Dodaj do ulubionych

Absztyfikanci Patrycji

02.01.08, 15:12
Jestem po lekturze "Pulpecji" i cos mi przyszło do głowy. Bardzo
czesto (nie tylko na tym forum) mówi sie, ze Paytucja była straszną
egoistka, bo tak okropnie traktowała tych biednych chłopców. Tylko
ze hmmm... zastanawiam sie, jak to mozliwe, ze "ci biedni chłopcy"
nie widzieli tak wyraznych oznak niechęci ze strony Patrycji;P Tzn
widziec widzieli, ale nie rozumieli, ze to oznacza "nie jestem tobą
zainteresowana".

Myśle, że dużo wcześniej Patrycja dawała im (Marcelowi i Jackowi) to
do zrozumienia dużo łagodniej, ale skoro nie chcieli sie mimo
wszystko odczepić, to robiła się coraz to bardziej cięta i
nieprzyjemna. No bo sorry, ale ile można takich znosić? Szczególnie,
ze np. na przykładzie Wojtka (ten, który przyczepił się do Patrycji
w Kodaku) widać, ze Patrycja potrafi próbować spławiac faceta
łagodniej. Ale widać takze jednocześnie, że ci faceci wszyscy jak
jeden mąż slepi i głusi są na jej "nie jestem tobą zainteresowana".

Zastanawiam się, skad się tacy biorą;) Musieli być chyba
zakompleksieni i strasznie zdesperowani;)
Obserwuj wątek
    • grimma Re: Absztyfikanci Patrycji 02.01.08, 20:55
      ewentualnie mogli byc potwornie zadufani w sobie i nie mogacy uwierzyc ze kogos
      moze nie olsnic ich blask
      a co Patrycji - przypomina mi Mimble. zupelnie normalna zainteresowana soba:)
    • tygrys2112 Re: Absztyfikanci Patrycji 02.01.08, 22:45
      Cóż... Patrycja uwielbiała być adorowana i wykorzystywać uwielbienie
      mężczyzn. Ale...
      ...im dłużej żyję tym bardziej skłaniam się do zdania, że część
      mężczyźn uwielbia kobiety, które traktują ich jak szmaty. Tak na
      dobrą sprawę Wokulskich, Izabel i Stawskich jest pełno. Mam na myśli
      mężczyn, którzy pałają bezgranicznym uczuciem wobec pustych
      kokietek, a nie potrafią dostrzec tych kobiet, które są w stanie im
      coś z siebie dać. I dlatego nie dziwi mnie bynajmniej zachowanie
      absztyfikantów Patrycji - tacy Wokulscy w liczbie mnogiej. A
      Patrycja to dla mnie taka typowa Izabela. Tyle, że później przeszła
      swoistą metamorfozę.
      • zieleniack Re: Absztyfikanci Patrycji 03.01.08, 09:32
        a moze? nie wiem, takich facetów, jak mówisz, znałam jedynie z
        literatury;) otaczajacy mnie faceci przypominaja raczej Tomka
        Kowalika (tacy kumple) i przyznam, ze mi to bardzo odpowiada:)
        • zieleniack Re: Absztyfikanci Patrycji 03.01.08, 09:35
          tzn mialam na mysli takich, ktorym nie przeszkadza, ze babka go tak
          traktuje, jak szmate;) a nie facetow, ktorzy sie zakochuja w pustych
          panienkach, bo takich to jest mnóstwo;P
          • tygrys2112 Re: Absztyfikanci Patrycji 04.01.08, 15:39
            no ja niestety znam w większości takich. teraz poznałam kilku
            Kowaliko-podobnych ;), ale tak czy owak,są w mniejszości :)
      • sir.vimes Hm, średnio uwielbiała 03.01.08, 16:40
        Patrycja lubiła siebie i uważała pewną dozę podziwu u otoczenia za normę.

        Ale nie była femme fatale w żadnym razie.

        Większość jej adoratorów nie rozumiała prostych komunikatów - lub uważała, że
        ona MUSI postąpić w taki czy inny sposób. Ona ich nie kokietuje (chociaż nawet
        gdyby kokietowała - cóż z tego? To nie jest zobowiązanie...) To oni uważają, że
        np. jak dziewczyna idzie z kimś na spacer tudzież do kina to COŚ znaczy. I na
        podstawie tego swojego uważania czegoś od niej oczekują.

        IMO bardzo dobrze autorka zaobserwowała wysyp takich typków - a wyrastają z nich
        często panowie o pogladach typu "molestowana sama chciała".

        • sowca Re: Hm, średnio uwielbiała 03.01.08, 22:19
          Zgadzam się. Też nie porównywałabym Patrycji do Izabeli, w żadnym
          razie! Pulpecja nie była zimną, pustą lalką. Fakt, pozwalała się
          uwielbiać i adorowac, ale pokażcie mi kobietę, która się na to nie
          zgadza, zwłaszcza jeśli ma 19 lat i jest bez stałego partnera! Pulpa
          moim zdaniem nie robiła nic, żeby swoich absztyfikantów zachęcić,
          traktowała ich dosyć obojętnie, ale w gruncie rzeczy życzliwie.
          Sądzę, że nie chciała być wobec nich zbyt ostra, żeby ich nie
          urazić, bo chyba ich dosyć lubiła. Zauważcie jednak, że gdy
          przekraczali pewne granice, potrafiła reagować - tak jak w sytuacji,
          gdy Jacunio zażądał pocałunku w zamian za piękną popielniczkę. To
          moim zdaniem dobitnie potwierdza, że Patrycja jest w porządku :)
          • tygrys2112 Re: Hm, średnio uwielbiała 04.01.08, 00:15
            taa... ale przyjąć popielniczkę to potrafiła :P
            • tygrys2112 Re: Hm, średnio uwielbiała 04.01.08, 00:18
              Izabela też przyjmowała dary i hołdy ze strony Wokulskiego, byleby
              był tylko przyjacielem, a nie jej mężczyzną. Jaka różnica?
            • jamniczysko Re: Hm, średnio uwielbiała 04.01.08, 08:00
              Przecież jej nie przyjęła! "Spakuj to i w dyrdy z powrotem,
              prostaku!"

              Takie straszliwe słowa wyrzekła w stronę Jacunia. Jeszcze ją potem
              tata za to tak pochwalił, jak rzadko!
              • sir.vimes Re: Hm, średnio uwielbiała 04.01.08, 13:29
                Chyba chodzi o to , ze najpierw się ucieszyła i pochwaliła piękny prezent.

                Ja na miejscu Patrycji też nie uważałabym, że otrzymanie prezentu do czegoś mnie
                zobowiązuje czy jest jakimś wyznaniem. Natomiast Jacunio uważała - że jeśli
                przyjęła prezent to przyjęła i Jacunia awanse... Niesłusznie - ale jak widać nie
                on jeden tak widzi relacje męsko-damskie.

            • sir.vimes Naprawdę sądzisz 04.01.08, 13:26
              że przyjmuje się prezenty tylko od osób, które daży sie czymś więcej niż
              koleżeństwem?
              Nigdy nie dostałaś kubka od kolegi, maskotki od wielbiciela czy innej duperelki
              od obojetnego ci chłopca?

              Przyjąć prezent = zaręczyć się / wyrazic erotyczne zainteresowanie ?

              Bez żartów...
              • tygrys2112 Re: Naprawdę sądzisz 04.01.08, 15:32
                > że przyjmuje się prezenty tylko od osób, które daży sie czymś
                więcej niż
                > koleżeństwem?
                > Nigdy nie dostałaś kubka od kolegi, maskotki od wielbiciela czy
                innej duperelki
                > od obojetnego ci chłopca?
                >
                > Przyjąć prezent = zaręczyć się / wyrazic erotyczne
                zainteresowanie ?
                >
                > Bez żartów...

                nie napisałam, że jeśli się coś przyjmuje, to to oznacza zaręczyny
                czy erotyczne zainteresowanie

                ale wyrażasz w ten sposób aprobatę dla danej osoby. A ona
                interpretuje to sobie zawsze po swojemu. Patrycja wiedziała co robi
                i wduchu nabijała się ze wszystkich absztyfikantów

                Nie, nie przyjęłam niczego od obojętnego mi mężczyzny. Co gorsza jak
                mi ktoś nie odpowiada, to walę kawę na ławę na początku :) Mów że
                jestem głupia, ale w ten sposób pozbywam się szybko irytujących
                kolesi ze swojego życia. I nżaden z nich mi nie może zarzucić, że go
                wykorzystuję, ani że dałam mu na cokolwiek przyzwolenie.
                • sir.vimes Re: Naprawdę sądzisz 04.01.08, 19:08
                  Hm,
                  a mnie nie obchodzi co się komu roi. Jeżeli lubię kogoś jako kolegę a on mnie
                  bardziej - to to jest jego problem i nie ma w tym mojej winy.

                  Patrycja nie kokietowała kolegów, nie uwodziła - prowadziła zwyczajne życie
                  towarzyskie (do kina z kimś, do parku z kim innym).

                • sir.vimes Przyzwolenie 04.01.08, 19:11
                  "I nżaden z nich mi nie może zarzucić, że go
                  wykorzystuję, ani że dałam mu na cokolwiek przyzwolenie."

                  No cóż - panów , którzy nie słyszą "nie", lub uważają , ze wyjście do kina (czy
                  nawet uścisk w kinie) to jakaś deklaracja ze strony kobiety UNIKAM.

                  Normalny mężczyzna wie, że nie to nie.

                  A Patrycja trafiła po prostu na dziwacznych typów.
                  • ding_yun Re: Przyzwolenie 04.01.08, 19:57
                    zgadzam się z przedmówcą, może poza jednym malutkim szczegółem:
                    Patrycja nie trafiła na dziwacznych typów. Takich panów jest
                    mnóstwo. a poza tym właściwie nie rozumiałam nigdy osób, które
                    postrzegają Patrycję jako niemoralną uwodzicielkę.
                    • sowca Re: Przyzwolenie 04.01.08, 23:56
                      Ja też tych osób nie rozumiem :P
                      Nie widzę nic złego w tym, że Pulpecja chciała przyjąc popielniczkę
                      od Jacunia. Kolega obdarowuje ją eksponatem do kolekcji - czy to
                      takie strasznie niemoralne? Gdyby przyjęła prezent i na przykład
                      uciekła z nim z palmiarni, aby uniknąc pocałunku - można by
                      rzeczywiście Pulpę obwiniać. Ale w chwili, gdy Jacunio przesadził,
                      zareagowała prawidłowo.
                      • tygrys2112 Re: Przyzwolenie 05.01.08, 00:20
                        z reguły jeśli mężczyzna daje kobiecie drogi prezent ot tak, to to
                        samo przez się coś oznacza... i kobieta przyjmując go wyraża dla
                        niego niejako swoją świadomą lub nie akceptację. Gdyby nie chciał w
                        zamian pocałunku i Patrycja ją wzięła, wymowa byłaby dla mnie
                        oczywista. Propozycja koleżeńska może brzmieć "Chcesz kawałek
                        pizzy?" ;) Jeśli ktoś podarowuje kwiaty, biżuterię lub cokolwiek
                        innego drogiego bez szczególnej okazji to zupełnie co innego.
                        • uccello Re: Przyzwolenie 05.01.08, 01:25
                          To była eskalacja -rozumiesz- ser, więcej sera i bęc popielnica,
                          jako wyraz erupcji uczuć. Może sądziła ,że dostanie pod Victorią
                          Regią kilo tłustego , a on się zaczał pchać z usty.
                          • sir.vimes Ser to nie Wojtuś? nt. 05.01.08, 09:39
                          • ready4freddy Re: Przyzwolenie 05.01.08, 22:16
                            metrum sie posypalo, ja bym to ujal tak:
                            "Może sądziła, że rzuca w "Samie" ser poltłusty,
                            a on się zaczał pchać z usty"

                            :PPP
                        • sir.vimes CO? 05.01.08, 09:39

                          > z reguły jeśli mężczyzna daje kobiecie drogi prezent ot tak, to to
                          > samo przez się coś oznacza... i kobieta przyjmując go wyraża dla
                          > niego niejako swoją świadomą lub nie akceptację.


                          Mam nadzieje, że żartujesz.
                          • tygrys2112 Re: CO? 05.01.08, 10:35
                            Nie nie żartuję. Co innego dawać prezenty na urodziny i inne okazje
                            (to logiczne, że kupuje się prezenty) Lub np po podróży, przy
                            wizycie w czyimś domu itp.

                            Ty możesz uważać inaczej. Ja widywałam kolesi, którzy
                            zainteresowanie kobietą wyrażają właśnie w ten sposób - obdarowując
                            kobietę czymś (nawet drobiazgami), ciągle się troszcząc itp. i
                            potrafię to natychmiast odczytać. I wiem też, że kobiety, które są w
                            ten sposób adorowane doskonale zdają sobie z tego sprawę, nawet
                            jeśli nie od pierwszej chwili, to po pewnym czasie.

                            Cieszę się natomiast, że nie żyję w Ameryce Południowej, bo z
                            relacji osoby, która tam była i ze środowiska Socratesowców (w
                            których też bywają brazylijczycy i inni) wiem, jak tam są odbierane
                            kobiety. Mężczyźnie wystarczy jeden kobiecy UŚMIECH i spojrzenie w
                            oczy, żeby stwierdzić, że kobieta jest nim zainteresowana. I jeśli
                            nie postawisz sprawy jasno może się to dla Ciebie skończyć
                            nienajlepiej...
                            • sir.vimes Re: CO? 05.01.08, 10:50
                              Ja widywałam kolesi, którzy
                              > zainteresowanie kobietą wyrażają właśnie w ten sposób - obdarowując
                              > kobietę czymś (nawet drobiazgami)

                              Hm,
                              ale to ich problem.

                              Są mężczyźni , które każde wyjście do kina traktują jak randkę - i kobiety,
                              które spodziewają sie , że jeśli dostały wazonik od kolegi z roku lub znajomy
                              zaprosił je do kina to znaczy, że coś do nich czuje.
                              Miłe (?) złudzenia.

                              Dla mnie od Jacunia do jakiegoś Łyżwińskiego droga nie taka daleka.
                              • tygrys2112 Re: CO? 05.01.08, 11:52
                                To nie jest do końca tak, jak o tym piszesz. Osobiście jestem bardzo
                                wyczulona na sygnały niewerbalne i z tego powodu czasami
                                nadinterpretuję, ale dzięki temu dostrzegam też rzeczy, których inni
                                w ogóle nie widzą.
                                Wyrwałaś z mojej wypowiedzi tylko część zdania, a tej drugiej nie
                                napisałam bez powodu. Z reguły mężczyzna nie daje jedynie prezentów,
                                ale te podarunki są częścią pewnej całości. Wyraża uczucie w również
                                w trosce o kobietę, uprzejmych gestach i w ogóle widać to po nim w
                                każdym calu itp. I w powiązaniu tego wszystkiego łatwo zaobserwować,
                                co oznacza prezent. I zauważyłam, że w wielu przypadkach jest to
                                właśnie część pewnej całości.
                                • sir.vimes Re: CO? 05.01.08, 14:35
                                  > Wyrwałaś z mojej wypowiedzi tylko część zdania,

                                  Wyrwałam nie przypadkiem.
                                  Dyskutowałyśmy właśnie o zależności między faktem dostawania prezentu od
                                  mężczyzny a byciem femme fatale (czy po prostu sprzedajną damą , co całuje za
                                  popielniczkę ).

                                  Dla mnie nie ma związku - kobieta nie odpowiada za rojenia na jej temat (bo
                                  gdyby odpowiadała - rację mieliby gwałciciele tłumaczący, ze była w mini więc
                                  chciała).

                                  • tygrys2112 Re: CO? 05.01.08, 22:32
                                    mi nie chodzi o przyzwolenie na seks. chodzi mi o wysyłanie sygnału -
                                    chcę, żebyś mnie zdobywał i robienie komuś nadziei. Osobiście byłam
                                    świadkiem takich sytuacji i sama raz nieświadomie komuś taką
                                    nadzieję zrobiłam i do dziś tego żałuję. Miejcie podejście jakie
                                    chcecie. Mówię tylko swój punkt widzenia.
                            • sir.vimes Re: CO? 05.01.08, 10:53
                              "I wiem też, że kobiety, które są w
                              ten sposób adorowane doskonale zdają sobie z tego sprawę, nawet
                              jeśli nie od pierwszej chwili, to po pewnym czasie."

                              No i co?
                              Powinny się pochlastać z tego powodu, ze są adorowane?

                              Czy nosić czador i nie odzywać się by nie kusić?
                              • tygrys2112 Re: CO? 05.01.08, 12:05
                                > No i co?
                                > Powinny się pochlastać z tego powodu, ze są adorowane?
                                >
                                > Czy nosić czador i nie odzywać się by nie kusić?

                                Ty to masz podsumowania, naprawdę :)
                                Nie o to chodzi. Chodzi mi o sedno sprawy - dla mnie one się bawią
                                tymi mężczyznami i są wobec nich nieuczciwe. Jeśli Ty postrzegasz to
                                inaczej, nie moja sprawa.
                            • ready4freddy Re: CO? 05.01.08, 22:14
                              strasznie sie, Tygrysie, radykalizujesz - powinnas zalozyc organizacje "Transparency Intersexual", ktora definiowalaby dokladnie co, kiedy i jak kobieta moze przyjac od mezczyzny, i co mezczyzna moze kobiecie ofiarowac, w zaleznosci od stopnia zaawansowania stosunkow miedzyludzkich miedzy nimi. proponowalbym oprzec sie na zasadach stosowanych przez dzialy audytu wewnetrznego - co roku przez swietami dostaje maila, co mozna potraktowac jako prezent swiateczny od kontrahentow/dostawcow (gora dlugopis-reklamowke, nie wiecej :), a co jest juz korupcja (wbrew pewnemu biznesmenowi z Poznania bodaj, nie wystepuje ona wylacznie na styku prywatne-panstwowe). i zrobisz, Tygrysie, kariere :)

                              a tak bardziej serio: sugerowalbym nie powtarzac bez uprzedniego namyslu stereotypow, znanych z opowiesci "kogos, kto kiedys byl i kogos znal". mam paru znajomych Brazylijczykow i, zdecydowanie wiecej, Argentynczykow. Argentyna to modelowy ponoc kraj, jesli chodzi o "kulture macho", dopiero zaczynaja troche od tego odchodzic. i powiem ci, Tygrysie, ze kit nam tu wciskasz.
                              • tygrys2112 Re: CO? 05.01.08, 22:28
                                a tak bardziej serio: sugerowalbym nie powtarzac bez uprzedniego
                                namyslu stereo
                                > typow, znanych z opowiesci "kogos, kto kiedys byl i kogos znal".
                                mam paru znajo
                                > mych Brazylijczykow i, zdecydowanie wiecej, Argentynczykow.
                                Argentyna to modelo
                                > wy ponoc kraj, jesli chodzi o "kulture macho", dopiero zaczynaja
                                troche od tego
                                > odchodzic. i powiem ci, Tygrysie, ze kit nam tu wciskasz.

                                mówisz tonem, jakbyś był jedynym człowiekiem na świecie, który zna
                                bezpośrednio latynosów.
                                tak się z składa, że ja miałam okazję osobiście poznać
                                Brazylijczyków i widziałam jak się zachowują. konkretnie z własnej
                                skóry. gdybym w porę nie spławiła jednego z nich w odpowiedni sposób
                                nie wiem czym by się to dla mnie skończyło.
                                Poza tym poznałam osobę, która jest jakiś czas w Ameryce Południowej
                                i ona mi nieco przybliżyła te realia i powiedziała wyraźnie, że w
                                Argentynie kobieta nie ma co pokazywać się w barze sama, bo sam fakt
                                że jest sama i wchodzi do pubu jest jednoznaczny. ot, co
                                • ready4freddy Re: CO? 05.01.08, 22:52
                                  przykro mi, ze tak to zrozumialas. tym niemniej wydaje mi sie, ze kobieta idaca samotnie do baru w USA ryzykuje podobny efekt. no, ale tego nie wiem. ale ty dokonujesz ekstrapolacji jednego poznanego Brazylijczyka na cala meska populacje Ameryki Poludniowej, to chyba naduzycie? tak tylko pytam, bo znam Niemca, ktory zachowuje sie w opisany przez ciebie sposob - czyli wszyscy sa tacy?
                                  • tygrys2112 Re: CO? 05.01.08, 23:04
                                    być może masz rację. nie znam Stanów, więc nie wiem, jak tam wygląda
                                    rzeczywistość. ale inny spotkane Brazylijczyk zachowywał się tylko w
                                    nieco odrobinę mniej obcesowy sposób. fakt, że spotkałam też 2
                                    innych którzy zachowywali się normalnie, może więc trafiłam po
                                    prostu na 2 nieciekawych typków. osoba z którą rozmawiałam o
                                    latynosach też twierdziła, że Brazylijczycy nie są tacy w tym
                                    stopniu co Argentyńczycy i musiałam mieć pecha, może to prawda nie
                                    wiem. ale wiesz - osobiste doświadczenia niestety łatwiej wpływają
                                    na tworzenie się uprzedzeń.
                            • ready4freddy Re: CO? 05.01.08, 22:18
                              "Ja widywałam kolesi, którzy zainteresowanie kobietą wyrażają właśnie w ten sposób - obdarowując kobietę czymś (nawet drobiazgami), ciągle się troszcząc itp. i potrafię to natychmiast odczytać."

                              ja widywalem takich, co zainteresowanie wyrazali grajac serenady na mandolinie pod oknem wybranki, ale na szczescie tylko w filmach :)))
                              Tygrysie, czy ty czasem nie przesadzasz z deczka? :)
                              • tygrys2112 Re: CO? 05.01.08, 22:29
                                ja spotykam takich sporo, może mam pecha.
                              • tygrys2112 Re: CO? 05.01.08, 22:42
                                > "Ja widywałam kolesi, którzy zainteresowanie kobietą wyrażają
                                właśnie w ten spo
                                > sób - obdarowując kobietę czymś (nawet drobiazgami), ciągle się
                                troszcząc itp.
                                > i potrafię to natychmiast odczytać."
                                >
                                > ja widywalem takich, co zainteresowanie wyrazali grajac serenady
                                na mandolinie
                                > pod oknem wybranki, ale na szczescie tylko w filmach :)))
                                > Tygrysie, czy ty czasem nie przesadzasz z deczka? :)

                                Może masz tak kiepski wzrok, że nic nie widzisz :P
                                • tygrys2112 Re: CO? 05.01.08, 22:51
                                  i nie mówię tu o mandolinach. takich to ja też nie widziałam :)
                                • ready4freddy Re: CO? 05.01.08, 22:55
                                  moze tak sie rozpedzilas w tej krucjacie, ze nie wyczuwasz ironii?

                                  inaczej... w jaki, kobieto bez watpienia stuprocentowa, sposob mieliby oni (ci kolesie) wyrazac zainteresowanie? ciagnac za warkoczyki? a jesli jest obcieta na pazia, to co wtedy?
                                  • tygrys2112 Re: CO? 05.01.08, 23:06
                                    :)))

                                    dobra, wiem, trochę zbyt emocjonalnie podchodzę do tej dyskusji :)

                                    ale bez krucjat proszę :P
                        • lutecja4 Re: Przyzwolenie 05.01.08, 21:12
                          >Tygrys napisala
                          z reguły jeśli mężczyzna daje kobiecie drogi prezent ot tak, to to
                          > samo przez się coś oznacza... i kobieta przyjmując go wyraża dla
                          > niego niejako swoją świadomą lub nie akceptację. Gdyby nie chciał w
                          > zamian pocałunku i Patrycja ją wzięła, wymowa byłaby dla mnie
                          > oczywista. Propozycja koleżeńska może brzmieć "Chcesz kawałek
                          > pizzy?" ;) Jeśli ktoś podarowuje kwiaty, biżuterię lub cokolwiek
                          > innego drogiego bez szczególnej okazji to zupełnie co innego
                          Ale przeciez okazja byla-juz nie pamietam czy to walentynki czy dzien
                          kobiet,wiec nie byl to prezent bez okazji
                          po drugie-jesli znajomi wiedzieli ze Patrycja zbiera popielniczki,to tym
                          bardziej nie widze nic dziwnego w samym fakcie podarowania jej takowej i
                          przyjecie prezentu na pewno nie musialo nic oznaczac.
                          sama wiele razy dostaje prezenty bez okazji od znajomych(np owieczki w roznych
                          formach)i nie doszukuje sie zadnych podtekstow za wyjatkiem tego,ze ktos mnie
                          lubi i pamieta ,ze ja cos lubie.
                          natomiast podkreslanie przez jacusia faktu,ze popielniczka byla droga-dopiero
                          wtedy,gdyby Patrycja prezent przyjela,zgodzila by sie na jakies zobowiazanie
                          wobec niego
                • ready4freddy Re: Naprawdę sądzisz 05.01.08, 23:03
                  > ale wyrażasz w ten sposób aprobatę dla danej osoby. A ona
                  > interpretuje to sobie zawsze po swojemu.

                  Tygrysie, mnie to intryguje coraz bardziej :) nie spytam, co zrobisz, jesli "nieznajomy mezczyzna niespodziewanie obsypie cie kwiatami" (taka reklama kiedys byla, kto pamieta), ale spytam inaczej: co robisz, jesli jakis zupelnie obojetny ci facet usmiechnie sie do ciebie, dajmy na to, w autobusie? odwracasz sie, pokazujesz jezyk, czy siegasz po gaz pieprzowy do torebki? serio pytam, bardzo mnie to zaintrygowalo :)
                  • tygrys2112 Re: Naprawdę sądzisz 05.01.08, 23:08
                    Zaskoczę Cię :) Odwzajemniam uśmiech, po prostu :) jeszcze umiem
                    odróżnić ot takie sobie patrzenie od rzeczywistego zainteresowania :)
                    • sowca Re: Naprawdę sądzisz 05.01.08, 23:49
                      Tygrysie, minęły już czasy, kiedy kobieta mogła przyjąć z rąk
                      mężczyzny "tylko kwiaty i czekoladki, kochanie, ewentualnie tomik
                      poezji", jak to mawiała Ellen O'Hara do swojej córki Scarlett.
                      Popielniczka nie wydaje mi się jakimś super kosztownym czy
                      niestosownym prezentem, którego Pulpecja nie mogłaby przyjąc, tym
                      bardziej, co istotne, że przecież własnie popielniczki
                      kolekcjonowała! Gdyby to był, powiedzmy, naszyjnik z diamentów, to
                      zgodziłabym się z Tobą. Ale popielniczka? Nie demonizujmy.
                      PS. Z napięciem oczekiwałam, aż odezwie się nasz forumowy wielbiciel
                      Patrycji :) dzieki, ready4freddy, że nie zawiodłes moich oczekiwań :D
                      • onion68 Re: Naprawdę sądzisz 06.01.08, 09:37
                        A mnie, tak jak Tygrysowi, wydaje się dziwne przyjmowanie prezentów od osób co
                        najmniej obojętnych. Doprowadzanie do sytuacji, że taka obojętna osoba czuje się
                        w prawie z prezentem wystąpić. Mimo że minęły czasy Scarlett (a może właśnie
                        nawet dlatego - w końcu jak najrychlejsze i jak najkorzystniejsze pod względem
                        materialnym małżeństwo nie jest naszą jedyną szansą na udane życie), obdarzanie
                        względami osób, których tak naprawdę nie darzymy sympatią, uważam za
                        rozmienianie się na drobne.
                        Co do wątku Jacunia, dziwi mnie jedno - to dopiero przy okazji tej popielniczki
                        jego prostactwo wyszło na jaw? Z mojego doświadczenia wynika, że prostactwo
                        ujawnia się przy wielu okazjach codziennych i na wiele sposobów. Patrycja
                        chodziła z Jacuniem do tej samej szkoły, miała okazję go poznać.
                        Przyjmowanie zaproszeń i prezentów z jego strony (i innych obojętnych chłopców)
                        świadczy IMO o próbach budowania ego przy pomocy liczby wielbicieli. A za jej
                        przyjaciół chyba tych dwóch chłopaków nie można uznać, skoro jeden dał się
                        wcześniej poznać jako nadęty bufon, a drugi, choć nie ma o tym wzmianek w
                        treści, musiał wcześniej ujawniać swoje prostackie cechy.
                        • croyance Re: Naprawdę sądzisz 24.01.08, 00:43
                          A ja mysle, ze wiele do powiedzenia ma tutaj wiek bohaterow.
                          Identyczna sytuacja 10 lat pozniej znaczylaby cos zupelnie innego.
                          Ale mowimy o 19-latkach, uczniach liceum, gdzie jeszcze stosunki
                          damsko-meskie traktuje sie inaczej i bardziej kumplowsko. Ten caly
                          Jacus czy jak mu tam byl Patrycji szkolnym kumplem, a nie samotnym
                          facetem po czterdziestce, ktoremu nieswiadomie mogla robic nadzieje
                          brzemienne w skutkach.
                    • ready4freddy Re: Naprawdę sądzisz 05.01.08, 23:57
                      musze cie zmartwic, tygrysie.. taki usmiech to proba nawiazania kontaktu w nadziei na pozytywna odpowiedz, zeby potem mozna to bylo pociagnac dalej..;)
                    • k_linka Re: Naprawdę sądzisz 06.01.08, 00:57
                      Nie chcialabym byc nieuprzejma wbijajac sie w dyskusje w jej srodku (czy tez na
                      finiszu?) ale po chwili zimnego namyslu sama powinnas przyznac ze ready4freddy
                      ma racje. A prawde wydobyl z Ciebie, metoda zblizona do sokratejskiej ;)
                      Otoz nie mozesz zarzucac Patrycji ze sie bawi swoimi wielbicielami i daje im
                      nadzieje przez przyjmowanie prezentow. Bo tak samo moznaby zarzucic Tobie ze
                      robisz awanse panom w autobusie odwzajemniajac usmiechy. A tymczasem zadne z
                      tych zachowan nie jest zachowaniem seksualnym ani w powszechnym mniemaniu
                      spolecznym nie jest rownoznaczne z przyjeciem awansow starajacego sie kawalera.
                      Piszesz ze masz niemile doswaidczenia - otoz jesli ktokolwiek wmowil Ci (i
                      wzbudzil poczucie winy z tym zwiazane), ze skrzywdzilas go przyjmujac prezenty
                      (zakladam ze to nie auta i brylanty?) to byl niezlym manipulatorem. Pozbadz sie
                      poczucia winy, bo to naprawde nie jest Twoja sprawa co ktos sobie roil w zwiazku
                      z Toba.
                      PS. Zaloze sie ze nie masz meskiego przyjaciela? Ale istnieje takie zjawisko i w
                      moim zyciu, podobnie jak od przyjaciolek dostawalam od niego drobiazgi, kwiatki,
                      jedzenie (sic!) z okazji wiekszych, mniejszych lub bez okazji (czyli np z okazji
                      wizyty czy powrotu z wakacji). I bez nadziei na rewanz czy na "zdobycie mych
                      uczuc"...
                      • tygrys2112 Re: Naprawdę sądzisz 06.01.08, 11:13
                        Nie sądzę, aby Readdy pisał o tych panach w autobusie poważnie.

                        Myślę, że mężczyźni w autobusie patrzą na kobiety z reguły w taki
                        sam sposób jak na kobiety z okładki. Ot taki sobie ładny obrazek. I
                        generalnie przyglądają się setkom kobiet.
                        Chyba, że się mylę? :)

                        Readdy wypowiedz się jako jedyny mężczczyzna w gronie
                        dyskutujących :)

                        > Piszesz ze masz niemile doswaidczenia - otoz jesli ktokolwiek
                        wmowil Ci (i
                        > wzbudzil poczucie winy z tym zwiazane), ze skrzywdzilas go
                        przyjmujac prezenty
                        > (zakladam ze to nie auta i brylanty?) to byl niezlym
                        manipulatorem. Pozbadz sie
                        > poczucia winy, bo to naprawde nie jest Twoja sprawa co ktos sobie
                        roil w zwiazk
                        > u
                        > z Toba.

                        To nie było przyjmowanie prezentów, ale generalnie zlekceważenie
                        pewnych drobnych sygnałów ze strony znajomego, które niejako
                        zauważałam, ale wydawało mi się mało prawdopodobne, że ten mężczyzna
                        może coś do mnie czuć i w ogóle nie zwracałam na nie uwagi. I
                        zreflektowałam się dopiero po pewnym czasie - za późno. Ten człowiek
                        nie mówił mi nic na ten temat i nie jest manipulatorem, sama się
                        tego domyśliłam na podstawie tego, co się zaczęło dziać później.

                        Zaloze sie ze nie masz meskiego przyjaciela? Ale istnieje takie
                        zjawisko i
                        > w
                        > moim zyciu, podobnie jak od przyjaciolek dostawalam od niego
                        drobiazgi, kwiatki
                        > ,
                        > jedzenie (sic!) z okazji wiekszych, mniejszych lub bez okazji
                        (czyli np z okazj
                        > i
                        > wizyty czy powrotu z wakacji). I bez nadziei na rewanz czy
                        na "zdobycie mych
                        > uczuc"...

                        Słuchaj, o takich okazjach jak wizyta i powrót z wakacji też już
                        pisałam wcześniej. Wiadomo, że w takich sytuacjach ludzie często
                        dają sobie prezenty, czy ja napisałam, że jest inaczej?

                        Mam męskich kolegów, wbrew temu co myślisz :)
                        W przypadku Patrycji prezent był częścią całości
                        jacuniowych "strategii", dlatego się czepiam :)
                        • ready4freddy Re: Naprawdę sądzisz 06.01.08, 20:21
                          > Myślę, że mężczyźni w autobusie patrzą na kobiety z reguły w taki
                          > sam sposób jak na kobiety z okładki. Ot taki sobie ładny obrazek.

                          mylisz sie, tygrysie. trudno podejsc do kobiety z okladki i wciagnac w rozmowe pod dowolnym pretekstem, na przyklad "ktoredy na Roosevelta 5, pani kochana, bo ja nietutejszy" :) na przyklad takiej, ktora na spojrzenie odpowiada spojrzeniem i usmiecha sie sympatycznie :)
                          • tygrys2112 Re: Naprawdę sądzisz 06.01.08, 20:38
                            Tak? Nawet jak są żonaci? :)
                            • ready4freddy Re: Naprawdę sądzisz 06.01.08, 21:02
                              nie wiem, nigdy nie bylem :D
                              • tygrys2112 Re: Naprawdę sądzisz 06.01.08, 21:22
                                :)))

                                no widzisz - tutaj Twoja teoria troche się zaczyna plątać ;)
                                • ready4freddy Re: Naprawdę sądzisz 06.01.08, 23:22
                                  a jakaz to teoria, bo nie wiedzialem, abym jakas mial? :)

                            • k_linka Re: Naprawdę sądzisz 06.01.08, 21:13
                              Oj, Tygrys, Ty chyba strasznie mloda idealistka jestes, co do tych zonatych:)


                              tygrys2112 napisała:

                              > Tak? Nawet jak są żonaci? :)
                              • tygrys2112 Re: Naprawdę sądzisz 06.01.08, 21:25
                                Dlaczego? :) Napisałam to tylko, żeby pokazać, że nie z każdym
                                spojrzeniem się coś wiąże :)

                                Nigdy nie zakładam, że jak mężczyzna patrzy to już czegoś ode mnie
                                chce. :) Aż tak naiwna nie jestem :)
                      • ready4freddy Re: Naprawdę sądzisz 06.01.08, 20:23
                        bardzo Ci dziekuje, k_linko, dawno nie czulem sie tak skomplementowany :) nie mam bladego pojecia, na czym mialaby polegac taka metoda, a co dopiero, ze moglbym takowe skutecznie stosowac :) ech, po prostu lubie wyciagac zeznania podstepem ;P
                        • sowca Re: Naprawdę sądzisz 06.01.08, 22:22
                          Hehe, poza tym, po przeanalizowaniu tego fragmentu "Pulpecji"
                          dochodzę do dwóch wniosków. Po pierwsze, nie wiadomo, czy Patrycja
                          jakoś szczególnie nie lubiła Jacunia - fakt, na pewno nie miała
                          związanych z nim poważnych planów, ale nigdzie nie jest napisane, że
                          go nie lubiła! Myślę więc, że opcja z przyjęciem prezentu od kolegi
                          jest tu jednak usprawiedliwiona. Po drugie, nigdzie nie jest
                          napisane, że Pulpecja przyjęłaby prezent, nawet bez Jacuniowych
                          żądań namiętnych pocałunków - zachwycała się popielniczką, ale nie
                          powiedziała ani "dziękuję" ani nie schowała prezentu. Zupełnie inna
                          reakcja niż ta, gdy Jacunio wręcza jej kaktusa ("Jaki fajny!
                          Dziękuję!").
                          • sir.vimes Re: Naprawdę sądzisz 07.01.08, 11:11
                            Ale mogła przyjąć bez ujmy na honorze;) dopóki Jacunio nie zaczął chwalić się
                            jakie to było drogie i co mu sie w zamian należy.

                            Patrycja dobrze powiedziała, że prezent powinien być bezinteresowny - i tak
                            właśnie powinno się traktować prezenty, nie jako aluzje czy sprytny sposób na
                            zobowiązanie obdarowanej /ego do czegokolwiek.

                            Dawanie prezentu z myslą o rewanżu świadczy o dającym, nie o obdarowanym.

                            Oczekiwanie , ze przyjęcie kwiatów/kubka/bransoletki przez koleżankę będzie
                            oznaczało potwierdzenie zaangażowania uczuciowego z jej strony to fopa i
                            prostactwo dającego , nie obdarowanej.

                            Swoją drogą - na karkołomnym myśleniu , że wyjście gdzieś razem/otrzymanie
                            prezentu oznacza coś w sferze uczuciowej przejechała się np. Kreska - ale, że
                            nie była prostaczką dostrzegła błąd w swoim rozumowaniu. Jacunio i Marcelek nie.

                          • croyance Re: Naprawdę sądzisz 24.01.08, 00:50
                            A jakie powazne plany ma 19-latka? Miala 'sie z nim zenic'? :-D

                            Freddy, Ty to masz poczucie humoru BTW. Ze tez mieszkasz tak daleko.
                            Chcialabym miec takiego kumpla jak Ty w realu :-)
                            • mamalilki Re: Naprawdę sądzisz 24.01.08, 14:05
                              Są ludzie, ktorzy zawsze jak sie angazuja to maja powazne plany, nieistotne czy
                              maja 15, 19 czy 30 lat. To kwestia charakteru. Baltona od razu powiedzial
                              Pulpie, ze "to musi byc na powaznie" i sie z nia ozeni, chociaz faceci w jego
                              wieku raczej tego nie robia (mial 21?). Taki po prostu byl.
                            • ready4freddy Re: Naprawdę sądzisz 25.01.08, 22:27
                              i wzajemnie, i wzajemnie :)

                              a z tymi zeznaniami wcale nie zartowalem. mam certyfikat audytora ISO :)
                      • croyance Re: Naprawdę sądzisz 24.01.08, 00:48
                        Ja swoich najlepszych kumpli poznalam wlasnie w autobusie;
                        zaczelismy gadac i sie zaprzyjaznilismy. Na wszelki wypadek-
                        poniewaz jestem dosc zywiolowa i w UK czesto bywa to odbierane jako
                        flirt - ZAPOWIEDZIALAM na poczatku, ze wcale ich nie podrywam, a
                        jesli im sie tak wydaje, to jest to spowodowane roznica kulturowa.
                        ucieszyli sie z tego strasznie i jak zmienialam prace, co wiazalo
                        sie ze zmiana trasy autobusu, ktorym wspolnie jezdzilismy -
                        zorganizowali dla mnie party, na ktore zabralam mojego faceta, a oni
                        swoje dziewczyny.
    • grimma Re: Absztyfikanci Patrycji 07.01.08, 20:06
      cala ta dyskusja o prezentach przypomina mi co Ellen O'Hara mowila do Scartlet:
      przyjmuj tylko slodycze od Panow:D
      • sowca Re: Absztyfikanci Patrycji 07.01.08, 21:52
        I tomik poezji, Grimmo, tomik poezji :D
        • lutecja4 wytlumaczcie mi 19.01.08, 19:39
          dlaczego Patrycja zachowuje sie dziwnie w zwiazku z kwiatami na dzien
          kobiet-najpierw sama stwierdza,ze gerbery NIE sa od Baltony,a potem zachowuje
          sie dziwnie,kiedy go spotyka pod domem Kreski.O co tu chodzi?
          • zieleniack Re: wytlumaczcie mi 19.01.08, 19:45
            ukryta nadzieja, że może jednak, jednak? ;)
            • uccello Re: wytlumaczcie mi 19.01.08, 21:43
              dlaczego Patrycja zachowuje sie dziwnie w zwiazku z kwiatami na dzien
              kobiet-najpierw sama stwierdza,ze gerbery NIE sa od Baltony,a potem
              zachowuje
              sie dziwnie,kiedy go spotyka pod domem Kreski.O co tu chodzi?

              Tata powiedział jedynie Patrycji, że przyszedł młodzian, wręczył
              bukiet, i odjechał z rykiem silnika. Pulpecja miała nadzieję, że był
              to ryk Harleja, a to ryczał nieszczęsny Marceli.
              Kiedy Pulpa spotyka Baltonę pod domem Kreski, zaczyna się tłumaczyć,
              bo jest jej głupio,że "popchnęła" dalej prezent.
              Kiedy dowiaduje się ,że to nie Florian podarował jej kwiaty, jest
              troszkę zawiedziona i zła, dlatego proponuje Baltonie różany fast-
              food.
              • lutecja4 Re: wytlumaczcie mi 20.01.08, 19:57
                widze tu jednak jakas niekonsekwencje-najpierw sama stwierdza,ze to nie byl
                Baltona,potem moze na podstawie "ryku silnika"pomyslala ze to jednak on, ale
                skad jej wymysly,ze ofiarowal jej te gerbery z "romantyczna nadzieja,ze przyjmie
                ona te kwiaty z wdziecznym sercem i ze cos z tego wyniknie"-nic w zachowaniu
                Baltony nie wskazywalo ostatnio,ze zywi on jakiekolwiek romantyczne nadzieje
                • kaliope3 Re: wytlumaczcie mi 21.01.08, 00:00
                  Nie,no coś tam już od pewnego czasu lekko iskrzyło,w zupełności wystarczająco
                  aby sobie wyobrażać tysiące scenariuszy i sytuacji z Baltoną w roli głównej. Ta
                  chwila w śniegu, potem życzenia noworoczne, ciepłe spojrzenie tylko na nią w
                  czasie jasełek, ujęcie Patrycji za podbródek przed Jarmushem itp.Napięcie było
                  więc i ukryte nadzieje były też.
                • sir.vimes Re: wytlumaczcie mi 21.01.08, 09:05
                  nic w zachowaniu
                  > Baltony nie wskazywalo ostatnio,ze zywi on jakiekolwiek romantyczne nadziej

                  A całowanie?
                  • mamalilki Re: wytlumaczcie mi 23.01.08, 18:05
                    Absolutnie popieram tygrysa, chociaz trudno jzu mnie nazwac mloda idealistka :-)
                    Kwiaty, czekoladki i tomik poezji. Nic sie w tej sprawie nie zmienilo. No moze
                    jeszcze niezobowiazujaca pluta, jakis drobiazg. Pamietam dyskusje z
                    przyjaciolka, czy skorzane rekawiczki, ktore dostala od kolegi (obecnie maz) to
                    zwykly prezent czy "cos wiecej". W koncu wiemy ile kosztuja takie rekawiczki.
                    Intuicja jej nie zawiodla, to bylo duuuuzo wiecej niz myslala :-)
                    Nie przyjelabym nic cennego, zwlaszcza od faceta ktoremu nie chcialabym robic
                    zbednych nadziei. Co innego dobry przyjaciel i okazja typu urodziny, czy
                    imieniny. A popielniczka byla cenna jesli bylo to autentyczne cudo niemieckiej
                    secesji :-)
                    • mamalilki Re: wytlumaczcie mi 23.01.08, 18:12
                      A co do Baltony, to iskrzy od samego poczatku i obydwoje o tym wiedza. I my
                      wiemy, ze oni wiedza :-) Jedna z najlepszych scen to kiedy Baltona czeka na
                      Pulpe na klatce schodowej po sylwestrze w ciemnej klatce schodowej. Ona marzy
                      zeby ona ja pocalowal, on tez by chcial ale obydwoje sie boja odslonic, wiec
                      graja w gierke pt. small talk. Znam swietnie takie zachowania, gralam w to ladne
                      dwa lata :-)
                      • lezbobimbo Re: wytlumaczcie mi 23.01.08, 18:52
                        O na Bohuna. Czy naprawde mezczyzni daja kobietom prezenty tylko jako rytual
                        tanca godowego? Czy naprawde nie chca po prostu ucieszyc znajomej?

                        Insza rzecz mie jeszcze bardziej dziwi: dlaczego Pulcheria nasza zbiera w ogóle
                        popielniczki? Przeciez nie pali. W tomach nowszych palenie jest najbardziej
                        naganne, a juz zwlaszcza gdy czyni to kobieta (co tez mie wpienia). W tak
                        zagraconym mieszkaniu jeszcze bezuzyteczne bibeloty - rozumiem jako ozdobe, ale
                        dlaczego nie rzezby czy wazony? O co chodzi z tymi zbiornikami na popiól?
                        • tygrys2112 Re: wytlumaczcie mi 24.01.08, 15:24
                          hm. byłam przekonana, że Pulpa pali :) Wprawdzie nie pamiętam żadnej
                          pojawiającej się sceny Pulpy z papierosem, ale ta popielniczka jakoś
                          narzuciła mi to skojarzenie, że Pulpa pali, no bo po co popielniczka?
                          Ale z drugiej strony Borejkowie by ją potępili. Więc już sama nie
                          wiem.

                          • the_dzidka Re: wytlumaczcie mi 25.01.08, 12:02
                            Paląca Pulpecja?! Zamilkłam od wstrząsu. Czegos takiego bym nie
                            wymysliła nigdy w życiu.
                            Idąc tym tropem, ja powinnam miec masę popielniczek, bo palę - a mam
                            jedną, od kilku lat tę samą :)
                            Dlaczego u licha Pulpa nie może tak po prostu kolekcjonować
                            popielniczek? Wpadło jej w ręce kilka ładnych, i to był początek
                            kolekcji. Po prostu.
                            • mamalilki Re: wytlumaczcie mi 25.01.08, 14:58
                              Taaa, ja na urodziny dostalam 3 lampki oliwne. Potem kazdy kto przychodzil
                              myslal ze je kolekcjonuje i dostawalam nastepne. Musialam wszystkie schowac,
                              zeby skonczyc z ta kolekcja.
                              • sowca Re: wytlumaczcie mi 25.01.08, 23:53
                                Osobiście podejrzewam, że Pulpecja dostała pierwszą popielniczkę od
                                rodziny, na tej samej zasadzie, wedle której mama Borejko dostała na
                                Gwiazdkę cudownie bezużyteczną pudernicę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka