Gość: fizklin
IP: *.mh
21.06.02, 15:56
Po raz kolejny okazalo sie ze Gazeta jest do Bani a ostatnia gazeta, ktora
trzyma fason jest Rzeczpospolita. Ponizej obszerne fragmenty artykulu
Andrzeja Lozowskiego. Przynajmniej wywazony choc nie moge sie z nim
zgodzic ze na Engela nie wylano pomyj.
Coz tym razem ewidentnie trenera zmienili dziennikarze i nieudacznicy.
Prezes Polskiego Zwia˛zku Pi?ki Noz˙nej Micha? Listkiewicz zapewne
odwo?a dzisiaj selekcjonera Jerzego Engela. Do takiego wniosku moz˙na
dojs´c´, analizuja˛c to, co dotychczas mówi? w tej sprawie. Niektóre gazety
juz˙ Engela zwolni?y, nie czekaja˛c na decyzje˛ PZPN.
Do czerwca 2002 roku Jerzy Engel by? cz?owiekiem sukcesu. Po
szesnastu chudych latach wprowadzi? nasza˛ druz˙yne˛ do fina?ów
mistrzostw s´wiata. Przed wyjazdem do Korei pope?ni? jednak pospolity
b?a˛d: obieca?, z˙e Polska nie tylko wyjdzie z grupy, ale i be˛dzie
zdobywac´ szczyty. Kibice uwierzyli trenerowi tym ?atwiej, z˙e wylosowani
przeciwnicy nie nalez˙eli do pi?karskich pote˛g.
Kiedy druz˙yna przegra?a dwa pierwsze mecze i po rozgrywkach
grupowych musia?a wracac´ do domu, zderzenie formu?owanych przez
Engela obietnic z rzeczywistos´cia˛ obróci?o sie˛ przeciwko niemu. Pion
szkolenia PZPN skrytykowa? Engela za z?e przygotowanie druz˙yny, za
z?a˛ taktyke˛ w pierwszych meczach oraz za z?y dobór graczy w meczu
przeciwko Portugalii (0:4).
Dzisiaj swoje do?oz˙a˛ pewnie cz?onkowie Zarza˛du Polskiego Zwia˛zku
Pi?ki Noz˙nej i gdyby prezes Micha? Listkiewicz chcia? bronic´ trenera,
mia?by przeciwko sobie s´rodowisko pi?karskie. Jedynym cz?owiekiem
ze s´cis?ego kierownictwa pi?karskiego zwia˛zku, który nie przy?a˛czy?
sie˛ do zmasowanej krytyki Engela, by? wiceprezes PZPN Zbigniew
Boniek.
Ws´ród potencjalnych kandydatów na naste˛pce˛ Engela najcze˛s´ciej
wymieniane jest nazwisko czeskiego trenera Wernera Liczki, który w
ostatnim sezonie prowadzi? druz˙yne˛ Polonii Warszawa.
Konia z rze˛dem temu, kto dzisiaj udowodni Engelowi, co zrobi? z´le,
jakich pi?karzy powinien posadzic´ na ?awce rezerwowych, a jakich
pos?ac´ do boju. Trenerów zwalnia sie˛ nie dlatego, z˙e me˛drcy pi?ki
sporza˛dza˛ analize˛ i nas´laduja˛c nauczyciela matematyki, pokaz˙a˛
czarno na bia?ym, gdzie sa˛ w zadaniu b?e˛dy. Trenerów zwalnia sie˛ za
wynik kon´cowy: zwycie˛stwo oznacza prawid?owe rozwia˛zanie i dobra˛
ocene˛, za poraz˙ke˛ stawia sie˛ pa?e˛. Pomie˛dzy pocza˛tkiem i kon´cem
tego zadania jest ogromny obszar na indywidualne rozwia˛zania, na
zdrowy rozsa˛dek lub jego brak, na improwizacje˛, ale i na poste˛powanie
logiczne. Jes´li trener wygrywa, ma status me˛drca i staje sie˛ szybko
cz?owiekiem popularnym, bogatym, wszyscy go kochaja˛. Jes´li
przegrywa, stosuja˛c dok?adnie te same metody, nie nadaje sie˛ do pracy
i musi odejs´c´. Sam Engel wielokrotnie mówi?, z˙e wie, jakie jest ryzyko
tego zawodu, i podejmuje to ryzyko z pe?na˛ s´wiadomos´cia˛.
W jakich okolicznos´ciach odchodzili poprzednicy Jerzego Engela?
Zawsze bez kwiatów, zawsze po przegranych bitwach i dotyczy to równiez˙
legendy polskiej pi?ki, Kazimierza Górskiego. Kiedy wróci? ze swoja˛
wspania?a˛ druz˙yna˛ z igrzysk olimpijskich w Montrealu (1976),
przywoz˙a˛c tylko srebrny medal, powiedziano mu, z˙e to jest poraz˙ka, i
dano do zrozumienia, z˙e jego czas mina˛?. Antoni Piechniczek, który
dwukrotnie wprowadza? polska˛ druz˙yne˛ do fina?ów mistrzostw s´wiata,
raz kon´cza˛c na trzecim miejscu (1982), a raz wychodza˛c z grupy (1986),
da? sie˛ namówic´ po kilku latach na druga˛ kadencja˛ i bardzo tego
z˙a?owa?. Telewizja zaaranz˙owa?a proces publiczny, podczas którego
trzech dziennikarzy wysta˛pi?o w roli prokuratorów, dostarczaja˛c tylu
zarzutów, z˙e w?as´ciwie powinien na drugi dzien´ zmienic´ zawód.
Co do Henryka Apostela, moz˙na sie˛ tylko dziwic´, z˙e nie przyp?aci? tej
przygody zawa?em albo samobójstwem: zwalnia?y go bardziej media niz˙
PZPN, stosuja˛c metody zaczerpnie˛te ze s´redniowiecznego
ciemnogrodu. Apostela opluto, jego rodzine˛ sponiewierano, wszystko, co
zrobi?, rzucono na stos, polano benzyna˛ i podpalono. Zwia˛zek pi?karski
biernie sie˛ temu przygla˛da?. By? jeszcze W?adys?aw Stachurski, który
poszed? do szpitala z bukietem kwiatów odwiedzic´ prezesa Mariana
Dziurowicza, który zas?ab?. Otwiera? drzwi szpitalne jako trener kadry,
zamyka? je jako by?y trener. S´rodowisko z˙artowa?o, z˙e Stachurski
niepotrzebnie traci? pienia˛dze w kwiaciarni.
Jak widac´, odwo?ywanie selekcjonerów pi?karskiej reprezentacji ma u
nas ostatnio mniej wie˛cej podobny scenariusz. Kiedy przychodzili na
posade˛, byli przedstawiani jako powaz˙ni, ambitni ludzie, moz˙na
powiedziec´ nadzieja narodu, a odchodzili jako skon´czeni nieudacznicy
szczuci psami. Nie uprzedzaja˛c faktów, jes´li trener Jerzy Engel be˛dzie
dzisiaj odwo?any, oszcze˛dzono mu przynajmniej pomyj, jakie wylewano
na g?owy poprzedników. Prezes Micha? Listkiewicz powiedzia? nawet, z˙e
trzeba szybko podja˛c´ decyzje˛, czy Engel zostaje czy odchodzi, bo to jest
w jego interesie. Listkiewicz mówi, z˙e chcia? uprzedzic´ hieny medialne,
które tylko czekaja˛, z˙eby Engela rozszarpac´. Takie stawianie sprawy ma,
niestety, swój podtekst, bo jes´li prezes ma ochote˛ pozbyc´ sie˛ trenera,
zawsze moz˙e powiedziec´, z˙e chroni go przed stadem ws´ciek?ych hien.
Kto moz˙e byc´ ewentualnym naste˛pca˛ Engela, bo chyba jego odejs´cie
jest sprawa˛ przesa˛dzona˛? PZPN mia?, niestety, w przesz?os´ci róz˙ne
w tej materii pomys?y. Gdyby miejsce Engela mia? zaja˛c´ ktos´ taki jak
Janusz Wójcik, be˛dziemy pierwszymi hienami, które pokaz˙a˛ k?y.
Engel byc´ moz˙e musi odejs´c´, ale bez wa˛tpienia nie w atmosferze
prasowej nagonki, w nies?awie i han´bie.
Andrzej ?ozowski