Dodaj do ulubionych

Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie?

19.05.08, 20:50
Jak Tomek z Elką? Ewentualnie, w wersji hardcorowej - z kim na
bezludną wyspę?
Obserwuj wątek
    • verte34 Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 19.05.08, 20:50
      Aha aha, i dlaczego? :)
    • onion68 Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 19.05.08, 21:07
      Utknięcie w windzie to koszmar, o którym nie chcę nawet myśleć; zresztą wchodzę
      zawsze po schodach.
      A na bezludnej wyspie mogłabym się znaleźć z ciotką Lilą, bo jest interesująca i
      nie nadmiernie towarzyska (czasem byśmy się rozchodziły w dwa przeciwległe końce
      wyspy). Byle tytoń tam był; a ogień już by się jakoś skrzesało ;-)
    • szprota Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 19.05.08, 21:11
      w windzie - z Dambem.
      Na bezludną wyspę - z mamą Żakową.
      • idomeneo Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 19.05.08, 21:39
        Coś czuję, że się tu zaraz na mnie wszyscy rzucą, ale chętnie utknęłabym w
        windzie z Filipem Bratkiem.

        Otóż NiN jest dla mnie nie najlepszym literacko, ale za to ukochanym tomem
        Jeżycjady, najbardziej romantycznym, gdzie między bohaterami widać i zakochanie
        i fizyczną fascynację, łączące ich uczucie i namiętność. I wiem, że zaraz tu
        ktoś wyskoczy z kajdankami, ale dla mnie dwie straszne sceny pociągowe w tej
        powieści (ta z kajdankami właśnie i ta ze złą feministką) są doczepione jakby z
        zupełnie innej bajki, niczym przerwy na kiepską reklamę w ulubionym filmie.
        Zawsze należały dla mnie do tej samej sfery musierowiczowskiego science-fiction
        co ślub Tygrysa i w lekturze przechodziłam niejako ponad nimi. Bardzo boleję nad
        poświęceniem w kolejnych tomach Nerwusa na ołtarzu robrojkowego szczęścia
        małżeńskiego i nad psuciem tej postaci. Tej przepięknej historii miłosnej na
        motywach Snu nocy letniej nie chcę sobie dać odebrać. No i o ile Robrojek jest
        niewątpliwie mężczyzną wielu zalet, to seksapil nie jest jedną z nich. Za to
        Filip...

        Mógłby też być Baltona w wersji sprzed borejkowskiego udomowienia. Verte, to
        bardzo fajny wątek! A co z Twoimi własnymi typami?
        • szprota Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 19.05.08, 21:44
          idomeneo napisała:

          > Coś czuję, że się tu zaraz na mnie wszyscy rzucą, ale chętnie utknęłabym w
          windzie z Filipem Bratkiem.
          >
          Nie, dlaczego? Ja osobiście wahałam między nim a Dambem. Wybrałam Damba w razie
          gdyby utknięcie sprowadziło się wyłącznie do rozmowy - miałabym z nim po prostu
          najwięcej wspólnych tematów.
          Ale Filip jest zawsze opisywany jako bardzo atrakcyjny mężczyzna, i do samego
          utykania w windzie (say no more ;]) świetnie się nadaje.
    • fleurette Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 19.05.08, 22:07
      w windzie to po ostatniej historii zacięcia sie w ciemnej windzie z dzieckiem
      rocznym w wózku przestraszonym nie mam ochoty na przygody windowo-zacięciowe. na
      wyspę bezludną z Józinkiem ;) nie dałby mi zginąć...
      • ready4freddy Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 19.05.08, 22:44
        ja sie raz zacialem, na pol godziny. o tym, ze pol godziny, wiedzialem od razu
        (a nie post factum), gdyz tak mi powiedziala pani z call center, do ktorego
        natychmiast zadzwonilem. ze na technika, niestety, musze po(sz)czekac. no i
        szczekalem, a ze wracalem z zakupow, to mialem cole, ktora sobie popijalem.
        wlasciwie nawet kanapki moglem sobie zrobic, ale mi sie nie chcialo :)
        siedzialem na podlodze, bo to winda z wykladzina dywanowa byla. i lustrem.
        ale ad rem: z Ignacem, oczywista rzecz. wykorzystalbym czas na nauke przyslow
        lacinskich.

        no chyba, ze say no more, say no more! li i jedynie, to w takim razie...

        tak, wiem, czego sie spodziewacie, znaczy kogo.
        i dlatego was zaskocze :P



        Bebe.


        alez macie wielkie oczy... jak spodki.. :)
        • sowca Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 19.05.08, 22:52
          Mam klaustrofobię i bardzo boję się wind... zwłaszcza tych, które
          mają zwyczaj się zatrzymywać między piętrami! Ale myślę, że obecność
          Filipa pomogłaby mi przetrwać ten koszmar, a może i zamieniła tę
          chwilę w absolutnie wyjątkową ;D
          Na bezludną wyspę zabrałabym za to ze sobą Damba albo Robrojka.
          • verdana Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 19.05.08, 22:56
            Na widok samego tytułudostaję dusznosci. Z doktorem Kowalikiem, zeby
            albo leczył z zawału, albo (lepiej) dokonał eutanazji.
            • dakota77 Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 19.05.08, 23:16
              Ja chyba jak Verdana, na sama mysl o czyms takim mi slabo. Ja dostaje histerii, jak mi sie wydaje, ze zamek w toalecie sie zacial...Mysl o windzie to juz koszmar, w dziecinstwie nie jezdzilam winda ze strachu.
              • the_dzidka Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 19.05.08, 23:23
                > Ja chyba jak Verdana, na sama mysl o czyms takim mi slabo. Ja
                dostaje histerii,
                > jak mi sie wydaje, ze zamek w toalecie sie zacial...

                Ja nawet sprawdzam, czy się NIE zaciął.
                • szprota o zacięciu. zacięciu. zacięciu. 20.05.08, 00:00
                  Mnie się kiedyś zdarzyło.
                  W Łodzi w starych kamienicach są takie schizoidalne windy na dwie prostopadłe do
                  siebie klatki schodowe. Co to jak się z jednej klatki zawezwie, to zatrzymuje
                  się na jej piętrach, a jak z drugiej, to na piętrach tej drugiej i oczywiście
                  nie są one, te piętra, w tej samej linii, tylko względem siebie, rzekłabym,
                  półpiętrowe. Nie wiem, czy to jasno tłumaczę. Jak się zatrzymywała na piętrze
                  jednej klatki, to jednocześnie stawała na półpiętrze drugiej. Na domiar złego z
                  zewnątrz do windy można się było dostać mając specjalny klucz, przypominający
                  łyżkę do butów.
                  No i mnie i mojej mamie udało się w niej zaciąć tak, że i względem jednej i
                  drugiej klatce byłyśmy między piętrami. Od wewnątrz tego nijak nie szło
                  otworzyć. Od zewnątrz tylko mieszkaniec kamienicy, bo tylko oni właściwie
                  dysponowali kluczami (mama swój zdobyła jakoś pokątnie, a jechałyśmy do mojego
                  śp chrzestnego). Czasy były mało domofonowe, a kompletnie bezkomórkowe, jeśli
                  chodzi o Polskę (chociaż pierwszy komercyjny telefon komórkowy mógł już mieć z
                  pięć lat, a może nawet wybierać się do zerówki). Jakiś kwadrans to trwało, już
                  nie pamiętam, czy wznieciłyśmy alarm magicznym przyciskiem, czy też nasze
                  stukania i wołania usłyszał mój śp chrzestny - prawdą jest, że gdy ujrzałam jego
                  sylwetkę przez szybę windy, to - do tej pory pamiętam to uczucie ulgi.
                  Też nie lubię. Swego czasu potrafiłam wleźć na łódzkim Manhattanie na szesnaste
                  piętro, byle nią nie jechać.
          • croyance Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 14:26
            Mnie tam windy nie przerazaja. Kiedys utknelam z przyjaciolka w tzw.
            magazynku (zamrazarka, polki, groszek w puszce) - przyjaciolka
            przyszla do mnie na noc, bo rodzice wyjechali, mialysmy po 17 lat.
            Wcale sie nie przejelysmy; jadlysmy suszone owoce i uwazalysmy, ze
            to fantastyczna przygoda: a po 6 godzinach wyswobodzil nas
            przechodzacy przypadkowo sasiad.

            Co do windy, moge siedziec tam 2 dni. A z kim?
            Z Cesia np.
            • lezbobimbo Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 15:40
              croyance napisał:
              > Kiedys utknelam z przyjaciolka w tzw.
              > magazynku (zamrazarka, polki, groszek w puszce)

              Odczytalam to w pierwszej chwili, ze utknelyscie w zamrazarce na 6
              godzin - hardcore :D
        • croyance Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 14:21
          Czy to nie bylo przypadkiem u Galczynskiego, Freddy, o poecie, ktory
          postanowil zamieszkac w windzie? 'Lustro jest, to i kobiete zaprosic
          mozna' ...
          • ready4freddy Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 14:26
            tak :) w Zielonej Gesi :)
            ale winda byla tez u Ludwika Jerzego Kerna w "Ferdynandzie Wspanialym" :) taka
            specjalna, ktora jezdzila poza ostatnie pietro :)
            • szprota Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 16:28
              ready4freddy napisał:
              ale winda byla tez u Ludwika Jerzego Kerna w "Ferdynandzie Wspanialym" :) taka
              specjalna, ktora jezdzila poza ostatnie pietro :)

              Pamiętam, do tej pory mam nadzieję przemieszaną z obawą, że kiedyś tego
              doświadczę...
              • ready4freddy Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 16:52
                ja poniekad doswiadczylem :) otoz kiedy zacialem sie w windzie onej, powyzej
                opisanej, bylem swiecie przekonany o jednym: jestem na parterze, winda wzniosla
                sie o gora pol metra, i nawet jak sie urwie, to daleko nie polece :)
                wnioskowalem to z faktu, ze doskonale bylo slychac ruch uliczny. kiedy pan spec
                sciagnal mnie z winda na ziemie wyjasnil mi, ze w istocie pojechalem ponad
                czwarte pietro, na cos w rodzaju strychu :) stad dobrze slyszalne odglosy ulicy.
                dobrze, ze tego nie wiedzialem, pewnie nie siedzialbym tak spokojnie wiszac
                kilkanascie metrow nad ziemia :)
                ale to i tak pryszcz - tu w Turynie mamy Mole Antonelliana, prosze sobie
                wyguglac. tam jest muzeum kina, ale tez winda, zupelnie przezroczysta, ktora w
                samym srodku tego wielkiego i pustego (jak wydmuszka) gmaszyska wznosi sie na
                kilkadziesiat metrow. tam sie zaciac, to horror, terror i marrmelada :)
              • the_dzidka Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 22:18
                > Pamiętam, do tej pory mam nadzieję przemieszaną z obawą, że kiedyś
                tego
                > doświadczę...

                Ja też! Ja też! Co zresztą potęguje moją windoidalną schizę.
                • ready4freddy Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 22:46
                  co ty tez, ty tez? tez pamietasz, ze "na spacerek jedzie drynda pan Ferdynand ze
                  swa winda"?

                  o, wlasnie - czy mozna sie zaciac w windzie z Ferdynandem Wspanialym? ten to
                  mial fantazje.. albo z Bromba, moglaby wymierzyc winde wszerz i wzdluz :)
                  • the_dzidka Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 22:56
                    Jasne że pamiętam, ale przede wszystkim pamiętam ten guzik nad
                    wszystkimi innymi guzikami. I jak dyrektor, mający zamknięte oczy,
                    mówił "tam nie ma żadnego innego guzika".
                    Ijak dach się otworzył i winda poleciała.

                    A jeśli rozmawiamy o Ferdynandzie, to do dzisiaj pamiętam całą
                    piosenkę o Panu Jarząbku, co twarz mu spuchła jak ta bania, rano nie
                    mógł zjeść śniadania itd. :)
                    • ready4freddy Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 23:13
                      pamiec to dziwne zwierze :) wlasnie zapakowalem do wora DVD, ktore mam kumplowi
                      oddac od jakiegos czasu (i zapominam), za to nie dalej jak kilkanascie dni temu
                      zdumiewalem rodzona matke, cytujac (ni z tego, ni z owego) obszerne fragmenty
                      "Szelmostw lisa Witalisa" i "Pchly Szachrajki", ktore to zapadly mi w pamiec,
                      sluchane w kolko z kaset :)
                      • idomeneo Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 23:52
                        jedną z rzeczy, którymi mój mąż podbił me serce było wyrecytowanie, gdym się
                        uczyła żmudnie obcego języka, stosownego fragmentu z "Pchły Szachrajki" :)
                  • szprota Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 21.05.08, 01:38
                    ready4freddy napisał: albo z Bromba, moglaby wymierzyc winde wszerz i wzdluz :)

                    O, to ja bym chyba wolała z Fikanderem. Albo nie, z Psztymuclem.
                    • idomeneo Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 21.05.08, 01:43
                      a ja z Glissandem
                      • ready4freddy Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 21.05.08, 07:26
                        z Glusiem! opowiedzialby film :) albo z Gzdaczem, ale pewnie zniknalby w innym
                        wymiarze...
        • ginestra Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 23.05.08, 09:07
          ready4freddy napisał:

          >
          > no chyba, ze say no more, say no more! li i jedynie, to w takim razie...
          >
          > tak, wiem, czego sie spodziewacie, znaczy kogo.
          > i dlatego was zaskocze :P
          >
          >
          >
          > Bebe.
          >
          >
          > alez macie wielkie oczy... jak spodki.. :)
          >
          To prawda, byłam zaskoczona czytając ten Twój wpis. :) Dopisuję się dopiero
          teraz (z tego zaskoczenia ;-) ). Po namyśle widzę jednak, że przecież obie
          dziewczyny (Pulpecję i Bebe) wiele łączy, więc wybór zrozumiały - obie są bardzo
          kobiece i pociągające, tylko Pulpecja ma taką fizyczność bardziej w stylu "kawa
          na ławę", a Bebe ma taki bardziej nieświadomy magnetyzm. (O ile mogę to ocenić
          jako kobieta).
          Z fizyczności, to ja sobie wyobrażam Bebe też trochę jak bohaterkę innej książki
          młodzieżowej z tego czasu ("Ząb Napoleona" Minkowskiego) czyli Igę. Taka drobna,
          ślicznie opalona, słoneczna, mająca masę wdzięku, ale manifestującego się tak,
          jakby ona sama nie zdawała sobie z niego sprawy. Bebe też taka jest. Tylko
          bohaterka u Minkowskiego jest jednak takim bardziej sportowym, chłopięcym typem
          i bardziej jednak jest świadoma wrażenia jakie wywołuje na kolegach. Ale jej
          opis ze sceny pływania w jeziorze kojarzy mi się z takim swobodnym, już
          uświadomionym wdziękiem i erotyzmem, który miałaby "odblokowana" Bebe. :)

          To tak tylko chciałam dopisać na marginesie jakże ciekawej dyskusji. :)
          Pozdrawiam!
    • veranillo Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 19.05.08, 23:16
      Ja zawsze zazdrościłam Elce tego utknięcia w windzie z Tomkiem - to mój ulubiony
      męski bohater Jeżycjady ;)

      A na bezludną wyspę nadawałby się ekologiczny Florian - rozróżniłby zapewne
      rośliny jadalne od niejadalnych, a że dobrze pływa, to możnaby go wysłać również
      wpław po pomoc ;)
    • agnieszka_azj Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 19.05.08, 23:21
      W windzie - z Gizelą. Ona by na pewno zadziałala tak, żeby nas
      szybko wyciągnęli ;-)

      Na bezludną wyspę - zdecydowanie Florian. jedyny, który robi
      wrażenie, że by sobie poradził.
    • idomeneo A z kim najmniej chętnie? 20.05.08, 01:56
      Za to zdecydowanie najbardziej NIE chciałabym utknąć z Bernardem, któremu gęba
      się nie zamyka.

      (a założycielka Verte, spryciula, nadal się nie ujawnia)
      • szprota Re: A z kim najmniej chętnie? 20.05.08, 02:28
        I dobrze, przynajmniej człowiek nie musiałby szukać na siłę tematów do
        rozmowy... Poza tym Bernard może zaoferować pierś i pocieszać z wrodzonym
        taktem. Ale jak dla mnie nie nadaje się na wspólne przeżycie sytuacji grozy i
        dwuznaczności.
        • metwoh Re: A z kim najmniej chętnie? 20.05.08, 07:20
          Ze Szprotą. Podyskutowalibyśmy sobie o wartościach:-)
          • teklat Re: A z kim najmniej chętnie? 20.05.08, 09:11
            Z Idą. Z nią chyba nie można się nudzić. No i zawsze można byłoby się w
            najgorszym razie pokłócić, bo to "charakterek".
    • lezbobimbo Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 10:08
      Swietny watek i podoba mi sie wiele Waszych wypowiedzi :)))

      W windzie jesli malej, to tylko z Geniusia -
      a na bezludnej wyspie - dodatkowo z Julia, Elka, ciotka Lila, mama
      Zak, Józefina Bitner, Idusia, Aniella i Ewa Jedwabinska, bo jej sie
      tez cos z zycia nalezy :)
      Tak, tak, zabralabym wszystkie razem :))) Ale by nam bylo wesolo!
      Dodatkowo, jesli byloby to mozliwe, oprócz Geniusi, zabralabym
      Mamerciatka, male Nutrie+Pulpe i malego Bobcia, coby bawili sie
      razem. No moze jeszcze malego Kozia.

      Wyspa z takim tlumem juz nie bylaby bezludna, wiec
      zorganizowalybysmy jakis statek piracki, którym bysmy napadaly
      wszystko wokól (skads trza brac jedzenie dla tylu gab tudziez rum
      dla dam).
      W charakterze kucharza pokladowego mialybysmy ciocie Wiesie +
      ewentualnie mame Lelujke. W charakterze mechanika - Arabelle Rojek,
      zlota raczke.

      Bebe ladna ale zagipsowana, do tego zajal sie nia juz R4F :)
      hi hi hi


      • mankencja Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 10:19
        > Dodatkowo, jesli byloby to mozliwe, oprócz Geniusi, zabralabym
        > Mamerciatka, male Nutrie+Pulpe i malego Bobcia, coby bawili sie
        > razem. No moze jeszcze malego Kozia.

        Kozio jest niebezpieczny, może popodrzynać tętniczki... no, ale Ida
        jako lekarz na pewno umie tętniczki reperować
        • anutek115 Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 10:33
          Kozio byłby niebezpieczny i bez przecinania tetniczek, jako ten czołowy
          egocentryk i gnąca się mimoza... niewykluczona, że zacięta z nim w windzie Ja
          byłabym niebezpieczna dla NIEGO, jakby mi się giąć zaczął rzęsami przy tym
          machając, ani chybi dopuściłabym się morderstwa.

          Tak więc jasne - z Koziem nie.

          Ale z reszty całkiem sporą gromadkę bym uzbierała. Z Tomkiem, bo sprawdzony w
          takich okolicznościach, no, chyba że by mnie do lektury de Mello zmuszał ;-). Z
          mamą Żakową, z nią na bezludną wyspę też jak najbardziej. Z Elką, czemu nie, nie
          histeryczka, wymowna, nie dłużyłby mi się czas. Z ciotką Lila, chociaz jej bym
          się pewnie bała - to przenikliwe oko, ten cięty język! Z Grzesiem Pałysem - on
          by mi się nadał też na wyspę bezludną, jako umiejący gotować wegetarianin,
          przydatne zjawisko :-). I z jeszcze kilka innych osób by się uzbierało, mało
          histerycznych. W windzie się mogę zacinać, klaustrofobii u mnie niet, ale na
          histerię reaguję dość gwałtownie i mogłabym na system represji przejść, jak Ida
          z Lisieckimi.
          A, Ida też by się nadała, jak najbardziej, fajna babka i lekarz, na wypadek,
          gdybym przeceniła swoje siły, albo jakby trzeba było rozhisteryzowaną ofiarę z
          moich rąk wyrywać i do uzytku doprowadzać.

          Verte, ty to masz dar do wymyślania fajnych watków - a to nam cztery siostry
          podrzucisz, a to pomidorami każesz w siebie rzucać... i jakie piękne dyskusje
          sie potem z tego rozwijają. Tym niemniej ujawnij te swoje typy!
        • lezbobimbo Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 12:12
          mankencja napisała:
          > Kozio jest niebezpieczny, może popodrzynać tętniczki... no, ale
          Ida
          > jako lekarz na pewno umie tętniczki reperować

          Kozio-Podzynacz tym bardziej bedzie sie sprawdzac na moim statku
          pirackim :)))

          Tudziez podkradam Anutce pomysl z wegetarianskim kucharzem - na to
          wzielabym dorosla Nutrie, przy okazji gotowania moglaby puszczac
          naszych wrogów z dymem - 2 pieczenie (sojowe) przy jednym ogniu :)
      • ready4freddy Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 11:54
        mialo byc tete-a-tete w windzie, a wyszla jakas kolonia pirackich Amazonek :)
        dlaczego przypomina mi sie Futurama? death by snu-snu! :PPP
        • lezbobimbo Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 12:08
          ready4freddy napisał:
          > mialo byc tete-a-tete w windzie, a wyszla jakas kolonia pirackich
          >Amazonek :)

          tete-a-tete bedzie niewinne w windzie z Geniusia dla jej humoru i
          rozrywkowosci :) A wyspa miala byc hardcore, to bedzie :)

          > dlaczego przypomina mi sie Futurama? death by snu-snu! :PP

          He he he - maupo jedna! Snu-snu zadaj od swej zagipsowanej Bebe
          wzglednie Pulpy ;)
          Nie ten odcinek sobie przypominaj, Fredriksonie :PP
          Lepiej odcinek z Downgraded Benderem - chociaz do zabawy, która
          sobie wyobrazam, pasowalaby tez wyspa robotów skazanych na zaglade -
          ja bym byla Hedonist Botem oczywiscie :))))
          • ready4freddy Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.05.08, 12:24
            wlasnie chcialem zapytac, czy w windzie zmiesci sie i Bebe (zaraz tam
            zagipsowana..:), i Pulpa :) rozumiem, ze to taka wieksza winda? :)

            przypominam sobie Gender Bendera :DDD
            za to wczoraj obejrzalem "the devil's hands are idle playthings"... lzy w
            oczach... how romantic... a i Hedonismbot byl, polewali go czekolada :)

            :)
            • anutek115 Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.05.08, 12:27
              ready4freddy napisał:

              > wlasnie chcialem zapytac, czy w windzie zmiesci sie i Bebe (zaraz tam
              > zagipsowana..:), i Pulpa :) rozumiem, ze to taka wieksza winda? :)
              >
              Cos mi się zaczyna wydawać, że w tym wypadku im mniejsza tym fajniej :-).
              • ready4freddy Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.05.08, 12:33
                no ladnie, dopiero srodek dnia.. a tu TAKIE RZECZY ;)
                tez mi sie tak wydaje :)
            • lezbobimbo Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.05.08, 14:02
              Moze to nie winda tylko mieszkanie Bendera, z obszerna szafa na
              szczotki :))) Wtedy pomiescilyby sie wszystkie Twe wybranki!

              Gender Bender, czy to byl ten odcinek, gdzie Bender chce wygrac
              olimpiade jako robocica z innej planety? Hihihi uwielbiam jak spiewa
              hymn napredce sklecony ;))
              A Diabelskiego odcinka nie pamietam..
              za to ogladalam niedawno Bender's Big Score - nie polecam - to tylko
              baaardzo dlugi odcinek i nie az tak smieszny.. I am beginning to
              lose interest ;)
              • ready4freddy Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.05.08, 14:21
                uhmmm.. bender's big score to pierwszy film pelnometrazowy raczej, niz odcinek.
                i jest asmieszny, abso-diddly-lutnie :) wiem, bo ogladalem przedwczoraj :)
                • ready4freddy Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.05.08, 14:25
                  mialo byc "jest smieszny", "asmieszny" brzmi wrecz na odwrot :)
                  spamerzy byli fajni :) i tatuaz :DDD
                • lezbobimbo Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.05.08, 15:38

                  Powiedzialam, ze to jest JAK dluuugi odcinek, znaczy dluzacy sie.
                  Jesli Cie smieszy, to nie rozmawiam z Toba, neighbourino ;))))
                  Te 3 stwory sa oblechorne i meczace me delikatne jestestwo.. Czemu nie
                  zrobili opowiesci o trzech Morbo? Caly czas czekam. az jego rasa w
                  koncu przyleci odwiedzic puny humans :)
                  • ready4freddy Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.05.08, 16:38
                    no to trudno, coz zrobic.. turlalem sie po podlodze i juz. stwory byly
                    obrzydliwe, ale historia Larsa i podroze Bendera w czasie - swietne. o.

                    :)
              • idomeneo Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.05.08, 17:27
                Gender Bender był to alias Bendera jako boksera? wrestlera? kurczę, nie
                pamiętam, za to wielkie wejście rzeczonego na ring - jak najbardziej.
                Big Score mnie srodze rozsierdził, a wstawki musicalowe to już szczególnie. Za
                to bardzo lubię tego dickensowskiego robocika - biednego chłopczynę bez nóżki,
                co to mu zawsze wiatr w oczy wieje.
                • ready4freddy Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.05.08, 17:58
                  tak, tak, to byl boks. bender robil za cos w rodzaju "czarnej maski", caly ten
                  turniej byl ustawiony :)
                  a ja bardzo lubie musicalowe wstawki, dlatego uwielbiam "the devil's hands..".
                  a robocik nazywa sie Tinny Tim i faktycznie jest swietny :)
                  • idomeneo Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.05.08, 18:40
                    właśnie sobie pomyślałam, że z Benderem chętnie bym wylądowała na bezludnej
                    wyspie. Romantycznie raczej by nie było (choć też nie przeżywałabym takich
                    rozterek jak Ginestra), ale i nudno też na pewno nie. Oraz, jak wiadomo z
                    odcinka uniwersyteckiego, Bender ma doświadczenie w wiosłowaniu.
                    • idomeneo Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.05.08, 18:53
                      gwoli wyjaśnienia dla osób nie śledzących Futuramy - Bender wygląda tak:
                      z.about.com/d/animatedtv/1/7/o/2/bender.jpg
                    • ready4freddy Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.05.08, 21:23
                      to niby i prawda, ale nie zapominaj, ze szybko musialabys opanowac sztuke
                      destylacji alko :) Bender bez tego nie dziala. zreszta on juz byl na wyspie, az
                      caly z tego zdrewnial. ten odcinek zniechecil mnie do koncepcji "powrotu do
                      natury" :P
                      • idomeneo Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.05.08, 21:28
                        o nie, najwyraźniej przegapiłam ten odcinek! muszę go odszukać.
                        • ready4freddy Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.05.08, 21:37
                          to wlasnie o nim wspominala lezbobimbo, piszac "downgraded Bender" :) chodzi o
                          "Obsoletely Fabulous". wielce polecam :)
                          • idomeneo Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.05.08, 22:05
                            wielkie dzięki! mam też pytanie do Forumowych Ekspertów Futuramowych - gdy
                            szukałam konterfektu Bendera do umieszczenia na forum (omijając zdjęcia Ryszarda
                            Bendera), trafiłam na to:
                            exscale.se/__files/3d/bender.jpg
                            czy nie wygląda to jak parodia Doctor Who? bo Futurama niby była wcześniej, ale
                            obecny doktor to ponoć remake dawniejszgo serialu...

                            No i rozczuliłam się przy tych wcieleniach:
                            www.mirekholy.net/wallpapery/futurama-bender.jpg
                            students.fim.uni-passau.de/~hansenk/bilder/futurama/bender2.jpg
                            • ready4freddy Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.05.08, 22:16
                              nie wypowiem sie, bo nie znam doktora Who, w zadnej wersji. a "wcielenia" fajne,
                              oj fajne :)
                              • idomeneo Re: Z kim najchętniej... - FUTURAMA OT 20.06.08, 22:17
                                nowy, pełnometrażowy film futuramowy ma wyjść już 24 czerwca na DVD. Wśród gości
                                specjalnych między innymi Stephen Hawking :)
    • marajka Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 12:36
      W windzie z Idusią- tak mi się zdaje, że miałybyśmy wiele ciekawych tematów do rozmowy, no i jest lekarzem. A na bezludnej wyspie z Florkiem. Typ trapera, nie zginęłabym przy nim, nie zagadałby na śmierć ale i nie milczał.
      • lezbobimbo Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 13:01
        marajka napisała: (...)
        >A na bezludnej wyspie z Florkiem. Typ trapera, nie
        > zginęłabym przy nim, nie zagadałby na śmierć ale i nie milczał

        Wlókl by cie po jakis bagnach, a to jak wiadomo - wciaga ;) I w koncu
        pokochalabys bagna i jeszcze by Ci ich brakowalo ;)))
        • marajka Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 19:49
          A skąd wiesz, że już nie kocham?
    • veranillo Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 13:11
      A z Anielką jakoś nikt nie chce utknąć w windzie? ;) Zadeklamowałaby wam
      wszystkie swoje role, skrającąc oczekiwanie na pomoc dźwigową ;)
      • lezbobimbo Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 13:49
        Przeciez pisalabym ze z Aniella i Józefina tez, o ile winda by nas
        pomiescila ;) Jak by mala winda byla to tylko z Geniusia :)
        • mamalilki Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 14:03
          Absolutnie jasne: w jednym i drugim przypadku tylko z Baltoną :-)
    • mmaupa Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 14:36
      A ja bym sobie utknela w windzie z Cesia, a na wyspie z Bella. Ewentualnie
      Hajdukiem, na wypadek gdybysmy chcieli wyspe zaludnic :)
    • ginestra Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 16:07
      Niesamowity wątek!
      Po pierwsze - super się czyta Wasze wypowiedzi :))))
      Po drugie - brzmi niewinnie, niby łatwo coś szybko wymyślić, a tymczasem
      zaskakujące jest to, że aby odpowiedzieć, człowiek musi się trochę zastanowić
      nad sobą samym (przynajmniej jeśli by się chciało tak uczciwie i na serio
      odpowiedzieć na te pytania).

      Podobnie jak wielu z Was, nie lubię wind i zasadniczo im nie ufam. Bardzo często
      w obcym bloku czy biurowcu wspinam się po schodach. W biurowcach to czasem
      wchodzę specjalnie do windy, żeby przełamywać tę fobię (no, bo pełno ludzi, na
      pewno ktoś uratuje w razie czego). Perspektywa utknięcia w windzie jest dla mnie
      okropna, zwłaszcza, że (nie wiem czy wiecie - podobno w windach nie działają
      komórki!!), ale na pewno starałabym się taką sytuację znieść z wrodzoną
      dzielnością ;). A więc gdybym miała utknąć w windzie z którymś bohaterów, to
      jest zagwozdka: musiałby to być ktoś, przy kim czułabym się bezpiecznie i mogła
      ufnie czekać na pomoc jednocześnie nie nudząc się i ciekawie rozmawiając
      (przypuszczam, że w moim przypadku wchodzi w grę jedynie walor ciekawej rozmowy
      i żadnego "say no more" ;) - w biurowcach są kamery przemysłowe i w ogóle ;), a
      poza tym sama świadomość bycia uwięzionym w windzie nie pozwala się zapewne
      skupić i wejść w odpowiednio romansowy stan ducha..). A więc wracając do takiej
      osoby, to niestety zastanawiam się (i to mi przeszkadza w wyobrażaniu sobie
      takiej ewentualności) czy ta __druga__ osoba chciałaby być akurat ze mną
      zamknięta w windzie. Jeśliby przyjąć założenie, że tak, to wydaje mi się, że (z
      postaci męskich) najswobodniej by mi się chyba rozmawiało z Dambem. Myślę, że
      temat by swobodnie dryfował i czas by nam minął niepostrzeżenie, opowiadalibyśmy
      sobie też różne historie z życia.

      Z kobiecych, to myślę, że chętnie z ciotką Lilą :) Również jako towarzyszka
      niedoli podobałaby mi się Aniela ze swoim dynamizmem i optymizmem oraz pewną
      (jednak) refleksyjnością. Tematy "refleksyjne" myślę, że utorowałyby drogę
      tematom o wiele lepiej pozwalającym znosić to uwięzienie, czyli tematom tak
      zwanym "babskim" - mogłabym się od niej także wiele dowiedzieć o makijażach,
      kosmetykach itp. No i o ciekawych doświadczeniach z życia aktorki. Myślałam też
      nad Idą, ale wydaje mi się, że Ida mogłaby się także przez część czasu
      bezproduktywnie złościć, a w windzie potrzebny byłby owszem człowiek czynu
      (kiedy trzeba: wrzask i walenie w drzwi i tym podobne), ale też potrafiący
      przyjąć pewne rzeczy filozoficznie i nie denerwować współ-uwięzionego. ;)

      Z kolei co do bezludnej wyspy - tak odczytuję pytanie, że to chyba ma być jedna
      osoba. ;) Tu jest mi naprawdę trudno odpowiedzieć! Wychodzi na to, że mimo
      sporych zalet takiej sytuacji jednak nie byłby to bohater męski! Chyba większą
      gwarancję dobrej, bezkonfliktowej współpracy oraz praktycyzmu na co dzień
      dawałaby kobieta, trzeźwo stąpająca po ziemi, która zna się na praktycznych
      sprawach (znajdywanie dobrych produktów, gotowanie, oswajanie kóz, wyrób serów i
      tym podobne praktyki Robinsona Crusoe), a przy tym dobrze by nam się rozmawiało
      i spędzało czas. A więc chyba Gizela. :) Łatwiej byłoby przy takiej do szpiku
      kości praktycznej osobie przestawić się na ten nowy kontekst (nie myśleć o tym
      czy przyjdzie jakieś ocalenie czy nie, tylko zająć się tym co jest do roboty - a
      roboty jest oczywiście sporo, a jakże!). Myślę, że mężczyzna raczej by oczekiwał
      ode mnie tego właśnie zakrzątnięcia się przy pożywieniu i innych praktycznych
      sprawach i czułabym się cokolwiek niekomfortowo, że niby mam to skądś wiedzieć i
      to organizować ;) A takiej Gizeli to bym raczej asystowała, ucząc się i poddając
      ewentualnie pomysły, a przy tym pomału coraz bardziej stawałabym się
      samodzielna. No i byśmy sobie wytworzyły jakiś styl przebywania na tej wyspie,
      uzupełniałybyśmy się, na pewno byłoby też momentami wesoło (zakładam, że
      polubiłybyśmy się).

      Gdyby był to mężczyzna, to owszem, jest to inna jakość i powiedziałabym, że
      bardzo fajna momentami. Jakoś inaczej byłoby w nocy siedzieć przy ognisku z
      mężczyzną niż z Gizelą... ;) No i jest silny i miałby może wiele umiejętności z
      zakresu budowania czy obronienia przed dzikimi zwierzętami i w ogóle. Miałabym
      jednak pewien kłopot - gdyby okazywał, dajmy na to, że jest we mnie zakochany,
      to musiałabym odpowiedzieć sobie na takie pytanie: czy jest zakochany dlatego,
      że jestem jedyną kobietą na tej wyspie czy jest zakochany po prostu we mnie. :)
      No i czy mu to uczucie nie przejdzie jak nas jakiś statek zabierze z powrotem
      na stały ląd, ciekawe :/ Podejrzewam, że odpowiedzi na te pytania w rzeczonych
      warunkach nie sposób znaleźć. A więc - nie wiem tego na pewno, ale tak
      przypuszczam - poziom mojej nieufności nie sprzyjałby temu, żeby jego uczucie
      zostało odwzajemnione. A jaka wtedy byłaby atmosfera na tej wyspie. :/ Z drugiej
      strony - jak by o mnie nie zabiegał - to jeszcze gorzej: czy jestem aż tak
      okropna, że o mnie nie zabiega, nawet jeśli jestem jedyną kobietą na wyspie (a
      nie jest gejem)? No i też niefajna atmosfera.

      A z kobietą dylematów takich nie ma i byśmy sobie gadały na różne tematy (może
      bym się dowiedziała ciekawych rzeczy o życiu) i byśmy pracowicie spędzały każdy
      dzień, a potem by przypłynął jakiś statek i wróciłybyśmy na ląd.

      To naprawdę baaardzo głęboki temat - ten tytuł wątku - na pewno gdyby więcej o
      tym pomyśleć (choćby przymierzając się do każdego z bohaterów, drogą eliminacji)
      można by się o sobie wiele dowiedzieć.
      Pozdrawiam!
      • szprota dementi 20.05.08, 16:32
        ginestra napisała: nie wiem czy wiecie - podobno w windach nie działają komórki!!

        Działają, sprawdzałam wielokrotnie w pracowej windzie, nawet z internetu w
        komórce udawało mi się korzystać. Ale prawdą jest, że w takiej metalowej puszce
        biedniutki sygnalik gsm ma sporą barierę do pokonania i jest po prostu dużo słabszy.
        • ready4freddy Re: dementi 20.05.08, 16:36
          to zalezy od windy :) ogolnie rzecz biorac takie metalowe pudlo dziala jak
          siatka/puszka Faradaya i nie "wypuszcza" fal radiowych, czyli sygnalu GSM. ale
          poniewaz windy najwyrazniej nie sa konstruowane z mysla o blokowaniu sygnalu (w
          przeciwnym razie bylyby owiniete w miedziana siatke, jak "biuro" Gene hackmana w
          filmie "Enemy of the State" - byla na tyle skuteczna, ze podczas krecenia filmu
          odbiorniki mikrofonow bezprzewodowych Hackmana i Smitha musialy byc ponoc
          wstawione do wewnatrz). jestem zywym dowodem, bo bez problemu dodzwonilem sie z
          komorki do firmy obslugujacej windy :) ale juz w naszym biurowcu w windach
          sygnal nieco siada, czasem zupelnie zanika - inne windy, inne szyby.
          • szprota Re: dementi 20.05.08, 16:44
            O to to. O to mi chodziło, tylko ready4freddy napisał to mądrzej ode mnie :)
            • ginestra Re: dementi 20.05.08, 17:56
              Dzięki, pocieszyliście mnie :)
              Ja dowiedziałam się, że nie działają komórki z komentarzy pod artykułem, który
              się niedawno ukazał, o tym jak jeden człowiek spędził w windzie 41 godzin. :(
              Pracował (jako pracownik techniczny) w prawie pustym biurowcu wieczorem, zdaje
              się, że w piątek i utknął w tej windzie, bo zjechał na papierosa, a potem chciał
              wjechać znów na górę. Nieliczne osoby będące w budynku myślały, że sobie poszedł
              i biuro zostało zamknięte, nikt się nim nie interesował. Przesiedział tam cały
              weekend. Chyba komórki nie miał, ale ludzie piszący swoje komentarze pod tym
              artykułem spekulowali właśnie na ten temat i ktoś napisał, że i tak by mu to nie
              pomogło, bo komórki w windzie nie działają. Podobno cały jego pobyt
              zarejestrowała kamera przemysłowa. Pewnie przeżywał różne stany ducha i jakoś
              sobie próbował radzić. Natomiast w windzie nie ma łazienki i to mi się wydaje
              najgorszym aspektem takiego uwięzienia, jeśli ma się tam długo siedzieć i
              jeszcze pod okiem tych kamer. Ale wydaje mi się, że wtedy człowiekowi wiele
              rzeczy jest obojętne.

              Mam nadzieję, że jednak takie przypadki jak ten zdarzają się niezmiernie rzadko.
              No i jak się ma komórkę, to praktycznie szanse na wydostanie się wzrastają.
              Cieszę się z tej jakże optymistycznej wiadomości :)
              • ready4freddy Re: dementi 20.05.08, 21:26
                szanse wzrastaja niepomiernie, gdyz albo uda sie dodzwonic, albo mozna uzyc tej
                komorki (tu lepsze sa starsze, wieksze modele) do lomotania w drzwi :)
                czuj sie pocieszona :)
                • ginestra Re: dementi 20.05.08, 23:22
                  Dziękuję, czuję się pocieszona :))

                  Łomotać w drzwi komórką, hihi :)) Jak by to brzmiało, słuchajcie, gdyby ktoś
                  uwolniony z windy opowiadał potem: "utknąłem w windzie, ale na szczęście szybko
                  przyszła pomoc - a wszystko dzięki temu, że miałem ze sobą komórkę. Waliłem nią
                  w drzwi, aż ktoś usłyszał i zawiadomił techników" :D

                  A co do spostrzeżenia Dzidki o tych ludziach w windzie, to ja miałam na myśli
                  raczej nie windę zapełnioną ludźmi, ale to, że czasem wchodzę do windy w
                  biurowcu nawet sama czy z pojedynczą osobą mając nadzieję, że w takim miejscu
                  jak biuro zablokowanie się windy nie może pozostać niezauważone, i że zawsze
                  ktoś zawoła pomoc i mnie/ nas uwolni.
                  Zgadzam się, że okropne byłoby się zaciąć w windzie pełnej ludzi. Duszno, nie ma
                  jak usiąść, wszyscy gadają jeden przez drugiego itp.
                  Rzeczywiście - mało przyjemne. :/ No i klaustrofobiczne też, zgadzam się.
                  W ogóle, jak tak bliżej pomyśleć, to niejedna straszna historia związana z windą
                  człowiekowi się przypomina.
                  Ale przecież, z drugiej strony, jest to pożyteczny wynalazek i ogólnie, na co
                  dzień, bardziej niezawodny niż zawodny.
                  Pozdrawiam!
      • noida Off topic wyspowy 20.05.08, 17:50
        "czy jestem aż tak okropna, że o mnie nie zabiega, nawet jeśli jestem jedyną
        kobietą na wyspie (a nie jest gejem)?"

        Niewinne to zdanie zrodziło w moim skrzywionym umyśle bardzo podchwytliwe
        pytanie. Mianowicie jak myślicie, jeśli w więzieniach, wojsku i innych takich
        miejscach jednopłciowych ludzie celem rozładowania napięcia seksualnego
        podejmują działalność homoseksualną, to czy to działa również w drugą stronę,
        tj. gej uwięziony na wyspie z kobietą (i na odwrót) przestawiłby się chwilowo na
        heteroseksualizm? Obawiam się, że to pytanie pozostanie bez odpowiedzi, bo
        pewnie nikt nie robił takich badań... Ale to by dopiero była pokrętna
        emocjonalnie sytuacja!
        • szprota Re: Off topic wyspowy 20.05.08, 21:28
          Ciekawe pytanie. Jestem heteryczką, więc nie odpowiem miarodajnie, ale nie widzę
          powodów, dla których miałby ów mechanizm nie działać.
          • lezbobimbo Re: Off topic wyspowy, czyli goraca wysypka ;) 20.05.08, 22:49
            szprota napisała:
            > Ciekawe pytanie. Jestem heteryczką, więc nie odpowiem miarodajnie,
            >ale nie widzę> powodów, dla których miałby ów mechanizm nie
            działać.

            Nie wiem tez, dlaczego mialby dzialac ;)
            Mniemam, ze "przestawienie sie" dzialaloby raczej w przypadku osób
            dosc chutliwych, które nie strzymaja w cieple, pod gwiazdami, w
            kuszacych oparach tropikalnych kwiatów itd ;) Niechutliwe osoby zas
            by moze sie poprzytulaly albo i nawet pocalowaly troche, ale
            niewiele poza tym.
            Ale najwazniejsze byloby to, ze obie osoby bylyby w swoim typie,
            podobaly sie sobie. Ludzie hetero tez zazwyczaj (mam nadzieje;) nie
            chedoza dowolnego czlowieka w autobusie, na przyklad nieumytego i
            przykro waniejacego, tylko dlatego, ze jest odpowiedniej plci. Ja
            tez bynajmniej nie skoczylabym na dowolna kobiete na tej wyspie ;)

            Dobranoc, milych snów :)
            • ready4freddy Re: Off topic wyspowy, czyli goraca wysypka ;) 20.05.08, 23:22
              mnie to ogolnie idea snu-snu w autobusie przeraza, jakies takie malo intymne :P
              a "mechanizm" to jakas sztucza kreacja. te wiezienno-wojskowe sprawy to chyba
              raczej kwestia pewnych rytualow (fala, grypsera i takie tam) niz zasady "na
              bezrybiu..". ergo: ani Kozia, ani Ignaca, ani Nerwusa bym nie chcial przytulac w
              oparach i pod gwiazdami. Nerwusa to chyba tylko dla zmyly, zeby jakos mu zalozyc
              te kajdanki i miec swiety spokoj z tym swirem, ktorego balbym sie nieco, prawde
              mowiac.

              a tak swoja droga, to nie wiem, jak tropikalne kwiaty (bo nigdy nie bylem w
              tropikach), ale taki jasmin, to ma opar kuszacy, oj ma. czy to tylko ja tak mam
              z tym jasminem (ze wywoluje tesknoty i mysli grzeszne)? :)
              • ginestra Re: Off topic wyspowy, czyli goraca wysypka ;) 23.05.08, 09:12
                ready4freddy napisał:


                > a tak swoja droga, to nie wiem, jak tropikalne kwiaty (bo nigdy nie bylem w
                > tropikach), ale taki jasmin, to ma opar kuszacy, oj ma. czy to tylko ja tak mam
                > z tym jasminem (ze wywoluje tesknoty i mysli grzeszne)? :)

                Tak, jaśmin ma przepiękny zapach, a przede wszystkim (chyba się nie mylę)
                charakterystyczne dla niego jest to, że intensywnie pachnie w nocy. Stąd jak
                najbardziej budzi różne skojarzenia i to też jest fajne.
                I nawet perfumy z nutą jaśminu też są piękne.
                Wczoraj był w TV film Jasminum, żałuję, że nie udało mi się go obejrzeć, bo
                podobno piękny.. Czy ktoś z Was go widział? I czy jest tam coś o jaśminie, czy
                tytuł co innego oznacza?
                Pozdrawiam!
                • ready4freddy Re: Off topic wyspowy, czyli goraca wysypka ;) 24.05.08, 22:41
                  zdecydowanie najbardziej pachnie wieczorami na przlomie wiosny i lata, o ile
                  pamietam. i zdecydowanie budzi skojarzenia :) tzn. we mnie budzi, moze jestem
                  dziwny jakis i tylko ja tak mam, ktoz to wie? :)
            • szprota Re: Off topic wyspowy, czyli goraca wysypka ;) 20.05.08, 23:54
              lezbobimbo napisała: Ale najwazniejsze byloby to, ze obie osoby bylyby w swoim
              typie, podobaly sie sobie.

              No, to jest warunek sine qua non. I mam nadzieję, że nie odebrałaś mojego posta
              jako tezy, że orientacja warunkuje chutliwość, czy też, jak ja to wolę
              określać, temperament.
              Ready4freddy wyżej zauważa, że te homoseksualne epizody mają charakter rytualny.
              Nie przeczę, lecz z tego, co gdzieś tam kiedyś wyczytałam, też nie jesteśmy
              nigdy ukierunkowani na płeć stuprocentowo. Więc tak sobie myślę, że przy
              sprzyjających warunkach i odpowiednim temperamencie stała orientacja może ulec
              chwilowej metamorfozie. I tyle.
              • idomeneo Re: Off topic wyspowy, czyli goraca wysypka ;) 21.05.08, 00:12
                z raportu Kinseya też to chyba wynikało, że stosunkowo nie aż tak wiele jest
                osób ściśle zabukowanych po jednej albo po drugiej skrajnej stronie skali. Oraz
                to, w którym punkcie skali badany się znajduje, też się może zmieniać w trakcie
                jego/jej życia.
            • noida Re: Off topic wyspowy, czyli goraca wysypka ;) 21.05.08, 13:05
              Nie no, w ogóle nie chędoży się raczej nikogo tylko dlatego, że brak laku. Ale
              tak sobie myślę - niepewność jutra (może już na zawsze tu zostanę?), te kwiaty i
              takie tam, a tutaj jedyna osoba, wspólne przeżycia, nikt inny tego nie zrozumie,
              na dodatek poczucie wspólnego zagrożenia i tak dalej. Wyobrażam sobie, że to
              może mocno ludzi łączyć :) Pewnie w wielu wypadkach zmieniłoby się to tylko w
              przyjaźń na śmierć i życie, ale wydaje mi się całkiem możliwe, że w kilku
              przypadkach coś na kształt miłości mogłoby powstać.
        • onion68 Re: Off topic wyspowy 21.05.08, 10:35
          nawet słonia, nawet konia,
          nawet żyrafę ze stołka jak bieda...
          i tylko jeża przelecieć się nie da!!!

          ;-)))
      • the_dzidka Re: Oj, Ginestro 20.05.08, 22:22
        > wchodzę specjalnie do windy, żeby przełamywać tę fobię (no, bo
        pełno ludzi, na
        > pewno ktoś uratuje w razie czego).

        Jakkolwiek perspektywa utknięcia w windzie między piętrami mocno
        mnie stresuje, to jak sobie wyobrażam, że ta winda miałaby być w
        dodatku pełna ludzi... szybszy wzrost temperatury powietrza, szybsze
        jego zużycie przez wiele płuc...
        Wiem, windy nie są hermetyczne. Ale ja panikara jestem. W dodatku z
        zaczątkami klaustrofobii i bardzo poważną już fobią dotyczącą
        możliwości uduszenia się.
        Brr! :)
    • tygrys2112 Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 21:12
      jak to z kim? z Nerwusem ;)))
      • ready4freddy Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 21:27
        nie bylabys wystarczajaco zdenerwowana samym faktem uwiezienia w windzie? :)
        • lezbobimbo Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 22:33

          Oprócz kajdanek, Nerwus ma discmana obciazajacego mu koszulkie :))) I
          moze opowiadac o hiacyntach i grzybieniach :)
          • ready4freddy Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 20.05.08, 22:41
            brzmi interesujaco, ale nie skorzystam :) te grzybienie jakos mnie zniechecily
            :) zastanowilem sie natomiast nad Ignacem. po godzinie wywodow na temat "co
            starozytni mieli do powiedzenia na temat zaciecia sie w windzie" chybabym dziadu
            przegryzl tetniczki. li i jedynie. za to gdyby miec pod reka Jozina z Miagwa,
            moznaby ich jakos podpuscic psychologicznie, ze niby ktory ma mocniejsz glowe, w
            dowolnym tego slowa znaczeniu. i niech trykaja w drzwi, az ktos sie zjawi, zeby
            mnie uwolnic.
        • tygrys2112 Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 21.05.08, 00:57
          ze strachu przed nerwusem zapomniałabym o tym że jestem uwięziona w
          windzie ;)

          jakby mnie próbował zakuć w kajdanki doszłoby do szamotaniny i może
          ktoś przyszedłby na pomoc albo minęłoby trochę czasu i winda by
          ruszyła? ;)
          • veranillo Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 21.05.08, 12:37
            Albo koledzy z "Ateny" odkryliby brak rzeczonych kajdanek i przybyli z odsieczą ;)
            • verte34 Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 22.05.08, 17:06
              Płęta: Nie chciałabym utknąć z nikim, bo wprawdzie wind się nie
              boję, ale jestem aspołeczna, i taka sytuacja byłaby dla mnie bardzo,
              bardzo dyskomfortowa.
              Naprawdę nie wiem co mi przyszło do głowy:P
              • ginestra Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 23.05.08, 09:14
                Ale za to jaki świetny wątek założyłaś Verte! :)
                Natomiast "płęta" bardzo jest rozbrajająca :D
                • papieska_kremowka Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 24.05.08, 20:34
                  Ja też chcę utknąć w windzie z Filipem Bratkiem. I tak samo nie zgadzam się na jego parszywą ewolucję w furiata.

                  A przy okazji witam, bo nareszcie (po długiej a wnikliwej lekturze) postanowiłam się tu ucieleśnić ;)
                  • onion68 Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 24.05.08, 21:07
                    Witam :-)
                  • idomeneo Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 24.05.08, 21:25
                    cześć kremówko :)
                    • ginestra Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 24.05.08, 22:30
                      Witaj! Jaki śliczny nick! :)
                      • ding_yun Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 24.05.08, 22:36
                        A ja na diecie jestem i od razu kremówki czyhają zza każdego rogu,
                        no ładnie to tak? :P witam serdecznie, tym serdeczniej, że ja też z
                        Bratkiem bym utknęła bardzo chętnie :)
                        • papieska_kremowka Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 24.05.08, 22:48
                          Bo Bratek jest wielce apetyczny, o wiele bardziej niż kremówki ;) Mam wrażenie, że autorka celowo dokonała jego paskudnej metamorfozy, bo swoją nieokiełznaną nerwusowatością wprowadzał dysonans do spokojnego borejkowskiego świata i w kolejnych tomach mógłby wymknąć się spod kontroli, miast zapuścić wąsa i zniknąć w tle. Filip ma wyraźne tendencje do bycia głównym bohaterem kilku tomów, a to zaprzecza konwencji sagi. Sceny z kajdankami nie traktuję jako rzeczywistej, a raczej jako kiepski komediowy przerywnik. Zupełnie nie pasuje mi do reszty. Ale to już było, nie będę nadmiernie offtopić ;)
                          • idomeneo Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 24.05.08, 22:58
                            ja tylko dorzucę, że dla mnie postać Filipa padła ofiarą tego samego mechanizmu
                            co Pyziak (co było obszernie roztrząsane w wątku o wolcie Pyziaka). Autorka
                            podjęła decyzje co do rozwoju fabuły w tym a nie innym kierunku, ale żeby
                            uwiarygodnić życiowe postawy i wybory Gaby i Nutrii postanowiła tych dwóch panów
                            stosownie zohydzić. No i jednak trochę ich żal - mnie zwłaszcza Filipa, który
                            Nutrię naprawdę bardzo kochał. Tak atrakcyjny i interesujący chłopak, w wieku
                            gdy się człowiek bawi i randkuje, przez rok czeka wiernie na dziewczynę, która
                            nie daje mu nawet znaku życia. Ech...
                            • czarna_herbata Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 28.06.08, 23:26
                              Na bezludną wyspę zabrałabym Damba, tudzież Robrojka. Maciek obleci.
                              Ale w windzie? Tylko z Filipem! Tego przystojnego muzyka nigdy nie przebolałam.
                              On i Nutria byli świetną parą, a cały początek tej miłości- lato, jezioro,
                              słowiańskie okolice, noc świętojańska- po prostu cudo!!! Szkoda ich :P
                              • idasierpniowa28 Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 28.06.08, 23:47
                                Skoro mogę już poczuć się przyjęta, to pozwolę sobie dopisać się do
                                wątku i wyznać że z Bobciem vel Baltoną vel Florianem. Li i jedynie.

                                Przez baaardzo długi okres czasu był on moim ideałem faceta, którego
                                uporczywie wokół siebie poszukiwałam. Przez moment nawet wydawało mi
                                się że takowego spotkałam,ale niestety życie to nie książka i nie
                                był mi pisany
                                • laura-gomez Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 28.08.08, 17:17
                                  Nie chciałabym utknąć w windzie, ale jezeli już to z Dambem albo z Natalią, bo z nimi miałabym o czym rozmawiać :)
                                  A na bezludnej wyspie obowiązkowo musieliby się ze mną znaleźć: Ida-lekarka, dobrze gotująca Gabrysia, zaradny Baltona, pracowity Robrojek oraz bratnia dusza - Natalia.
    • filifionka-listopadowa Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 29.08.08, 12:09
      Zdecydowanie z Dambem!
      On spojrzał by mi w oczy i odpowiedział te wszystkie nieme pytania zadawane
      gdzieś w środku. Na tej podstawie rozgryzłby mi osobowość, wytknął wady, obnażył
      lęki a jak już by nas uwolnili z tej windy to zaprowadziłby mnie do ludzi którzy
      otwarli by przed mną starą złoconą szafę a ja ujrzałabym wirujący wszechświat.
      I może zyskałabym trochę tej Dambowej szczerej otwartej ufności...
      • natalijasz Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 29.08.08, 14:44
        też stawiam na Filipa. taki nerwus to na pewno windą by poruszył :) i te
        kajdanki nie takie straszne :) a przede wszystkim to byśmy sobie pośpiewali. o
        właśnie.
    • tt-tka Re: Z kim najchętniej utknęlibyście w windzie? 05.06.14, 11:12
      ale fajnie sie to czyta :-)))
      w windzie z Bella, szybko by naprawila , co trzeba
      na bezludnej wyspie z gabonem, bylaby okazja skopac jej tylek bez swiadkow za to wszystko, czym mnie denerwuje od ponad dwudziestu lat

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka