Dodaj do ulubionych

relacja właściwa

19.04.08, 21:21
tu tu Wam przygotowuję podkład :)
Piszcie,wklejajcie co tam chcecie.
Dokładnie, rzeczowo i od siebie :)
W imieniu wszystkich, których nie ma w wawie 19.04 w tabace i wszędzie indziej-
nioszka
Obserwuj wątek
    • the_dzidka Relacja właściwa, czyli pierwsze połebkowe cz. 1 19.04.08, 22:49
      Wyszłam z domu o 14:25, okutana w malinowy polar i turkusowy
      szaliczek, ale bez czarnego parasola, bo już przestało padać. Jak
      się okazało, przestało padać tylko na Mokotowie, bo kiedy wychynęłam
      z mili-metra na powierzchnię na stacji w pobliżu Starego Miasta,
      wypuściłam z siebie długą wiąchę - w szaliczek - odnośnie panujących
      na powierzchni warunków atmosferycznych. Naciągając kaptur polarka
      na głupi łeb, pomknęłam chyżo na Plac Zamkowy. Ja, Dzidka.
      Na Placu Zamkowym Dzidka bez trudu spostrzegła majaczącą pod Kolumną
      Zygmunta samotną sylwetkę pod parasolem (normalnie to aż nazbyt
      tłoczne miejsce) i od razu wiedziała, że to musi być onion68 (dalej
      zwana w skrócie Onion). Zaiste była w słuszności, to była Onion. Z
      torbą zawierającą murzynka rodem z "Łasucha" w dłoni. Zamachały do
      siebie dzierżonymi w rękach egzemplarzami Jeżycjady, wbiły się pod
      parasol i zaczęły konwersację na tematy dowolne. Po kilku minutach
      przedmuchiwania zimnym wiatrem (Dzidka patrzyla m. in. na Kolumnę
      Zygmunta i przypomniał jej się mściwy wierszyk Krakusów: "Za to, żeś
      miał Kraków w dupie, to teraz sterczysz na słupie!") w oddali
      pojawiła się kłusująca sylwetka Ginestry. Ginestra dokłusowała i
      padła nam w ramiona.
      Wsyskie tsy tkwiły jeszcze kilkanaście minut pod słupem, analizując
      sytuacje, bo wiedziały już, że Szprota dojedzie później, nikadaw1
      (dalej w skrócie zwana Niką) prawdopodobnie takoż, a co do Sowcy,
      nie miały pewności (oraz numeru telefonu, żeby się upewnić).
      Ginestra napisała sms-a do emae z pytaniem, czy ta dotrze (nie
      dotarła). Nastąpiła krótka burza mózgów, co dalej. Gdyby była ładna
      pogoda (tak jak rok temu), nie byłoby problemu z zagospodarowaniem
      czasu, ale w tej sytuacji... Czasu było za mało, żeby wybrać się na
      jakąś odlotową wycieczkę, a za dużo, żeby więdnąć w kawiarni. W tej
      sytuacji Dzidka zaprosiła zebrane do siebie do domu. Zebrane w
      pierwszej chwili były zaskoczone, ale zgodziły się (prawdopodobnie z
      braku innych pomysłów). Dziewczyny popędziły do metra, w
      miedzyczasie zawiadamiając Szprotę o zmianie trasy wyścigu, i po
      krótkiej - jak na Wawę - chwili, wylądowały w domu Dzidki na
      Mokotowie.
      Z wizyty bardzo ucieszył się Luciello, z zainteresowaniem najpierw
      wąchający przybyłe, a następnie leżący mrucząco na sofie w saloniku.
      Dzidka z braku czego innego zaserwowała dobrą (?) londyńską herbatę
      Typhoo, do murzynka Onion (cium cium, pyszulka). Najpierw w ramach
      audycji "Przeżyjmy to jeszcze raz" obejrzano zdjęcia z
      ubiegłorocznego zlotu, a następnie w ramach audycji "Książkożercy"
      omówiono "Emancypantki" Prusa, twórczość Orzeszkowej oraz odbyła się
      dyskusja pt. "Trędowata wczoraj i dziś". Nie starczyło czasu, by
      odpalić kompa i napisać wstępne pozdrowienia dla uczestniczących
      inaczej.
      O godzinie 17:05 zadzwoniła Szprota, że dotarła do Stolycy, więc
      umówiono się na 18:00 pod Rotundą PKO. Trzy Gracje zewlokły więc po
      chwili zezwłoki bez zwłoki i udały się pod Rotundę. I tu oddajemy
      glos Szprocie z tak zwanego miedzyczasu:
      "Coś na kształt pierwszej relacji ;-)
      Autor: szprota☺ 19.04.08, 17:48
      Z dworca Centralnego, a konkretnie z CoffeeHaeven. Otóż o 15.00
      zjawiły się całe trzy piekne kobiety, w tym Dzidka i jak
      przypuszczam Onion i Ginestra. Szprota, pomimo najszczerszych chęci
      nie dotarła do Warszawy na 15.00, gdyż pociąg o 12.45, tak
      przekonująco pasujący, okazał się byc wycofanym. Wieść ta,
      przekazana przez mocno obrażona panią z informacji, zostala
      wzmocniona komunikatem: "No przecież wszędzie wiszą ogłoszenia!".
      Wnioskuję z tego, że internet jednak nie jest wszędzie, bo w nim ich
      nie bylo. Nic to, Szprot wraz z dryblasem Huanem wziął mimochodem w
      manifestacji na Piotrkowskiej, obejrzał spalony budynek straży
      pożarnej (sic!) na Sienkiewicza i wrócił na dworzec. Jechało się
      cudem techniki, co mialo wyswietlacz informujący o prędkości pociągu
      i temperaturze zewnętrza i juz o 17.00 bylo sie w stolicy. Tymczasem
      Trzy Piekne Kobiety w obliczu pogody rezydowaly u Dzidki i na sygnał
      znak dany przez Szprote wyruszyły dolaczyc do niej w centrum, co
      nastapi za 10 minut.
      Szprot tymczasem kultywuje tremę nad resztkami tajgera... C.d.n."

      Reszta w następnym poście :)
      • the_dzidka Pierwsze połebkowe cz 2, czyli a to było tak 19.04.08, 23:32
        Podczas czekania na Szprotę pod Rotundą, doszłyśmy do wspólnych
        wniosków. Kiedy Onion stała pod Zygmuntem, wydawało jej się, że
        wszystkie osoby pojawiające się w jej polu widzenia mają czerwone
        bluzy (bo Dzidka zapowiedziała, że będzie w malinowym polarze).
        Kiedy stałyśmy pod Rotundą, zauważałyśmy wyłącznie osoby o wzroście
        1,50 m (zgodnie z zapowiedzią Szproty). Sytuację utrudniał fakt, że
        z braku innego miejsca stałyśmy na wysokości bankomatu, i co chwila
        w naszym kierunku pędziły rozmaite szeroko uśmiechnięte kobietki -
        jak się potem okazywało, mimo uśmiechu wymijające nas w ostatniej
        chwili w celu podjęcia gotówki :)))
        No ale w końcu z przejścia podziemnego wyłoniła się dziarska osóbka
        z plecakiem - i to właśnie była Szprota :)
        Ponieważ była 18:15, zdecydowałyśmy od razu lecieć do Tabaki. Po
        drodze Dzidka i Szprota oplotkowały (przyjaźnie!!) wspólnych
        znajomych. Tabaka mieści się rzut beretem od skrzyżowania
        Marszałkowska - Świętokrzyska, więc szybko dotarłyśmy na miejsce.
        Okazało się, że stolik już czeka. Knajpka bardzo chyba popularna,
        doliczyłyśmy się co najmniej trzech spotkań pod egidą portalu Nasza
        Klasa :)
        Rozsiadłyśmy się i ustawiłyśmy na stoliku nasze egzemplarze
        Jeżycjady. Kilka minut później przyszła Sowca :), a jeszcze chwilę
        później Nika. Zamówiłyśmy: zupę rybną, naleśniczek z Czymś (Szprota
        nam powie, z czym) i ser feta zapiekany z jajkiem. (Jako konsument
        polecam.) Do naszego stolika podeszła miła pani, która zebrawszy
        zamówienia przedstawiła się nam - że ma na imię Agnieszka i że ona
        będzie opiekowała się naszym stolikiem przez cały wieczór.
        (Niniejszym pozdrawiamy Panią Agnieszkę.)
        Następne dwie godziny spędziłyśmy na wspominaniu ubiegłorocznego
        zlotu oraz na omawianiu nowych projektów:
        1/ Toruń - weekendowa wycieczka fanów MM do Torunia (do poruszenia w
        osobnym wątku już wkrótce),
        2/ Śmiełów - jednodniowa wycieczka do Śmiełowa z zaproszeniem na
        spotkanie MM (do poruszenia w osobnym wątku już wkrótce),
        3/ Kolejne spotkanie w Stolycy w okresie letnim (do poruszenia w
        osobnym wątku już wkrótce).
        Ponadto rozmawiałyśmy o:
        1/ Doborze staników,
        2/ Książkach Krystyny Siesickiej (ze szczególnym
        uwględnieniem "Przez dziurkę od klucza"),
        3/ Dietach,
        4/ Forum oraz spotkaniach Chmielewszczyków,
        5/ Co ewentualnie wziąć na deser.
        Po obejrzeniu wystąpienia blondwłosej tancerki brzucha nastąpiły
        kontrowersje arytmetyczne na temat rachunku. Po zamknięciu sprawy,
        zebrane pomaszerowały do metra. Po drodze wykwitł temat pt. "Jakie
        macie plany na Wielką Majówkę?" (do poruszenia w osobnym wątku już
        wkrótce). Po zejściu na stację metra zebrane rozdzieliły się na
        frakcje pt. "Kierunek Młociny" i "Kierunek Kabaty" i wymieniwszy
        siarczyste pocałunki oddaliły się odpowiednio w kierunkach Nord oraz
        Sud. Dzidka po dodatkowym uściskaniu Sowcy i wysiądnięciu na Stacji
        Racławicka oddzwoniła jeszcze do Kasikaz (która wcześniej dobijała
        się bezskutecznie na jej komórkę) i zdała jej szybką relację n/t.

        BYŁO SUPER :)
        A teraz proszę o Wasze relacje :)))
        • onion68 Re: Pierwsze połebkowe cz 2, czyli a to było tak 20.04.08, 02:04
          Myślałam, że odezwę się za parę godzin, jako że po nabyciu na starość
          skowronkowej natury, natychmiast po powrocie do domu i spełnieniu dwóch
          ziołowych herbatek padłam martwym bykiem. Jednakże, w oczekiwaniu na mojego
          srebrnego medalistę w tak szumnie zwanych mistrzostwach Brandenburgii w pewnym
          odłamie karate, właśnie się obudziłam i w oczekiwaniu na kolejne zioło odzywam się.
          Było super, super, super. Z biegiem godzin tematów nie ubywało, a nawet tak
          jakby przeciwnie. Zupełnie nie czułam, że spędzam czas z osobami widzianymi po
          raz pierwszy w życiu, za to miałam zdecydowane trudności z oderwaniem się od
          reszty Towarzystwa o zaplanowanej godzinie, aby bez przesiadek dotrzeć do mojego
          miasteczka, tak bardzo pod pewnymi względami przypominającego włoskie.
          Dziękuję Ci, Dzidko, za inicjatywę w sprawie spotkania, za gościnę, a także za
          te miło spędzone godziny i tu podziękowania kieruję też do Was dziewczyny -
          Ginestro, Szproto, Sowco, Niko.
          Cdn.
          PS. Nie wiem, w którą stronę biegły kontrowersje przy rozliczaniu rachunku, ale
          w razie czego (jako że w pośpiechu przeprowadziłam tylko przybliżone kalkulacje)
          potwierdzam i przypominam, że jestem do Waszej dyspozycji! Nie chcę się nie
          tuczyć Waszą krzywdą, no.


          --
          Nerwowa jestem i chociaż w duchy nie wierzę, to jednak bardzo się ich boję.
          • onion68 Re: Pierwsze połebkowe cz 2, czyli a to było tak 20.04.08, 02:11
            Jeszcze tylko dodam, że:
            - angielska herbatka była pyszna,
            - Lucek jest piękny i nie uciekł na mój widok, co zawsze mnie ujmuje,
            - w Tabace dziewczyny były zmuszone konsumować wątpliwy, lecz ideologicznie
            słuszny wypiek chyłkiem i pod stołem, narażając się na ewentualne szykany ze
            strony personelu, przerażonego być może nieuczciwą konkurencją,
            - w sprawie listu koncepcja znów uległa zmianie, a szczegóły za kilka godzin.
            • ready4freddy Re: Pierwsze połebkowe cz 2, czyli a to było tak 20.04.08, 09:27
              ciekawie tak poczytac :) a propos, czy jedzenie _chylkiem_ to efekt uboczny
              fascynacji Chmielewska? :)))
              • onion68 Re: Pierwsze połebkowe cz 2, czyli a to było tak 20.04.08, 10:15
                Tak, i w trakcie konsumpcji chyłkiem nasze myśli biegły w kierunku niemoralnego
                Witka i błędnego rycerza Zbyszka, którego niesłusznie posądziłam o bycie
                lowelasem :-)
                Jak napisała Dzidka, oddałyśmy cesarzowi, co cesarskie, ale nie zaniedbywałyśmy
                innych ulubionych pisarzy i pisarek - przeważnie wspólnie ulubionych.
                Miałam tylko z Dzidką kontrowersję dotyczącą pani Marty Madery, zakończoną moją
                obietnicą przemyślenia tego sobie jeszcze.
                A propos marznięcia pod Kolumną Zygmunta (mea culpa, ponieważ tak bardzo bałam
                się spóźnić, że przybyłam o pół godziny za wcześnie; wstąpiłam do pierwszej
                napotkanej knajpki na capuccino, ale królowało tam radio Eska, więc wyszłam
                dość szybko) - z czasem podejrzliwym wzrokiem zaczęłam mierzyć nawet japońskich
                turystów (pod kątem przydatności na fanów MM).
                • uccello Re: Pierwsze połebkowe cz 2, czyli a to było tak 20.04.08, 11:04
                  Sympatycznie być musiało. Podoba mi się opis partyzanckiej
                  akcji "murzynek" w Tabace.
                • julus_d Re: Pierwsze połebkowe cz 2, czyli a to było tak 20.04.08, 11:06
                  Mi też było bardzo czytać relacje... ;) Stolyca jest niby tylko 2.50 expresem od
                  Krakowa, ale jednak to 2.50 kosztuje troszke, poza tym jutro skoro świt wyjeżdam
                  do naszych wschodnich sąsiadów, zwiedzać Dawne Polskie Miasto.. ;) Także wojaży
                  w tne weekend byłoby za dużo... Ale myśle, że w okresie letnim spokojnie uda mi
                  się odwiedzić Warszawe ;) Pozdrawiam Serdecznie wszystkich spotkaniowiczów... :)
                  • uccello Re: Pierwsze połebkowe cz 2, czyli a to było tak 20.04.08, 11:09
                    Wilno czy Lwów?
                    Bo ja się wybieram do Lwowa z Rodzicami na wycieczke sentymentalną.
                    • julus_d Re: Pierwsze połebkowe cz 2, czyli a to było tak 20.04.08, 13:37
                      Lwów ;) Wilno to jednak bardziej północny - wschód ;)
                • kaliope3 Re: Pierwsze połebkowe cz 2, czyli a to było tak 20.04.08, 11:11
                  Ech..przyjemnie musiało być...Całą niedzielę sobie co jakiś czas myślałam jak
                  tam sie spotkanie toczy.
    • the_dzidka Nioszka, dziękujemy :)) 19.04.08, 23:36
      Miło zobaczyć przygotowane miejsce - coś jak łóżko ze świeżą
      pościelą i kusząco odwiniętym, zachęcającym rogiem kołderki :)))
      • ginestra Re: Nioszka, dziękujemy :)) 20.04.08, 14:37
        Kochani!
        Przepraszam, że dopiero teraz dopisuję się do tego wątku, niemniej już śpieszę
        podzielić się wrażeniami, a tymczasem bardzo serdecznie pozdrawiam
        Spotkaniowiczki i wszystkich którzy trzymali za nas kciuki, a także w ogóle
        wszystkich na Forum i czytających!

        Przeczytałam relację Dzidki i Onion (oraz przytoczoną relację Szproty) - tak
        pięknie to dziewczyny opisały, że nie wiem co by tu można dodać... :) Bardzo
        podoba mi się styl sprawozdania Dzidki - jak protokół ze spotkania ESD :-D

        Było wspaniale i bardzo dziękuję Wam za ten cudowny czas - Dzidce za inicjatywę,
        animowanie spotkania oraz za przemiłą gościnę, Onion za entuzjazm i cierpliwość
        oczekiwania na nas, rezerwację stolika oraz za pysznego murzynka (naprawdę palce
        lizać - pulchny, o pełnym, czekoladowym smaku i grubej warstwie polewy, ach,
        żałujcie!), Sowcy i Szprocie za przybycie z daleka i za ich wspaniałą i
        niepowtarzalną obecność, a Nice za przybycie prosto z uczelni po napiętym dniu i
        też za wspaniałą, niepowtarzalną obecność... w ogóle wszystkie dziewczyny
        przyniosły bardzo dużo ciepła, energii i jedyną w swoim rodzaju osobowość na to
        spotkanie! Dziękuję Wam bardzo!

        W imieniu Emae chciałabym wspomnieć, że napisała, że __bardzo__ chciała
        przyjechać, ale przeszkodziły jej sprawy studenckie, i że nas serdecznie
        pozdrawia - a więc łączyłyśmy się myślami i duchem z dalekim Krakowem i wiemy,
        że gdyby mogła, Emae na pewno by przybyła. Zresztą wspominaliśmy poprzedni zlot
        i niezrównaną "frakcję Krakowską" i "frakcję Poznańską" - przy okazji serdecznie
        Was pozdrawiamy!

        Żeby tak uzupełnić wrażenia, to powiem, że istotnie nasz zlot odbywał się w
        nieco deszczowej aurze, ale za to humory miałyśmy dobre cały czas!
        Wizytę u Dzidki wspominam __bardzo__ miło! Herbata londyńska była przepyszna,
        zwłaszcza, że niesamowicie przytulnie było nam pobyć razem przy gorącej
        herbacie, murzynku i rozmowie. U Dzidki w mieszkaniu jest bardzo miło, a
        przytulności dopełniał oczywiście kot - to śliczne, młodziutkie, smukłe
        stworzenie mieniące się różnymi kolorami czerni, bardzo towarzyskie i przemiłe! :)
        Rozmowa była taka, jak byśmy się znały od dawna. Tematy literackie przeplatały
        się tematami z życia, atmosfera była naprawdę super.
        Dodatkowo mogłyśmy podziwiać talenty artystyczne Dzidki - mówię Wam, tak
        pięknych frywolitek nigdy nie widziałam! Na pewno wszyscy wiedzą, że to takie
        serwetki wykonywane ręcznie - i nie tylko serwetki, ale tą techniką Dzidka
        wykonuje też rozmaite ozdoby wzbogacone koralikami. No coś pięknego, mówię Wam!

        W restauracji Tabaka było bardzo przytulnie, jest tam fajna atmosfera i dużo
        wrażeń estetycznych - wystrój jest bardzo bałkański i samo rozglądanie się tam
        jest bardzo przyjemne. Poza tym był pokaz wschodniej muzyki i tańca brzucha :)
        Wrażenia kulinarne, obok estetycznych, też wspaniałe (bardzo mi smakowała zupa
        rybna i pudding). (Droga Onion, zostawiłaś bardzo hojną zaliczkę na rachunek i
        wszystko się zgadza - po prostu my, humanistki, potrzebowałyśmy trochę czasu,
        żeby to wszystko policzyć :-) )
        Co do rozmów przy stole - omówiłyśmy tyle tematów! Wiele z nich wypływało z
        wątków, które poruszamy tu na forum, trochę mówiłyśmy też o życiu i oczywiście o
        lekturach! No i oczywiście o Jeżycjadzie oraz o naszych dalszych planach na
        spotkania. Myślimy o tym, żeby może jeszcze w te najbliższe wakacje spotkać się
        w Śmiełowie albo w Toruniu? Co Wy na to? Mamy już trochę szczegółów technicznych
        obmyślonych na obie okoliczności. Wydaje nam się możliwe (i mamy taką nadzieję),
        że do Śmiełowa mogłaby zgodzić się przyjechać i spotkać z nami pani Musierowicz..:)
        Mam nadzieję, że nasze relacje zachęcą inne osoby, żeby wybrały się na następny
        zlot. No i na pewno specjalny "smaczek" będzie miało chodzenie ścieżkami
        bohaterów Jeżycjady w danym miejscu. Tu w Warszawie towarzyszył nam jednakże
        duch Bodzia, a to też coś :-D

        Miałyśmy pisać list do pani MM, ale w konsekwencji zebrałyśmy kilka
        indywidualnych listów i teraz trzeba będzie coś zrobić, żeby uformować taki
        większy zbiór listów oraz - "pismo przewodnie" od całego forum. Na pewno do
        dopracujemy i przekażemy! Z Waszym udziałem - niewykluczone, że będzie jakieś
        miejsce na forum na tę okoliczność?... :-)

        Pozdrawiam Was wszystkich raz jeszcze bardzo serdecznie!



        • onion68 Re: Nioszka, dziękujemy :)) 20.04.08, 16:22
          Właśnie, zapomniałam wspomnieć o frywolitkach, a to było coś naprawdę pięknego.
          Zazdroszczę Dzidce talentu :-)
        • szprota Re: Nioszka, dziękujemy :)) 20.04.08, 18:22

          A ja w pierwszych słowach serdecznie dziękuję Ginestrze za mental support w drodze na Białołękę (jakoś nie zgadałyśmy się w Tabace, że poruszamy się w tym samym kierunku i wpadłyśmy na siebie na placu Wilsona :) ). Ginestra była na tyle troskliwa, że odeskortowała mnie pod samą furtkę. Bardzo Ci, kochana, dziękuję!
          Cóż poza tym? Gdy wybiła godzina w+1, z nagła okazało się, ze zginęła mi gdzies Rotunda Pko. Wraz z hotelem Novotel. Potem się okazało, ze były i to nawet w tym kierunku, w którym zdążałam, ale jak dziewczynom zdawało się, ze caly świat ma półtora metra wzrostu, tak mnie, otumanionej wizytą w ledwo znanym mieście i wcześniejszymi przygodami się zdawało, że caly świat się składa z telefonów komórkowych i nie widzialam wielkiego napisu na hotelu, a duzo mniejszą reklamę LG Shine obok niego. Na szczęście Dzidka, siódmym chyba zmysłem, zrozumiała moj stan i udzieliła wskazówek zgodnych z poziomem mojej percepcji :) .
          Do samego pobytu w Tabace dodam niewiele, poza tym, że pięknych kobiet zrobiło się pięć (plus Szprota), a nalesniki były ze szpinakiem i serem feta, kwaśne i słone. Cium, cium, pyszulka. A murzynek Onion pierwszoklaśny ze względu na wspaniałą harmonię slodyczy (nie przesadnej) z goryczą czekolady (jak wyżej). Moje uznanie!
          Bardzo wam dziękuję i do rychłego!
    • kasiakaz1 Re: relacja właściwa 20.04.08, 17:10
      Widzę, że spotkanie było owocne pod każdym względem. Strasznie Wam zazdraszczam
      i czekam na kolejne spotkania. Chyba zaraz obejrzę zdjęcia ze spotkania
      poznańskiego z zeszłego roku :)
      Dzidko, dziękuję za natychmiastowe sprawozdanie telefoniczne.
      Murzynek pyszulka - pozazdrościłam, chyba sobie upiekę.
      Do jakich wniosków doszłyście w kwestii doboru staników? Ja właśnie wczoraj
      usiłowałam sobie jakiś kupić, przymierzyłam chyba 8 sztuk i stwierdziłam, że mój
      rozmiar nie istnieje. Przynajmniej w Lublinie.
      Julus, do Lwowa jedziesz może przez Lublin? Jeżeli tak, to zachęcam do zrobienia
      sobie małej przerwy w tym jakże pięknym mieście. Służę jako przewodnik.
      Pozdrawiam serdecznie - obecna duchem Kasiakaz.
      • nikadaw1 Re: relacja właściwa 20.04.08, 18:54
        ja do Tabaki dotarłam ostatnia, kiedy reszta towarzycha w najlepsze wsuwała
        bałkańskie specjały. obsługa tawerny faktycznie bardzo miła, począwszy od
        szatniarza :) jedzonko dobre, specjały jakie rzadko się spotyka w warszawskich
        knajpach. a na deser na cześć ciotki Feli zjadłam marynowane gruszki (po
        tawernowemu kruszi). murzynek był bardzo murzynkowy :) i chyba bardzo po
        Gabrysinemu wyszedł. w kwestii następnego spotkania Fanów, oprócz Śmiełowa i
        Torunia, odkopałam w mej pamięci, że ktoś oferował się ze swoim kolegą, co
        mógłby ułatwić wejście do obserwatorium, gdzie została poczęta Mila. tylko nie
        można mu zdradzić, w jakim celu i kto my zacz, bo by biedak umarł ze śmiechu :))

        o stanikach zaiste odchodziły piękne rozmowy i świadomość konsumencka. stanęło
        na tym, że najlepiej odwiedzić gazetowe fora Lobby Biuściastych i Lobby
        Małobiuściastych, gdzie oświecają w kwestii właściwego rozmiaru oraz gdzie go
        nabyć (bo to nie takie proste jest) oraz gdzie nie przepłacać. Dzidka dodatkowo
        rekrutowała na następne spotkanie Chmielewszczyków. przy okazji rozmowa zeszła
        na książki Chmielewskiej i Siesickiej, ze szczególnym uwzględnieniem Przez
        dziurkę od klucza, w tym starego i nowego wydania, jednego z ilustracjami,
        drugiego bez.

        gdy rozmowa została zręcznie przeze mnie poprowadzona na Spacerowniki i Wielką
        Majówkę, padła sugestia, coby przy tej okazji zwiedzić kawałek Warszawy. i tu
        mamy pole do popisu w kwestii organizacji Następnego Nieformalnego Spotkania.
        • anutek115 Re: relacja właściwa 21.04.08, 09:24
          nikadaw1 napisała:
          w kwestii następnego spotkania Fanów, oprócz Śmiełowa i
          > Torunia, odkopałam w mej pamięci, że ktoś oferował się ze swoim kolegą, co
          > mógłby ułatwić wejście do obserwatorium, gdzie została poczęta Mila. tylko nie
          > można mu zdradzić, w jakim celu i kto my zacz, bo by biedak umarł ze śmiechu :)
          > )
          >

          Nikadaw, to ja pisałam o Piwnicach, ale w ramach wycieczki do Torunia, bo
          Piwnice od Torunia rzut beretem, tylko dojazd nieciekawy. Z kolegą już się
          skontaktowałam, ale jeszcze nie odpisał, może popadł w osłupienie, gdy mu
          (delikatnie) zarysowałam sytuację... Mam z nim kontakt tylko przez "naszą klasę"
          i biorę pod uwagę poza popadnięciem w osłupienie także i to, że może jeszcze nie
          zajrzał na portal. Ale jak nie on, to znajdzie się kto inny, względnie możemy
          sobie obserwatorium z zewnątrz obejrzeć, nie wątpię, że w zbożnym milczeniu :-))).
          A w ogóle mam jak kaliope, czytam i jęczę z zazdrości (bardzo nieładne uczucie,
          wiem), ale Kaliope ma póltoraroczne dziecko i nie mogła go wziąć ze sobą, to co
          dopiero ja z półrocznym (skończył pół roku dokładnie w dniu spotkania). Za to
          mój mąż, gdy mu żałobliwie powiedziałam, że tak was podczytuję i zazdraszczam
          powiedział wielce zdziwiony: "To czemu nie pojechałaś? Ja bym się przecież zajął
          Kacperkiem". Aaaaaa! Jakby wcześniej o spotkaniu nie słyszał!!! Myśl o rozwodzie
          rozkwitła we mnie bujnym kwieciem, naprawdę...
          • kaliope3 Re: relacja właściwa 21.04.08, 15:21
            >Za to
            mój mąż, gdy mu żałobliwie powiedziałam, że tak was podczytuję i zazdraszczam
            powiedział wielce zdziwiony: "To czemu nie pojechałaś? Ja bym się przecież zajął
            Kacperkiem". Aaaaaa! Jakby wcześniej o spotkaniu nie słyszał!!! Myśl o rozwodzie
            rozkwitła we mnie bujnym kwieciem, naprawdę...<

            O, ja tez to usłyszałam(w niedzielę),jednak ponieważ usiłuję właśnie zostać
            kobietą "głęboko mądrą",wzięłam tę, cokolwiek spóźnioną, ofertę za dobrą
            monetę,a wszelkie uczucia zbliżone do tzw "braku złudzeń"spychając czem prędzej
            na peryferie swojej jaźni.
    • szprota Jeszcze jedno chciałam dodać. Albo dwa. 20.04.08, 21:26
      (wreszcie piszę z domu, poprzednie relacje były z komóreczki)
      Bardzo lubię takie forumowe spotkania. Względem tego forum postrzegam je jako
      szczególnie udane, jako że i forum jest wybitne pod względem kultury dyskusji
      kontrapunktowanej różnorodnością charakterów i postaw życiowych. I bardzo,
      bardzo fajnie jest czytać wasze posty i widzieć już nie tylko literki, ale i
      wasze uśmiechy, pogodne oczy i słyszeć ciepłe głosy. To jedna dygresja. Naprawdę
      szproci pysk mi się cieszy teraz!
      Druga, wywołana opisem mnie w wykonaniu Dzidki "dziarska osóbka",co mnie
      osobiście mocno skojarzyło się z opisem Belli (wam też?). Trwała bowiem również
      dyskusja o tym, z kim się utożsamiamy i tak, Bella trochę tak. Nie mam tylko jej
      zaradności (vide: tajemnicze zniknięcie Rotundy), ale jej apodyktyczność na
      pewno. Tu uwaga na marginesie, że niewielkie osoby w ten sposób chyba nadrabiają
      to, co big people mają na wstępie: respekt otoczenia. Musimy sobie na to ciut
      zapracować i wiem z doświadczenia, ze łatwo przegiąć w drugą stronę :)
      • ginestra Re: Jeszcze jedno chciałam dodać. Albo dwa. 20.04.08, 21:44
        Szproto kochana!
        Ja także się cieszę ze zrządzenia, które nas zetknęło na placu Wilsona :)) A
        także z miłej rozmowy i spaceru do Twojego miejsca noclegu. Cieszę się, że
        mogłam pomóc w odszukaniu go i to naprawdę drobiazg, a wspaniale się złożyło, że
        mogłyśmy jeszcze trochę pobyć razem i porozmawiać. :)
        Pięknych kobiet naturalnie było sześć :))) Szproto, ja jestem pod wielkim
        wrażeniem Twojej niezwykle ujmującej i subtelnej urody! Tym, którzy nie byli z
        nami chciałabym powiedzieć, że siedziałyśmy na przeciwko siebie w Tawernie i
        mojej uwagi nie uszedł piękny uśmiech (z dołeczkami, co mi się bardzo zawsze
        podoba), błysk w oku, owa subtelność właśnie, oraz kokieteryjna i __bardzo__
        pasująca do owej drobnej postaci biżuteria. :)

        W ogóle wszystkie prezentowałyśmy się bardzo fajnie! :)

        Ja także uważam nasze forum za wyjątkowe i cieszę się bardzo ze spotkania. Na
        prawdę inaczej się pisze gdy wiemy kto się kryje za nickiem :)
        Pozdrawiam serdecznie!

        • onion68 Re: Jeszcze jedno chciałam dodać. Albo dwa. 20.04.08, 21:54
          > Pięknych kobiet naturalnie było sześć :))) Szproto, ja jestem pod wielkim
          > wrażeniem Twojej niezwykle ujmującej i subtelnej urody! Tym, którzy nie byli z
          > nami chciałabym powiedzieć, że siedziałyśmy na przeciwko siebie w Tawernie i
          > mojej uwagi nie uszedł piękny uśmiech (z dołeczkami, co mi się bardzo zawsze
          > podoba), błysk w oku, owa subtelność właśnie, oraz kokieteryjna i __bardzo__
          > pasująca do owej drobnej postaci biżuteria. :)
          >
          > W ogóle wszystkie prezentowałyśmy się bardzo fajnie! :)
          >
          > Ja także uważam nasze forum za wyjątkowe i cieszę się bardzo ze spotkania. Na
          > prawdę inaczej się pisze gdy wiemy kto się kryje za nickiem :)
          > Pozdrawiam serdecznie!

          Ginestro, zgadzam się z każdym Twoim słowem powyżej :-)
          Nadal uśmiecham się na myśl o naszym wieczorze.
        • szprota Re: Jeszcze jedno chciałam dodać. Albo dwa. 20.04.08, 21:55
          No i jak tu nie lubić Ginestry, przecież to chodząca serdeczność :) (i jakim
          cudem wygląda na tyle lat młodszą ode mnie, ja się pytam?!)
          Dziękuję Ci.

          Dziewczyny, prosiłabym także o podesłanie mi zdjęć, albo jeśli używacie picasy,
          wrzucenie ich w jakieś ukryte albumy (chyba że żadna z nas nie ma nic przeciwko
          ujawnieniu tego, jak wygląda). Dziękuję z góry.
          • onion68 Re: Jeszcze jedno chciałam dodać. Albo dwa. 20.04.08, 21:59
            Jutro podeślę moje, jak tylko zgłębię tajniki picasy.
            • szprota Re: Jeszcze jedno chciałam dodać. Albo dwa. 20.04.08, 22:06
              Zgłębisz na pewno, jest szalenie przyjazna w obsłudze.
              A w wolnej chwili przy włączonym programie wciśnij sobie jednocześnie
              shift+ctrl+y i dostaniesz ode mnie misia :)
      • sowca Re: Jeszcze jedno chciałam dodać. Albo dwa. 20.04.08, 21:49
        No, to jeszcze moja relacja ;)
        Dotarłam do Tabaki w strugach deszczu, zaniepokojona, czy aby na
        pewno forumowiczki będą pamiętać o postawieniu ksiązek na stoliku i
        czy nie będę miała problemu ze zidentyfikowaniem drogich
        koleżanek ;) na szczęście, ledwo weszłam do uroczej zresztą tawerny,
        w jej mrocznym wnętrzu uśmiechnęła się do mnie Mila z
        okładki "Kalamburki" i Hildegarda z okładki "Żaby" i juz wiedziałam,
        ze trafiłam! Po przywitaniu musiałam jeszcze lecieć odprawić moją
        asystę w postaci nieco zaniepokojonej o moje losy cioci i już mogłam
        oddać się miłym dyskusjom oraz degustowaniu bałkańskich specjałow.
        Feta z jajkiem sadzonym okazala się bardzo smaczna, podobnie jak
        zjedzona później baklawa, jednak wrazenia smakowe bledną, blakną i
        tracą urok w porownaniu z rozmowami toczącymi się przy stole :)
        naprawdę to niesamowite, jak szybko złapałyśmy kontakt ze sobą i jak
        przyjemnie nam się rozmawiało! Nie bylo ani sztywności, ani
        napięcia, ani chwil niezręcznej ciszy! Było za to miłe gadanie na
        setki różnych tematów, opowieści o poprzednim spotkaniu
        musierowiczystow w Poznaniu (na ktorym to spotkaniu niestety nie
        byłam, za co pluję sobie w brodę)i snucie planów na przyszłośc ( o
        których wyżej pisała już Dzidka). Po "kontrowersjach z rachunkiem"
        wraz z Dzidką skierowałyśmy się metrem w stronę Mokotowa, po drodze
        odprowadzając kawałek Ginestrę i Nikadaw :) Korzystając z tego, że
        juz gadam, chciałabym niniejszym bardzo, bardzo bardzo podziękować
        Wam za absolutnie fantastyczny i niepowtarzalny wieczor :) mam
        nadzieję, że na kolejnym spotkaniu będę miała okazję poznac więcej
        naszych forumowiczów :)
        • kaliope3 Re: Jeszcze jedno chciałam dodać. Albo dwa. 20.04.08, 22:50
          Litości!!Jeszcze jedna taka relacja i w łeb sobie strzelę że mnie nie było!
          A poważnie to jestem bardzo wdzięczna za te wspaniałe opisy-przynajmniej tak
          mogłam uczestniczyć w spotkaniu.
          • nioszka Re: Jeszcze jedno chciałam dodać. Albo dwa. 21.04.08, 14:51
            ech, ech szkoda mi tego, czego się pozbawiłam :(
            Cieszę się jednak, że dobrze Wam było ze sobą, że pozostaną Wam
            zdjęcia, wspomnienia, nawiązane przyjaźnie (?) oraz mniej gotówki w
            portfelu :P
            Dzidko, dzięki za miłe słowa! :D
    • lezbobimbo Re: relacja właściwa 21.04.08, 18:38
      Jakze milo podczytac sprawozdanie ze spotkania Waszego!
      Achhhh, pozera mnie "profesjonalna zazdrosc" ze mnie tam nie bylo!
      W ramach rekompensaty zjem jakies slone nalesniki z feta (cium cium
      pyszulka) ewentualnie ziolowe frytki z Sunset Boulevard coby mi
      kruszyly sie na biust i mieszaly z rzewnymi slozami, a to przez
      zalosc, ze mie takie spotkanie na szczycie ominelo ;)))
    • tygrys2112 Re: relacja właściwa 21.04.08, 21:23
      W Waszych sprawozdaniach wyczuwam klimacik z pierwszych tomów
      Jeżycjady :) Od razu zrobiło mi się bardzo miło :)
      Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i ściskam, żałuję, że mnie nie było.
      Za innymi spotkaniami jestem jak najbardziej, tylko nie wiem, czy
      będę mogła w nich uczestniczyć, bo cały czas przejaśniają mi się
      plany na wakacje
      • idomeneo Re: relacja właściwa 22.04.08, 05:45
        sprawozdania są wspaniałe! to musiało być świetne spotkanie :)
    • emae Strasznie, ogromnie, niewymownie przepraszam... 22.04.08, 12:59
      ...i żałuję,że mnie tam nie było. W ostatniej chwili musiałam zmienić plany.
      Jest koniec kwietnia, III rok studiów, naprawdę nie mogłam sobie pozwolić na ten
      wyjazd. Potrzebowałam soboty do dość żmudnej pracy naukowej. Zresztą nawet teraz
      korzystam z wyjątkowej ;) podzielności mojej uwagi i, może już mniej żmudnie,
      pracuję naukowo.

      Kiedy tylko się da,chcę się z Wami spotkać. Jeśli ktoś z Was będzie chociaż w
      pobliżu Krakowa, proszę o kontakt.

      Dziękuję za obszerne relacje. To prawie tak, jakbym tam była :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka