Dodaj do ulubionych

Adam Tomczyński dla "Gazety": Nie wykluczam dal...

IP: *.chello.pl 02.08.03, 00:18
No, no... Gość mówi dosyć rozsądnie. Z każdym dniem, w miarę
jak wychodzą na światło dzienne nowe informacje, jestem coraz
bardziej przekonany, że kary były nie tylko słuszne (w to nigdy
nie wątpiłem), ale i orzeczone na podstawie mocnych dowodów.
Ciekaw jestem czy te sprzedawczyki rzeczywiście pozwą PZPN do
sądu. Chyba jednak nie, bo im więcej światła padnie na tą
sprawę, tym dla nich gorzej.
A może któryś pójdzie po rozum do głowy i przerwie zmowę
milczenia? Pomyślcie nad tym, złodzieje. W tym wyścigu nagroda
(tzn. skrócenie dyskwalifikacji) czeka tylko na pierwszego,
drugi będzie przegrany...
Obserwuj wątek
    • Gość: Robert Walczak Afera barażowa IP: 81.15.187.* 02.08.03, 00:27
      Na fali gorących wydarzeń związanych z aferą barażową chciałbym
      wyjaśnić parę wątpliwości, jakie pojawiły się na temat sytuacji
      6 zdyskwalifikowanych piłkarzy Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. Nie
      chcę w żadnym wypadku bronić ani oskarżać kogokolwiek, jednakże
      w praworządnym państwie wszelkie takie sprawy powinny być
      rozstrzygane zgodnie z obowiązującym prawem i tylko tego
      oczekuję, podobnie jak wszyscy kibice.

      Po pierwsze, całkowicie nieprawdziwe są zarzuty niektórych
      ukaranych graczy, że odwołanie od decyzji Wydziału Dyscypliny
      PZPN nic nie da skoro w obu tych organach zasiadają ci sami
      ludzie. Otóż jak się okazuje w Wydziale Dyscypliny PZPN
      zasiadają: Adam Tomczyński (przewodniczący), S. Wiśniewski
      (Wiceprzewodniczący), S. Wzorek (Sekretarz), S. Giszczak, J.
      Hołub, M. Najder, T. Pąchalski, Z. Stachura, M. Śliwińska, A.
      Tomaszewski, S. Pabian oraz M. Wojdan. Od decyzji Wydziału
      Dyscypliny przysługuje odwołanie do Najwyższej Komisji
      Odwoławczej, w której z kolei zasiadają E. Stanek
      (Przewodniczący), A. Jarguz, W. Motyka, A. Strejlau, J.
      Maliszewski, J. Wierzbicki, Z. Sadowski, K. Ruciński, S.
      Gardocki, J. Waksmundzki, T. Wąwoczny oraz D. Wierzchucki. Widać
      jasno, że w obu tych organach zasiadają inni ludzie, więc nie
      może być mowy o trafności zarzutów piłkarzy.

      Warto również bliżej wyjaśnić, na jakiej podstawie organy PZPN
      mogą dożywotnio zdyskwalifikować piłkarzy oraz jak wygląda
      rzeczywiście sytuacja ukaranych graczy, gdyż pojawiło się sporo
      nieścisłych informacji.

      PZPN działa m.in. na podstawie ustawy o kulturze fizycznej,
      prawa o stowarzyszeniach oraz swego statutu, PZPN uchwalił też
      dla siebie Regulamin dyscyplinarny. W ustawie o kulturze
      fizycznej znaleźć można rozdział 6, który dotyczy m.in.
      odpowiedzialności dyscyplinarnej zawodników. Zgodnie z art. 37
      ustawy spory takie rozpatrują związki sportowe, np. PZPN. Jeśli
      tak, to sąd powszechny nie jest właściwy w sprawie ukarania
      zawodników i w razie wniesienia pozwu sąd go odrzuci. Stwierdzić
      również należy, że sąd powszechny nie będzie rozpatrywał żadnych
      odwołań zawodników, również odwołań od decyzji Trybunału
      Arbitrażowego do Spraw Sportu działającego przy Polskim
      Komitecie Olimpijskim. Zgodnie bowiem z art. 1 kodeksu
      postępowania cywilnego kodeks ten normuje postępowanie sądowe w
      sprawach ze stosunków z zakresu prawa cywilnego, rodzinnego i
      opiekuńczego oraz prawa pracy, jak również w sprawach z zakresu
      ubezpieczeń społecznych oraz w innych sprawach, do których
      przepisy tego Kodeksu stosuje się z mocy ustaw szczególnych.
      Ustawa o kulturze fizycznej ani żaden inny przepis prawa nie
      wspomina o możliwości odwołania zawodnika do sądu powszechnego.
      Jeśli więc brak obecnie przepisu szczególnego, o którym mówi
      art. 1 kpc, to droga sądowa jest w ogóle niedopuszczalna!
      Potwierdzają to profesorowie prawa Adam Szpunar w glosie do
      orzeczenia Sądu Najwyższego (OSP 2001/5, str. 239), w którym
      stwierdził, że sądy powszechne nie są powołane do ingerencji w
      te sprawy, oraz Krzysztof Kolasiński (Przegląd Sądowy 2002/2,
      str. 112). Wydaje się to absurdem, ale można w Polsce pozbawić
      obywatela prawa wykonywania swego zawodu bez orzeczenia
      niezawisłego i bezstronnego sądu. Kodeks karny wśród środków
      karnych przewiduje zakaz wykonywania określonego zawodu – i to
      tylko maksymalnie do 10 lat, nigdy dożywotnio! Jest oczywistym,
      że zawód profesjonalnego piłkarza to taki sam zawód jak każdy
      inny. Zakaz wykonywania zawodu z kodeksu karnego może oczywiście
      wymierzyć tylko sąd. Tymczasem art. 44 Konstytucji RP daje
      każdemu prawo do rozpatrzenia sprawy przez niezależny,
      bezstronny i niezawisły sąd, a piłkarze Świtu zostali pozbawieni
      prawa wykonywania zawodu przez organy PZPN.

      W takim razie zawodnicy po wyczerpaniu drogi odwoławczej w PZPN
      mogą złożyć skargę konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego w
      sprawie zgodności art. 37 ustawy o kulturze fizycznej z art. 44
      Konstytucji, jako pozbawiający prawa do sądu. Mogą to uczynić w
      ciągu 3 miesięcy od doręczenia im ostatecznej decyzji PZPN, po
      wyczerpaniu drogi odwoławczej. Jest to jedyna droga prowadząca
      do uzyskania orzeczenia niezawisłego sądu w sprawie
      dyskwalifikacji zawodników Świtu, potwierdza to prof. Kolasiński
      w przywołanej wyżej glosie.

      Jak wygląda droga odwoławcza piłkarzy w postępowaniu przed PZPN?
      Otóż zgodnie z § 41 statutu PZPN może on stosować sankcje na
      zawodników dopuszczających się naruszeń przepisów i zasad
      obowiązujących w sporcie piłki nożnej. Zgodnie z § 54 statutu
      PZPN w postępowaniu dyscyplinarnym obowiązuje co do zasady
      zasada dwuinstancyjności.

      W pierwszej instancji decyzję wydaje Wydział Dyscypliny (WD),
      działający na podstawie regulaminu nadanego przez Zarząd PZPN.
      Uzasadnienie decyzji WD doręcza obwinionemu w 7 dni od
      ogłoszenia. Postępowanie przed Wydziałem Dyscypliny prowadzone
      jest na zasadzie jawności i z zapewnieniem prawa do obrony.
      Można zadać pytanie, czy zachowana została zasada jawności skoro
      jedyne, co dotychczas było jawne dla opinii publicznej to sama
      decyzja o ukaraniu oraz wywiad udzielony przez przewodniczącego
      WD, w którym wspomniał o „sześciu koronnych dowodach winy
      piłkarzy”. W zwykłym postępowaniu sądowym zasada jawności
      oznacza również dostęp publiczności na rozprawę, co do zasady
      każdy może np. wysłuchać zeznań świadków, mów obrończych i
      oskarżycielskich itd. Mówi o tym sama Konstytucja w art. 45.
      Regulamin dyscyplinarny PZPN zakłada, że posiedzenia WD są jawne
      tylko dla stron – ale przecież wszyscy widzieliśmy w relacjach
      telewizyjnych, jak obwinieni zawodnicy czekali na swoją kolej i
      byli wzywani po kolei do pokoju obrad. Zasada jawności
      najwyraźniej nie została zachowana nawet dla stron, a strony-
      obwinieni zostali potraktowani jak zeznający świadkowie, którzy
      nie mogą być obecni w czasie zeznawania innych świadków. Statut
      PZPN mówi ogólnie o jawności postępowania, tymczasem Regulamin
      PZPN dopuszcza nawet wyłączenie jawności wobec stron przez
      przewodniczącego WD, sprzeczność Regulaminu ze Statutem jest tu
      aż nadto jaskrawa.

      Od decyzji WD przysługuje odwołanie do Najwyższej Komisji
      Odwoławczej, które obwiniony wnosi zw ciągu 14 dni od otrzymania
      uzasadnienia decyzji, za pośrednictwem WD. Komisja ogłasza swoją
      decyzję, a uzasadnienie sporządza w ciągu 7 dni od ogłoszenia.
      Przewodniczącym składu Komisji może być tylko prawnik. Warto
      jednak zwrócić uwagę, że Regulamin PZPN, bez żadnych podstaw
      prawnych, uzależnia możliwość złożenia odwołania do Komisji od
      złożenia kaucji! Wynosi ona dla klubu 4.000 zł, a dla zawodnika
      700 zł. Żaden przepis prawa nie upoważnia Regulaminu do
      wprowadzenia tego rodzaju wymogu, również Statut o niczym takim
      nie mówi. Kolejna sprzeczność Regulaminu Dyscyplianrnego ze
      Statutem PZPN. Kaucję odzyskuje się jedynie w razie pomyślnego
      wyniku odwołania.

      Jeśli decyzja Komisji również będzie niepomyślna dla zawodnika,
      może on złożyć jeszcze kasację do tej samej Najwyższej Komisji
      Odwoławczej, działającej w innym, 5-osobowym składzie. Skargę
      składa się w terminie 30 dni od otrzymania decyzji. Skarga taka
      nie może dotyczyć wyłącznie wymiaru kary. Również dla tej skargi
      obowiązuje kaucja, tym razem w wysokości 6.000 zł dla klubu oraz
      1.500 zł dla zawodnika.

      Od tych decyzji dyskwalifikacyjnych zawodnicy mogą się jeszcze
      odwołać do Trybunału Arbitrażowego do Spraw Sportu, działającego
      przy Polskim Komitecie Olimpijskim (art. 41 ustawy o kulturze
      fizycznej).

      W tym gąszczu środków odwoławczych nie wiadomo do końca, która
      decyzja jest ostateczna – czy niezbędna jest skarga kasacyjna do
      Komisji albo odwołanie do Trybunału. Nie wiadomo również, od
      której decyzji można się odwołać do Trybunału przy PKOl – już od
      decyzji WD, pierwszej decyzji Komisji Odwoławczej czy też
      dopiero od decyzji kasacyjnej? Przepisy nie mówią,
      • Gość: gosc przekupstwo IP: *.client.comcast.net 02.08.03, 00:47
        decyzja PZPN jak najbardziej sluszna jezeli chodzi o
        Szczakowianke i tych "brudnych pilkarzy, ale Switu bym nie
        awansowal do pierwszej ligii. Najlepiej nikogo a jak juz to
        nastepna druzyne z II ligii, ktora by dostala licencje.
        Jestem sedzia pilkarskim i mialem sposobnosc sedziowac kiedys
        mecz Szczakowianki Jawozno w III lidze, prezes Fudala osobiscie
        roponowal mi lapowke w wysokosci 2500 zl jak to ladnie ujal
        "25 kwiatkow na pana urodziny". Teraz bardzo zaluje ze nie
        opisalem tego w sprawozdaniu meczowym i nie powiadomilem
        obserwatora meczu, ale trudno. Jestem mlodym sedzia i balem sie
        ZEMSTY. Naszczescie dobro zawsze zwycieza.
    • Gość: aaa Szmacianka do drugiej ligi. IP: *.200-68.tampabay.rr.com 02.08.03, 00:50
      We Francji zdegradowano kilka lat temu OM, o wiele lepszy klub
      i mocniejszy finansowo i nie bylo problemu, a tu gnojki maja
      czelnosc pyskowac.
    • Gość: marcy DZIEKUJEMY!!!! DZIEKUJEMY!!!! DZIEKUJEMY!!!! IP: *.edox4.net / 192.168.1.* 02.08.03, 01:07
      W imieniu całej piłkarskiej Polski, kibiców, uczciwych piłkarzy.
      Kawał dobrej roboty. Listek powinien z whiskaczem do
      Tomczyńskiego uderzyć. Chwała Tomczyńskiemu i Szymańskiemu!
      Fudała precz!
    • Gość: Tex Re: Adam Tomczyński dla IP: *.proxy.aol.com 02.08.03, 01:12
      Jak zwykle w tego rodzaju sprawach umyka watek lekarzy ktorzy
      daja bandytom, zlodziejom i innym poslom lipne zwolnienia.
      Predzej zmadrzal PZPN niz Izba Lekarska.
    • Gość: janusz Mądry FACET ! IP: *.acn.waw.pl 02.08.03, 01:16
      A kibice Switu przychodzili na stadion spiewali...nalezy im sie
    • Gość: Wydział Dyscypliny Historia wielkiego cudu. IP: *.pl / 192.168.2.* 02.08.03, 01:51
      Ten wielki cud w PZPN ma takze drugie dno.
      Wszyscy doskonale wiedza ze juz nie takie afery byly i jakos to
      uchodzilo na sucho i przysychalo z czasem i nikomu w zwiazku
      nie chcialo sie do tej pory zdecydowanie zajac tymi sprawami bo
      w tym smiesznym srodowisku każdy ma na kogos haka dzialacze na
      pilakrzy pilkarze na sedziow sedziowei na dzialaczy itd. Jednym
      slowem rąk nikt nie ma czystych.
      Trzy fakty spowodowaly ze doszlo do wyjasnienia afery:
      1. Postawa prezesa Szymańskiego, ktory zebral mocne dowody i
      postawil wszystko na jedna karte, innym działaczom z reguły sie
      nie chciało i czekali zawsze na działania PZPN-u, który jak
      niemrawy jest wiadomo. Szymański zaś uparł się i postawil sparwę
      twardo tzn. postanowil że albo wygra albo wychodzi z tego
      biznesu. Reszcie działaczy w takich okazjach zawsze z reguly
      brakowalo odwagi bo mieli kase wlozona w zespol i po ujawnieniu
      afery nie byłoby zwrotu bo rezta srodowiska by sie odwrocila.
      Chodzi tu o karty pilkarzy ktorych nie mozna by bylo
      przehandlowac za jakas przyzwoita cene, a ktorych to kart
      wlascicielami byli prezesi.
      2. PZPN a wiec Listkiewicz i reszta matołów uswiadomila sobie w
      momencie gdy ERA zrezygnowala w ostatniej chwili z podpisania
      umowy sponsorskiej, ze jak wycofa sie Canal + a sie wycofa
      napewno to zostana na lodzie i za 2 lata pies z kulawa noga nie
      zaintersuje sie ta liga, zwłaszcza, że reprezentacja i tak jest
      słaba i nie rokuje i nikt nie przyciągnie kasy do zwiazku i czym
      tu rzadzic. A tak wychodza teraz na twardzieli co to chca
      walczyc z korupcja w futbolu i co poniekad wzmacnia pozycje
      Listkiewicza na zewnatrz, ktory to gdyby ta sprawa sie nie
      wyjasnila byłby do odstrzału
      3. Punkt najwazniejszy. Jak juz wspominalem w tym "środowisku"
      każdy ma coś na każdego, wiec żeby nie drażnić pozostałej reszty
      w lidze wszyskim przyznano licencje (choć Widzew i Polonia nie
      powinny dostac ich w ogóle - w kilku innych wypadkach
      zastosowana zabiegi ksiegowe) a w zamian nikt nie bedzie
      probowal bronic szczakowianki na forum publicznym. Ważnym
      aspektem jest to ze Szczakowianki juz wczesniej tzw. prezesi i
      działacze innych klubów nie lubili skladalo sie na to wiesniacki
      styl kupowania i zalatwiania meczow (afera Marczyka) oraz afera
      z Branko Rasiciem. Jezeli PZPN nie rozwiazalby afery w tym roku
      to i tak miala powstac spółdzielnia zeby szczakowianke spuscic
      do drugiej ligi.
      Reasumujac tak wiec naszej sympatycznej załodze z PZPN trafila
      sie zyciowa szansa na to by opinii publicznej zaprezentowac sie
      jako zwiazek walczacy z korupcja i przekupstwem. Naprawde zas
      nigdy chyba nietrafiłaby się podobna okazja tj. maly klub z
      prowincj, ktorego nikt nie lubi (ciekawe co by było jakby
      chodziło o np. Lecha albo Legię albo inny klub ze slaska z
      tradycjami na. Górnik)oraz to ze Prezes drugiej druzyny aktywnie
      wzial udział w dojsciu do prawdy.
      PZPN wykorzystał kruczki prawne i zapisy w statucie, ktory mogl
      wykorzystac przy dziesiatkach innych okazji. Teraz pilkarze
      switu musza udowadniac przed sadami, ze byli nie winni a nawet
      jakby sie PZPN pomylil to i tak cztery lata maja w sadach na mur
      beton - czyli w pilke juz nigdy nie zagraja za sensowne
      pieniadze.
      Ale to jeszcze nie koniec. Tu spekulujemy.
      Adwokaci naszych handlarzy poradzom swiom klientom zeby sie
      przyznac na Komisji Odwolawczej i powiedziec co jak bylo przede
      wszystkim kto ze Szczakowianki dal kase, co spowoduje skrócenie
      dyskwalifikacji do roku lub dwu lat (chłopcy maja rodziny a
      szkól nie maja a sytuacja na rynku pracy nie letka - wiec sie
      przestrasza) oraz mozliwosc zdegradowania szczakowianki
      przynajmniej klase nizej.
      I ta metoda gazety u nas pisza pozytwnie i swiat staje sie
      piekny i radosny.
      Pozdrawia Wydział Dyscypliny.
      • Gość: vik Re: Historia wielkiego cudu. IP: *.chello.pl 02.08.03, 03:28
        Gość portalu: Wydział Dyscypliny napisał(a):

        > Ten wielki cud w PZPN ma takze drugie dno.
        > Wszyscy doskonale wiedza ze juz nie takie afery byly i jakos to
        > uchodzilo na sucho i przysychalo z czasem i nikomu w zwiazku
        > nie chcialo sie do tej pory zdecydowanie zajac tymi sprawami bo
        > w tym smiesznym srodowisku każdy ma na kogos haka dzialacze na
        > pilakrzy pilkarze na sedziow sedziowei na dzialaczy itd. Jednym
        > slowem rąk nikt nie ma czystych.
        > Trzy fakty spowodowaly ze doszlo do wyjasnienia afery:
        > 1. Postawa prezesa Szymańskiego, ktory zebral mocne dowody i
        > postawil wszystko na jedna karte, innym działaczom z reguły sie
        > nie chciało i czekali zawsze na działania PZPN-u, który jak
        > niemrawy jest wiadomo. Szymański zaś uparł się i postawil sparwę
        > twardo tzn. postanowil że albo wygra albo wychodzi z tego
        > biznesu. Reszcie działaczy w takich okazjach zawsze z reguly
        > brakowalo odwagi bo mieli kase wlozona w zespol i po ujawnieniu
        > afery nie byłoby zwrotu bo rezta srodowiska by sie odwrocila.
        > Chodzi tu o karty pilkarzy ktorych nie mozna by bylo
        > przehandlowac za jakas przyzwoita cene, a ktorych to kart
        > wlascicielami byli prezesi.
        > 2. PZPN a wiec Listkiewicz i reszta matołów uswiadomila sobie w
        > momencie gdy ERA zrezygnowala w ostatniej chwili z podpisania
        > umowy sponsorskiej, ze jak wycofa sie Canal + a sie wycofa
        > napewno to zostana na lodzie i za 2 lata pies z kulawa noga nie
        > zaintersuje sie ta liga, zwłaszcza, że reprezentacja i tak jest
        > słaba i nie rokuje i nikt nie przyciągnie kasy do zwiazku i czym
        > tu rzadzic. A tak wychodza teraz na twardzieli co to chca
        > walczyc z korupcja w futbolu i co poniekad wzmacnia pozycje
        > Listkiewicza na zewnatrz, ktory to gdyby ta sprawa sie nie
        > wyjasnila byłby do odstrzału
        > 3. Punkt najwazniejszy. Jak juz wspominalem w tym "środowisku"
        > każdy ma coś na każdego, wiec żeby nie drażnić pozostałej reszty
        > w lidze wszyskim przyznano licencje (choć Widzew i Polonia nie
        > powinny dostac ich w ogóle - w kilku innych wypadkach
        > zastosowana zabiegi ksiegowe) a w zamian nikt nie bedzie
        > probowal bronic szczakowianki na forum publicznym. Ważnym
        > aspektem jest to ze Szczakowianki juz wczesniej tzw. prezesi i
        > działacze innych klubów nie lubili skladalo sie na to wiesniacki
        > styl kupowania i zalatwiania meczow (afera Marczyka) oraz afera
        > z Branko Rasiciem. Jezeli PZPN nie rozwiazalby afery w tym roku
        > to i tak miala powstac spółdzielnia zeby szczakowianke spuscic
        > do drugiej ligi.
        > Reasumujac tak wiec naszej sympatycznej załodze z PZPN trafila
        > sie zyciowa szansa na to by opinii publicznej zaprezentowac sie
        > jako zwiazek walczacy z korupcja i przekupstwem. Naprawde zas
        > nigdy chyba nietrafiłaby się podobna okazja tj. maly klub z
        > prowincj, ktorego nikt nie lubi (ciekawe co by było jakby
        > chodziło o np. Lecha albo Legię albo inny klub ze slaska z
        > tradycjami na. Górnik)oraz to ze Prezes drugiej druzyny aktywnie
        > wzial udział w dojsciu do prawdy.
        > PZPN wykorzystał kruczki prawne i zapisy w statucie, ktory mogl
        > wykorzystac przy dziesiatkach innych okazji. Teraz pilkarze
        > switu musza udowadniac przed sadami, ze byli nie winni a nawet
        > jakby sie PZPN pomylil to i tak cztery lata maja w sadach na mur
        > beton - czyli w pilke juz nigdy nie zagraja za sensowne
        > pieniadze.
        > Ale to jeszcze nie koniec. Tu spekulujemy.
        > Adwokaci naszych handlarzy poradzom swiom klientom zeby sie
        > przyznac na Komisji Odwolawczej i powiedziec co jak bylo przede
        > wszystkim kto ze Szczakowianki dal kase, co spowoduje skrócenie
        > dyskwalifikacji do roku lub dwu lat (chłopcy maja rodziny a
        > szkól nie maja a sytuacja na rynku pracy nie letka - wiec sie
        > przestrasza) oraz mozliwosc zdegradowania szczakowianki
        > przynajmniej klase nizej.
        > I ta metoda gazety u nas pisza pozytwnie i swiat staje sie
        > piekny i radosny.
        > Pozdrawia Wydział Dyscypliny.
        >
        Generalnie sie zgadzam, ale... Problem polega na tym, że takich spraw nie da
        się załatwić tak by wszystko było cacy. Grupa ludzi wrzuciła g... w
        wentylator, więc trzeba się pobrudzić przy sprzątaniu.
        Chyba za dużo wymagasz od PZPN. Że nie działa skutecznie, gdy nie ma
        zdeterminowanych ludzi typu prezes Szymański? Jeśli przy innych oszustwach
        panuje zmowa milczenia, to co PZPN ma zrobić? Przecież nie założy podsłuchu,
        nie wynajmie agentów do śledzenia podejrzanych. To jest Związek Sportowy, a
        nie FBI. Metodę "cała Polska widziała" już przerabialiśmy.
    • Gość: Maciu Re: Adam Tomczy& & #35 324;ski dla IP: *.sympatico.ca 02.08.03, 04:44
      Swit sprzedawal mecz a Szczakowianka kupowala. Obie strony
      popelnily przestepstwo. Obie powinny grac w drugiej lidze.
      P.S. Gdy piszecie o Swicie to niby nie Swit przestepstwo
      popelnil ale 6 ciu zawodnikow (czyli polowa druzyny).
      Gdy mowicie o Szczakowiance to ktos tam ??? a w ogole to
      tajemnica. To wszystko smierdzi manipulacja.
    • Gość: slawek63 Re: Adam Tomczyński dla IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.03, 07:07
      Afera jest , ale afera którą stworzył Prezes Świtu na spółkę z
      PZPN. PZPN nie przedstawił zadnych wiarygodnych dowodów, bo za
      takie nie można uznać pomówien P. Prezesa Świtu, zeznań nie
      wiadomo kogo, czy dowodu kuriozalnego czyli zapisu videao meczu.
      Jest to typowy przykład sowieckiego myślenia w stylu prokuratora
      Andrieja Wyszyńskiego. Fundamentem prawa jest domiemanie
      niwinności oskarżonego ( w tym wypadku pomówionego). Wychodzi na
      to że oskarżony (w tym wypadku pomówiony) sam musi udowodnić
      swoją niewinność.
      Cóż, jak widać Lenin wiecznie żywy.
      Wstyd!
    • Gość: Michał Możeto nie Szczakowianka płaciła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.03, 09:41
      W Przeglądzie Sportowym Peskowvić mówi że to nie Szczakowianka
      a "ludzie z miasta" dali kase bo obstawili u bukmachera. Nie ma
      dowodu, że w calą sprawę zamieszana jest Szczakowianka. Logika
      Tomczyńskiego w tymwypadku nie ma sensu.
      Ps. Nie jestem kibicem szczakowianki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka