Dodaj do ulubionych

o Mareczku

25.01.08, 12:54
od kiedy podczytuję to forum, gdzieś tam w głowie rodzą mi się
zaskakujące konkluzje na tematy jeżycjadowych bohaterów. na przykład
pomyślałam sobie, że Mareczek nie jest leniwcem ani ofiarą pracy
ponad siły - on się po prostu u Borejków n u d z i. Stąd
przysypianie przy stole. jego własna matka jest osobą energiczną
(choć wg MM dość płytką), wychował się facet w innym kraju i
kulturze, a tu nagle tyrady po łacinie zapodawane przez gadułę
Ignacego przy każdej okazji. Mareczek jest kulturalny, więc znosi ze
spokojem odwiedziny u teściów, ale sama wiem, że siedzenie przy
stole, kiedy rozmowa nas nudzi a myśli dryfują swobodnie, często
kończy się drzemką :-)
Obserwuj wątek
    • jamniczysko Re: o Mareczku 25.01.08, 13:14
      Co innego nocne dyskusje z Idusią o wyższości Gabowych metod
      wychowania nad metodami Idusiowymi...
      • grimma Re: o Mareczku 25.01.08, 15:31
        ja bym powiedziala ze Ida jest zdrowsza psychicznie od Gaby
        • sowca Re: o Mareczku 25.01.08, 23:59
          O, co do tego, że Ida jest zdrowsza psychicznie od Gaby, to ja nie
          mam żadnych wątpliwości. Chociaż, może będę surowa w ocenie, ale
          moim zdaniem obie są matkami po prostu znakomitymi... ale do rzeczy.
          Mareczek chyba ginie w cieniu silnej, barwnej osobowości swojej
          żony - o wiele lepiej się prezentuje, gdy Ida jest daleko, na
          przykład w scenach, kiedy zajmuje się Józinkiem, bardzo wtedy
          zyskuje w moich oczach.
        • seligowa Re: o Mareczku 26.01.08, 11:36
          nie byłabym pewna, czy Ida jest zdrowsza od Gaby.
          ale nie ma zdrowych ludzi ;)
          • sowca Re: o Mareczku 26.01.08, 21:51
            Są tylko niezdiagnozowani :P
            • grimma Re: o Mareczku 28.01.08, 13:55
              ee nie
              tu sie nie zgodze. sa zdrowi albo przynajmniej tacy ktorzy sa swiadomi swoich
              zaburzen:P
              mysle ze Gaba jest przekonana ze robi dobrze, moze poza momentami kiedy Tygrysie
              zachowanie wprost jej pokazuje ze nie umieja sie dogadac.
              Ida natomiast jest "nietaktowna" bo od czasu do czasu nie ma zwyczaju
              zamiatania pod dywan chocby sprawy Pyziaka. nie pamietam gdzie jest taka rozmowa
              ale cos mi sie kolacze.
              gaba mowi ze milczenie pomaga a ida chce rozdrapac...
              • grimma Re: o Mareczku 28.01.08, 13:56
                jestem za ida, bo mi siostra kiedys powiedziala ze mam jej maniery (idy
                oczywiscie, a ja zawse myslalam ze jestem podobna do kreski hahahaha)
              • sowca Re: o Mareczku 28.01.08, 21:54
                Tylko że to milczenie średnio Gabie pomaga, skoro nawet po
                kilkunastu latach rozpamiętuje Janusza i drży na samo jego imię.
                Może gdyby rozdrapała, wypłakała się na czyimś ramieniu, rozdrapała
                ranę, to z owej rany wypłynąłby cierń i rana moglaby się zagoić...
                • czekolada72 Re: o Mareczku 29.01.08, 11:57
                  Rana może by się i zagoiła, ale blizna - i tak zostanie, a blizny
                  potrafią boleć, do szaleństwa! :(
                  • tygrys2112 Re: o Mareczku 29.01.08, 12:59
                    Jeśli blizna boli, to znaczy, że nie jest jeszcze całkiem blizną,
                    tylko nadal raną.
                    • czekolada72 Re: o Mareczku 29.01.08, 13:02
                      Mylisz sie - sa tzw zrosty i bola jak diabli np przy zmianie pogody
                      • tygrys2112 Re: o Mareczku 29.01.08, 13:05
                        może, ale w przypadku Gabrieli to mi wygląda na nie całkiem
                        zaleczoną ranę.
                      • tygrys2112 Re: o Mareczku 18.02.08, 12:57
                        wiesz, dla mnie sprawa Gabrieli wygląda tak: np ktoś ma wysypkę,
                        która nie jest tylko wysypką, ale efektem jakichś zaburzeń wewnątrz
                        organizmu. Możesz pozornie złagodzić wysypkę lub ją usunąć, ale
                        wewnątrz problem zostaje. I tak jest dla mnie z Gabrielem. Nie
                        rozmawiając o Pyziaku, łagodzi sprawę "na zewnątrz" ale wewnątrz
                        problem nadal jest.
                        • tygrys2112 Re: o Mareczku 18.02.08, 12:57
                          z Gabrielą*
                • tygrys2112 Re: o Mareczku 29.01.08, 12:57
                  No bo to była jej jedyna miłość. Taka prawda. I ona próbuje sobie na
                  siłę ułożyć nowe życie, ale... Grzesiu to dla mnie materiał na
                  przyjaciela, dobrego kumpla dla Gaby, a nie na męża. Może dlatego
                  przez tą scenę wspólnego czytania w łóżku :)? Nie wiem. W każdym
                  razie ja mięty między nimi nie widzę. :) Może z Grzegorza strony
                  jeszcze. Ale w Gabrieli wyczuwam dystans.
                  • kaliope3 Re: o Mareczku 29.01.08, 13:15
                    Też mi sie tak wydaje, to tak jak sam Grześ w Noelce powiedział-ona jest
                    samotna, on jest samotny, dlaczego nie mieliby spędzić tych świąt razem? To też
                    takie troszeczkę jakby małżeństwo z rozsądku, chociaż czy my w sumie wiemy co
                    się tam tak naprawdę dzieje? Sfera uczuciowa Gabrieli i Grzegorza nie jest w
                    ogóle wyeksponowana(zupełnie jakby jej nie było z drugiej strony), najbardziej
                    może jeszcze w DP ją widać. Może po prostu w kolejnych częściach nie było już
                    miejsca na ich życie uczuciowe-inni to miejsce zagarnęli.Ale zgadzam się z
                    przedmówczynią że Gabę to tak bardzo męczy do tej pory bo to była prawdziwa miłość.
                    • dakota77 Re: o Mareczku 29.01.08, 14:41
                      Zgadzam sie w pelni z tym, ze Gaba nie uporala sie z przeszloscia, bo nie pozwala sobie na przepracowanie emocji, na uporzadkowanie ich, woli unikac bolesnego tematu.
                      Ale nie wiem, czy moge sie zgodzic z tym, ze przez lata pielegnuje wspomnienie prawdziwej milosci. W przypadku ludzi, ktorzy zostali zranieni przez bardzo bliskie osoby,a ja w koncu Pyziak porzucil dwa razy, na drugim razem po tym, jak dal jej nadzieje na to, ze moga byc rodzina, ze tym razem beda razem... Otoz wydaje mi sie, ze w takim przypadku z czasem milosc sie ulatnia, bo co tu pielegnowac? Sa jakies dobvre wspomnienia, ale goruja nad nimi te bolesne. I ze to, co zostaje, to poczucie zranienia, mocniejsze czy slabsze, ale raczej nie milosc.
                      Nie wydaje mi sie, zeby Gabriela nie mogla pogodzic sie z utrata dawnej milosci, by wciaz zywila do Pyziaka cieplejsze uczucia. ZA to na pewno nie moze pogodzic sie z faktem, ze porzucil ja i dzieci, zdradzil jej zaufanie.
                      • ding_yun Re: o Mareczku 29.01.08, 15:15
                        Mnie też się zawsze zdawało, że pomiędzy Gabą a Grzesiem mało jest
                        tego uczucia. Ale sądziłam, że moje wrazenie wynika z faktu, że
                        jeszcze jestem młoda, trochę idealistycznie nastawiona :) i wydawało
                        mi się, że istnieje prawdziwa płomienna miłość na całe życie. A
                        teraz naprawdę coraz częsciej spotykam się z opinią, że uczucie nie
                        może trwać całe życie, z czasem musi się zmienić we wzajemne
                        przywiązanie a w końcu przyzwyczajenie (w najlepszym wypadku). Nie
                        mam pojęcia jak to jest naprawdę w małżeństwie, niech lepiej
                        wypowiedzą się ekspertki ale być może tak właśnie jest u Gaby i
                        Grzegorza - nie byli "młodziakami" gdy się poznali i po prostu
                        przeskoczyli pewien etap, może przeszli go bardzo szybko
                        ("Pulpecja") a może bardziej liczyła sie dla nich stabilizacja.
                        • tygrys2112 Re: o Mareczku 29.01.08, 17:55
                          zdecydowanie bardziej wiarygodne wydaje mi się uczucie między
                          Natalią a Robrojkiem, pomimo że według mnie nie pasują do siebie te
                          postacie ch. Te opisy jak o sobie ciepło myślą, tęsknią, wspomnienia
                          wieczoru w kuchni, rozmowy o baśniach...
                          Może właśnie dlatego Grzesiu i Gaba wydają się tacy papierowi, bo za
                          mało jest napisane o ich emocjach? Jak myślicie?
                          • onion68 Re: o Mareczku 29.01.08, 18:03
                            Jak dla mnie, opis związku Gaby i Grzesia jest całkiem wiarygodny. Osoby
                            dojrzałe, a jeszcze sparzone, przeżywają związek inaczej, niż ludzie młodzi i
                            bez gorzkich doświadczeń. Wydaje mi się, że rezerwa i odrobina sceptycyzmu jak
                            najbardziej są usprawiedliwione, a przyjaźń i poczucie bezpieczeństwa, wspólne
                            zainteresowania, podobieństwo temperamentów znaczą dla tych osób więcej niż
                            "flame of love";-)
                            • tygrys2112 Re: o Mareczku 29.01.08, 18:34
                              No dobrze, tylko czemu od razu się wiązać? Jak ktoś jest moim
                              przyjacielem, mam z nim wspólne zainteresowania i podobny
                              temperament, to oprócz tego potrzebna jest chyba jakaś iskierka. :)
                              Bo na tej zasadzie, przyjaźń itp. to facet może być moim kumplem, a
                              wcale nie musi być od razu chłopakiem/mężem
                              • dakota77 Re: o Mareczku 29.01.08, 19:55
                                MNie sie wydaje, ze jakas iskierka miedzy nimi jest, ale trzeba wziac poprawke na charaktery obojga- Grzes jest i zawsze byl wycofany, nie wyraza jasno uczuc. Gaba tez lubi udawac taka szorstka, choc pozwala sobie na sentymentalne mysli. Moze to nie jest szalony romans, ale nie uwazam, zeby bylo to malzenstwo z rozsadku.
                                • tygrys2112 Re: o Mareczku 29.01.08, 20:17
                                  może masz rację :)
                                  • sowca Re: o Mareczku 29.01.08, 22:05
                                    Dla mnie związek Grzesia z Gabą wydaje sie wiarygodny, ale
                                    rzeczywiście miłości tam za bardzo nie widzę... może ze strony
                                    Grzegorza bardziej - zauważcie, że on się stara, zorganizował tę jej
                                    imieninowy wyjazd i prezent (inną kwestią jest tutaj wybór tego
                                    prezentu), zajmuje się naprawdę wieloma sprawami domowymi (robi
                                    zakupy,gotuje obiady, zmywa - jako jeden z nielicznych w
                                    Jeżycjadzie!) i w ogóle okazuje Gabie przywiązanie i czułość.
                                    Natomiast Gabrysia wydaje mi się tym mało zainteresowana. Prawdę
                                    mówiąc, nie rozumiem kobiet, które własnie tak całymi latami
                                    rozpamiętują "tego jedynego", reagują na dźwięk jego imienia,
                                    bledną, gdy im się przypomina ten związek... może dlatego, że nie
                                    mam w tej kwestii doświadczenia :D (mam 19 lat :P),ale moja
                                    filozofia jest prosta: skoro zdradził (dwukrotnie!),porzucił,
                                    oznacza, że to nie był ten jedyny i tyle ;]
                                    • kaliope3 Re: o Mareczku 29.01.08, 23:42
                                      Jak się temu przyjrzeć tak zupełnie z boku, to w ogóle wygląda na to że MM
                                      postawiła Grzesia na życiowej drodze Gabrieli, bo jej się to już po prostu
                                      należało po latach samotności, a Grześ jest takim poczciwiną dlatego że tego
                                      wątku emocjonalnego i tak autorka nie chciała już chyba ciągnąć-Gaba ma
                                      kochającego męża i basta, mało to bohaterek pierwszo i drugoplanowych czeka na
                                      swoją kolej zaistnienia? Przy okazji oczywiście pojawiła się osoba Ignacego G.no
                                      i przeróżne wątki poboczne wzbogacające fabułę.Tu nie ma miejsca na analizę
                                      uczuć,ten związek ma być dla Gabrysi jak balsam na zranioną duszę.Jesli zaś
                                      chodzi o te chwile,kiedy Gaba sobie z tym nie radzi to będę podła,ale moim
                                      zdaniem one mają na celu udramatyzować tylko akcję, przypomnieć że teraz to może
                                      i Gabrysia pędzi spokojny żywot u boku ukochanego ale kiedyś cierpiała ogromnie
                                      i te pokłady cierpienia w każdej chwili mogą wychynąć znad pełnego
                                      zadowolenia,ustabilizowanego życia.
                                      • kaliope3 Re: o Mareczku 29.01.08, 23:46
                                        Zakładając oczywiście że to jednak nie prawdziwa zraniona kiedyś miłość powoduje
                                        w Gabie ta napady melancholii,nie upieram się może to i nie jest tym powodowane
                                        ale to byłaby taka bardziej emocjonalna,bardziej jakby szczera przyczyna tych
                                        (chwilowych) zapaści.
                              • ssssen Re: o Mareczku 30.01.08, 13:32
                                Wiek i desperacja powodują, że czasem żadna iskierka nie jest potrzebna.
                                • grimma Re: o Mareczku 30.01.08, 16:27
                                  hmmm
                                  nie wiem. wydaje mi sie ze zeby sie zniesc w codziennosci ta iskierka jest
                                  konieczna. inaczej sie nie da wspolistniec.
                                  Gabrysia nie zaleczyla rany. Pyziakowi zaufala, to byla pierwsza milosc, te cale
                                  szopki z oczami Tygrysa mowily ze za kazdym razem rana sie odnawia
                                  bo wlasciwie czemu ja porzucil? bo byl zly? on? czy im nie wyszlo? czy on jej
                                  nie kochal?
                                  Ida - chociaz przedstawiania jest raczej jako ciotka despotka zgryzotka a nie
                                  opoka rodziny wydaje sie szczesliwsza i barwniejsza. gaba to dla mnie ciepelko
                                  podszyte rozpacza, scena w ktorej rozmawia z kreska i rozkleja sie na pol min i
                                  tyle sobie placze wzbudza we mnie jakis niemily dreszcz. czemu nie wolno plakac?
                                  • kanga_roo Re: o Mareczku 31.01.08, 10:37
                                    gdyby sie porządnie wypłakała, gdyby "przerobiła" temat Pyziaka z
                                    jakąś zaufaną osobą, byłoby jej dużo łatwiej. niestety uprawia
                                    politykę zaklejania problemu plasterkiem, zamiast zastosować
                                    leczenie. co chwilę jej to wyłazi na wierzch, co chwilę boli, ale
                                    nie, ona się nie roztkliwia i nie angażuje innych w swoje problemy -
                                    tylko przez dwadzieścia lat z własnymi córkami szczerze na ten temat
                                    nie porozmawia. bo ją to boli. no przepraszam.

                                    poza wszystkim zdenerwowała mnie ostatnio, bo kiedy Ida (vide:
                                    Pulpecja) prosi ją o zdyscyplinowanie córek, które bez przerwy chcą
                                    uczestniczyć w jej i Mareczka prywatnym życiu (dobijając się do
                                    zamkniętych drzwi) odpowiada, całkiem na luzie "dobra, nie truj,
                                    porozmawiam z nimi". ani to grzeczne, ani stosowne do sytuacji.
                                    podtrzymuje tezę, że Mareczek z trudem znosił Borejków, i wcale się
                                    mu nie dziwię.
                                    • sulla Re: o Mareczku 06.02.08, 16:26
                                      a ja w sumie rozumiem, ze Gaba może miec problem, żeby porozmawiac z córkami o
                                      Pyziaku. Bo co ma powiedzieć? "Wasz tatuś was olał?" czy wciskac jakies kity?
                                      Ja sama nie wiem, jakbym się zachowała na jej miejscu, ale zawsze to odbierałam
                                      tak, ze ja boli "sprawa Pyziaka" nie ze względu na nia samą, a ze względu a
                                      dzieci właśnie.
                                      • grimma Re: o Mareczku 08.02.08, 13:43
                                        no ale ona jest dorosla, a dzieci nie. ewidetnie wciaga corki w swoj zwiazek
                                        nakazujac im milczenie w tej sprawie.
                                        mysle ze powiedzienie "olal was" byloby lepsze niz dreczenie Tygrysa totalnym
                                        unikaniem tematu.
                                        chociaz cos mi sie kolacze takie zdanie: sprawe swojego ojca znala od dawna (o
                                        tygrysie)a mimo to szuka - (tu w domysle zeby gnebic biedna Gabi-Babi
                                        • kanga_roo Re: o Mareczku 11.02.08, 11:08
                                          sulla, może powinna powiedzieć, że czasem niektórzy tatusiowie (a
                                          bywa, że i mamy) nie umieją sobie poradzić z tym, że mają rodzinę, i
                                          wydaje im się, że będzie im lepiej bez żony i dzieci. więc decydują
                                          się szukać szczęscia gdzie indziej. i że to jest złudne, bo nigdy
                                          nie beda naprawdę szczęśliwi ze świadomością, że zawiedli własne
                                          dzieci. czy widzisz coś złego w takim ujęciu tematu?
                                          albo może powinna była powiedzieć, że czasem drogi ludzi po prostu
                                          się rozchodzą, bo nie chcą już być razem, mają inne potrzeby w
                                          życiu, i że moze czasem tak lepiej, niż żyć razem z kimś, kogo się
                                          nie kocha i nie chce.

                                          ale nie. ona przez te dwadzieścia lat nie dokonała analizy związku,
                                          nie zastanowiła się nad charakterem swoim i Pyziaka, ona wciąż jest
                                          ciężko urażoną niewinnością i całą soba wyraża postawę "jak on mógł".

                                          ps. może gdyby takie rozmowy się odbyły (w tym również rozmowa
                                          o "wpadce" Gaby), obyłoby się bez powtórki z rozrywki w postaci
                                          niewiernego Fryderyka. i nie mam tu na myśli antykoncepcji, tylko
                                          zrozumienie psychiki faceta. ja na przykład jako nastolatka
                                          wiedziałam od mamy, że ojciec był ciężko przerażony pojawieniem się
                                          w domu noworodka (czyli mnie) i czuł się zepchnięty na dalszy plan.
                                          i że musiało minąć trochę czasu, zanim się stałam córeczką
                                          tatusia :-)
                                          • sulla Re: o Mareczku 11.02.08, 14:41
                                            Nie widze niczego zlego w takim ujęciu tematu ( w ogole niczego złego w całej
                                            tej dyskusji nie widzę :))i na pewno byłoby dobrze, gdyby Gaba umiała cos
                                            takiego z siebie wykrzesac. Z tego co pamiętam jednak watek Pyziaka został
                                            popchnięty do ściany w "Tygrysie i Rózy", bo tam chyba zasugerowano, że Pyziak w
                                            więzieniu był? O ile czegos nie gmatwam, jesli tak, to z góry przepraszam. Jesli
                                            jednak dobrze pamiętam, to wydaje mi się zrozumiałe, ze o czymś takim cięzko
                                            jest mówić.
                                            Chodzi mi o to, że ja Gaby nie idealizuję, ja tę postać odbieram własnie tak po
                                            ludzku - nawet jesli MM chciała z niej zrobic supermatkę, to wyszlo jej jak w
                                            zyciu - kobieta, która do tej pory nie wie, jak sobie poradzić z tym, ze ojcem
                                            jej dzieci jest kawał drania. I taką w sumie wolę, bo jakby sobie tak super
                                            poradziła z ta sprawa, to wtedy dopiero byłaby, że zacytuję samą bohaterkę "jak
                                            budyń z soczkiem".
                                            • tygrys2112 Re: o Mareczku 11.02.08, 16:24
                                              Nie, w Tygrysie i Rozy sprawa Pyziaka jest pokazana inaczej. Owszem,
                                              wychodzi to więzienie, ale jest generalnie sporo poszukiwania za
                                              nim, sporo drobnych informacji, które Tygrys próbuje złożyć w
                                              całość. Osobiście uważam, że cokolwiek nie myśleć o Laurze, to jest
                                              jedna z głębszych części "Nowej Jeżycjady".
                                              • kanga_roo Re: o Mareczku 11.02.08, 22:34
                                                dla mnie też to,że Gaba ne radzi sobie z emocjami swoimi i dzieci,
                                                jest bardzo realne i ludzkie. co nie jest, to ustawienie w opozycji
                                                dobrych Borejków, zamiatających śmieci pod dywan, i złej Laury,
                                                która wyciąga niewygodne tematy, właściwie tylko na złość. nie
                                                widzą, że ona próbuje zrozumieć, dlaczego jest, jaka jest. Pyza
                                                jednak na zawsze pozostaje takim dobrym cielątkiem, co to daje się
                                                popychać gdzie wszystkim wygodnie. zdecydowanie wolę Laurę.
                                                • zaisa o Mareczku miało... 12.02.08, 03:29
                                                  ...być. A jest?...
                                                  Jak na papierową postać to Gaba silnie działa na umysły i emocje;)
                                                  • kanga_roo Re: o Mareczku miało... 12.02.08, 10:08
                                                    No miało być :-) ale mi niezręcznie było przypominać, zresztą
                                                    Mareczek nie jest tak kontrowersyjny jak Gaba. Więcej, z relacji
                                                    Józinka wynika, że to normalny facet, którego zainteresowania nie
                                                    ograniczaja się do literatury. Zresztą, oboje z Idą są w porządku.
                                                    Jedyne, co mi zgrzyta, to chęć sponsorowania Pyzy i Fryderyka. Jakoś
                                                    mało wiarygodne to jest.
                                                  • tygrys2112 Re: o Mareczku miało... 12.02.08, 10:59
                                                    Gaba nie jest całkiem papierowa, bo te jej właśnie wewnętrzne
                                                    przeżycia i zmagania ze sobą są całkiem realne. Tyle, że jest przy
                                                    tym postawiona na piedestał, zamiast być przedstawiona jako ludzka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka