Gość: mimovoli
IP: *.res.pl / 82.160.26.*
26.09.04, 17:26
W sporcie chodzi przede wszystkim o SPORTOWĄ rywalizację, bo jeśli chodzi o
marketing, to real na pewno nie ma sobie równych. Ale nikt jeszcze nie robi
mistrzostw świata w najbardziej rozpoznawalnej drużynie, mającej największą
liczbę fanów, cieszącej się największym zyskiem netto... na szczęście...
Real gaśnie. Gaśnie chyba też idea, że za pieniądze można wszystko, pewnie
jak gwiazdorom Chelsea przybędzie lat i futbol stanie się tylko dodatkiem do
kampanii reklamowych, to przestanie wygrywać. Ważna w klubowej piłce jest
tożsamość, identyfikacja z drużyną (w reprezentacjach narodowych jest ona
zagwarantowana ad hoc). Jeżeli jej brak - to naprawdę ciężko osiągnać sukces,
bo piłka to przecież dyscyplina zespołowa! Podziwiam P.Vieirę - jego Real
bardzo chciał i dawał ogromne pieniądze - ale P. wolał zostać w Arsenalu,
gdzie jest kapitanem, z ta drużyna się identyfikuje...
Real to relikt minionej epoki - epoki pieniądza i marketingowego sukcesu.
Perez i jemu podobni zapominają, że za sukcesem sportowym w 99% stoi sukces
finansowy i marketingowy, a odwrotnie - różnie z tym bywa...