Dodaj do ulubionych

Laura a Esmeralda, Nora a Arleta

07.01.09, 16:22
Florian a Brajan. Ignacy a Fabienne. Aurelia a Kristal. Melania a Izaura? :)

Na czym polega różnica? Dlaczego jedne z tych imion są szlachetne, a inne
dziwaczne?

Autorka z takim zapamiętaniem nadaje swoim bohaterom pozytywnym udziwnione
imiona (Nora Górska! Boziu!) że można by ją podejrzewać o gusta zbliżone do
Kopiec Mamusi. A jednak Kopcowie są tymi złymi i głupimi, a Borejkowie od Laur
i Nor
Obserwuj wątek
    • znowuniedziela Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 16:33
      O ile Ignacy Stryba jest jeszcze do przyjęcia, to Laura Pyziak i
      Róża ( ;)) ) Pyziak brzmią śmjeisznie, równei śmeisznie jak te
      nieszczęsne Esmeraldy, Arlety i Pascale Kopcowie ;))
      Bo u nas w Polsce sa najpopularniejsze nazwiska obojętne, natomiast
      jakiekolwiek , z jakimkolwiek wydźwiękiem-musi pasowac do całości ;))

      Co0 do Nory Górskiej-może miec np na imię Eleonora (a Nora to
      zdrobnienie ). Podoba mi się to imię akurat-ale imię jej siostry Ani-
      zupełnie do całości owej nie dostosowane, bo takie zwyczajne...Jakby
      tak Anie zamienic na Anastazję ?? Może ta Ania to zdrobnienie, jak
      sądizcie ?? Eleonora i Anastazja ;))-ślicznie ;))
    • iwoniaw Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 16:34
      Co do imion Pyziakówien - zgoda, było tu już na ten temat (że wcale Kopcowie
      gorzej/ pretensjonalniej niż Borejkowie dzieci nie nazwali).
      Natomiast nie rozumiem, dlaczego imię Ignacy wydaje ci się niestosowne dla
      dziecka, moim zdaniem jest całkiem zwyczajne i normalne.
    • soova Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 16:35
      Powiem przewrotnie: zarówno imiona Arleta i Esmeralda, jak i Laura i Róża mają w opinii osób, które im je nadały, upiększyć noszące je dziewczynki. Na poziomie rodziny Kopców upiększanie odbywa się za pomocą nadawania imion pozytywnych bohaterek telenowel brazylijskich, na poziomie Borejków - imion pozytywnych bohaterek literackich (choć nie wiem, czy bohaterka "Cudzoziemki" była taka pozytywna :), ale przyjmijmy, że róża ogólnie kojarzy się /i słusznie!/ z czymś pięknym). I teraz sedno sprawy: wiemy, że sensem życia dziewczyny w świecie Jeżycjady jest zamążpójście najpóźniej w dniu odebrania dyplomu ukończenia studiów :), a co za tym idzie, przyjęcie nazwiska męża, no, najwyżej dodanie go do swojego (--> dr hab. Borejko-Stryba, choć to nie do końca dobry przykład, bo Gabriela wyszła za Grzegorza w toku już rozwiniętej kariery naukowej, więc zwyczajnie trudno, żeby pozbywała się znanego już nazwiska... właśnie, jak właściwie nazywała się między rozwodem a drugim ślubem???:)). W takiej sytuacji zatem oczywiste jest, że równie groteskowo brzmiąca Róża czy Laura Pyziak, a nawet Nora Górska, co Esmeralda Kopiec, musi w pewnym momencie znaleźć sobie odpowiedniego narzeczonego, a po ślubie przyjąć jego nazwisko. Jakie zatem imiona nadaje się Pyziakównom czy potomkiniom innych sióstr Borejko, nie ma to większego znaczenia. :)
        • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:23
          nessie-jp napisała:

          > Ale przecież niejedna Laura wśród bohaterek brazylijskich.

          a wbrew pozorom nie :) laura pojawia się znacznie częśćiej w filmach
          amerykańskich! w telenowelach są marie fernandy, a taka odważna
          fanka telenowel, by córkę nazwać fernandą, chyba się jeszcze w
          polsce nie znalazła :)
          i co trzecia bohaterka to soledad, ale w polsce nie przejdzie, nie
          kończy się na a, więc nie daje jednoznacznej informacji o płci, obce
          jest bardzo i nawet do niczego polskeigo nie podobne, a poza tym kto
          to widział dawać dziecku na imię "samotność"...
    • karolina_w_gazecie Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 16:41
      > mało kto z przyczyn estetycznych nazwie dziś dziecko "Ignacy", a jeśli chce
      zachować tradycję rodową, to da tak dziecku na drugie
      > imię, a na pierwsze jakoś zwyczajnie.

      Ja właśnie chciałam zachować tradycję rodową. Dlatego mój (z przyczyn
      estetycznych)Ignaś NA DRUGIE ma Józef ;)
    • taria Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 16:50
      >
      > Na szczęście dzieci Rojków przełamują ten schemat. Widać Robrojek
      tupnął rudą
      > nóżką i nazwał synów po ludzku.
      >
      Hehe... Biorąc pod uwagę, że pierworodnej córce dał na imię Arabella
      (Bella to wśród moich znajomych bardzo popularne imię dla psicy),
      można uznać, że wiedziony doświadczeniem życiowym chciał oszczędzić
      synom imion wyróżniających spośród rówieśników:)

      Swoją drogą imię Szymon stało się popularne dopiero w ostatnim
      dziesięcioleciu, znam chyba tylko jednego Szymona w wieku pomiędzy
      25 a 50 lat (wyłączając mojego brata, który ma tak na drugie po
      pradziadku). :)

      Jeśli chodzi o bohaterów Jeżycjady, którzy swoje pociechy
      nazywają "po ludzku", trzeba wspomnieć Maćka i Kreskę. Ich córki:
      Katarzyna, Magdalena i Maria noszą imiona zakorzenione w polskiej
      kulturze i równie popularne teraz co 20, 50 i 100 lat temu ;)
    • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 17:09
      nessie-jp napisała:
      > Na szczęście dzieci Rojków przełamują ten schemat. Widać Robrojek >tupnął
      rudą> nóżką i nazwał synów po ludzku.

      :D Ruda nózka! Boskieee!!
      Rojek rydz jak nic. Albo tez satyr jak Ucello nasza pisala o Ignacu (co to sie
      drapal raciczka po rudo owlosionych lydkach:)))

      Co do pretensjonalnosci: od czasu Aurelii a potem przyjscia na swiat malego
      dziecka zwanego Ignacym Grzegorzem po dziadku i ojcu wiele mnie nie zdziwi ;PP

      Laura i Róza jako same w sobie wydaja mi sie pieknymi imionami, uwielbiam takie
      roslinnosci :) Gdyby Gaba miala wiecej córek, moglaby je nazwac Malina i Jagoda
      do kompletu :)

      MM na poczatek nie dawala bardzo dlugo imion Tygryskowi i Pyzuni, a przy
      chrzczeniu ich pewnie zapomniala o nazwisku ich ojca ;PPP Swoja droga czemu Gaba
      nie nadala im Borejko po swoim panienskim albo pózniej Stryba po Grzesiu?
      Gaba Stryba ;PPP
      • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 17:22
        Albo tez satyr jak Ucello nasza pisala o Ignacu (co to sie
        > drapal raciczka po rudo owlosionych lydkach:)))

        Yyyy...!

        > nie nadala im Borejko po swoim panienskim
        > albo pózniej Stryba po Grzesiu?

        No jak to, panieńskie nazwisko dla córek? Jeszcze by kto pomyślał, że to
        nieślubne! Panna z dzieckiem w przyzwoitej drobnomieszczańskiej rodzinie?
        Zgroza, toż to zgroza!

        Również nazwisko Stryba wydawało się Borejkom "nieszczególne", czemu wyraz dała
        bodajże taktowna Natalia w Noelce.
        • taria Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 17:47
          Jak dobrze pamiętam, to obie córki Gaba urodziła w trakcie
          istnienia małżenstwa, Janusz papiery rozwodowe przysłał dużo
          później. A o ile ochrzcić dziecko można w dowolnym wieku, to
          zarejestrować w USC trzeba w ciągu 14(?) dni po urodzeniu i podać
          jakieś imię. Nazwisko natomiast dla ślubnych dzieci ustala się
          podczas ceremonii ślubu cywilnego. O ile Gabrysia mogła zachować
          swoje panieńskie nazwisko, to dzieci muszą nosić jedno z nazwisk ich
          prawnych rodziców. Wydaje mi się najlogiczniejsze, że Gabuchna
          poślubiając Pyziaka chciała, by dzieci nosiły właśnie nazwisko męża.
          Z tego, co można wnioskować po zachowaniu Gabrysi, po rozwodzie nie
          występowała o ograniczenie władzy rodzicielskiej Janusza nad
          dziećmi, Grzegorz ich nie adoptował, więc automatycznie nikt nie
          wnosił o zmianę nazwisk dziewczynek...
            • znowuniedziela Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 18:03
              > mało kto z przyczyn estetycznych nazwie dziś dziecko "Ignacy", a
              jeśli chce
              zachować tradycję rodową, to da tak dziecku na drugie
              > imię, a na pierwsze jakoś zwyczajnie.

              Ja właśnie chciałam zachować tradycję rodową. Dlatego mój (z
              przyczyn
              estetycznych)Ignaś NA DRUGIE ma Józef ;)


              no cóż-moje dziecko-lat 8 ma na imię Franciszek Ksawery (dwojga
              imion)-nazwisko bardzo ładne i pasuje, znajomej synek Duszan się
              nazywa-uwazałam, ze pretensjonalne, ale-o dziwo, dzieci sa innego
              zdania, nikt tego Duszanka nie szykanuje ani nie gnębi(a to na
              poziomie skzoły się kiedys-gdy ja byłam mała-zauważało), Ignacy jest
              jeden, jest kilku Oscarów, jest Aniela, Róża, Anabella jest,
              Roksana , Arianna jest, swoją drogą-najbardziej nieudolne jest
              połączenie tegoż Duszanka z nazwiskiem (brzmi śmeisznie, ;)), ale-w
              sumie, co tam ...

              Jesli chodzi o połączenia-to,jak na MM-sądzę-mogłyby byc lepsze...
              Bo Bella Rojek jeszcze w miare brzmi-czy tez Bella Majchrzak,
              natomiast hihihi... Bella Ogorzałka ;))-ale śmeiszne ;))


              co do nazwisk-to nie zauważyłam,żeby Gaba miała dwa nazwiska ...
              Na tomiku Seneki-była pieczątka dr Gabriela Stryba, nie było
              panieńskiego nazwiska, oj nie ...a szkoda, bo to nazwisko ze
              szlacheckim rodowodem ;)
              • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 18:26
                No bo teraz jest moda na takie imiona. Też znam jednego małego Brunona (w moim
                pokoleniu było to popularne imię dla psa), jakiś Oskar też się po okolicy plącze.

                Dęte imiona dla chłopców są równie pretensjonalne, co telenowelowe imiona dla
                dziewczynek, co oczywiście nie oznacza, że nikomu tak dzieci nie wolno nazywać.
                Nie wolno natomiast dyskredytować innych rodzin jako "nieinteligenckich" z
                powodu tego, że nadają swoim córkom imiona Arleta czy Esmeralda, skoro we
                własnej rodzinie ma się Laurę, Arabellę czy Ignacego Grzegorza dwojga imion
                Strybę :)
        • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 17:59
          nessie-jp napisała:
          > No jak to, panieńskie nazwisko dla córek? Jeszcze by kto pomyślał, >że to>
          nieślubne! Panna z dzieckiem w przyzwoitej >drobnomieszczańskiej rodzinie?>
          Zgroza, toż to zgroza!

          Aaa, no chyba ze tak.
          Myslalam, ze skoro wszyscy mysla o Pyzie per 100% Borejkówna, co to ma "geny"
          CZYSTO Borejkowskie (!!!) to mogliby obie male Pyziakówny przerejestrowac
          automatycznie na Borejkówny po mamie.. nie pomyslalam o dulszczyznie..

          A tak jak piszesz, oprócz zachowania pozorów, sw. Gabunia mogla cierpiec za
          kazdym razem widzac JEGO nazwisko, tego ZLEGO, przyczepione do swych córek (no i
          przezwisko Rózy..)

          > Również nazwisko Stryba wydawało się Borejkom "nieszczególne", >czemu wyraz
          dała bodajże taktowna Natalia w Noelce.

          Hah, ta ich DYSKRECJA i Dobre Wychowanie.. Do kompletu z równie taktowna Pulpa,
          objezdzajaca nawleczonego siostry swej najukochanszej i najswietszej za nie
          takie zapraski na kolnierzu..
          • taria Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 18:23
            > Myslalam, ze skoro wszyscy mysla o Pyzie per 100% Borejkówna, co
            to ma "geny"
            > CZYSTO Borejkowskie (!!!) to mogliby obie male Pyziakówny
            przerejestrowac
            > automatycznie na Borejkówny po mamie.. nie pomyslalam o
            dulszczyznie..

            Powtórzę jeszcze raz: o zmianę nazwiska dziecka wnioskować mogą
            jedynie OBYDWOJE prawni rodzice nieletniego (chyba, że nie żyją, lub
            pozbawiono ich/ograniczono władzę rodzicielską) niezależnie od tego,
            czy pozostają w związku małżeńskim, czy nie. Szczerze wątpię, by w
            papierach rozwodowych Janusz umieścił taki wniosek, zwłaszcza, że
            drugiej córki na oczy nie widział. Gabrysia po rozwodzie mogła
            samodzielnie powrócić do panieńskiego nazwiska, ale zmienić je
            dzieciom mogła tylko w porozumieniu z Januszem, z którym nie miała
            przecież żadnego kontaktu.
          • madame-bovary Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 19:42
            lezbobimbo napisała:


            > Aaa, no chyba ze tak.
            > Myslalam, ze skoro wszyscy mysla o Pyzie per 100% Borejkówna, co to ma "geny"
            > CZYSTO Borejkowskie (!!!) to mogliby obie male Pyziakówny przerejestrowac
            > automatycznie na Borejkówny po mamie.. nie pomyslalam o dulszczyznie..
            >
            > A tak jak piszesz, oprócz zachowania pozorów, sw. Gabunia mogla cierpiec za
            > kazdym razem widzac JEGO nazwisko, tego ZLEGO, przyczepione do swych córek (no
            > i
            > przezwisko Rózy..)

            Mam nadzieję, że żartujesz?.. Co to za chory pomysł z tym przywracaniem dziecku panieńskiego nazwiska matki, skoro było się w związku małżeńskim i zadecydowało się o nadaniu nazwiska ojca??
            Kojarzy mi się to z kompletnym brakiem klasy, jakimś infantylnym zacietrzewieniem i mściwością, a także próbą naginania faktów na właśną korzyść - chyba że ojciec jest anonimowym dawcą nasienia lub po prostu prawnie nie uznał dziecka. Coś niesamowitego... Na zasadzie "Mamusia ci wystarczy, tatuś nie istnieje"?!
            >
            • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 19:57
              madame-bovary napisała:
              > Kojarzy mi się to z kompletnym brakiem klasy, jakimś infantylnym zacietrzewieni
              > em i mściwością, a także próbą naginania faktów na właśną korzyść - chyba że oj
              > ciec jest anonimowym dawcą nasienia lub po prostu prawnie nie uznał dziecka. Co
              > ś niesamowitego... Na zasadzie "Mamusia ci wystarczy, tatuś nie istnieje"?!
              > >

              Oczywiscie - przeciez tak wlasnie mysla o Pyziaku Borejkowie - ze jest ZLY a w
              ogóle Pyza ma geny TYLKO borejkowskie, natomiast Laura jest ZLA bo podobna do
              Pyziaka - który dla Gaby NIE ISTNIEJE - ani slowa o nim dzieciom nie mówi ,tylko
              placze po katach przez 20 lat.
      • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 19:45
        Ależ ja się właśnie z tego "w modzie" wyśmiewam. Owszem, w modzie są imiona
        zadęte, staropolskie, wyachachane i niesłychanie szlacheckie, a najlepiej to po
        pradziadku. Tylko że ta moda jest równie śmieszna, jak moda na Izaury i Esmeraldy.

        Mnie się szalenie podobają imiona Gilbert i Gerwazy. Ale nigdy w życiu nie
        nazwałabym tak dziecka. Nawet, gdyby miało tysiąc pradziadków, a każdy z nich -
        Gerwazy.
        • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:16
          nessie-jp napisała:

          > Ależ ja się właśnie z tego "w modzie" wyśmiewam. Owszem, w modzie
          są imiona
          > zadęte, staropolskie, wyachachane i niesłychanie szlacheckie, a
          najlepiej to po
          > pradziadku. Tylko że ta moda jest równie śmieszna, jak moda na
          Izaury i Esmeral
          > dy.



          a mnie się moda na szukanie imion wśród własnych przodków bardzo
          podoba. i bardziej cenię wybór mojej koleżanki, która dała synowi
          kazimierz po ciotecznym dziadku niż innej koleżanki, która nazwała
          dziecko milan (i miało być tak "ianczej niż wszyscy", a potem się
          okazało, że znajomi znajomych też mają syna milana, ależ był płacz i
          zgrzytanie zębów :)).
            • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:31
              przy franciszku dionizym też by mi ręka zadrżała, ale mój syn ma na
              drugie jak jego ojciec i było to dla mnie oczywiste, że tak będzie
              (szczęściem imię neutralne, więc żadnego problemu z tym nie miałam).
              ale oczywiście coś jest w tym, co piszesz.
              ja sama noszę imię bardzo częste w mojej rodzinie, kiedyś bardzo
              popularne, choć rzadkie w moim pokoleniu (za to wiecznie słyszałam
              przedstawiając się swoim rówieśnikom "o, masz na imię jak moja
              mama"). i wszystkie "nosicielki" w mojej rodzinie lubią swoje imię,
              a ja całe życie się z nim męczę. choć akurat nie fakt jego
              powtarzalności w rodzinie mi przeszkadzał, przeciwnie, właśnie
              zabawna była ta konieczność dookreślania, o którą z
              wielu "nosicielek" akurat chodzi. po prostu moje imię wydaje mi się
              brzydkie. choć wiele osób je lubi :)
              • mama_kotula Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 01:46
                Cytat
                ja sama noszę imię bardzo częste w mojej rodzinie, kiedyś bardzo
                popularne, choć rzadkie w moim pokoleniu (za to wiecznie słyszałam
                przedstawiając się swoim rówieśnikom "o, masz na imię jak moja
                mama").


                Stawiam na jedno z trojga: Krystyna, Grażyna, Wanda? :)
            • mmaupa Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 00:22
              Ej, no przeciez nie musi byc tak jak u Mickiewicza, ze Bartek to syn Macieja, a
              Maciej syn Bartka (a dziewczeta to wylacznie Kachny lub Maryny). Na przyklad w
              naszej rodzinie jest tradycja nadawania imion po przodkach, bez zadnych
              specjalnych regul typu pierwsze po dziadku, drugie po wuju. Po prostu sa imiona
              - po cztery meskie i zenskie - ktore przewijaja sie w kazdym pokoleniu. W
              zwiazku z tym pojawia sie na zjezdzie rodzinnym Michal Jerzy - wuj, Michal -
              kuzyn, Jerzy - dziadek, Witold Jerzy - wnuk, Wiktor Michal - bratanek itd. Nie
              pojawia sie juz niestety pradziadek Michal Witold i wuj Wiktor. Ale oprocz
              Michalow, Wiktorow, Witkow i Jurkow trafia sie na przyklad kuzyn Piotr, ktorego
              rodzice nie uszczesliwili "cudzym" imieniem, bo w koncu nie maja obowiazku. Czy
              cos w tym zlego?

              Poza tym czesc mojej rodziny dostala poprzodkowe imiona zanim staly sie
              popularne (np. kuzynka Julia ma 25 lat, imie dostala po babci), z tym ze nigdy
              te imiona nie byly jednoznacznie "dziadkowe", jak w przypadku Ignasia.

              Zastanawiam sie zreszta, jak duzy wplyw miala MM w spopularyzowaniu imienia Ignacy.
    • madame-bovary Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 19:53
      Moim zdaniem zbitki Laura i Róża Pyziak brzmią nieładnie i jednak trochę groteskowo, Arabella Rojek to jakiś koszmarek, Nora Górska (wg. mnie to zdrobnienie od pięknej Eleonory) - też lekko niezrecznie, natomiast reszta imion w Jeżycjadzie (Aniela, Aurelia, Damazy, czy Ida) podobają mi się mniej lub bardziej, ale jakoś mnie nie drażnią. Noo, ale nadawanie dzieciom imion Kristal, Nicole (w polskiej wersji Nikol!), Nikolas, Pamela, Xavier, Denis albo Andżela to czysta WIOCHA i czerstwiactwo! I nie obchodzi mnie, ze to niepoprawne, niehumanitarne oraz nie "ą, ę". Mój zmysł estetyczny cierpi i muszę dać temu wyraz.
        • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:12
          madame-bovary napisała:

          > Nie uważam też że przytaczana ciągle Isaura i Esmeralda brzmia tak
          samo źle jak
          > Róża lub Nora - brzmia duzo gorzej :D chyba, że jednak mówimy o
          zestawieniach
          > z nazwiskami, to wtedy, owszem - zgodzę się.


          no nie, imiona nora, melina, mandy (czyt. mendy, oczywiście) oraz
          barak i burak, choć w innych krajach popularne, w polsce zawsze będą
          brzmiały ośmieszająco. z dwojga złego wolałabym esmeraldę, choć
          pretensjonalna, niż norę!
      • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 19:59
        Ale dlaczego w Polsce to takie straszne nadawac imiona modne w anglosaskich
        krajach?
        Brian to w ogóle bardzo szlachetne, celtyckie imie. Nikole, Nikolas oraz Pamela
        dla mnie brzmia, uwaga, bardzo ladnie :) I w niczym nie ustepuja
        grecko-lacinsko-hebrajskim imionom, których w Polsce pelno przeciez.
        • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:08
          lezbobimbo napisała:

          > Ale dlaczego w Polsce to takie straszne nadawac imiona modne w
          anglosaskich
          > krajach?
          > Brian to w ogóle bardzo szlachetne, celtyckie imie. Nikole,
          Nikolas oraz Pamela
          > dla mnie brzmia, uwaga, bardzo ladnie :) I w niczym nie ustepuja
          > grecko-lacinsko-hebrajskim imionom, których w Polsce pelno
          przeciez.
          >

          tradycja - też piękne imię :)
          a kiedy ta pamela ma imieniny? a ten brian - którego zresztą usc ci
          nie zatwierdzi, każąc pisać je w pokracznej formie "brajan" (bo nie
          masz cudzoziemca w rodzinie, jak wiśniewski, dzięki czemu może
          dziecku wpisać Xaviera zamiast Ksawerego)?
          jeśli to fajnie nadawać dzieciom takie imiona, że czasem rodzona
          babcia nie jest w stanie zapamiętać i powtórzyć (a zdarza się,
          zdarza, jeśli babcia jest osobą niewykszałconą i/lub wiekową) to
          dlaczego nie iść dalej i nie dawać dziecom zupełnie dowolnych imion
          nie będących imionami? skoro za nic mamy tradycję w tym względzie,
          to dlaczego nie dać córce wiśnia, a synowi banan, skoro już mają
          starszą siostrę jagodę? (rejestracji wiśni już jakiś usc odmówił)
          • agawa79 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:17
            Ale przecież te imiona, które uważamy dzisiaj za tradycyjne, kiedyś
            też były nowe! Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy się w
            wyborach imion kurczowo trzymać tego, co dzieciom wpisywali w
            metryki nasi przodkowie.
            Gdybyśmy się mieli trzymać imion naprawdę tradycyjnych i
            oryginalnie słowiańskich, to nazywalibyśmy dzieci na przykład
            Rzepicha i Świętopełk. Cudowne, prawda? :)
            BTW, Wiśnia jako imię mi się podoba. :)
            • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 21:10
              >>>>>>Wiśnia jako imię mi się podoba. :)
              jak gospodarz miał jedną krowę, to była krasula, a jak dwie, to ta
              druga była właśnie wiśnia :) :) (a może jedna była jałówka, a druga
              cielęta rodziła, nie pamiętam :)

              > Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy się w
              > wyborach imion kurczowo trzymać tego, co dzieciom wpisywali w
              > metryki nasi przodkowie.
              toteż się nie trzymamy. zawsze dochodzą jakieś imiona literackie,
              jakieś wpływy obce choćby z mieszanych małżeństw; z czasem zmienia
              się pisownia, z niektórych imion robią się dwa lub trzy; gust się
              zmienia i niektóre imiona odchodzą itd.
              imiona słowiańskie niezupełnie są nasze tradycyjne, bo wraz z
              chrztem dostaliśmy się w inny obszar kulturowy, który dziś uważamy
              za swój i tradycyjny :)
              • agawa79 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 21:44
                kkokos napisała:

                >wraz z
                > chrztem dostaliśmy się w inny obszar kulturowy, który dziś uważamy
                > za swój i tradycyjny :)

                A wraz z obecnością różnych "Isaur" i "Esmerald" dostaliśmy się w
                jeszcze inny. :D Poza tym właśnie o tym pisałam - dziś
                imiona "pochrześcijańskie" są swojskie, tysiąc lat temu nie były, i
                nasi przodkowie jakoś się z tym pogodzili. Czemu więc my nie
                moglibyśmy być bardziej otwarci na obce wpływy dzisiaj?

