Dodaj do ulubionych

Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT

22.07.09, 22:28
Bylam wczoraj w ZOO. Basen krokodyli był oprózniony, na dnie leżał
samotny krokodyl, a obok niego facet w wysokich butach mył szlauchem
basen. Już mnie to nieco zdziwiło, bo pomysł, aby wejśc bez obstawy
i bez broni do krokodyla wydał mi się ryzykowny.
Następnie facet złapał krokodyla za ogon i przesunął, aby umyć
kolejny kawałek dna basenu. Umył tez krokodyla, ktory sprawiał
wrażenie zadowolonego. To już było DZIWNE.
I tu nastepuje punkt kulminacujny. Dobrze, ze mialam swiadka, bo
bezpośrednio z ZOO udalabym się do najblizszego psychiatry z
podejrzeniem omamów.
Facet poklepal krokodyla po lapie i wskazując ręką
powiedział "przejdź tam". Krokodyl z miną potulną wstał i poszedł.
Nastepnie facet powiedział "siad" i krokodyl sie połozył, za co
został podrapany po grzbiecie. Dziw, ze nie zamruczał.
O ile wiem KROKODYLI sie nie tresuje, krokodyle sa głupie jak but i
agresywne. To co ja widzialam? Przebranego mopsa?
Potem już tygrys w jednej klatce z psem mnie nie zdziwił...
Obserwuj wątek
    • aganoreg Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 22.07.09, 22:30
      Verdano, gdzie to ZOO? Pojde obejrzec to cudo :D
      • verdana Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 22.07.09, 22:33
        W Warszawie.
        Ale krokodyla już pewnie nie zobaczysz, bo basen umyli jak sąże i
        wpuscili do wody resztę stada. Za to suka wilczura z tygrysem w
        jednej klatce- do zobaczenia stale.
        • kaliope3 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 22.07.09, 23:00
          Świetna opowieść :D
        • bat_oczir Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 25.07.09, 23:00
          > Ale krokodyla już pewnie nie zobaczysz, bo basen umyli jak sąże i
          > wpuscili do wody resztę stada. Za to suka wilczura z tygrysem w
          > jednej klatce- do zobaczenia stale.

          Kuroń w swojej autobiografii opisuje scenę, w której w klatce z lwami śpi sobie
          mały piesek, lwy sobie biegają i jeden z nich się o niego potyka. Piesek się
          budzi, zrywa i gniewnie szczeka, a lwy w popłochu wieją po kątach. Okazuje się,
          że piesek to suczka, która się opiekowała małymi lewkami, kiedy ich mama bodajże
          zdechła wkrótce po ich urodzeniu.
          • croyance Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 01.08.09, 16:11
            www.youtube.com/watch?v=zLFby-GIAKk
            tu masz przyklad :-D
    • yowah76 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 00:09
      O ile wiem, to krokodyle sa jak na gada dosc inteligentne. O ile byl
      najedzony i przyzwyczajony do takiego traktowania to nie musial byc
      agresywny. A co do "tresury", to pewnie po prostu zawsze przechodzi
      w to samo miejsce i tam sie uklada jak go klepna;) a facet sie
      zgrywal pod publiczke. Chociaz spotkalam sie ze stwiedzniem, ze
      krokodyle maja dobry sluch co w polaczeniu z ta inteligencja
      powoduje, ze niektore sztuki z co bardziej przyjaznych (czy mniej
      agresywnych) gatunkow sa w stanie cos tam w tym gadzim mozgu
      skojarzyc.
      • verdana Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 09:09
        Niemozliwe. To zazwyczaj jest basen pelen krokodyli (i wody). Tak
        więć na codzień krokodyl nie ma mozliwosci przechadzać się po dnie -
        zatem nie moze mieć żadnego ulubionego miejsca.
        • croyance Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 01.08.09, 16:13
          Verdano, krokodyle jako gatunek to jedno, ale sa i - jak u ludzi -
          roznice osobnicze. Moze akurat ten konkretny gad inteligentniejszy
          byl niz jego kumple? :-D

          (mowie z doswiadczenia jako posiadaczka, co prawda zdalna, trzech
          kotow - dwoch nieco glupawych, i trzeciego jak z innej bajki,
          komunikatywnego i reagujacego na mowe)
    • slotna Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 01:51
      Ale fajna historyjka :)
      W lodzkim zoo byla kiedys kajmanka Lalunia, przeslodka, legwan Lucek takoz. Moja pracowala w tamtejszym wiwarium, wiec sie zaprzyjaznialam ze stworami, o kumatosci krokodyli nic nie wiem niestety, ale moge sie dopytac. Za to pochwale sie, ze klepalam tygrysa po pysku, a z psem hodowanym z lewkiem mam nawet zdjecia :) Dzisiaj z kolei bawilam sie z wielka, piekna ara o imieniu Oscar. Jest bardzo madry i mily, mowi "hello", "high five" i podnosi lape, zeby mu przybic piatke ;) na "dead bird" kladzie sie na plecach i zamiera. I czesto drze sie na caly regulator imieniem mojej mamy, zwlaszcza wieczorem, jak wie, ze ukochana pani juz wychodzi. No uwielbiam go po prostu i cholernie zaluje, ze nie mam na zbyciu 3000 euro.
      • lutecja4 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 08:08
        jak bym miała na zbyciu trochę pieniędzy kupiłabym sobie gwarka-widziałam
        takiego fajnego w knajpie we Włoszech, który się przedstawiał i odpowiadał na
        niektóre pytania oraz mówił nam I love you
        a krokodylowa opowieść świetna-rzeczywiście odprężająca
        i jak tu rezygnować z OT?
        • the_dzidka Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 09:39
          > i jak tu rezygnować z OT?

          Ja wam zrezygnuję, no!
        • ewaty Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 10:31
          Ojć, dawno nic nie pisałam, ale regularnie podczytuję, jednak krokodyl mnie
          zaktywizował:))A dokładnie gwarek, którym zachwycałam się w Grecji. Otóż na
          wystawie ptactwa rasowego pewien hodowca poinformował mnie, że gwarki to tzw.
          miękkojady ( w odróżnieniu od ziarnojadów).W praktyce oznacza to umiejętność,
          excusez le mot, strzałów kupą na trzy metry. Również miękką. Pan zdecydowanie
          odradzał gwarka w warunkach domowych:).Pozdrawiam!
          • jottka Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 10:50
            to był z pewnością krokodyl giena z niezapomnianej bajki z kiwaczkiem:) zgodliwy
            i prospołeczny jak nic.

            no musiał na moje niezoologiczne oko być - po pierwsze - nażarty, a po drugie
            jednakowoż nie za duży, skoro można go było jedną ręką za ogon suwać:) żeby było
            zimno, to bym myślała, że odrętwiały, no ale mamy trzaskające upały.. zoolog
            jest proszony o natychmiastowe wypowiedzenie sie!:)
          • jota-40 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 10:53
            Piękny, wakacyjny wątek - w sam raz na upały ;)). Verdano, to chyba jednak był krótki, intensywny sen nocy letniej ;)).
            Byłam w naszym ZOO rok temu z dziećmi i okazało się to nadzwyczaj miłą przygodą. Najbardziej ubawił mnie napis przy klatce z małpami - "Uwaga na naszych podopiecznych! Rzucają odchodami!"...
          • yowah76 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 23:28
            no wlasnie, o kupie sie dopisalam ;)
        • yowah76 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 23:27
          lutecja, a slyszalas gwarka kiedy NIE mowi? tylko wydaje sobie
          wlasciwe dzwieki?
          Dodatkowo podobno bardzo brudza, karmi sie je dosc miekkim pokarmem
          i robia duze rzadkawe kupy... i krotko zyja;) Wolalabym ktoras z
          duzych papug, jesli juz.
          • dakota77 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 24.07.09, 00:02
            Hmm, ta wiadomosc o kupie malo zachecajaca;-P
            • lutecja4 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 24.07.09, 08:42
              dzięki Waszym opowieściom o kupach pozbyłam się chęci wydania nadmiaru
              pieniędzy(którego nie mam :)), na gwarka
              dotychczas słyszałam tylko,że są bardzo inteligentne, np. jeden zauważył,że jego
              właściciel zawsze wstaje słysząc dźwięk telefonu i podchodzi do stolika, więc
              nauczył się tego dźwięku-facet mówi,że ma problem, bo naprawdę nie wie,czy to
              ptak, czy ktoś dzwoni(tę opowieść słyszałam daaaaawno temu-w erze
              przedkomórkowej-telefony stacjonarne miały wtedy tylko jeden dzwonek)
        • dakota77 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 24.07.09, 00:00
          Tez chetnie kupilabym gwarka, ale cena nie zacheca:)
    • onion68 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 12:28
      Dzięki za opowieść, Verdano :-)

      A ja przedwczoraj przeczytałam reportaż o ogrodach zoologicznych w poprzedniej
      "Polityce" i powiem Wam, że po lekturze jeszcze bardziej nie rozumiem, jak my
      możemy więzić inne małpy w klatkach i wystawiać je na widok publiczny :-(
    • lacitadelle Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 12:35
      Oglądałam dawno temu reportaż, chyba w teleekspresie, o rodzinie, która
      nielegalnie z jakiejś wycieczki przywiozła młodziutkiego krokodyla. Wychował się
      z dziećmi, dorósł do ponad dwóch metrów i zachowywał się jak pies! M. in. spał z
      państwem w łóżku, pani powiedziała, że owszem, czasem jak jest zły to ugryzie
      troszkę, ale niegroźnie.

      A z innej beczki: raz byłam w warszawskim zoo i rozpłakałam się na widok pewnej
      pantery w klatce o pow. 10 m2 chyba - to nie dla mnie.
      • slotna Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 12:40
        Krokodylowi wystarczy gumke recepturke na pysk zalozyc, zeby szczek nie mogl rozewrzec, wiec w razie gosci mozna go nader latwo na troche unieszkodliwic :)
      • yowah76 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 23:30
        Maly kajman okularowy kosztuje ponizej 600 zl;) legalny w pelni, a
        ostatnio ktos z powodu wyjazdu sprzedawal za 450. Ma ktoras wolna
        wanne to zapraszam ;)))
    • slotna Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 12:46
      Jedna z moich ulubionych historyjek (acz smutna), o lwicy, ktora zaadoptowala elanda:
      news.bbc.co.uk/2/hi/africa/1746828.stm
      Widzial ktos ten film?
      • doratos Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 13:09
        Co i rusz dowiadujemy się o inteligencji zwierząt,skoro świnki są
        bardzo rozumne to czemu nie krokodyl.
        Mój synek bardzo marzy o papudze arze,albo chociaż o gwarku,może
        kiedyś się to spełni,jak wygram w totka bo ary są drogie!
        • slotna Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 13:36
          Drogie i baaaardzo dlugo zyja (w niewoli do 75 lat). Dla synka proponuje wrobliczke, o:
          images.google.com/images?client=opera&rls=pl&q=parrotlet&sourceid=opera&oe=utf-8&um=1&ie=UTF-8&sa=N&hl=pl&tab=wi
          :)
          • mamapodziomka Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 14:46
            Moja tesciowa ma are, ktora przeznacza w spadku dla nas. Brrrr... Nie znosze
            potwora, jest wielki, agresywny - kiedy mu cos nie pasuje (karetka pogotowia w
            poblizu, jablko mu nie tak pachnie, kolor swetra) a na dodatek potwornie sie
            wydziera. Podobno jego towarzyszka byla o wiele sympatyczniejsza, ale Sammy mi
            wyjatkowo nie lezy.

            Podobno ary fatalnie znosza samotnosc, wiec Sammy ma do towarzystwa swie szere
            papgugi. Te juz sa fajniejsze, gadatliwe (Sammy wola tylko "mama"), i genialnie
            nasladuja telefon. Chyba juz z tysiac razy bieglam u tesciow odbierac ;) Teraz
            sie juz wycfanilam, papugi "dzwonia" tylko dwa razy, przy trzecim dzwonku trzeba
            pedzic. Acha i "swoj" telefon papugi odbieraja - mowia "hallo, hallo" i robia
            klick-klick jak odkladana sluchawka ;) albo sie dra przez caly dom "Heidrun!
            Telefon!"
            • verdana Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 14:48
              Radzę mopsa - jeszcze nigdy nie udawał telefonu.
            • yasemin Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 26.07.09, 22:54
              super wątek :))
              mamapodziomka, ja też miałam do czynienia z Graupapageien, (po
              polsku żako), kiedy w czasach oazowych i studenckich jeździłam do
              Niemiec, gdzie w pewnym klasztorze siostry hodowały dwie takie
              sztuki- samczyki, z których jeden był gadający i umiał
              powiedzieć "Du bist schön" , "Danke", "Gute Nacht", a nawet po
              polsku "Dobrze" (co brzmiało jak "dopsie"). Pewnego razu miałam
              natchnienie plastyczne i postanowiłam sportretować jednego i
              drugiego. Gdy malowałam tego inteligentniejszego, ten przypatrywał
              się uważnie swojemu powstającemu wizerunkowi, patrzył, patrzył,
              przekrzywiał główkę, mrugał oczkiem... i nagle wykrzyknął z
              uznaniem "Das ist schön!"
              • lezbobimbo Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 26.07.09, 23:50
                Yasemin! Uelcom back! Dobrze Cie tu znow uwidziec.
                I jaka wunderbar opowiesc o zako!
                • yasemin Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 27.07.09, 11:51
                  dziękuję za miłe powitanie :) faktycznie dawno mnie tu nie było, bo
                  miałam masę roboty na uczelni, w pracy, a najwięcej w życiu
                  prywatnym... teraz też niestety mam naukę na wrzesień, ale
                  postanowiłam tutaj od czasu do czasu zaglądać :) choć na razie
                  głównie podczytuję, co się dzieje na naszym... jak to było?
                  kapuśniaczkowo- jelitkowym forum!! :)
              • yowah76 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 27.07.09, 00:10
                No to macie papuziego geniusza ;)

                www.alexfoundation.org/

                en.wikipedia.org/wiki/Alex_(parrot)
                ----------------*----------------
                A wiatr w kominie śpi, bo ciemno.
                A ja? Co ja? Co będzie ze mną?
          • yowah76 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 23:32
            Wrobliczka jest z nierozlaczek, wiec trzeba parke, zreszta wiekszosc
            ptaszkow nalezy trzymac w parach. Na poczatek moze cos popularnego;)
            • skrzydlate.bobry Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 23:40
              yowah76 napisała:

              > Wrobliczka jest z nierozlaczek, wiec trzeba parke, zreszta wiekszosc
              > ptaszkow nalezy trzymac w parach. Na poczatek moze cos popularnego;)

              Tylko trzymając ptaszki w parach należy też liczyć się z tym, że mogą mieć
              młode. I zanim się zdecyduje na kupienie ptaszków trzeba usiąść i bardzo
              poważnie zastanowić się
              , jaki się będzie miało stosunek do tej kwestii. To z
              własnego doświadczenia.
              Po latach z papugami i różnych mniej i bardziej udanych pomysłach na nadmiar
              ptactwa obecnie na przykład nimfy mamy dwie, ale samiczki. Są o siebie nawzajem
              zazdrosne (tzn. o czas i uwagę, które się poświęca tej drugiej), ale do
              poważniejszych wypadków nie dochodzi, natomiast nie ma dylematu, czy osoba,
              która bierze od ciebie znane ci od jajka i przesłodkie młode ptaszę, na pewno
              jest odpowiedzialna. O ile w ogóle nie trafisz na kogoś, kto np. szuka pokarmu
              dla swoich węży, bo akurat ma takich pupilków.
              • yowah76 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 23:54
                Ja mam dwa samce nierozlaczki czerwonoczelnej, jeden pewnie dlugo
                nie pozyje, bo ma jakies 18-19 lat, jest slepy na jedno oko i ciut
                krzywy (moje dziecie wlasne, z jajka wychowane, mietolone jeszcze
                jako lysy pisklak i w ogole) - kolega ma jakies 7=8 lat, pelnia sil -
                moze ktos go chce? trza by mu kumpla dokupic...tzn, rzecz do
                dokonania po zejsciu Fredzia, oczywiscie.
                www.vogelshop.nl/afbeeldingen/Vogels/perzikkopdwergpapegaai2.j
                pg taki to jest ptaszek i naprawde, jak ktos bylby zainteresowany
                to bedzie za jakis nieokresliny czas do wziecia.
                Dwa samce to o tyle dobry zestaw, ze nie ma ryzyka zatrzymania jaj,
                a moga sie trafic u samic nawet bez samca.
                Jakas opcja sa dwa ptaki roznych gatunkow plci dowolnej, nawet w
                osobnych klatkach, ale tak zeby sie widzialy i slyszaly.
                • yowah76 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 23:55
                  www.vogelshop.nl/afbeeldingen/Vogels/perzikkopdwergpapegaai2.jpg
                • slotna Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 24.07.09, 02:14
                  Ja mam ostatnio faze na nierozlaczki, bo w okolicy sa do wziecia takie przepiekne, zielono-szare, ale ta zielen jest taka przydymiona jakby, nie moge teraz wyguglac nic podobnego. A przylepy z nich okrutne :)
            • slotna Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 24.07.09, 02:08
              > Wrobliczka jest z nierozlaczek, wiec trzeba parke, zreszta wiekszosc
              > ptaszkow nalezy trzymac w parach. Na poczatek moze cos popularnego;)

              W sensie przenosnym "z nierozlaczek", rozumiem? Wcale nie trzeba ich trzymac w parach, pod warunkiem ze sa recznie odkarmione oczywiscie. Dzikusow chyba nikt nie kupuje? Nierozlaczek zreszta tez nie trzeba (oswojonych, powtarzam), ale nalezy im codziennie poswiecac troche czasu, wiadomo. To sa male ptaszki, wiec nie przeszkadzaja latajac po domu, wystarczy je codziennie wypuszczac i jak beda chcialy to same przyleca i beda domagac sie pieszczot. Wrobliczka nie jest specjalnie glosna i raczej mile dzwieki wydaje (moja niestety podlapala jazgot od papugi koziej...), m.in. dlatego ja zaproponowalam - niestety halas generuje chec mordu, zwlaszcza w rodzinach z dziecmi, dzieci dra sie na papuge, rodzice na dzieci i tak dalej.

              A jak ktos jest wielbicielem mocnych wrazen, to polecam caique - moj zachowuje sie juz przyzwocie, ale pierwsze 2-3 tygodnie to byl hardkor - cale rece mialam w szramach, musialam uwazac na oczy albo w ogole wychodzic z pokoju, kiedy potwor byl na wolnosci. Teraz jest przesympatyczny, bawi sie jak kot kocimi pileczkami, drze gazety, skacze zamiast latac, gwizdze i szczeka. Przezabawne zwierze. O, tak wyglada:
              www.astepupbird.com/images/Caique-Bobby-2302-lg.jpg
              content.breederoo.com/users/Jade/images/content/Copy_of_mature_cock_caique_at_perky_p.jpg
              • yowah76 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 24.07.09, 22:21
                To jakas konura jest? Mialam kedys faze na nanday, ale wydawane
                dzwieki mnie odstraszyly.
                sama piszesz, ze masz inne ptaki, wiec pewnie wrobliczka nie czuje
                sie samotna. Ale jako jedyny ptak w domu to juz nie bardzo. Jak
                zreszta zadna papuga...
                Gdybym miala ku temu mozliwosci (kasa i dzwiekoszczelne
                pomieszczenie ;D )to pewnie sprawilabym sobie kakadu rozowa albo
                kakadu inka, ale to juz jakby w sferze poboznych zyczen i to nawer
                nie takich bardzo usilnych, bo pare innych zwierzatek jest wyzej na
                liscie ;) I od dziecka chodza za mna golabki diamentowe,
                przynajmniej w miare ciche sa ;)
                • slotna Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 25.07.09, 10:42
                  > To jakas konura jest? Mialam kedys faze na nanday, ale wydawane
                  > dzwieki mnie odstraszyly.

                  Sprawdzilam juz jak to sie po polsku nazywa: barwinka czarnoglowa. Konury tez sa fajne :) Ale caique sa wlasnie takie... specyficzne. Malo ptasie, bardzo psio-kocie.

                  > sama piszesz, ze masz inne ptaki, wiec pewnie wrobliczka nie czuje
                  > sie samotna. Ale jako jedyny ptak w domu to juz nie bardzo. Jak
                  > zreszta zadna papuga...

                  No ja teraz mam (moja wrobliczka mieszka zreszta w jednej klatce z falista), ale to naprawde nie jest konieczne przy wrobliczkach i nierozlaczkach wychowanych przez czlowieka. Wiadomo, ze nie moga byc caly czas same, ale ktos kto spedza cale dnie poza domem nie powinien miec zwierzat wcale. Chyba ze rybki :)
                  • yowah76 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 25.07.09, 12:39
                    No, jest troche zwierzat dla duzo wychodzacych oprocz rybek, nie
                    przesadzajmy, plazy, gady, z futrzanych chomik, opos... no i na
                    szczescie wiekszosc kotow dobrze znosi samotne godziny.
                    • slotna Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 25.07.09, 19:57
                      > No, jest troche zwierzat dla duzo wychodzacych oprocz rybek, nie
                      > przesadzajmy, plazy, gady, z futrzanych chomik, opos... no i na
                      > szczescie wiekszosc kotow dobrze znosi samotne godziny.

                      Z rybkami to taki skrot myslowy, wszelkie akwariowe stwory sie lapia. Moje weze na przyklad nigdy nie byly szczegolnie towarzyskie. Szczury, myszki i inne takie tez daja rade, ale po co kupowac futrzaka, jesli nie do mietoszenia? ;)
                      • yowah76 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 25.07.09, 22:55
                        Ja tez lubie mietolic, ale mam np. zolwie, ktore trudno;) Chomik
                        syryjski, to w ogole nieporozumienie, zdeklarowany samotnik, wrecz
                        wrogo nastawiony do innych, a tu mu sie narzuca ludzkie lapy i to
                        zazwyczaj dziecinne. Male gryzonie i srednie typu swinka/krolik tez,
                        ale juz w wiekszej ilosci. No wiesz, ktos moze zapragnac mietolenia
                        jak juz wroci z pracy po 12 godzinach ;)
                        • verdana Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 25.07.09, 23:09
                          Dwa lub trzy mopsy:)
                          • biljana Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 31.07.09, 11:05
                            verdana napisała:

                            > Dwa lub trzy mopsy:)

                            albo dwa lub trzy koty:)

                            albo połączenia mopsio - kocie:)
                        • slotna Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 25.07.09, 23:40
                          Ale wlasnie o to chodzi, zeby pragnac tego mietolenia po powrocie z fabryki. Ja lubie, dlatego tak sie ciesze z tej papugi, on uwielbia sie bawic, smyrac, drapac :)
                    • lezbobimbo Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 25.07.09, 20:57
                      Serio, opos sobie siedzi sam w akwariumie i nie pozada towarzystwa? *zachwyt*

                      Z kolei koty niby takie niezalezne, ale bywaja towarzyskie, calymi rasami (n.p.
                      syjamy) i trza sie przedtem dobrze naglowkowac, ktore nabyc. Najlepiej miec 2,
                      to sie nawzajem soba zajmna zawsze :)
    • mmaupa Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 15:22
      Nie wiem jak sprawa się ma z krokodylami, ale można spokojnie wytresować warany
      z Komodo (wiem, bo pracowałam w zoo, gdzie takie praktyki stosowano). Chodziło
      głównie o bezpieczeństwo - łatwiej pracuje się ze zwierzakiem, który reaguje na
      "przejdź tam" niż z takim, którego trzeba obezwładniąć za pomocą sześciu chłopa
      przy każdym czyszczeniu wiwarium.
      • yowah76 Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 23.07.09, 23:37
        W Londynie? bo w tej chwili np. Poznan tez ma. Warany to w ogole
        najbystrzejsze jaszczurki. Chociaz ja u moich zolwi tez widze
        przeblyski intelektu ;)
        • mmaupa Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 26.07.09, 18:34
          W Houston to było akurat.
    • sir.vimes Piękne!!! 23.07.09, 16:22
      Żałuję, ze nie widziałam:)

      Z dziwnych historyjek o zachowaniach zwierzęt UWIELBIAM tą:
      www.petoftheday.com/talk/showthread.php?t=94458
      • verdana Re: Piękne!!! 23.07.09, 16:29
        Fajne!
        U mnie w domu sprawnie przebiegła mniej spektakularna adopcja
        miedzygatunkowa. Malutki kotek, przyniesiony do domu uznał za swoją
        zaginiona mamusię nasza mopsicę. Mopsica potulnie pozwolila kotkowi
        ssać, co jeszcze było zrozumiałe, nawet to, ze blyskawicznie
        pojawilo sie mleko.
        Tyle, ze kot uznał, że mopsie mleko jest doskonałą przkąska i
        częstował się przez trzy lata (pod koniec byl większy od suki),
        niestety wowczas mopsica przeniosla się do psiego raju.
        Reakcja kota na śmierć psa byla dramatyczna - nie zdawałam sobie
        sprawy,że zwierzę tak od razu zorientuje się, ze pies nie zyje. Kot
        popatrzał, odskoczył w przerazeniu, zjezył sierść i zaczął
        rozdzierajaco plakać.
        Dobrze, ze by w domu szczeniak - kot przelał na niego swoje uczucia.
        • jamniczysko Re: Piękne!!! 23.07.09, 17:43
          No, i następna piękna historia...

          (a ten krokodyl to przecież jamnik po operacji plastycznej był...)
          • kanga_roo znacie historię Christiana? 23.07.09, 21:00
            www.youtube.com/watch?v=btuxO-C2IzE&feature=related
            uwielbiam takie historie, opowiadam je potem mojemu synkowi.
            • noida Re: znacie historię Christiana? 24.07.09, 12:27
              Zawsze się zastanawiałam, czy ta historia jest prawdziwa. Normalnie aż mnie
              ciarki przechodzą, jak pomyślę, że naprawdę jest to możliwe :)
              • mmoni Re: znacie historię Christiana? 25.07.09, 12:54
                Christian the Lion w Wiki
                Link do filmu, z którego ujęcia krążą
                na YouTube
        • lacitadelle Re: Piękne!!! 24.07.09, 12:40
          Miałam dwie szczurzyce, strasznie ze sobą walczyły, jedna niestety od początku
          słabego zdrowia i dość szybko umarła. Druga była super zdrowa i wesoła, zaraz po
          śmierci tej pierwszej straciła cały temperament, tylko chciała się przytulać, co
          się wcześniej nie zdarzało i w ciągu 2 tygodni umarła bez przyczyny, tzn. ze
          smutku chyba.
      • kaliope3 Re: Piękne!!! 23.07.09, 20:13
        Niesamowite...świetne te zdjęcia
    • lezbobimbo Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 24.07.09, 09:16
      verdana napisała:
      > O ile wiem KROKODYLI sie nie tresuje, krokodyle sa głupie jak but i
      > agresywne. To co ja widzialam? Przebranego mopsa?

      Po pierwsze, dzieki za soczysta i przepiekna opowiesc o odprezonym kroku :)

      Po drugie, a skad to przekonanie, ze krokodylce sa glupie i agresywne jedynie?
      Mamy ten sam gadzi mozdzek co i one (tam mamy nasze podstawowe uczucia, bol,
      strach, przyjemnosc, pociag seksualny, agresora itd) wiec inteligencje
      emocjonalna maja taka sama. Moze to przez to, ze zra ludzi, ale co maja zrobic,
      to ich przezycie w tych rzekach? :)
      A matki krokodyle i ojcowie krokodyli slyna nawet z troskliwosci i wychowywania
      malych po wylegu - te same potezne i szybkie szczeny, co potrafia schrupac
      bawolu, delikatnie przenosza malenstwa miedzy zebami, nawet je nie drasnac. A
      jak jednej krokodylej matce sie niechcacy umrze, to inna matka przygarnia jej
      male i dba o nie razem ze swoimi.

      Wiec po mojemu to calkiem spokojnie moznaby od malenkosci oswojonego z ludzmi
      krokodylca nieco potrenowac oraz sprawiac mu przyjemnosc polewaniem woda. Skoro
      nawet koty, te niezalezne kocie wredoty, da sie trenowac za pomoca klikania... :)
      • algod kot i pies - opowieść nieprzyzwoita 24.07.09, 13:48
        Ubawiwszy się cudownie w tym wątku, mam ochotę i ja opowiedzieć historyjkę o
        zwierzątkach. Anegdotka z gatunku nieprzyzwoitych, ale się, mam nadzieję - nie
        obrazicie.
        Posiadam mianowicie kota i psa, których łączy specyficzna miłosna relacja. To
        znaczy pies maltretuje kota, nie gwałcąc go wprawdzie naprawdę, ale biorąc go
        pod siebie, miętosząc intensywnie i wykonując przy tym ruchy o charakterze
        niedwuznacznie erotycznym. Kot wyje przy tym wniebogłosy (dla dopełnienia obrazu
        tej perwersji można dodać, że obaj partnerzy to panowie, w tym jeden kastrat).

        Jak pierwszy raz zobaczyłam, co się dzieje, zdenerwowałam się niebotycznie,
        oderwałam psa od kota, nakrzyczałam na psa i w ogóle zrobiłam dziką awanturę.
        Oba zwierzątka wysłuchały tej przemowy na temat używania w moim domu przemocy,
        zwłaszcza o podłożu seksualnym, siedząc obok siebie i patrząc mi głęboko w oczy.
        Potem spojrzały na siebie, na mnie, znów na siebie, odwróciły się z godnością,
        machnęły ogonami i rządkiem udały się do drugiego pokoju.
        Gdzie z miejsca podjęły przerwane przeze mnie czynności.
        Przez grzeczność nie powiedziały mi, co myślą o wtrącaniu się osób postronnych w
        cudze życie erotyczne...
        • algod Re: wyjaśnienie 24.07.09, 13:59
          algod napisała:
          > Gdzie z miejsca podjęły przerwane przeze mnie czynności.

          ICH czynności, oczywiście:) Dopiero zauważyłam niejaką dwuznaczność:)
          • jottka Re: wyjaśnienie 24.07.09, 14:21
            mnie to nie dziwi, ja miałam psa kochającego inaczej, do tego pozostającego w
            stałym związku z pewnym pudlem:) z którego to powodu spotykały mnie oskarżenia
            nie tylko o niemoralne prowadzenie sie mego zwierzaka, ale również o to, że go z
            pewnością zdemoralizowałam, no bo skąd by inaczej mu do futrzanego łebka przyszło?
            • ready4freddy Re: wyjaśnienie 25.07.09, 21:45
              jottko, to jeszcze nic... nasza suczka pasjami uwielbiala ujezdzac (nie potrafie
              znalezc lepszego slowa ;) psa... pluszowego! tegoz samego, ktory na wiele lat
              przed jej urodzeniem udawal w moich dzieciecych zabawach Pankracego (do ktorego
              byl dosc podobny). biedny Pankracy, dostalem go ponoc na pierwsze urodziny,
              sluzyl jako Pankracy, worek treningowy po filmach karate, ucho mial
              przyszywane.. i na co mu przyszlo, zeby go psia baba (zywa, nie pluszowa!)
              wykorzystywala bez dania racji :)))
              • yowah76 Re: wyjaśnienie 25.07.09, 23:06
                R4F, to dosc czesto wystepujacy problem i jest zazwyczaj do
                wytepienia; jesli robila to suka - to tez sie zdarza, chociaz
                rzadziej (tj. wiekszosc szczeniat obu plci przechodzi przez taka
                faze ale z niej wyrasta) - mogla miec nadmiar meskich hormonow np.
                Czesto sie to zdarza zwierzetow w jakis sposob zestresowanym, nawet
                jesli w inny sposob tego nie widac, zwierzetom, ktore nadmiernie sie
                domagaja uwagi wlascicieli i w wielu innych przypadkach, np w
                momentach ogolnej ekscytacji w domu (dzialanie przeniesione), napiec
                w rodzinie itp.
                Piszac o samotnych oposach mialam na mysli taki maly gatunek uzywany
                w laboratoriach, wiem, ze mieli je np. gdzie w Warszawie. Konkretnie
                Monodelphis domestica. Trzyma je sie samotnie z koniecznosci, bo sa
                skrajnie nietowarzyskie i np. kiedy laczy sie pare trzeb przy nich
                siedziec przez 3 dni, zeby w razie czego interweniowac - piora sie
                do smierci. I chyba tylko to troche je ogranicza jako zwierzatka
                domowe, chociaz kontakt z wlascicielem jakos znosza. Poza tym,
                calkiem fajny material na zwierzaka - futrzaczek wielkosci szczura,
                wszystkozerny, nie wymaga jakis oblednie skomplikowanych
                pomieszczen... tylko mnozenie napotyka na problemy.

                animaldiversity.ummz.umich.edu/site/resources/phil_myers/classic/monodelphis.jpg/medium.jpg
                • verdana Re: wyjaśnienie 25.07.09, 23:13
                  A jak zapatrujecie sie w berka z przegryzaniem tętnicy szyjnej?
                  Poki pies był bardzo mlody a kot mlodszy rytualna zabawą byo
                  gonienie przez korytarz (ze 3 -4 m)kota przez psa. Po dobięgnieciu
                  do końca pies rzucał się na kota i rytualnie przegryzał mu tętnicę.
                  Po czym kot wstawał, gonil psa i na drugim końcu korytarza
                  przewracał psa i takoz przegryzał tętniczkę. Przy czym oba były tak
                  uwazne, ze nigdy nie było nawet zadraśnięcia. Kolejnośc tez byla
                  sumiennie zachowywana, nikt dwa razy pod rząd nie gonil i nie
                  przegryzał.
                  • yowah76 Re: wyjaśnienie 25.07.09, 23:17
                    Ja sie tak z moim kotem ganialam, ale bez zagryzania ;) kurcze,
                    mopsowi to trudno tetnice przegryzac, w obu znaczeniach;D
                • yowah76 Re: wyjaśnienie 25.07.09, 23:15
                  Oczywiscie o oposie bylo do lezbobimbo.
                  Na moim zwierzakowym forum b. czesto pada pytanie "a czy ja moge
                  miec jednego krolika/swinke/szczura/szynszyle/burunduka itp? I
                  wlasnie w tej sytuacji opos jest idealny. Jego sie nie da trzymac
                  inaczej niz samego. W dzien spi, wiec nieobecnosc wlasciciela ma w
                  nosie.

                  www.wissenschaft-online.de/sixcms/media.php/912/thumbnails/247377.jpg.330338.jpg
                  www.ncbi.nlm.nih.gov/projects/genome/guide/img/monodelphis.jpg
                  ciezko byc matka oposow...
                  wildlifemysteries.files.wordpress.com/2009/07/opossum-clan.jpg
                  (to juz inny gatunek oczywiscie)
                  Myslalam, ze znajde zdjecie jak samica nosi material na gniazdo, ale
                  sie nie udalo, zalujcie ;)
                  • doratos Re: wyjaśnienie 27.07.09, 23:17
                    Ja z futrzaków miałam tylko chomiki,nabyte pod naciskiem moich
                    słodkich chłopysiów.
                    Zawsze kończyło się to tragicznie,a mianowicie zejściem śmiertelnym!
                    Pierwsze dwa chomiki po jakimś czasie zaczęły się gryźć i trzeba
                    było je rozdzielić.Pierwszy zapadł w sen(a wyglądał jak nieżywy)
                    i był uroczysty pogrzeb,do dziś nie wiem czy tylko spał czy już był
                    zszedł!Brrr...
                    Drugi notorycznie uciekał i przegryzał kable.Pewnego razu mąż złapał
                    go po odsunięciu wszystkich mebli,gdy okazało się że przegryzł kabel
                    telefoniczny,mąż dał mu lekkiego prztyczka ze słowami:
                    -Kiedyś przegryziesz kabel pod prądem i będzie po tobie!
                    W tym momencie chomik zaczął szaleńczo kręcić się w kółko,jak pies
                    za ogonem i...padł nieżywy do góry nogami!
                    Pierwszy raz widziałam jak moje ślubne chłopisko płacze.Przepraszał
                    go mówiąc-chomiczku ja nie chciałem cię skrzywdzić wybacz mi!
                    Dziś mnie to już śmieszy ale wtedy nie no i trzeba było powiedzieć
                    dzieciom że chomik uciekł!
                    Trzeci chomiczek to była samiczka,na trzeci dzień po zakupie powiła
                    7 chomiczątek.
                    Pouczeni przez sprzedawcę nie czyściliśmy klatki przez trzy tygodnie
                    i niczego nie dotykaliśmy.
                    Smród był niesamowity więc w końcu wyczyściłam przenosząc maleństwa
                    za pomocą kartonika,niestety wyrodna matka zagryzła wszystkie!
                    Dzieci płakały,obraziły się na samicę,sama ją karmiłam,ale i ona
                    zdechła po tygodniu,stwierdziłam że chyba z żalu.
                    Po tych traumatycznych przeżyciach stwierdziłam,że nawet na kolanach
                    nie wyproszą następnego futrzaka i słowa dotrzymuję!
                    Wolę rybki,są takie..milczące!
                    • jottka Re: wyjaśnienie 28.07.09, 12:13
                      doratos napisała:


                      > Pierwszy zapadł w sen(a wyglądał jak nieżywy) i był uroczysty pogrzeb,do dziś
                      nie wiem czy tylko spał czy już był zszedł!Brrr...


                      to znaczy, że świadomie pochowałaś zwierzę, nie wiedząc, czy ono żyje, czy
                      nie??? to jakiś dowcip ma być?


                      > go mówiąc-chomiczku ja nie chciałem cię skrzywdzić wybacz mi!
                      > Dziś mnie to już śmieszy


                      przyznaję, że twoje poczucie humoru do mnie nie trafia.


                      > Dzieci płakały,obraziły się na samicę,sama ją karmiłam,ale i ona
                      > zdechła po tygodniu,stwierdziłam że chyba z żalu.


                      a słyszałaś kiedykolwiek słowo weterynarz? albo książki fachowe? do cholery
                      ciężkiej, brałaś pod opiekę żywe stworzenia, na pierwszy rzut oka nic o nich nie
                      wiedząc, za to traktując jak rodzaj osobliwej zabawki!


                      > Po tych traumatycznych przeżyciach stwierdziłam,że nawet na kolanach nie
                      wyproszą następnego futrzaka i słowa dotrzymuję!

                      popieram


                      > Wolę rybki,są takie..milczące!

                      od dawna je masz?
                    • yowah76 Re: wyjaśnienie 28.07.09, 18:44
                      Juz pomine, ze ponadtrzytygodniowe chomiki wrecz nalezalo od matki
                      oddzielic, bo mogla je zagryzc glownie dlatego, ze dorosly.
                    • slotna Re: wyjaśnienie 29.07.09, 12:33
                      O rany, w glowie sie nie miesci. Az brak mi slow, chociaz przewaznie mam ich az nadto. Doratos, chyba juz nie masz co liczyc tutaj na sympatie, nawet poplakujac "ale ja mam dopiero od niedawna internet". To, co teraz napisalas przedstawia cie w naprawde okropnym swietle. Bardzo mi szkoda twoich chomikow i mam nadzieje, ze nigdy juz nie przyjdzie ci do glowy posiadanie zwierzat - przynajmniej dopoki nie zmadrzejesz (aczkolwiek zwazywszy twoj domyslny wiek, podejrzewam, ze to nigdy nie nastapi).
                    • mmaupa Re: wyjaśnienie 29.07.09, 21:28
                      Pochowałaś zwierzaka żywcem???
                    • biljana Re: wyjaśnienie 31.07.09, 11:56
                      doratos napisała:


                      > było je rozdzielić.Pierwszy zapadł w sen(a wyglądał jak nieżywy)
                      > i był uroczysty pogrzeb,do dziś nie wiem czy tylko spał czy już był
                      > zszedł!Brrr...

                      skoro wiesz, że zapadł w sen, to dlaczego go pochowałaś :/ ???
                      pomijając aspekt znęcania się nad zwierzętami, co jest nieludzkie (albo ludzkie
                      właśnie) i karalne, to jaki ty przykład dajesz swoim dzieciom?


                      > Pierwszy raz widziałam jak moje ślubne chłopisko płacze.Przepraszał
                      > go mówiąc-chomiczku ja nie chciałem cię skrzywdzić wybacz mi!
                      > Dziś mnie to już śmieszy ale wtedy nie no i trzeba było powiedzieć
                      > dzieciom że chomik uciekł!

                      Bardzo śmieszne, no po prostu można umrzeć ze śmiechu. Jak chomik.

                      Zawsze strasznie mi żal, jak ktoś tak rozkosznie prezentuje swój przedmiotowy
                      stosunek do zwierząt...
                      • doratos Re: wyjaśnienie 31.07.09, 18:15
                        Nie jestem żadną harpią,
                        ale co mam wam powiedzieć,
                        kiedy dzwoniłam do weterynarza że chomik zapadł w sen
                        wyjaśnił mi że w warunkach domowych chomiki nie zasypiają
                        były to nasze pierwsze chomiki,nie mogliśmy mu przecież nie wierzyć
                        weterynarz powiedział jeszcze że chomiki zapadają w sen gdy
                        temperatura powietrza spada poniżej iluś tam stopni
                        i żeby przez kilka dni trzymać chomika bliżej źródła ciepła
                        jeśli spał to powinien się obudzić
                        tak się nie stało,a więc musieliśmy go pochować
                        natomiast ja właśnie takie miałam wrażenie że spał
                        ale niby jak jeszcze miałabym się o tym przekonać?

                        a co do samiczki to nie pamiętam ale mogły być to dwa tygodnie
                        (było to około 11 lat temu)
                        a 2 tygodniowe chomiczki jeszcze ssą i nie można ich oddzielać od
                        matki
                        a rozśmieszyła mnie reakcja mojego męża
                        a nie to że chomik padł!!
                        no i co ma do tego internet
                        że nie potrafiłam pisać przejrzyście?
                        wiele osób tu tak pisało na początku i czy im też pisałyście-
                        używaj spacji,używaj spacji!
                        Mam bardzo dużo zwierząt,żadne nie jest maltretowane,
                        ale wybacz,czy ty nigdy nie zabiłaś muchy?
                        nie rozdeptałaś pająka?
                        usuwasz mrówki na swojej drodze,żeby nie nadepnąć
                        byłaby to chyba przesada
                        jeśli jesteś wegetarianką,albo taką wielką bojowniczką o prawa
                        zwierząt
                        to przepraszam bo nikogo nie chciałam tu urazić!
                        Wyobraź sobie że mam ludzkie uczucia
                        nigdy świadomie nie skrzywdziłam zwierzaka(oprócz myszy i szczurów
                        których nie znoszę)
                        zawsze kibicuję uciekającej gazeli,a nie lwu
                        który też ma prawo jeść
                        potraktowałyście mnie chyba trochę zbyt przesadnie
                        jak jakąś morderczynię zwierząt
                        jakbyście były krystalicznie czyste i niewinne
                        kamieniem bardzo łatwo się rzuca!!
                        • skrzydlate.bobry Re: wyjaśnienie 31.07.09, 18:38
                          Doratos, wiele osób piszących na tym forum ma zwierzęta. Ale już chociażby po
                          tym, jak wyglądał wątek dotyczący gonienia zająca przez psy, powinnaś się
                          zorientować, że ich stosunek do zwierząt jest inny niż Twój. Ja mam papugi. Od
                          dawna, choć nie przez cały czas te same. W stosunku do nich też zdarzało mi się
                          zawinić, popełniać błędy. Nie jestem bynajmniej kryształowo czysta ani niewinna.
                          Było tak, że moje (i innych domowników, ale moje też) niedbalstwo prawdopodobnie
                          kosztowało życie papugę, która zwiała przez uchylone okno. Że moja niewiedza i
                          nieuwaga zaowocowała kalectwem. Jednak nie opowiadam o tym w tonie anegdoty.
                          Czuję się winna, mam pełną świadomość, że to były błędy, a mój stosunek wobec
                          zwierząt bardzo się zmienił w ciągu tych już ponad dwudziestu lat. Na tych moich
                          błędach wiele się nauczyłam - dla niektórych niestety za późno. Jeśli gdzieś
                          piszę o takich doświadczeniach, to tylko w formie przestrogi - żeby inni mogli
                          podobnych błędów uniknąć. Ty jednak piszesz lekko, jak o przygodzie. Właśnie
                          zupełnie jak pani MM o zającu. Myślę, że właśnie ta niefrasobliwość najbardziej
                          rusza mnie, a pewnie i innych rozmówców. Szczególnie w kontekście Twoich wpisów
                          o miłości i pięknie stworzenia.
                          Poza tym - już tak zupełnie na marginesie - zakładam, że pochodzimy mniej więcej
                          z tego samego kręgu kulturowego. Porównywanie chomika do mrówki oraz odwoływanie
                          się do domniemanego wegetarianizmu w tej sytuacji jest - sama nie wiem -
                          rozpaczliwe?
                          • jottka Re: wyjaśnienie 31.07.09, 20:22
                            doratos, że powiem brutalnie - nie zgrywaj głupiej. jak ci dziecko, powiedzmy,
                            nagle zacznie się dusić i sinieć, to dzwonisz do lekarza i pytasz, ile też
                            trzeba odczekać, zanim dojdzie do siebie czy bierzesz je pod pachę i galopem na
                            pogotowie? nie domagam się, żebyś wykazywała aż tyle zrozumienia dla głupiego,
                            nieprawdaż, gryzonia, ale jak mogłaś kilka dni czekać i przyglądać się
                            potencjalnemu denatowi, to mogłaś go zabrać do weta w tym czasie. jest subtelna
                            różnica w diagnozie na telefon i w bezpośrednim kontakcie.


                            brak elementarnej wiedzy o zwierzętach, które beztrosko brałaś w opiekę, też
                            trudno usprawiedliwić, zwłaszcza w wypadku kilku kolejnych egzemplarzy. tak, jak
                            piszą bobry - czym innym są różne błędy, których człowiek się dopuszcza, a
                            których żałuje i ze wszystkich sił stara się poprawić, a czym innym konsekwentna
                            bezmyślność.


                            a zupełnie już nie rozumiem, dlaczego śmieszą cię łzy faceta, który sobie
                            uświadomił, że przez głupotę zabił zwierzę. właściwie wolę chyba nie wiedzieć,
                            dlaczego to miałoby być śmieszne.
                            • andrzej585858 Re: wyjaśnienie 31.07.09, 21:20
                              MIałem nie komentowac tego - ale też trochę nie wytrzyzmałem ale przytoczę tylko
                              zdarzenie związane z moim psem.
                              Gdy nasz jamniczka została na podwórku zaatakowana przez bezpańskiego wilczura i
                              dotkliwie pogryziona - niestety była wtedy na spacerze z 10-letnią córką która
                              nie dała rady obronić psa - to syn wziął psa na ręce i niósł ją ponad 3 km do
                              weterynarza - a waży 15kg.
                              Nie było nas wtedy - znaczy sie rodziców - w domu - i dzieci wiedziały co robić,
                              pies żyje, przeszedł operację, a pogryziona była naprawdę dotkliwie.
                              W takich wypadkach nie trzeba współczuć trzeba współodczuwać i wtedy wie się jak
                              postępować.
                        • slotna Re: wyjaśnienie 31.07.09, 21:13
                          W zasadzie dziewczyny juz ci wyjasnily o co chodzi, ja jeszcze dodam, ze znajdujemy w watku zatytulowanym "Dla odprezenia", w ktorym znajduja sie pozytywne historyjki o zwierzetach, widac jaki wszyscy mamy stosunek do futrzakow i tak dalej. Ty weszlas do tego watku, przeczytalas - jak mniemam - tytul i zawartosc, po czym zaserwowalas makabryczna opowiastke o smierci wszystkich kolejnych chomikow, utrzymana do tego w wybitnie niefrasobliwym tonie. Naprawde nie widzisz niestosownosci tego zachowania? Sorry, ale uwazam, ze jesli w pelnej swiadomosci uznalas, ze twoja wypowiedz jest zabawna i adekwatna do watku (ot, zdechly sobie, cha cha), to ja przynajmniej nie mam o czym z toba rozmawiac.
                          • doratos Re: wyjaśnienie 01.08.09, 14:58
                            Toteż moja opowieść nie była anegdotą:

                            po pierwsze nie kocham gryzoni lecz chomiki trochę się różnią od
                            myszy czy szczurów,
                            po drugie-czy wy kiedy miałyście zamiar wziąść zwierzaczka do domu
                            wprzódy kupowałyście poradniki?Mnie na to nie było stać.
                            po trzecie-mieszkam na wsi gdzie do najbliższego weterynarza jest
                            kilka kilometrów,a samochodu nie posiadam,
                            po trzecie kiedy zadzwoniłam w sprawie chomika zostałam że tak
                            łagodnie powiem wyśmiana,
                            pan weterynarz stwierdził że on ma tu na głowie ważniejsze zwierzęta,
                            i że nie jest od jakichś tam myszy tylko od krów i koni!

                            A chomik był zupełnie sztywny,
                            więc raczej żywy nie był,
                            przecież pan weterynarz chyba posiadał więcej wiedzy odemnie?

                            Po czwarte to spotkało mnie nie pierwszy raz,
                            gdy chciałam kiedyś wezwać owego pana do pogryzionej suczki
                            to otrzymałam prawie taką samą odpowiedź,
                            sama musiałam o nią zadbać,wyzdrowiała ale więcej do niego nie
                            dzwoniłam,
                            potem znalazłam bardziej przychylnego psom i kotom weterynarza!

                            po piąte to powiem jeszcze raz,wówczas nie było mi do śmiechu,
                            zarówno ja jak i dzieci bardzo przeżyłyśmy śmierć zwierzaków,
                            to było straszne przeżycie,
                            i o to mi głównie chodziło
                            człowiek się przywiązuje do zwierząt
                            choć wie że nie żyją tyle co on(z wyjątkiem żółwi i papug)

                            Nie wiem czy to była bezmyślność czy brak wiedzy,
                            myślicie że nie plułam sobie z tego powodu w brodę?
                            Bardzo mnie uraziliście stwierdzeniem że przyjęłam to ot tak sobie!
                            A to że mnie teraz po latach śmieszy to że mąż płakał,no i jakich
                            słów przy tym użył,to
                            musiałabym wam wyjaśnić jaki jest,
                            a to byłaby zupełnie inna i bardzo osobista opowieść,
                            powiem tylko że to był jedyny raz kiedy okazał takie uczucia wobec
                            zwierzęcia mniejszego od kozy!
                            A po szóste to myślę że znalazłyście wreszcie jakiś powód
                            żeby mnie znielubić ostatecznie
                            wreszcie macie wyjaśnienie-otóż zabijam chomiki albo żywcem je
                            grzebię!
                            Pewnie nie tylko chomiki,jestem bezwzględną morderczynią i na nic
                            moje tłumaczenie,ot wiejska baba,głupia i niewykształcona,
                            co też może tu szukać między nami,my jesteśmy takie mądre,
                            dobre i tylko my mamy rację!!
                            Ale broń Boże nic do mnie nie macie,tylko czemu czuję
                            że z góry zostałam skazana na wygnanie??
                            • biljana Re: wyjaśnienie 01.08.09, 15:42
                              doratos napisała:

                              > Toteż moja opowieść nie była anegdotą:

                              dla mnie była

                              > po drugie-czy wy kiedy miałyście zamiar wziąść zwierzaczka do domu
                              > wprzódy kupowałyście poradniki?Mnie na to nie było stać.

                              Tak, dokładnie tak było. Gdy w moim życiu pojawił się pierwszy kot, niewiele
                              wiedziałam o tych zwierzętach. Toteż szybko nadrabiałam braki, czytając, pytając
                              weterynarza oraz znajomych kociarzy. Gdy mój kot chorował, nie czekałam, czy mu
                              przejdzie, tylko go leczyłam. Tak jak leczy się ludzi. Ale moje zwierzęta to
                              domownicy, a nie żywe zabawki.
                              Argument o tym, że nie było cię stać jest niepoważny. Jeśli tak, to zwyczajnie
                              nie było cię stać na posiadanie zwierzęcia. Ba zwierzę kosztuje: potrzebuje
                              czasu, jedzenia i opieki weterynaryjnej.

                              O dzieciach też teraz nic nie wiem, ale staram się dowiedzieć i mam nadzieję, że
                              uda mi się, choć do pewnego stopnia, przygotować.

                              > po trzecie-mieszkam na wsi gdzie do najbliższego weterynarza jest
                              > kilka kilometrów,a samochodu nie posiadam,

                              no to klops, tak bez samochodu, faktycznie.


                              > i o to mi głównie chodziło
                              > człowiek się przywiązuje do zwierząt
                              > choć wie że nie żyją tyle co on(z wyjątkiem żółwi i papug)

                              ??? hę?

                              > Nie wiem czy to była bezmyślność czy brak wiedzy,
                              > myślicie że nie plułam sobie z tego powodu w brodę?
                              > Bardzo mnie uraziliście stwierdzeniem że przyjęłam to ot tak sobie!

                              Och wiesz, nie pierwszy raz spotykam się z takim irytującym zachowaniem jk
                              twoje. Zwłaszcza jest to częste na forach poświęconych zwierzętom, gdzie ktoś
                              najpierw zakłada wątek pt. mój kot spadł z balkonu i uciekł, a następnie
                              oczekuje głaskania po główce i zagłuszania ewentualnych wyrzutów sumienia. Gdy
                              to nie następuje, dana osoba jest wielce urażona, obrażona i dotknięta do
                              żywego, ale jakoś nadal nie chce zrozumieć, dlaczego forumowicze współczują
                              poszkodowanym zwierzętom a nie ich bezmyślnym właścicielom.

                              > A to że mnie teraz po latach śmieszy to że mąż płakał,no i jakich
                              > słów przy tym użył,to
                              > musiałabym wam wyjaśnić jaki jest,
                              > a to byłaby zupełnie inna i bardzo osobista opowieść,
                              > powiem tylko że to był jedyny raz kiedy okazał takie uczucia wobec
                              > zwierzęcia mniejszego od kozy!

                              nie wyobrażam sobie, że się śmieję z tego, że najbliższa mi osoba płacze po
                              naszym zwierzęciu.
                        • biljana Re: wyjaśnienie 01.08.09, 15:15
                          doratos napisała:

                          > Mam bardzo dużo zwierząt,żadne nie jest maltretowane,
                          > ale wybacz,czy ty nigdy nie zabiłaś muchy?
                          > nie rozdeptałaś pająka?
                          > usuwasz mrówki na swojej drodze,żeby nie nadepnąć
                          > byłaby to chyba przesada
                          > jeśli jesteś wegetarianką,albo taką wielką bojowniczką o prawa
                          > zwierząt
                          > to przepraszam bo nikogo nie chciałam tu urazić!
                          > Wyobraź sobie że mam ludzkie uczucia
                          > nigdy świadomie nie skrzywdziłam zwierzaka(oprócz myszy i szczurów
                          > których nie znoszę)
                          > zawsze kibicuję uciekającej gazeli,a nie lwu
                          > który też ma prawo jeść

                          to czy jestem wegetarianką i czy zabijam muchy tudzież komary nie ma nic do
                          tego, co przedstawiłaś w swoim poście.
                          Chodziło mi o to, że ciebie cierpienie zwierząt bawi, śmieszy najwyraźniej i
                          stanowi źródło anegdotek. To właśnie przedmiotowe podejście do zwierząt jest dla
                          mnie niewyobrażalne.
                          • doratos Re: wyjaśnienie 02.08.09, 19:45
                            A w którym miejscu piszę,że mnie cierpienie zwierząt śmieszy i
                            bawi???
                            Dla mnie to nie była anegdotka ale historia o tym,
                            że zwierzęta krótko żyją w porównaniu z nami!
                            Tymczasem my się do nich przywiązujemy
                            i cierpimy jak odchodzą!
                            Dlatego były to takie straszne przeżycia z chomikami
                            i nie chciałam więcej ani siebie
                            ani dzieci narażać na to!

                            Nie jestem wojowniczką o prawa zwierząt
                            nie znoszę much,komarów,myszy i szczurów.
                            nie jestem też wegetarianką
                            ale nie jestem też bezduszną osobą,maltretującą zwierzęta!

                            Gdybym chciała mieć poradniki o opiece
                            nad wszystkimi zwierzętami,które mieszkają w moim
                            gospodarstwie to nie miałabym pieniędzy na jedzenie dla nich!

                            A problem czy mnie stać jest bardzo istotny,
                            gdybym miała środki mogłabym nawet mieć całodobową opiekę
                            weterynarską!
                            Na wsi jest trochę inaczej,
                            wokół mnie ludzie nie przejmują się zwierzętami,
                            gdybyś usłyszała co o nich mówią
                            wtedy stanęłyby ci włosy na głowie!
                            Jestem tu wyjątkiem,bo moje koty dostają leki,
                            takoż i psy,
                            nie raz spotykam się ze śmiechem,
                            że dziwaczeję na punkcie zwierząt,dlatego bardzo mnie zabolały wasze
                            posty!
                            Jest to specyfika kontaktów przez internet,
                            nie widać różnych niuansów wypowiedzi,
                            wyrazu twarzy z jakim się mówi,
                            w realu mogłabyś poznać że nie opowiadam anegdotki!!
                            Co do mojego ślubnego,
                            też by cię rozśmieszył mój mąż swą wypowiedzią,
                            ale też po latach,
                            ja stwierdziłam że zmienił się na lepsze,
                            bo był takim właśnie trochę bezdusznym człowiekiem,
                            ale takie wychowanie odebrał,
                            teść był jeszcze gorszy,
                            według niego antykoncepcja zwierząt polegała
                            na walnięciu o łopatę szczeniaków czy kociąt,
                            nigdy przed tym nie spotkałam się z takim
                            ciemnogrodem,
                            od czasu gdy tu zamieszkałam,
                            nigdy więcej to się nie powtórzyło,tępię
                            takie zachowanie wśród sąsiadów!
                            Gdybyś mnie poznała zapewniam cię że
                            pozytywnie byś się zdziwiła,nie jestem harpią!
                            Ciągle się spotykam jeszcze z takim bezdusznym zachowaniem,
                            ale jest trochę lepiej
                            niż 20 lat temu!!
                            Ludzie na wsi zmieniają się choć może wolno.
                            Zwierzęta są w końcu podstawą utrzymania
                            rolników,
                            dlatego ich stosunek do zwierząt powinien się
                            zmienić na lepsze,
                            ale człowiek zjada zwierzęta i dopóki tak będzie ktoś musi
                            je hodować,
                            tylko powinno się odbywać to w godnych warunkach i z szacunkiem!
                          • szprota Re: wyjaśnienie 05.08.09, 21:19
                            biljana napisała: > to czy jestem wegetarianką i czy zabijam muchy tudzież komary nie ma nic do tego, co przedstawiłaś w swoim poście.
                            To jedno, a dwa, że przyznam Wam się, że ja np. much nie zabijam. Staram się nie zabijać żadnego stworzenia, które mnie nie żądli ani kąsa (dlatego wyjątek robię dla komarów). Muchy, pszczoły i osy staram się wygonić z pomieszczenia, w którym przebywam, a na pająki tupię z przerażeniem.

                            Tu anegdotka. Mój stosunek do pająków jest ambiwalentny, tzn. z jednej strony się ich boję, jako że tak okropnie szczerzą te szczękoczułki, a z drugiej mnie fascynują, gdyż tak interesująco szczerzą te szczękoczułki. Jak byłam mała (ok: mniejsza niż teraz :P), to przeważał strach. W owych czasach, gdy miałam jakieś 5-6 lat, moi rodzice dysponowali działką w podłódzkich Sokolnikach (lasy, lasy, droga chyba na Ostrołękę i niewiele więcej), a na niej dość dorodnym malinowym chruśniakiem. Maliny uwielbiam i to mi akurat od dzieciństwa nie przeszło. W tychże jednak krzaczkach malin podstępne pająki tkały swoje lepkie pajęczyny. Arachnofobki pewnie wiedzą, jakim dreszczem obrzydzenia napawa moment, w którym się niechcący dotknie takiej pajęczyny, brrr! Więc pięcio- czy też sześcioletni Szprocik wybierając się na maliny prócz kobiałki brał również z sobą szczotkę do zamiatania, porządnie najpierw obmiatał krzaczki, a dopiero potem brał się za rwanie soczystego owocu.
                            • rozdzial43 Re: wyjaśnienie 05.08.09, 21:46
                              Jak praktycznie i pomysłowo!! Bo to i potem obmiecionego soczystego owocu nie
                              trzeba myć, i pająki (brrrrr) uratowane. Czy spotkałaś tam Szprotko jakiegoś Gburka?
                              • szprota Re: wyjaśnienie 05.08.09, 21:55
                                W wieku pięciu lat nie zadawałam się z Gburkami ;p
                            • slotna Re: wyjaśnienie 05.08.09, 22:40
                              Ooo, Szprotulko, moje okolice - cale dziecinstwo w Sokolnikach, moja najlepsza przyjaciolka ever tam mieszkala :) Takoz pan doktor rodzinny i mnostwo lodzkich znajomych.

                              > 5-6 lat, moi rodzice dysponowali działką w podłódzkich Sokolnikach (lasy, lasy
                              > , droga chyba na Ostrołękę i niewiele więcej),

                              A Muzyczne Lato? :P
                            • lezbobimbo Re: wyjaśnienie 10.08.09, 03:22
                              Borze szumiacy!
                              Szprocik piecioletni jako solarna Panna odkurzajacy chrusniak malinowy rozczulil
                              mnie niemozebnie i zachwycil!

                              P.S. tez wypuszczam miast ubijac wszelakie owady, od najstraszniejszych uciekam.
                              Wyjatek oczywiscie czynia konskie gzy, gdy mi rozcinaja skore. Komary nawet
                              ostatnio olewam - i tak mnie uzra zawsze, wiec im juz honorowo daje te juche
                              bimbowa, niech ich larwy sie ciesza :D
    • limotini Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 04.08.09, 12:17
      Żeby trochę "odczarować" wątek o chomikach i powrócić do odprężającego
      charakteru wątku.

      Otóż ja również miałam chomiki Roborowskiego. Wyczyniały one sporo dziwnych
      sztuk, ale jedna historia przebiła wszystko. Otóż jeden z młodych trafił do
      naszych znajomych. Dostał u nich ładną klatkę, dużą, z trocinkami i kieracikiem
      (tym kółkiem, po którym chomik sobie biega, coby mieć więcej ruchu).

      Odwiedzamy któregoś razu znajomych, zaglądamy do klatki, słodziutki chomiczek
      wygrzebuje się ze swojego posłania (bo to był już wieczór) i biegnie do
      kieraciku... Wpełza pod spód... Kładzie się na plecach... i zaczyna z ogromną
      energią przebierać nóżkami (tak jakby robił "rowerek") obracając w ten sposób
      kółko do ćwiczeń. Zaniemówiliśmy. Znajomi mówili, że on tak zawsze :)

      • jottka Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 04.08.09, 12:42
        bo to był chomik indywidualista:) w którejś relacji ze swych wypraw przywoływany
        tu gerald durrell wspominał, że nigdy nie wiadomo, jak utrafić w gust kulinarny
        danego zwierzęcia i tu wspominał cztery małpiatki, które uwielbiały pomarańcze,
        a dostawszy ulubiony owoc starannie go obierały. tyle, że trzy wyrzucały skórki
        i zjadały miąższ, a ta czwarta wyrzucała miąższ i zjadała skórkę:)
        • doratos Re: Dla odprężenia - krokodyl czyli całkowity OT 06.08.09, 00:52
          Chomiki są przeważnie indywidualistami
          oraz wielkimi samotnikami,
          tyle się nauczyłam bez poradników!
          I już po szkodzie!

          Ale przyznam się że teraz jeśli
          mnie nie stać to pożyczam książki od z biblioteki
          albo od jednego pana
          który ma bzika na punkcie zwierząt,
          mój syn też owego bzika ma
          i fascynują go właśnie pająki i ptaki!

          A ja jestem beznadziejnym arachnofobem,
          oglądałam filmy z synkiem o pająkach
          ale nie pomogło!

          Do niedawna mieszkaliśmy w starym domu
          gdzie z każdego kąta wychodziły
          ogromne krzyżaki i czarne kątniki,
          zdarzało mi się w środku nocy uciekać z własnego łóżka!

          Choć ich nienawidzę i brzydzę się(pająków)
          nigdy żadnego nie mogłam zabić,
          bo moja mama wpoiła mi zasadę:
          gdy zabijesz pająka pada deszcz,i opowiadała mi taką historię:
          pająk krzyżak utkał sieć,
          która zakryła jaskinię gdzie ukrył się św.Józef z Marią i Jezusem,
          gdy uciekali przed żołnierzami Heroda,
          gdy jeden z nich chciał wejść do jaskini
          ujrzał pająka w sieci i stwierdził,
          że nikogo w środku nie ma bo sieć jest cała
          i tak pająk uratował świętą rodzinę.

          Nie wiem czy ta historia jest w Biblii,
          bo doszłam tylko do Jana,
          ale zawsze o tym myślę
          gdy widzę pająka,
          i o mamie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka