Dodaj do ulubionych

Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler)

16.11.08, 22:34
Co wy tak tę książkę chwalicie?

Że jest mniej żenująca od dwóch ostatnich - to jeszcze nie znaczy, że dobra.

Nie chce mi się teraz wymieniać po kolei wszystkiego, co mi się w niej nie
podobało. Napiszę tylko o najciekawszej, w pewnym sensie, irytacji.

Ta książka jest przesycona archaicznym patriarchalnym maczyzmem. Mężczyźni
rzucają pseudo-twarde teksty w stylu: "to męska sprawa". Kobiety o kobiecie
21-letniej mówią, że już najwyższy czas, aby poszukała odpowiedniego
eugenicznie ojca dla swych przyszłych dzieci. Mąż wychwala przed szwagrem
przymioty swej (nb. zarządzającej całym domowym biznesem) żony, jakby był
właścicielem udanego egzemplarza towaru. 14-latek rozkazujący młodszej
siostrze zdjąć ozdoby z włosów, bo "te dziewczyny są próżne" (Jezu, Freudem
trąci!). Kobieta wyrażająca otwarcie swoją złość na członków rodziny jest
uważana za nielubianego gbura, bo kobieta przecież powinna być łagodna i
empatyczna. Całe szczęście, że na dobrą drogę sprowadza ją niemowlak, przy
którym odzyskuje ona swoją prawdziwą kobiecą tożsamość.

Najbardziej zirytował mnie motyw z chłopakiem wstydzącym się w męskim
towarzystwie łez, gdy doszła do niego wiadomość, że matka miała wypadek
samochodowy i leży w szpitalu. Że to niby obciach dla faceta w towarzystwie
innych facetów.

Specjalnie skonsultowałam to z mężem. I on twierdzi, że w dzisiejszych czasach
mężczyźni nie mają aż takich przesądów. Np. z tym płakaniem - szczególnie,
jeśli chodzi o bliską osobę. Autorka opisuje zachowania ludzi sprzed 30 lat co
najmniej. Takie wypowiedzi i zachowania są bardzo charakterystyczne dla
pokolenia pani Musierowicz. Ale dziś - ludzie w wieku bohaterów z pewnością
tak się nie zachowują.

W dzisiejszych czasach pokolenie Laury konwersuje o rzeczach, które autorce
podniosłyby włosy na głowie. Laura mogłaby np. z drugim kolegą omawiać walory
cielesne innego kolegi, który na Naszej Klasie wystawia szczegółowe zdjęcia
swoich postępów na siłowni. Przy czym Laura wyrażałaby się o tamtym koledze
per "zwierzątko" i przyznałaby rację, że warto się nim bliżej zająć, bo ona
kolekcjonuje zwierzątka. Tak sobie zaadaptowałam zasłyszany niedawno dialog
młodych ludzi z warstwy społecznej akurat takusieńkiej jak Borejkowie. Bo
teraz maczyzm jak już działa, to w obie strony. ;-)))
Obserwuj wątek
    • jamniczysko Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 22:45
      Laura urodziła się w roku 1984...
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 22:56
        No i co?
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 22:59
          W sensie, że za stara? Ci ludzie, których ja zasłyszałam, byli jeszcze ciut
          starsi od Laury. To nie były dzieciaki z gimnazjum, tylko młodzi naukowcy, coś
          jak Fryderyk.
    • dakota77 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 22:50
      anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:


      > Najbardziej zirytował mnie motyw z chłopakiem wstydzącym się w męskim
      towarzystwie łez, gdy doszła do niego wiadomość, że matka miała wypadek
      samochodowy i leży w szpitalu. Że to niby obciach dla faceta w towarzystwie
      innych facetów.

      No ale to jednak da sie jakos uzasadnic W koncu Ignacy G. cale zycie slyszal, ze
      jest miagwa, a tu juz ostatnio poczul sie silniejszy psychicznie, mniej byl
      narazony na kpiny ze strony Jozinka. Nie chcial pokazywac slabosci, co mogloby
      narazic go znow na kpiny. Moze gdyby byl w innym towarzystwie, nie
      powstrzymywalby lez. Ale to bylo przy Jozinku i Marku, ktorzy sa dla Ignasia
      takimi twardymi facetami, wzorcami. Ja nie mowie, ze to madry motyw, ale nie
      wydaje mi sie nieprawdziwy.
    • mama_kotula Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 22:57
      Cytat
      W dzisiejszych czasach pokolenie Laury konwersuje o rzeczach, które autorce podniosłyby włosy na głowie. Laura mogłaby np. z drugim kolegą omawiać walory cielesne innego kolegi, który na Naszej Klasie wystawia szczegółowe zdjęcia swoich postępów na siłowni. Przy czym Laura wyrażałaby się o tamtym koledze per "zwierzątko" i przyznałaby rację, że warto się nim bliżej zająć, bo ona kolekcjonuje zwierzątka.



      Że jak?
      Jestem 3 lata starsza od Laury. W ten sposób rozmawiałam hmmm... jakieś 10 lat temu :P
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:00
        Sorry, że cię zaszokuję upadkiem młodej polskiej inteligencji, ale patrz
        wyżej... ;-)
        • mama_kotula Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:05
          Anuszka, ja nie ukrywam, że mi się zdarza bardzo, ale to bardzo otwarcie rozmawiać z ludźmi np. na temat snów erotycznych z młodym i bardzo nieletnim Danielem Radcliffe (a ja ze środowiska młodych naukowców wszakże), określając tegoż chłopczynę mianem "ciacha", zdarza mi się bardzo otwarcie rzucać wszelakimi aluzjami na temat natychmiastowej konsumpcji pewnych osób, ale mimo to język, który opisałaś, jednoznacznie kojarzy mi się jednak z młodszymi paniami/panami ze specyficznych środowisk (choć niekoniecznie, ja specyficzna nie jestem, a fragmenty moich dzienników młodzieńczych można poczytać w wątku "język nastolatków" ;)).

          Ludzie w moim wieku bardzo otwarcie rozmawiają na wszelkie tematy dotyczące kolekcjonowania zwierzątek, natomiast nieco innym językiem. Być może też szokującym starsze panie ;)

          Inna sprawa, że rozmowy w Jeżycjadzie - nastolatkowe i wyżej - to temat na osobny wątek, bo jak słusznie zauważyłaś - ludzie tak nie rozmawiają. Przeważnie ;)
        • kaoru-no-kimi Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:08
          Jestem kilka lat od Laury młodsza i naprawdę to nie jest TYPOWA rozmowa ;)
          Owszem, zdarza się. Dużo rzeczy się zdarza. Zdarza się też, że moi rówieśnicy
          lądowali w izbie wytrzeźwień, ale to nie znaczy, że to norma.
      • dakota77 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:01
        He he, ja nie znam nikogo, kto by tak mowil:-)

        I juz to widze, Laura i jej koledzy ze spiewu, albo niech bedzie, ze z
        rownoleglej dyrygentury choralnej chociazby, rozmawiajacy o bicepsach kolegi.
        Kolega wrazliwy muzyk pakujacy sie na silowni i pokazujacy potem na NK polnagie
        zdjecia:-). I rozmowa o zwierzatkach:-). Fajna wizja:-)
        • mama_kotula Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:07
          Cytat
          I juz to widze, Laura i jej koledzy ze spiewu, albo niech bedzie, ze z rownoleglej dyrygentury choralnej chociazby, rozmawiajacy o bicepsach kolegi.


          Enoo, ja Laurę z koleżankami w takiej rozmowie widzę, bardzo widzę. Z koleżankami. Nie z kolegami :P:P
          • dakota77 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:08
            Ale ja nie widze przyszlego dyrygenta prezacego sie na NK:-). To zwykle nie sa
            pakerzy, a na NK polnago prezentuja sie zwykle ludzie z nieco innychy kregow
            intelektualnych;-)
            • mama_kotula Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:11
              dakota77 napisała:
              Cytat
              > Ale ja nie widze przyszlego dyrygenta prezacego sie na NK:-). To zwykle nie sa pakerzy, a na NK polnago prezentuja sie zwykle ludzie z nieco innychy kregow intelektualnych;-)


              A tu faktycznie masz rację.
              Łorany, od razu mi się fotkapeel i jeden z blogów Meduzy przypomniały. Ten blog o misiach ;)

              Chociaż czekaj ty czekaj. Jeden z chłopców z mojej uczelni miał w wizytówce uczelnianej (oficjalnej :P) romantyczne zdjęcie bez koszuli ;>
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:16
                > Chociaż czekaj ty czekaj. Jeden z chłopców z mojej uczelni miał w wizytówce ucz
                > elnianej (oficjalnej :P) romantyczne zdjęcie bez koszuli ;>

                O! Przypomniało mi się! U mnie na uczelni jeden profesor ma na swojej oficjalnej
                stronie zdjęcie bez koszuli. Przycięte tak, żeby niby było widać tylko głowę,
                ale jest też jednak w kadrze kawałek poniżej i pole do różnorakich domysłów... ;-)))

                Ja widzę, że te środowiska akademickie w Polsce są strasznie zepsute... ;-)))
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:13

              > Ale ja nie widze przyszlego dyrygenta prezacego sie na NK:-). To zwykle nie sa
              > pakerzy, a na NK polnago prezentuja sie zwykle ludzie z nieco innychy kregow
              > intelektualnych;-)

              Ale dlaczego młody polski inteligent nie może prężyć muskułów na Naszej Klasie?
              No ja się pytam dlaczego?
              • dakota77 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:16
                Bo inteligenci maja zwykle inne zajecia. TO znacyz moze masz inne doswiadczenia
                niz ja, ale masa moich znajomych ma zdjecia na naszej klasie i raczej zaden nie
                wypina tam zadnej glizny, chocby bicepsow. Za to na roznych blogach ktore
                istnieja po to, by wyswiewac sie z zawartosci NK mozna zobaczyc mase wypinania
                muskulow i nie tylko. I ci panowie jakos nie wygladaja mi na takich, co by
                studiowali spiew czy robili doktorat z socjologii. Raczej na takich, dla ktorych
                zycie to silownia, dyskoteka, a czasem moze i zawodowka, jak rodzina zmusi.
                • mama_kotula Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:19
                  Aaa - jeszcze jedno.
                  Środowisko muzyczne jest specyficzne.
                  Osobnika uczęszczającego do szkoły muzycznej rozpoznaje się z daleka z szansą powodzenia 70%. A jak się odezwie - to z szansą powodzenia 100%.
                  Nie ma szans, aby tacy osobnicy mieli zdjęcia gołych klat i bicepsów. Tzn. nie mówię tu o muzykach awangardowych, bo tacy miewają i inne, ciekawsze zdjęcia. Mówię o klasycznym wykształceniu muzycznym.



                  PS. Absolutnie nie mam nic do uczniów szkół muzycznych, sama do takowej uczęszczałam przez jakiś czas :)
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:21
                  Ale dlaczego takie poczynania mają być dla inteligenta obciachowe? Tylko
                  dlatego, że to samo robią niższe warstwy społeczne? ;-) Ejże. Przemawiają przez
                  ciebie klasowe przesądy. ;-) ;-P
                  • dakota77 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 05:23
                    Nie, po prostu tak jest, obserwacje to potwierdzaja. Poza tym po co pokazuje sie
                    takie zdjecia na NK? Zeby zaimponowac innym. Czy studentce Akademii Muzycznej to
                    zaimponuje?Nie. POza tym ciagnie swoj do swego, ci ludzie obracaja sie w kregu
                    takich ludzi jak oni sami, i nagie bicepsy maja zwrocic uwage podobnych im
                    koloegow, zapewne prezentujacym z kolei swoje bicepsy, i pan z borsukiem na
                    glowie, w minispodniczce i bilaych kozaczkach.
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 08:04
                      > Nie, po prostu tak jest, obserwacje to potwierdzaja.

                      Twoje?
                      Bo moje wręcz przeciwnie. :-)

                      > Czy studentce Akademii Muzycznej to zaimponuje?

                      Piękną budową ciała? Jak najbardziej. Ten omawiany kolega, żeby nie było, na
                      innych zdjęciach ukazuje się w todze doktorskiej. Przy czym tych zdjęć bez togi
                      ma jednak więcej... ;-)

                      Ja uważam, że jest to właściwa starożytnym Grekom proporcja i harmonia.
                      Pochwaliłby to każdy filolog klasyczny. :-) Wiem też o innych jajogłowych
                      kolegach, którzy na widok tych zdjęć sami zapisali się na siłownię...

                      A Laura to akurat jeszcze jako nastolatka uważała starszego Lelujkę za
                      obdarzonego największym sex-appealem. (Było to pierwsze pojawienie się słowa
                      seks w Jeżycjadzie.) I dlatego tak za nim latała.
                      • dakota77 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 08:14
                        I naprawde twoi znajomi pokazuja nagie bicepsy na NK? Bo z moich nikt.

                        I oczywiscie, w pelni sie z toba zgadzam, ze Laura jest osoba, ktora docenilaby
                        piekne cialo, w koncu jest estetka:-). Ale naprawde nie wydaje mi sie, zeby
                        umieszczenie takiego zdjecia na NK zrobilo na niej glebokie wrazenie, predzej by
                        ja rozbawilo.
                        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 08:33
                          Jejku, no przecież dialog, o którym mówię, nie był / nie byłby w 100% poważny.
                          • dakota77 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 08:42
                            Wiem, ale Laura robi sie coraz bardziej uduchowiona, w Sprezynie to juz wogole
                            lediwe trzyma sie ziemi, i jakos nie widze jej jako "kolekcjonerki zwierzatek".
                            Ale ile osob, tyle wizji, nie widze sensu tego dluzej maglowac:-)
            • croyance Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 16:38
              A jeden z moich dalekich kuzynow, mlody prawnik na aplikacji, ze
              znanej w Lublinie od 3 pokolen rodziny prawniczej, wstawil sobie na
              nk takie zdjecia bez koszuli, ze mnie az szczeka spadla. Pieknie
              wyglada, nie powiem ...
              • papieska_kremowka Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 18:06
                Mój kolega po dwóch fakultetach zrobił to samo. Też mi szczęka opadła. Co prawda goła klata wymuszona była letnią aurą, ale mimo wszystko. Od tego czasu co jakiś czas bezczelnie zaglądam do jego galerii w poszukiwaniu nowych zdjęć ;p
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:09
            A jakby kolega był gejem? :-))) Wśród śpiewaków to nigdy nie wiadomo...
            ;-)

            (Ale akurat, żeby było ciekawiej, tamten kolega w oryginale - nie był gejem. ;-) )
            • dakota77 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:12
              To by sie prezyl na specjalnych serwisach dla gejow.
              Ale zbaczay z tematu, ktorym bylo to, ze rozmowy w Sprezynie sa nienaturalne,
              tak? Tylko teraz pytanie, kiedy w Jezycjadzie rozmowy mlodych ludzi byly
              naturalne. Ilu z ich rzuca co dwa zdania cytatami z Wergiliusza czy Seneki? Ja
              tu nie widze zmiany na gorsze, jezyk Jezycjady nigdy nie byl specjalnie na czasie.
              • mama_kotula Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:15
                Cytat
                Tylko teraz pytanie, kiedy w Jezycjadzie rozmowy mlodych ludzi byly
                naturalne.


                Coś mi się kołacze: Cesia plus Danka. Pulpecja plus Roma. Hm?
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:11
            > Enoo, ja Laurę z koleżankami w takiej rozmowie widzę, bardzo widzę. Z koleżanka
            > mi. Nie z kolegami :P:P

            A jakby kolega był gejem? :-))) Wśród śpiewaków to nigdy nie wiadomo...
            ;-)

            (Ale akurat, żeby było ciekawiej, tamten kolega w oryginale - nie był gejem. ;-) )
            • mama_kotula Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:14
              To też zależy od stopnia zażyłości między koleżanką a kolegą.
              Mam ci ja takiego jednego kolegę, któremu - czuję - mogłabym wyspowiadać się z kolekcjonowania zwierzątek i to z dziką radością, wspólnie moglibyśmy pokomentować zwierzaczki, i okiem by nie mrugnął, ani ja bym nie czuła się skrępowana.

              Niestety, ten kolega to mój narzeczony, więc dupa blada :P

              Wspólnie komentujemy tylko ciacha uczelniane nasze - tzn. na podstawie zdjęć z wizytówek. Tak, wiem, okropni jesteśmy ;)
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 08:05
                > Wspólnie komentujemy tylko ciacha uczelniane nasze - tzn. na podstawie zdjęć z
                > wizytówek.

                Jakich wizytówek?
                • mama_kotula Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 09:08
                  anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
                  Cytat
                  > > Wspólnie komentujemy tylko ciacha uczelniane nasze - tzn. na podstawie zd
                  > jęć z
                  > > wizytówek.

                  > Jakich wizytówek?



                  Studiujemy na internetowej uczelni, gdzie każdy ma wizytówkę - coś w stylu wizytówek gazetowych :)
                  Niektóre zdjęcia rozkładające na łopatki, jak z fotkipeel. ;)

                  Nota bene to właśnie moje zdjęcie z wizytówki przyciągnęło wzrok mojego obecnego niemęża - od pierwszego wejrzenia, niemal jak Laura z NaszPanem Polonistą ;))
    • kaoru-no-kimi Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:02
      Po pierwsze, warto pamiętać, że Ignaś nie jest dorosłym facetem o ugruntowanym
      poczuciu własnej męskości, jak Twój mąż :) Dla chłopaka w tym wieku
      najważniejsze jest udowodnienie że on już jest męski i dorosły. Wiem, bo mój
      brat jest w wieku Ignasia - on naprawdę potrafi drobiazgi uznać za zamach na
      swoją męskość, a co dopiero płacz przy ludziach...

      A po drugie - ta rozmowa mi nie wygląda na typową ;)
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:25
        > brat jest w wieku Ignasia - on naprawdę potrafi drobiazgi uznać za zamach na
        > swoją męskość

        Swoją drogą, to mężczyźni w Polsce wciąż są biedni. Są tak wychowywani, że muszą
        od małego bronić swej męskości. Jeszcze nie słyszałam, żeby kobieta musiała
        bronić swojej kobiecości przed niecnymi zamachami. :-)
        • nessie-jp Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:55
          Offtopik...

          > Jeszcze nie słyszałam, żeby kobieta musiała
          > bronić swojej kobiecości przed niecnymi zamachami. :-)

          No jak to nie? Pewnie, że musi. Wystarczy, że chodzi głównie w dżinsach, umie
          się posługiwać wiertarką i nie uczęszcza na solarium, a na pytania o "a chłopaka
          masz" odpowiada szczerze i bez złośliwości "nie, a po co mi?"

          Całe nastoletnie życie i wczesną młodość byłam traktowana jak niekobieta albo
          coś, co w wyjątkowych sytuacjach (studniówka, imieniny u cioci) potrafiło stanąć
          na wysokości zadania i okazać się kobiece. A bynajmniej nie jestem typem
          wojującej feministki, która na siłę swoją kobiecość odrzuca. Jak widać, nie
          wystarczy nie odrzucać, trzeba jeszcze udowadniać...

          Pod tym względem szalenie lubię córkę Robrojka, która załamuje ręce ze zgrozy
          nad ułomnością techniczną borejkowskich kobiet i bierze sprawy w swoje sprawne
          ręce: rury wyjące naprawia, suwaki wszywa...
        • tygrys2112 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 00:56
          Tak, niestety tu się zgodzę z tym udowadnianiem męskości. Niestety w
          Polsce jest bardzo silne podkreślane, co jest męskie a co kobiece. I
          często to kobiece bywa postrzegane jako gorsze (Nie rycz jak Baba,
          cackać się jak baba, za to - silne męskie ramię, męska decyzja itp.)
          Ale nie zgodzę się, że kobieta nie musi nic udowadniać, myślę, że
          niestety w naszym kraju stereotypy są bardzo silne i działają w
          obydwie strony. Mężczyzna, który jest wrażliwy i uczuciowy lub
          niezbyt zdecydowany czy odważny często dostaje od razu
          etykietkę 'cioty' 'baby' itp. Kobieta zdecydowana, ambitna i silna
          jest 'heterą' 'jędzą' 'babochłopem' itp. To jest smutne.
          • mamalilki Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 01:21
            Magdalena Zygmusia nie zdradzala bo byla za stara. Ona byla 20 lat starsza, juz
            emerytka, a on - kryzys wieku sredniego. Dulszczyzna i falsz. Na koniec sypial z
            pielegniarką, ktora przychodzila do opieki nad Magdaleną, oczywiscie w ich
            malzenskim lozku...
    • kawka74 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:08
      Laura mogłaby np. z drugim kolegą omawiać walory
      > cielesne innego kolegi, który na Naszej Klasie wystawia szczegółowe zdjęcia
      > swoich postępów na siłowni. Przy czym Laura wyrażałaby się o tamtym koledze
      > per "zwierzątko" i przyznałaby rację, że warto się nim bliżej zająć, bo ona
      > kolekcjonuje zwierzątka.

      Byłoby to może i zgodne z Twoim wrażeniem, ale zupełnie niezgodne z dość
      konsekwentnie budowanym portretem Laury.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:18
        > Byłoby to może i zgodne z Twoim wrażeniem, ale zupełnie niezgodne z dość
        > konsekwentnie budowanym portretem Laury.

        Nie, nie. To tylko moja luźna prowokacjo-propozycja. Ale portret Laury nie jest
        budowany konsekwentnie. Patrz jej metamorfoza przy niemowlaku.
        • kawka74 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:32
          Ale portret Laury nie jest
          > budowany konsekwentnie. Patrz jej metamorfoza przy niemowlaku.
          >

          Wydaje mi się, że ta metamorfoza znów taka nagła nie była, że gdzieś w
          podtekście czaił się wątek 'zła Laura tak naprawdę kocha niemowlaki i jest
          milutka'. Chodziło mi bardziej - w kwestii konsekwencji - o zainteresowania
          Laury, jej styl, sposób wysławiania się. Gdzie jej tam do zwierzątek, chyba że w
          snach ;)
    • mama_kotula Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 16.11.08, 23:27
      Cytat
      14-latek rozkazujący młodszej siostrze zdjąć ozdoby z włosów, bo "te dziewczyny są próżne" (Jezu, Freudem trąci!).


      A to imho też konsekwentne budowanie postaci Józi... przepraszam, Józefa. Od zarania Józinek zachowuje się raczej jak ojciec Łucji, niż jak starszy brat. Akurat w tym aspekcie Józek ma tyle z typowego 14-latka, ile ja mam z Giocondy.
      Że nie wspomnę o gotowaniu dla siostry kisielku w wieku lat 5 :P
      • mohherowa Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 29.12.08, 01:25
        Ja bratu gotowałam kaszkę i racuchy smażyłam w wieku lat czterech. Co w tym
        dziwnego?
        • mama_kotula Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 29.12.08, 02:23
          mohherowa napisała:
          > Ja bratu gotowałam kaszkę i racuchy smażyłam w wieku lat czterech. Co w tym dziwnego?

          No nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie na przykład dziwnym zjawiskiem jest cztero- czy pięciolatek operujący przy gazie i wrzących płynach tudzież pryskającym z patelni oleju.
          Ale może ja po prostu nadopiekuńcza jestem ;>
        • yowah76 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 29.12.08, 02:41
          Ja w podobnym wieku pomagalam w kuchni przy daniach typu kopytka ;)
          stojac na stolku i przy uzyciu normalnego noza, najmniejszego w
          kuchni ale jednak;))) I jak potem widzialam osmiolatka co nie umial
          sobie soku do szklanki nalac i kanapki posmarowac to az mi sie cos
          robilo. Bo ja w tym wieku po szkole wychodzilam z psem i po powrocie
          obieralam nabyte wlasnorecznie ziemniaki, znowu nozem bo obieraczki
          jakos nie lubilam, a takoz umialam sobie zrobic jajecznice i chleb
          pokroic. Rowniez przed 10 rokiem zycia powiedzmy ze poporcjowalam
          pierwszego kurczaka, no dobra, niekoniecznie mi to wyszlo ale byly
          kawalki;)))No zacial sie czlowiek iles razy w zyciu ale praktyka
          czyni mistrza ;) A wiekszosc oparzen okolokulinarnych odnioslam w
          ostatnich latach w kontakcie z elektrycznym piekarnikiem, gazowym
          sie jakos nie krzywdzilam. O, fakt, piekarnika nie wolno mi bylo
          samej zapalac, ale normalny gaz jak najbardziej. I siekiery na
          wakacjach nie dawali...
          • mama_kotula Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 29.12.08, 12:46
            Yowah, ale co innego dać dziecku nóż do ręki aby pod nadzorem kroiło miękkie ciasto na kopytka, owoce na sałatkę, czy smarowało sobie chleb, a co innego pozwolić temuż dziecku na bawienie się wrzątkiem - stanie nad kuchnią i mieszanie w kaszce, na litość.

            Zresztą już kiedyś był wątek na innym forum, odnośnie do samodzielności dzieci, że mają być wdrażane do niej jak najwcześniej, bo inaczej na 100% staną się życiowymi kalekami. Samodzielności polegającej na krojeniu pomidora przez 2,5-latka oraz popylaniu 3-latka na straganik celem zakupu szczypiorku, tudzież gotowaniu obiadu dla żniwiarzy przez dziewczynki 6-letnie.

            Konkluzja była jasna - jeśli czterolatek nie zostanie wdrożony do robienia kanapki, nalewania soku i rozpalania gazu pod kuchenką, to już stracony dla świata, należy współczuć jego przyszłej żonie/mężowi oraz dzieciom i chomikowi.

            A hrabianka Kotula po raz pierwszy gaz zapalała w wieku lat niespełna 12 czy 13 - bo wcześniej nie miała takiej potrzeby. I okazało się, że bez wdrażania, nauki i tresowania samodzielności w wieku lat 4 potrafi ten gaz zapalić jakby robiła to kilka razy dziennie od lat. Od lat. Kanapki robiła po raz pierwszy w czwartej klasie podstawówki - bo wcześniej NIE było takiej potrzeby (hrabiowski dom, noooo ;)), pierwsze obieranie ziemniaków... tak, 8 klasa, podczas wizyty u byłej wychowawczyni. Przepraszam, wcześniej było oczkowanie ziemniorów na obozie. I jakoś nikt nie współczuje mojemu mężowi czy dzieciom (errr... tzn. współczują, ale z nieco innych powodów :P:P).

            Do czego zmierzam: moim zdaniem można dziecku pozwalać na pewne czynności w kuchni itp., ale są jakieś granice tej "samodzielności". Bo wg mnie czterolatek mieszający w rondelku z kaszką to nieporozumienie i zaniedbanie rodziców.

            Moja czterolatka owszem, sama sobie robi kaszkę - tyle, że polega to na podgrzaniu wody w mikrofalówce i wsypaniu paru łyżek proszku. Również tak samo robi bebiko dla swojej kuzynki. Kanapki robi sobie sama, z pokrojonych produktów. W życiu nie pozwoliłabym jej mieszać w garnku stojącym na kuchence. Choćby dlatego, że ma 96 cm wzrostu i musiałaby stać na chwiejnym krześle, aby dosięgnąć.
            • anutek115 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 29.12.08, 13:50
              Zgadzam się całkowicie - i podejrzewam, że wynika to z faktu posiadania dzieci w
              wieku "jeżycjadowym", że to tak ujmę (starszy - precyzyjnie w wieku małej Mili,
              młodszy w wieku Ziutka). Będąc bezdzietną panienką/młodą mężatką nie miałam
              takich oporów, mam wrażenie, że mi nad Ignacym Grzegorzem rysującym idealnie
              równe koła w wieku lat dwóch i Szymkiem (czy tez Jędrusiem, nie wdawajmy się w
              szczegóły) Rojkiem sprzątającym naczynia za stołu, też w wieku lat dwóch, albo
              rocznych dzieciach siedzących na krzesłach i poukładanych na tych krzesłach
              tomach encyklopedii po prostu mi wzrok przeskakiwał. Teraz nie przeskakuje. I
              choć oczywiscie spodziewałam się, że predzej czy później pojawi się wpis typu
              "co w tym takiego, ja mając rok prowadziłam dom" uważam, że, cóż, nie jest to
              normalne. Mam dokładnie te same doświadczenia co Mama_kotula z czasów
              dzieciństwa (pierwsza samodzielna wyprawa do sklepu w wieku lat 10-u na
              przykład) a także silne przeświadczenie, że małych chłopców trzeba szkolić, żeby
              potem nie wyrosli z nich panowie nie potrafiący zagotować wody na herbatę,
              szkolenie mojego czterolatka zaczęłam nie od nauczenia go gotowania kisielku dla
              młodszego braciszka. Owszem, czterolatek pomaga mi w kuchni. Pomaga. Mi. Pod
              nadzorem. Owszem, kroi, miesza (nawet w garnkach stojących na gazie), ale ja
              przy tym jestem, albo mój mąż. Sprzata po sobie, zanosi naczynia do zlewu,
              zaczyna zmywać. Też pod okiem osoby dorosłej. Może też jestem nadopiekuńcza. Ale
              wolę to, niż obawę, że on sie tym gotowanym kisielkiem obleje, na przykład
              spadając z krzesełka, na które musiałby stanąć (bo nie dosięgnie inaczej) i
              chwytając odruchowo za rączkę rondelka.
              Owszem, może Józinek był nadzwyczajnie wręcz samodzielny, ale mnie to nie napawa
              zachwytem, trudno.
              • mohherowa Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 08.01.09, 03:58
                O jejku, po prostu byłam uważna, tak mi się wydaje. Owszem, zdarzało mi się
                czasem coś przypalić, bo często moją uwagę odwracały zupełnie inne sprawy i
                wydarzenia.
                Ale dla uspokojenia oburzonych dodam, że moja siostra właśnie "nie miała
                potrzeby" aż do ukończenia bodajże ósmego roku życia, a brata od zawsze, aż do
                teraz zawsze ktoś odruchowo pilnuje. Gotuje najlepiej, ale ma zapędy piromańskie.
                Nie chodziło o udowodnienie, że "jak miałam roczek, to prowadziłam dom", tylko o
                fakt, że są różne dzieci o różnych zdolnościach i chęciach... Często zaś tak
                bywa, że cechy jakoweś w danej rodzinie się przenoszą z pokolenia na pokolenie,
                zapewne genetycznie. O to chodziło mi w poście wyżej.
                • mama_kotula Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 08.01.09, 09:04
                  Cytat
                  Nie chodziło o udowodnienie, że "jak miałam roczek, to prowadziłam dom", tylko o fakt, że są różne dzieci o różnych zdolnościach i chęciach...


                  Mohherowo droga - widzisz, ja sie zupełnie z tobą zgadzam, że są dzieci o różnych zdolnościach i chęciach.
                  I jestem przekonana, że moja 4-latka bez większych problemów UMIAŁABY usmażyć racuchy, bo nie jest to jakiś wielki wyczyn. UMIAŁABY technicznie i chęci też ma, a jakże. Podobnie jak technicznie umiałaby wejść po drabinie na dach i oczyścić rynnę z szyszek (podejrzewam, że tu chęci sięgałyby zenitu).
                  Nie chodzi mi o zdolności i o chęci, tylko o fakt, że rodzic świadomie naraża dziecko na niebezpieczeństwo pozwalając mu na manipulacje przy rozgrzanym pryskającym tłuszczu. Bardziej uważna, mówisz? Cudownie. Ale wystarczy moment, aby nawet najbardziej uważne dziecko klęczące/stojące na krześle straciło równowagę (przypominam, 4-latek ma środek ciężkości położony inaczej niż dorosły), wtedy jest spora szansa, że zapragnie odruchowo przytrzymać się właśnie gorącej patelni - zresztą o tym wspomniała już Anutek.

                  W przypadku 3, 4-latka nie dopuszczam słów "zawsze" oraz "nigdy". Niezależnie od tego, jak uważne jest to dziecko, to jednak nadal jest po prostu 4-latkiem. I nie uważam, aby 4-latka trzeba było świadomie i - wybacz - nieco bezmyślnie narażać na niebezpieczeństwo (jakiekolwiek), w imię źle pojmowanej samodzielności.

                  Wniosek prosty: na wszystko jest odpowiedni czas i pora. W moim pojęciu 4 lata to nieodpowiednia pora na smażenie czegokolwiek na rozgrzanym tłuszczu oraz zabawy przy gazie.

                  To mniej więcej tak, jakbym w tej chwili mojej 4-letniej córce pozwoliła zjeżdżać na nartach z Małej Kopy, bo przecież jest uważna i umie jeździć na nartach :)
                  • nessie-jp Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 08.01.09, 17:05
                    Ja jeszcze chciałam nieśmiało napomknąć, że przecież nie chodzi o to, czy
                    4-latek umie i chce smażyć racuchy i czy rodzic powinien czy nie powinien mu na
                    taki wyczyn pozwolić.

                    Chodzi o to, że rodzice Józinka zwalali na niego obowiązki kuchenne dorosłych,
                    które miał wykonywać bez żadnego nadzoru w wieku kilku lat. To jest po prostu
                    nieprawdopodobne i jest błędem konstrukcji postaci (Idy i Marka
                    • lezbobimbo Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 08.01.09, 22:23
                      No wiesz co nessie, jak mozesz watpic w takiego macho jak Chuck Józin? On pewnie
                      jednym kopnieciem z pólobrotu zapalal gaz juz w wieku lat 2, co tam gotowac w
                      wieku lat 4..
                      A jakby sie poparzyl, to zaraz pewnie by odgryzl sobie bable, splunal
                      siarczyscie i gotowal dalej..

                      Zacytuje tu slodziutko sama MM - "w wyobrazni wszystko sie miesci" - oprócz
                      mieszkania z gumy i dziecka gotujacego drugiemu kaszke w suterenie, to równiez
                      9-letnia Lusia pozostawiona sama z wielkim i ciezkim, duszacym sie
                      niemowlakiem.. (bo ta rodzina to sie taka sprawna staje przy kazdym kolejnym...)
            • lezbobimbo Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 29.12.08, 14:02
              Zazdraszczam hrabianstwa Kotulo :)
              W wieku 6 lat popylalam po zakupy (inna rzecz, ze wiele do wyboru nie bylo:) w
              wieku 7 lat pomagalam przy kuchni (rozpalalam gaz, robilam herbate, zmywalam w
              zimnej wodzie, obieralam, kroilam, oczkowalam) na wakacjach zbieralam grzyby,
              owoce i warzywa, pielilam i podlewalam, a takze pieklam ciasta, nawet czesto bez
              zakalczyków wychodzily;) Jak na ironie, nie zacinalam sie nigdy przy robocie, za
              to przy.. zwyklym jedzeniu kolacji ;P
              W wieku 8 lat sprzatalam caly dom, rabalam drzewo
              siekiera, rozpalalam ogniska i w kominku, a na wakacjach musialam pilnowac
              cholernych gesi, które i tak zawsze uciekly i trzeba bylo ich szukac po
              zarosnietych ostami chaszczach... ugh..
              itd. itd.

              Ale nigdy NIE dawano mi gotowac goracych rzeczy (trudniejszych niz woda na
              herbate) tylko n.p. wrzucalam pierogi do
              wrzatku, a reszty pilnowala babcia. Taz sama babcia niestety czasem mi kazala
              "pilnowac" kajmaku, tylko ze w ogóle nie tlumaczyla mi, co dokladnie mam robic..
              wiec przygladalam sie tylko, jak sie powoli przypalal ;PP

              A i tak do dzisiaj nienawidze gotowac i nie umiem zawiazac sobie sznurowadel na
              tyle dobrze, zeby sie nie rozplataly samoistnie ;PPP Pocieszam sie, ze jak komu
              w palcach nie dalo, to w glowie wynagrodzi (albo na odwrót).
            • filifionka-listopadowa Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 29.12.08, 15:19
              Ufff a już się martwiłam ,że jestem ostania hrabianką na tym globie. Bycie
              hrabianką zaowocowało tym ,że teraz jak muszę to sobie bez problemu poradzę ale
              jak nie muszę to pozwolę innym zrobić to za mnie. Lepiej. (przykłady? w domu
              nikt nie potrafi piec. To ja wypełniam powoli niszę rynkową ale do pieczenia
              mięsiw się nie biorę.)
    • lezbobimbo Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 00:02
      A bo mi sie od dlugiego juz czasu wydaje, ze MM owszem pisze powiesci dla
      dorastajacych panienek, ale z roku 1880 ;P
      Wiekszosc Jezycjady jest nieznosnie wiktorianska.
      Pochwale patriarchatu i maczyzmu oraz lagodnych, dobrych i samounicestwiajacych
      sie dziewczatek mamy od najpierwszych tomów ze wszystkich stron, nie udawaj
      Anuszko, ze dopiero teraz to zauwazylas ;P
      Laurze juz odbilo, gdy w TiR czy nieco pózniej usilowala przekonac Lucka czy
      któregos rówiesnika, ze koniecznie musi byc slub, bo tenze to zapewnia kobiecie
      prawa... o ranyyy... i ta biedna Laura postrzegana jako wredna jaszczurka przez
      amantów (tak jakby ich charakter obchodzil przy takim wygladzie
      17-gwiazdkowym;))) albo przez Józinka, niedoroslej wyroczni maczyzmu.. Laura
      "lagodnieje" tez ponoc od samego spiewania w kosciele :)
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 07:54
        Patrz poniżej, na moją odpowiedź k_lince. To jest też odpowiedź dla ciebie...
    • k_linka Anuszka.... 17.11.08, 00:15
      Czy Jezycjada kiedykolwiek byla inna? Autorka zawsze miala taka wizje swiata
      jaka jest i w tym tomie - Pulpecja sprzata, piecze, gotuje, obsiewa grzadki,
      Florian sadzi drzewa, opryskuje porzeczki i wznosi budyki (mysle ze w
      nadchodzacych czesciach splodzi syna)...
      Sa w "Sprezynie" meskie wyprawy, kobiece obowiazki domowe, dziewczece zabawy...
      Mozna zarzucic autorce ze nie promujea alternatywnych ukladow zyciowych, ale to
      jej sprawa.
      Z opisanych przez Ciebie kwestii glupio zabrzmial tylko tekst Jozka o spinkach i
      proznosci (ale rozkaz to nie byl, a i Lusia miala gdzies tekst brata).
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Anuszka.... 17.11.08, 07:53
        Tylko że to wszystko było całkiem OK w latach 70., 80.... W 90. zaczęło trochę
        zgrzytać, a obecnie to już zupełne oderwanie od rzeczywistości. No ludzie, jeśli
        autorka tak pragnie opisywać jedyną rzeczywistość jaką lubi bądź potrafi, to
        niech pisze powieści z epoki. Czyli z czasów swojej młodości. A niech nie udaje,
        że niby tak się stara odtwarzać wszystko zgodnie ze współczesnymi detalami,
        nawet prognozę pogody sprawdza... Co mi po prognozie pogody, jak bohaterowie są
        żywcem wyciągnięci z lat 80.?
        • lezbobimbo Re: Anuszka.... 17.11.08, 10:15
          Anuszko, alez ja sie z Toba absolutnie zgadzam.
          Tylko ze seksistowska Jezycjada byla zawsze i od zawsze emanowala wiktorianskimi
          obyczajami, pochwala maczyzmu oraz dzieciorobienia absolutnego. Sprezyna nie
          pierwsza, niestety.

          Pochwala maczyzmu, wyzysk kobiet oraz dulszczyzna byly w literaturze polskiej
          wysmiewane juz przed druga wojna swiatowa - byla na szczescie Zapolska, byla
          Irena Krzywicka i Boy-Zelenski. Feministyczne na swój sposób byly Nalkowska,
          Dabrowska, a nawet poetessy jak Jasnorzewska i Poswiatowska.. (chyba ze sie
          myle? Chetnie podyskutuje)
          Jezycjada chwali obyczajowosc z lat 1950ych (maczo tata w pracy, mama-femme w
          domu przy dzieciach, kobieta jest zawsze niewinna i milusia itd.). W latach 60
          taka obyczajowosc juz by tracila myszka, nie mówiac o latach 70 i 80 - wiem, ze
          i w tych epokach w Polsce nadal wystepowaly zakamieniale relikty konserwy i
          maczyzmu (i niestety do dzis wystepuja) ale juz wtedy na porzadku dziennym byla
          praca zarobkowa kobiet i ich wyzwolenie podrywczo-imprezowe oraz podazanie za
          pasja a nie tylko dziecmi - moge na to nawet przytoczyc przyklady z literatury -
          z dzieciecej chlubny przyklad "Godzina Pasowej Rózy" Marii Krüger, albo cala
          Chmielewska z tamtych lat, chociaz Chmielewska wyraznie przedwojenna (co u
          Chmielewskiej tez nasililo sie z obecnym wiekiem;)
          • sir.vimes Jasnorzewska jak najbardziej 17.11.08, 10:41
            feministyczna chwilami bardziej niż wesolutka Samozwaniec, która udawała mocno
            wyzwoloną a niektóre jej felietoniki..hmm...zadają temu kłam;P
            • lezbobimbo Re: Jasnorzewska jak najbardziej 17.11.08, 12:23
              Dlatego tez nie wymienilam McDusi Samozwanczej w tej wyliczance :) Nie tylko
              niektóre jej felietoniki, ksiazki wspominkowe tez jak najbardziej - niby to sie
              wysmiewala z dulszczyzny, ale facetów wyznawala jak religie i uwielbiala
              ojca-niewiernego maczo Kossaka ;)
              • mamalilki Re: Jasnorzewska jak najbardziej 17.11.08, 13:40
                Są środowiska gdzie omawianie ciala kolegow i kolezanek z pracy jest nie do
                przyjecia a okreslenie kogokolwiek mianem "ciacho" chyba niemozliwe. I nie mowie
                tu o zakonach kontemplacyjnych tylko o zwyklych miejscach pracy i zwyklych ludziach.
              • croyance Re: Jasnorzewska jak najbardziej 17.11.08, 16:43
                Nie tylko ojca. Maz Zygmus zdradzal ja na prawo i lewo za jej zgoda,
                musial tylko obiecac, ze nie bedzie panienek przyprowadzal do domu,
                bo 'sasiadki plotkuja'. Ale czy to oznaka liberalizmu czy
                dulszczyzny, ciezko mi orzec.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Jasnorzewska jak najbardziej 17.11.08, 18:36
                  > Nie tylko ojca. Maz Zygmus zdradzal ja na prawo i lewo za jej zgoda,
                  > musial tylko obiecac, ze nie bedzie panienek przyprowadzal do domu,
                  > bo 'sasiadki plotkuja'. Ale czy to oznaka liberalizmu czy
                  > dulszczyzny, ciezko mi orzec.

                  Jeśli ona jego też, to podejrzewałabym liberalizm. Jeśli ona jego nie, to
                  podejrzewałabym dulszczyznę. ;-)
                • jop Re: Jasnorzewska jak najbardziej 26.12.08, 00:34
                  Po motywie z kupowaniem wszystkiego w 3 egzemplarzach ja bym jednak optowała w
                  kierunku liberalizmu. Zresztą coś mi świta, że tam nie chodziło o sam fakt
                  przyprowadzenia panienki do domu, tylko o to, że ta panienka cosik nie na
                  poziomie była.
          • paszczakowna1 Re: Anuszka.... 17.11.08, 13:43
            > Jezycjada chwali obyczajowosc z lat 1950ych (maczo tata w pracy, mama-femme w
            > domu przy dzieciach, kobieta jest zawsze niewinna i milusia itd.).

            Wczesna nie (dla mnie wczesna kończy się na OwR). I kobiety pracują, i nawet się
            pracą pasjonują (mama Borejko w KK wyjątkiem), i dziewczyny normalne ambicje
            zawodowe mają, i maczo tatów sobie nie przypominam (może obaj Kowalikowie, ale
            jako ideały oni przedstawieni nie są). Później, faktycznie, jakiś regres nastąpił.
          • avvg Re: Anuszka.... 17.11.08, 18:27
            > Jezycjada chwali obyczajowosc z lat 1950ych (maczo tata w pracy,
            mama-femme w
            > domu przy dzieciach

            Aż podskoczyłam na fotelu, gdzieś Ty to wyczytała, kobieto? POLSKI
            wzorzec lat pięćdziesiątych? Hmmm, to może dlatego właśnie wtedy
            zaczęto tak propagować sztuczne karmienie i namnożyło się żłobków...
      • aaneta Re: Anuszka.... 17.11.08, 09:37
        > Czy Jezycjada kiedykolwiek byla inna?

        W sensie podziału ról nie, ale wcześniej nie było w niej męskich punktów
        widzenia ani męskich monologów wewnętrznych. To, moim zdaniem, zdecydowanie
        autorce nie wychodzi. Takich facetów nie ma.
    • sir.vimes Anuszka, nie kobiety 17.11.08, 10:36
      tylko jedna Pulpa co chciała wyjść za mąż przed maturą!

      Kobiety o kobiecie
      > 21-letniej mówią, że już najwyższy czas, aby poszukała odpowiedniego
      > eugenicznie ojca dla swych przyszłych dzieci.

      14-latek rozkazujący młodszej
      > siostrze zdjąć ozdoby z włosów, bo "te dziewczyny są próżne"
      Ale to jest jak najbardziej z życia wzięte, mimo, ze może razić. Sporo ludzi ma
      takie irracjonalne poczucie własności w stosunku do młodszego rodzeństwa.

      Ignaś ma lekką obsesję na punkcie bycia męskim - Józinek też tylko w inną stronę
      = teksty o "męskich sprawach" i wstyd przed łzami wydaje mi się usprawiedliwiony.

      Skrytykować jednak sporo można i warto - natomiast nie sposób nie zauważyć , że
      książka duuużo lepsza od poprzednich trzech czy czterech.

      Mi przeszkadza obowiązkowa wzmianka o światłych koleżankach, które zazdroszczą
      (oczywiście!) Idzie trzeciego dziecka.
      Przeszkadza mi też dialog Gaby i Łusi - na początku wspomniane jest, że Łusia
      lubi rozmawiać z Gabą bo nie musi się tak pilnować jak przy mamie i może mówić
      wszystko - po czym to "wszystko" mówi. A Gaba wesolutko od razu opowiada o tym
      Idzie i słucha z rozbawieniem jak Ida ochrzania małą na schodach. Logiczne to???

    • zieleniack Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 10:37
      jestem w wieku Laury, nie mówię o nikim per "zwierzątko" i w ogóle
      nie opisuję ciała kolegi z naszej klasy:P moi znajomi tez tego nie
      robia, a znajomych mam dużo - i starszych, i młodszych.
      • zieleniack Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 10:41
        tzn wiem,z e to tylko taki przyklad, ale wiem, jakiego typu rozmowy
        masz na mysli i kojarza mi sie raczej z gimnazjum/liceum, a i to nie
        w kazdym przypadku
    • sacacorchos Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 14:54
      Bez przesady.
      To jest bardzo jednostronne spojrzenie. Troche maczyzmu jest, bo
      borejki taki mają styl, ale z drugiej strony można tez wymienić
      kilka budujących obrazków:
      - czternastolatka sprawnie opiekującego się niemowlakiem
      - Grzegorza sprzątającego łazienkę do połysku i prowadzącego z IG
      konwersację na temat obowiązków domowych
      - trio Grzegorz-IG-Józef wynoszące śmieci
      - Łusię prowadzącą samochód na kolanach ojca (Jozef na tylnym
      siedzeniu)
      - gospodyni domowa po kursach o dotacjach unijnych, snująca plany
      inwestycyjne :-)
      i takie tam różne
      Nie jest tak źle, moim zdaniem.

      A komplenety Floriana pod adresem żony wydały mi się sympatyczne.
      Miałam wrażenie jakby chciał zrobić przyjemność przede wszystkim
      jej. Każdy lubi, jak chwalą efekty jego pracy.

      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 15:08
        > - Grzegorza sprzątającego łazienkę do połysku i prowadzącego z IG
        > konwersację na temat obowiązków domowych

        Taa... "Wynieść SWOJEJ MATCE śmieci"...
        • truscaveczka Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 15:17
          No, i ja i mój chłop padliśmy po przeczytaniu tego zdania... Z tym, że on
          powiedział, ze gdyby Gabi gotowała dobie jakąś potrawę i w koszu były np.
          śmierdzące rybie łby, to by ewentualnie można "jej" te śmieci wynieść ;)
        • sacacorchos Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 19.11.08, 11:41
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
          > > - Grzegorza sprzątającego łazienkę do połysku i prowadzącego z IG
          > > konwersację na temat obowiązków domowych
          >
          > Taa... "Wynieść SWOJEJ MATCE śmieci"...

          a to zdanie wiążało się z poprzedzającym je dialogiem IG, Grzegorza
          i Gaby (w streszczeniu):
          - Chciałbyś, żebym dostał oskara?
          - Oni tam zawsze (obdarowani oskarem, znaczy) zdławionym głosem
          dziekują ojcu za wszystko
          - mamusiom też dziękują
          - tak, choćby nigdy nie wynieśli SWOJEJ MATCE smieci

          Trudno posądzić gotująco-zmywająco-sprzątającego (od pierwszych
          tomów z jego udziałem) Grzesia o pogląd, że wypełnianie obowiązków
          domowych to wyręka wyłącznie dla matki.

          • dakota77 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 19.11.08, 11:58
            Nawet w tym doalogu nie pojawil sie zaimek "swojej":-). Bylo o lauretach, ktorzy
            dziekuja zawsze matkom, odbierajac Oscara, choc nigdy nie wyniesli matce smieci.
            I ja tez nie uwazam, zeby to mzona bylo odbierac w taki sposob, ze to matki
            zadanie, w ktorym syn ma ja wyreczyc.
            • anutek115 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 19.11.08, 12:07
              Przeciwnie wręcz. Ja odnoszę wrażenie, że kobiety w rodzinie Borejków z
              przyległościami w ogóle nie wynoszą śmieci, tylko mężczyźni i chłopcy.
              • mama_kotula Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 19.11.08, 12:17
                anutek115 napisała:

                Przeciwnie wręcz. Ja odnoszę wrażenie, że kobiety w rodzinie Borejków z przyległościami w ogóle nie wynoszą śmieci, tylko mężczyźni i chłopcy.


                Bo utarło sie, że wynoszenie śmieci to idealny obowiązek nastolatka płci męskiej, i potem mężczyzny. Zauważyłyście?
                W niemal wszystkich znanych mi rodzinach śmieci wynoszą mężczyźni :)
                Oprócz mojej. W mojej wynoszę ja i dzieci, bo uwielbiają wycieczki do zsypu :P
                Choć najczęściej to zdarza mi się zapomnieć, jak Ignasiowi. Ten typ tak ma, naprawdę. To nie jest zła wola, tylko autentycznie wymazanie z pamięci rzeczy - w swoim mniemaniu - mało ważnych, typu wynoszenie śmieci, ścieranie kurzu, mycie podłogi, ściągnięcie prania z suszarni, na rzecz spraw ważnych niezmiernie jak np. ustalenie dlaczego w pisanej właśnie grze na kom wiesza się dźwięk po tym, jak licznik zdobytych goods przekroczy 5. :)
                • sacacorchos Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 09.01.09, 09:08
                  Ja też wynoszę śmieci :-)
                  Wczoraj wyniosłam nawet choinkę
                  Małż też wynosi.
                  A wynoszenie śmieci to jeden z prostych domowych obowiązków, do
                  których można zaangażować potomstwo nawet kiedy sobie jeszcze nie
                  radzi ze sprzątnięciem łazienki, do zlewu sięga ze stołeczka, a w
                  zmywarce nadziewa się na widelce i noże
                  • lezbobimbo Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 09.01.09, 09:14
                    Ach, juz slipiami wyobrazni ujrzalam takie biedne, bezradne dziecko, nadziane na
                    szwadron widelców i nozy, trzepoczace bezsilnie.. jak motylek :(
                  • mama_kotula Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 09.01.09, 13:22
                    Cytat
                    A wynoszenie śmieci to jeden z prostych domowych obowiązków, do
                    których można zaangażować potomstwo.


                    Wszystko zależy od lokalizacji głównego śmietnika.
                    Ja moich nie zaangażuję niestety, otwarcie klapy od zsypu wymaga posiadania
                    sporej siły i koordynacji.
                    • lezbobimbo Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 09.01.09, 14:33
                      mama_kotula napisała:
                      > Wszystko zależy od lokalizacji głównego śmietnika.
                      > Ja moich nie zaangażuję niestety, otwarcie klapy od zsypu wymaga posiadania>
                      sporej siły i koordynacji.

                      Ale moze mozna je zaangazowac do zbierania i wynoszenia malych smietków ze swego
                      pokoju? (o ile maja takowy i o ile dadza sie zaangazowac :-)
      • sacacorchos Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 15:29
        o, albo jeszcze przyjemnie zmaskulinizowana obsada nauczycilska w
        podstawówce
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 15:07
      No dobra, ale ja podałam dość dużo przykładów. Na przykład to:
      "Kobieta wyrażająca otwarcie swoją złość na członków rodziny jest
      uważana za nielubianego gbura, bo kobieta przecież powinna być łagodna i
      empatyczna."

      Reakcja Laury na układanie jej przez dziadka tournee po akademiach szkolnych
      jest bardzo właściwa. (Tzn. ta pierwsza, bo potem, skoro już obiecała, to nie
      miała się co wykręcać.) Co to za jakieś szantażyki emocjonalne, zapłakana
      siostrzenica, rozgniewany dziadzio? Ale narratorka jakoś przedstawia reakcję
      Laury jako okrutną gburowatość. Bo postanowiła nie robić tej przyjemności rodzinie.
      • k_linka Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 22:23
        Anuszka,
        > "Kobieta wyrażająca otwarcie swoją złość na członków rodziny jest
        > uważana za nielubianego gbura, bo kobieta przecież powinna być łagodna i
        > empatyczna."

        Nie chodzi przeciez o to ze to kobieta. Chodzi o to, ze obiecala - przekupiona
        ciastem, pod naciskami rodziny, ale w koncu nikt jej nie bil ani nie
        szantazowal. A potem od obietnicy odstapila. A to "otwarte wyrazanie zlosci" o
        ktorym piszesz to chyba krzyczenie na Lusie... Dziwisz sie Idzie, ze sie jej nie
        podobalo, ze ktos wrzeszczy na jej dziecko?
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 13:00
          > Nie chodzi przeciez o to ze to kobieta. Chodzi o to, ze obiecala - przekupiona
          > ciastem, pod naciskami rodziny, ale w koncu nikt jej nie bil ani nie
          > szantazowal.

          No halo! Przeczytaj jeszcze raz, co napisałam!!!
          Nie mówię o tym przypadku, gdy już obiecała! Tylko za pierwszym razem, gdy
          dziadek próbował ją w to wciągnąć przysyłając do niej Łucję! Wtedy była zła, i
          słusznie. A autorka opisała to jakby postąpiła niesłusznie i nieładnie.
          • paszczakowna1 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 23:34
            > Nie mówię o tym przypadku, gdy już obiecała! Tylko za pierwszym razem, gdy
            > dziadek próbował ją w to wciągnąć przysyłając do niej Łucję! Wtedy była zła, i
            > słusznie. A autorka opisała to jakby postąpiła niesłusznie i nieładnie.

            A to w ktorym miejscu, bo czytam ten fragment, i jakos nie widze? Ja ten opis
            odbieram jako neutralny.
    • grimma Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 16:31
      Specjalnie skonsultowałam to z mężem. I on twierdzi, że w dzisiejszych czasach
      > mężczyźni nie mają aż takich przesądów. Np. z tym płakaniem - szczególnie,
      > jeśli chodzi o bliską osobę.


      hmmmmmm
      czy to nie jest daleko idaca generalizacja pogladu Twojego meza? jako argument
      dosc nierzeczowe
      • tippi Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 18:05
        > W dzisiejszych czasach pokolenie Laury konwersuje o rzeczach, które autorce
        podniosłyby włosy na głowie. Laura mogłaby np. z drugim kolegą omawiać walory
        cielesne innego kolegi, który na Naszej Klasie wystawia szczegółowe zdjęcia
        swoich postępów na siłowni. Przy czym Laura wyrażałaby się o tamtym koledze
        per "zwierzątko" i przyznałaby rację, że warto się nim bliżej zająć, bo ona
        kolekcjonuje zwierzątka.


        Tak się składa, że mam prawie tyle lat ile Laura, i studiuję na Akademii
        Muzycznej w Poznaniu, na innym wydziale co prawda, ale mam kilku znajomych
        śpiewaków. Raczej nie wyrażają się o innych per "zwierzątka", chyba że na żarty
        lub parodiując.

        A co do dyrygentów w negliżu- zdarzają się tacy, nie powiem :P
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 18:35
        > czy to nie jest daleko idaca generalizacja pogladu Twojego meza? jako argument
        > dosc nierzeczowe

        Znaczy, twój mąż ma inny pogląd? Chętnie wysłucham, może obracają się w róznych
        środowiskach?
        • ready4freddy Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 21:42
          chodzilo raczej o znana marketingowcom i innym tam badaczom rynku zasade "ty,
          twoi znajomi, przyjaciele i rodzina to nie jest rynek (w rozumieniu: ogol)".
          innymi slowy Ty, Twoj maz i Wasi znajomi nie przesadzacie o niczym. prawda lezy
          gdzies pomiedzy Jezycjada a tym, co napisalas.
          • sowca Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 17.11.08, 22:39
            Urodziłam się w roku 1988, jestem więc niewiele młodsza od Laury,
            wywodzę się z rodziny inteligenckiej (hahaha), choć nie aż tak
            inteligenckiej jak Borejkowie :P i o kolekcjonowaniu zwierzątek
            rozmawiam z koleżankami wyłącznie w żartach, najczęściej przy
            parodiowaniu kogoś.
            Laura nie była przedstawiana nigdy jako osoba gburowata i nie
            odebrałam jej opieki nad Ziutkiem jako zapowiedzi cudownej
            przemiany. Raczej zinterpretowałam to w ten spsób, że Tygrys, zawsze
            ostry, chronił się swoimi złosliwościami przed otoczeniem, a wobec
            Ziutka nie musi się bronić. I w zetknięciu z czymś słodkim i
            bezbronnym ludzie niekiedy wydobywają z głębi siebie czułość i
            ciepłe uczucia. Ja też jestem raczej typem "pokrzywy", na pewno nie
            aliczam się do milutkich dziewuszek, a na widok dziecka, małego
            kotka czy innego słodkiego stworzonka zachowuję się po prostu
            inaczej, więc zachowanie Laury jest dla mnie w pełni zrozumiałe.
            Mało tego - zauważ, że chociaż Tygrysowi rzeczywiście w JT, Ż i CP
            odbiło na punkcie wyjścia za mąż, to w S odżegnuje się od tego,
            nazywając to dziecinadą i nie wspomina nigdzie o ślubie. Jedyną zaś
            osobą, która chciałaby widzieć Laurę ustatkowaną, jest jej dziadek,
            który snuje wizje ślubu ukochanej wnuczki i Naszpana Polonisty. W
            tym akurat nie ma nic dziwnego, starsi ludzie często tak mają.
            • anutek115 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 09:41
              Dzięki, Sowco, że to napisałaś, bo już myślałam, że ja jedna taka dziwna jestem
              i w ciucianiu Laury nad Ziutkiem nie widzę ani zapowiedzi przemiany w Matkę
              Polkę, ani prób uswiadamiania czytelnikom, że Laura po/lubi dzieci, tylko
              dokładnie to samo, co ty. Może dlatego, że ja też byłam pokrzywą. Nie taka jak
              Laura (nie ta uroda, pieknym pokrzywom się pewnie więcej wybacza ;-)), ale
              podobna. Niedotykalską, warczącą i obsesyjnie pragnącą ukryć uczucia, żeby nikt
              nie znał moich słabych punktów. A przed maleńkimi dziećmi (których en masse nie
              lubiłam i nie lubię) chronic się nie trzeba. zauwazcie, że Laura kwili do
              dziecięcia kiedy sadzi, że nikt jej nie słyszy. Rozkręca się później, ale wtedy
              "rozkręca się" tez pod innymi względami".
              To może jeszcze wypowiem się w kwestii męskich łez. Oczywiscie rozumiem to, że
              mężczyźni nie muszą, a nawet nie powinni wstydzić się łez. Tyle, że zdanie mężą
              Anuszki w tej konkretnej sprawie nie wydaje mi się adekwatne, bo on mówił, jak
              mniemam, o mężczyznach. A nie o czternastolatkach. Czternastolatki to osobny
              gatunek jest. I ten konkretny czternastolatek nie płakałby przed bliskimi
              osobami (jak tu sugerowano), tylko przed kuzynem, który się zawsze z niego
              naigrawał, i wujem, może i lubianym, ale tylko wujem. Przed Gabą może i by sie
              nie wstydził. Ja nie jestem i nigdy nie bedę mężczyzną, a jak miałam 14 lat i
              popłakałabym się w czyjejś obecności...uuuu, niepredko bym to sobie darowała...
              • sir.vimes A ja sie popłakałam 18.11.08, 10:11
                publicznie i to przy wujku jak Ignaś w pięknym wieku lat 14 - czułam się
                dziecinna! Może bez górnolotnych teorii, że skreśla to moja kobiecość ;PPP ale
                ideę nie płakania "bo nie jest się już dzieckiem" i ukrywania płaczu z tej
                przyczyny rozumiem. Szczególnie przy osobach na tyle bliskich, ze na ich zdaniu
                jakoś tam nam zależy ale nie bliskich w ten sposób by zupełnie puszczały hamulce
                wstydu czy nastolatkowej autokreacji (w moim przypadku przy babci, mamie,
                siostrze - chyba Ignacy ma tak samo). Teraz łatwiej byłoby mi płakać przy
                wujkach tudzież dalekich kuzynach - ale jakoś wcale mi się nie chce.

                Ja nie jestem i nigdy nie bedę mężczyzną, a jak miałam 14 lat i
                > popłakałabym się w czyjejś obecności...uuuu, niepredko bym to sobie darowała...
                • anutek115 Re: A ja sie popłakałam 18.11.08, 10:25
                  sir.vimes napisała:
                  Teraz łatwiej byłoby mi płakać przy
                  > wujkach tudzież dalekich kuzynach - ale jakoś wcale mi się nie chce.

                  No, teraz mi też :-). Ale jak miałam 14 lat to byłam, rozumiesz, jako ta skała
                  ;-))). Skały nie ryczą :-).

                  Uch, straszny wiek :-)...
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 13:05
                > I ten konkretny czternastolatek nie płakałby przed bliskimi
                > osobami (jak tu sugerowano), tylko przed kuzynem, który się zawsze z niego
                > naigrawał, i wujem, może i lubianym, ale tylko wujem.

                Ale ja nie o tym!! Bliska osoba - mam na myśli matkę, która w stanie ciężko
                połamanym leży w szpitalu po wypadku. Jeżeli 14-latek na taką wiadomość wstydzi
                się płakać, to ja uważam, że to jest lekka patologia. A jego wujek (co prawda
                zgred, więc może to go tłumaczy) zdaje się popierać taką postawę.
                • anutek115 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 13:45
                  anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                  >
                  > Ale ja nie o tym!! Bliska osoba - mam na myśli matkę, która w stanie ciężko
                  > połamanym leży w szpitalu po wypadku.

                  A. No bo sformułowałaś to trochę inaczej, specjalnie jeszcze raz przeczytałam, z
                  poprzedniej notki wywnioskowałam, że Ignaś nie powinien wstydzic się płakać w
                  towarzystwie bliskich osób, tj. Józinka i wuja.

                  Jeżeli 14-latek na taką wiadomość wstydzi
                  > się płakać, to ja uważam, że to jest lekka patologia. A jego wujek (co prawda
                  > zgred, więc może to go tłumaczy) zdaje się popierać taką postawę.
                  >
                  O, niekoniecznie. Może wuj rozumie, że nie jest łatwo płakac 14-latkowi w
                  towarzystwie tego kuzyna, ktory zawsze był ten lepszy, "męski", radzacy sobie,
                  itp, itd, słowem - nie bardzo lubiany. Ja w każdym razie rozumiem, że to nie
                  musi byc łatwe (zwłaszcza w tym konkretnym przypadku).
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 14:07
                    > O, niekoniecznie. Może wuj rozumie, że nie jest łatwo płakac 14-latkowi w
                    > towarzystwie tego kuzyna, ktory zawsze był ten lepszy, "męski", radzacy sobie,
                    > itp, itd, słowem - nie bardzo lubiany. Ja w każdym razie rozumiem, że to nie
                    > musi byc łatwe (zwłaszcza w tym konkretnym przypadku).

                    No ale narratorka interpretuje zachowanie wuja w sposób jedynie słuszny, a nie
                    taki jak ty podajesz. W końcu narrator wie lepiej, nie? ;-)
                    • nessie-jp Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 16:00
                      > No ale narratorka interpretuje zachowanie wuja w sposób
                      > jedynie słuszny,

                      A kto tam jest narratorką akurat? Nie czytałam jeszcze.

                      Narrator/ka u Musierowicz rzadko bywa typem narratora nieomylnego
                      • grimma Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 21:31
                        ignas
                        • nessie-jp Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 22:02
                          A, no to skoro IGNAS jest narratorem, to absolutnie i doskonale rozumiem,
                          dlaczego tenże narrator uważa, że to wstyd płakać w wieku 14 lat!

                          Dokładnie tak samo uważałam, mając lat 9
                    • lezbobimbo Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 21:47
                      Wiesz co Anuszko, mam wrazenie, ze zachwyty i zaciekawienie Sprezyna, które
                      mozna tu na forum zaobserwowac, to cos dzialajacego na zasadzie tego klasycznego
                      dowcipu o rabinie i kozie...
                      MM wlasnie usunela kilka wiekszych kóz, ale gdzieniegdzie ciasnawo nadal (nadal
                      pochwala maczyzmu i dzieci itd)

                      No i w swietle dotychczasowego konserwatyzmu obyczajowego i maczyzmu
                      wystepujacego w Jezycjadzie samo to, ze Ignas z ojcem zaczynaja razem wynosic
                      smieci (JEJ, matce;) a Ignac senior odprowadza wnuki i przydaje sie w domu, to
                      wrecz zdarzenie e-po-ko-we! Nad Jezycami powialy wiatry odnowy, nawet mimo tego
                      nieplakania - pamietasz wszak, co sie dzialo kilka ksiazek wczesniej - Ignas byl
                      meskim Wunderkindem i sybaryta, a Ignac grzmial nad zmywarka..
                      • anutek115 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 22:16
                        lezbobimbo napisała:

                        > Wiesz co Anuszko, mam wrazenie, ze zachwyty i zaciekawienie Sprezyna, które
                        > mozna tu na forum zaobserwowac, to cos dzialajacego na zasadzie tego klasyczneg
                        > o
                        > dowcipu o rabinie i kozie...
                        > MM wlasnie usunela kilka wiekszych kóz, ale gdzieniegdzie ciasnawo nadal (nadal
                        > pochwala maczyzmu i dzieci itd)
                        >
                        Cos w tym jest co mówisz, wredna koleżanko forumowa, która nie czytałaś książki
                        ;-). Chociaż ja bym z tym maczyzmem nie przesadzała, o dzieciach nie wspominając
                        (co to znaczy "pochwała dzieci"? pokaż mi jedną książkę MM, gdzie tej pochwały
                        nie ma!).

                        Ale fakt faktem, to nie jest stara jeżycjada, to jest po prostu baaardzo wieelka
                        różnica między tą książką a taką "Zabą" na przykład.

                        IMHO, oczywiście.
                        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 19.11.08, 00:06
                          > Cos w tym jest co mówisz, wredna koleżanko forumowa, która nie czytałaś książki

                          Jakiej książki?
                          • uccello Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 19.11.08, 00:16
                            myślisz ,że jedna wredna na forum jesteś, czy co?:)
                          • anutek115 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 19.11.08, 09:51
                            Cytowałam Lezbobimbo i tekst o wrednej koleżance tez był do lezbobimbo (ona to
                            bowiem własnie nie czytała książki. Tej, o której tu mówimy, dodam, pare innych
                            jednak czytała, niektóre w egzotycznym dla wielu języku duńskim, ze dodam).
                • aaneta Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 16:40
                  > Bliska osoba - mam na myśli matkę, która w stanie ciężko
                  > połamanym leży w szpitalu po wypadku. Jeżeli 14-latek na taką wiadomość wstydzi
                  > się płakać, to ja uważam, że to jest lekka patologia.

                  A dlaczego właściwie ten 14-latek miałby w ogóle płakać w tej sytuacji?
                  • anutek115 Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 22:18
                    ???

                    A bardziej naturalne byłoby, gdyby nie płakał?
                    Może miałby chichotać pod nosem i zastanawiać się ile odziedziczy w razie
                    zejścia rodzicielki?
                    • aaneta Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 19.11.08, 16:15
                      > A bardziej naturalne byłoby, gdyby nie płakał?
                      > Może miałby chichotać pod nosem i zastanawiać się ile odziedziczy w razie
                      > zejścia rodzicielki?

                      Po pierwsze zejście z powodu połamanych kości jest raczej mało prawdopodobne.
                      Po drugie, niezależnie od stopnia połamania czy prawdopodobieństwa zejścia,
                      oprócz płaczu i chichotania możliwe jest wiele innych reakcji, w tym racjonalnych.
                      I wreszcie: zapytaj paru facetów, ilu z nich odczuwało skłonność do płaczu od
                      momentu ukończenia przedszkola.
                      • alitzja Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 19.11.08, 17:09
                        aaneta napisała:
                        > Po pierwsze zejście z powodu połamanych kości jest raczej mało
                        prawdopodobne.

                        Tyle że Ignaś wcale nie wie, że mama jest tylko połamana. Marek mówi
                        mu: "Widzisz... był wypadek. Niegroźny, ale twoja mama trafiła do
                        szpitala". Myślę, że szok, jaki w takiej chwili każdy by przeżył
                        (mama! wypadek! w szpitalu!)- a już na pewno dziecko - zagłuszyłby
                        to słowo "niegroźny". Strach jest czasem silniejszy od
                        uspokajających słów.
                        I błagam, czy rzeczywiście naprawdę trzeba udowadniać, że 14-letni
                        chłopak miał prawo płakać?
            • sir.vimes Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 10:05
              Podobnie to odbieram i już o tym pisałam - Ziutek to jest dziecko szczególne,
              Laura nie czuje się "w cieniu" Ziutka, nie ma poczucia , ze on jej kogoś
              zabiera. Chyba po raz pierwszy. Nie musi się przed nim bronić.

              MM sugeruje, że Laura jest teraz bardziej pogodzona z matką, przyjaźnie traktuje
              nieobecną Różę (dzwoni, zwierza się , tęskni - nie rywalizuje), ma więcej matki,
              babki i dziadka tylko dla siebie - malutki Ziutek nikogo jej nie odbiera. Do
              wcześniejszych dzieci miała chyba inny stosunek - każde kolejne maleństwo w
              rodzinie odsuwało ją na dalszy plan. Może dzieci Pulpy i Nutrii nie - ale z nimi
              chyba nie miała szansy mieć tak bliskiego kontaktu jak z mieszkającym "pod
              podłogą" Ziutkiem.





            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 13:03
              > Jedyną zaś osobą, która chciałaby widzieć Laurę ustatkowaną, jest
              > jej dziadek

              Wcale nie jedyną! To jej ciotki (a może ciotka z matką, nie pamiętam) rozmawiają
              o tym, że najwyższy czas, aby poszukała ojca dla swych dzieci......
              • sowca Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 18.11.08, 23:10
                Wydaje mi się, że to jest kwestia żartów i przekomarzania się. U
                mnie też się czasem żartuje "on jest taki miły, może wyjdziesz za
                niego za mąż?" albo cos takiego. Nie widzę w tym nic dziwnego.
    • mmaupa Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 24.12.08, 10:32
      Dla mnie "Sprezyna" to powiew swiezosci, jutrzenka antymaczyznianej swobody! Sa
      ze dwie wstawki o "meskich sprawach", ale w porownaniu na przyklad z "Corka
      Robrojka", gdzie niemal na kazdej stronie jest cos o tym, ze Bella potrafila
      wbic gwozdzie mimo ze byla dziewczyna, to zupelnie nowa jakosc.
      • sowca Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 25.12.08, 23:02
        A swoją drogą, to ja chyba nie znam dziewczyny, która potrafiłaby
        naprawić rury :P wbić gwóźdź to jeszcze, ale rury naprawić?
        • melmire Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 26.12.08, 09:08
          Mezczyzny -naprawiacza rur tez zadnego nie znam :)
          Ja potrafie chociaz kran naprawic, za rury chetnie bym sie wziela maja
          instrukje obslugi - teraz n
          • melmire Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 26.12.08, 09:09
            Za wczesnie sie wyslalo :) Teraz na necie instrukcje naprawy wszystkiego chyba
            mozna znalezc :)
          • niq_miejski Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 26.12.08, 10:27
            Ja podobnie - nie znam mężczyzny naprawiacza rur, sama potrafię naprawić kran,
            prysznic, a nawet odpływ pod zlewem :-)
        • nessie-jp Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 26.12.08, 12:47
          sowca napisała:

          > A swoją drogą, to ja chyba nie znam dziewczyny, która potrafiłaby
          > naprawić rury :P wbić gwóźdź to jeszcze, ale rury naprawić?

          Znać to ja nawet znam, tylko jakoś żadna się nie wyrywa do tego, żeby się
          czołgać w ciasnych, ciemnych, zakurzonych zakamarkach z latarką w zębach i
          kluczem w dłoni. :) Wolą wziąć w rękę maleńki metaforyczny pędzelek i połechtać
          męską próżność, aby rury zostały naprawione.
          • melmire Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 26.12.08, 13:04
            Moj malz ruronapraiwaczem nie jest, musialabym niemetaforycznie polaskotac
            portfel :) albo umowic sie ze ja zajmuje sie rurami a on sprzata, czolganie sie
            z latarka w zebach jest w porownaniu ze sprzataniem bardzo zabawne :)
        • lacitadelle Re: Łolaboga, z jakiej to epoki? (chyba spojler) 29.12.08, 14:19
          sowca napisała:

          > A swoją drogą, to ja chyba nie znam dziewczyny, która potrafiłaby
          > naprawić rury :P wbić gwóźdź to jeszcze, ale rury naprawić?

          ja potrafię, także np. położyć kafelki i w ogóle majsterkować i remontować. I
          tak jak Bella, nauczyłam się tego od Taty, jako dziecko uwielbiałam mu pomagać w
          takich pracach. Teraz już mi trochę przeszło, głównie z nadmiaru innych,
          ciekawszych zajęć.

    • ginny22 A propos zwierzątek ;) 08.01.09, 22:32
      > Przy czym Laura wyrażałaby się o tamtym koledze
      > per "zwierzątko" i przyznałaby rację, że warto się nim bliżej
      zająć, bo ona kolekcjonuje zwierzątka.

      Dziś właśnie napisałam w mailu do koleżanki o jednym osobniku płci
      męskiej, znanym nam obu ze zdjęć li i jedynie, jako o "świeżym
      mięsie". Wydawało mi się, że widać było po kontekście, że nie mówię
      serio, ale i tak koleżanka była w wielkim szoku, że mogłam w ten
      sposób się wyrazić...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka