptacji tak ogólnie, a nie tylko właśnie jako "casual."
          • bupu Re: Ignacy syn Fortuny 13.07.26, 09:22
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > minerwamcg napisała:
            >
            > > Ee. Myślę, że fizyczne rozgromienie Ignaca nawet dla niedużej Mili nie st
            > anowił
            > > oby problemu.
            > >
            >
            > Buehehe, dobre! Ale z drugiej strony, przed tym chuderlawym konusem czuje respe
            > kt m.in. wysoki, wysportowany Grzegorz.
            >
            >

            Jakież to sporty uprawia kolega Strryba oprócz wyczynowego ignorowania potomstwa?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka