yasemin
08.02.09, 16:57
Ktoś tu kiedyś mądrze napisał w wątku o Laurze na temat tego, czy
będzie szczęśliwa z Adamem- że nikt nam nigdy nie da więcej miłości,
niż otrzymaliśmy od rodziców i że Tygrys będzie musiał sobie
najpierw przepracować wszystkie te bolesne doświadczenia z
przeszłości, zanim wejdzie w ten związek.
Wydaje się, że tutaj sporo osób zna się na psychologii- na forum
psychologicznym niestety jakoś mało widzę mądrych postów, dużo osób
tam się w ogóle wygłupia- a wiem, że na Was zawsze można liczyć.
Chciałabym, żebyśmy jakoś wspólnie rozwinęli ten temat. W JAKI
sposób taka osoba musi sobie poradzić? Jak żyć, będąc dzieckiem
niekochanym i nie otrzymując w dorosłym życiu tyle miłości, ile się
potrzebuje? Jakie macie konkretne propozycje? I nie chodzi mi o samo
puste hasło "psychoterapia".