ofortuna 17.12.05, 13:40 PRZECIEŻ TO NAPRWDĘ FANTASTYCZNA KSIĄŻKA. KTO MNIE POPIERA? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
psiamama POPIERAM !! 17.12.05, 14:11 ŚWIETNA KSIĄŻKA JAK Z RESZTĄ KAŻDY KOLEJNY TOM JEŻYCJADY !! :)) Odpowiedz Link
myfeczka Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 17.12.05, 14:27 Ja także popieram! Książa jest fajna, a Józinek i Trolla-fantastyczni! Odpowiedz Link
monikate Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 17.12.05, 16:05 Jestem tegoż zdania! "Język Trolli" o wiele lepszą książką od "Żaby". Nie jest sztuczny, cukierkowy aż do przesłodzenia. Odpowiedz Link
jessy3 Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 17.12.05, 16:10 Ja się nie zgadzam z poprzedniczką. JT lubię, ale Żaba stokroć lepsza;) Odpowiedz Link
xerovy Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 17.12.05, 17:24 Język Trolli jest bardzo dobrą książką. Może nie ma tam takiego kalejdoskopu zdarzeń, jak np. w "Szóstej klepce", ale nie szkodzi. Odpowiedz Link
wuefka Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 17.12.05, 20:10 Popieram. I dodam jeszcze, że książki są do czytania, nie do analizowania. Do analizowania są lektury obowiązkowe ;) Odpowiedz Link
jessy3 Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 17.12.05, 20:20 To w takim razie jaki jest sens czytania bez analizowania;)? Odpowiedz Link
wuefka Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 17.12.05, 20:40 Taki jak jedzenia smacznej potrawy w restauracji, bez zastanawiania się nad składnikami i sposobem wykonania. Bez wypominania, że mogłoby być bardziej słone, czy bardziej słodkie. Bez wspominania, że dziesięć lat temu, w innej restauracji coś było lepsze ;) Odpowiedz Link
aura.ranna Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 17.12.05, 20:20 Trolla bardzo dobra, a Żaba taka przyjemna... Dwa tygodnie omijałam forum, żeby się czegos przez przypadek nie dowiedzieć o Nowej :) Nie zgadzam się z Wuefką - Niektóre książki zna się na pamięć i analizuje dla przyjemności :) Odpowiedz Link
wuefka Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 17.12.05, 20:46 Każdy ma prawo do własnego zdania. Mnie analizowanie, szczególnie po lekturze forum, psuje przyjemność czytania. Po co kombinować, czy kobiety w dzisiejszych czasach mają po troje dzieci, czy nie? Czy bliźnięta spotyka się w życiu tak często jak w Jeżycjadzie? Po co zaglądać Borejkom w portfele? itede itepe itede Odpowiedz Link
jessy3 Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 17.12.05, 21:33 Ale jeśli analizujesz to lepiej poznajesz, bardziej się sycisz.Przynajmniej ja tak mam. Odpowiedz Link
psiamama NARESZCIE JAKIEŚ MĄDRE SŁOWA ! 17.12.05, 21:47 ZUPEŁNIE ZGADZAM SIĘ Z WUEFKĄ . JUŻ WIELE RAZY PRÓBOWAŁAM PRZEKONAĆ ZĘ TAKIE SZUKANIE DZIURY W CAŁYM I ANALIZA NIEMALŻE "GINEKOLOGICZNA" NIE MA ŻADNEGO SENSU I TYLKO PSUJE PRZYJEMNOŚĆ CZYTANIA. PRZECIEŻ WIADOMO ŻE JEŻYCJADA JEST POWIEŚCIĄ , A NIE REPORTAŻEM CZY DOKUMENTEM ,WIĘC PO CO CZEPIANIE SIĘ O JAKIES NIE ISTOTNE SZCZEGÓLY . Odpowiedz Link
fandzolka502 Re: NARESZCIE JAKIEŚ MĄDRE SŁOWA ! 17.12.05, 23:16 Ja jednka skłaniam się za analizą... bo co do jedzenia potraw to się, jak ten ojciec Tola, delektuję...Wszystkie ksiązki oprócz Żabci przeczytałam po kilka razy, znam je na wyrywki i jeszcze mi mało:d Odpowiedz Link
wuefka Re: NARESZCIE JAKIEŚ MĄDRE SŁOWA ! 18.12.05, 14:52 O, miło nie być odosobnioną w swoich pogladach ;) Odpowiedz Link
aja40 Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 10.03.06, 16:09 Zgadzam się z wuewką :-). Dla mnie najważniejsze w książce, muzyce czy filmie są odczucia, impresje... Jakakolwiek analiza oddziera całą tajemniczość i romantyczność. Odbiera mi nastrój :-(. Wolę nie rozkładać książki na elementy. Wolę czuć niż rozumieć. Odpowiedz Link
jhbsk Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 18.12.05, 10:15 Kwestia gustu. Minei "Język Trolli" bardzo się podobał. Innym nie musi. Odpowiedz Link
jessy3 Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 18.12.05, 12:42 Szczerze mówiąc, dla mnie czytanie bez analizowania jest bezmyślne. I chodzi mu tu o każdy rodzaj książki, nie tylko Jeżycjadę. Czytamy chyba nie po to, aby tylko przeczytać i zabrać się za następną skążkę, ale aby coś zrozumieć, zapamiętać, dokłądnie poznać i wyciągnąć wnioski. Odpowiedz Link
psiamama Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 18.12.05, 13:31 oczywiście taka analiza jest zupełnie naturalna , ale bezsensem jest analizowanie i czepianie sie każdego szczególiku nawet najdrobniejszego takiego jak np. mycie zębów bohaterów , to już jest chyba lekkie przegięcie . Odpowiedz Link
wuefka Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 18.12.05, 14:56 Analizuje się to, co ważne: klimat czasów, nastrój książki, wydarzenia, emocje bohaterów, a nie fakt, czy ktoś splunął do zlewu czy nie. To naprawdę nie ma znaczenia dla wartości książki, ani dla akcji w niej opisanej. Odpowiedz Link
jessy3 Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 18.12.05, 18:48 Oczywiście, nie miałam na myśli analizy mycia zębów :P Raczej to o czym pisze wuefka. Ale szukanie szczegółów(tylko sensownych) ma dla mnie ogromną wartość. Bo gdyby nie aluzja pewnej czytelniczki to nie wpadłabym na pomysł, że trąbka znaleziona przez Trollę jest nawiązaniem do Złotego Rogu z "Wesela".Oczywiście, może to być nadinterpretacja, ale jednak może właściwy to trop.I przez to cały ten pesymizm JT nabiera innego znaczenia-jest jakaś nadzieja na poprawę. O taką wlaśnie analizę mi chodziło, a nie o mycie zębów. Odpowiedz Link
baba67 Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 18.12.05, 20:16 ja jic nie chce od Trolli- jest niezle napisana.Tyle tylko, ze za duzo zmian naraz nastapilo-szafirowy zielony pokoj, nagle kilkoro nowych wnuczat, niewiele informacji o Nutrii i Robrojku (oprocz tych wnuczat), niedosyt, niedosyt po takiej przerwie ! Odpowiedz Link
wuefka Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 18.12.05, 21:02 Jakby to powiedzieć - Nutria już miała swoje pięć minut ;) Tak samo ogólne informacje mamy o Patrycji, czy Belli. Cały cykl jest oparty na poświęcaniu każdej kolejnej powieści jednej z postaci, a reszta jest tłem. Odpowiedz Link
bursztynek22 Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 01.03.06, 18:19 JAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA Odpowiedz Link
sylvie21 Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 01.03.06, 20:11 jak najbardziej też popieram!!!! Odpowiedz Link
baba67 Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 01.03.06, 23:19 To nie jest slaba ksiazka.Za duzo slabsze uwazam Imieniny-za malo wiarygodne-ci krolewicze Lelujkowie, nagly rozkwit uczuc do Frycka i na dodatek Bernard, powrot Natalii nie odzywajacej sie do wlasnego faceta przez rok... Trolla jest az za bardzo wiarygodna-wystarczy wysc na ulice albo wlaczyc newsy, ale mnie za bardzo przygnebia...jakby MM przestala juz wierzyc, ze kiedykolwiek bedzie lepiej. Odpowiedz Link
nchyb jedna z zabawniejszych 09.03.06, 11:38 Śmiałam się przez większą część czytania książki. Opisy sprawdzania przez kolejne osoby, jak to z tą żarówką jest sprawiły, że niewiele brakowało, bym sama sprawdzala :-) Ale w sumie ta książa mi uświadomiła, że ta Ida to jednak matka nie pasująca do standartów porad ze współczesnych gazetek dzieciowych... Odpowiedz Link
slotna Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 10.03.06, 13:19 Przede wszystkim wylacz caps lock. I napisz moze dokladniej: co Ci się w tej ksiazce podobalo, dlaczego uwazasz, ze jest fantastyczna etc. Ja piszac, ze "Jezyk Trolli" jest kiepski podalam argumenty, zrob to samo i bedzie mozna podyskutowac:) Pozdrawiam. Odpowiedz Link
laura-gomez Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 09.05.06, 09:38 Mnie się ta książka nie podobała dlatego, że jest tam tyle młodych bohaterów, którzy zinfantylizowali akcję w pierwszym rozdziale. Potem jest wyjazd na koncert, stanie w korku, okazuje się, że Polacy to chamy i w ogóle wszystko jest bez sensu, prawo nie działa, nic działa.. Za dużo tego pesymizmu! Akcja robi się ciekawsza gdzieś tak od połowy książki, głównie za sprawą wątku Laury i Lucka. Zakończenie w porządku Odpowiedz Link
jhbsk Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 09.05.06, 11:03 Zaraz zaraz. Cham był jeden. Wszyscy grzecznie stali, jeden Pyziak uznał, że nie musi. Prawo działało, policja go dopadła. Pesymizm??? Chyba przesada. Odpowiedz Link
laura-gomez Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 10.05.06, 09:14 "Prawo nie działa. - A coś tu w ogóle działa? - Nic. - A wyjścia nie widać." (cytat z "JT") "Jaka siła wyższa, nie ma żadnej siły wyższej, jest tylko ten cholerny polski bałagan! Daj komuś w łapę! Jesteś mężczyzną czy nie?" (cytat z tej samej ksiażki) Jak dla mnie Polska w "JT" jest prawie jak kraje III świata: rozwartwienie spłeczeństwa, jedni mają kupę kasy, wożą się mercedesami, dają łapówki, gdzie popadnie i umią wszystko załatwić, a drudzy są biedni, okradają kościoły; w szkołach kwitnie dilerka, a na ulicach grasują bandyci, którzy kradną młodym ludziom i nie tylko komórki, ubrania i pieniądze. Odpowiedz Link
ready4freddy Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 16.06.06, 21:28 no to chyba wypada pogratulowac autorce zmyslu obserwacji, bo z przytoczonych przez ciebie patologii wszystkie w Polsce wystepuja, i to zdecydowanie czesciej niz powinny :/ Odpowiedz Link
ready4freddy Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 15.06.06, 15:30 to w korku. a poza nim? nawet wrona krakala chamsko, ot co. Odpowiedz Link
marcepanka87 Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 10.05.06, 14:42 Trochę wszystkiego za dużo jest w JT. Mamy tu: chora na raka dziewczyna oczywiście ta najmilsza, najinteligentniejsza i mająca najwięcej wdzięku w szkole to, że nie może leczyć się w Polsce kapelusik na peruce, a na kapelusiku jeszcze kask potwornie tępych belfrów, którzy za Chiny nie domyślają się, że z Trollą coś nie tak, choć czytelnik od samego początku ma wrażenie graniczące z pewnością, że jest łysa po chemii czarny szwagier "przekomicznie kaleczący polski język" Laura, która nagle ma szkolony głos i czuje bluesa (to znaczy - reagge) Rastafarianie unikający marihuany ;))) Jakby mało było tego: - cham Pyziak jako bydlak awanturujący się w korku - wstrząs w duszy Laury na widok TAKIEGO ojca (racje ma jak zawsze Gabrysia, że nie pozwala córce szukać jego śladu) Jeszcze ocean chamstwa, niegodziwości, kłamstw i zbydlęcenia, po którym dryfuje rodzina Borejków, ostatni dobrzy ludzie na tej ziemi. Razem JT robi wrażenie meksykańskiej telenoweli. Odpowiedz Link
emae Będę bronić :) 10.05.06, 15:25 Trolla przez całą akcję powieści widziana jest oczami kogoś innego - najczęściej Józinka, który jest w niej zakochany. To, że jest taka najmilsza, najinteligentniejsza i mająca najwięcej wdzięku, to jego subiektywna opinia. Więc problem w tym, że Józef Pałys zakochuje się w dziewczynie, która jest chora na raka. Bywa. A choroba w Jeżycjadzie nie jest niczym nowym, mama Borejko miała wrzód żołądka, Dmuchawiec zawał serca, Ewa Jedwabińska też ciężko chora... Było, było. Nie może się leczyć w Polsce - TO SIĘ ZDARZA. Myślę nawet, że MM inspirowała się czymś, pisząc o tym, może ktoś znajomy? Albo wyczytała coś w gazecie? Poza tym zakończenie jest mocno wzruszające. O kapelusiku już dużo napisano, więc tylko powtarzam, że to żadna bzdura. Sprostuję tylko: Trolla nie miała peruki! Miała kosmyki włosów doczepione do kapelusika. Scena z kapeluszem. Ja odbieram to tak, że pani Zajęczyk straciła pewność siebie w konfrontacji z nietypową, dziarską uczennicą i próbowała ratować swój autorytet. Trolla w sumie mogła zachować się inaczej, ale wtedy książka straciłaby sporo uroku (wiem, że szybko mozna się domyślić, co z Trollą, ale mimo wszystko te niedomówienia wprowadzają jakąś taką atmosferę tajemniczości... Podoba mi się to). A nauczyciele koszmarnie czepiają się nakryć głowy - wiem coś o tym :) Helmut jest słodki - wiem, powtarzam za Trollą, ale naprawdę tak uważam. Jego idiomy, moim zdaniem, są rzeczywiście śmieszne. Poza tym dobry z niego człowiek, miły, troskliwy, tolerancyjny. Często zarzucacie MM, że zapewnia czytelników o szlachetności i wspaniałości bohaterów, a w ich zachowaniu próżno doszukiwać się tych cech. Natomiast Helmut jest wspaniały - i postępuje wspaniale. To jedna z moich najulubieńszych postaci męskich. Laura pięknie śpiewała już w "Pulpecji". Dla mnie to nie było żadne zaskoczenie. A reggae zna pewnie dlatego, że chodzi do ogniska muzycznego prowadzonego przez Teresę Oracabessę. Marihuana u Musierowicz??? :) Z Pyziakiem to faktycznie przesada, przypomina mi to trochę moje zabawy w dzieciństwie - jak ktoś był "dobry", to był prawie aniołem, pięknym i uzdolnionym, a jak ktoś był "zły", to złoczyńca, morderca, zbój i na straty z nim. Ale to zaczęło się wcześniej - w "Kalamburce" przyszedł pijany, w "Tygrysie i Róży" dowiadujemy się, że siedział. Myślę, że MM próbuje zrazić czytelniczki do Pyziaka, bo po prostu nie chce już o nim pisać, a one się domagają. Wstrząs w duszy Laury, chyba to było potrzebne, żeby jakoś zaakceptowała Gabrysię. Nie chodzi tu o "rację", ale o to, że Laura zawsze postrzegała swoją matkę jako główną winowajczynię sytuacji, a ojca jako biednego, pokrzywdzonego, samotnego "miłego chłopca". Zrozumiała, że była niesprawiedliwa. O oceanie chamstwa nie będę się wypowiadać, bo nie mam na ten temat nic mądrego i odkrywczego do powiedzenia. W każdym razie, nie przeszkadzało mi to tak bardzo. Skupiłam się raczej na walorach książki, a jest ich sporo. Odpowiedz Link
veteranka2 Re: Będę bronić :) 10.05.06, 20:38 Pierwszy raz na tym watku, ale... bardzo mi sie podoba Twoj list, Emae, jest pelen wywazonych dowodow i madrych przemyslen. Ja tez uwazam ze Helmut strasznie duzo wdzieku wnosi do JT, i co z tego ze humorystyczne przedstawienie obcokrajowca uczacego sie polskiego nie jest moze najoryginalniejsze, skoro pani MM ma dar nadania komizmu kazdej sytuacji. Za rozmowe Helmuta z pania Zajeczyk dalabym sie pokroic, to jego "a to jest zupelnie mala coreczka Jagienka", "powies ladnie dziendobrydziendobry", "jes taka sprawa zes tanislawa"! Nie kazdy by tak umial wymyslec taki dialog. Poza tym, czesto (niestety) zdarza sie ze ludzie w obliczu smiertelnej choroby zaczynaja doceniac zycie, wycisnac z niego co sie da poki jest czas, sa zyczliwi i serdeczni i sa dusza towarzystwa. Wcale zatem nie dziwne ze Trola przewyzsza wszystkich swoim optymizmem i zyciowa madroscia. Ksiazka JT nie jest moja ulubiona, bynajmniej, ale jest inna od wszystkich. Jest w niej duzo wiecej goryczy. Ja po przeczytaniu mialam wrazenie ze pania MM mocno cos poruszylo, moze doswiadczyla chamstwa, moze w koncu dopiekly jej te wszystkie zarzuty ze jej ksiazki sa przeslodzone. I dala czadu. Ale ta ksiazka jest prawdziwa. Odpowiedz Link
emae Re: Będę bronić :) 11.05.06, 10:01 Dzięki bardzo :) Wydaje mi się, że "Język Trolli" musiał być inny, bo został napisany jakby "poza" zaplanowanym przez autorkę cyklem. "Kalamburka" miała być ostatnia i rzeczywiście świetnie nadaje się na książkę podsumowującą, zamykającą cały cykl. A potem okazało się, że tak łatwo odejść się nie da, że czytelnicy domagają się jeszcze, jeszcze! i trzeba dopisać ciąg dalszy. Nawiasem mówiąc, mam teorię. Jak już zauważono, w książce pojawiają się żarty znalezione na forum, wzmianki o Internecie i jakby polemika z zarzutami czytelników. No więc wydaje mi się, że przed pisaniem "Języka Trolli" MM po prostu odkryła Forum. Dowiedziała się m.in, że czytelniczki tęsknią i oczekują, że w Jeżycjadzie za mało seksu, że książki zbyt optymistyczne, że Fryderyk nieznośny, że ktoś bawił się żarówką, że trzeba coś o Pyziaku, itd, itp. I tak powstała 15 - nieplanowana wcześniej część. Zresztą ten tytuł, Język TROLLI... Załóżmy, że nie chodzi o dziewczynę nazwiskiem Trolla :) Odpowiedz Link
veteranka2 Re: Będę bronić :) 11.05.06, 20:50 Hm... ze niby my jestesmy tymi trolami? Niewidocznymi acz niekiedy zlosliwymi? Odpowiedz Link
emae Re: Będę bronić :) 18.05.06, 09:38 Hm... Ktoś mógłby się obrazić za bycie nazwanym trollem :) Nie, myślę raczej, że MM odkryła Internet i fora internetowe, i wszystkie zjawiska z nimi związane. Trolle też. To oczywiście tylko moja teoria, i całkiem możliwe, że pani Musierowicz właśnie śmieje się do utraty tchu z moich madrych przemyśleń :) Ale faktem jest, ze była tutaj! Była na Forum Humorum i pewnie nie tylko. Więc albo Internet zainspirował ją do tego stopnia, że aż napisała kolejną część jeżycjady, albo... napisała ją z myślą o nas, bo przeczytała, że za nią tęsknimy. A my tak psioczymy nieładnie ;) Odpowiedz Link
emae Re: Będę bronić :) 18.05.06, 09:42 Dodam coś jeszcze odnośnie sceny z kapeluszem. Jak już wspomniałam, jest ona pisana z punktu widzenia Józinka. Czytelnik może się domyśla, co z Trollą, ale dziesięciolatek - nawet tak genialny - po prostu tego nie wie. I prawdopodobne, że wiele młodszych czytelniczek (ja sięgnęłam po Jeżycjadę w wieku siedmiu lat) też nie ma pojęcia, że jak dziewczyna nie chce zdjąć kapelusza, to na pewno jest łysa. Więc myślę, że był to bardzo dobry zabieg artystyczny. Odpowiedz Link
veteranka2 kapelusz 18.05.06, 10:56 Szczerze mowiac ja wcale sie nie domyslilam na poczatku o co chodzi z kapeluszem, a mam latek 24. Ot, dla mnie nie jest to oczywiste ze ktos kto nie chce zdjac nakrycia glowy na pewno jest po chemii - moze byc tysiac innych przyczyn, np ze ten ktos po prostu chce zaznaczyc swoja indywidualnosc albo ze kapelusik to jego znak rozpoznawczy a w przypadku Trolli ta scena z nauczycielka Zajeczyk wg mnie miala pokazac silny charakter Trolli bardziej niz dac nam do zrozumienia ze cos sie kryje za tym oslim uporem dziewczynki. Do mnie dotarlo ze Trolla jest chora dopiero na wzmianke o lekach w szafce w lazience. Odpowiedz Link
emae Re: kapelusz 18.05.06, 11:10 Ja już do końca nie pamiętam, jak to u mnie było, kiedy czytałam JT po raz pierwszy, ale wydaje mi się, że też się wtedy nie zorientowałam. Poza tym kojarzę taką scenę z serialu młodzieżowego, identyczna sytuacja, tylko że dziewczyna nie chciała zdjąć kapelusza, bo wskutek nieszczęśliwej pomyłki ufarbowała włosy na zielono :) Ja się chyba zorientowałam w momencie, gdy Trolla rozmawiała z Józinkiem na balu. Coś, że "chory Polak musi sobie radzić sam". a potem nie chciała powiedzieć, kto był chory. Odpowiedz Link
verdana Re: kapelusz 18.05.06, 16:53 Ja zorientowałam sie od razu, no ale ja jestem hipochondryczka. natomiast nauczycielka MUSIAŁA wiedzieć, albo przynajmniej się domyslać. uczylam w szkole i jednak o takich sprawach dyskretnie zawiadamia się nauczycieli, zeby zwracali na dziecko uwagę, a przede wszystkim za bardzo go nie dołowali. Ja tez nie znoszę nauczycieli (niektórych), szczególnie po "karierze" w szkole, ale to, co prezentuje p. Musierowicz jest dziwaczne. mamy nauczycieli podzielonych na grupe swietych i grupę zidiociałych sadystow. naormaly nauczyciel plasuje sie gdzieś pośrodku. Odpowiedz Link
baba67 Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 10.05.06, 21:01 Masz racje-ten cham Pyziak to juz za duzo... Odpowiedz Link
cazioo Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 16.06.06, 15:33 Mnie również podoba się 'JT'. Zwłaszcza w kwastii noszenia kalesonów popieram syna Idy;). Szkoda tylko, że kwestia Pyziaka została tak szybko rozwiązana. Miałem nadzieję na jakiś wstrząs psychiczny i poczucie winy. To w zasadzie jest jedyne zastrzeżenie do tej książki. Aha, przyznam że żywiołowa dyskusja na temat tej ksiązki skłoniła mnie wczoraj do kupna tej książki- już ją przeczytałem- co jak co, ale książki MM połyka sie w całośći:) W sumie fajnie było odkurzyć znajomość z książkami Małgorzaty Musierowicz. Teraz muszę przeczytać 'Żabę' Odpowiedz Link
ready4freddy Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 16.06.06, 21:30 a wyjasni mi ktos, skad ten tytul? rozumiem "Trolli", ale czemu jezyk? jezyk to raczej Anii, z przyssanym kieliszkiem. Odpowiedz Link
szprota czym jest język 17.06.06, 16:19 mnie się wydaje, że chodzi o muzykę - jest wszechobecna w tej książce i tak samo jak Trolla łagodzi obyczaje. Odpowiedz Link
limotini Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 17.06.06, 21:41 A ja właśnie odkryłam, czemu mam jakieś takie nieprzyjemne uczucie w stosunku do JT, pomimo że zawsze z przyjemnością czytałam książki MM. I dlaczego nie chciało mi się do tej części wracać, gdy niedawno odnowiłam moją znajomość z resztą Jeżycjady. Powód jest strasznie głupi, ale mam nadzieję, że wypowiedzenie go głośno pozwoli mi rozgonić złe duchy. Przeżyłam mianowicie dokładnie takie samo rozczarowanie, jakie przeżył Ignacy Borejko sięgając po przyciętą książkę. W bardzo romantycznych okolicznościach: pierwsza "oficjalna" randka z chłopakiem, który potem stał mi się strasznie drogi. Był to początek studiów, czas kiedy nie myśli się o obiadach droższych niż 4,50 na stołówce AM, a my wybraliśmy się do eleganckiej restauracji. Czekając na posiłek - wiadomo, na pizzę trochę się czeka - sięgnęłam po jakąś pozycję z półki, która mnie zainteresowała. Patrzę: przecięta w poprzek, żeby się zmieściła na półce szerokości 10 cm. Nie wiedziałam jak to powiedzieć chłopakowi, wydawało mi się to strasznie głupie, czułam się zmieszana i, tak, okropnie rozczarowana. Jak widać mocno zapadło mi w pamięć i nie mam ochoty przypominać sobie o tej niemiłej przygodzie. Ale teraz, kiedy już zidentyfikowałam problem, myślę, że po prostu wystarczy ominąć ten bolecny fragment i już. I wtedy Wam powiem, co myślę o JT :) Odpowiedz Link
aska_manfredzik Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 24.06.06, 17:08 ja uwazam,ze wszystkie sa fantastyczne!!! Odpowiedz Link
tuskaroz Re: CO WY CHCECIE OD "JĘZYKA TROLLI"??? 11.07.06, 11:18 Popieram!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Język Trolli bardzo mi się podobał!!!!!!!!!!!!!!!!! To naprawdę świetna książka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link
musicbox Hmmm... ja się na przykład zawiodłam;-) 11.07.06, 16:04 Może dla krytyka i osób 'znjących się na tym' 'Język Trolli' to książka mieszcząca się w konwencji 'dobrej', ja jednak patrzę na nią przez pryzmat moich osobistych uczuć i muszę przyznać, że się zawiodłam na niej dość mocno. Jakkoklwiek głupio to nie zabrzmi, w pewnym sensie książki pani MM były dla mnie często odskocznią od mocno brutalnej rzeczywistości (oczywiście odnośniki do takowej były już w poprzednich książkach, jednak na pewno NIE w takiej ilości i w takim stopniu) Dlatego też przykro mi się zrobiło, gdy zobaczyłam, że dzisiejsza rzeczywistość przenikła już też do świata Borejków - widać to dobrze właśnie w 'JT'. Chamstwo, uderzająca z każdej strony smutna rzeczywistość, często połączona z nietolerancją z deka mnie zdołowały... Przyznaję bezczelnie, nie tego oczekiwałam po 'JT', choć oczywiście wiem, że MM nie jest od tego, żeby spełniać personalne zachcianki... Zmaiany, jakie zaszły w rodzinie Borejków, również chlasnęły mnie i napadły nagle i niespodziewanie. Przykro mi patrzeć na starzejących się bohaterów, którzy 'nie są tacy, jak kiedyś'... Ten turkusowy, ciemny, całkowicie odmieniony legendarny 'zielony pokój' zaskoczył mnie bardzo niemile... I co z tego, że czytelnicy domagają się 'jeszcze', skoro z czasem książka zacznie przypominać ciągnięty na siłę tasiemiec? Przecież wszyscy się starzeją, spójrzmy chociaż na Dmuchawca, który, przy pisaniu dalszych części książek, powinien już dawno wylądować w grobie... Ktoś tu napisał, i zgadzam się z nim w pełni, że 'Kalamburka' była bardzo dobrym zakończeniem 'Jeżycjady', cofnięciem się do przeszłości i podążaniem do teraźniejszości, przy okazji odsłaniając pewne szczegóły z życia bohaterów;-) 'JT' dla mnie osobiście ukazuje to, czego bardzo chciałam nie wiedzieć i do siebie nie dopuścić - odmieniony świat bohaterów, do którego wracałam zawsze z chęcią... Wiem, jaka jest rzeczywistość i, przyznam szczerze, wcale nie potrzebuję jej również w książkach pani MM. Wydaje mi się, że lepiej jest 'odejść' z klasą, niż na siłę ciągnąć pewne rzeczy - dla mnie tak powinno być w przypadku MM. Może lepiej byłoby (gdyby autorka po prostu tak kochała pisać) stworzyć nową rodzinę, która na pewno nie dorównałaby starym, dobrym Borejkom, ale byłaby przynejmniej świeża. Ja wolę zatrzymać czas na 'Kalamburce' i dalej żyć ułudą starych książek, niż oddawać się lekturze zniechęcającej mnie do bohaterów:-) No, troche sie rozpisałam, ale proszę mi wybaczyć:-) Dziękuję wszystkim, którzy przecztają taki dłuuugi post:-) Pozdrawiam:-) Odpowiedz Link
jessy3 Re: Hmmm... ja się na przykład zawiodłam;-) 11.07.06, 18:37 Wczoraj czytałam "Język Trolli" i też czułam, że to juz nie ta Jeżycjada co kiedyś. Tylko dzięki scenom u Borejków nie popadłam w czarną otchłań, przy zakończeniu już jakby równowaga wróciła (w szczególności, gdy józinek pożegnał się z Trollą i zobaczył bibliotekę u dziadków i już do końca rozdziału). I nawet już nie to wszechobecne chamstwo na ulicach, w korku, nie ta beznadziejność, katastrofizm Grzesia, ale uderzyl mnie smutek bijący z tej książki. Taki przytłaczający smutek.I nie wiem skąd on się dokładnie bierze. Może stąd, że czułam, jakby pani MM zmuszała się do napisania tej części, jakby wbrew sobie pisała. Bo dla mnie i Ignacy i Mila zostali tacy sami, on dyskutujący z Helmutem na przeróżne tematy, ona ciągle lekko kpiąca z wszystkiego wokół. I przemiana Tygrysa strasznie mi się spodobała i Róża mnie nie zawiodła.I Gaba z idą w suterenie - mimo zmartwienia śmiejące się wariacko. Borejkowie na szczęście nie zmienili się. Nie wiem, więc skąd ten smutek... Na szczęscie "Żaba" to już dla mnie stara kochana Jeżycjada:) Odpowiedz Link