                Aha, dodam, że nie rozumiem, dlaczego nadawanie imion po bohaterach
                literackich jest godne podziwu i naśladowania, ale po bohaterach
                telenowel to powód do wstydu. Taki pogląd to przecież borejkizm
                czystej wody. :p
                ;)
                • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 10:57
                  > dziś
                  > imiona "pochrześcijańskie" są swojskie, tysiąc lat temu nie były,
                  i
                  > nasi przodkowie jakoś się z tym pogodzili.

                  nazwisk nie mieli :))) więc nie były zbitek typy kopiec arleta :)

                  a tak serio - oczywiście, że zmiany są nieuniknione i nawet
                  przepisy, do których każdy usc stosuje się mniej lub bardziej
                  rygorystycznie, tym zmianom nie zapobiegną. ale z pewnością wszelkie
                  zmiany w tym względzie ZAWSZE miały i swych zwolenników, i
                  przeciwników - nie wmówisz mi, że nie było tak, iz np. w XVIII w.
                  nie było takich, którym nie podobały się wpływy francuskie. tak dziś
                  mnie się nie podobają brajany, paskale, nikole i andżele. i wcale
                  nie uważam tego za objaw zacofania, a rodziców andżel za
                  postępowych :) inny gust mamy i tyle (choć przyznaję, że tamten gust
                  mnie śmieszy :))
                  • agawa79 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 12:57
                    kkokos napisała:

                    nie wmówisz mi, że nie było tak, iz np. w XVIII w.
                    > nie było takich, którym nie podobały się wpływy francuskie.

                    Nie wmówię i nawet nie będę próbowała. :) Tylko dla mnie taki "opór"
                    przeciw obcym imionom jest niezrozumiały - przecież zmian w języku
                    nie da się zatrzymać. Ale nie podoba mi się wyśmiewanie
                    takich "dziwacznych" imion - nic dziwnego potem, że dzieci mogą się
                    śmiać z "obcego" imienia, skoro słyszą takie słowa od dorosłych
                    (choć przyznam szczerze, że to wyszydzanie "dziwnych" imion w
                    wykonaniu nieletnich znam głównie z forumowej lektury, w realu jakoś
                    nie zaobserwowałam zjawiska).

                    A jeszcze co do pisowni "Brajan" czy "Wirdżinia" - no czym się te
                    spolszczenia różnią od "Zofii" czy "Katarzyny", czym? :)
                    • agawa79 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 13:18
                      Ale, ale, muszę dodać, że nie jestem ekstremalnym liberałem jeśli
                      chodzi o imiona. Zszokowała mnie historyjka opisana we "Freakonomii"
                      (BTW - polecam) o dziecku, któremu rodzice dali na imię "Shithead"
                      (wymawiać się to miało podobno "szetid"). No ludzie! Podobnie
                      zdziwiona i zniesmaczona byłam, kiedy czytałam o ludziach, którzy
                      chcieli nazwać synka Adolf Hitler. Szkoda, że nie Szatan. :p
                      Proponowane gdzieś wyżej imię "Banan" też byłoby ośmieszające (nie
                      śmieszne), choć sama zbitka dźwięków brzmi miło dla ucha.;)
                      • slotna Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:14
                        Alez nazwali tak tego synka! Czytalam o tym, jak cukiernia odmowila wykonania tortu urodzinowego dla niego i oburzeni rodzice skarzyli sie prasie, ze ich dziecko cierpi przez ograniczenie umyslowe cukiernika :D

                        --
                        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
                          • mmoni Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 14.01.09, 23:36
                            Właśnie podobno opieka społeczna zabrała Adolfa Hitlera i jego siostrzyczki
                            JoyceLynn Aryan Nation i Honszlynn Hinler Jeannie, sprawa sądowa w toku.
                            www.newser.com/story/47864/adolf-hitler-3-removed-from-home.html
                            Z drugiej strony, pisarz Jalu Kurek podobno został tak przez ojca na cześć
                            klęski rosyjskiej na Jalu w czasie wojny rosyjsko-japońskiej w niezapomnianym
                            roku 1904. Jego siostrę rzekomo miała na imię Cuszima, ale za wiarygodność tej
                            informacji nie ręczę. Jak widać, c.k. urzędnicy mieli luźniejsze podejście do
                            tych spraw.
                    • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 07:50
                      > A jeszcze co do pisowni "Brajan" czy "Wirdżinia" - no czym się te
                      > spolszczenia różnią od "Zofii" czy "Katarzyny", czym? :)

                      tradycją, oczywiście - na zofię patrzymy od kilkuset lat, na brajana od jakichś
                      dziesięciu. a nie raziło cię, gdy po raz pierwszy zobaczyłaś polski zapis
                      didżej, wideo, mityng, dżojstik? mnie raziło strasznie, ale to tylko słowa.
                      imiona to nie tylko słowa, więc siłą rzeczy rażą bardziej. i dlatego nie
                      rozumiem, jak można unieszczęśliwić dziecko takim brajankiem. pewnie z czasem
                      się do niego przyzwyczaimy, choć podejrzewam, że za naszego życia pozostanie
                      jednak rzadkością. ale za sto lat, kto wie, może same brajanki będą w
                      piaskownicy, a imię piotr - w mojej podstawówce co drugi był piotruś - będzie
                      ekstrawagancją :)

                      i niestety, nic na to nie poradzę, że mnie śmieszy wioletta bzdak. it's beyond
                      my control, jak mówił john malkovich :)
                      • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 08:20
                        kkokos napisała:
                        > > A jeszcze co do pisowni "Brajan" czy "Wirdżinia" - no czym się te
                        > > spolszczenia różnią od "Zofii" czy "Katarzyny", czym? :)
                        > tradycją,

                        W takim razie ja chce córunie nazwac Tradycja!

                        >oczywiście - na zofię patrzymy od kilkuset lat, na >brajana od >jakichś>
                        dziesięciu. a nie raziło cię, gdy po raz pierwszy >zobaczyłaś polski zapis>
                        didżej, wideo, mityng, dżojstik?

                        To znaczyloby, ze dawniej Zosia to tez byl "obciach" jak dzisiaj dzojstik?
                        Przeciez Brian jako imie celtyckie jest niemalze równie stare co greckie pojecie
                        mundrosci.
                        A za obrzydliwa, prostacka pisownie nowych imion mozesz podziekowac nie
                        rodzicom, ale USC
                        wlasnie, które wprowadzilo te dyskryminujaca i bezmyslna regule, psujac malym
                        dzieciom imiona na wiele lat. Przeciez rodzice i tak nadadza te imiona, w
                        imionach zas nic zlego. Po co USC samo rzuca dzieciom takie zawistne klody pod
                        nogi? Syndrom psa ogrodnika czy co? To biurwy na stolku decyduja, bo TAK i
                        lepiej wiedza od rodziców? Przeciez to nie sa imiona jakos ponizajace dzieci
                        (n.p. jak Stolek czy Pupek) i takimi by nie byly, gdyby nie sam urzad...

                        >i dlatego nie rozumiem, jak można unieszczęśliwić dziecko takim >brajankiem.

                        Po pierwsze, to USC uchwalilo w swej bezdennej glupocie, ze zywi ludzie maja
                        miec taka oblesna pisownie - to USC ich z premedytacja unieszczesliwia, jesli
                        juz ktos. Przeciez gdy te imiona sa pisane tak jak nalezy, wcale nie sa glupie,
                        ani brzydkie, ani osmieszajace.
                        Po drugie, predzej takie osoby jak Ty unieszczesliwia dziecko wysmiewajac sie z
                        powodu ich imienia..

                        >a imię piotr - w mojej podstawówce co drugi był piotruś - będzie
                        > ekstrawagancją :)

                        Imie stworzone literacko, przy okazji tlumaczenia? :)

                        > i niestety, nic na to nie poradzę, że mnie śmieszy wioletta bzdak.

                        Czyzbys holdowala chlubnej polskiej tradycji wysmiewania sie z czyis imion i
                        nazwisk, nie dosc snobistycznych dla Ciebie? To nie jest dla Ciebie zywy
                        czlowiek, tylko cos glupawego, z czego mozna sie smiac? Co innego dziwne
                        zestawienia imion i nazwisk fikcyjnych osób w ksiazce, ale tak z prawdziwych
                        ludzi sie naigrawac - to jakos niewyraznie sie czuje, tak samo jak z ta
                        wyliczanka z n-klasy. Wiekszosc z tej listy to pewnie jakies male dzieci. Dla
                        ich rodziny te imiona sa piekne, nazwisk zas nie zmienili, bo nie ma w Polsce
                        pewnie jeszcze takiego zwyczaju, moze nawet nie wiedza, ze moga (lata
                        biurwokracji zrobily swoje). Wiec dla ich rodziny te imiona sa piekne (bo w
                        oryginalnej wersji zagramanicznej naprawde sa to ladne i normalne imiona!) i dla
                        tych dzieci tez beda to piekne imiona, z których mozna byc dumnym - dopiero gdy
                        trafia na osoby takie jak Ty, które beda sie wysmiewac z ich pisowni, to dopiero
                        wtedy moga sie poczuc nieszczesliwe czy osmieszone. A to wszystko przez USC...
                        szkoda ze wszystkie inne
                        nieslowianskie imiona tez nie maja tego glupiego przepisu. Juz widze, jak
                        piszemy fonetyke grecka czy hebrajska za pomoca liter polskich..
                        Uch, jak mnie to wkurza.

                        Zreszta, co w niewinnej Wiolecie zlego, o rany? Piekne kwiatowe imie. Tak samo
                        jak Jolanta, chociaz pani Jola jest niemal przyslowiowa w Polsce jak dzisiaj
                        Krysia - a Jolanta to znaczy Kwiat Fiolkowy po grecku (czyli odpowiednik
                        Wiolety) - w Polsce to fiolkowe imie jest ponoc znane od 13ego wieku..
                        • ginny22 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 10:22
                          > A za obrzydliwa, prostacka pisownie nowych imion mozesz
                          podziekowac nie rodzicom, ale USC wlasnie, które wprowadzilo te
                          dyskryminujaca i bezmyslna regule, psujac malym dzieciom imiona na
                          wiele lat

                          Bezmyślną? Chodzi o to, żeby pisownia w maksymalnym stopniu oddawała
                          wymowę. Głupie to nie jest. Przypomina mi się pewna jednostka
                          ludzka, która uparcie imię (i "Izaury" rodem) Leoncio [czyt.
                          leoncjo] wymawiała "po polsku", efekt był tragikomiczny jednak. I
                          chyba o to chodzi, by nie kaleczyć tych imion, jeśli sa już
                          nadawane, wymową [brian] czy wątpliościami, czy młoda dama jest
                          [wirginią], czy [wirdżinią].
                          BTW w Rosji tak zapisuje się wszystkie zagraniczne imiona.
                          • supervixen Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 10:32
                            Ale taka Virginia na przykład ma źródłosłów łaciński i u nas lepiej
                            brzmi (wg mnie, oczywiście) w wersji Wirginia, a nie
                            takie 'zangielszczonej'. I dlatego Wirdżinia będzie miała mniejsze
                            szanse na zapuszczenie korzeni w Polsce niż Wirginia i na bycie
                            uznaną za 'szlachetną'.
                        • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 19:35
                          > To znaczyloby, ze dawniej Zosia to tez byl "obciach" jak dzisiaj dzojstik?

                          być może, nie wiem. wbrew pozorom, aż tak stara nie jestem :)

                          >>To biurwy na stolku decyduja, bo TAK i
                          > lepiej wiedza od rodziców?

                          znajomość języków obcych nie należy do obowiązków obywatelskich. więc tak,
                          państwo - w tym wypadku w osobie biurw (ładne określenie w ustach kogoś, kto
                          mnie gani za brak szacunku dla innych ludzi) - państwo chroni swych obywateli
                          przez ośmieszaniem i przez utrudnianiem im życia. zapytaj przeciętnego nosiciela
                          obcego nazwiska, choćby tak banalnego jak schmidt, ile ma kłopotów z pisownią,
                          jak bardzo w różnych urzędach, recepcjach, u lekarza, a nawet w szkole to
                          nazwisko jest przekręcane. pewnie się nie dowiemy, ile kłopotów będą miały
                          etiennette i fabienne (nie chodzi już o sam dyskomfort psychiczny, ale stracony
                          czas i pieniądze, gdy jakiekolwiek zaświadczenia trzeba będzie wydawać po kilka
                          razy, bo będą błędy w imionach).

                          > Przeciez gdy te imiona sa pisane tak jak nalezy, wcale nie sa glupie,
                          > ani brzydkie, ani osmieszajace.

                          mogę się założyć o co chcesz, że jessica byłaby wymiawiana "jesica" lub "jesika"
                          przez połowę osób, które by się zetknęły z tym imieniem zapisanym. a połowa
                          tych, która to imię by usłyszała, a nie zobaczyła napisane, zapisałaby je i tak
                          "dżesika".
                          nazwij w polsce dziecko guillaume - przecież to dużo ładniejsze od wilhelma,
                          prawda? a skoro uważasz, że można po angielsku, to czemu nie po francusku?? - a
                          potem zobaczysz, ile będziesz mieć wersji już w pierwszych miesiącach jego życia
                          (meldunek, pesel, rejestracja w przychodni rejonowej, rejestracja u lekarza
                          specjalisty, realizacja recepty w aptece, polisa posagowa, zasiłek porodowy w
                          zusie, paszport - w każdym dokumencie będzie inaczej). z tego imienia akurat być
                          może nie da się zrobić wersji ośmieszającej (a może da, nie chce mi się myśleć),
                          ale z wielu obcych się da na pewno.
                          i właśnie przed takimi sytuacjami prawo usiłuje obronić obywatela, jeśli jego
                          rodzice są tak krótkowzroczni i nieprzewidujący, by nie rzec po prostu głupi.
                          o, przypomniała mi się dziewczyna o imieniu denis, o której w warszawskim liceum
                          mówiono denis-penis....

                          > Po drugie, predzej takie osoby jak Ty unieszczesliwia dziecko wysmiewajac sie z
                          > powodu ich imienia..
                          nie, nie wyśmiewam się - w tym wypadku jestem w wysokim stopniu hipokrytką i
                          potrafię nie śmiać się dolores miednicy w twarz. w środku jednak mnie skręca ze
                          śmiechu - i wcale się z tego powodu nie czuję winna.


                          > Juz widze, jak
                          > piszemy fonetyke grecka czy hebrajska za pomoca liter polskich..
                          > Uch, jak mnie to wkurza.

                          owszem, zapisujemy fonetycznie za pomocą liter polskich. dlatego pani minister
                          spraw zagranicznych izraela ma na imię cipi. w usc by nie przeszło.
                          można by oczywiście kombinować po angielsku, tzipi, ale w takim wypadku
                          konsekwentnie należałoby pisać tchaykovsky i tereshkova

                          > Zreszta, co w niewinnej Wiolecie zlego, o rany?
                          nic poza tym, że pretensjonalna.


                          • anutek115 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 19:52
                            kkokos napisała:

                            zapytaj przeciętnego nosiciel
                            > a
                            > obcego nazwiska, choćby tak banalnego jak schmidt, ile ma kłopotów z pisownią,
                            > jak bardzo w różnych urzędach, recepcjach, u lekarza, a nawet w szkole to
                            > nazwisko jest przekręcane.

                            Potwierdzam. Ja jako zła kobieta pozostałam przy nazwisku panieńskim, ale moje
                            dzieci nosza nazwisko męża. Nazwisko jest pochodzenia szkockiego i bawię się
                            wręcz świetnie wszędzie tam, gdzie musze je podawać w wersji prawidłowej (bo w
                            mało ważnych okolicznościach postawiłam kreskę na problemie i niech piszą, jak
                            słyszą!). Ile razy musiałam latac z papierami, bo jakies zaswiadczenie było
                            nieważne, nie zliczę.


                            > > Przeciez gdy te imiona sa pisane tak jak nalezy, wcale nie sa glupie,
                            > > ani brzydkie, ani osmieszajace.
                            >
                            > mogę się założyć o co chcesz, że jessica byłaby wymiawiana "jesica" lub "jesika
                            > "
                            > przez połowę osób, które by się zetknęły z tym imieniem zapisanym. a połowa
                            > tych, która to imię by usłyszała, a nie zobaczyła napisane, zapisałaby je i tak
                            > "dżesika".
                            >
                            > i właśnie przed takimi sytuacjami prawo usiłuje obronić obywatela, jeśli jego
                            > rodzice są tak krótkowzroczni i nieprzewidujący, by nie rzec po prostu głupi.

                            I znowu sie zgadzam. Lezbobimbo, sama napisałaś "gdy imiona są pisane JAK
                            NALEŻY". Wtedy będą też raczej czytane TAK JAK SIĘ JE PISZE, zgodnie z polską
                            tradycją. Brian będzie czytany Brian, a Jessica - Jessica, przez"j" i "c".

                            Ja w każdym razie nie uwazam zasad panujących w UUSC za szczególnie godne
                            potępienia. Znacznie bardziej nie podoba mi się, czemu już tu dawałam wyraz,
                            parcie na anglosaskie imiona, skoro wokół taki wybór wszystkich innych :-).
                            • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 22:22
                              A ja wam powiem, że już się do tego spolszczonego Brajana przyzwyczaiłam. Już
                              tak nie razi. No bo czemu nie? Kiedyś był Kajetan i Genowefa, bo była moda na
                              kulturę francuską, teraz jest Brajan i Wiktoria, bo jest moda na kulturę anglosaską.

                              Ciekawe, że nikt nie nazywa dziewczynek Szila. Uważam, że w tym przypadku polska
                              pisownia jeszcze dodaje uroku temu imieniu :)
                              • kkokos a teraz niespodzianka 10.01.09, 00:57
                                a teraz niespodzianka - cytat z komunikatu rady języka polskiego:

                                JESSICA
                                Starostwo Powiatowe w Gorlicach
                                poprosiło Radę o opinię w
                                sprawie „ustalenia pisowni imienia
                                Jessica (Dżesika)”. Opinię
                                taką przygotował przewodniczący:
                                (…) kwestia pisowni imienia
                                Jessica została omówiona w
                                „Zaleceniach dla urzędów
                                stanu cywilnego dotyczących
                                nadawania imion dzieciom
                                osób obywatelstwa
                                polskiego i narodowości polskiej”
                                (Komunikaty Komisji
                                Kultury Języka Komitetu Językoznawstwa
                                PAN, nr 1(4)
                                1996). W p. II.6 czytamy:
                                „Przy nadawaniu nowych
                                imion, na które moda często
                                szybko przemija i które mogą
                                nie wejść do zbioru polskich
                                imion, zaleca się stosowanie
                                obcej oryginalnej
                                pisowni, np. Dustin, Jessica,
                                a nie Dastin, Dżesika”.

                                mimo powyższego rada uznała, ze w wypadku imienia sean lepsza polska forma szon
                                :) za to zaakceptowała żeńskie imię thea, właśnie w tej pisowni

                                rada zaleca również pisownię kewin i oliwier, ale wirginia (przeciwstawiając tę
                                formę formie virginia, czyli nie ma tam fonetycznie żadnego dż w środku). rada
                                zgodziła się na lottę, ale nie zgodziła się na nadanie chłopcu imienia joszko
                                (węgierski józef, ale dla polskiego ucha brzmi jak imię zdrobniałe), luthien
                                jako imienia dla dziewczynki. zgodzili się na imię bastian (choć sugerowali, że
                                sebastian byłby lepszy). odrzucili imiona katia, masza i nadia jako obce
                                zdrobnienia polskich imion. uznali nastazję, bo już w roku 1265 występowała jako
                                nastazyja. uznali olenę! odrzucili imię mika (bo jak rzeczownik pospolity) i
                                selena (bo angielska forma celiny, a przede wszystkim zbyt podobne do
                                rzeczownika pospolitego selen). zamiast imienia quentin zaproponowano kwintyn.

                                no i jak, intuicyjnie przeczułybyście takie właśnie decyzje rady języka
                                polskiego? ja w połowie przypadków nie :(
                                • supervixen Re: a teraz niespodzianka 12.01.09, 15:39
                                  Najbardziej dziwi mnie odrzucenie imienia Nadia. Myślę, że bardzo by
                                  do polskiego pasowało. A że jest obcym zdrobnieniem imienia, którego
                                  już nikt nie używa? Brzmi jak samodzielne imię:)

                                  Co do tych przyjętych to Bastian i Lotta też brzmią dla mnie nieźle,
                                  ale już Oliwiera chyba zmieniłabym na Oliwera...

                                  Najbardziej mnie rozbawiło to o selenie:) Jakoś wątpię, żeby każdy
                                  myślał o pierwiastkach chemicznych na dźwięk imienia Selena:)
                                  • idomeneo Re: a teraz niespodzianka 12.01.09, 16:05
                                    moi znajomi - Palestyńczyk i Polka - nazwali swoją córeczkę Nadia, bo to imię,
                                    które brzmi naturalnie i po polsku i po arabsku. Ale to było jakieś dziesięć lat
                                    temu, a poza tym, jeśli dobrze Was zrozumiałam, to gdy jedno z rodziców jest
                                    cudzoziemcem, to nie ma problemu z rejestracją obcego imienia, tak?
                                  • nessie-jp Re: a teraz niespodzianka 12.01.09, 17:53
                                    Ciekawe, czy zarejestrowanoby imię Nadzieja :) Można by sobie wtedy zdrabniać
                                    Nadia... Czy wręcz przeciwnie uznano by, że to rzeczownik pospolity (pospolity!
                                    nadzieja!) i jako taki nie może być imieniem, tak jak wspomniany tu banan.
                                  • ginny22 Re: a teraz niespodzianka 12.01.09, 18:26
                                    > Najbardziej dziwi mnie odrzucenie imienia Nadia. Myślę, że bardzo
                                    by do polskiego pasowało. A że jest obcym zdrobnieniem imienia,
                                    którego już nikt nie używa?

                                    Jak to nikt nie używa? Pojedź na ścianę wschodnią :)

                                    > Co do tych przyjętych to Bastian i Lotta też brzmią dla mnie nieźle

                                    Fakt, oba imiona sympatyczne i dobrze mi się kojarzą.
                                • emae Selena 11.08.09, 13:29
                                  Z tego co wiem o etymologii imion, to jest nieprawda, Selena odpowiednikiem
                                  Celiny? Brzmi trochę podobnie, ale pochodzi z innego języka i oznacza coś
                                  innego. Choć również ma związek ze sferami niebieskimi :)
                                  • kkokos Re: Selena 11.08.09, 14:04
                                    emae napisała:

                                    > Z tego co wiem o etymologii imion, to jest nieprawda, Selena
                                    odpowiednikiem
                                    > Celiny?

                                    dla mnie tez to grecki księżyc i tyle
                                    ale usc w szczecinie uznał to za angielską celinę (i nawet podał
                                    źródło)- w tym linku trzeba wejść na stronę 21:

                                    www.rjp.pl/download/22a9f1661532f89cb3b3bd8eb3b83144.pdf

                                    a tu są jeszcze zalecenia ogólne dla usc:

                                    rjp.pan.pl/index2.php?option=com_content&do_pdf=1&id=177
                                    zgodnie z którymi jak najbardziej rut i noemi są ok. nikt się w tym
                                    komunikacie nie zająknął nawet o imionach męskich zakończonych na -a
                                    (z wyjątkiem maria, że można na drugie).


                                    • dakota77 Re: Selena 11.08.09, 14:34
                                      W tych zaleceniach pojawia sie informacja, ze nie mozna uzywac "x" w
                                      imionach, musi byc "ks", ale jestem pewna, ze czytalam niedawno, ze RJP
                                      stwierdzila, ze jednak mozna uzywac x w jezyku polskim.
                                      • meduza7 Re: Selena 11.08.09, 19:58
                                        > W tych zaleceniach pojawia sie informacja, ze nie mozna uzywac "x" w
                                        > imionach, musi byc "ks",

                                        A Xawery Dunikowski i Xymena Zaniewska? Chociaż to może było dawno przed
                                        zaleceniami...
                                    • ananke666 Re: Selena 11.08.09, 14:36
                                      > zgodnie z którymi jak najbardziej rut i noemi są ok. nikt się w tym
                                      > komunikacie nie zająknął nawet o imionach męskich zakończonych na -a
                                      > (z wyjątkiem maria, że można na drugie).

                                      A Bonawentura to pewnie w kosmos odleciał :p
      • slotna Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:02
        Wiecie co, moja mama mieszka w Irlandii od paru lat i do zeszlego roku zajmowala sie dziecmi - wielokrotnie slyszala w szkole (od Irlandczykow), ze Nikol to takie tradycyjne polskie imie - w tej norze, w ktorej teraz i ja mieszkam sa takie przynajmniej 4 (w kazdym razie o tylu wiem).

        A w ogole to nic nie poradze, ale Arabella i Eleanor to dla mnie staniki. Sorry :) (Swoja droga, moja przyjaciolka niedawno nazwala jedna ze swoich szczurzyc Freya, a wcale nie jest ostanikowana :D (przjaciolka nieostanikowana, nie szczurzyca))

        --
        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
        • dakota77 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:12
          slotna napisała:

          >(Swoja droga, moja przyjaciolka niedawno nazwala jedna ze swoich szczurzyc
          Freya, a wcale nie jest ostanikowana :D (przjaciolka nieostanikowana, nie
          szczurzyca))

          Moze po prostu lubi mitologie nordycka? Z calym szacunkiem dla dobrych stanikow,
          ale dla mnie bogini to jednak pierwsze skojarzenie.
          • slotna Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:20
            No widzisz, a ja sie wywodze z nizin spolecznych i o mitologii nordyckiej nic nie wiem :) Ale poczytam sobie w takim razie.

            --
            Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
          • anutek115 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 21:09
            dakota77 napisała:

            > Moze po prostu lubi mitologie nordycka? Z calym szacunkiem dla dobrych stanikow
            > ,
            > ale dla mnie bogini to jednak pierwsze skojarzenie.

            Dokładnie tak, jak dla mnie.

            Ciekawe, czemu mnie to nie dziwi ;-)))).

            O tym, że istnieje stanik o tym imieniu dowiedziałam się z tego forum, a sama z
            siebie nie odważyłabym się tak nazwać żadnego zwierzecia ;-).
            • lezbobimbo Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 01:02
              anutek115 napisała:
              > dakota77 napisała:
              > > Moze po prostu lubi mitologie nordycka?
              > > ale dla mnie bogini to jednak pierwsze skojarzenie. sama z
              > siebie nie odważyłabym się tak nazwac tak zadnego zwierzecia

              Dlaczego nie? Jak dla mnie Freja super imie dla kota (bogini miala wszak wóz
              zaprzezony w skrzydlate koty :))))
              • anutek115 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 12:19
                lezbobimbo napisała:

                >
                > Dlaczego nie? Jak dla mnie Freja super imie dla kota (bogini miala wszak wóz
                > zaprzezony w skrzydlate koty :))))
                >
                Ach, jakos skandynawscy bogowie wydają mi się zbyt... srodzy i potężni ;-)). No
                nie mogę sobie wyobrazić, że wołam kota "Odyn". Albo "Thor". Choć oba imiona mi
                się podobają. Naprawdę, juz prędzej "Neptun" albo i "Zeus" ;-)))). Taka skaza :-).
                  • yowah76 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 12.01.09, 23:11
                    Cahira to ja konia kolezance zajezdzalam;) Aczkolwiek niekoniecznie
                    musi to pochodzic z Sapkowskiego (w tym przypadku akurat tak), moze
                    tez byc skadinad.
                    U mnie w rodzinie pretensjonalne dosc imiona nadawalo sie wlasnie
                    zwierzakom, rozne tam Matyldy i Pelagie (w zyciu, w zyciu tak do
                    swojego kota nie powiedzialam!), teraz mam zolwie - Ezra, Anatema,
                    Tiffany (samczyk ostatecznie) i Shelly Belinda ;) plus przebywajaca
                    u kolezanki Szarik (piaty pancerny); pies nazywa sie Mucek
                    (Nepomucen ;), swoja droga, przypomina sie dziwnie pisemna wypowiedz
                    Kaziuka patykiem po sniegu...). Ignaca mialam papuge. Co do zolwi
                    jeszcze , kolezanka nazwala zolwice Buba i twierdzi ze to moje imona
                    sa bez sensu;) a Tiffany mial pierwotnie byc Camden Pebble i jak
                    widac sie powstrzymalam;)
                    Kolega kiedys nazwal rybke Podstepny Spaslok, ale teraz sie tego
                    wypiera.
                    • alitzja Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 13.01.09, 17:35
                      yowah76 napisała:

                      > Kolega kiedys nazwal rybke Podstepny Spaslok, ale teraz sie tego
                      > wypiera.

                      Moja koleżanka miała rybkę Pinocheta. Kiedy jej się zmarło, urządziła jej
                      pogrzeb, spuszczając ją wraz z wodą w toalecie.
                      Razem z moją przyjaciółką produkowałam wtedy namiętnie różne prześmiewcze
                      wierszyki - więc rybka też dostała swoje epitafium, z którego pamiętam tylko
                      fragment:
                      "... dziś w klozecie
                      pamięć tkwi po Pinochecie".
              • yowah76 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 12.01.09, 23:04
                A wiecie, kiedy bylam mala moja babcia dokarmiala kotke o imieniu
                Fryzia. Na Warmii to bylo, nie wiem, moglybysie tak w narodzie
                ciagnac jakies skojarzenia? Bo ze moja babcia nic o mitologii
                nordyckiej nie wie tom wiecej niz pewna ;)
    • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:02
      zaczęło się przecież od celestyny, zwanej w rodzinie cielęciną -
      twarz miałą pospolitą, co z niesmakiem konstatowała co rano patrząc
      w lustro, więc przynajmniej wyróżniała się imieniem. jej siostra
      julia wyróżniała się nie tylko imieniem - ale niewątpliwie
      urodzonych w latach 60. celestyn i julii było baaaardzo niewiele.
      następna była aniela - czyli odwrotnie niż u celestyny, imię
      pospolite (nie w wielkim mieście, ale poza nim tych anielek
      urodzonych w latach 60. pewnie trochę było), osoba niepospolita.
      potem borejkówny - klucz antyczny, imiona niezwykłe, wiadomo - i to
      był bardzo fajny pomysł pani MM. natalia kukulska i moda na natalię
      po płycie z "puszkiem-okruszkiem" trochę ten pomysł zepsuła,
      podobnie jak nagłą moda na patrycje, nadawaną w latach 70. i 80.
      przez różne kopce i im podobne. no ale tego pani MM nie mogła
      przewidzieć.
      a potem to się niestety chyba wymknęło spod kontroli... jeszcze
      aurelia miała być wyróżnikiem i znakomicie pasuje do córki ewy
      jedwabińskiej. ale potem autorka zaszalała...

      teoria, że nora górska (bosz!!!! mój prywatny numer jeden) jest
      eleonorą wydaje mi się prawdopodobna, bo przecież o tym, że bella
      nie jest izabellą też dowiadujemy się znienacka, gdy już czytelnik
      jakoś tam sobie izabellę pewnie w myśli przypasował.

      zauważmy jednak, że pani MM znacznie bardziej krzywdzi wymyślnymi
      imionami dziewczynki niż chłopców. ignaś, józinek i ziutek dostali
      imiona tradycyjne, częściowo rodzinne, to sie jakoś da obronić.
      synowie natalii dostali imiona zwyczajne. florian był potrzebny do
      pary z różą, więc niech mu będzie. ale wydumanych laury, róży,
      arabelli, nory czy eleonory nic nie obroni.
      ach, no jeden damazy też zostal pokrzywdzony!
    • taria Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:52
      To ja jeszcze w obronie imienia Róża, bardzo dziewczęcego i ładnego.
      W mojej rodzinie są dwie panny o takim imieniu, znam również dwie
      inne, niespokrewnione ze mną Róże, dlatego nie uważam go za
      dziwaczne.
      Po pierwsze, w znanych mi przypadkach Róża jest uwspółcześnioną
      wersją Rozalii, kiedyś bardzo popularnej. Po drugie, nie jest
      brutalnym dźwiękonaśladowczym spolszczeniem jak Kristal czy Brajan,
      i ładnie wpasowuje się w melodykę naszego języka. Po trzecie, pasuje
      zarówno dla małej dziewczynki (Różyczka jest słodka i delikatna) jak
      i dojrzałej kobiety ("Pani Róża" brzmi szlachetnie i dostojnie).
      Poza tym w odróżnieniu np. od Patrycji czy Laury sensownie się
      zrabnia :)
      • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 20:59
        Ale ja właśnie przeciwko banalności Róży protestowałam :) Tzn. obiektywnie
        uważam, że to ładne imię, tylko że takie niejeżycjadowe. Bo ani szlachetnie
        proste (Anna, Katarzyna, Magdalena), ani intrygujące. Przy tych wszystkich
        Melaniach i Idach jakoś tak odstaje.

        A że się zdrabnia, to ja wiem
        • sowca Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 21:51
          Do imienia Laura mam stosunek neutralny, natomiast Róża uważam za
          jedno z najpiękniejszych imion. Jest śliczne, krótkie, nie
          przesadnie wymyślne, ale i nie banalne jak na przykład Ola (czyli
          moje własne imię... yyy), kojarzy się z pięknem, subtelnością
          i "królewskością". Jeśli będę miała kiedyś córeczkę, to będzie się
          nazywała własnie Róża. Bardzo podoba mi się też imię Rozalia -
          cudowne, brzmi jak muzyka. Ale trochę za bardzo oryginalne, nie
          wiem, czy nazwałabym tak córkę.
          Co do Esmerald czy Arlet, to moim zdaniem kluczowe jest tutaj ich
          kojarzenie z telenowelami.
          • nessie-jp Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 22:18
            > przesadnie wymyślne, ale i nie banalne jak na przykład Ola

            Oszalałaś! :) Ola to jedno z najpiękniejszych, najsubtelniejszych imion! I tyle
            możliwości zdrabniania, tyle opcji narzucania dystansu ("Nazywam się
            Aleksandra") lub zapraszania do bliskości ("Na imię mi Oleńka...")
            • sowca Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 21:48
              Oj, wybacz Anutku :p ja niestety mam alergię na moje własne imię, a
              żadna z Aleksandr, które poznałam, nie byla sympatyczna, co pogarsza
              sprawę :p chociaz akurat Aleksandra brzmi nieźle, o niebo lepiej niż
              Ola! Akceptuję jeszcze wersję Olcia i Oleńka. Ale tak czy siak,
              utożsamiam się z przezwiskiem (Sowa) tak mocno, że czasem
              mówię: "mam na imię Sowa" :P Na dodatek drugie imię noszę po Babci,
              Helena, co daje zbitkę sienkiewiczowską. Aleksandra Helena. Na
              szczęście nie dałam się na bierzmowaniu namowić na Barbarę :P
              Chcoiaż muszę przyznać, że sa chwile, kiedy błogosławię swoje imię.
              Na przykład wtedy, kiedy mama mi powiedziała, że moj starszy brat
              domagal sie nazwania mnie... Wiesławą!
    • kadrel Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 07.01.09, 22:07
      Cóż , dziwaczne, zagraniczne imiona połączone z przaśnymi nazwiskami
      wywolują u mnie coś w rodzaju refluksu estetycznego.

      Nie pojmuję co powoduje takimi rodzicami, którzy oszpecają dziecko
      na całe życie durnym imieniem.
      Jakiś czas temu pozwoliłam sobei na mały research na Naszej Klasie.
      I oto rezultaty , od których włos mi dęba stanął.

      Wśród nas żyją:

      Doriana Grzebień
      Kasjana Psiuch
      Dżesika Drapała
      Dżesika Bober
      Dżesika Koń
      Dżesika Szmalec
      Dolores Ćwielong
      Dolores Gąśior
      Dolores Kura
      Amadeusz Bąk
      Andżelina Bździuch
      Amelia Fiutek
      Ariadna Barszcz
      Malwina Pupka
      Arleta Pupka
      Armando Strączek
      Esmeralda Dorsz
      Donatella Skórka
      Estella Dudek
      Brajan Głab
      Brajan Kisiel
      Brajan Motyka
      Brajan Kokoszka
      Brajan Pogwizd
      Brajan Noga
      BRajan Łopatka
      BRajan Prytko
      Wirdżinia Bąk
      Wirdżinia Gwóźdź
      Wirdżinia Dyrda

      Ech...
      • kai_30 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 00:06
        O rany!!!! Ale swoją drogą, jakbym miała wyjść za faceta o nazwisku Bździuch, to
        jedynie pod warunkiem, że dzieci nazwisko odziedziczą po mnie. On, jakby się
        upierał, niechby przy swoim został.

        Z drugiej strony, gdybym sama nazywała się Amelia Fiutek, to miałabym dylemat,
        jak babcię laczkiem.
        • mama_kotula Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 09.01.09, 02:06
          kai_30 napisała:

          > O rany!!!! Ale swoją drogą, jakbym miała wyjść za faceta o nazwisku Bździuch, to jedynie pod warunkiem, że dzieci nazwisko odziedziczą po mnie.

          Hihhih.
          Mojego niemęża skrzywdzono podwójnie :D
          Powiedział, że nie oświadczy mi się, dopóki nazwiska nie zmieni.

          A w dodatku ma imię z gatunku, jak to nazywam "nie do mówienia po imieniu" - no przez gardło mi nie chce przejść, od początku naszej znajomości nazwałam go po imieniu raz - jak go przedstawiałam mojej rodzicielce, po czym dostałam makabrycznego ataku śmiechu.
          Przysięgi małżeńskiej sobie zupelnie nie wyobrażam, dostaję dzikiej głupawki na samą myśl.

          Nie znosze takich imion, jeden z moich byłych miał na imię Kazimierz i w użyciu było milion pieszczotliwych określeń, a "Kazik" czy - helpunku - "Kaziu" nie dawało się wymówić.
    • zaisa Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 04:11
      Ignasiów w przedziale wiekowym 2-3 l poznałam/znam minimum 3. I jednego mojego
      rówieśnika - lat 30 kilka.
      W kwestii nadawania imion "po pradziadkach": Oboje z mężem lubiliśmy swoich
      dziadków, obaj mieli to samo imię, jedyne, notabene, które nie wywołało
      skrzywienia na twarzy męża. I nasz "biedny" syn ma na imię Jan :) Klemensa mąż
      nijak nie chciał;p
      W tej chwili trudno być na placu zabaw (W-wa) i nie spotkać choćby jednego
      Kuby. Janków, Franków, Antków - też często.
      A dzieci w wieku przedszkolnym swobodnie akceptują imiona dla nas dziwaczne.
      Hmmm... z własnego dzieciństwa pamiętam, że jedyna osoba, której dokuczano w
      sposób związany z imieniem miała na imię... Ewa. Ale inne imiona nie "miały"
      głupiego wierszyka "Ewka-konewka, spadła z drzewka. Spadła na kamyczki, połamała
      sobie cycki." Na szczęście nie przypominam sobie tego utworu słyszanego
      częściej. Ale jakoś mi w pamięć się wbił...
      • kkokos Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 11:06
        > W tej chwili trudno być na placu zabaw (W-wa) i nie spotkać choćby
        jednego
        > Kuby. Janków, Franków, Antków - też często.

        tak, ale to trochę legenda z tymi jankami - moja przyjaciółka w
        liceum (lata 80.) na 22 osoby w klasie miała 13 agnieszek (chłopców
        w sumie było czterech). i to się nazywa popularne imię! jak
        nazywałam swoje dziecko janem (połowa lat 90.) tez mi wszyscy
        mówili, że janków zatrzęsienie. tymczasem w przedszkolu - janków
        dwóch (łącznie z moim), w podstawówce na cztery klasy w roczniku -
        janków dwóch (łącznie z moim), teraz w gimnazjum jest ich może
        trzech czy czterech w roczniku. więc bez przesady :)
      • meduza7 Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 12:59
        Ale inne imiona nie "miały"
        > głupiego wierszyka "Ewka-konewka, spadła z drzewka.

        Jak nie miały. Jurek ogórek, kiełbasa i sznurek, Jurek do piekła, kiełbasa
        uciekła - sama tak przezywałam brata ;)
        Albo: Agata szmata nogą zamiata, Mateusz wajchę przełóż, Dominika w majtki sika,
        Ania bania proszek do prania itd.
        • slotna Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 08.01.09, 18:29
          Zuzanna stara panna, Marta nic nie warta - ja i najlepsza przyjaciolka znaczy sie :) Rymy to do kazdego imienia sie znajda.

          --
          Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
            • slotna Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 11.01.09, 13:46
              Grzzechu warta to wersja oryginalna ciocio-babciowa :D Gdziezby tam koledze klasowemu to przez usta przeszlo... :))

              --
              Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
            • truscaveczka Re: Laura a Esmeralda, Nora a Arleta 06.01.10, 00:03
              My na naszą Olgę, gdy marudzi, mówimy Olgaboga :)
              A jak głośno pije to Gulguś ;)
              I tak dalej. Do róznych przekrętek imienia tak przywykła, że
              odimienne przezwiska w wykonaniu mojego kreatywnego męża (na siostrę
              własną mówi Karolucha - domyślcie się, jak Karolina sie cieszy :P)
              ani innych tFUrczych ludzi nie zrobią na niej wrażenia jak sądzę.
              Olga rzeczwiście z niczym się nie rymuje - nie będzie jak z moją
              siostrą - Hanką-Cyganką, ani moją mamą Ewką Marchewką ;)
              Ani ze mną. Kaśką-Grubaśką ;)
    • villanden Nora 08.01.09, 14:29
      Dla mnie imie Nora to przepiekne, literackie imie (Ibsen!) i jestem
      w stanie je zniesc nawet w polaczeniu z nazwiskiem :-). Przyznam, ze
      sama nie zauwazylabym zgrzytu, tak bardzo mi sie ten "Dom Lalki"
      nasunal :-)
      • supervixen Re: Nora 08.01.09, 14:43
        Mnie też bardzo się Nora podoba. Pewnie bym tak dziecka w Polsce nie
        nazwała, bo jednak to słowa ma w naszym języku ośmieszające
        znaczenie. Ale osobiście nie mam skojarzeń z norą-jamą, gdy
        widzę/słyszę to imię.