tennesee
28.08.06, 20:06
Na wstępie z góry poddaję się wszelkim sankcjom, które mogą być wobec mnie
zastosowane przez Moderatorki, jeżeli uznają one, ze ten post jest mnożeniem
wątków. Ale moze nie jest...
Zmierzam do tego, ze czytając książeczki o których tu procedujemy zawsze byłam
zachwycona atmosferą ciepła rodzinnego i serdeczności, choć nigdy nie umiałam
nazwać na czym to ciepło polego. Moze zachwycił mni ten przedpokój wypchany
ksiązkami? moze lekki nieład panujący w domu, gdzie nik nie jest małoskowy
wobec porozkładanych gazet i zadomowionego kurzu? Może zapach parzonych herbat
i pieczonego ciasta. Czy może to, że wszyscy się łagodnie uśmiechają (:)) i
nikt na nikogo się nie wydziera. A moze to, że mi- wychowanej w gospodarstwie
domowym, którego stanowię połowę - brakuje trochę obecności większej ilości ludzi.
Tak więc żyłam sobie w tym poczuciu tego borejkowskiego ciepła rodzinnego, az
tu nagle pod wpływem forum zaczełam sie wczuwac w rolę i wyobraziłam sonbie że
tam mieszkam i doszłam do wniosku, ze to ciepło rodzinne, podobnie jek
dzielność Gaby i odpowiedzialnosć Pyzy jest znowu strasznie deklaratywne.
albowiem Babcia Borejko czyli mila o uczuciach nie mówi wcale, uważa to za
całkowity sentymentalizm. Ani do Babci, ani do Gaby z naprawde głębokim
problemem przyjsc nie można, bo o problemch sie nie mówi. Można sie
poprzekomarzac i pograc w scrabble, ale niewiele jest miejsca na powazne
OSOBISTE rozmowy. Jak się Gabe o problem zagadnie- to ona w ryk. Do Mili
dzieci z problemami nie przychodza wcale. Mam wrazenie, którego chwilowo nie
moge poprzec dowodami, że klaps jest pełnoprawną metoda wychowawczą, a nie
ostatecznością. Trzeba słuchać muzyki i czytać książki pod dyktando dziadków.
O skali ignorowanie problemów i nie zajmowania się nimi w imię "łagodnych
uśmiechów" niech świadczy fakt, ze zarówno Mila, jak i Gaba wiedziały o tym,
ze Pulpa ma kłopoty i nikt z nią nie porozmawiał, tylko po oblanej maturze
uznano, ze sama się z tych dołków wygrzebie.
I wreszcie pojawia się też kwestia tolerancyjności, o której się wzmiankuje
nawet w krytycznych wobec Borejków postach. Gdzież ona? W uprzedzeniach wobec
ubogiej i kiczowatej rodziny Kopiec Arlety? W nieufności Ignacego Borejko
wobec czarnoskurego Oracabessy? W pełnym moralnej wyższości podejściu do ludzi
zajmujących się zarabianiem wielkich pieniędzy? Czy osoby tolerancyjne i
stoickie zarazem, nadto kierujące sie światopoglądem chrzescijańskim moga
przez 90 % czasu odczuwac wyższośc moralną?
Tak więc forum zburzyło mi trochę odbiór borejkowskiego ciepła rodzinnego. Mam
wrazenie, ze gdybym była tam wychowana, to wyrosłabym na mówiącego po łacinie
grubasa, który leci za chłopakiem studiowac budowe maszyn a w środku czuje
pustkę i samotność. Ot co!