Dodaj do ulubionych

Laura i inni- dzieci niekochane

08.02.09, 16:57
Ktoś tu kiedyś mądrze napisał w wątku o Laurze na temat tego, czy
będzie szczęśliwa z Adamem- że nikt nam nigdy nie da więcej miłości,
niż otrzymaliśmy od rodziców i że Tygrys będzie musiał sobie
najpierw przepracować wszystkie te bolesne doświadczenia z
przeszłości, zanim wejdzie w ten związek.
Wydaje się, że tutaj sporo osób zna się na psychologii- na forum
psychologicznym niestety jakoś mało widzę mądrych postów, dużo osób
tam się w ogóle wygłupia- a wiem, że na Was zawsze można liczyć.
Chciałabym, żebyśmy jakoś wspólnie rozwinęli ten temat. W JAKI
sposób taka osoba musi sobie poradzić? Jak żyć, będąc dzieckiem
niekochanym i nie otrzymując w dorosłym życiu tyle miłości, ile się
potrzebuje? Jakie macie konkretne propozycje? I nie chodzi mi o samo
puste hasło "psychoterapia".
Obserwuj wątek
    • lezbobimbo Re: Kochanie siebie :) 09.02.09, 13:18
      yasemin napisała:
      > Chciałabym, żebyśmy jakoś wspólnie rozwinęli ten temat. W JAKI
      > sposób taka osoba musi sobie poradzić? Jak żyć, będąc dzieckiem
      > niekochanym i nie otrzymując w dorosłym życiu tyle miłości, ile się
      > potrzebuje? Jakie macie konkretne propozycje?

      Trzeba nauczyc sie Kochac Siebie samego/sama (prosze wybaczyc patos:)
      Nie jest to moze latwe, zwlaszcza w naszym spoleczenstwie, gdzie zwlaszcza
      kobiety sa trenowane do niecheci do siebie i wlasnego ciala itd - ale po pewnym
      czasie, kochajac siebie, mozna sobie zawsze zapewnic tyle milosci bezwarunkowej,
      ile sie potrzebuje - bo samej/saemgo siebie sie przeciez nigdy nie opusci :)
      Konkretnie to trzeba przede wszystkim pamietac o sobie, czyli cos zupelnie
      odwrotnego, niz toksycznie promuje MM ;>
      Aby kochac siebie, trzeba: pamietac o sobie, dbac o swe dobre samopoczucie,
      zainteresowania, pasje, wypoczynek i zdrowie, sluchac swej intuicji (glos
      wewnetrzny przeciez!) i starac sie tej intuicji nie ignorowac ani nie zdradzac;
      a takze jak najczesciej przypominac sobie o swej milosci, czyli stawac przed
      lustrem i patrzac sobie w oczy, mówic glosno i wyraznie: Kocham Cie (tu swe
      imie) oraz same dobre rzeczy i podkreslac zalety :-)
      • wushum Re: Kochanie siebie :) 12.02.09, 01:24
        Ano, podobnież tak... są różne typy działań, jedni "kochają siebie", inni
        starają się kochać innych, tak jak ich samych nie kochano, jeszcze inni
        stwierdzają, że ich prawdziwy "rodzic" jest "na górze" i on kocha ich doskonale...
        Mnie się wydaje, że "uwierzenie" jest tu podstawową sprawą, bo przekonywanie
        siebie, a bycie przekonanym - to dość daleka droga bywa. Chociaż ja się
        zastanawiam, czy to jest w ogóle możliwe, bo czy każde zastępstwo nie jest
        właściwie czymś innym? Czy nie powinno się uznać po prostu -"to se ne vrati" i już?
    • mmoni Re: Laura i inni- dzieci niekochane 15.02.09, 15:52
      W ostatnim numerze W drodze, gdzie skądinąd publikuje też felietony MM, jest parę mądrych tekstów na temat "Czcij syna swego i córkę swoją", traktujących o toksycznych rodzicach, o prawie dzieci do żalu i gniewu w stosunku do rodziców, o konieczności odpępowienia itp. Zacytuję tylko jeden fragment - wyznania mężczyzny, który przeszedł przez alkoholizm i terapię, obecnie jest trzeźwym alkoholikiem

      Cytat Jednoznaczny był też jej stosunek do mojego ojca. Jeszcze niedawno mówiła o nim per „bandyta”, a nienawiść do niego pielęgnowała chyba do samego końca. W przeszłości wielokrotnie karmiła mnie opowieściami o tym, jaki mój ojciec jest zły, głupi, słaby, nikczemny i nieudolny. Wielokrotnie także słyszałem z jej ust, jaki to ja jestem do „tatusia” podobny! Podziałało niczym zaklęcie! Brak wiary we własne siły i poczucia własnej wartości przylepił się do mnie jak brud i pozostał ze mną na długie lata.
    • ananke666 Re: Laura i inni- dzieci niekochane 15.02.09, 16:17
      A ja się nie zgadzam, że L. była niekochana. Kochana była, gorzej z rozumieniem
      i wprowadzaniem tego w czyn.
      • onion68 Re: Laura i inni- dzieci niekochane 15.02.09, 16:25
        Tak, była kochana nieumiejętnie (mało jest dzieci rzeczywiście niekochanych -
        przynajmniej w takich rodzinach jak Borejkowie), tyle że skutek jest dokładnie
        taki sam.
        • verdana Re: Laura i inni- dzieci niekochane 15.02.09, 16:30
          Była nielubiana, a to gorzej niż niekochana.
          • yasemin Re: Laura i inni- dzieci niekochane 15.02.09, 19:38
            Cóż, nieważne jak to nazwiemy, czy była nielubiana czy niekochana-
            faktem jest że przez takie wychowanie, jakie otrzymała, były w jej
            psychice pewne rany, i przez to teraz tak łaknie ona miłości, tak,
            że- jak niektórzy tutaj określili- lata za facetami- btw. ja bym nie
            nazwała jej głodu miłości "lataniem za facetami", sama przecież
            podobny głód odczuwam i takie określenie jest dla mnie przykre. Cóż
            ma jednak zrobić taka osoba, by nie potrzebowała się za nikim
            uganiać i by czuła się kochana, jaka jest na to recepta? A przede
            wszystkim- jak uleczyć rany, które nosi się w sobie?
    • tygrys2112 Re: Laura i inni- dzieci niekochane 15.02.09, 19:40
      Mogę się wypowiedzieć w tej kwestii jedynie ogólnie i swoje
      przypuszeczeniach, ale wydaje mi się, że do wszystkich problemów,
      jakie ludzie mają ze sobą jest pewien klucz. Mianowicie spróbować
      spojrzeć na swoją osobowość, emocje z dystansem. Pierwsze: z czym
      mam problem? (Tu: Laura czuje się niekochana) Drugie: Czym się to
      objawia? (np. Laura - samotnictwo, nieufność, trudność z uczuciami i
      ich okazywaniem itp.)? Trzecie: Co jest we mnie? Czy to wynika z
      osobowości? (Indywidualizm i chęć wyróżniania się) Jakie są
      przyczyny zewnętrzne? (Odejście Pyziaka, niezrozumienie przez innych
      Borejków, zawód uczuciowy itp.)? Co mogę i chcę zmienić, a czego nie
      mogę? Itp. I tak kolejnymi krokami krok po kroku rozwiązywać
      problem. Zdystansować się do przeszłości i innych ludzi i zastanowić
      się gdzie są wpływy innych, a gdzie moja własna osobowość i co chcę
      z tych innych wpływów zostawić, a co odrzucić. No więc pokochać
      siebie po prostu.
      • lutecja4 Re: Laura i inni- dzieci niekochane 15.02.09, 20:48
        nie wydaje mi sie,ze Laura byla niekochana-wprost przeciwnie-ona miala nawet
        wiecej "praw" w swojej rodzinie,na wiecej jej pozwalano
        na pewno nie bylo to wychowawcze(slynna defraudacja skladek),ale nie mozna
        powiedziec,ze byla odrzucana przez reszte rodziny
        jej problemy w zwiazku (zwiazkach) z mezczyznami powodowane raczej beda tym,ze
        Gabriela nie potrafila rozwiazac problemu swojego zwiazanego z Pyziakiem
        to ona, jako matka, powinna przeprowadzic z Laura rozmowe podobna do tej,jaka
        przeprowadzil z nia Robrojek wracajac z Torunia
        i powinna porozmawiac z Laura od razu,kiedy tylko mala zaczela pytac o swojego
        ojca,a nawet wczesniej-zanim zaczela pytac
        Laura moze miec problem z zaufaniem,na pewno boi sie porzucenia,ale na pewno
        bedzie miala wsparcie(moze nieudolne,ale zawsze) w rodzinie
        • tygrys2112 Re: Laura i inni- dzieci niekochane 15.02.09, 21:02
          możliwe, że jest tak jak mówisz i ta rodzina jest dla niej poniekąd
          wsparciem.
          Chodziło mi tu raczej o sam mechanizm, że jeśli ma się jakiś problem
          w życiu, to niekiedy dużo lepiej się na tym zastanowić samodzielnie
          nad sobą i przeanalizować ze spokojem daną sytuację, wtedy można z
          tego wyciągnąć jakieś wnioski i nieco łatwiej żyć.
          Jeszcze co do kwestii Laury i mężczyzn, to pomijając wzorzec z domu,
          Pyza była zawsze wzorcem z którym Laura się porównywała i w
          książkach ciągle mamy do czynienia z sytuacjami, że Pyza ma
          niezwykłe powodzenie a ta Laura tak odstrasza - to chyba nieco
          niszczy poczucie własnej wartości, szczególnie u osób w tak młodym
          wieku, w jakim była np. w "Imieninach".
          • kkokos Re: Laura i inni- dzieci niekochane 16.02.09, 21:44
            > Pyza ma
            > niezwykłe powodzenie a ta Laura tak odstrasza - to chyba nieco
            > niszczy poczucie własnej wartości, szczególnie u osób w tak młodym
            > wieku, w jakim była np. w "Imieninach".

            cóż, własna matka nie protestowała, kiedy laura robiła z siebie idiotkę
            narzucając się pyzie z braćmi już przy pierwszej rozmowie o sposobie obchodzenia
            imienin. potem dziadek nie protestuje (tylko durnie filozofuje, stary jełop),
            gdy laura robi z siebie idiotkę biegnąc do mieszkania lelujków, gdzie się
            kolejne imieniny odbywały, choć nikt jej nie zapraszał.
            to jest kompletne pomieszanie pojęć. odpowiedzialny rodzic, jeśli nie ma innej
            rady, mówi wprost: siadaj na dupsku, bo robisz z siebie idiotkę (albo,
            parafrazując milę w KK, "pyza idzie, laura zostaje"). zaboli być może, ale
            uganianie się bez sensu zaboli bardziej, gdy do człowieka dotrze, że już zrobił
            z siebie idiotkę. a że co się stało, to się nie odstanie, poczucie własnej
            wartości cierpi bardziej.

            a więc, tak czy owak, wina gabrysi :)
        • nessie-jp Re: Laura i inni- dzieci niekochane 15.02.09, 21:39
          utecja4 napisała:

          > nie wydaje mi sie,ze Laura byla niekochana-wprost przeciwnie-ona miala nawet
          > wiecej "praw" w swojej rodzinie,na wiecej jej pozwalano

          Ależ pozwalanie dziecku na wszystko to ZANIEDBYWANIE, a nie kochanie! Co to ma
          wspólnego z kochaniem? Toż to jaskrawy przykład, że Laura nie miała dość
          rodzicielskiej miłości. Bo ta nie polega bynajmniej na pozwalaniu na wszystko.

          Laura przede wszystkim nie miała OPARCIA w rodzicach. Matkę miała słabą
          emocjonalnie i nieumiejącą sobie radzić z życiem, ojczym się nią nie interesował
          albo ograniczał do patrzenia z niechęcią, ciotka się jej bała i unikała, babcia
          jej nie lubi, dziadek jest rozkosznym egocentrykiem, którego obchodzi tylko on
          sam...
          • lutecja4 Re: Laura i inni- dzieci niekochane 16.02.09, 08:29
            "Pyza była zawsze wzorcem z którym Laura się porównywała i w
            książkach ciągle mamy do czynienia z sytuacjami, że Pyza ma
            niezwykłe powodzenie a ta Laura tak odstrasza - to chyba nieco
            niszczy poczucie własnej wartości, szczególnie u osób w tak młodym
            wieku, w jakim była np. w "Imieninach""
            nie wiem czy Laura tak bardzo sie tym przejmowala-ona ma o sobie bardzo dobre zdanie
            no i w koncu to ona dostala kilka Walentynek,a Pyza zadnej
            • tygrys2112 Re: Laura i inni- dzieci niekochane 16.02.09, 21:19
              no, ale 'trzech budrysów' biegało wokół Pyzy, nie Laury, a wśród
              nich był przecież jej ukochany Wiktor. Pulpecja i Roma poróżniły się
              o Baltonę, myślę, że nawet siostrom uczucia zazdrości nie są obce.
    • ewaty Re: Laura i inni- dzieci niekochane 17.02.09, 11:04
      Myślę, że Laura ma szansę na sensowne ułożenie sobie życia uczuciowego, jednak
      pod jednym warunkiem: że sama zauważy, ze coś jest nie tak, że jej rodzina, a
      przede wszystkim matka nie są tacy idealni, ze nie musi układać sobie życia tak,
      jak oni.Że jej reakcje na życie i otaczający świat nie zawsze są w porządku, że
      jej zachowania mogą ranić innych i ją samą. Może w tym pomóc wyrwanie się z
      magicznego kręgu borejkowskiego, może sensowny facet, który nią potrząśnie,
      bardzo pomogłaby trzeźwo myśląca przyjaciółka- ale Laura takowej nie ma.
      Brak kochania (albo nielubienie)może spowodować, że dorosły będzie czół głód
      uczuć i będzie starał się go zaspokajać, albo nie wyrobi w sobie pewnej potrzeby
      bliskości i nawet nie będzie wiedział, czego nie ma. Tak, jakby stracił jeden
      zmysł.wiem o czym mówię, znam taka osobę.
      • wushum uleczenie Laury 18.02.09, 23:37
        Myślę, że wszyscy tu wiemy, jak nieszczęsna Laura
        zostanie "uleczona". Najpierw ogłuszenie zakochaniem, w tym czasie
        gromadka bobasów i ani się zorientuje, jak zostanie służącą domową,
        z uśmiechem serwującą buchty drożdżowe, spasionemu wąsaczowi na
        deser, a talent muzyczny będzie rozwijała nucąc w trakcie mycia, czy
        przewijania kolejnej "pociechy". Wszelkie "babskie fanaberie"
        znikną, bo nie będzie miała chwili na nic. Wtedy z rozrzewnieniem
        będzie wspominać jak bardzo była złym dzieckiem, nie rozumiejąc
        swojej świętej macierzy. A teraz może korzystać z życia wykazując
        się w pracach domowych....;P
        • ewaty Re: uleczenie Laury 18.02.09, 23:56
          wushum !Błagam! Ja też to wiem!Tylko miałam na mysli nomalny
          swiat, nie borejkowski!
          • wushum Re: uleczenie Laury 26.02.09, 23:00
            Wydaje mi się, że poza pogodzeniem się z tym, że było, jak było i to się nie
            zmieni/ czasu się nie zawróci/, innych wyjść brak.
            To znaczy teoretycznie może są, ale do mnie nie przemawiają tak serio. U
            psychologa na kozetce, może to mielić przez 100 lat, tak jak ćwiczyć mówienie z
            uczuciem do lustra, że sama siebie kocha...wg mnie to nic nie zmienia. Tak jak
            znawcy twierdzą, że miłości rodzica nie zastąpi miłość partnera np, bo to coś
            innego. Tak samo /dla mnie/ wygląda próba zastąpienia tego, przez "miłość
            własną". Też nie to samo przecież.
      • tygrys2112 Re: Laura i inni- dzieci niekochane 19.02.09, 21:13
        Myślę, że raczej ktoś inny nie ma na to wpływu. Jak to stwierdziłaś
        na początku, ona sama musi coś zauważyć, inaczej się jej nie uda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka