verdana
22.07.09, 22:28
Bylam wczoraj w ZOO. Basen krokodyli był oprózniony, na dnie leżał
samotny krokodyl, a obok niego facet w wysokich butach mył szlauchem
basen. Już mnie to nieco zdziwiło, bo pomysł, aby wejśc bez obstawy
i bez broni do krokodyla wydał mi się ryzykowny.
Następnie facet złapał krokodyla za ogon i przesunął, aby umyć
kolejny kawałek dna basenu. Umył tez krokodyla, ktory sprawiał
wrażenie zadowolonego. To już było DZIWNE.
I tu nastepuje punkt kulminacujny. Dobrze, ze mialam swiadka, bo
bezpośrednio z ZOO udalabym się do najblizszego psychiatry z
podejrzeniem omamów.
Facet poklepal krokodyla po lapie i wskazując ręką
powiedział "przejdź tam". Krokodyl z miną potulną wstał i poszedł.
Nastepnie facet powiedział "siad" i krokodyl sie połozył, za co
został podrapany po grzbiecie. Dziw, ze nie zamruczał.
O ile wiem KROKODYLI sie nie tresuje, krokodyle sa głupie jak but i
agresywne. To co ja widzialam? Przebranego mopsa?
Potem już tygrys w jednej klatce z psem mnie nie zdziwił...