Dodaj do ulubionych

kontynuujac przykre O/T...

24.03.09, 21:54
Wszystko wskazuje na to, ze glowna atrakcja mojej wycieczki do domu
bedzie uspienie Kluchy czy raczej tego co z niej zostalo, bo
praktycznie nie je od jakiegos czasu, tyle, co na przymus... niby
czlowiek byl przygotowany, kot ma 17 lat, chore nery i od jakiegos
czasu pomalu sie zamyka... ale jest mi do kitu. moja eurosierotka
biedna...
Obserwuj wątek
    • kaliope3 Re: kontynuujac przykre O/T... 24.03.09, 22:02
      Współczuję Ci bardzo.Ja do dziś pamiętam naszą najmądrzejszą i najpiękniejszą
      kotkę,dziką i niezależną, przy okazji dbającą o nas i w ogóle najwspanialszą z
      wszystkich poznanych mi do tej pory kotów.Też ją musieliśmy w końcu uśpić i
      dobrze że mnie przy tym nie było,bo nie wiem co by się działo.Nigdy jej oczu nie
      zapomnę i nikt mi nie wmówi że zwierzęta nie myślą.
      • onion68 Re: kontynuujac przykre O/T... 24.03.09, 22:06
        > zapomnę i nikt mi nie wmówi że zwierzęta nie myślą.

        Mnie też nie, a także tego, że ich odczuwanie, emocje jakoś różnią się od ludzkich.
        • dakota77 Re: kontynuujac przykre O/T... 24.03.09, 22:51
          Ja tez nie pozwalam sobie takich glupot wmowic, zwlaszcza jak widz,e jak
          uczuciowe sa nasze koty.
    • onion68 Re: kontynuujac przykre O/T... 24.03.09, 22:05
      Yowah, tak mi przykro...
    • ateh7 Re: kontynuujac przykre O/T... 24.03.09, 22:23
      Strasznie mi przykro. Trzymaj się, jestem z Tobą. Też się teraz
      popłakałam...
      • kebbe Re: kontynuujac przykre O/T... 25.03.09, 20:38
        Nie płacz ateh. Albo płacz jak pomaga...Przykro mi strasznie dziewczyny z powodu
        Waszych doświadczeń z pożegnaniem kochanych zwierzaków. Wiem jakie to bolesne i
        smutne... ale chyba jednak mniej niż patrzenie na cierpienie naszych psich i
        kocich domowników. Sciskam mocno.
    • yowah76 Re: kontynuujac przykre O/T... 24.03.09, 22:29
      Dzieki wielkie...najgorsze, ze mimo ze niby bylo wiadomo, ze predzej
      czy pozniej do tego dojdzie, to i tak czlowiek glupieje ze smutku.
      Ja wprawdzie wiem na pewno, ze bedzie nastepny kot i to niejeden,
      ale Klucha to Klucha i na druga taka juz nie trafie. Takze do
      wszystkich nieszczesc emigracji ;) i to jeszcze... czy ja wiem, czy
      mi sie bedzie potem chcialo do domu wracac? Bo jak to tak, bez
      kotecka? Ech...
      No i nie mam gdzie zakopac...
    • dakota77 Re: kontynuujac przykre O/T... 24.03.09, 22:52
      Bardzo mi przykro:(
      • wushum Re: kontynuujac przykre O/T... 25.03.09, 10:20
        Każde stworzenie jest jedyne w swoim rodzaju. Pozostaje nam mnóstwo
        wspomnień, całe zwierzęce historie i przygody. Nawet można taki
        wątek stworzyć, bo przecież tych szalonych historii, różnych typów
        charakterologicznych, naszych, jedynych w swoim rodzaju zwierząt,
        jest nieskończenie wiele.
        Ściskam duchowo.

        • paulina.galli Re: kontynuujac przykre O/T... 25.03.09, 10:55
          Ohh, jak mi przykro
          Niestety jak kot przestaje jeśc - to raczej juz kicha :/ (i wiem to z własnego
          smutnego doswiadczenia)

          :(:(:(
          • paulina.galli Re: kontynuujac przykre O/T... 25.03.09, 11:05
            W smutnej i technicznej ale niestety ważnej kwesti - zwłok, to ja zdecydowałam
            się na kremację .
            Też nie miałam ogródka zeby Felka zakopać a gdzies na dziko nie chiałam bo
            jeszcze ktoś by wykopał, wyrzucił, albo zwierzeta by się dobrały...nie chciałam

            Pani wet spytała co chce zrobić - mogłam zabrac , albo zostawić do skremowania
            albo moglam zostawić w klinice i przez nich załatwić miejsce na "kocim cmetarzu"
            To ostatnie troche drogie było ale pomijajac koszty uznałam ze nie potrzebuje
            jakiejs kupki kamieni i miejsca pielgrzymek do grobowca kota , a on i tak zawsze
            bedzie w moim sercu i nie potrzebuje "miejsca pamieci".
            Kremacja wydała mi się najlepsza w końcu to co zostało to jakaś "powłoczka"/
            "skorupka" a nie kot w takim sensie jakim go kochałam i pamietam .

            Nie będe opisywac samego uśpienia - bo to jedno z najgorszych momentów mojego
            zycia (psychicznie bo technicznie na szczęście wszystko odbyło się bez
            najmniejszego bólu i bardzo szybciutko)
            Pani wet tylko kazała mi wyjśc już po uspieniu - bo powiedziałą że najgorszy
            moment dla właściciela to włozenia zwłok do worka - i nie chce żebym to widziała.

            ps. przepraszam ze pisze o takich moze mało wzniosłych, przyziemnych rzeczach
            ale niestety sa one integralna czescia smierci i niestety tym tez trzeba się
            zająć i ogarnąc....:/
            • meg_mag Re: kontynuujac przykre O/T... 25.03.09, 11:16
              Paulino, ale piszesz o tych trudnych sprawach pieknie, prosto i po ludzku!

              ja tez sie zdecydowalam na kremacje kotka... i pewnie, jesli kiedys moje kocurki
              kochane odejda, tez tak zadecyduje
    • biljana Re: kontynuujac przykre O/T... 25.03.09, 10:58
      Współczuję z całego serca. Niestety, czasem jest tak, że jedyne co możemy
      dobrego już zrobić dla naszych ukochanych zwierzątek, to pozwolić im godnie i
      bez cierpień odejść. To też jest miłość.
    • szprota Re: kontynuujac przykre O/T... 25.03.09, 20:02
      :(
      Serdecznie współczuję. Nic więcej nie jestem w stanie dodać.
      • yowah76 Re: kontynuujac przykre O/T... 25.03.09, 22:21
        minelysmy sie o godzine, zlosliwa bestia do konca, uciekla mi.
        Paulino, ja bym najchetniej tez skremowala, ale obawiam sie, ze w
        Lodzi nier ma takiej uslugi, jutro sprobuje sie zorientowac. Na
        razie lezy i udaje ze zyje...
        • paulina.galli Re: kontynuujac przykre O/T... 25.03.09, 22:42
          Mysle ze taka "usługa" jest i w Łodzi bo wiesz... ta kremacja to nie pogrzeb z t trumienką z marszem pogrzebowym a potem prochy do urny i z wiatrem , tylko po prostu pewnie kremuja z ... odpadkami medycznymi z kliniki :/ i tyle:(
          okropne , ale staram sie o tym nie myslec i cały czas powtarzam sobie ze ciałko które zostało skremowane to nie był Felek tylko to jego zewnetrzna powłoka.

          ps. w sumie to troche dziwnie (brrrr) mi rozwazac kwestie pochówku - jak kot zyje ..., przepraszam :(
          ps. a może zdarzy się cud ?! I kota wyjdzie na prostą?:)
          • paulina.galli Re: kontynuujac przykre O/T... 25.03.09, 22:44
            yowah - z tego co napisałas to ja się juz pogubiłam , i nie wiem czy to ze
            napisałas "minełysmy się o godzine i uciekła mi "znaczy ze kotka juz nie zyje ?:(
            • yowah76 Re: kontynuujac przykre O/T... 25.03.09, 22:50
              No wlasnie, przestala oddychac jakos godzine zanim dotarlam do domu.
              Do spalarni odpadow medycznych to mioze i jakies dojscie mam,
              zobacze. W ogole to gdybym byla lepiej sytuowana to zalozylabym
              krematorium dla zwierzat czy nawiazala kontakt z ludzkim... bo mnie
              kwestia pochowku od dawna drazyla i jak widac bez efektow.
              • paulina.galli Re: kontynuujac przykre O/T... 25.03.09, 23:03
                Jeszcze raz - bardzo wspólczuję.:(
                • jota-40 Re: kontynuujac przykre O/T... 26.03.09, 08:52
                  Oj, jak przykro...

                  Wiecie, odbyłam ostatnio debatę z kolegą, któremu przydarzyła się bardzo
                  nieprzyjemna (łagodnie mówiąc) historia z kotem domowym. Otóż siedmioletni synek
                  tegoż kolegi zamknął kota w pralce. Nie reagował w żaden sposób na dramatyczne
                  poszukiwania zwierza, cicho, sza - no i kot się udusił, biedaczysko. Co gorsza -
                  chłopczyk niespecjalnie się tym faktem przejął, co już zupełnie mnie
                  zbulwersowało (o ile mogę jeszcze zrozumieć głupi i nieodpowiedzialny wybryk z
                  pralką, ot, dziecko). A na koniec jego ojciec zapakował kota do torby na śmieci
                  i wyrzucił do śmietnika. W zasadzie od tych kilku dni nie mogę dojść do siebie -
                  jak można tak po prostu, do śmieci??... Kot był u nich przez rok. Powiedziałam
                  koledze parę przykrych rzeczy, a chciałam powiedzieć dużo więcej i dużo mocniej ;((.
                  • paulina.galli Re: kontynuujac przykre O/T... 26.03.09, 09:06
                    jota ten "cudowny" chłopczyk ma zadatki na klasycznego psychopatę ... (w stylu
                    Teda Bundego - to charakterystyczne dla psychopatów że męczą "bez
                    emocji"zwierzęta - zwłaszcza w dziecństwe )

                    Pewnie w wieku lat 16 zarabie szanownych rodziców tasakiem i też w kawałkach
                    wyniesie na śmieci....
                  • dakota77 Re: kontynuujac przykre O/T... 26.03.09, 09:15
                    Koszmar. Powiem brutalnie, ja mialam ochote wyniesc w worku zwloki tego malego
                    potora ktorego sobie hoduja. Rany, jak dziecko moze byc takie nieczule? Kot sie
                    udusil, nic wielkiego? No ale ojciec tez sie nie wykazal empatia.
              • dakota77 Re: kontynuujac przykre O/T... 26.03.09, 08:42
                Wspolczuje:(
                • verdana Re: kontynuujac przykre O/T... 26.03.09, 09:45
                  Bardzo współczuję.
                  Jako przeciwniczka bicia dzieci, to akurat dziecię, gdybym byla jgo
                  rodzicielem najpierw potraktowałabym paskiem, a potem zaprowadziła
                  do psychologa.
                  • jota-40 Re: kontynuujac przykre O/T... 26.03.09, 10:36
                    Ano właśnie, nic dodać, nic ująć. Była tam, owszem, jakaś pogadanka ze strony
                    rodziców, ale bardzo delikatna, żeby się dziecko nie zestresowało ;((.
                    I mnie pojawiła się w myślach wizja przyszłości młodego psychopaty...
                    • wushum Re: kontynuujac przykre O/T... 26.03.09, 11:29
                      Hm. Co do chłopczyka, bałabym się i jego rodziców. Jako, że nic się
                      nie dzieje bez przyczyny. Co do chłopca, to może jeszcze sobie nie
                      zdawać sprawy co zrobił i kto wie, może do niego dotrze później.
                      Często tak jest, że dziecko naśladuje coś bezmyślnie - nie mówię tu
                      o tym, że jego rodzice robili coś takiego, ale o ogólnym
                      naśladowaniu, nie przejmowaniu się cudzą krzywdą itp.
                      Ja to bym spróbowała poszukać ze dwóch panów o szerokich karkach,
                      pakujących na siłowni co dnia i opowiedziałabym im historię małego
                      bezbronnego kotka - kto jak kto, ale wielcy twardziele mają serce
                      dla zwierząt i za coś takiego sami chętnie zaczekaliby z kijami w
                      ciemnym zaułku na tego pana i jego małżonkę.
                      Na temat pochówku, jedynie mogę powiedzieć, że my mamy konkretne
                      miejśce, gdzie pogrzebaliśmy nasze świnki morskie. Na obrzeżach
                      miasta było częściowo zarośnięte trawiaste boisko przy starej
                      szkole. Miejsce spokojne, a poza tym, w tamtym czasie grywaliśmy na
                      części nie -zarośniętej w piłkę z okolicznymi dzieciakami,
                      przyjaźniliśmy się z panią która pilnowała szkoły i mieszkała tam.
                      No i z sentymentu do miejsca, tuż przy końcu ogrodzenia, gdzie już
                      zieleń była nie do okiełznania, śpią sobie nasze świnki 3. Przyznam,
                      że nie pytaliśmy nikogo.
    • onion68 Re: kontynuujac przykre O/T... 26.03.09, 13:08
      Yowah, bardzo, bardzo mi przykro :-(
    • mamapodziomka Re: kontynuujac przykre O/T... 26.03.09, 14:56
      Bardzo mi przykro...
      • kanga_roo Re: kontynuujac przykre O/T... 28.03.09, 15:06
        te wszystkie trudne tematy doskonale czuł i opisywał w swoich
        książkach James Herriot - w końcu weterynarz. To wogóle mój ulubiony
        autor, jeśli ktoś jeszcze nie zna - polecam, także ku pokrzepieniu
        serc :-)
    • lezbobimbo Re: kontynuujac przykre O/T... 04.04.09, 13:37
      Kochana Yowah, wybacz za spóznienie moje i pozwól sobie zlozyc kondolencje z
      powodu utraty Kluchy..
      Bardzo mi przykro, sciskam i wspólczuje Tobie oraz biedactwu, co zgaslo. Na jej
      Kluchowa czesc zapalilam swieczke..

      [*]
    • yowah76 Re: kontynuujac przykre O/T... 05.04.09, 21:47
      Dziekuje wszystkim za dobre slowo. Kot w koncu zostal pochowany
      tradycyjnie, nie do konca mnie to uszczesliwia, ale przynajmniej na
      ogrodzonym terenie gdzie nie bedza po nim biegac (czyt. zalatwiac
      sie) okoliczne psy i gdzie raczej nikt go za rok czy dwa nie
      ekshumuje kopiac fundamenty. Jest smutno, ale z drugiej strony to
      bylo dla mnie wazne ze udalo mi sie ja osobiscie pochowac a nie ze
      znikla z horyzontu dusza i cialem za mojej nieobecnosci. Szkoda, ze
      nie poczekala jeden dzien dluzej czy chociaz pare godzin.
      I bedzie nastepne, pewnie juz by bylo zeby nie ta emigracja. Teraz
      to ja mam pustke w ramionach, zeby tak nawiazac do tematu forum...
      czuje sie wprost odumarta i jakbym miala paznokcie to moze bym nawet
      zalobe po kocie nosila?
      • lezbobimbo Re: kontynuujac przykre O/T... 06.04.09, 18:21
        Nadal nieustajaco wspólczuje Ci, yowah :(
        Sciski wielkie..

        > czuje sie wprost odumarta i jakbym miala paznokcie to moze bym >nawet> zalobe
        po kocie nosila?

        Paznokcie? Egipcjanie czczac koty jako pozyteczne, swiete i boskie emanacje
        samej Bast, nie robili raczej nic ze swymi paznokciami, ale kiedy im umarla taka
        ukochana kota, to cala rodzina sobie golila brwi w zalobie..
        • alitzja Re: kontynuujac przykre O/T... 06.04.09, 18:34
          lezbobimbo napisała:

          > > czuje sie wprost odumarta i jakbym miala paznokcie to moze bym
          >nawet zalobe po kocie nosila?
          >
          > Paznokcie? Egipcjanie czczac koty jako pozyteczne, swiete i boskie
          emanacje samej Bast, nie robili raczej nic ze swymi paznokciami

          Ekhm, nie wiem, czy o to chodziło, ale mnie się żałoba i paznokcie
          kojarzą jednoznacznie z takim brudem zza paznokci wyłażącym (żałobą
          właśnie - bo czarny?), ale mi tak zgrzytliwie to zabrzmiało w
          kontekście zejścia koteczka... Ale może jednak - taki rodzaj
          wisielczego humoru? Przepraszam, zgubiłam się chyba.
          • yowah76 Re: kontynuujac przykre O/T... 06.04.09, 20:48
            O brwiach tez myslalam, ale potem odrastaja krzaczaste. A wlasnie
            brud za paznokciamii nie wiem czemu okresla sie czasem zaloba po
            kocie i tak mi sie skojarzylo. Wisielczy humor a i owszem,
            towarzyszy mi nieodstepnie, nawet w tej sytuacji...
            • ateh7 Re: kontynuujac przykre O/T... 07.04.09, 17:33
              Mój pies też został pochowany niedaleko domku rodziców, na
              ogrodzonym terenie itp. A tek okres teraz to faktycznie taka jakby
              żałoba. Nie wyobrażam sobie żebym miała teraz kupić np nowego psa.
              Trzeba odczekać :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka