Dodaj do ulubionych

W "Rymsie" o "Jezycjadzie"

19.05.08, 23:36
Własnie ukazał się nowy numet "Rymsa" - kwartalnika poświęconego
literaturze dla dzieci i młodzieży ryms.pl/

"Sednem Rymsa" jest w tym numerze rodzina i otwiera go artykuł
Moniki Graban - Pomirskiej "Jezycjada - za, a nawet przeciw".

Cytuję:
"... uczestniczki forum internetowego, wielbiace opowieści
Musierowicz, ale nie bezwarunkowo, tak jakby inaczej. Przypomina
się paradoks z "Ferdydurke" - to, co zachwyca, zarazem nie
zachwyca."
A dalej" "Zaryzykuje tezę, że "Jezycjada" staje sie powoli lekturą
sentymentalną, jako całość atrakcyjną dziś przede wszystkim dla
rówiesniczek Borejkówien".

Warto przeczytać całość.
Obserwuj wątek
    • the_dzidka Re: W "Rymsie" o "Jezycjadzie" 19.05.08, 23:45
      > "... uczestniczki forum internetowego, wielbiace opowieści
      > Musierowicz, ale nie bezwarunkowo, tak jakby inaczej. Przypomina
      > się paradoks z "Ferdydurke" - to, co zachwyca, zarazem nie
      > zachwyca."

      Ohoho...
      Chyba poczytam :-) Sedno sprawy ujęte w jednym króciutkim zdanku :)
      • ananke666 Re: W "Rymsie" o "Jezycjadzie" 20.05.08, 00:12
        Zdaje się, że w Ferdydurke żadnego paradoksu nie było. "Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca" Gałkiewicza należy czytać: "jak to ma być ładne, skoro jest do bani". Dość popularny pogląd wśród młodzi, preferującej dajmy na to prozę współczesną, i to nie mainstream. Jaki paradoks? Chiba ktoś chciał się wysilić, ino nie wyjszło.
        • lezbobimbo Re: W "Rymsie" o "Jezycjadzie" 20.05.08, 12:46
          ananke666 napisała:
          >Gałkiewicza należy czytać: "jak to ma być ładne, skoro jest do
          bani"
          >.Dość popularny pogląd wśród młodzi, preferującej dajmy na to prozę
          >współczesną, i to nie mainstream.
          >Jaki paradoks? Chiba ktoś chciał się wysilić, ino nie wyjszło.

          Zgadzam sie z ananke. Jaki paradoks?
          Z tych dwóch cytatów wyglada na to, ze autorka artykulu
          najwidoczniej zajrzala pobieznie na nasze forum i nie zrozumiala, o
          co nam chodzi.
          Dlaczego jest tak trudno pojac komus, ze mozna bardzo lubic
          Jezycjade starsza, i jednoczesnie nie lubic Jezycjady nowej? Tez mi
          paradoks. Po prostu stare jak swiat zarzuty czytelników, ze autor
          sie popsul i kiedys to bylo lepiej ;))

          Chyba nam trza znowu podwiesic watek "List do WO" na górze forum, bo
          znowu jakies dziwne artykuly sie powtarzaja.

          Nie zgadzam sie tez z tym, ze ponoc Jezycjada jako calosc to
          literatura sentymentalna dla rówiesniczek Borejkówien.
          Przeciez Jezycjada nie jest juz caloscia (zgrzyty miedzy starszymi i
          nowszymi czesciami), a ja (jako rówiesniczka Kozia lub Pyzy chyba)
          kupuje nowych czesci tylko po czesci z sentymentu - bardziej z
          nadzieja, ze moze ta czesc bedzie lepsza? Nie uczy mnie przykre
          doswiadczenie, nie odpuszcze nowym ;P

          tym niemniej dzieki za podlinkowanie, Agnieszko_azjo :)
          • tennesee Re: W "Rymsie" o "Jezycjadzie" 20.05.08, 17:15
            lezbobimbo napisała:


            > Zgadzam sie z ananke. Jaki paradoks?
            > Z tych dwóch cytatów wyglada na to, ze autorka artykulu
            > najwidoczniej zajrzala pobieznie na nasze forum i nie zrozumiala,
            o
            > co nam chodzi.
            > Dlaczego jest tak trudno pojac komus, ze mozna bardzo lubic
            > Jezycjade starsza, i jednoczesnie nie lubic Jezycjady nowej? Tez
            mi
            > paradoks.

            szczerze wyznam że dostrzegam jednak pewien paradoks, a nawet sama
            przeżywam pewne rozdwojenie jeźni w kontekście jeżycjady. Bo z
            jednej strony dobrze się czuje w tradycyjnym świecie borejków, a z
            drugiej mam dysonans, bo w praktyce takie postawy są... no
            metwohowate powiedzmy.

            czyli jak dla mnie paradoks jest.
            • onion68 Re: W "Rymsie" o "Jezycjadzie" 20.05.08, 17:40
              > szczerze wyznam że dostrzegam jednak pewien paradoks, a nawet sama
              > przeżywam pewne rozdwojenie jeźni w kontekście jeżycjady. Bo z
              > jednej strony dobrze się czuje w tradycyjnym świecie borejków, a z
              > drugiej mam dysonans, bo w praktyce takie postawy są... no
              > metwohowate powiedzmy.

              Dla mnie paradoksu nie ma, bo nie ma nic złego w tradycyjnym modelu życia i
              nawet prawicowych poglądach, o ile nie łączy się to z poczuciem wyższości wobec
              wszystkiego i wszystkich i uprzedzeniami wobec wszelkiej inności. W starej
              Jeżycjadzie tej negatywnej nadbudowy nie ma, w nowej i owszem, przewija się i
              zatruwa odbiór.
              W starej nikt nie jest z góry skreślony, w nowej nie jest możliwy "awans
              moralny". Role są przypisane od początku do końca w zależności od pochodzenia,
              wykształcenia, statusu społecznego, upodobań.
              Znowu nawiążę do Siesickiej, tam w "Opowieściach rodzinnych" jest postać Radka,
              syna listonosza. Jest ów Radek nieczytaty, mówi niegramatycznie, ale jest
              moment, kiedy to uprzedzony dziadek musi porzucić swe uprzedzenia, bo okazuje
              się, że pozory mylą.
              I to jest wychowawcze, pozytywne, miłe.
            • anutek115 Re: W "Rymsie" o "Jezycjadzie" 20.05.08, 17:44
              A ja sie zgodzę z kolei z Tennesee. Też mam takie rozdwojenie jaźni. Z jednej
              strony bardzo lubię te książki, fakt, że starsze bardziej, ale nawet w nowszych
              czuję trochę tego ciepełka, może dlatego że są jak odwiedziny u dobrych, starych
              znajomych, z drugiej... cóż, nie wypowiadałam się w wątku o pedagogicznych
              tresciach Jeżycjady, ale gdybym się wypowiadała, to podobnie jak kilka dziewczyn
              nie zgodziłabym się z tezą, że świat Borejków jest lepszy niż mój. Bo wolę mój,
              nie biało-czarny, nie obarczony jedyną słuszną wizją świata, różnorodny. W
              którym jest miejsce - nie deklaratywne, ale autentyczne - dla przyjaciół różnych
              wyznań (oraz tych bez wyznań) i o różnych przekonaniach.
              Tennesee, nie wywołuj metwoha z lasu! Co prawda połowa forum go sobie wygasiła,
              ale druga połowa nie, i jak on nam się w dyskusję włączy, to ta pierwsza połowa
              będzie miała kłopoty z czytaniem "podziurawionych" dyskusji :-)))).
              • onion68 Re: W "Rymsie" o "Jezycjadzie" 20.05.08, 17:48
                Ja nie wygasiłam. Nie widzę potrzeby unikania świadomości, że takie postawy
                istnieją. Wiem tylko, że dyskusja w tym przypadku do niczego nie doprowadzi.
                • anutek115 Re: W "Rymsie" o "Jezycjadzie" 20.05.08, 18:05
                  Ja wygasiłam. Co prawda wiem, że dyskusja w tym wypadku do niczego nie prowadzi,
                  ale obawiam się, że - mimo tej swiadomości i licznie składanych sobie przysiąg -
                  nie wytrzymałabym, rozwarła dziób, zaczęła chlapać ozorem, karmić stwora i
                  przyczyniac się do zaśmiecania forum, które czczę i poważam :-).
                  • idomeneo Re: W "Rymsie" o "Jezycjadzie" 20.05.08, 18:31
                    my mamy trochę dobrych znajomych oraz parę przyjaciół, z którymi światopoglądowo
                    mocno nam "nie styka", ale nam to nie przeszkadza, lubimy spędzać czas razem i
                    mamy zawsze mnóstwo tematów innych niż polityka. I nie mam problemu z
                    powiedzeniem, że są to porządni i fajni ludzie, chociaż widzą świat inaczej niż
                    ja. I chyba właśnie tej postawy "żyj i daj żyć innym" bardzo mi u wspominanego
                    tu użytkownika zabrakło.
            • ananke666 Paradoks bez paradoksu 20.05.08, 21:18
              Pisząc o braku paradoksu, miałam na myśli zdanie z artykułu: " Przypomina
              się paradoks z "Ferdydurke" - to, co zachwyca, zarazem nie
              zachwyca. " - otóż w Ferdydurke tego paradoksu NIE było. Gałkiewicz ze swoim zdankiem "Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca" nie stworzył żadnego paradoksu. Czyta się zwyczajnie: "dlaczego miałoby mnie to zachwycać, skoro według mnie jest do kitu?" Autorka artykułu używając sformułowania "paradoks z Ferdydurke" - strzeliła błąd, źle odczytując gombrowiczowskie zdanie - w którym nie ma żadnego paradoksu.
              Innymi słowy, "paradoks z Ferdydurke" został wzięty z sufitu ;)
    • szprota Re: W "Rymsie" o "Jezycjadzie" 19.05.08, 23:49
      Poczułam się postarzona. Rówieśniczką to ja jestem Geniusi, a nie Borejkówien...
    • agnieszka_azj Re: W "Rymsie" o "Jezycjadzie" 20.05.08, 23:29
      lezbobimbo napisała:

      > ananke666 napisała:
      > >Gałkiewicza należy czytać: "jak to ma być ładne, skoro jest do
      > bani"
      > >.Dość popularny pogląd wśród młodzi, preferującej dajmy na to
      prozę
      > >współczesną, i to nie mainstream.
      > >Jaki paradoks? Chiba ktoś chciał się wysilić, ino nie wyjszło.
      >
      > Zgadzam sie z ananke. Jaki paradoks?
      > Z tych dwóch cytatów wyglada na to, ze autorka artykulu
      > najwidoczniej zajrzala pobieznie na nasze forum i nie zrozumiala,
      o
      > co nam chodzi.
      > Dlaczego jest tak trudno pojac komus, ze mozna bardzo lubic
      > Jezycjade starsza, i jednoczesnie nie lubic Jezycjady nowej? Tez
      mi
      > paradoks. Po prostu stare jak swiat zarzuty czytelników, ze autor
      > sie popsul i kiedys to bylo lepiej ;))
      >
      > Chyba nam trza znowu podwiesic watek "List do WO" na górze forum,
      bo
      > znowu jakies dziwne artykuly sie powtarzaja.


      Może troche nieszczęsliwie dobrałam cytaty - ale to zdecydowanie
      nie jest tekst jak z "WO".

      Autorka (znow zacytuję "Rymsa"): prowadzi zajęcia ze studentami w
      Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Gdanskiego, opiekuje się
      kolem naukowym Gender Studies działającym na Uniwersytecie
      Gdańskim. Pasjonuje ją czytanie książek dla dzieci - prywatnie -
      bo dają jej one niespotykaną w innych lekturach radość i zadumę;
      zawodowo - ponieważ stanowią źródło inspiracji do badań z zakresu
      historii, teorii i socjologii literatury.

      Artykuł nie opiera się tylko na naszym forum - jak tamten. Autorka
      raczej analizuje własne odczucia wobec "Jeżycjady".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka