sevilay
27.10.07, 12:44
Chyba nie było osobnego watku na ten temat?
Zainspirowało mnie to co MM napisała w swojej najnowszej ksiazce. Tam juz się nie dopisywałam bo w zasadzie wszystko juz napisaliscie.
Ale pomyślałam o czym innym-kilka razy już padały na tym forum zdania,że patrzymy na Jezycjadę poprzez pryzmat swego zyciowego doświadczenia i dlatego ją odbiearmy inaczej niz nastolatki.
To mi przypomniało moją "czytelnicża karierę" -moja mam zawsze twierdzi,że "stara" Jezycjada konczy się na "BBB" a ja zauważyłam róznicę dopiero przy "Pulpecji".Teraz nawet jestem w stanie przyznać jej rację i nawet na te stare tomy patrzę już inaczej.
Na przyklad "OwR"-dopiero w liceum,czytając tą ksiązkę po raz n-ty zaczęło do mnie docierać coś więcej poza miłością Kreski i Maćka.
Chociaz przyznam,ze Ignacy mnie denerwował od początku ale np. nie zgrzytało mi wcale to dziwne przedstawianie Feli. Ignacy to była jedyna postać,którą widziałam inaczej niż przedstawiała ją autorka. Jeżeli chodzi o innych to miałam taki punkt widzenia jak ona.
Teraz juz niestety minęły czasy "potulnego potakiwania" :))
Czy tez tak mieliście? ")