Dodaj do ulubionych

Borejki do kin!

22.04.08, 14:52
Jak myślicie, jakie filmy nasza ulubiona rodzina B. uznałaby za warte wyprawy
do kina? Wiemy, że parę lat temu Borejkówny dostały kompletnego maniactwa na
tle "Rozważnej i romantycznej". A teraz? Co było "lekturą obowiązkową", albo
może na jaką premierę czekają z niecierpliwością?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Borejki do kin! 22.04.08, 15:01
      Katyń?
      • onion68 Re: Borejki do kin! 22.04.08, 15:07
        Obawiam się, że tak...
      • meduza7 Re: Borejki do kin! 22.04.08, 15:07
        Obowiązkowo!!! :D
        Ja tak podstępnie zapodaję temat, bo sama czekam z utęsknieniem na pewną
        premierę (22 maja). I zastanawiam się, czy ktokolwiek z Borejków podzielałby
        moje zainteresowania ;)
        • onion68 Re: Borejki do kin! 22.04.08, 15:19
          Kochanice króla??
          • willow_girl Re: Borejki do kin! 22.04.08, 20:15
            Zapewne wszelkie ekranizacje dzieł literackich ;) Niekoniecznie
            lektur szkolnych ;)
    • ananke666 Re: Borejki do kin! 22.04.08, 23:33
      ...która mnie się zresztą "Rozważna i romantyczna" nie podobała, mimo dobrej Kate Winslet i świetnego Alana Rickmana, i Grega Wise'a i ogólnie dobrej reszty, z wyjątkiem odtwórców Eleonory i jej amanta łajzy. Jak dla mnie wymoczkowaty Hugh Grant i podstarzała Emma Thompson ten film zarżnęli. Eleonora w powieści miała zdaje się latek 19, a kiedy film wchodził na ekrany Emma tych latek liczyła sobie 36, a przesadnie młodo i mając dychę mniej nie wyglądała. Niespełna dwudziestolatka kreowana przez babę przed czterdziestką to dla mnie trochę za dużo.
      • yowah76 Re: Borejki do kin! 23.04.08, 02:33
        Czy ja sie Meduzo slusznie domyslam, ze chodzi o pewnego dojzalego
        mazczyzne w kapeluszu?
        • meduza7 Re: Borejki do kin! 23.04.08, 08:48
          Bardzo się słusznie domyślasz :DD
          Przy okazji zapraszam na "notatki na marginesie", gdzie zamieszczam własne
          produkcje na temat mojego ulubieńca ;)
          • yowah76 Re: Borejki do kin! 23.04.08, 13:45
            Zajrzalam raz czy drugi ale czasu niec brak zeby sie wglebic;) Ja to
            raczej mialam sklonnosc do jego tatusia...
            • meduza7 Re: Borejki do kin! 23.04.08, 14:31
              A tatuś też smakowity, im starszy, tym lepszy :DD
      • yowah76 Re: Borejki do kin! 23.04.08, 13:44
        Niespełna dwudz
        > iestolatka kreowana przez babę przed czterdziestką to dla mnie
        trochę za dużo.

        A Skorupco w "Ogniem i mieczem"? to samo... a wszystkie heroiny w
        latach 50 zeszlego wieku? Niestety, ten trynd mocno sie trzyma...
        • meduza7 Re: Borejki do kin! 23.04.08, 14:28
          Skorupko była drewniana i na to by jej nie pomogło nawet, gdyby miała 10 lat mniej!
          • yowah76 Re: Borejki do kin! 23.04.08, 14:33
            Ale moze swiezsza by byla chociaz a tak nie dosc ze sztywna to
            jeszcze przechodzona;) Nie kazdy nabiera uroku z wiekiem...
            • meduza7 Re: Borejki do kin! 23.04.08, 14:47
              Przyszło mi do głowy jeszcze, że heroiny z lat 50-tych to jeszcze były "robione"
              makijażem i fryzurą, tak że faktycznie wyglądały na starsze.
        • ananke666 Re: Borejki do kin! 23.04.08, 19:09
          Skorupa miała 29 lat. To i tak lepiej. Chociaż mnie ten film przyprawiał o dreszcze, ze szczególnym uwzględnieniem głupio ciętych dialogów, drewnianego Żebrowskiego, co wyraz twarzy w filmie zmieniał trzy razy i Skorupy wyginającej się do lustra i modlącej się w stylu "Matko Boska daj mi pana S. a wybaw mnie od Bohuna". Ukoronowaniem dzieła była koszmarna, beznadziejna ścieżka dźwiękowa. Jakby nie można było sięgnąć szerzej do ukraińskiej muzyki ludowej, bo motyw przewodni z orłami, sokołami, górami i dołami silnie się zdewaluował za pomocą wyśpiewywania go po pijaku, a Górniakowa inwokacja "mój sokole, mój przejrzysty" niezmiennie mnie zadziwia i również niezmiennie kojarzy mi się z rozwielitką. Grrrrrrrr.
          • kasiakaz1 Re: Borejki do kin! 23.04.08, 22:00
            ananke666 napisała:
            "a Górniakowa inwokacja "mój sokole, mój przejrzysty" niez
            > miennie mnie zadziwia i również niezmiennie kojarzy mi się z rozwielitką. Grrrr
            > rrrr. "
            Swego czasu wymyślałyśmy wraz z Meduzą kolejne wersje owego sokoła. Najlepsze co
            wyszło:
            "Mój sokole, mój przejrzysty, widać ci w żołądku glisty"
            • kebbe Re: Borejki do kin! 23.04.08, 22:13
              "...glisty" :D:D i rozwielitka :D :D...a jeszcze 10 sekund temu miałam kiepski
              humor ;*
              wydaje mi się, że Borejkówny z przychówkiem jednak chadzają do kina na produkcje
              typu "Troja" i "Aleksander" aby później zniszczyć, zdeptać i obśmiać niedostatki
              i podknięcia w tychże (na rodzimej superprodukcji okołohistorycznej jak wiadomo
              suchej nity nie zostawiono)
              • kebbe Re: Borejki do kin! 23.04.08, 22:15
                potknięcia* (nomen omne :) )
                • kebbe Re: Borejki do kin! 23.04.08, 22:16
                  ...omen...chyba już czas iść spać...
                • idomeneo Re: Borejki do kin! 23.04.08, 22:17
                  na Aleksandra to nie wiem, czy z przychówkiem...
    • mmaupa Re: Borejki do kin! 23.04.08, 11:19
      Na 100% wybiora sie rodzinnie na "Ksiecia Kaspiana" i wszystkie inne Kroniki Narni.
      • nikadaw1 Re: Borejki do kin! 23.04.08, 17:08
        i na pewno chodzą na wszystkie kreskówki Disneya i innych - Ratatuj, teraz
        Horton słyszy Ktosia.
        • ding_yun Re: Borejki do kin! 23.04.08, 17:11
          Z tym Katyniem to nie jestem pewna. Tematyka oczywiście jak
          najbardziej borejkowska, ale czy Ignacy nie wytoczyłby takich samych
          argumentów jak przeciwko ekranizacji Ogniem i Mieczem? Czyli że ktoś
          przepuszcza tak poważny temat przez maszynkę do robienia pieniędzy?
          • lezbobimbo Re: Borejki do kin! 14.05.08, 11:51
            ding_yun napisała:
            > Z tym Katyniem to nie jestem pewna. Tematyka oczywiście jak
            > najbardziej borejkowska, ale czy Ignacy nie wytoczyłby takich samych
            > argumentów jak przeciwko ekranizacji Ogniem i Mieczem? Czyli że ktoś
            > przepuszcza tak poważny temat przez maszynkę do robienia pieniędzy?

            Tu juz bym rozrózniala tragedie katynska od fikcyjnej knigi. Ogniem i
            Mieczem to nie jest wazny temat ;)
      • idomeneo Re: Borejki do kin! 29.05.08, 01:28
        Książę Kaspian jest moim zdaniem naprawdę niezły, dużo lepszy niż ekranizacja
        "Lwa, czarownicy i starej szafy"
    • nighthrill Re: Borejki do kin! 23.04.08, 17:34
      Co do Ignacego, który tak chętnie krytykował ekranizacje arcydzieł literatury
      polskiej, jak i filmy sensacyjne, i świata poza książkami nie widział - chyba mu
      się na starość odmieniło, bo w którymś z ostatnich tomów ("TiR", "żaba"? - nie
      wiem) jest napisane, jak to on i Mila wymykali się do Mulitikina na seanse. I,
      uwaga, jedli tam lody i popcorn.
      Kompletnie nie wyobrażam sobie Ignacego z popcornem. Jestem dużo mniej
      dystyngowana, niż on, ale zawsze mnie wkurza, gdy siedzę już w kinie na swoim
      miejscu, a tu przeciskają się koło mnie tłumy z mdląco pachnącym wiadrem
      popcornu na osobę i wielką colą. Wiem, że ktoś taki będzie chrupał, szeleścił,
      siorbał, śmiecił - że będzie zachowywał się bardziej jak w domu przed DVD, niż
      jak w kinie.
      (Przepraszam wszytskich, którzy lubią zjeść coś w kinie, być może mój pogląd
      jest niesprawiedliwy, ale uważam, że jedzenia w kinach nie powinno się
      sprzedawać. Szeleszczenie i chrupanie może popsuć innym seans; oto kluczowa
      scena, bohaterowie mówią szeptem, natężamy słuch, a tu "chrup chrup":)).
      I dlatego właśnie dziwnie mi zgrzytają eleganccy i w każdym calu kulturalni
      Ignacy i Mila z popcornem na seansie. Nie mówiąc już o jedzeniu lodów po ciemku...
      • idomeneo Re: Borejki do kin! 23.04.08, 18:43
        ale może właśnie w ramach ukrytych przyjemności popkulturowych chodzili na
        "popkornowe filmy", w stylu Transformers albo Fantastycznej Czwórki? Tam na
        ekranie nikt nie mówi szeptem, muzyka i efekty specjalne walą po uszach, więc i
        chrupanie nikomu (chyba) nie przeszkadza?

        Co do Narnii, to też się nad tym zastanawiałam. Była tu kiedyś dyskusja na temat
        tego, czy Borejkowie mogą lubić Harry'ego Pottera i wychodziło, że to chyba nie
        ta estetyka. Ale z drugiej strony te wszystkie chrześcijańskie wartości w Narnii
        to nie to samo, co zwyczajne, bezbożne fantasy.
        • k_linka Re: Borejki do kin! 23.04.08, 22:22
          Oj, ekranizacja Narnii moze sie podobac nie tylko ze wzgledu na chrzescijanskie
          wartosci... Ja mysle ze Ignacy po przemianie (moim zdaniem w szalenca) moglby
          pojsc na "Transformersy"


          • idomeneo Re: Borejki do kin! 23.04.08, 22:34
            k_linka napisała:

            > Ja mysle ze Ignacy po przemianie (moim zdaniem w szalenca) moglby pojsc na
            "Transformersy"

            w końcu tak długo wypierał tę bardziej ludyczną i prostą stronę swojej natury,
            że jak w końcu da jej ujście, to na całego
      • ananke666 Re: Borejki do kin! 23.04.08, 19:13
        Mam takie samo zdanie, Nighthrill. I mnie też zapach popcornu przyprawia o mdłości, a szeleszczące papierki i odgłosy miamlania doprowadzają do białej gorączki. Dorosły człowiek chyba potrafi powstrzymać się dwie godziny od szamania, ale nie, ledwo na tyłku w kinie siądzie, już ciapie...
      • onion68 Re: Borejki do kin! 23.04.08, 20:44
        Jestem dużo mniej
        > dystyngowana, niż on, ale zawsze mnie wkurza, gdy siedzę już w kinie na swoim
        > miejscu, a tu przeciskają się koło mnie tłumy z mdląco pachnącym wiadrem
        > popcornu na osobę i wielką colą. Wiem, że ktoś taki będzie chrupał, szeleścił,
        > siorbał, śmiecił - że będzie zachowywał się bardziej jak w domu przed DVD, niż
        > jak w kinie.

        Wreszcie bratni pogląd na popcorn w kinie :-) Już nie wspomnę z czym mi się
        kojarzy jedzenie z wiadra (to samo odczucie mam do KFC, chociaż bezinteresownie,
        bo ani mnie ziębi ani grzeje to, w jakim stylu ktoś spożywa swoje posiłki). Ale
        zjawisko glamania w kinie doprowadza mnie po prostu do szału!
        Myślę, że to był ze strony MM taki zabieg "udemokratycznienia" Borejków i
        uczynienia ich bliższymi szerokiej czytelniczej rzeszy ;-)
        • ding_yun Re: Borejki do kin! 23.04.08, 21:28
          Ja nie jestem aż tak surowa jeśli chodzi o jedzenie w kinie, a może
          po prostu reprezentują sobą podwójną moralność :P Generalnie pop
          cornu nie lubię więc nie jem, ale np M&Ms, przyznam, zdarza mi się
          podżerać. Irytuje mnie natomiast jak ktoś ciamka i chrupie na takich
          filmach jak "Pasja", "Katyń" czy "Pianista". Pytanie gdzie postawić
          granicę i czy każdy umie ją sobie sam wyznaczyć.
          • idomeneo Re: Borejki do kin! 23.04.08, 22:12
            ja mam podobnie - wydaje mi się, że są takie filmy, na których zupełnie nie
            wypada jeść i takie, które są czysto rozrywkowe (i głośne) i tam mi to nie
            przeszkadza. Natomiast zawsze mnie wkurza, gdy ktoś w kinie zaczyna rozmawiać.
            • kaliope3 Re: Borejki do kin! 23.04.08, 22:56
              O,od gadania to ja dostaję białej gorączki!W ogóle nie chodzę na seanse w piątki
              i soboty,bo najczęściej pojawiają się wtedy, już po rozpoczęciu filmu, grupy
              rozbawione,rozgadane i często już w znakomitych humorach,które bladego pojęcia
              nie mają na co kupiły bilety,a wpadły żeby sobie- ot tak- zapchać czas
              weekendowego wieczoru.Ponieważ jest faktycznie weekend,miejsc nie ma czasem zbyt
              wiele i nie można się przesiąść a ci ględzą,krzyczą,ryczą na siebie i oczywiście
              mlaszczą i chrzęszczą.Koszmar,wieczór zmarnowany,ciśnienie skacze,z filmu nic
              nie pamiętam
        • k_linka Re: Borejki do kin! 23.04.08, 22:24
          Ja jestem wdzieczna wszystkim tym, ktorzy nie jedza w kinie. Tu juz nie chodzi
          kulture czy skupienie, ja nienawidze smrodku popcornu i tego odglosu
          towarzyszacego jedzeniu - jakby pocieraz kawalki styropianu. Na sama mysl mam
          dreszcze...
          • meduza7 Re: Borejki do kin! 25.04.08, 10:17
            A ja mam takiego pecha, że jak się wybiorę - do kina, teatru, gdziekolwiek - na
            coś, na czym mi rzeczywiście zależy, to zawsze znajdzie się jakiś przeszkadzacz,
            który psuje mi całą przyjemność.
            • panna-lee Re: Borejki do kin! 25.04.08, 12:44
              ja może wrócę do wątku kinowego borejków :)
              wiemy, że baltona lubił jarmuscha, toż samo pulpecja [sama uwielbiam :)] sąsiad chłopaka Belli oglądał przedwojenne filmy grozy :)czyli można iść tropem filmówki ambitnej i/lub oryginalnej, a nie tej pop sieczki, którą dzieli tylko tematyka. i oprócz jarmuscha mamy np Tarkowskiego, Aronofskiego, mamy filmy ery ekspresjonizmu, eksperymenty filmowe typu filmy Dalego.... i ogólnie różne niszowe projekcje w małych kinach. na "normalnych" filmach jakoś ich nie widzę. ich dobry smak mógłby ucierpieć :D

              no to jeszcze myk o jedzeniu w kinie - co macie do jedzenia? ja tylko nienawidzę tych, co szeleszczą i chrupią, szczególnie w momentach ciszy [o tych co gadają już nie wspomnę]. jedzenie czegoś, czego praktycznie nie słychać, przy kulturalnie zamkniętej buzi - jak najbardziej TAK. popcorn bardzo lubię, ale w kinach jest drogi jak złote samorodki i nie kupuję :D jak wielu nerwowych z natury nie-palaczy, jeśli przez godzinę nie jem, źle się czuję. a filmy zazwyczaj trwają dłużej ;P i ciche spożycie rodzynek lub popijanie jogurtu będę uprawiać, i nikt mnie nie powstrzyma :D rodzaj filmu w zasadzie nie rzutuje. jedzenia nie łączę bowiem z emocjami [a może łączę o tyle, że "zajadam" napięcie].

              jeszcze zarzucę wspominką :)
              kiedyś poszłam na matrixa I jak wyszedł, mówili że niezłe. poszłam z równie jak ja oczytaną koleżanką i polew miałyśmy przez cały film, bo wydał nam się parodystycznie napuszony, pełen zabawnych analogii do komedii [słuchajcie uważnie.... - bo nie będę powtarzać], patent ze śpiącą królewną [buzi przywróciło bohatera do życia - jedna z głupszych scen ever] i tylko nas zastanawiało, że reszta ludzi w kinie nie pokłada się ze śmiechu jak my.
              potem się okazało, że film jest uważany za coś nowego i szczególnego, nowatorskiego itp. w życiu byśmy się nie domyśliły :)

              ale to był chyba jedyny raz, kiedy wkurzyłam całe kino :)

              za to brat kumpla popsuł co najmniej dwóm rzędom trzepot serca, gdy orły unosiły hobbitów z wysepki wśród lawy na końcu III cz. WP. orły złapały, orły niosą, nagle brat kumpla nachyla się do nas i mówi "tam do licha! upuściłem froda!" :)
              • szprota Re: Borejki do kin! 25.04.08, 13:04
                Matrix ma swój klimat. Myślę, że jeśli się choć raz w życiu poczuło niepokój, że
                ze światem jest coś nie tak i że akceptuje się rzeczywistość tylko dlatego, że
                ma się nadzieję, iż to sen, z którego rychło się przebudzimy - to się załapie ów
                klimat i sprawi on dużo przyjemności.
                Ja osobiście przepadam, ale w środowisku, w którym się obracałam, gdy Matrix
                wszedł do kin, generalnie był on kultowy. I szalenie, szalenie buddyjski :)

                Zważywszy zatem sympatię M.M. do tao, któremu po drodze z buddyzmem, nie
                wykluczam, że dajmy na to Przeszczep z Bellą wybrali się na wsystkie tsy cęści
                Matrixa i obejrzeli go z przyjemnością.

                Jedno jest pewne: na Tarantina by nie poszli. Chociaż może Józinek?

                [nawiązując jeszcze do ciamkania w czasie seansu: cola i jej siorbanie jest do
                wybaczenia, zwłaszcza że w większości łódzkich kin panuje suche klimatyzowane
                powietrze i sakramencki upał. Mnie osobiście po pracy na call centre dość ciężko
                wytrzymać godzinę bez czegoś mokrego w szprocim pysku. Ale popcornowi mówię
                staropolskie banzai. Skrzypi i śmierdzi plastikiem. Szprot odebrał po trosze
                staroświeckie wychowanie, w którym jedna z zasad brzmiała "jeśli możesz, nie
                jedz w miejscach publicznych, bo może ktoś jest głodny i jest mu przykro, że go
                nie częstujesz". Przyznam, że tak się we mnie wryła, że nawet żrąc gofra w Łebie
                czy Ustce czuję się jakby nieco nieswojo).
                • panna-lee Re: Borejki do kin! 13.06.08, 17:31
                  szprota, kochana: poczytaj sobie dicka, poczytaj sobie lema, z lema bezczelnie zerżnięto słynną pigułkę prawdy matriksową - a uwierz mi, że obaj potrafili stworzyć klimat taki, że człowiek mało się w gacie nie p..... no, nie mógł w nocy spać i czytał z rozdziawioną gębą, a matrix to potworny wtórniak. :) "odkrywa" nagle "kongres futurologiczny", tylko kongres miał jakość i mniej leciał na tanich sensacyjkach, a już romansu nie uświadczysz. i chociaż zazwyczaj wczuwam się w filmy, aż do przesady je przeżywam, to matrix pozostawił wrażenie niesmaku - jedno co było fajne, to efekty specjalne - ale oglądanie filmu dla efektów to dla mnie wyrzucanie kasy... :) no, sorry. wielu moim oczytanym i inteligentnym znajomym podobał się, tak jak tobie, ale mnie od niego ręce opadły - i niestety popsułam seans innym ludziom :) ale tylko raz w życiu to zrobiłam i kajam się.

                  ale ja byłam wychowana na sf, od hard sf do cyberpunku, od pisklaka. i przyznam że matrix wydał mi się gniotem - myślę o nim to, co Ignac myślałby o filmie "troja" :P

                  hm. mam nie jeść bo ktoś może być głodny? toż sama z głodu umrę! :)
                  • dakota77 Re: Borejki do kin! 13.06.08, 17:57
                    O, wreszcie ktos, kogo nie zachwycil Matrix. Tam nie bylo jednej oryginalnej
                    mysli. A oprocz tego, co tworcy sciagneli z literackiej klasyki SF, zerzneli za
                    przeproszeniem co mogli wizulanie z rewelacyjnego filmu "Dark City". Nie ma tu
                    sie nad czym zachwycac, lepiej poczytac/obejrzec te pozycje, z ktorych Wachowscy
                    sciagali. Swoja droha to juz rodzenstwo Wachowskich, nie bracia- jeden z nich
                    zmienil jakis czas temu plec;-)
                    • anutek115 Re: Borejki do kin! 13.06.08, 18:05
                      Ja się nie zachwycilam. Te nauki, które Morfeusz (dobrze pamietam?)
                      gawał Neo, Boszzzz... w pełni godne pamiętniczków dwunastoletnich
                      panienek, a wszak, o ile pamiętam, miało to byc coś w rodzaju prawdy
                      objawionej. Czlowiek, który osiągnął pełnoletność, coś w życiu
                      czytał, trochę myślał, trochę przeżył osiąga takie prawdy objawione
                      samodzielnie, w okolicach tej pełnoletności właśnie.
                      Wyparłam dzieło tak dokładnie, że jestem jedyną znaną mi osobą,
                      która oglądając "Władcę Pierścieni" w Elrondzie nie rozpoznała
                      Agenta Smitha, w związku z czym Elrond nie podobał mi się całkowicie
                      bezinteresownie :-).
                      • onion68 Re: Borejki do kin! 13.06.08, 18:44
                        Cóż, obejrzałam tylko pół godziny "Matrixa", ponieważ omal nie umarłam z nudów.
                        • lezbobimbo Re: Borejki do kin! 13.06.08, 19:15
                          Ja nie znosze Matrixa za te wlasnie nieznosna bufonade, niestrawne
                          tyrady i prawienie "moralów" na powaznie ;> Do tego zalozenie -
                          przyjdzie neomesjasz i zbawi caly swiat za pomoca.. kung fu;>

                          A porównywac Majtixa do Kongresu to profanacja tego ostatniego;)
                          Oprócz pigulek skrywajacych rzeczywistosc nic nie maja wspólnego.
                          Wróce do ukochanej lektury i juz sie ciesze:)
                          • nessie-jp Re: Borejki do kin! 09.12.08, 01:43
                            Łomatko, aleście po tym Matriksie pojechały...

                            Przeca to jest komiks! Komiks, no. Taki jak Superman albo Hulk albo X-Meni.
                            Tylko że komiks filmowy. Z komiksową budową postaci, komiksowym prowadzeniem
                            aksji (BUM! ŁUPS! OOO! BEC! ŁUBUDU! WZIUUUUUUM!), komiksowymi gierojami w
                            komiksowych superstrojach i superokularach, komiksowym ZŁYM szalonym mianiakiem
                            co rządzi światem.

                            To trochę tak, jakby ktoś napisał, że nie lubi kreskówek z Kaczorem Donaldem, bo
                            Lem ciekawiej pisał o życiu humanoidalnych kaczek...
                            • onion68 Re: Borejki do kin! 09.12.08, 06:14
                              Około dwa tygodnie temu natrafiłam przypadkowo na Matrix w telewizji. W
                              pierwszej chwili myślałam, że to jest parodia jakiegoś filmu, coś w rodzaju
                              "Kosmicznych jaj" ;)
                            • dakota77 Re: Borejki do kin! 09.12.08, 07:57
                              Hm. Niby tak, zawsze trzeba pamietac o konwencji. Ja nie mam nic przeciwko
                              fantastyce i komiksom, ba, lubie je. Ale Matrixa nie znosze i polubic nigdy nie
                              zdolam. Bo traktuje sie smiertelnie powaznie. Bo to jeden wielki
                              pseudofilozoficzny belkot. Bo Wachowscy ukradli co mogli z o wiele lepszego
                              filmu Dark City. Konwencja konwencja, ja w tym przypadku jej nie kupuje.
                              • nessie-jp Re: Borejki do kin! 09.12.08, 13:50
                                > Ale Matrixa nie znosze i polubic nigdy nie
                                > zdolam. Bo traktuje sie smiertelnie powaznie. Bo to jeden wielki
                                > pseudofilozoficzny belkot.

                                A wiesz, ja w zasadzie w ogóle nie zauważyłam w tym dziele żadnej filozofii i
                                przesłania
                                • szprota Re: Borejki do kin! 09.12.08, 19:08
                                  A ja się z kolei upieram, że może nie pseudofilozoficzny (czym się różni
                                  filozofia od pseudofilozofii?), ale ideologiczny w pierwszej części jest.
                                  Możliwe, że trzeba było go oglądać w pewnym wieku i w pewnym stanie umysłu,
                                  pewnego lęku przed dominacją maszyn i elektroniki, przeczucia, że codzienny
                                  kierat biurowców nie jest rzeczywisty, jakiejś postpunkowej niezgody na
                                  wtłoczenie się w trybiki systemu. Mnie to było bliskie. Kupiłam to.
                                  Poza tym to, co innych drażni: śmiertelna powaga, przepych strojów i
                                  choreografii walk - dla mnie jest smakowite, komiksowe, bardzo mangowe. I ja to
                                  też kupuję.
                                  Zaznaczam, że piszę o pierwszej części z 1997 roku, nie o pozostałych dwóch,
                                  które obejrzałam stosunkowo niedawno i bez takiego entuzjazmu, za to chwilami
                                  zaśmiewając się do łez.
                                  • szprota Re: Borejki do kin! 09.12.08, 19:18
                                    Dodam jeszcze, bo mnie tu odsyłano do lektur: Dicka próbowałam. Albo źle
                                    zaczęłam, albo jednak, pomijając szlachetny wyjątek Lema, nie jestem fanką SF,
                                    bo nie wchodził mi przepaskudnie, to on wydawał mi się pseudofilozoficzny i
                                    bełkotliwy. Ale, tak jak piszę, mogłam zacząć od czegoś fatalnie
                                    przetłumaczonego. Chętnie zweryfikuję.
                                    Mimo to pozwolę sobie nadal uwielbiać Matrixa i pozostawać w przekonaniu, że i
                                    formą, i treścią, był oryginalny.
                                    Jestem ciekawa, gdzie by nas zawiodła dyskusja, gdybyśmy zamiast o Matrixie
                                    zaczęli rozważać o Sin City.
                                    • dakota77 Re: Borejki do kin! 09.12.08, 19:25
                                      Na szczescie nikt tu nie postuluje, ze masz przestac uwielbiac Matrixa:-)
                                    • uccello Re: Borejki do kin! 09.12.08, 19:26
                                      No tak , ale pisarstwo Lema jak sam mawiał, wzięło się z niechęci do
                                      SF, tak jak Wyspiański zżymał się podobno na sam dźwiek hasła
                                      SECESJA, a twórcy dzieła muzycznego "mydełko FA" chcieli zrobić
                                      pastisz disco- polo, a wyszedł im hit. Ot przewrotność dziejów.
                                    • ginny22 Re: Borejki do kin! 10.12.08, 20:09
                                      > Jestem ciekawa, gdzie by nas zawiodła dyskusja, gdybyśmy zamiast o
                                      Matrixie zaczęli rozważać o Sin City.

                                      Hm, "Sin City" wspominam bardzo dobrze. Niezły film, efektowne
                                      wykonanie i dawka przemocy, która mi pozwoliła rozładować wewnętrzną
                                      agresję (a miałam jej wówczas pokłady całe).
                                      • szprota Re: Borejki do kin! 12.12.08, 20:01
                                        Och, ja też. Stroną wizualną jestem zachwycona. Sam początek: czerń, biel,
                                        taras, światła miasta, ona w rubinowej sukience, on jej podaje ognia i nagle na
                                        chwilę jej oczy błyskają jadowitą zielenią.
                                        Wiem, że to Frank Miller, nie Rodriguez, ale na ruchomym obrazie robi to jeszcze
                                        większe wrażenie.
                                        Wygląda też na to, że mam sporo pokładów wewnętrznej agresji, bo zawsze mam
                                        takie małe katharsis po tym filmie.
                      • k_linka Re: Borejki do kin! 10.12.08, 11:59
                        Ja do Matrixa nic nie mam (choc drugi raz nie mam ochoty ogladac), ale ja bylam
                        zaskoczona jak mi oznajmiono, ze Elrond to agent Smith. Ale to ja nie mam
                        pamieci do twarzy...
              • ananke666 Re: Borejki do kin! 25.04.08, 23:03
                > no to jeszcze myk o jedzeniu w kinie - co macie do jedzenia? ja tylko nienawidz
                > ę tych, co szeleszczą i chrupią, szczególnie w momentach ciszy [o tych co gadaj
                > ą już nie wspomnę]. jedzenie czegoś, czego praktycznie nie słychać, przy kultur
                > alnie zamkniętej buzi - jak najbardziej TAK.[ciach]ciche spożycie rodzynek lub popijanie jogurtu będę uprawiać, i nik
                > t mnie nie powstrzyma :D

                Panno-lee rodzynki i jogurt spożywaj na zdrowie :) tyle, że to rzadko spotykane w kinie pożywienie. Na ogół naród spożywa śmierdzący popcorn, to mam mu głównie do zarzucenia - śmierdzi bardzo intensywnie; nader chrupkie chipsy w dziko szeleszczących opakowaniach, cukiereczki pakowane każdy osobno w sztywną folię i tak dalej, a niektórzy w ilościach, jakby żarcia od trzech dni nie widzieli.

                Ja Matrix bardzo lubię, ale tylko jedynkę i z wyjątkiem paru scen, które przyprawiają mnie o chychoty. Buzi jest durne, ale dla mnie głupszy jest widok De Łana na dworcu, steranego walką, obsypanego kurzem, miałem i z posoką na otworze gębowym, który wstaje z wysiłkiem i przyjmuje bohaterską pozę niczym z filmów karate klasy Z, aż mu się kurz sypie z bicepsików, za czym z miną marsową zachęcająco kiwa paluszkami w stronę Wrednego Agenta Smitha. IMHO to przebija całusek.
                Zadęcie w sposobie mówienia akurat bardzo mi się przydało, bo mówili powoli, wyraźnie i wszystko rozumiałam, a mi lepiej idzie czytanie niż rozumienie ze słuchu, więc byłam zadowolona :p

                Względem tekstów mordujących atmosferę, to i ja i mój Luby to robimy, ale raczej we własnym towarzystwie, w kinie nie :) za to pamiętam, jak jeszcze w domu rodzinnym oglądałam ze starszym bratem jakiś program o chirurgii plastycznej. Przebieg operacji pokazywali tam dość dokładnie, co na wieki mnie zniechęciło do poprawiania sobie urody ;) No i m.in. była na ekranie liposukcja. Lekarka miała w ręku coś w rodzaju kija z doczepionym wężykiem, kędy zbędny tłuszcz wylatał do słoika i dziabała tym kijem pacjenta na oko dość gwałtownie i równie niedbale w okolicach brzusznych. Wyglądało to tak, że byłam święcie przekonana, że w końcu za którymś razem wyciągnie pętko jelita. Patrzę na to z zafascynowanym obrzydzeniem, a mój brat nagle wypala ze zgrozą: "O cholera, wątroba!..." i dodał luzacko i radośnie: "To się potem dosztukuuuje..." - umarłam.
                A całkiem offtopując, przypomniała mi się scenka niefilmowa, tylko poniekąd bajkowa. Kiedy moje dziecię nie miało roczku i umiało tylko skakać na brzuchu i siadać, mieliśmy zwyczaj rozkładania się na podłodze w trójkę w towarzystwie zabawek. Luby wziął parę małych pluszaków i na moim odwłoku zaczął dziecku odgrywać nimi bajki. Spontanicznie rymowane i koszmarnie obleśne, pełne aluzji anatomicznych, seksualnych i wszelakich innych, ale ze śmiechu można się było popłakać. Dziecko i tak nic nie rozumiało, za to się cieszyło zabawą z tatusiem, a ja prosiłam, żeby się wreszcie zamknął, bo mnie już ze śmiechu bolał brzuch. Nie pamiętam tej radosnej twórczości, zresztą i tak nie nadawała się do powtórzenia w towarzystwie, została mi tylko końcówka, odgrywana dwoma zwierzaczkami na miejscu, w którym plecy kończą swą szlachetną nazwę, jeszcze dość cenzuralna. Podśpiewywana radośnie na melodię ludową: "Bo każda bajkaaa morał mieć musiii, jak widzisz dziuręęę, niech cię nie kusiii, nie każda dziuraaa musi być fajnaaa, są dziu-ry-wreeeedne!" Świnia, ale i tak kochana xD
                • onion68 O jedzeniu 26.04.08, 06:52
                  Błagam, nie mówcie, że nie można dwóch godzin wytrzymać bez jedzenia. Mogłabym
                  powiedzieć, że nie wytrzymam dwóch bez palenia.
                  Kto jednak uważa, że jeść w kinie musi (jest to jakby nie patrzeć już utarty
                  zwyczaj) nie powinien wszakże wymagać, aby wszystkim się to podobało.
                  Ja akurat jedzenia w kinie nie akceptuję, niezależnie od rodzaju spożywanych
                  produktów. Dlatego lubię Muranów, gdzie kukurydzy nie uświadczysz i w ogóle
                  jest fajna atmosfera. Kawę wypić i ciastko zjeść można w małej kawiarence przed
                  seansem.
                • ginestra Re: Borejki do kin! 26.04.08, 10:52
                  Ananke, fajna ta Wasza scenka rodzinna :)))) Bardzo mi się podobała plastyczność
                  scenki i jej atmosfera, no i radosna twórczość też! :D

                  Wrażenia z oglądania produkcji na srebrnym ekranie też mnie bardzo rozbawiły. :)
                  Pozdrawiam!
              • lutecja4 Re: Borejki do kin! 18.05.08, 21:08
                tak sobie mysle,ze skoro tylu ludzi nie toleruje szeleszczenia pop cornem w
                kinie to gdzie oni sa?
                ja wciaz spotykam tych jedzacych
                ale przyznam sie ze gadam w kinie-to wina mojej podzielnej uwagi-ale cicho i
                tylko z jednym kolega-oboje mamy podobne poczucie humoru i po prostu musimy
                sobie skomentowac na biezaco-jak ide do kina z kims innym siedze cicho
                ale kiedys udalo mi sie rozbawic kilka towarzyszacych rzedow na Titanicu
                atmosfera byla wzniosla az do bolu kino pelne a ja krytyczne nastawiona no i w
                momencie kiedy Leonardo bohatersko oddal kawalek deski Kate ja palnelam ze tak
                wynaleziono surfing no i bylo po nastroju
              • bat_oczir Re: Borejki do kin! 08.12.08, 23:58
                > za to brat kumpla popsuł co najmniej dwóm rzędom trzepot serca, gdy orły unosił
                > y hobbitów z wysepki wśród lawy na końcu III cz. WP. orły złapały, orły niosą,
                > nagle brat kumpla nachyla się do nas i mówi "tam do licha! upuściłem froda!" :)


                heh....mnie kolega opowiadał, że na "Dwóch wieżach", przy scenie ataku Drzewca i
                entów na wieżę Sarumana, ktoś w kinie krzyknął "Run, forrest, run!!"
      • mrowkencja Re: Borejki do kin! 22.05.08, 20:56
        nighthrill napisała: Jestem dużo mniej
        > dystyngowana, niż on, ale zawsze mnie wkurza, gdy siedzę już w kinie na swoim
        > miejscu, a tu przeciskają się koło mnie tłumy z mdląco pachnącym wiadrem
        > popcornu na osobę i wielką colą. Wiem, że ktoś taki będzie chrupał, szeleścił,
        > siorbał, śmiecił - że będzie zachowywał się bardziej jak w domu przed DVD, niż
        > jak w kinie.

        idomeneo napisała:
        >Natomiast zawsze mnie wkurza, gdy ktoś w kinie zaczyna rozmawiać.


        A że ja często jem, kręcę się, czytam (więc włączam światło) i przede wszystkim
        gadam - komentując co oglądam, zadając pytania problemowe i mniej problemowe po
        prostu nie chodzę do kina.
        Filmy oglądam w tv lub na dvd i najchętniej z moim ojcem, który równie niedbale
        ogląda i równie chętnie podejmuje dyskusje mniej lub bardziej na temat filmu lub
        programu (bo rzecz się tyczy wszystkiego co oglądamy w tv).

        Dlatego nie chadzam do kina wogóle
    • ginestra Re: Borejki do kin! 25.04.08, 14:14
      Ile ciekawych wpisów!
      Z jednej strony obśmiałam się do łez, a z drugiej zadumałam nad światem. Ale
      fajnie bardzo napisałyście.

      Matrix (pierwszy) podobał mi się nawet, a zwłaszcza idea, że wiele rzeczy mamy w
      sobie, tylko nie umiemy uwierzyć, że są możliwe ("free your mind") - sporo było
      takich budujących myśli. Jednakże dla mnie cała konstrukcja była trochę zbyt
      skomplikowana, żeby móc ją zrozumieć przy pierwszym oglądaniu (czułam taką
      potrzebę, żeby wyłapać wszystkie skomplikowane związki przyczynowo skutkowe,
      przeanalizować i ___zrozumieć___, ale niestety niezbyt mi się to udawało, bo
      film był zagmatwany i trzeba by było to raz jeszcze obejrzeć, albo i nie raz,
      więc to było zbyt męczące dla mojego analitycznego umysłu i przez to mało
      przyjemne). Natomiast następna część przestała mi się podobać w momencie, w
      którym bohater (niby) musiał zdradzić swoją kobietę z Monicą Bellucci, żeby
      dostać jakąś kolejną podpowiedź do zagadki w tym celu żeby (jakże by mogło być
      inaczej) uratować świat (jeśli pamiętacie, ta zdrada miała być szczera, nie
      udawana). :/ No i ten fakt, że bohater w ogóle na to poszedł zniesmaczył mnie
      kompletnie i resztę filmu obejrzałam już bez cienia entuzjazmu i sympatii do
      bohatera i całej sprawy i chyba nawet nie do końca go obejrzałam, chociaż ta
      kobieta wybaczyła mu, ale nie podobał mi się ten film kompletnie, a kolejną
      część (na jakiejś wyspie), to już chyba obejrzałam po łebkach a następnej już
      wcale (czyżby były cztery?), bo o tym kto jest Wybrańcem dowiedziałam się z
      trzeciej ręki. Szkoda, a tak się na początku dobrze zapowiadało. :/

      Co do Ogniem i mieczem, to zgadzam się co do Scorupco i Żebrowskiego. Ale
      podobał mi się Domogarow :)

      A jeszcze o tym jedzeniu w kinie - ja też mam "podwójną naturę", bo dzieciom
      kupuję popcorn i inne takie, sama zwykle tylko coś do picia, ale czasem też
      jakiś batonik albo inne małe co nieco, dla sympatyczności oglądania (zgadzam
      się, że zależy to od filmu) - kiedyś popcorn też zdarzało mi się kupić, tylko
      mały (ta drożyzna!). W zeszłym roku zdarzyło mi się coś fajnego, bo poszłam do
      kina z koleżanką, a ona w trakcie filmu wyjęła taką maleńką buteleczkę wina,
      którą się dostaje w samolocie i dwa kubeczki i tak sobie spełniłyśmy po kryjomu
      toast za nasze miłe spotkanie i wyprawę do kina :)

      Również i mi przeszkadza jak w kluczowej scenie ktoś zaczyna ciamkać, ale o
      wiele bardziej rozprasza mnie gadanie. Niestety, jak jestem w kinie z córkami,
      to ja oczywiście jestem tą osobą, która ma gadającemu zwrócić uwagę i czasem ta
      osoba jest dość niemiła.
      Z tym przeszkadzaniem to nie chodzi mi o jakieś okazywanie emocji podczas filmu,
      czy o sytuacyjną wymianę zdań między osobami w kinie, ale o takie uporczywe
      gadanie obok mnie i zagłuszanie aktorów.
      Przypominam sobie taką sytuację z nie tak dawnej wizyty w kinie, otóż mimo tego,
      że film się jeszcze nie zaczął zwróciłam uwagę jednej pani, starszej ode mnie i
      bardzo elokwentnej, która gadała głośno i śmiała się do swojego towarzystwa
      (przyszli we trójkę i usiedli obok mnie). Film się niby nie zaczął, ale były
      zwiastuny innych filmów i też chciało się posłuchać o czym mowa, a poza tym
      gadanie głośno może przeszkadzać tak czy owak. No i poprosiłam uprzejmie, żeby
      mówiła ciszej i ta pani się obraziła i takim bardzo nienawistnym, pogardliwym
      tonem powiedziała do mnie, niby konfidencjonalnie "wie pani co? a mnie na
      przykład przeszkadza jak ktoś je i pije w kinie"- i zrozumiałam aluzję, że na
      pewno spodziewa się, że zaraz zacznie się film, a ja zacznę jeść. Byłam
      zadowolona, że nie dałam jej tej satysfakcji, bo miałam tylko kawę, która akurat
      się studziła, ale gdybym miała wtedy jedzenie, to byłoby mi głupio chrupać przy
      niej po tym jej powiedzeniu. A w sumie dlaczego nie miałabym jeść? To chyba nie
      to samo co jej gadanie. :(

      Tak więc niełatwo oglądać film w zbiorowości ;) Jednakże ja atmosferę kina od
      zawsze lubię i pamiętam te stare kina, kiedy nie było multikin i nawet oglądało
      się filmy siedząc na schodkach kiedy nie było miejsc, była zawsze na początku
      kronika filmowa, kurtyna i w ogóle. :) Miło się wspomina.
      Pozdrawiam!

      • metwoh Re: Borejki do kin! 25.04.08, 17:15
        Poszliby na "Zycie, jako śmiertelna choroba przenoszona drogą
        płciową Krzysztofa Zanudziego
        • ginestra Re: Borejki do kin! 26.04.08, 10:54
          Nie widziałam tego filmu. A czy jest warty polecenia dla Borejków (jako pasujący
          do nich), czy dla "ogółu ludności" też?
          Pozdrawiam!
    • anutek115 Re: Borejki do kin! 27.04.08, 16:50
      Jak miło tu spotkać tyle bratnich dusz, które nie lubią popcornu (zwłaszcza w
      kinie) :-)))!
      Jeśli chodzi o gadanie w kinie, to jak czytałam sobie wpis Ginestry, to mi się
      przypomniała jedna sytuacja, kiedy gadanie nie dość, że nam nie przeszkadzało,
      to nas wciągnęło. Chadzałyśmy do kina zawsze we trzy, ja i moje dwie psiapióły,
      i kiedyś stwierdziłyśmy, że napiszemy książkę pod tytułem "Jak nie
      obejrzałam...", w której opiszemy wszystkie sposoby, na które przeszkadzali nam
      bliźni zgłębiac dzieła filmowe. Raz otóż poszłyśmy sobie na "Króla olch". Za
      nami zaś zasiadła para, on w pierwszej fazie zakochania (tylko to go
      usprawiedliwia), ona, nie bójmy się tego słowa, idiotka. Po kwadransie mniej
      więcej przestałyśmy zwracać uwagę na akcję na ekranie, a zaczęłyśmy bezczelnie
      przysłuchiwac się świergotaniu dziewczęcia za naszymi plecami. Dziewczę oto
      zasypywało swego towarzysza pytaniami typu "O, doktor! A to jest dobry doktor
      czy zły doktor?". "A czy on wchodzi czy wychodzi?". "A to jest łoś czy łosica
      (do dziś ta łosica nam w języku rodzinnym funkcjonuje)?". Piętnaście minut przed
      końcem filmu doznała objawienia: "O, Malbork! A co oni z tym malborkiem zrobili!
      O, a to ten sławny aktor jest!". Z filmu nie pamiętam nic, ale ilez pozytywnych
      wrażeń mimo to...
      I ciągnąc dalej ten off topic, mam tez miłe wspomnienia z "Angielskiego
      pacjenta", na którego poszłam z koleżanką, obie po lekturze książki. Wybaczcie,
      jeśli ranię czyjeś uczucia, ale film nam się nie podobał, a w momencie w
      zamierzeniu szczególnie wzuszającym - rozsmieszył, przy czym koleżanka nie
      patrzyła na mnie, żeby nie ranić moich uczuć, a ja nie patrzyłam na nią, żeby
      nie ranić jej uczuc, za to przed nami siedziała dziewczyna, która płakała na
      głoś, szlochając i zawodząc, i ja nie mogłam przestac myśleć o tym, że ona po
      wyjściu z kina popędzi do księgarni, aby nabyc powieść, i, o jejuśku, jak się
      zdziwi...
      Przy czym wydaje mi się, że na oba te filmy Borejkowie poszliby do kina -
      chociaż to sprawa sprzed ładnych paru lat. W obecnej liście kinowych przebojów
      się nie orientuję, nad czym ubolewam, i mam raczej nadzieję dowiedzieć się
      czegoś od was :-)...
      • sowca Re: Borejki do kin! 27.04.08, 23:03
        Jedzenie jako takie nie przeszkadza mi specjalnie, natomiast
        okropnie denerwuje mnie zapach popcornu, bo natychmiast nabieram na
        niego strasznej ochoty, a ceny w kinach nie pozwalaja mi na
        spelnienie tej zachcianki ;)
        Co do zachowań ludzkich, to nie przeszkadza mi krotka wymiana opinii
        miedzy widzami. To nawet sympatyczne mi się wydaje. Oczywiscie
        dlugie, glosne, wulgarne i niezwiązane z filmem dysputy doprowadzają
        mnie do szału, podobnie jak idiotyczne "żartobliwe" uwagi.
        Ostatnio byłam bliska zamordowania dwoch dziewczyn w kinowej sali.
        Byłam na 5 cześci Harry'ego P. (to był błąd, serce mi się ściska,
        jak widze, co zrobili z moją ukochaną lekturą) i tuż przed seansem
        jedna dziewczyna zaczęła opowiadać drugiej całą fabułę siódmej
        części! (było to pół roku przed polską premierą ksiązki). Na moją
        uwagę, że nie wszyscy w tej sali przeczytali piracką wersję i nie
        mają ochoty wiedziec, co sie zdarzy, obie panienki wielce się
        obraziły. Od razu przypomniała mi się ta historia, kiedy mąż rozstał
        się z żoną, bo ta zawsze pierwszza czytała kryminały i zostawiała na
        marginesie informacje, kto popełnił zbrodnię!
        • lezbobimbo Re: Borejki do kin! 14.05.08, 13:05
          Ja takoz nie znosze popcornu, a zwlaszcza tego mdlacego zapachu - i
          tez nie jestem zwolenniczka odzywiania grupowego z wiadra, chyba ze
          ktos kulturalnie i bez mlaskania na cala sale wsysa jakies
          rodzyneczki etc faramuszki :)

          Mysle, ze Borejkowstwo oczywiscie poszloby na.. tam da dam...
          "Marzyciela!" - to wprost uszyte dla wszechjezyckich panien.
          Oto romancyczna i pelna fantazji opowiesc o kimze innym jak o tym
          panu Barrym, co napisal Piotrusia Pana. Pelno wyobrazni i pieknych
          basniowych klimatów dla dzieci i nie tylko.
          Tak jakby Ania z Zielonego Wzgórza, tylko ze z Johnnym Deppem w roli
          glównej :) Dobry film i akurat tak ckliwy jak trzeba. I jeszcze film
          stwierdza, ze lepiej miec bogate zycie wewnetrzne niz nie miec :)

          Mysle tez, ze dzieci jezyckie (Walenty, Lusia itd) poszlyby z checia
          na Zloty Kompas - piekna bajka z Nicole Kidman i bohaterska
          dziewczynka, jezdzaca na polarnych niedzwiedziach.
          Moze piratów karaibskich?

          Co tam jeszcze takiego romantycznego wyszlo.. nie orientuje sie ;)

          Duma i uprzedzenie zaszlachtowane w 2005 przez hamerykanów? Oblesny
          casting budyniów i ptysiów bez charakteru, a Kira aczkolczyk mila,
          pasuje do tej romantyczno-ironicznej opowiesci jak nie przymierzajac
          kwiatek do kozucha. Jest stanowczo zbyt piekna na role Elki i za
          malo charakterna!

          • mmoni Re: Borejki do kin! 14.05.08, 14:36
            Złoty Kompas? Opowieść jawnie ateistyczna i anty-Narniowska? Apage, Satanas!
            • lezbobimbo Re: Borejki do kin! 14.05.08, 17:47
              mmoni napisała:
              > Złoty Kompas? Opowieść jawnie ateistyczna i anty-Narniowska?
              Apage, >Satanas!

              E tam. Serpico i Matrix jakos tez sa jawnie ateistyczne. Albo Bracia
              Niedzwiedzie. Albo Jarmusch. Albo Rozwazna i Romantyczna, Jane Eyre
              albo Przeminelo z wiadrem - tez niespecjalnie religijne. Jestem
              zdania, ze Borejkowie w stanie przyswoic inne tresci poza
              katechizmem. A antycznych, poganskich Greków i Rzymian znaja wszak
              na wyrywki i z ich opowiesci zyja.
              Skoro sama MM nawet uwaza, ze HP jest w porzadku, bo zacheca dzieci
              do samodzielnego czytania grubasnych ksiazek, to tym bardziej nie
              róbmy z Borejków 100% opowiesci z kruchty. Sam Ignac z popkornem, to
              czemu i nie dzieci mialyby zazyc rozrywkowego Zlotego Kompasu? :)

              No chyba ze diablu ogarek rozrywki ale panu Bogu swieca, i caly klan
              poszedlby na Pasje Mela Gibsona? Brrr.. ponoc krew sie leje tam
              potwornie.

              Za to mam wrazenie, ze Laura moze by chodzila z Wolfim na filmy Teda
              Burtona - moze na Zgnila Narzeczona, albo i Sweeney Todda ;))
              Identyfikowalaby sie raz z lekko cyniczna Catwoman albo na zmiane z
              Edwardem Nozycorekim ;P


              • melmire Re: Borejki do kin! 14.05.08, 19:33
                Jak dla mnie moga zazywac, ale faktycznie dalsze czesci sa znacznie bardziej
                ateistyczne, pewnie nawet w opinii niektorych wierzacych - obrazoburcze. Wiec
                moze dlatego MM wolalaby sobie "Kompas" odpuscic?
          • kaliope3 Re: Borejki do kin! 14.05.08, 15:49
            Ja w sprawie tego ostatniego akapitu-zgadzam się stuprocentowo!Ostatnio w
            telewizji powtarzali serial angielski Duma i uprzedzenie,świetnie
            zrobiony,rewelacyjnie dobrani aktorzy,no po prostu cudo!Anglicy umieją takie
            rzeczy robić bez pudła(serial z lat jeszcze 90-tych,dodam)
            • kaliope3 Re: Borejki do kin! 14.05.08, 15:50
              Acha,i Elizabeth miała w nim zdecydowany charakterek(a do tego w dziwny sposób
              kojarzyła mi się z młodą i urodziwą,sądząc ze zdjęć, MM...)
            • ginny22 Re: Borejki do kin! 14.05.08, 18:14
              Tenże serial to jest Jedyna Słuszna Ekranizacja "Dumy i
              uprzedzenia", zdecydowanie. Z jedynym słusznym panem Darcym, czyli
              Collinem Firthem.:)
              • onion68 Re: Borejki do kin! 14.05.08, 20:26
                Potrafię cztery razy podczas jednego oglądania przewijać scenę, gdy słucha on
                gry i śpiewu Elizabeth (po obiedzie w jego rezydencji, podczas wizyty z
                wujostwem) :-)
                Jennifer Ehle też jest doskonała.
                • kaliope3 Re: Borejki do kin! 14.05.08, 20:30
                  Boże,jeszcze raz tak.Ja ten serial uwielbiam,widziałam pierwszy raz w tych
                  latach 90-tych,a teraz jak mi najdroższe i najwspanialsze maleństwo nie dawało
                  obejrzeć to byłam bliska obłędu i szaleństwa;).Kazałam to sobie nagrywać i
                  trzymam niczym skarb.
                  Ta scena jest wprost nieprawdopodobnie naładowana emocjami,kto by pomyślał że w
                  dzisiejszych czasach w kinie będzie jeszcze można tyle wyrazić spojrzeniem
              • kaliope3 Re: Borejki do kin! 14.05.08, 20:27
                ginny22 napisała:

                > Tenże serial to jest Jedyna Słuszna Ekranizacja "Dumy i
                > uprzedzenia", zdecydowanie. Z jedynym słusznym panem Darcym, czyli
                > Collinem Firthem.:)

                Tak,po stokroć tak!
          • uccello Re: Borejki do kin! 14.05.08, 21:38
            lezbobimbo napisala:
            > Duma i uprzedzenie zaszlachtowane w 2005 przez hamerykanów?
            Oblesny
            > casting budyniów i ptysiów bez charakteru, a Kira aczkolczyk mila,
            > pasuje do tej romantyczno-ironicznej opowiesci jak nie
            przymierzajac
            > kwiatek do kozucha. Jest stanowczo zbyt piekna na role Elki i za
            > malo charakterna!

            Ty chyba piszesz o "Dumie i Uprzedzeniu" z Kairą Dziubek
            Borejkówny biegają na soczystą i piękną wersję Anga Lee
            merlin.pl/Rozwazna-i-romantyczna_Ang-Lee/browse/product/2,403619.html

            Ta serialowa wersja "Dumy i Uprzedzenia" zrealizowana przez BBC
            merlin.pl/Duma-i-uprzedzenie-Kolekcja-Jane-Austen-serial-BBC_Simon-Langton/browse/product/2,524633.html
            Dwójka glównych bohaterów, absolutnie do schrupania.Piękne plenery,
            genialnie poprowadzone tzw. małe realia, wnętrza,dużo swietnego
            aktorstwa.
            Niestety realizacje BBC są bardzo nierówne, nie dalej jak wczoraj
            ogladałam u.p.i.o.r.n.ą wersję Opactwa Northanger
            merlin.pl/Opactwo-Northanger-Kolekcja-Jane-Austen_Giles-Foster/browse/product/2,524627.html
            irytujący lapsus na lapsusie + wstawki niczym z Piękności dnia
            Bunuela, kiedy to główna bohaterka wyobraża sobie jak to ją gonią
            złoczyńcy to w gotyckiej komnacie, to w plenerze. Psychologia
            siekierką rzezana,irytujące przeinaczenia ducha i litery oryginału
            aaaaaa przestanę już ,bo się zdenerwuję zanadto...

            A tak wogóle, to wiecie ,że jest forum poświęcone Jane Austen?
            Niestety ze słabą frekwencją.
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=41399
            • anutek115 Re: Borejki do kin! 17.05.08, 11:36
              No właśnie czytam sobie trzy powieści Jane Austen naraz (jedną mam w sypialni,
              jedną "na salonach", jedną u mamy, i tę czytam raz w tygodniu, bardzo jestem
              ciekawa, kiedy mi się bohaterowie pomylą)i przy okazji podczytywania się
              zastanawiałam, czemu nigdzie nie widziałam ekranizacji "Opactwa Northanger" -
              okazuje się, że może lepiej, że nie widziałam.
              Jakos mnie nie zaskakuje, że na tym forum tyle wielbicielek wersji kanonicznej
              "Dumy i uprzedzenia" się znalazło :-). Ja ja miałam na kasecie i w miejscu
              wspomnianego przez Onion obiadku z wujostwem niemalże poprzecieraną...
              • dakota77 Re: Borejki do kin! 17.05.08, 17:01
                Nawet nie zauwazylam wczesniej, ze dyskusja sie tu rozpetala o ekranizacjach Austen. Nie wylamie sie tu zbytnio, piszac, ze za idealna ekranizacje Dumy i Uprzedzenia uwazam te z Jennifer Ehle i Colinem Firthem, nawet jezeli nie jestem jego goraca wielbicielka. BBC ma talent zarowno do dobierania aktorow, jak i do odtwarzania epoki.
                Wersja z Kira Knightley byla przerazajaca jesli chodzi o luzne podejscie do realiow historycznych. Postacie zachowywaly sie w zbyt luzny sposob, bohaterki mieszkaly w jakies stodole...Brr.
                Za to chetnie obejrzalam BBC-owska serialowa wersje Rozwaznej i Romantycznej, znam tylko te kinowa, lubie ja calkiem, ale chetnie dalabym szanse seerialowi.
                • idomeneo Re: Borejki do kin! 17.05.08, 17:42
                  a ja z zachwytem przeczytałam powieści Austen, ale mam spore braki jeśli idzie o
                  ekranizacje, głównie z powodu niegdysiejszego poważnego rozczarowania z
                  Mansfield Park. Po Waszych rekomendacjach chyba się zaopatrzę w tę serialową
                  Dumę i Uprzedzenie. Wiem też, że była ekranizacja Emmy z Gwyneth Paltrow -
                  widziałyście ją może? Bardzo lubię tę powieść i nie chciałabym sobie psuć zabawy...
                  • dakota77 Re: Borejki do kin! 17.05.08, 17:53
                    Mnie ekranizacja Emmy bardzo sie podobala, mysle, ze nie bylabys zawiedziona. Ksiazke tez bardzo lubie. A, i polecam ekranizacje mojej ulubionej powiesci, Perswazji, z Ciaranem Hindsem. Wiem, ze sa rozne opinie na temat tego filmu, ale mnie sie bardzo podobal.
                    • idomeneo Re: Borejki do kin! 17.05.08, 18:10
                      bardzo dziękuję! może się do niej też przymierzę? Dla mnie Perswazja była
                      ujmująca przez swój nostalgiczny ton, wcześniejsze powieści kojarzą mi się
                      bardziej energetycznie i zabawowo.
                      • anutek115 Re: Borejki do kin! 17.05.08, 20:59
                        Ja widziałam "Perswazje" z Rupertem Penry-Jonesem, ale od połowy (to serial)
                        więc o całości nie moge wiele powiedzieć... za to "Emmę" uwielbiam! Chyba zaraz
                        po kanonicznej wersji "Dumy i uprzedzenia". Ma to urocze, ulotne poczucie humoru
                        obecne w powieści... i jest taka... "ładna" się cisnie na usta, ale "ładna" nie
                        w cukierkowym znaczeniu tego slowa. I dopracowana! Te kostiumy! Wnętrza! To
                        otoczenie - po któryms razie ogladam już głównie drugi plan - majstersztyk!
                        • czarna_herbata Re: Borejki do kin! 18.05.08, 19:15
                          Uwielbiam "Emmę" z Gwyneth Paltrow, film po prostu uroczy!;) A widziałyście może
                          telewizyjny "Mansfield Park" ? Nie byłam zachwycona.
                        • k_linka Re: Borejki do kin! 18.05.08, 23:39
                          Z ksiazek "Perswazje" najbardziej mi sie podobaja. Nie jestem wielka
                          wielbicielka Austen i niekrote fragmenty mnie nudza, a zdarza sie ze bohaterowie
                          zlewaja mi sie w jedna postac. A w "perswazjach" tak nie jest...
                          • idomeneo Re: Borejki do kin! 19.05.08, 00:23
                            ja przez długi czas unikałam Austen, bo myślałam, że to takie romansidła retro,
                            ale parę lat temu przeczytałam przypadkiem "Mansfield Park", a potem, poznawszy
                            jak bardzo się myliłam, za jednym machem wszystkie pozostałe powieści. Dla mnie
                            to jest przede wszystkim krwista, dowcipna, przenikliwa proza obyczajowa, ale w
                            te romansowe perypetie (uda się, czy się nie uda?) też się całkiem wciągnęłam.

                            Nawiasem mówiąc podobne wrażenia miałam z "Wiekiem niewinności" Wharton, który
                            wydaje mi się głównie bezwzględnym studium społecznych konwencji i ciągle jakoś
                            nie mogę strawić stylowej i pozornie bardzo wiernej, ale do bólu
                            cukierkowo-romansowej ekranizacji Scorsesego.
            • lezbobimbo Re: Borejki do kin! 19.05.08, 02:12
              uccello napisała:

              > lezbobimbo napisala:
              > > Duma i uprzedzenie zaszlachtowane w 2005 przez hamerykanów?
              > Oblesny
              > > casting budyniów i ptysiów bez charakteru, a Kira aczkolczyk
              mila,
              > > pasuje do tej romantyczno-ironicznej opowiesci jak nie
              > przymierzajac
              > > kwiatek do kozucha. Jest stanowczo zbyt piekna na role Elki i za
              > > malo charakterna!
              > Ty chyba piszesz o "Dumie i Uprzedzeniu" z Kairą Dziubek

              Tak o tymze wlasnie - bo niedawno w tivi ogladalam i bardzo zaluje -
              i do dzis mie sie watpia wywracaja. Calkowicie wyprane z charakteru
              mli-mli. Bezduszne wymoczki stoja naprzeciw siebie w pieknym,
              cieplym sloncu i recytuja jak katarynki. Kira Dziubek caly swój
              kunst aktorski zawiera w sciskaniu szczeki i mówieniu przez swe
              skadinad piekne i biale zeby (wtedy gra powazna).
              Najokropniejszy w tej pozal sie berehini adaptacji to ten
              nierozgarniety pomocnik stajenny, którego omylkowo zaangazowano w
              roli pana Darcy.. mówie Wam, masakra i zenua.

              A gdybalam sobie, bo to "ostatnimi" czasy lecialo w kinach i akurat
              Austen..
              Pewnie Borejkowie mogli hipotetycznie na to-to pójsc a potem
              narzekac o maszynce do robienia pieniedzy (wzglednie do promowania
              jednej ladnej aktoreczki akurat na topie).

              > Borejkówny biegają na soczystą i piękną wersję Anga Lee
              > merlin.pl/Rozwazna-i-romantyczna_Ang-
              Lee/browse/product/2,403619.html

              Oczywiscie, ale po pierwsze, to inna ksiazka Austen, a po drugie od
              tegoz zaczal sie watek - zapytano, na jakie filmy biegalyby Borejki,
              tak samo jak biegaly na R i R :)
              (swoja droga lubie ten film takoz, co nie znaczy ze jestem Borejko i
              ze chetnie siedzialabym z nimi w kuchni.. )

              > Ta serialowa wersja "Dumy i Uprzedzenia" zrealizowana przez BBC

              -
              • anutek115 Re: Borejki do kin! 19.05.08, 10:16
                Zajrzałam. Połowa tych dziewoi to znajome z tego forum - zapalczywe
                malkontentki, znaczy ;-).
                A czy ktoś z wersji kanonicznej "DiU" poważa tak jak ja pana Collinsa? David
                Bamber go kreował. No, cud, miód, ultramaryna! Na człowieka nie mogę już inaczej
                patrzeć niż jak na pana Collinsa, odpowiedni czas później zrujnował mi odbiór
                serialu "Rzym", bo grał tam Cycerona... I na ekranie Cycero realizuje się
                oratorsko, a ja przed oczami zwyrodniałej wyobraźni mam tylko pana Collinsa i
                kominek lady Catherine w Rosings...
                • kaliope3 Re: Borejki do kin! 19.05.08, 17:43
                  anutek115 napisała:

                  > Zajrzałam. Połowa tych dziewoi to znajome z tego forum - zapalczywe
                  > malkontentki, znaczy ;-).
                  > A czy ktoś z wersji kanonicznej "DiU" poważa tak jak ja pana Collinsa? David
                  > Bamber go kreował. No, cud, miód, ultramaryna! Na człowieka nie mogę już inacze
                  > j
                  > patrzeć niż jak na pana Collinsa, odpowiedni czas później zrujnował mi odbiór
                  > serialu "Rzym", bo grał tam Cycerona... I na ekranie Cycero realizuje się
                  > oratorsko, a ja przed oczami zwyrodniałej wyobraźni mam tylko pana Collinsa i
                  > kominek lady Catherine w Rosings...

                  Och tak!Pan Collins jest niepowtarzalny!Znam go na 100%z jakichś innych filmów
                  ale zupełnie nie pamiętam z jakich bo kojarzę go tylko z rolą w D&U!A sama lady
                  Catherine-czyż nie jest boska...te wykrzywione usta,te oczy patrzące skrajnie w
                  bok...Majstersztyk!
                  W ogóle,że się powtórzę,to genialne dzieło.Jak mi było strasznie wstyd z
                  mamma,gdy n obsztorcowywała pana Darcy.Biedna Lizzy(a swoją droga mamusia tez
                  była niesamowita,choć chwilami chyba przeholowywała)
                  • anutek115 Re: Borejki do kin! 20.05.08, 11:03
                    He, he, nie ma to jak pokrewieństwo gustów :-). Choviaż mnie chyba najbardziej
                    się wszystko w duszy sciskało, jak patrzyłam na siostrzyczki Lizzy, ze
                    szczególnym uwzględnieniem Lydii...
                    • lezbobimbo Re: Borejki do kin! 20.05.08, 11:35
                      Hi, hi, ja wlasnie z jedna siostrzyczka Lydii mam tak samo chociaz
                      poniekad na odwrót - widzialam te aktorke najpierw w angielskim
                      serialu komediowym "Absolutely Fabulous" (gra tam mloda córke jednej z
                      glównych bohaterek) wiec gdy ogladam Dume i Uprzedzenie, to troche
                      zawsze chichocze ;))))
                      • anutek115 Re: Borejki do kin! 20.05.08, 11:47
                        Ja mam odwrotnie :-). Też widziałam Lydię w "Absolutely Fabulous", ale później,
                        ona w serialu taka raczej spokojniutka, w cieniu mamusi, i to mi się tak
                        strrrrasznie nie zgadza :-).
                        Ale tak to jest z tymi aktorami z jednej małej wyspy, jak mawiamy z kumpelą. Non
                        stop się wymieniają, wszędzie ich pełno, ciągle tych samych, człowiekowi się
                        dosłownie w głowie kręci.
                        • kaliope3 Re: Borejki do kin! 20.05.08, 11:59
                          Też ją w tym serialu widziałam i zawsze podziwiam jak sprawnie umie sie
                          przedzierzgnąć z w tak skrajnie różne postaci.W D&U-jak wszystko chyba-była
                          świetna.Można za Mamertem powiedzieć-"O odwieczna płci niewieścia",bo czas tu
                          faktycznie nie ma żadnego znaczenia.Do szału natomiast doprowadzała mnie Jane,no
                          po prostu cukrowy anioł.Ani krzty mściwej myśli w dziewczynie,a miała powody by
                          siostrzyczkę pana B(nie jestem pewna pisowni)wytarmosić za te kunsztowne fale i
                          zadarty nochal.
                          • lezbobimbo Re: Borejki do kin! 20.05.08, 12:20
                            kaliope3 napisała:
                            >Do szału natomiast doprowadzała mnie Jane,no
                            > po prostu cukrowy anioł.Ani krzty mściwej myśli w dziewczynie,a
                            >miała powody by siostrzyczkę pana B(nie jestem pewna
                            >pisowni)wytarmosić za te kunsztowne fale i
                            > zadarty nochal.

                            No cos Ty, przeciez sama Jane Austen opisala ja tak wlasnie jako
                            optymistyczna buddystke, praktykujaca amse czy jak to sie tam
                            nazywa..
                            Ze wzgledu na imie, mysle, ze to moglo byc superego Austen albo
                            idealna rola, w jakiej widzialoby ja spoleczenstwo - zawsze piekna,
                            pozytywna i ukladna) podczas gdy sama Jane bylaby bardziej jak
                            Lizzie :)))))

                            A poza tym sa tacy ludzie, którzy naprawde sa tak dobrzy, ze swej
                            dobrodusznej natury i ja ich podziwiam (zwlaszcza ze tak sama nie
                            umiem=
                            N.p. nasza forumowa Ginestra - zawsze sie dopatrzy czegos dobrego w
                            czlowieku :)))

                            W naszym fantastico, kanonicznym serialu Jane jest rzeczywiscie
                            powabna i osobiscie uwazam, ze gra jak nalezy - z kolei w oblesnym
                            filmidle na który tutaj narzekam, Jane jest po pierwsze 10 razy
                            mniej przystojna od Kiry Dziubek-Lizzie, a po drugie wyglada na 35
                            lat.. wszystko na opak!
                            • lezbobimbo Re: Borejki do kin! 20.05.08, 14:15
                              lezbobimbo napisała
                              > No cos Ty, przeciez sama Jane Austen opisala ja tak wlasnie jako
                              > optymistyczna buddystke, praktykujaca amse czy jak to sie tam
                              > nazywa

                              Przypomnialo mi sie, nie amsa, tylko ahimsa - i sprawdzilam, ze
                              ahimsy nie praktykuja buddysci, tylko dzinisci (aczkolwiek i
                              buddysci i hinduisci tez maja zasady niekrzywdzenia, tylko nieco
                              inne i inaczej sie nazywajace).
                              Wole byc dzinistka niz buddystka :))))
                              • kaliope3 Re: Borejki do kin! 20.05.08, 22:41
                                Ja też Jane lubię,choć do szału mnie doprowadza.Po prostu nie pojmuję jak można
                                być tak wielkodusznym(niestety ja taka nie jestem).Wiele razy miałam szczerą
                                chęć załatwić za nią wymianę zdań z "damami".
                                I zgadzam się że Ginestra przypomina Jane-dobra,pełna zrozumienia dla innych i
                                współczucia,a jej pozytywne komentarze pod wpisami innych forumowiczów bardzo
                                ocieplają atmosferę:)
                                • ginestra Re: Borejki do kin! 20.05.08, 23:05
                                  Jak mi miło, bardzo dziękuję :)

                                  Z ciekawością przeczytałam Wasze wpisy o Dumie i uprzedzeniu. Obejrzałam też
                                  link do serialu BBC, który można zamówić na DVD i nabrałam sporo apetytu :)
                                  Serial musi być wspaniały...
                                  Dziwna rzecz - słabo pamiętam fabułę, choć książka podobała mi się. Czytałam ją
                                  jeszcze w liceum i teraz zatarła mi się w pamięci. Parę lat temu obejrzałam w
                                  kinie film z Keirą Knightley, no i właściwie podobał mi się, tylko jakiś był
                                  mało wyrazisty i też zatarł mi się w pamięci.
                                  Myślę, że serial, o którym wspominacie nie zatarłby się. :) Poza tym doszłam do
                                  wniosku, że może czas bym znów przeczytała tę książkę - takim bardziej dorosłym
                                  okiem, z perspektywy większego doświadczenia życiowego i w ogóle. Na pewno
                                  ciekawie się czyta, no i można sobie spokojnie przeżywać perypetie uczuciowe
                                  bohaterów wiedząc, że na końcu nastąpi happy end :) A to jest bardzo miłe. A
                                  więc jeszcze jedna książka godna szybkiego wypożyczenia, dzięki za inspirację :)
                                  Pozdrawiam!
                                  • uccello Re: Borejki do kin! 21.05.08, 12:52
                                    To jeszcze powiem na zachętę, że do linkowanej wcześniej DiU
                                    dołączone są smakowite dodatki: wywiady z twórcami filmu, aktorami ,
                                    migawki z planu, opowieści i zdjęcia z wybierania plenerów i wnętrz,
                                    drobiazgowe sprawdzanie czy trzy siostry Benett zmieszczą się na
                                    kanapce z epoki i pod jakim kątem ów mebel stać powinien, praca nad
                                    sceną kiedy Pan Darcy rzuca się w toń jeziora, którym jest materac o
                                    własnościach blue boxa.
                                    Ogląda się to z równą przyjemnością , co film.

                                    Tak sobie uświadomiłam ,że Colin Firth po BBCowskiej Dumie i
                                    Uprzedzeniu, to się pierze z Hugh Grantem w fontannie o honor
                                    Bridget Jones, to się przekąpać musi z Portugalką w "To właśnie
                                    miłość". Najwyraźniej bez przyklejnia się białej, mokrej koszuli do
                                    torsu Firtha, film u damskiej części publiczności nie ma szans:)
                                    • onion68 Re: Borejki do kin! 21.05.08, 12:59
                                      Jeszcze się w "Valmoncie" kąpał, oczywiście żeby oczarować cnotliwą de Tourvel.
                                    • lezbobimbo Re: Borejki do kin! 21.05.08, 14:58
                                      uccello napisała:
                                      > Tak sobie uświadomiłam ,że Colin Firth po BBCowskiej Dumie i
                                      > Uprzedzeniu,

                                      Ach i nastepny przyklad przyklejenia sie jednej roli aktora na reszte
                                      zycia jego ;) - gdy ogladalam Bridget Jones, mialam dysonans - co tu
                                      robi pan Darcy?! I dlaczego zdradza Lizzie z jakas Bridget? ;)))
                                      • dakota77 Re: Borejki do kin! 21.05.08, 15:07
                                        Ale to bylo fajne wykorzystanie wizerunku Firtha, po tym, jak w ksiazce Bridget ogladala 500 razy scene z koszula z DiU:-). Gorzej, ze obsadzajac go w tej roli tworcy Bridget skomplikowali sobie zycie na przyszlosc, bo nie przewidzieli, ze w drugim tomie Bridget bedzie miala przeprowadzic wywiad z Colinem F.;-)). I juz nie mogli go obsadzic jako jego;-)
                                        • lezbobimbo Re: Borejki do kin! 21.05.08, 15:49
                                          Wlasnie, calkiem wszystko pomieszali! Paradoks Firtha, jeszcze lepszy
                                          niz puszka Faradaya ;-)
                                        • agawa79 Re: Borejki do kin! 11.12.08, 15:54
                                          dakota77 napisała:

                                          tworcy Bridget skomplikowali sobie zycie na przyszlosc, bo nie
                                          przewidzieli,
                                          > ze w drugim tomie Bridget bedzie miala przeprowadzic wywiad z
                                          Colinem F.;-)). I
                                          > juz nie mogli go obsadzic jako jego;-)

                                          A na płycie w dodatkach Bridget przeprowadza wywiad z Colinem
                                          Firthem jako Colinem Firthem. :)
                                    • ginestra Re: Borejki do kin! 23.05.08, 10:52
                                      Uccello! Dzięki za zachętę. W środę zamówiłam ten film (z dodatkami podobno) w
                                      warszawskim empiku, mają sprowadzić na dniach. Dowiedziałam się przy okazji, że
                                      jest taka fioletowa seria ekranizacji Jane Austin. Podobno wszystkie te książki
                                      są wspaniale sfilmowane. :)
                                      Pozdrawiam!
                                      • uccello Re: Borejki do kin! 23.05.08, 16:43
                                        Ginestro miła! Trzeba uważać. Ta fioletowa seria jest bardzo
                                        nierówna. Powinnam się zwrócić do BBC o refundację ortodontyczną,
                                        tak zgrzytałam zębami ogladając fioletowe "Opactwo N."

                                        Majowe pozdrowienia!
                                    • onion68 Re: Borejki do kin! 24.05.08, 20:16
                                      > To jeszcze powiem na zachętę, że do linkowanej wcześniej DiU
                                      > dołączone są smakowite dodatki: wywiady z twórcami filmu, aktorami ,
                                      > migawki z planu, opowieści i zdjęcia z wybierania plenerów i wnętrz,
                                      > drobiazgowe sprawdzanie czy trzy siostry Benett zmieszczą się na
                                      > kanapce z epoki i pod jakim kątem ów mebel stać powinien, praca nad
                                      > sceną kiedy Pan Darcy rzuca się w toń jeziora, którym jest materac o
                                      > własnościach blue boxa.
                                      > Ogląda się to z równą przyjemnością , co film.

                                      Dopiero wczoraj obejrzałam reportaż z planu, choć film mam już jakiś czas. Cóż,
                                      ja powiem, że lepiej nie wiedzieć, jak są przyrządzane kotlety, które dostajemy
                                      w restauracji ;-) Jakoś wiedza, jak drobiazgowo wyliczany był czas spojrzenia
                                      między Lizzy a Darcym podczas pamiętnego obiadu, zabrała część magii temu
                                      momentowi. No i prawdziwy Darcy od skoku do jeziora (dubler) ;-)
                                      Niby z grubsza wiem, jak się robi filmy, ale jednak w szczegółach lubię być mamiona.
                                      Za to dzięki naszej dyskusji włożyłam wreszcie po długim czasie przerwy do
                                      stacji pierwszą płytę. A jest nie gorsza niż druga, tylko ten happy end tak mnie
                                      przywiązał do siebie.
                                      Z fioletowej serii znakomita jest jeszcze "Emma", natomiast "Rozważna i
                                      romantyczna" jakoś zupełnie bez ikry. Pozostałych jeszcze nie oglądałam.
                                      • ginestra Re: Borejki do kin! 24.05.08, 22:28
                                        Dziękuję za wiadomości :)
                                        Mam nadzieję, że chociaż ten zamówiony film "Duma i uprzedzenie" okaże się "tym"
                                        filmem. Pan z empiku mówił, że to właśnie film BBC. Może inne filmy z tej serii
                                        lepiej ostrożnie wypożyczać z wypożyczalni - a już najlepiej to by było
                                        przeczytać te książki - wtedy łatwiej rozpoznać czy ekranizacja jest dobra...

                                        No właśnie, z tymi szczegółami o kręceniu filmu to różnie bywa - zależy pewnie
                                        jak bardzo emocjonalnie przeżywamy film...
                                        Ale apetytu nabrałam, przyznaję, na pana Darcy i Lizzy i ich spojrzenia. :)
                                        Podzielę się wrażeniami niedługo!
                                        Pozdrawiam!
                                      • anutek115 Re: Borejki do kin! 25.05.08, 11:07
                                        TO BYŁ DUBLER?!!! No, nie ;-)!!! Co za szczęście, że ja mam wersję pieczołowicie
                                        nagrywaną z TV... chociaż teraz już wiem.. i nie wiem, czy to mi nie zepsuje
                                        odbioru!
                                        A w ogóle zgadzam się z Onion, że lepiej nie wiedzieć, i w dodatku zawsze miałam
                                        to samo kulinarne skojarzenie - dawno zauważyłam, że lepiej jest nie wiedzieć,
                                        co robi kucharz zanim poda nam wyrafinowane cudo, świadomość jego działań
                                        odbiera część uroku, a czasem także apetyt :-).
                                        We wspomnianym "Valmoncie" (uwielbiam ten film, jestem zresztą przypadkiem
                                        trochę nietypowym, bo oglądając po raz pierwszy "DiU" znałam Colina Firth nie
                                        tylko z wielokrotnie obejrzanego "Valmonta", ale też z paru innych filmów,
                                        szczególnie polecam "Miesiąc na wsi" Pata O'Connora, zna ktoś może?) jest scena,
                                        gdy Valmont wpada do wody, i to wygląda, jakby nie było zamierzone, wyszło przez
                                        przypadek i już zostało w filmie, on się tak naturalnie potyka - i chyba wolę
                                        sądzić, że to się "samo" zrobiło, niz że było zaplanowane.
                                        Filmy o kręceniu filmów bardzo lubię, ale jednak nie tych filmów, które kocham,
                                        mam nadzieję, że się zanadto nie zaplątałam.
                                        A teraz wysyłam wiadomość i ciekawa jestem, gdzie mi się wklei, bo ostatnio
                                        wklejam w różne dziwne miejsca, ale na pewno nie tam, gdzie mam zamiar.
                                        • onion68 Re: Borejki do kin! 25.05.08, 11:18
                                          Bardzo dobrze to ujęłaś, a ja też uwielbiam Valmonta :-)
                                        • filifionka-listopadowa J.A, C.B i BBC 10.12.08, 23:03
                                          Jak już płyniemy na fali "egzaltowanych romansideł" to pora na Paniom Charlotte
                                          B. Zdecydowanie polecam forumowiczom i Borejkom ( o ile z forum nie korzystają)
                                          ekranizacje Jane Eyre stworzoną przez BBC. Mimo serial, rok 2006 budyń z
                                          soczkiem. Doskonale oddany nastrój książki i jest na co popatrzeć.
                                          en.wikipedia.org/wiki/Jane_Eyre_(2006_TV_serial) Najlepsza jaka w życiu
                                          widziałam, a i może okazać się dobrym prezentem na gwiazdkę.

                                          Gdyby ktoś miał ochotę oskarżać mnie o kryptoreklamę, chciałabym zdradzić ,ze
                                          mam teraz syndrom "przecież nie mogę takiego skarbu chować dla siebie". A jak
                                          zauważyłam po rozmowie o J.A być może znajdzie się tu parę osób które dzięki
                                          temu spędzą wspaniałe 4 godziny.
                                          • filifionka-listopadowa Re: J.A, C.B i BBC 10.12.08, 23:05
                                            I przepraszam za to "Paniom". Nie mam pojęcia skąd jak to wzięłam.
                          • anutek115 Re: Borejki do kin! 20.05.08, 12:23
                            No bo ona taka była. Mnie rozbierało jak mówiła o wrednym Wickhamie "Może
                            żałuję? Może się poprawił?", ale raczej lubiłam dziewczynę. Bo taka inna niz ja
                            :-). I zgadzam się z mamusią Bennett, że najlepszą figurę do tych sukni chyba
                            miała, prawdziwie piękny dekolt, o ile ja to mogę oceniać :-).
                            A, i pana Bingleya kochałam, gęba mi się sama śmiała na jego widok. Ostatnio go
                            gdzies widziałam w roli Bardzo Złego Czlowieka, i, zabijcie, ale nadal mi się
                            smiała. No bo pna Bingley - złym człowiekiem. Niewyobrażalne przecież.
                            OT taki nm się zrobił, że chyba zapostuluję przeniesienie się na stosowne forum
                            :-))))).
                            • anutek115 Re: Borejki do kin! 20.05.08, 12:26
                              Żem razem z Lesbobimbo pisała (miałam takiego ucznia, który, wchodząc do klasy
                              po dzwonku mówił "Przepraszam, żem się spóźnił". Całe grono pedagogiczne tego
                              potem używało, i tak mnie się na forum przeniosło :_)).
                              • yowah76 Re: Borejki do kin! 29.05.08, 01:20
                                Ja to zem sie od Detrytusa nauczyla takiej skladni;)
    • onion68 Re: Borejki do kin! 19.05.08, 19:27
      Tak sobie myślę, że nie obejrzeliby Borejki, albo obejrzawszy zjechali, "Życia
      na podsłuchu". Pewnie wątek funkcjonariusza Stasi, który zachował się
      przyzwoicie, przesłoniłby im pozostałe płaszczyzny tego wspaniałego filmu.
      Właśnie pod wpływem naszej innej dyskusji i jeszcze dyskusji z innego forum,
      jestem po kolejnym (trzecim) obejrzeniu i znowu pod wrażeniem. Przepięknie
      zrobiony film i, moim zdaniem, zawierający dużo prawdy na temat tamtego czasu.
      Chociaż z przyzwoitego zachowania Stasi, niczym w greckiej tragedii, wynikło
      jedynie wielkie nieszczęście.
      • dakota77 Re: Borejki do kin! 19.05.08, 19:31
        Dobrze, ze mi przypomnialas o tym filmie. Bardzo chcialabym go zobaczyc, musze go zdobyc.
        • lezbobimbo Re: Borejki do kin! 20.05.08, 11:11
          Tez polecam, ale ostrzegam, ze brutalny i nic przyjemnego -
          Borejkównom chyba by sie nie podobal bo nic romantycznego jak u
          Austen, ale moze Ignacemu? Albo Dmuchawcowi? :)
          • lutecja4 Re: Borejki do kin! 22.05.08, 20:25
            widze kilku naszych bohaterow na filmie "Motyl i skafander"
            a jak myslicie-czy ktos poszedlby na Indiane Jonesa?bo ja bylam i podobalo mi
            sie(szczegolnie pierwsze mniej wiecej pol godziny) :))
            • idomeneo Re: Borejki do kin! 24.05.08, 18:21
              ja byłam wczoraj i bardzo dobrze się bawiłam. Co do Borejków to nie wiem, ale
              myślę, że rodzina Żeromskich mogłaby się na ten film śmiało wybrać :)
              • uccello Re: Borejki do kin! 24.05.08, 22:14
                idomeneo napisała:

                > ja byłam wczoraj i bardzo dobrze się bawiłam. Co do Borejków to
                nie wiem, ale
                > myślę, że rodzina Żeromskich mogłaby się na ten film śmiało
                wybrać :)

                Anielę i Bernarda to ja widzę na "Ostrożnie -pożądanie " Anga Lee.
                • idomeneo Re: Borejki do kin! 24.05.08, 22:18
                  ohoho, nie dość, że rozpasana erotyka, to jeszcze do tego agenci!
                  • uccello Re: Borejki do kin! 25.05.08, 00:21
                    idomeneo napisała:

                    > ohoho, nie dość, że rozpasana erotyka, to jeszcze do tego agenci!

                    ale JAK to jest opowiadane- padalce lizać!
                    • lezbobimbo Re: Borejki do kin! 25.05.08, 21:37
                      Czyli Ang Lee mialby wladze nad Borejkami - a to Rozwazna i Romantyczna; a to
                      Ostroznie, pozadanie..
                      Ciekawe, czy i Brokeback Mountain tez - czy podobalo by sie Borejkom studium
                      cierpienia w ukryciu i zakazanej milosci?
                      • anutek115 Re: Borejki do kin! 26.05.08, 10:48
                        Ang Lee jest dla Borejków stworzony - zwłaszcza dla Gaby, jak sądzę - ponieważ w
                        jego filmach roi się od bohaterów, którzy robią nie to, co chcieliby zrobić, co
                        dyktuje im serce i do czego popycha namiętność, ale to, co robić POWINNI jako
                        dobrzy synowie, córki, patrioci, członkowie społeczeństwa...
                      • kaliope3 Re: Borejki do kin! 27.05.08, 01:10
                        lezbobimbo napisała:

                        > Czyli Ang Lee mialby wladze nad Borejkami - a to Rozwazna i Romantyczna; a to
                        > Ostroznie, pozadanie..
                        > Ciekawe, czy i Brokeback Mountain tez - czy podobalo by sie Borejkom studium
                        > cierpienia w ukryciu i zakazanej milosci?
                        Ja myślę że może Natalii?Z racji jej wyjątkowej wrażliwości...A w ogóle to
                        polecam książkę-niesamowite połączenie języka oszczędnego i BARDZO
                        plastycznego.Cudownie się czyta.
                        • idomeneo Re: Borejki do kin! 27.05.08, 02:26
                          film był piękny, ale byłam też pod ogromnym wrażeniem talentu Heatha Ledgera,
                          tego jak całkowicie stworzył swoją postać - z gestykulacją, odruchami, sposobem
                          mówienia (czy raczej bełkotania, strasznie się namęczyłam, żeby zrozumieć, co on
                          tam mamrocze). Wcześniej mnie w podobny sposób zachwyciła Krystyna Feldman jako
                          Nikifor; ona go nie grała, tylko stała się Nikiforem.
                          • kaliope3 Re: Borejki do kin! 27.05.08, 16:21
                            O tak!Była absolutnie prawdziwa
    • avvg Re: Borejki do kin! 09.12.08, 01:10
      Ciekawe, czy wybiorą się na "Alicję w Krainie Czarów", za którą
      zabiera się Tim Burton:)
      • jota-40 Re: Borejki do kin! 09.12.08, 09:20
        Oooo... to może być cymesik!
        Z wielką frajdą przeczytałam sobie w ten ponury poranek Wasze wiosenne dysputy na temat Jane A.! Tym bardziej, że ten rok właśnie upłynął mi na namiętnej lekturze wiadomych powieści. Jak tu już ktoś wspomniał - i ja trwałam w błędnym przekonaniu, że to nudnawe i egzaltowane powieścidła dla panienek - i ach, jakże się myliłam ;)). Mam zamiłowanie do produkcji BBC, chociaż na "Mansfield Park" zasnęłam i już chyba do tego nie wrócę.
        Widzę jednak spory pakiecik filmów bardzo, ale to bardzo pasujących do Borejków - to ekranizacje Szekspira w wykonaniu Absolutnie-Do Licha-Genialnego Kennetha Branagha (NB grającego też w "Miesiącu na wsi"). "Hamleta" ogląda się w naszym domu na okrągło i kultowo, podobnie z "Henrykiem V". A rozkoszne "Wiele hałasu o nic" w Toskanii?... I "W środku mrocznej zimy" (no, to nie Szekspir tylko o Szekspirze)... Sama nie widziałam jeszcze "Jak wam się podoba".
        Brannagh jest the best i spróbujcie być innego zdania! Ha!
        Strasznie mnie ucieszył fakt, że gra teraz Wallandera i już przebieram nóżkami, nie mogąc się doczekać kiedy się do niego dorwę... ;).
        • jota-40 Re: Borejki do kin! 09.12.08, 09:30
          Acha, i jeszcze chciałam się zapisać do frakcji anty-Matrixowej ;). Przystąpiłam
          do oglądania ww z duszą drżącą i spragnioną dzieła wszechczasów (było to już
          jakiś czas po premierze) i niestety - kwiczałam ze śmiechu po kwadransie,
          następnie usiłowałam obudzić się mocną kawą, potem już tylko próbowałam z
          honorem dotrwać do końca. Niestety, ta poetyka do mnie nie trafia - ale żeby
          tylko poetyka... Batmana nawet obejrzę, ot, dla zabawy. Nikt tam nie udaje
          myszy, która właśnie urodziła górę. Najbardziej nieznośne w Matriksie jest
          właśnie to uduchowione przekonanie, iż otóż albowiem przekazujemy wam Prawdę
          Objawioną. Głębokie, Szóste Dno. Buddyjskie Poddteksty. Wizję Świata. Yyyych,
          ależ mnie ten film wkurzył w gruncie rzeczy... Z tego typu konwencji kupuję li i
          jedynie "Blade Runnera" z naszym jakże ulubionym H.F. ;)
          • ginny22 Re: Borejki do kin! 10.12.08, 20:06
            > Acha, i jeszcze chciałam się zapisać do frakcji anty-
            Matrixowej ;).

            Ja też, ja też! Próbowałam kilkakrotnie obejrzeć pierwszą część tego
            filmiszcza - nie dawałam rady. Śmiertelna dawka nudy i patosu, no co
            poradzić. Co gorsza, na część drugą zostałam zabrana do kina - i
            obejrzeć ją musiałam. Trauma.
        • anutek115 Re: Borejki do kin! 09.12.08, 10:14
          Serio, Kenneth Branagh będzie grał Wallandera? To dołączam do przebierania
          nóżkami, gdyż albowiem ja Kennetha Branagha też bardzo, bardzo!!! Cieszę się, że
          ktoś poza mną "Miesiąc na wsi kojarzy", swoją drogą kiedyś TVP puszczało to na
          okrągło, a od paru dłuuugich lat zastój, a ja bym to sobie tak chętnie jeszcze
          obejrzała! No i "wiele hałasu o nic" po prostu wielbię, ale czy tobie się
          naprawdę wydaje, że to pasuje do Borejków? Jak dla mnie, może do Pulpy, za dużo
          tam żywiołowej radości życia jak dla reszty ;-))). Ach, i "W środku mroźnej
          zimy"!!! Joto, my powinnysmy razem do kina chodzić!!!

          Teraz jednakże popełnię świętokradztwo, bo powiem, że moją ostatnio ulubioną
          rolą Branagha jest profesor Lockhart z "Harrego Pottera i komnaty tajemnic".
          Moja koleżanka, która go wielbi (Branagha, nie Lockharta) mawia, że nie ma jak
          scena, w której "Kenneth podziwia obraz, na którym Kenneth maluje Kennetha". No
          i fakt, nie ma jak ona. I jeszcze parę innych ;-).
          • dakota77 Re: Borejki do kin! 09.12.08, 12:23
            No gra, gra, wlasnie to odkrylam niedawno. Lekko mnie przeraza wizja Anglikow
            odstawiajacych Szwedow, no ale zobaczymy. ZA to Brannagh z wygladu calkiem mi
            pasuje. Zupelnie nie podoba mi sie aktor grajacy w serialu z 2005 roku, za to w
            starszej wersji, bodajze z 2001 roku, obsada byla fajna.
            Moj ukochany film Brannagha to zawsze i niezmiennie "Henryk V". Ostatnio
            zachwycil mnie tez ekranizacja "Czarodziejskiego Fletu".
        • kkokos Re: Borejki do kin! 09.12.08, 19:39
          >>>>Sama nie widziałam jeszcze "Jak wam się podoba".
          krytycy nie zostawili suchej nitki, ale nie wierz im. fakt, konwencja trochę
          teatralna, ale dzięki zabawie z konwencją musicalu kręconego w plenerach
          stworzonych w atelier ogląda się baaaardzo smacznie!
          • kkokos Re: Borejki do kin! 09.12.08, 19:45
            kkokos napisała:

            > >>>>Sama nie widziałam jeszcze "Jak wam się podoba".
            > krytycy nie zostawili suchej nitki, ale nie wierz im. fakt, konwencja trochę
            > teatralna, ale dzięki zabawie z konwencją musicalu kręconego w plenerach
            > stworzonych w atelier ogląda się baaaardzo smacznie!

            o ja głupia, pisałam oczywiście o "straconych zachodach miłości"!
            • jota-40 Re: Borejki do kin! 10.12.08, 09:19
              Anutku, ja do kina z Tobą jak najchętniej! ;) W ciemno chyba się możemy umówić.
              A nasz faworyt zdaje się już skończył kręcić - nie wiem, czy całą serię, moja
              koleżanka widziała "Zaporę" i opowiadała mi, śliniąc się obficie z radości. O,
              tu jest coś na ten temat:
              www.bbc.co.uk/pressoffice/pressreleases/stories/2008/01_january/10/wallander.shtml
              Mnie jednak ten Szekspir pasuje do Borejków. Możemy na nich psioczyć, ale w
              końcu poczucie humoru jakie takie mają, no i te filmy mają dużą klasę przecież...
    • wushum Re: Borejki do kin! 12.12.08, 20:27
      Tu odczuwam różnicę między sobą a Borejkami, bo jestem przekonana, że nie lubią
      kina, ani filmów. Jeśli już to mdły kanon - Pan Tadeusz, Ogniem i mieciem:),
      Katynie, Pasje /już sobie wyobrażam powstającego z fotela Ignacego seniora, jak
      wyłapuje na sali kinowej błędy wymowy, chwytając Piłata, lub kogo jeszcze za
      słowa/. Ewentualnie Narnia, ale nie jestem przekonana, bo tak prostych książek
      nawet niemowlęta rodu B, nie czytują.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka