Dodaj do ulubionych

Po spotkaniu w Lodzi

30.11.08, 00:39
Dziewczyny sie tam jeszcze prywatnie integruja, a tu cos dla Szproty
(w kwestii "malo, rzadko i przede wszystkim niechetnie"):
wiadomosci.onet.pl/1514804,2679,kioskart.html
Obserwuj wątek
    • szprota Re: Po spotkaniu w Lodzi 30.11.08, 02:15
      Dziewczyny już śpią :)
      Było, rzecz jasna, przemiło, choć początek nam wypadł w lekkiej konfuzji, bo to
      Sowca miała stresa, że nie zdąży (pisałyśmy coś o MPK, prawda?), ja wpadłam na
      dworzec w minucie przyjazdu pociągu, Paulina przebiegła obok nas nie eksponując
      czerwonej torebki, zaś Nikę zwiodła na manowce strzałka z WC. Tylko Yowah
      emanowała spokojem w futrzanej czapie. Ginestra złapała nas na gorącym uczynku
      opychania się czekoladą i nie mieszkając przyłączyła się do tej czynności,
      zachęcając do tego przyprowadzoną przez siebie koleżankę. Nie zabawiła jednak
      długo, pędząc na drugie spotkanie.
      Przegoniłyśmy dziewczęta z dworca do Manufaktury, gdzie usiłowałyśmy szturmem
      wziąć Anatewkę. Ta jednak nie dała się oblężyć i ostatecznie wylądowałyśmy w
      Pierogarni. Osobiście polecam Zakonne (pierogi) ze słonym serem białym.
      Dyskusje tym razem nawet nawiązywały do twórczości M.M. Zgodne byłyśmy, że Adam
      to największe ciacho w Jeżycjadzie od czasów Nerwusa, zastanawiałyśmy się też
      nad rogatą McDusią. Oczywiście jednak pojawiły się wątki kocie i zootechniczne
      ogólnie (tu chęcią podzielenia się wiedzą zabłysnęła Yowah), Sami-Wiecie-Jakie
      (nie mam śmiałości pisać o tym temacie nie na osobnym wątku), pracowe,
      dietetyczne i ogólnie gustowno-kulinarne.
      Zebrałyśmy się ok.22:30, pożegnałyśmy Sowcę, która oddaliła się w drugi koniec
      Łodzi, same (tj Paulina, Nika i ja) poczyniłyśmy napad na Żabkę, a następnie,
      już u mnie w kuchni, sącząc herbatkę, w przypadku dziewczyn takoż Reddsa i
      dyskutując, dla odmiany, o kotach, facetach, trybie życia, sposobach rozbudzania
      się rano i innych tegoż typu ważkich kwestiach.
      A teraz dziewczęta chyba już śpią, ja zaś wzięłam świeżo nabytego netbooka na
      kolana i te oto słowa wam kreślę.
      • ding_yun Re: Po spotkaniu w Lodzi 30.11.08, 11:46
        Czy Anatewka w manufakturze to jest ta sama Anatewka co to kiedyś
        była w śródmieściu? Mam nadzieję, że otworzyli drugą restaurację, a
        nie przenieśli tą oryginalną?
        • szprota Re: Po spotkaniu w Lodzi 30.11.08, 11:55
          Otworzyli drugą, z tego, co mi wiadomo.
          • paulina.galli Re: Po spotkaniu w Lodzi 30.11.08, 17:40
            Melduje sie juz domu
            :)
            Bardzo dziekuje za spotkanie - bylo mi bardzo milo Was poznać:) oraz spotkac sie
            ponownie z juz znanymi
            Pierogi byly pyszne (fioletowo-zębo-genny nalesnik z jaogodami tez - ale
            ciiii:)) a czekolada z chili boska .
            Łodz - a przynajmniej okolice Manufaktury - piekne.

            ps. w tym momencie musze tez wyznac ze mialam w nocy towarzystwo bardzo
            przystojnego kociego bruneta (to jeden z kotów szproty :)) ktory czule strzelał
            mi wieczorem i nad ranem "baranki". jescze raz dziekuje szprocie za nocleg!:)
            • szprota Re: Po spotkaniu w Lodzi 30.11.08, 18:25
              Ależ cała przyjemność po mojej stronie (i Kotangensa!)
              A prototyp komórki skonstruował Tesla.
      • paulina.galli Re: Po spotkaniu w Lodzi 30.11.08, 17:46
        ....Paulina przebiegła obok nas nie eksponując
        > czerwonej torebki,....

        No cóz , ja sie nie popisałam bystroscia i spostrzegawczoscia , bo najpierw
        minełam w pedzie prawie ze tratujac sowce która sie do mnie bardzo milo i
        wyczekujaco usmiechała , a potem minelam szprotke i yowah ktore tez stały z
        wyczekujacym wyrazem twarzy (w dodatku złosliwe ukryłam znak charakterystyczny
        pozwalajacy mnie zidentywfikowac - czyli czerwona torebke i narzuciłam na oczy
        głeboko kaptur od kurtki)
        Wyhamowałam jakies 2 metry za nimi , cos mnie tkneło , wyjelam telefon,
        zadzwonilam i to pozwolilo nam sie zlokalizowac na wzajem
        Nie wiem kto wymyslił telefony komorkowe- ale chwala im za to :)))
        • paulina.galli Re: Po spotkaniu w Lodzi 30.11.08, 19:22
          Tradycjnie powinnysmy tez uchylic odrobine rabka tajemnicy (dla tych co na
          spotkaniu nie byli) o czym rozmawiałysmy ;)
          Tematów było tak duzo ze mam mętlik w głowie (a nie było onion która by srzetnie
          to spisywała :))
          Pamietam na pewno:
          - frapujacy temat karmienia piesia potomstwa (sic! :)) w kontekscie jak długo
          nalezy tro robic.
          - "czego to ludzie nie wymysla" czyli oszustwa na forach/blogach (gł. w
          kontekscie słynnego Lejukowa i wyimaginowanych adopcji niejakich ciemnoskorych
          dziewczynek z afryki (ktore to dziewczynki nigdy nie istanialy)
          - stanikow i rozmiarów (nie zdradze ktora z nas przyznała się publicznie ze na
          spotkaniu NIE ma stanika ;))
          - koni , klaczy i popregów (nie pytajcie o szczególy :))

          (mam manezje i nie pamietam co dalej - a to co napisalam to jakies moze 10%!!!)
          • paulina.galli Re: Po spotkaniu w Lodzi 30.11.08, 19:24
            Szproto - Kotangensem jestem mocno zauroczona (i nawet wybaczam mu ze w pewnym
            momencie mocno grawitował ku Nicedaw :))
            Prawede mówiąc - zamiast tych przysłowiowych "rodowych sreber" miałam ochotę
            gwizdnąc ci jego ;)
            • paulina.galli Re: Po spotkaniu w Lodzi 30.11.08, 19:25
              i przepraszam za koszmarne literówki - to tak zawsze z emocji :)
            • szprota Re: Po spotkaniu w Lodzi 30.11.08, 19:38
              W obliczu braku rodowych sreber wcale Ci się nie dziwię :P
              A nawiasem mówiąc jogurcik zostawiłaś.
              • paulina.galli Re: Po spotkaniu w Lodzi 30.11.08, 19:41
                wiem :(
                przypomnialam sobie w pociagu kiedy zaczelo mi burczec w brzuchu ;)
                no ale podróz dosyc krótka a teraz siedze najedzona i szczesliwa :)

                ps. na fali wczorajszego jedzenia zakupilam sobie gotowe pierogi (mam taki
                fajny sklepik kolo siebie gdzie tez sa rozne smaki )- kupilam z feta i
                szpinakiem , odgrzałam i zamiast posolic to pomylilam pojemniki na sol i cukier
                (mam identyczne) i te szpinakowo-fetowe pierogi... POCUKRZYŁAM!!! Zdolna jestm
                prawda?:) Przypomniala mi sie Idusia i jej waleriana w pierniczkach ;)
                • szprota Re: Po spotkaniu w Lodzi 30.11.08, 21:41
                  Mnie zaś zaszkodziła w zakonnych pierożkach cebulka. Żołądek ogłosił taki bunt,
                  że jeszcze chodzę po ścianach.
                  A Idusia nie wlała waleriany, lecz płynny smalec. Walerianę wlała Ania z
                  Zielonego Wzgórza, gdy chciała popisać się ciastem przed swoją ukochaną panią
                  Allan :)
                  • onion68 Re: Po spotkaniu w Lodzi 30.11.08, 21:57
                    A jak to było z kapuśniaczkami? 30 zamiast 3 dkg drożdży ? Dość dziwne byłoby,
                    bo 30 dkg to jednak trzy paczki, tak jej nic nie tknęło?
                    A na pocieszenie Pauliny się przyznam, że ostatnio mam skłonność do sypania za
                    dużo i dzisiaj mamy tartę budyniowo-jabłkową z wyraźnie słonym spodem :(
                    • sowca Re: Po spotkaniu w Lodzi 30.11.08, 22:07
                      Dziewczęta! Bardzo, bardzo Wam dziękuję za przemiły wieczór :)
                      cieszę się, że udało mi się poznać Yowah i Paulinę, a także ze
                      spotkania ze starymi znajomymi Szprotką, Nikadaw i Ginestrą! Było
                      naprawdę świetnie, jestem zdumiona, że aż tyle tematów zdążyłyśmy
                      obgadać!
                      Ja osobiście polecam znaj=komite pierogi z czekoladą i śliwkami.
                      Delicje! I deser dziecięcy "Toffi chmurka", którego, jako najmłodsza
                      z grupy, nie mogłam sobie odmówić :)
                      Mam andzieję, że wszystkie osoby bawiące w Łodzi przejazdem były
                      zadowolone. Cieszę się bardzo, że Paulinie Łodź przypadła do gustu!
                      Pozdrawiam Was wszystkie bardzo mocno i mam nadzieję, że wkrótce
                      zobaczymy się na Wigilii!
                      • ginestra Re: Po spotkaniu w Lodzi 01.12.08, 10:06
                        Witajcie!

                        Ja też się muszę dopisać! Jestem bardzo szczęśliwa, że mimo kolizji spotkań,
                        która przejawiała się tym, że obydwa rozpoczęły się, koniec końców, praktycznie
                        o tej samej porze, mogłam i z Wami trochę posiedzieć i pogadać racząc się pyszną
                        gęstą czekoladą na waniliowo. ;-)

                        Mojej przemiłej koleżance, która ze mną przyszła, i która również zna Jeżycjadę,
                        Wasze grono bardzo się spodobało, tudzież tematy i atmosfera. :-) Mnie też
                        bardzo się podobało spotkanie z Wami! Cieszę się, że znów zobaczyłam znajome
                        twarzyczki, a także poznałam (nareszcie) Yowah, z którą mejlowałyśmy i której
                        piękne kubeczki są ozdobą mego domu! :-)

                        Żałuję, że nie mogłam być z Wami dłużej, ale na pewno na Wigilii to nadrobimy,
                        tudzież na innych spotkaniach!

                        Sądząc z tematów tu wzmiankowanych i z frapującego linku, który w tym wątku
                        wkleiła Yowah, ominęło mnie wiele ciekawych dyskusji - a niech to! Ale i ja
                        załapałam się na bardzo ciekawe tematy (o potomstwie i oszustwach w Internecie
                        oraz o kotach :-), a także o Jeżycjadzie, o naszych wiosennych planach
                        forumowych (tak, tak!) i jeszcze innych rzeczach). Jesteście cudownymi
                        rozmówczyniami.

                        Łódź spodobała mi się i zamierzam kiedyś na spokojnie ją zwiedzić. Manufaktura
                        robi wielkie wrażenie (ogromem, pięknymi murami z czerwonej cegły i w ogóle
                        całokształtem). Ten dzień to była fajna przygoda! Mam jednakże niedosyt
                        spotkania z Wami i już czekam z niecierpliwością na następną okazję. :-)
                        Pozdrawiam Was serdecznie!
                        • yowah76 Re: Po spotkaniu w Lodzi 01.12.08, 23:21
                          Ja rowniez jestem wielce zadowolona ze poznalam wspolforumowiczki i
                          cociaz gniotlo mnie poczucie rychlej zaglady (czyt. powrotu do
                          Anglii nastepnego dnia) to dobrze sie bawilam. Dyskusje byly
                          ciekawe, szkoda, ze tak malo czasu;) Ginestro, to co w linku w
                          zasadzie nie bylo dyskutowane, wiec tu wiele nie stracilas. I tak,
                          to ja przyszlam bez popregu, bo takowego nie posiadam;))) tematy
                          zootechniczne rowniez przywlekly sie za mna, resztki dawnego ognia,
                          ze tak powiem.
                          I, dziewczyny, zrezygnowalam dla Was z mojej tajnej schadzki,
                          chociaz akurat byly warunki i nie wiadomo kiedy bedzie nastepna;)))
                          ale nie zaluje (moze troche, no, ale nieznacznie)
                          • szprota Re: Po spotkaniu w Lodzi 03.12.08, 18:53
                            Tym bardziej doceniam to nasze spotkanie.
                            No i gapa ze mnie: dostałam od Pauliny śliczną świeczkę, którą spożytkowałam w
                            celach romantycznych ;) Bardzo dziękuję!
                            • paulina.galli Re: Po spotkaniu w Lodzi 03.12.08, 18:57
                              szprota!
                              I słusznie! ja jestem gapa i zapomnialam ci powiedziec ze ten drobiazg ma byc
                              wlasnie spozytkowany w celach romantycznych . Li i jedynie :)

                              ps. pachniala chociaz troche tym cynamonem jak deklarował producent?:)
                              • szprota Re: Po spotkaniu w Lodzi 03.12.08, 19:29
                                Pachniała!
                                Za to romantyzm mi średnio wyszedł, bo chłopisko się onegdaj wywaliło z roweru i
                                poleguje bardzo ostrożnie, ja zaś zażywszy kąpieli z cytrynową musującą kulą
                                popadłam w letarg, kontemplując kątem oka ciekawe cienie rzucane przez świeczkę.
                                Ale u mnie to standard.
                                • yowah76 Re: Po spotkaniu w Lodzi 04.12.08, 00:12
                                  Szproto, ja mam nadzieje, ze to nie wplyw artykulu z linka ;) ze
                                  sobie lezalas i kontemplowalas cienie...
                                  • ginestra Re: Po spotkaniu w Lodzi 04.12.08, 00:37
                                    :)))

                                    Co do artykułu z linka, to tak sobie myślę, że tym kobietom z dawnej epoki to
                                    właściwie ja się nie dziwię, zważywszy na to, że były wydawane za mąż, drogą
                                    aranżowania małżeństw, za jakichś obcych, nierzadko dwu- lub trzykrotnie od nich
                                    starszych facetów, których nie kochały, brrr. Sama bym chyba uskuteczniała takie
                                    sposoby. Albo raczej bym uciekła gdzie pieprz rośnie jeszcze przed nocą
                                    poślubną, jak mi się zdaje. Choć pewnie w tamtych realiach nie było to łatwe -
                                    taka ucieczka i w ogóle innego rodzaju życie. :-(

                                    Teraz to co innego - można z miłości i w ogóle. :-) Jak się tę miłość znajdzie
                                    oczywiście. :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka