Dodaj do ulubionych

Do mam-rowerzystek

23.05.13, 16:33
Chcialabym zaczac jezdzic z dzieciakami na rowerach, ale nie wiem, czy lepiej kupic fotelik - a jesli tak to czy montowany z przodu czy z tylu, czy przyczepke czy taki rowerek doczepiany do tylnego kola roweru rodzica.
Licze na wasze porady.
Troche szczegolow, zeby latwiej bylo sie rozeznac w sytuacji wink
Na stanie dwoch chlopakow: prawie 4-latek i 20-miesieczniak.
Ja, prawde mowiac, boje sie, ze w przypadku wywrotki nie dam rady zamortyzowac upadku dziecka w foteliku. Starszak za to na fotelik za duzy. Podoba mi sie pomysl z przyczepka, ale nie wiem czy dalabym rade ja ciagnac. Ciezko jest? No i brak bezposredniego kontaku z dzieckiem. Jak dwoch na raz wsadze, to nie wiem czy czegos nie zmaluja wspolnie wink I dam rade ich transportowac w ogole?
Rowerek przyczepiany do duzego roweru - da sie tym jakos normalnie skrecac bez wiekszego wysilku?

Aha, no i jezdzilibysmy we czworke t.j. ja z mezem + dzieciaki, wiec mozna w razie czego chlopakow porozdzielac, np jeden w foteliku u jednego rodzica, drugi w przyczepce u drugiego, czy cos w tym stylu.

No nie wiem, na co sie zdecydowac. Co sie u Was sprawdza i co radzicie?
Obserwuj wątek
    • damakama Re: Do mam-rowerzystek 23.05.13, 18:20
      Syn ma w tej chwili 10 lat - przerabialiśmy wszystkie wymienione opcje: najpierw fotelik - montowany do ramy pod siodełkiem - dałam rade i ja, i mąż (syn oczywiście w kasku i przypięty pasami, fotelik taki wysoki - żeby mu głowa nie latała), potem była przyczepka - tu dawał radę mąż - ja i owszem, ale tylko na prostej, równej drodze - w lesie bez szans, trzeba też pamiętać o dodatkowej szerokości, na końcu taki łącznik (sztywny), którym przypinaliśmy rower syna do roweru męża - tu sama absolutnie nie dawałam rady - połączenie dość sztywne i faktycznie wymagało opanowania własnego i drugiego roweru, no i jednak siły - bo uciągnąć rower i na nim niemałego syna to już było coś! W sumie polecam wszystkie formy - ważne żeby to dopasować do wieku i umiejętności dziecka ( z łącznikiem syn jednak też musiał panować nad swoim rowerem).
      • ada16 Re: Do mam-rowerzystek 23.05.13, 19:11
        Mój syn wożony był w foteliku przyczepianym do rury od siodełka , pewnego razu coś-tam się złamało i poleciał do tyłu , na szczęscie złapał się ojca.
        Poza tym często zasyp[iał w tym foteliku , co było bardzzo niewygodne bo się kiwał i gfowa leciałą do przodu.
        fotelik dobrrej jakości , waga dziecka daleka do dopuszzcalnej.
        Nigdy więcej takiego fotelika.
        • to_ja_tola Re: Do mam-rowerzystek 24.05.13, 14:45
          ada16 napisała:

          > Mój syn wożony był w foteliku przyczepianym do rury od siodełka , pewnego razu
          > coś-tam się złamało i poleciał do tyłu , na szczęscie złapał się ojca.


          a ja jeszcze zapytam...czy dorodna 4latka w takim foteliku to jeszcze może jeździć?
          Fotelik i owszem niby do 22kg,dzieć ma 20kg(rzekomo),ale ja uważam,że jest jednak już za ciężka.
          Własnie tłumaczę szwagierce,że młoda już chyba za duża na taki fotelik?
    • altz Re: Do mam-rowerzystek 23.05.13, 19:20
      Jeździłem z fotelikami, z przodu i z tyłu. Z przodu do małej masy, potem już kiepsko.
      Na foteliku problemem jest zasypiające dziecko, bo może się uderzyć, wtedy zazwyczaj trzeba się zatrzymać i prowadzić rower, na pewno tak jest w terenie.
      Przyczepki nie miałem, ale widuję ludzi jeżdżących. Znajomy wozi tam dużego psa, czyli da się nawet spory ciężar. Problemem może być piaszczyste podłoże, ale zawsze można napompować trochę mniej opony i powinno dać się przejechać.
    • zurekgirl Re: Do mam-rowerzystek 23.05.13, 19:59
      Ja wozilam corke w foteliku Hamax Siesta do 4,5 roku. Jak byla lzejsza, bylo calkiem fajnie, od 20 kg zaczely sie schody, szczegolnie z wsadzaniem jej na rower, bo jednak fotelik wysoko, trzeba trzymac rower, dziecko, zapinac pasy , nie zawsze jest o co rower dobrze oprzec. Moja corka bardzo mi pomagala trzymajac rownowage, natomiast jak jej sie przysnelo, to musialam bardzo uwazac, zeby sama rownowagi nie stracic. Wydaje mi sie jednak, ze mimo wszystko najlatwiej jezdzi sie z fotelikiem z tylu, bo jest tylko obciazenie kola, a nic nie trzeba ciagnac. Przyczepki mi sie tez podobaja i pewnie sa bezpieczniejsze, ale jechac tym po ulicy raczej sobie nie wyobrazam, zero kontroli. Po lesie za to bardzo chetnie.
    • apfelstrudel Re: Do mam-rowerzystek 23.05.13, 20:22
      Dla malucha, na krótkie trasy - fotelik montowany z tyłu. Nie jedzie się trudno, kwestia przyzwyczajenia. Na długie trasy (jeśli groziło zaśnięcie) - przyczepka. Mamy dwuosobową i obaj razem w niej jeździli, do momentu kiedy starszy skończył 4 lata. Jeśli jechali obaj, ciągnął kolega małżonek. Jeśli jeden to spokojnie dawałam radę. Jak jeździli razem to od czasu do czasu były jakieś akcje, generalnie sporo spali. Przyczepka jest fajna bo można dać im coś do jedzenia i picia, wrzucić jakieś zabawki, książeczki i jest spokój. W każdym razie pasy są takie, że wypiąć się nie da. Potem starszy jeździł na holu - rowerek bez przedniego koła, ale są pedały i można kręcić. Jak się zmęczył to na trochę wsadzaliśmy go do małego, do przyczepki. Hol można ciągnąć też na "pusto". Teraz jedziemy na wakacje w układzie:
      - duży (8 lat) - na swoim
      - mały (6 lat) - na holu, ciągnie małżonek
      - młoda (będzie 1,5 roku) - w przyczepce, ciągnę ja.
      • marzanna_2015 Re: Do mam-rowerzystek 23.05.13, 21:20
        u nas opcja- 7 latek sam, 4 latka w foteliku z tyłu, ale waży tylko 13 kg.
        • mruwa9 Re: Do mam-rowerzystek 23.05.13, 22:09
          a u nas byla opcja- 4-5-latek na wlasny rowerze pedaluje obok/miedzy nami.
          Dla niepelnosprawnego mamy tandem.
          20-miesieczniak w foteliku- no problem.
          W przypadku 4latka pracowalabym nad nuk samdozielnej jazdy na 2 kolach. To znacznie ulatwi sprawe.
          • apfelstrudel Re: Do mam-rowerzystek 23.05.13, 22:14
            U nas 6-latek na holu bo nie piszę tu o trasie 4-5 km, tylko o rowerowych wakacjach gdzie z dzieciakami dziennie robimy najmniej 25-30, a bywało, że i 50 (dla nas, dorosłych, to pikuś bo sami robiliśmy i 130, ale dla dzieci to jednak jest trochę dużo) . Często przy tym trafiają się góreczki (raz mniejsze, raz większe) - sam, przez cały dzień nie dałby rady.
    • noxi Re: Do mam-rowerzystek 24.05.13, 09:59
      Dzieki wszystkim za odpowiedzi, troche rozjasnilo mi sie w glowie.
      Zaczniemy od fotelika dla malego i intensywnej nauki pedalowania dla starszego. Hol chyba na razie sobie darujemy, tym bardziej, ze musimy odpuscic dluzsze trasy na poczatku. Przyczepka ciagle warta rozwazenia.
      Jeszcze raz wielkie dzieki!
    • franczii Re: Do mam-rowerzystek 24.05.13, 10:11
      Moim zdaniem z przodu fotelik jest niewygodny a dla 20 miesieczniaka to juz w ogole. My wozilismy dzieci w fotelikach z tylu. Na holu nigdy nie wozilismy. 6latek robi teraz 25km. Ale kiedy mial mniejszy rower i robil mniej to zostawialismy jego rower przypiety i trase kontynuowal w foteliku.
    • suazi1 Re: Do mam-rowerzystek 24.05.13, 14:37
      Zdecydowanie przyczepka. Podczas dłuższych wycieczek dzieciaki będą mogły się zdrzemnąć, ułożyć jak się im będzie podobało. Nie wspomnę, że przyczepka jest bezpieczniejsza od krzesełka, argumentów jest wiele. My mamy burley cube, bardzo sobie go chwalę. Godny polecenia jest też chariot. Co prawda są to drogie zabawki, ale warto zainwestować.
    • to_ja_tola Re: Do mam-rowerzystek 24.05.13, 14:43
      ja jeżdzę z 3 latkiem w foteliku,a starszy jeździ sam.
      Fotelik mam montowany na ramę.
      https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSsBmxMZbBnWBFCAITtvD1cWemw9Z70UIl-d1tjP9D3_QieWtHQ
    • esr-esr Re: Do mam-rowerzystek 24.05.13, 15:29
      jeżdżę z dzieciakami sama, więc u mnie tylko przyczepka. córka 3,5 roku 15 kg, syn 1,5 roku 12 kg, cały zestaw około 40 kg. daję radę, idzie mi coraz lepiej. na początku sezonu często prowadziłam rower pod górki, teraz na asfalcie wjadę wszędzie, w lesie jeszcze czasem zsiadam. ze względu na wiek syna robimy postoje i np. w lesie dzieciaki sobie drepczą, a ja idę z rowerem i odpoczywam. jak się zmęczą to wsiadamy i jedziemy. rzecz obowiązkowa, bez której nie ma wycieczki z moimi dziećmi to piknik na kocu dla córki w połowie drogi i zbieranie leśnych skarbów smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka