panna-lee
18.04.08, 01:13
cytuję swój post z innego wątku.
"zawsze uważałam, że to wieczne uciekalstwo Pyziaka jest mocno naciągane. serio. był bardzo w porządku w "Kwiecie kalafiora", trochę cyniczny - ale co z tego? w "Idzie" "przyjechał za Gabunią jak ostatni pantoflarz" - mam wrażenie, że MM chciała przestrzec dziewczyny przed "donżuanami" i zaprezentowała jego późniejsze zachowanie tak, jak zaprezentowała.... Pyziak oprócz kręcenia panienek nie przejawiał złych skłonności i był zakochany w Gabie - nie rozumiem tej wolty z nim do dziś.
[przypomnę przy tym, że taki Baltona też "do każdej dziewczyny pchał się co chwilę z dziobem" a okazał się być ok, zakochany w Pulpie, nie przejawiał złych skłonności - jak Pyziak, tyle że najwyraźniej autorka darzyła Baltonę większą sympatią :P w końcu to nasz swojski Bobcio, a nie jakiś tam obcy koszykarz spoza Borejkręgu.]"
być może temat gdzieś już był, ale tematy poruszane często nijak się mają do tematu i tytułu pierwotnego, a całego forum nie zgłębiłam - dużo tego i wolno się ładuje :D
ale taki problem pod rozwagę chciałam poddać.
jak odbieracie woltę Pyziaka?
czy osoba, która była tak zakochana w Gabie, tak po normalnemu - mogła zwiać po dolary? załóżmy, że Pyziak mógł.
ale w "Opium" mamy jego skruchę, jego słynny telegram o pierogach, że kocha jak wariat, że wraca.... czy mógł nawiać po raz drugi przed urodzeniem Laury, czyli właściwie kilka miesięcy [!] po powrocie? kochający jak wariat? wiadomo, że Gaba nie zrobiła mu powitalnego piekła, bo wybaczyła całym sercem. jak to Gaba. no to jakim cudem?
czy Pyziak był opętany?.... :) bo ja mam wrażenie, że ten wątek autorka dodała na siłę. żeby Gaba nadal była bohaterką, która pomału staje na nogi, pokonuje przeciwności i pozostaje w domu Borejków. ale to mocno skrzywdziło Pyziaka jako postać. to niesprawiedliwe :)