Dodaj do ulubionych

Półprodukty

23.09.25, 18:54
Szukając dzisiaj w sklepie dobrego kimchi, przeszło mi przez myśl, że może te wszystkie przysmaki, które produkuje Patrycja w Pulpetowie, te rogaliki z polewą, twarożki, ciasta, kluski, zupy itd. to są w gruncie rzeczy…półprodukty?
Może Pulpa kupuje gotowe twarożki, warzywa ma w większości z ryneczku swoich tylko trochę, rogaliki z piekarni, kluski mrożone itd.
Jeśli tak, to jeszcze daje jej to szansę na obsłużenie kilkunastu osób.
Bo jeśli to nie są półprodukty, to pomaga jej Zgredek, innej opcji nie ma, jak już nie raz stwierdzano tutaj.
Obserwuj wątek
    • mackakisa Re: Półprodukty 23.09.25, 18:56
      Oczywiście Pulpa nie przyznaje się rodzinie, bo by ją wyklęli. Chociaż… miałaby wtedy spokój😉
    • ako17 Re: Półprodukty 23.09.25, 19:28
      mackakisa napisał(a):


      > Może Pulpa kupuje gotowe twarożki, warzywa ma w większości z ryneczku swoich ty
      > lko trochę, rogaliki z piekarni, kluski mrożone itd.
      > Jeśli tak, to jeszcze daje jej to szansę na obsłużenie kilkunastu osób.
      > Bo jeśli to nie są półprodukty, to pomaga jej Zgredek, innej opcji nie ma, jak
      > już nie raz stwierdzano tutaj.

      Trudno mi uwierzyć, żeby nie korzystała z półproduktów...
    • kocynder Re: Półprodukty 23.09.25, 20:02
      Z jednej stronny. Z drugiej - aby korzystać z półproduktów do karmienia takiej mini-armii to Flor faktycznie musiałby być synem ulubionego kuzyna sułtana Brunei... Bo ok, warzywa może nie jakieś upiornie drogie (choć nowalijki już ceny mają dość słone!), ale twaróg, gotowe np ciasto francuskie, te wszystkie kluchy itd - wbrew pozorom wcale nie wyjdą tanio jak do stołu ma zasiąść 10 osób.
      • ako17 Re: Półprodukty 23.09.25, 20:36
        kocynder napisała:

        > Z jednej stronny. Z drugiej - aby korzystać z półproduktów do karmienia takiej
        > mini-armii to Flor faktycznie musiałby być synem ulubionego kuzyna sułtana Brun
        > ei... Bo ok, warzywa może nie jakieś upiornie drogie (choć nowalijki już ceny m
        > ają dość słone!), ale twaróg, gotowe np ciasto francuskie, te wszystkie kluchy
        > itd - wbrew pozorom wcale nie wyjdą tanio jak do stołu ma zasiąść 10 osób.
        >
        toż wiadomo, że za coś, co ktoś zrobił, trzeba zapłacić. Patrycja samodzielnie lody kręci, to wiemy. I cukierki wytwarza.
        Ale wyobraź sobie, że musi też osobiście wykonać makaron na rosół dla 10 osób, poza obraniem włoszczyzny. A to tylko zupa, gdzie drugie? Ziemniaki obrać, kotletów natłuc czy namiesić, ogórki utrzeć na mizerię, śmietanę doprawić.
        Dobra, to mamy obiad. Ale tam jest przecież kilka innych posiłków w ciągu dnia: śniadanie, podwieczorek, kolacja. I co, do bigosu osobiście kapustę kisi i udeptuje, a kiełbasę też sama robi?
        Mleko przecież też musi kupować, tylko pewnie nie uhate, a od krowy. Ale żeby sama robiła śmietanę, masło, czy twaróg - może i się zdarza, ale raczej sporadycznie.
        Nie no, niemożliwe, żeby sama jedna dawała radę zrobić to całe wielkie żarcie od całkowitych podstaw, od np. zawiezienia zboża do młyna...
        • kocynder Re: Półprodukty 23.09.25, 20:57
          W sumie... Wszystko rozbija się o rozgraniczenie co jest jeszcze surowcem a co półproduktem.
          Dobra, obiad: powiedzmy zupa jarzynowa, schabowe, kartofle i mizeria. Warzywa własne? Surowiec. Ale jeśli z mrożonki? Ja tam na łeb z wysoka nie upadłam, jak mam na obiedzie dwie dodatkowe osoby (czyli stołowników sztuk 5) to ani mi się śni pieprzyć w skrobanie tych kilogramów warzywek - kupuję mrożonkę - w "moim" sklepie mają bardzo dobrą mieszankę - i styknie. Bulion można miec własny, zrobiony wcześniej i zamrożony. Jeszcze surowiec (w końcu zrobiony własnoręcznie) czy już półprodukt (zamrożony/zawekowany)? Niech będzie, zupa jest. Drugie. Mięso - w "moim" mięsnym dziewczyny nie tylko kroją ładne, w miarę równe kotlety, ale też mają maszynę, która na życzenie klienta te kotlety "rozdeptuje" - geniusz jakiś to wymyślił! I to bez dodatkowych opłat! Więc ok, kupuję schab, proszę stosowną ilość kotletów, od razu na miejscu rozdeptanych. W domu muszę je tylko posolić, popieprzyć, opanierować i usmażyć. Kartofle... Jak ograniczyć sobie robociznę? Mam! Kupuję mrożone frytki, stosownie szybciej wywalam na blachę, obsypuję ziołami, solą, skrapiam oliwą i "ziuuu" do piecyka. Ogórki dziabię na plasterki robotem. Mam takie coś, że się przykręca tarczę i to samo tnie na plasterki wybranej grubości. Wygląda jak sokowirówka trochę, od góry ma taki "wlot" a na dole miskę. Od góry się wkłada ogórka (obranego i np przekrojonego na pół, albo na ćwiartki) a na dole wylatują gotowe pół albo ćwierćplasterki. Śmietana czy jak kto woli vinegret to minuta i nie ma co liczyć.
          Pytanie co z tego uznamy za surowce a co za półprodukty? Udeptane w sklepie kotlety? Frytki z mrożonki? W końcu to zwykłe ziemniaki, tylko kupione w wersji podziabanej i zamrożonej... ;)
          Też nie wierzę, w "samorobność". Ok, część pewnie tak, ale makaron (kupiona w promocji lidlowej Lubella), pomidory z Biedronki, twarożek - Strzałkowo lub Jana itp.
      • mackakisa Re: Półprodukty 23.09.25, 20:39
        Już pal licho że nie wyjdzie tanio - Florkowie i tak wydają fortunę na te 10 osób.
        Bardziej mam na względzie zdrowie Patrycji, jak ktoś słusznie zauważył urabiała się po łokcie w kuchni, w skwarze.
        • weruczka Re: Półprodukty 23.09.25, 20:46
          Bidula całe życie miała zapewne wyrzuty sumienia, że porzuciła rodzinę (wyprowadziła się), to teraz urabia się po łokcie, żeby to odpokutować.
      • mircja Re: Półprodukty 23.09.25, 21:42
        kocynder napisała:

        Bo ok, warzywa może nie jakieś upiornie drogie (choć nowalijki już ceny m
        > ają dość słone!), ale twaróg, gotowe np ciasto francuskie, te wszystkie kluchy
        > itd - wbrew pozorom wcale nie wyjdą tanio jak do stołu ma zasiąść 10 osób.
        >
        Wątpię, żeby finansowo opłacało się robić samemu twaróg, jeśli ktoś nie ma krów w gospodarstwie.
        • ako17 Re: Półprodukty 24.09.25, 08:30
          mircja napisała:

          > kocynder napisała:
          >
          > Bo ok, warzywa może nie jakieś upiornie drogie (choć nowalijki już ceny m
          > > ają dość słone!), ale twaróg, gotowe np ciasto francuskie, te wszystkie k
          > luchy
          > > itd - wbrew pozorom wcale nie wyjdą tanio jak do stołu ma zasiąść 10 osób
          > .
          > >
          > Wątpię, żeby finansowo opłacało się robić samemu twaróg, jeśli ktoś nie ma krów
          > w gospodarstwie.

          A skąd wiesz, że nie ma?
          Może są, tylko tak jak Monika na weselu Józka, lub (to już moja interpretacja) kotek Mili ;)
          • minerwamcg Re: Półprodukty 24.09.25, 09:01
            Cały czas tańczą? :)
            • mackakisa Re: Półprodukty 24.09.25, 10:33
              Wyobraziłam sobie krowy, które cały czas tańczą, a Pulpa gania za nimi, żeby trochę mleka złapać.🤣
            • hawoy76 Re: Półprodukty 24.09.25, 16:07
              A nie było takiej krowy aby gdzieś w Mary Poppins?
              • mackakisa Re: Półprodukty 24.09.25, 17:22
                Kurczę, pamiętam pingwinki co podawały Mary i Bertowi lody…
                Krowy sobie nie przypominam
                • mircja Re: Półprodukty 24.09.25, 17:44
                  Te pingwinki to chyba były w filmie, a nie w książce?
              • bupu Re: Półprodukty 24.09.25, 20:50
                hawoy76 napisał(a):

                > A nie było takiej krowy aby gdzieś w Mary Poppins?


                Pamiętam tylko krowę która przeskoczyła księżyc. Krowy samodojącej ani trochę
                • mircja Re: Półprodukty 24.09.25, 20:57
                  bupu napisała:

                  >
                  > Pamiętam tylko krowę która przeskoczyła księżyc. Krowy samodojącej ani trochę
                  >
                  Tu chyba nie chodziło o samodojącą, tylko taką, która nie mogła przestać tańczyć, bo spadająca gwiazda przykleiła jej się do rogu. No i właśnie przeskoczyła przez księżyc, żeby się tej gwiazdy pozbyć.
                  • hawoy76 Re: Półprodukty 25.09.25, 11:20
                    O to to.
          • bupu Re: Półprodukty 24.09.25, 10:51
            ako17 napisała:

            > mircja napisała:
            >
            >
            > > Wątpię, żeby finansowo opłacało się robić samemu twaróg, jeśli ktoś nie m
            > a krów
            > > w gospodarstwie.
            >
            > A skąd wiesz, że nie ma?
            > Może są, tylko tak jak Monika na weselu Józka, lub (to już moja interpretacja)
            > kotek Mili ;)

            W sumie, skoro mogą mieć konie typu stealth, których nikt nigdy na pastwisku nie widział, to mogą i niewidzialne, samodojne krowy.
    • weruczka Re: Półprodukty 23.09.25, 20:40
      Mnie też zastanawia kto po tylu ludziach sprząta i kiedy. Robienie wszystkiego "from scratch", opieka nad gospodarstwem, regularne sprzątanie. A przy tym czas z rodziną, dziećmi, czytanie książek. Wątpię czy to byłoby fizycznie możliwe.
      • kocynder Re: Półprodukty 23.09.25, 20:59
        "Wątpię czy to byłoby fizycznie możliwe."

        Nie byłoby. Ktoś mógłby się poświęcić i wyszukać jak najwięcej danych o "dniu" Pulpy? Dałoby się wyliczyć ile liczy sobie jej doba?
      • bupu Re: Półprodukty 24.09.25, 11:30
        weruczka napisał(a):

        > Mnie też zastanawia kto po tylu ludziach sprząta i kiedy. Robienie wszystkiego
        > "from scratch", opieka nad gospodarstwem, regularne sprzątanie. A przy tym czas
        > z rodziną, dziećmi, czytanie książek. Wątpię czy to byłoby fizycznie możliwe.

        Co Pulpa ma do roboty:

        Gotowanie na armię ludzi, wszystko domowe i temy recami. Większość praco- i czasochłonna.

        Nakrywanie do stołu i sprzątanie po posiłku. To z reguły odwala Pulpa, siostry się podłączają jak mają w tym interes.

        Zmywanie po tej hordzie. Owszem, jest zmywarka, ale do niej też trzeba załadować, uprzednio opłukawszy, potem trzeba wyjąć, po niektórych trzeba zbierać naczynia po całej chałupie...

        Obsługa seniorów. Ignac prędzej z głodu i pragnienia zejdzie niż zaopatrzy się w cokolwiek sam.

        Sprzątanie ogromnego domu, po którym kłębią się stada ludzi.

        Pranie. Przy tej hordzie tkwiących tam ludzi i podrzucanym Juleczku pralka tam musi chodzić non stop.

        Uprawa ogródka. Jak nie trzeba podlać to trza opielić, przerwać, rozsadzić, podwiązać...

        Obrządek kur. Codziennie, dzień w dzień. Nie ma zmiłuj. Woda, pasza, jak mają się nieść, czyszczenie poideł i karmideł, tak raz na tydzień ścielenie w kurniku i zwłaszcza gniazdach.

        Obrządek psów. One chcą jeść, one chcą pić. O spacerach nie wspomnę bo ewidentnie te psy zabawiają się same.

        Zakupy. Przy tym stadzie albo kilka razy w tygodniu, albo raz, ale OGROMNE.

        Rachunki i dopłaty, wiemy że to działka Pulpeta, chociaż gabinet i komputer w nim są Flobrego, który się papierami nie zajmuje. Na co babie gabinet przecież, ma kuchnię, niech nie marudzi.

        Sady, kto zarządza sadami? To kupa roboty, owoce same się nie sprzątną, pracowników trzeba wynająć, opłacić, owoc sprzedać, rachunkowość odpracować... Kto to robi, Pulpa, jedną ręką gniotąc ciasto a drugą grając w Dixit?

        Pomijam, że widzimy ich latem mnóstwo razy, w WdO i F jest środek sezonu na wiśnie, tymczasem Pulpa plantatorka kupuje na własny użytek i nie przejmuje się tym, że jej piniądz na drzewach spleśniał. W S jest ten moment kiedy się porzeczki zbiera, tyle że nie w Pulpetowie. CZ to początek sezonu na jabłka, ale znowu, nie u Pulpów. Tam NIKT, NO ŻODYN nigdy nie zebrał jednego bodaj owocka w celu innym niż karmienie rodziny.

        Nie widzę tu w ogóle miejsca na pracę zawodową, taką za, rozumicie, piniądz, który może i gupi bo tonie, ale jednak jest niezbędny. Pulpa oprócz powyższego jeszcze i czyta, zabawia familię, siedzi na forach kulinarnych i pomaga sąsiadom z dopłatami, Flor w chwilach wolnych od miziania koni i budowania stajen potajemnie ociepla sąsiadki, protestuje przeciwko spalarniom i remontuje R5. Żadnego z nich nie widzimy przy czynnościach zarobkowych. NIGDY.

        Z CZEGO ONI ŻYJĄ?!
        • mircja Re: Półprodukty 24.09.25, 11:44
          bupu napisała:

          >
          > Co Pulpa ma do roboty:
          >
          Ale chyba się jakoś dzielą pracą z Florkiem, a nie że to wszystko tylko na jej głowie? W szczególności - co Florek ma do roboty? No i dzieci jak są na miejscu to pewnie też pracują, bo na wsi nie widziałam jeszcze, żeby nastoletnie dzieci mogły nie pracować w gospodarstwie.
          • bupu Re: Półprodukty 24.09.25, 12:31
            mircja napisała:

            > bupu napisała:
            >
            > >
            > > Co Pulpa ma do roboty:
            > >
            > Ale chyba się jakoś dzielą pracą z Florkiem, a nie że to wszystko tylko na jej
            > głowie?

            Z opisów w książkach wynika, że owszem, to co wyliczyłam jest na Pulpy głowie. Co do panienek Górskich, to wg. Nory podobno jakieś obowiązki mają, ale widzimy jak pomagają matce słownie RAZ na cały cykl, sadząc sałatę w Sprężynie. W takiej np. CZ nie widzimy ich przy pracach domowych wcale. Przy pracach godsodarskich wcale Nora nawet własnego psa nie karmi.

            W szczególności - co Florek ma do roboty?

            Konie, opylanie porzeczek, budowa stajen. O tych pracach nam wiadomo.

            No i dzieci jak są na miejscu
            > to pewnie też pracują, bo na wsi nie widziałam jeszcze, żeby nastoletnie dziec
            > i mogły nie pracować w gospodarstwie.

            No to popatrz na panienki Górskie. Uważnie.
          • tt-tka Re: Półprodukty 24.09.25, 13:09
            mircja napisała:

            > bupu napisała:
            >
            > >
            > > Co Pulpa ma do roboty:
            > >
            > Ale chyba się jakoś dzielą pracą z Florkiem, a nie że to wszystko tylko na jej
            > głowie?

            Chyba sie dziela, ale nie w domu. Kuchnia - Pulpa, stolowy - Pulpa, zakupy - Pulpa. Flora ruszajacego do sklepu po raz ostatni widzielismy w Sprezynie. Lata temu znaczy.

            >W szczególności - co Florek ma do roboty?

            Postukuje mlotkiem w stajni. Ociepla (odleglym) sasiadom. Protestuje w sprawie spalarni. Uprawia hobby chrobrowe. Po wielkiemu cichu przesiaduje na ciachach w Wisience. Kiedys tam opylal, ale to tez dawno temu.

            >No i dzieci jak są na miejscu
            > to pewnie też pracują, bo na wsi nie widziałam jeszcze, żeby nastoletnie dziec
            > i mogły nie pracować w gospodarstwie.

            Na wsi to i ja nie widzialam, ale w ksiazkach MM ostatnio dzieci przy pracy to znowu Sprezyna, kiedy pomagaly Pulpie sadzic salate.
            • mircja Re: Półprodukty 24.09.25, 13:19
              tt-tka napisała:

              > Na wsi to i ja nie widzialam, ale w ksiazkach MM ostatnio dzieci przy pracy to
              > znowu Sprezyna, kiedy pomagaly Pulpie sadzic salate.
              >
              No jeszcze Nora narzekała w CZ, że teraz spadło na nią zbyt wiele pracy, od kiedy Ani pozwalają się od niej migać. Czyli jakąś pracę musiała wykonywać, i Ania również, zanim się okazało, że została przyjęta na japonistykę.
              • tt-tka Re: Półprodukty 24.09.25, 13:35
                Doszla obsluga starcow do wszystkiego, co bylo wczesniej. Te pryki nawet brudnych szklanek nie odniosa do kuchni !
                Tyle ze wlasnie, Ania odmowila zasuwania, Nora uciekla do ciotki, wracamy do punktu wyjscia - Pulpa z tym calym domowym sajgonem musi sobie radzic sama.
              • bupu Re: Półprodukty 24.09.25, 14:02
                mircja napisała:

                > tt-tka napisała:
                >
                > > Na wsi to i ja nie widzialam, ale w ksiazkach MM ostatnio dzieci przy pra
                > cy to
                > > znowu Sprezyna, kiedy pomagaly Pulpie sadzic salate.
                > >
                > No jeszcze Nora narzekała w CZ, że teraz spadło na nią zbyt wiele pracy, od ki
                > edy Ani pozwalają się od niej migać. Czyli jakąś pracę musiała wykonywać, i Ani
                > a również, zanim się okazało, że została przyjęta na japonistykę.


                Tyle że ani razu Nory przy żadnych pracach domowych nie widzimy.
        • ako17 Re: Półprodukty 24.09.25, 11:53
          bupu napisała:


          > Obrządek psów. One chcą jeść, one chcą pić. O spacerach nie wspomnę bo ewidentn
          > ie te psy zabawiają się same.

          O, nieprawda! Z zającem! ☹

          >
          > Zakupy. Przy tym stadzie albo kilka razy w tygodniu, albo raz, ale OGROMNE.

          I tak się nie uda kupić wszystkiego na tydzień. Zawsze czegoś zabraknie, np. ktoś wyżarł jogurt, przeznaczony do sosu, albo się wydawało, że jest zapas mąki/ oleju/ cukru, a tu - nie ma. Wtedy, rozumiem, Józek zapyla na rowerze do sklepu pani Kasi?
          >
          > Rachunki i dopłaty, wiemy że to działka Pulpeta, chociaż gabinet i komputer w n
          > im są Flobrego, który się papierami nie zajmuje.

          I co z tego, i tak tam Gaba siedzi i pisze maile do sióstr.

          Na co babie gabinet przecież,
          > ma kuchnię, niech nie marudzi.

          Myślę, że samo pomieszczenie da się obronić, tylko nomenklatura jest nieodpowiednia. Florek wszak nie siedzi w tym gabinecie non-stop, zatem Pulpa spokojnie może korzystać. Tyle, że to nie powinien być gabinet Flora, tylko po prostu - gabinet/ biuro domowe.
          >
          > Sady, kto zarządza sadami? To kupa roboty, owoce same się nie sprzątną, pracown
          > ików trzeba wynająć, opłacić, owoc sprzedać, rachunkowość odpracować... Kto to
          > robi, Pulpa, jedną ręką gniotąc ciasto a drugą grając w Dixit?

          Myślę, że autorka najzwyczajniej w świecie zakłada, że wszyscy tam pomagają, młodzież śmiga po drzewach, reszta pod drzewami. A że o tym nie pisze? Po co, to nieciekawe/ oczywiste. Aaale gra w Dixit, albo jedzenie, albo ględy, pardon, przemowy przeplatane cytatami starego Ignaca ooo! to jest ciekawe dla Dziecka Literackiego.
          >

          >
          > Nie widzę tu w ogóle miejsca na pracę zawodową, taką za, rozumicie, piniądz, kt
          > óry może i gupi bo tonie, ale jednak jest niezbędny. Pulpa oprócz powyższego je
          > szcze i czyta, zabawia familię, siedzi na forach kulinarnych i pomaga sąsiadom
          > z dopłatami, Flor w chwilach wolnych od miziania koni i budowania stajen potaje
          > mnie ociepla sąsiadki, protestuje przeciwko spalarniom i remontuje R5. Żadnego
          > z nich nie widzimy przy czynnościach zarobkowych. NIGDY.
          >
          > Z CZEGO ONI ŻYJĄ?!

          Nigdy nie będę w stanie tego pojąć.
          >
        • kocynder Re: Półprodukty 24.09.25, 17:51
          "Z CZEGO ONI ŻYJĄ?!"

          Ja już dawno doszłam do wniosku, że Flor jest nieślubnym synem szejka Brunei czy innego Dubaju, któryż to nieślubny ojciec w zamian za trzymanie się z dala tego "syna niewiernej" (nie w sensie zdradzającej ino "nie - muzułmanki) przelewa mu kwotę równą godzinnej erupcji ropy miesięcznie, z czego Flor w Polsce może zabawiać się w zalesianie, podkupować Niemcom place pod hipermarket, oraz mieć w zadzie pracę zawodową. Pozoruje powyższą wyłącznie celem uniknięcia fiskusa i głupich pytań typu "Z czego żyjesz?" - odpowiedź prosta: "No jak to, mam etat w Lasach Państwowych!" - podczas gdy tenże etat jest fikcją...
          • ako17 Re: Półprodukty 24.09.25, 19:32
            kocynder napisała:

            > "Z CZEGO ONI ŻYJĄ?!"
            mieć
            > w zadzie pracę zawodową. Pozoruje powyższą wyłącznie celem uniknięcia fiskusa i
            > głupich pytań typu "Z czego żyjesz?" - odpowiedź prosta: "No jak to, mam etat
            > w Lasach Państwowych!" - podczas gdy tenże etat jest fikcją...
            >
            Aha... A on ma ten etat w Lasach Państwowych? Bo nic mi o tym nie wiadomo.
            Są jakieś cycate na ten temat?
            Bo jedyne, co sobie przypominam na twardo, to:
            - łażenie po bagnach z Patrycją
            - Patrycja studiuje leśnictwo, ukończyła chyba pierwszy rok
            - Flor zalesia nieużytki

            Oczywiście, można się spodziewać, że oboje ukończyli studia leśnicze (oh, jakże mi to pasuje do Pulpy!) oraz że któreś z nich, może oboje, zostali zatrudnieni w zawodzie. Ale czy mamy potwierdzenie w tekście?
            • kocynder Re: Półprodukty 24.09.25, 19:55
              A nie, w tekście to nie wiem. :D Pamiętam mgliście, że Flor chyba poszedł na leśnictwo, bo mu WKU groziła, a Pulpa za nim.
              Z tym, że w mojej teorii on NIE MA de facto żadnego etatu, żyje z tej kasy za ropę naftową tatusia, a tylko głośno MÓWI, że ma etat, żeby mu nikt nie truł. Ewentualnie po jakiejś znajomości załatwił sobie (możliwe, że specjalnie dla niego utworzone) stanowisko jakiegoś młodszego referenta do liczenia brzóz w buczynie, albo czegoś równie nonsensownego, aby coś tam na papierze mieć. Możliwe, że nawet nie w Lasach Państwowych tylko w jakiejś podspółce całkiem prywatnej.
          • bupu Re: Półprodukty 24.09.25, 20:01
            kocynder napisała:

            > "Z CZEGO ONI ŻYJĄ?!"
            >
            > Ja już dawno doszłam do wniosku, że Flor jest nieślubnym synem szejka Brunei cz
            > y innego Dubaju, któryż to nieślubny ojciec w zamian za trzymanie się z dala te
            > go "syna niewiernej" (nie w sensie zdradzającej ino "nie - muzułmanki) przelewa
            > mu kwotę równą godzinnej erupcji ropy miesięcznie, z czego Flor w Polsce może
            > zabawiać się w zalesianie, podkupować Niemcom place pod hipermarket, oraz mieć
            > w zadzie pracę zawodową. Pozoruje powyższą wyłącznie celem uniknięcia fiskusa i
            > głupich pytań typu "Z czego żyjesz?" - odpowiedź prosta: "No jak to, mam etat
            > w Lasach Państwowych!" - podczas gdy tenże etat jest fikcją...
            >

            Jaki etat, w jakich Lasach, Flobry w Lasach nigdy nie pracował, chociaż i on i Pulpet są po leśnictwie. Studia skończył w 96, o ile dobrze rachuje, ale w CR siedzi z Pupą w Bieszczadach, zwalając na Tomcia kwiaciarnię. Jakoś pomiędzy 1999 a 2004 udziały w kwiaciarni sprzedał i wyniósł się na wieś gdzie kupił własny kawałek ziemi. Ani sekundy w Lasach nie pracował.
            • kocynder Re: Półprodukty 24.09.25, 20:10
              Ale ja się nie upieram, że pracował! Jak już wyłożyłam Ako powyżej - on tylko MÓWI, że pracuje. Czy w Lasach Państwowych, czy jakiejś "leśnej" podspółce. Ba, może nawet i sobie załatwił utworzenie stanowiska w takiej prywatnej spółce, żeby mieć te wszystkie ubezpieczenia (które sam sobie opłaca), a serio to żyje z tego, co mu tatuś Z Brunei czy tam Dubaju za erupcję ropy naftowej wysyła. Etat to tylko przykrywka.
            • ako17 Re: Półprodukty 24.09.25, 20:28
              bupu napisała:


              > i on i
              > Pulpet są po leśnictwie.

              Ja tylko uprzejmie poproszę o twarde info z tekstu, że Florek studiował leśnictwo i że te studia ukończył.
              Bo to, że miał upodobanie do przyrody (łaził po bagnach czy innych Bieszczadach) oraz że Patrycja studiowała leśnictwo, to pamiętam i jak trzeba będzie, to cycatych poszukam.

              Jasne, z powyższych można domniemywać, że leśnictwo i studiował (a Pulpa poszła za nim, no sama by raczej na ten pomysł nie wpadła) i ukończył, skoro zdecydował się osiąść na wsi, olać kwiaciarnię i, po względnym okrzepnięciu własnego domu i gospodarstwa (he he), zająć się zalesianiem nieużytków.
              Tym niemniej, czy jest coś o tym w tekście, czy Dziecko Literackie ma się tego domyślać?
              • bupu Re: Półprodukty 24.09.25, 20:49
                ako17 napisała:

                > bupu napisała:
                >
                >
                > > i on i
                > > Pulpet są po leśnictwie.
                >
                > Ja tylko uprzejmie poproszę o twarde info z tekstu, że Florek studiował leśnict
                > wo i że te studia ukończył.
                > Bo to, że miał upodobanie do przyrody (łaził po bagnach czy innych Bieszczadach
                > ) oraz że Patrycja studiowała leśnictwo, to pamiętam i jak trzeba będzie, to cy
                > catych poszukam.
                >
                > Jasne, z powyższych można domniemywać, że leśnictwo i studiował (a Pulpa poszła
                > za nim, no sama by raczej na ten pomysł nie wpadła) i ukończył, skoro zdecydow
                > ał się osiąść na wsi, olać kwiaciarnię i, po względnym okrzepnięciu własnego do
                > mu i gospodarstwa (he he), zająć się zalesianiem nieużytków.
                > Tym niemniej, czy jest coś o tym w tekście, czy Dziecko Literackie ma się tego
                > domyślać?
                >
                >


                Noooo więc jest tylko zapowiedź Flobrego w Pulpecji, że będzie studiował leśnictwo zaocznie. A potem nic.
          • rrumcajsowa Re: Półprodukty 30.09.25, 22:35
            kocynder napisała:

            > "Z CZEGO ONI ŻYJĄ?!"
            >
            > Ja już dawno doszłam do wniosku, że Flor jest nieślubnym synem szejka Brunei cz
            > y innego Dubaju, któryż to nieślubny ojciec w zamian za trzymanie się z dala te
            > go "syna niewiernej" (nie w sensie zdradzającej ino "nie - muzułmanki) przelewa
            > mu kwotę równą godzinnej erupcji ropy miesięcznie, z czego Flor w Polsce może
            > zabawiać się w zalesianie, podkupować Niemcom place pod hipermarket, oraz mieć
            > w zadzie pracę zawodową. Pozoruje powyższą wyłącznie celem uniknięcia fiskusa i
            > głupich pytań typu "Z czego żyjesz?" - odpowiedź prosta: "No jak to, mam etat
            > w Lasach Państwowych!" - podczas gdy tenże etat jest fikcją...
            >

            Mam pewną koncepcję, tłumaczącą zarówno finanse Pulpy i Flora, jak i tajemnicę utrzymania ich gospodarstwa. Podobno najbardziej dochodowym interesem jest handel ludźmi.
            W jednym ze swoich lasków na jednym ze swoich hektarów Pulpostwo mają kilka baraczków (pawilonów?). Tam za dnia śpią obcokrajowcy, którzy w nocy obrabiają hektary i produkują żywność na potrzeby Borejklanu. Górscy inkasują piniondz od każdego, paszporty Pulpa trzyma w szufladzie. Jak już cudzoziemiec odpracuje koszty swojego utrzymania i nieco się zużyje, jest przerzucany dalej na zachód, a jego miejsce zajmuje nowy.
    • tt-tka Re: Półprodukty 23.09.25, 21:04
      mackakisa napisał(a):

      > Może Pulpa kupuje gotowe twarożki, warzywa ma w większości z ryneczku swoich ty
      > lko trochę,

      Z ryneczku tez trzeba oskrobac, umyc i posiekac. A wczesniej dowiezc.

      rogaliki z piekarni, kluski mrożone itd.

      Chyba bysmy to zauwazyli, kiedy te swoja ogromna zamrazare oprozniala, by zrobic miejsce dla wisni ?

      Kupowanie oszczedziloby czesc pracy, ale po zakupy ktos musialby ganiac co dzien, albo co drugi. Nie stwierdzono, by tak bylo.


      > Jeśli tak, to jeszcze daje jej to szansę na obsłużenie kilkunastu osób.
      > Bo jeśli to nie są półprodukty, to pomaga jej Zgredek, innej opcji nie ma, jak
      > już nie raz stwierdzano tutaj.


      *ponuro* jest inna opcja. Corki wcale nie przebywaja w Hiszpanii na obozie, tylko zamkniete w piwnicy kreca te ciasta, kroja makarony i gniota kluchy....

      PS ta czwarta kropka w trzykropku to kropka nienawisci !
      • mackakisa Re: Półprodukty 24.09.25, 05:58
        Może jest druga, tajemna zamrażarka? Właśnie w piwnicy, ale zawartość jest używana tylko wtedy, gdy Ania i Nora opadną kompletnie z sił.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka