Dodaj do ulubionych

handelek kkontrolowany

IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.01, 12:00
nie ma co ukrywać - jak ktoś zakwalifikuje się do grupy walczącej o tytuły to
jak chce zarobić na sprzedaży to tylko teraz.
Później to nie będzie chętnych do kupowaniea poza tym cele są za wysokie.
I jak na tym tle wygląda klęska Poloni i Wisły????? Jak wypadki przy pracy ?????
Obserwuj wątek
    • Gość: kajo95 Re: handelek kkontrolowany IP: *.tychy.sdi.tpnet.pl 06.08.01, 16:10
      nigdy nie grałeś w piłkę przyjacielu, bo gdybyś grał, to byś wiedział, że jak
      się sprzedaje mecz to robi się to w taki sposób, żeby przede wszystkim sie nie
      ośmieszyć (vide sarnat)i nie czeka się z tym do 90 min.
      zajmij się lepiej przyjacielu pływaniem synchronicznym
      • Gość: kac pewien meczyk IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.01, 09:29
        > nigdy nie grałeś w piłkę przyjacielu, bo gdybyś grał, to byś wiedział, że jak
        > się sprzedaje mecz to robi się to w taki sposób, żeby przede wszystkim sie nie
        > ośmieszyć (vide sarnat)i nie czeka się z tym do 90 min.
        > zajmij się lepiej przyjacielu pływaniem synchronicznym

        masz oczywiście 100% rację (tylko nie nazywaj mnie "przyjacielem").
        Opowiem ci jednak szybko pewien meczyk w pierwszej lidze.
        Gospodarze ... jak to gospodarze. Teoretycznie byli faworytami. Teoretycznie , bo
        każdy pamiętał lata przyjaźni jakie wiązały oba kluby, tylko pewnie mało kto
        wiedział dlaczego. Tym bardziej że wraz z "przyjaźnią" klubów nie szła "przyjaźń"
        kibiców.
        Goście - walka o utrzymanie.
        Mecz - totalna plaża. Zawodnicy gospodarzy chowali się, żeby tylko nie dostać
        piłki.
        Napastnicy gospodarzy - potykali się o linie narysowane na trawie.
        Bramkarz gospodarzy (nie będę pisał czy klasowy czy nie , bo różne są o nim
        zdania w Polsce) wyciągał piłki, które bez problemów mółby wpuścić i nikt nie
        miałby do niego pretensji. I nagle strzał po ziemi i obrona ala Sarnat. No i 0:1.
        Ale mecz toczy się dalej. Przed końcem spotkania sędzie dyktuje karnego dla
        gospodarzy. Goście tak protestują, że omal nie linczują sędziego (zwłaszcza rozły
        obrońca). Kibice wstają i zaczyna się doping jakiego na polskich stadionach nie
        jest dużo. Mój koleś odwraca się do mnie (raczej "nas" bo było nas trochę i
        pyta: "Kto NIE strzeli karnego ??"). Do piłki podchodzi egzekutor - obrońca z
        doświadczeniem i ... strzela ponad bramką (podobno tak najłatwiej nie trafić).

        Wiesz jaki mecz opisałem ???????????
        więc nie mów nic o ośmieszaniu - handel (o ile jest) to handel.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka