Dodaj do ulubionych

Jak to z higieną było?

09.07.10, 11:39
W wielu książkach u LMM przewijają się wątki, że ktoś był schludny,
czysty, itd... Ale jak przychodzi co do czego, to wieczorem tylko
twarz mył. Jedna z bohaterek opowiadania mówi, że cały dzień smażyła
konfitury w gorącej kuchni i wieczorem była bardzo zmęczona, ale się
przebrała w czystą sukienkę, bo nie chciała być zaniedbana. Ja wiem,
że nie mieli tam prysznicy, ale przecież woda i miski były! A może
po prostu nie wypadało pisać o czymś innym niż mycie twarzy?
Jak już tu jestem, to chciałam Was o coś zapytać. Otóż wydawało mi
się, że znam książki o Ani niemal na pamięć. Jednak niedawno
odświeżyłam sobie "Anię ze Złotego Brzegu" i jest tam mowa o
parach, które Ania skojarzyla. Zupełnie nie mogę przypomnieć sobie
Stephena Clarka i Prissie Gardner. W której książce Ania ich
skojarzyła? Byłabym wdzięczna za informację.
Obserwuj wątek
    • pontecorvo Re: Jak to z higieną było? 09.07.10, 12:22
      Myślę że temat kąpieli całego ciała należy właśnie do tych tabu. Tak jak LMM nie
      poruszyłaby tematu miesiączki, potrzeb fizjologicznych (nocniki w sypialniach),
      seksu w szerszym zakresie niż pocałunek w szyję, tak i kwestia wymycia ciała
      była czymś, o czym nie wypada pisać. W sumie to głupio, bo skoro te książki dla
      młodych dziewcząt miały też cel dydaktyczny, to i sprawy higieny mogłyby być
      gdzieś tam poruszone...
      • sowca Re: Jak to z higieną było? 17.07.10, 01:05
        Zgadzam się z Pontecorvo.
        A historia Prissy i Stefana była w "Opowieściach z Avonlea", pod
        tytułem bodajże: "Jak Stefan Clark ubiegał się o rękę Prissy
        Strong". Bardzo lubię tę opowieść, a szczególnie postać złej
        siostry, bo rzeczona Prissy doprowadzq mnie do szału.
        • mela54 Re: Jak to z higieną było? 17.07.10, 16:07
          Dzięki, Sowco. A historia z Prissy i Stefanem to ta , w której oni
          pobrali sie przez okno? Teraz rozumiem dlaczego ich nie kojarzyłam.
          Oni są bohaterami jednego z opowiadań "Opowieści z Avonlea"
          albo "Pożegnanie z Avonlea", a tego tak dobrze nie znam jak cyklu o
          Ani.
      • zia_stesso_male Re: Jak to z higieną było? 06.02.14, 13:38
        I jeszcze pocałunek za uchem - który przejmuje dreszczem! :D
        Cóż w innych czasach żyjemy - wtedy nie pisało się o "tych sprawach" [takich jak, np. miesiączka] wprost! Co jednak może niejako kolidować z tym, że w co najmniej kilku opowiadaniach, książkach L.M.M. poruszała wątek nieślubnych dzieci! Choćby w opowiadaniu "Każdy własnym językiem" z tomu "Opowieści z Avonlea", czy w "Dzbanie ciotki Becky" [także "W pajęczynie życia" - zależy od tłumacza]...
    • ajakajadwa Re: Jak to z higieną było? 27.07.10, 18:17
      O higienie wątek był. Pozwolę sobie przywłaszczyć opinie innych.
      Kanada jest krajem o surowym klimacie. W XIX wieku łazienek z wodą z
      kranu raczej nie posiadano. kibelków z wygodnym sedesem, miękkim
      papierem do pupci oraz stosem ciekawych gazet też nie. Mniemam, że
      ogrzewano oszczędnie. Poza tym te warstwy mega ciężkich sukien,
      halek... Jednym słowem przeszkody niczym śniegi Antarktydy. Na
      dodatek te podłogi w Srebrnym Nowiu posypywane piaskiem. Dobrze
      pamiętam?
      Znałam rodzinę, która mieszkała w drewnianym domu, otoczonym
      piaszczystymi drogami. Podczas deszczu tworzyło się błoto. Do mycia
      służyła miska, do drewnianej wygódki szło się na drugi koniec
      podwórka wśród odgłosów uwiązanych do budy ogromnych psów. Dom
      ogrzewano piecem trocinowym. O stanie higienicznym gospodarstwa i
      mieszkańców nie napiszę.
      Myślę, że łatwo mówić o czystości jak ma się wodę w kranach (jeszcze
      kiedyś i wodomierzy nie było) i temperaturę adekwatną do warunków
      pogodowych.
      Z drugiej strony Maryla była czysta. Ale czy w dzisiejszych czasach
      opinia by przetrwała?
      A może faktycznie o tym nie pisano bo: pobudzałoby to wyobraźnie
      (Mateusz kąpiący się po powrocie z pola), było to tak naturalne jak
      umycie zębów, o którym nie czytam w każdej współczesnej książce
      tylko co trzeciej.
      • kooreczka Re: Jak to z higieną było? 29.07.10, 17:20
        Myślę, że Maryla dałaby radę. Przede wszystkim kalosze- takie duże, zakładane na
        buty właściwe, zdejmowane przed wejściem do domu ( u mojej prababci były
        oddzielne pary na pole i do stajni), fartuchy do pracy, wreszcie oddzielenie
        części gospodarczej i mieszkalnej domu (drzwi kuchenne). W misce, nie mówiąc o
        balii, da się umyć całkiem sprawnie. Może nie było tak pachnąco jak dzisiaj, ale
        o czystość i higienę dbano.
        Tego nie opisywano, tak jak dzisiaj nie pisze się o każdej wyprawie do
        supermarketu- to czytelniczka znająca realia sama sobie dośpiewywała.
      • cahir4 Re: Jak to z higieną było? 05.08.10, 13:37
        Jest w Ani z Avonlea opis pucowania Tadzia. I jak to potem z dumą
        Ania wprowadziła do koscioła czyste, wymyte chłopię. I myślę, że
        właśnie taki cotygodniowy, niedzielny charakter miał rytuał
        dokładnego mycia. Mycie w misce, konieczność grzania wody w
        garach... może to i mogło iść sprawnie, ale np. przy dziewięciorgu
        mieszkańców Złotego Brzegu... Raczej była to duża operacja i raczej
        ta sama woda służyła więcej niż jednemu użytkownikowi.

        A zmęczona Rilla na pewno nie urządzała sobie kąpieli w cudzym domu.
        Po prostu poszła spać. Brudna? Szczerze mówiąc, nie wiem, czy czuła
        się brudna. Potrzeba codziennej czy nawet częstszej kąpieli (po
        ubrudzeniu się, po wysiłku) wydaje nam się dzisiaj oczywista, ale,
        jak spojrzeć w przeszłość, to okazuje się być skutkiem stosunkowo
        nowych zwyczajów (i warunków). Pamiętam dom wczasowy w Kłajpedzie na
        początku lat 90-tych. Toalety z umywalkami przy pokojach, więc nie
        taki najniższy, jak na tamte czasy, standard. Prysznice wspólne w
        piwnicy. A na drzwiach rozpiska: mężczyźni: poniedziałek, środa,
        piątek, niedziela; kobiety: wtorek, czwartek, sobota.
        I z drugiej strony mapy: książka biograficzna o ś.p. Dianie de domo
        Spencer. Szkoła z internatem dla panien ze zdecydowanie dobrych
        brytyjskich domów, lata 70-te XX-wieku. Regulamin ustalał prysznic
        co drugi dzień (o ile dobrze pamiętam) i mycie głowy raz w tygodniu
        (może dwa). Nie: co najmniej. Dokładnie. I główna bohaterka
        nieustannie popadała w konflikt z władzami szkoły i regulaminem, bo
        mniała gorszacą fanaberię, by brać prysznic codziennie. O czym autor
        książki pisał z niekłamaną dezaprobatą.

        Nie wyobrażamy sobie życia bez szczoteczki do zębów, a takie
        szczoteczki (z naturalnego włosia) pojawiły się za oceanem w masowej
        produkcji dopiero w 1885 r. En-wiki twierdzi, że w USA nie były w
        powszechnym użyciu przed II wojna światową.

        A wiek XIX był z higieną tak sobie. Dużo gorzej ponoć niż np.
        średniowiecze.
        • klymenystra Re: Jak to z higieną było? 07.08.10, 08:19
          Polecam "Historie brudu". Sredniowiecze, wbrew pozorom, bylo dosyc czysta epoka- ludzie chodzili do lazni, kapali sie itd. Dopiero w renesansie zaczal sie brud.
          A propos szczoteczek do zebow: w ksiazce Londona "Martin Eden" jest opis, jak glowny bohater, marynarz bez wyksztalcenia, ktory chce podbic serce panny z dobrego domu i to z magisterium, zaraz na poczatku kupuje sobie szczoteczke do zebow, zeby sie upodbnic do jej sfery.
          O ile wiem, to uzycie skorki chleba zamiast szczoteczki bylo powszechne jeszcze bardzo dlugo.
          • yo-a-ko Re: Jak to z higieną było? 07.08.10, 17:39
            "Historia brudu" - tytuł brzmi cudnie! :-)
            Ja zaś polecam "Myć się czy wietrzyć - czyli dramatyczne dzieje higieny".
            Czytałam ją już jakiś czas temu, niemniej pamiętam ogólną konkluzję -
            średniowiecze stosunkowo czyste, XIX wiek - niespecjalnie.
            I - wybaczcie, że "zaofftopuję", ale - nie potrafię sobie odmówić przytoczenia
            jednej z moich ulubionych anegdot z tej książki...
            Otóż - ponoć Władysławowi Jagielle zdarzało się przyjmować interesantów, gdy
            zasiadał w ustępie... i ponoć - nigdy nie był tak przystępny, jak właśnie
            podczas tych posłuchań... :-)
            • czekolada72 Re: Jak to z higieną było? 07.10.11, 08:56
              yo-a-ko napisała:

              > "Historia brudu" - tytuł brzmi cudnie! :-)
              > Ja zaś polecam "Myć się czy wietrzyć - czyli dramatyczne dzieje higieny".
              > Czytałam ją już jakiś czas temu, niemniej pamiętam ogólną konkluzję -
              > średniowiecze stosunkowo czyste, XIX wiek - niespecjalnie.

              Szczerze piszac - nie pamietam GDZIE czytałam, ale wlasnie o higienie, ze jezeli sredniowiecze było czyste, to juz taki wiek XVII sprowadzal sie do stosowania pachnideł, co by zabic, ze tak napisze - odorek wydobywajacego sie brudu.
        • mela54 Re: Jak to z higieną było? 11.08.10, 21:29
          Masz rację co do tego,że kiedyś ludzie nie mieli potrzeby mycia się tak
          często-to po prostu kwestia przyzwyczajenia. Ja jako dziecko myłam się
          codziennie w zlewie lub w misce (moje dzieciństwo przypadło na lata 70-te)i to
          nieraz, przyznaję bez bicia, dość oględnie.Zresztą dzieci chyba często nie
          przepadają za myciem. Teraz nie wyobrażam sobie, żeby choć raz dziennie nie umyć
          całego ciała.
          Ale i tak wydaje mi się, że LMM była bardzo powściągliwa nie pisząc o myciu,
          nawet ze względu na epokę, w której żyła. Odświeżam sobie teraz "Lalkę" Prusa,
          gdzie akcja dzieje się pod koniec XIX w. i tam czytam, że np. Rzecki codziennie
          mył w misce CAŁE! ciało. A i Wokulski mył się, co wskazywało na coś więcej niż
          tylko twarz. A może Kanada była bardziej pruderyjna niż Polska?
          • spinelli Re: Jak to z higieną było? 11.08.10, 22:26
            mela54 napisała:

            > A może Kanada była bardziej pruderyjna niż Polska?<

            Napewno! W wiktorianskiej mentalnosci kobieta nie miala czegos takiego jak
            cialo:) Juz tu pisalam, ze Ania rodzi osmioro dzieci a ani razu nie jest w ciazy.
            Czy ktoras z nas tutaj, ktora wyrosla "na Ani" jest w stanie wyobrazic sobie
            Anie podczas stosunku z Gilbertem?:)))
            Emilke juz tak, ale Ania pozostala dziewica na wieki.
            • mela54 Re: Jak to z higieną było? 12.08.10, 12:05
              Ja bym była za tym, że u Ani nastapiło niepokolane poczęcie! A poza
              tym nigdy nie karmiła piersią-przynajmniej takie ma się wrażenie.
              Ale myślę, że jednak tamte czasy miały jakiś urok. Obecnie seks
              jest ukazywany tak bez ogródek, że...traci smak czegoś
              tajemniczego, magicznego...
              • filifionka-listopadowa Re: Jak to z higieną było? 13.08.10, 20:21
                Zaraz! Pewną scenę w Złotym Brzegu zawsze odczytywałam jako związaną z
                małżeńskim seksem. Jest to prawie ostania scena tej książki, gdy Ania i Gilbert
                rozmawiają o rocznicy ślubu i zazdrości o Krystynę. Nie mam możliwości
                przytoczenia całości, ale zaczyna się od Gilberta dającego Ani prezent i biorący
                ją w ramiona, a potem rozmawiają, rozmawiają aż Gilbert zasypia.
                • supervixen Re: Jak to z higieną było? 13.08.10, 20:57
                  Z tym bym się spierała, w tej scenie Gilbert zasypia w środku zdania, bo taki
                  jest zmęczony po tych wszystkich stresach, które były powodem spięć z Anią i
                  trudno mi się tam dopatrzyć aluzji.
                  Taką wzmianką, która pokazuje że Ania i Gilbert nie żywili do siebie uczuć tylko
                  siostrzano-braterskich (jak Emilka do Tadzia, nieprawdaż :P ) jest to o
                  całowaniu w szyję :D
                • mela54 Re: Jak to z higieną było? 13.08.10, 22:54
                  Ja tego tak nie odbierałam. Gilbert bierze Anię w ramiona i obraca
                  ją chyba parę razy z radości,że uratował czyjeś życie, a potem
                  usypia. Seksu tam na pewno nie było, nawet sugestii o nim. Tak
                  myślę. A będąc przy temacie seksu małżeńskiego - czy Maud wspominała
                  w pamiętnikach o swojej nocy poślubnej? Czy była wtedy jeszcze
                  dziewicą? Czytałam tylko dwie wydane w Polsce części pamiętników,
                  więc jestem ciekawa czy autorka napomknęła choć o seksie.
            • czekolada72 Re: Jak to z higieną było? 07.10.11, 08:59
              spinelli napisała:

              Juz tu pisalam, ze Ania rodzi osmioro dzieci a ani razu nie jest w ciaz
              > y.

              No co Ty - przecie w Wymarzonym domu jest jak najbardziej o ciezarnej Ani!!
              A nie jestem pewna, ale i chyba w A z ZB tez jest nt, ale daaawno nie czytalam, to spierac sie o to nie bede ;)
              • pi.asia Re: Jak to z higieną było? 10.10.11, 19:42
                W AzZB też jest kilka wzmianek - Ania w rozmowie z Dianą mówi, że przez jakiś czas nie będzie mogła przyjmować gości. Gdy zbliża się rozwiązanie, dzieci są wysłane do rodziny i przyjaciół - Jim do Avonlea, a bliźniaczki do pani Elliot. Walter ma jechać do pani Parker.

                Ba, jest nawet prawie dosłownie powiedziane, że Ania zaczyna rodzić:

                "Nagle bardzo zbladła.
                - Pójdę chyba na górę położyć się - powiedziała słabym głosem, wstając od stołu. - Gilbercie, postaraj się wrócić szybko z Lowbridge... i może zadzwoń po pannę Carson"
      • rosynanta Re: Jak to z higieną było? 01.02.14, 22:18
        ajakajadwa napisała:
        > Na
        > dodatek te podłogi w Srebrnym Nowiu posypywane piaskiem. Dobrze
        > pamiętam?

        Prawie dobrze :-) One były czyszczone piaskiem. Surowe drewno piaskowało się za pomocą specjalnej szczotki - działało to trochę jak delikatny peeling albo drobnoziarnisty papier ścierny, zdzierając wierzchnią, brudną warstwę.

        A w temacie: wydaje mi się, że po prostu się o tym nie pisało, plus cały proces był bardziej pracochłonny niż obecnie oraz mocno inwazyjny wobec skóry i włosów. Gdybym się myła Ludwikiem w miednicy i potem miała rozczesywać długie włosy grzebieniem, to też bym wolała to robić jak najrzadziej :-P
    • dolmadakia Re: Jak to z higieną było? 30.07.10, 16:06
      No a Rilla! w osłupienie wprawia mnie opis,jak to Rilla z Jasiem
      wypadłszy z pociągu idą do domu /jak mniema Rilla jej
      przyjaciólki/.Tam Rilla bez oporów wdziewa koszulę nocną,znalezioną
      w sypialni i kładzie się do łózka,bez mycia.No,a przecie doktorówna
      powinna cos więcej od pospólstwa wiedzieć o higienie...
      • mela54 Re: Jak to z higieną było? 30.07.10, 22:41
        To nie tylko Rilla tak robiła, ale prawie wszystkie bohaterki LMM.
        Myślę, że one się myły, ale, jak już tu niejednokrotnie wspomniano-
        nie wypadało pisać o tym. W "Ani ze Złotego Brzegu" czasami któreś z
        dzieci jest kąpane, a była to książka napisana o wiele później niż
        reszta "aniowego" cyklu i może przestał to być już temat tabu.
        A zresztą może Rilla w obcym domu nie chciała się rządzić i naprawdę
        się nie umyła?
        • dolmadakia Re: Jak to z higieną było? 31.07.10, 10:50
          Ale nawet nie o to mi chodzi-bardziej o to,że wchodzi do cudzej
          sypialni i bez oporów wkłada cudzą /zakładam,że używaną/ koszule
          nocną i kładzie się do cudzego łózka. Zrozumiałabym,że przekimała tę
          noc na jakimś fotelu czy kanapie,a nie w cudzej /używanej /pościeli
          • nikadaw1 Re: Jak to z higieną było? 31.07.10, 14:02
            a ja zawsze się zastanawiałam, o co chodzi z tym posypywaniem posadzki piaskiem w skomplikowany wzór (w Srebrnym Nowiu). dla ozdoby? bo przecież ten piasek chyba potem się zacierał i szurał pod nogami? jaka w tym higiena była?
              • nchyb Re: Jak to z higieną było? 01.08.10, 09:12
                znaczenia też nie rozumiem, ale przypominam sobie japońskie ogrdki
                zen, gdzie podłoże z drobniutkiego żwrku grabiono w okreslony wzór...

                gdy nikt po tym nie chodził, wygladało ładnie.
                W domu trzebaby to ciągle robić, w sumie przy protestanckim
                uwielbieniu i pochwale ciągłej pracy - to miało sens... ;-)
              • aganioq Re: Jak to z higieną było? 26.03.12, 11:07
                mój pradziadek zawsze w sobotę wieczór posypywał klepisko białym piaskiem na niedzielę, a na święta nawet wzory robił, żeby było ładnie i odświętnie...mieszkali na wsi, chałupa bidna, dzieci dziewięcioro, ale w niedzielę musiał być porządek i fakt, że do poniedziałku ten biały piasek na klepisku przestawał być biały nie miał znaczenia, zamiatało się go i spokój (znam to co prawda tylko z opowiadań, ale moja mama, najstarsza wnuczka owego pradziadka pamięta to jako fajne wspomnienie z dzieciństwa)
            • jadwiga1350 Re: Jak to z higieną było? 01.08.10, 15:26
              > a ja zawsze się zastanawiałam, o co chodzi z tym posypywaniem
              posadzki piaskiem
              > w skomplikowany wzór (w Srebrnym Nowiu).

              Z czymś takim można spotkać się i na gruncie polskim w literaturze.
              Ktoś szoruje do czysta podłogę, a potem wysypuje ją piaskiem albo
              świeżym igliwiem.Więc to nie czysto kanadyjski zwyczaj.
              Ale po co? Może żeby piasek wchłonął wilgoć znajdującą się w
              pomieszczeniu?
              • cahir4 Re: Jak to z higieną było? 05.08.10, 13:47
                Nie wiem jak w Kanadzie, ale wiem, o co w tym chodziło w Polsce.

                Nie zmieniano obuwia. Choćby dlatego, że go, np. w takich
                Lipcach ;), na codzień nie noszono. A tym bardziej, jeśli ktoś
                uroczyście z wizytą w butach przyszedł, np. na ślub prosić, to ich
                nie ściągał. Piasek albo igliwie chroniły drewniane podłogi przed
                brudem. Błoto i co tam innego na tych bosych nogach było, wycierało
                się o piasek, a nie przyklejało do desek. Potem się piasek zmiatało
                i posypywało nowy i czysty. Najlepiej taki z rzeki.

                Jakie tak w Emilce zwyczaje mieli to, przyznam się, nie pamiętam.
                      • nessie-jp Re: Jak to z higieną było? 23.08.11, 17:03
                        jadwiga1350 napisała:

                        > Z piaskiem mamy też do czynienia w Warszawie. Służąca pani Stawskiej w "Lalce "
                        > wysypywała kuchnię piaskiem.
                        >
                        > Więc nie jest to ani zwyczaj czysto chłopski, ani tym bardziej błąd w tłumaczen
                        > iu.

                        Dawno to było, ale się dopiszę, co tam
                        • rozcinam-pomarancze Re: Jak to z higieną było? 24.08.11, 11:13
                          Czyli jak sobie wyobrazić tę scenę? Że Emilka po umyciu podłogi chwyta za szlifiarkę i szlifuje jodełkę na posadzce?
                          Bardzo mnie ta scena nurtowała w dzieciństwie. Zastanawiałam się nawet, czy nie sprawić mamie przyjemności i nie posypać trochę piasku z piaskownicy na nasz parkiet...
                          • nessie-jp Re: Jak to z higieną było? 25.08.11, 00:48
                            ozcinam-pomarancze napisała:

                            > Czyli jak sobie wyobrazić tę scenę? Że Emilka po umyciu podłogi chwyta za szlif
                            > iarkę i szlifuje jodełkę na posadzce?

                            Wątpię, czy w ogóle ją myła. Raczej SZOROWAŁA piaskiem, w ten sposób oczyszczając. Mycie wodą chyba by takiej podłodze bardziej zaszkodziło, niż pomogło. Przypuszczam, że szorowała (czy był tam w użyciu piach, czy nie, to już nie potrafię powiedzieć), starając się, żeby ślady po szorowaniu układały się na deskach w ładny wzór, a nie byle jak.

                            • nessie-jp Re: Jak to z higieną było? 26.08.11, 17:34
                              Sprawdziłam w oryginale. Jednak Emilka podłogę myła, a potem czyściła do białości piaskiem:

                              "Emily had finished mopping up the kitchen floor at New Moon and was absorbed in sanding it in the beautiful and complicated "herring-bone pattern" which was one of the New Moon traditions, having been invented, so it was said, by great-great-grandmother of "Here I stay" fame. Aunt Laura had taught Emily how to do it and Emily was proud of her skill. Even Aunt Elizabeth had condescended to say that Emily sanded the famous pattern very well, and when Aunt Elizabeth praised, further comment was superfluous. New Moon was the only place in Blair Water where the old custom of sanding the floor was kept up; other housewives had long ago begun to use "new-fangled" devices and patent cleaners for making their floors white. But Dame Elizabeth Murray would none of such; as long as she reigned at New Moon so long should candles burn and sanded floors gleam whitely."

                              Jak widać, "piaskowanie" podłogi miało na celu oczyszczenie (wypolerowanie) drewna do białości. Inne gospodynie domowe używały nowoczesnych urządzeń do cyklinowania, ale w Srebrnym Nowiu nie pozwalała na to ciotka Elżbieta.
                              • sta-fraszka Re: Jak to z higieną było? 05.03.12, 17:21
                                I jesli tak, mialoby sens szlifowanie wedle jakiegos wzoru. Np. by nie bylo zadnego wzorku krysztaly szlifuje sie w "osemki" i obraca w reku, zeby bylo jak najbardziej plasko.

                                A co do Ani i stosunku z Gilbertem (ohydne slowo). Oni, podobnie jak Joanna i Edward "trzymali sie w ramionach" :D
    • spinelli Pisanie o myciu i higienie 10.08.10, 22:07
      a raczej jego brak dostrzegamy i w dziennikach LMM. Prosty jest zatem wniosek,
      ze o tych sprawach w ogole sie nie mowilo. Nie wiemy skad Maud zdobywala wiedze
      nt. menstruacji, jest nadzieja, ze w domu Cambellow pelnym kuzynek Maud zdobyla
      jakies informacje.

      Nieszczesna Emilka wsrod niezameznych ciotek, dla ktorych cielesnosc byla
      zapewne rowna grzesznosci pewnie musiala zdobywac te wiedze sama. Moze Ilsa
      wygrzebala cos w ksiazkach lekarskich swojego ojca.

      Zastanawiam sie jak wygladalo zycie mlodej Maud, keidy jako nauczycielka w
      Bideford czy Belmont musiala mieszkac w obcym domu, gdzie woda w wiadrze w nocy
      zamarzala a snieg hulal po izbie. Korzystano z wiadra jako ubikacji a do mycia
      sluzyla porcelanowa miska i kilkulitrowy dzbanek.

      Maud nie miala lazienki w domu az do przeprowadzki do Norval w 1926. Tak wiec
      pierwsze 52 lata swojego zycia spedzila myjac sie i podmywajac (brrr, co za
      ohydne slowo) w miednicy.


      Co do podrozujacaj Rilli:
      Bylo juz tu pisane o tym, ze kazdy dom farmerski mial taka instytucje jak "spare
      room" czyli cos jak pokoj goscinny. To byl pokoj prawie nie uzywany, chyba, ze
      akurat rezydowala tam jakas przechodnia ciotka, (ktora jako kobieta przeciez nie
      posiadala na starosc wlasnego domu jesli bracia sie pozenili). Posciel napewno
      byla w nim czysta - przynajmniej jak na tamte standardy. W komodzie - bardoz
      podobnej w kazdym domu zapewne byl zapas bielizny.


      Postaram sie poszukac wiecej na ten temat.

      Spinelli
        • rosynanta Re: Pisanie o myciu i higienie 01.02.14, 22:25
          sedulis napisała:

          > może Emilkę uświadomiła cudowna ciotka Nancy?

          Jest to możliwe, choć raczej stawiałabym na słynną książkę ojca Ilzy, z której Emilka wyczytała, że ma śledzionę i wątrobę :-)

          Kiedy Emilka rozmawia w trzecim tomie z matką Teda, ta mówi jej, że zmieniła się może dlatego, że była wtedy w ciąży. (Nie pada słowo "ciąża", chyba to "spodziewałam się dziecka" czy coś takiego.) Mityguje się, że nie powinna rozmawiać o takich rzeczach z młodą dziewczyną (Emilka ma wtedy lat -eścia, zdaje się.) Młoda dziewczyna odpowiada na to z powagą, że od jakiegoś czasu już wie, że dzieci nie przynosi w czarnej walizeczce dr Burnley.
    • spinelli Piasek na podlodze?! 10.08.10, 22:17
      To chyba jakas bzdura w tlumaczeniu. Podejrzewam, ze tlumacz przetlumaczyl
      SANDING czyli cyklinowanie jako posypywanie piaskiem.

      Nie czytalam Emilki po polsku wiec jesli ktos moglby przytoczyc ten kawalek
      bylabym bardzo wdzieczna bo moze jest tam cos i posypywaniu piachem:)

      Przede wszystkim w wiejskich domach nie bylo posadzek tylko (najczesciej
      sosnowe) deski na podlodze. I te deski sie szorowalo piaskiem. Do tej pory w
      Kanadzie cyklinowanie podlog nazywa sie sanding czyli piaskowanie. Rozumiem, ze
      wtedy recznie tarlo sie piaskiem wzor. W przypadku Srebrnego Nowiu byl to
      "herringbone pattern" czyli sledziowe osci:)) co po polsku lepiej brzmialoby
      jodelka.

      Tutaj ten fragment po angielsku.

      "Emily had finished mopping up the kitchen floor at New Moon and was absorbed in
      sanding it in the beautiful and complicated "herring-bone pattern" which was one
      of the New Moon traditions"
      • kit.kat Re: Piasek na podlodze?! 13.08.10, 00:07
        W temacie piasku, ostatnio czytałam "Jane Eyre" i jestem przekonana, że bohaterka zachwycała się schludnością domu Riversów, gdzie cynowe talerze były wyszorowane do połysku, a podłoga wysypana piaskiem. Też mnie to zastanawiało, a tu proszę - ta sama dyskusja.
        Albo więc wielu tłumaczy źle interpretuje to nieszczęsne "sanding", albo jednak istniał taki zwyczaj.
          • kolczykizoldy Re: Piasek na podlodze?! 04.03.12, 19:47
            Ja jeszcze w temacie piaskowania/cyklinowania podlogi. Dla wszystkich nieprzekonanych, ze 'sanding' oznacza gleboke szorowanie, a nie wysypywanie piaskiem podlogi, znalazlam taka oto informacje w tomie 'The Annotated Anne of Green Gables' (wydanie to opatrzone jest szczegolowymi przypisami dotyczacymi zycia codziennego, przyrody, kultury etc w Kanadzie z czasow Maud/Ani).

            W rozdziale 'A concert, a catastrophe and a confession', zirytowana Maryla zwraca Ani uwage, ze ta podczas mycia naczyn brudzi podloge tlusta woda. Ania kaja sie i obiecuje: 'I'll get some sand and scrub up the spots before I go to school'. Czyli mowi, ze przed pojsciem do szkoly przyniesie troche piasku i wyszoruje plamy.

            I tutaj przypis nr 5, str 215 informuje nas , ze:
            'The sand the author and Anne would have used is white sand from the Cavendish beach, cleaned but not refined. Maritime housekeepers used British Navy technique for scrubbing pine decks. Common flooring consisted of six-by-ten-foot pine planks that, sanded down, looked almost white, according to Boyd Beck of the Charlottetown Museum. There is a detailed description of sanding a floor in 'Emily Climbs' [i tutaj przytoczony jest fragment z Emilki o pieknym skomplikowanym wzorze 'herring-bone' zdobiacym podlogi Srebrnego Nowiu].

            W polskim tlumaczeniu jest to mniej wiecej tak:
            'Piasek, ktorego autorka i Ania uzywaly to bialy piasek z plazy w Cavendish, wyczyszczony lecz nie rafinowany. Gospodynie z nadmorskich prowincji przy szorowaniu sosnowych podlog korzystaly ze sposobu marynarki brytyjskiej [?]. Jak twierdzi Boyd Beck z Charlottetown Museum, podlogi [w tamtych czasach] zazwyczaj skladaly sie z sosnowych klepek o wymiarach 6 na 10 stop i po wyszorowaniu ich piaskiem wygladaly na niemal biale. W 'Emily Climbs' znajduje sie szczegolowy opis piaskowania podlogi' [i tutaj przytoczony jest fragment z Emilki o pieknym skomplikowanym wzorze 'herring-bone' zdobiacym podlogi Srebrnego Nowiu].
            • floram Re: Piasek na podlodze?! 04.03.12, 20:22
              A to bardzo ciekawe. Jestem pewna, że the "Annotated Anne of Green Gables" zawiera dużo takich smaczków. Choruję na tą książkę już od jakiegoś czasu i kolczykizoldy upewniłaś mnie, że warto mieć tą pozycję. Bardzo ciekawią mnie realia życia w tamtych czasach.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka