Dodaj do ulubionych

Dla marzących o MŚ w POLSCE

IP: 80.48.173.* 10.07.06, 23:45
Gazeta Wyborcza - dodatek telewizyjny 2004-08-13


"Dlaczego u nas nie ma olimpiady? Bo się boją ruskiej zdrady!" - śpiewał
ongiś Rakowiec Kontyngent z gościnnym udziałem Śliptoka na wokalu. A całość
była przeróbką "Telewizji" Kryzysu. I tak się składa, że ładnie się wszystko
powiązało, boć odkąd istnieje telewizja, olimpiada być w niej musi i basta!


Jak przez mgłę pamiętam wyczyn Wojciecha Fortuny w Sapporo, co jest dziwne o
tyle, że zawodów w Monachium, które odbyły się kilka miesięcy potem, nie
pamiętam wcale. Dopiero zmagania zimowe w Innsbrucku śledziłem w miarę
świadomie, często kosztem chodzenia do szkoły. Bardziej mnie interesowało
saneczkarstwo niż geografia jakaś czy nie daj Boże matematyka. Niestety, moje
kibicowanie nie na wiele się zdało, bo Polacy zdobyli w tych igrzyskach jedno
punktowane miejsce (czyli szóste), a uczynili to hokeiści, wygrywając z
Rumunią. Potem dostali zresztą baty od wszystkich pozostałych.


Lepiej było latem w Montrealu. Śledziłem te igrzyska w telewizji angielskiej,
bom gościł u cioci Basi w Londynie i w jej wypasionym i kolorowym telewizorze
świadkowałem triumfującej Irenie Szewińskiej i pięcioboiście o szalenie dla
mnie intrygujących imionach i nazwisku - Gerard Janusz Pyciak-Peciak. W
autobusie, który prawie dwa dni wiózł mnie i moją mamę do Polski, było tylko
radio, więc tam nasłuchiwaliśmy odgłosów zwycięstwa Tadeusza Ślusarskiego.
Natomiast już w Polsce, a konkretnie w Świnoujściu widziałem w sali
telewizyjnej ośrodka wczasowego, jak zwyciężają siatkarze, jak Rybicki bije
Kaczara, wreszcie jak piłkarze przegrywają z DDR-em, co w kraju uznano za
klęskę i decyzją jakiegoś debila czy debili usunięto Kazimierza Górskiego ze
stanowiska trenera kadry narodowej. Daj nam Boże dziś taką klęskę w postaci
srebra!


Podczas igrzysk w Lake Placid to żem nawet raz zadzwonił do telewizji,
ponieważ wielce mnie dziwiło, dlaczego nie pokazuje się dekoracji medalami.
Pani w słuchawce odpowiedziała mi, że telewizja kupiła tańszą wersję
transmisji, która nie zawierała w pakiecie widoków podium. Właśnie w Lake
Placid Eric Heiden wyścigał na łyżwach wszystko złoto, nawet w takim biegu,
gdzie się przewrócił, poczem po olimpiadzie zaraz karierę zakończył,
przerzucając się na kolarstwo bodajże. Amerykańskie amatory i studenciaki
pokonały pierwszą reprezentację sowiecką w hokeju na lodzie, pokazując całemu
światu, że jak się na coś zawezmą, to nie ma przebacz! A Thomas Wassberg
pokonał w biegu narciarskim na 50 km Fina Juhę Mieto o jedną setną sekundy.
Ktoś wyliczył, że jedna setna sekundy na tym dystansie to jakieś trzy czy
cztery centymetry.


Kadłubowa farsa w Moskwie śledzoną znów była przeze mnie w stolicy
Zjednoczonego Królestwa. Angielscy sprawozdawcy zwracali uwagę, że podczas
otwarcia imprezy ruska TV tak kadruje niosących flagi, by nie było widać, co
niosą. Przypomnę, że część ekip z Westu jednak nie zbojkotowała igrzysk i
przyjechała, ale nie mogli oni występować pod swoimi sztandarami narodowymi,
tylko pod flagą komitetu olimpijskiego czy czegoś tam. A "Dziennik Polski"
wypisywał, że jak rzuca sowiecki oszczepnik, to mu się otwiera bramy
stadionu, żeby miał przeciąg i mógł rzucić dalej.


Sarajewo zimą 1984 r. - jeszcze niepodzielone i pokój miłujące - a potem
rewanżowy bojkot przez kraje komunistyczne letniej olimpiady w Los Angeles.
Oczywiście różni działacze i sędziowie chętnie pojechali na tę darmową a
atrakcyjną wycieczkę, ale wielu sportowców straciło z dnia na dzień sens
swojej czteroletniej pracy i przygotowań. Jednak tego to już nasza
wiernopoddańcza telewizja nie pokazała.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka