mamusia_muminka 24.03.05, 18:15 Standardowy temat na większości forum. Chyba się domyślacie, niet? Pytanie brzmi: jak się zaczęła wasza znajomość z U2? :] Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ihopeyouwilllikeme Re: A zaczęło się... 24.03.05, 18:18 Przykro mi, ale naprawdę nie pamiętam Odpowiedz Link Zgłoś
peternurek1 Re: A zaczęło się... 24.03.05, 20:41 Jak to się zaczęło? Nie jak to się dokładnie u mnie zaczęło, to następowało raczej stopniowo. Pierwsze moje wspomnienie związane z U2 pochodzi z 1997 roku kiedy to został wydany album Pop. Pamiętam że moja mama kupiła ta płytę niedługo po premierze, była to w ogóle pierwsza płyta CD u mnie w domu. Dwa tygodnie później do płyty dokupiła wieżę To była pierwsza płyta w moim życiu jakiej słuchałem, i sam chciałem słuchać inna niż dokonania Elektrycznych Gitar których słuchałem namiętnie w dzieciństwie. Przy włączonym Popie czytałem tez swoją pierwszą poważniejszą książkę - Forrest’a Gump’a Jako że byłem jeszcze dość mały, miałem 9 lat nie zainteresowałem się ta muzyką bardziej. I tak sobie żyłem w nieświadomości istnienia całej tej pięknej muzyki aż do okolic roku 2000, w którym to dostałem w domu zestaw Wizji TV co było równoznaczne z dostępem do różnych stacji muzycznych. Na MTV leciały czasem jakieś nagrania U2, nawet mi się podobały i chyba już wiedziałem że to dobry zespół. Swego rodzaju przełom nastąpił podczas weekendu z U2 na MTV właśnie. Obejrzałem program dokumentalny o historii zespołu przeplatany teledyskami i nagraniami koncertowymi. Pamiętam bardzo dobrze ze leciało tam New Year’s Day i Pride – i stało się Przez gitarę w Pride, pianino i solo w New Year’s Day oraz to czego się dowiedziałem o tym zespole, o ich muzyce, treści które przekazują, stwierdziłem że musze poznać ten zespół. Jakoś wtedy wyszedł album All That You Can’t Leave Behind który oczywiście trzeba było mieć. Nie musiałem specjalnie zmuszać mamy do zakupu tej płyty, na też bardzo lubiła i ciągle lubi U2. No i zaczęło się na dobre, płyta okazała się wspaniała (do dziś zresztą tak sądzę wbrew wielu opiniom). Potem znalazłem w domu kasety War i The Unforgattable Fire, potem zakup Achtunga i Joshua Tree... i tak jakoś już poszło ) Odpowiedz Link Zgłoś
aasiek Re: A zaczęło się... 25.03.05, 00:16 peternurek1 napisał: Potem znalazłem w domu kasety War i The > Unforgattable Fire, potem zakup Achtunga i Joshua Tree... i tak jakoś już > poszło ) > TAKIE kasety znalazłeś w domu?! Zazdroszczę... W moim przypadku U2 pierwszy raz pojawiło się, kiedy przeglądałam teledyski nagrane na kasecie video mojej siostry (miałam jakieś 10 - 11 lat). Nazwa mi się spodobała ) A teledysk był do "Pride", zapamiętałam początek. I kolor. No, dobra, to juz bardziej wrażenia, niż konkret... A tak na poważnie to trafiło mnie w 1997 r. Przed koncertem w Polsce. Praktycznie z dnia na dzień. To znaczy, niby znałam i bardzo lubiłam ich piosenki, ale to jeszcze nie było TO. A wtedy - pojechałam na wakacje, u kuzynki znalazłam "Boy" i "Achtung Baby" i w związku z nadchodzącym koncertem przesłuchiwałam sobie. I do dzisiaj pamiętam, jakie wrażenie zrobiło na mnie "One". To było jak cios między oczy, naprawdę Przez tydzień marudziłam okropnie, kto się tylko napatoczył, że bym pojechała (taaaaaa ) na koncert, że to musi być super i co tam jeszcze... Szczyt egzaltacji )) A potem przez około dwa lata trudno było ze mną rozmawiać na jakies inne tematy niż U2 Odpowiedz Link Zgłoś
tago_mago Re: A zaczęło się... 25.03.05, 13:51 A u mnie wszystko zaczęło się od Popa - miałem 10 lat, kiedy kolega przyniósł do szkoły kasetę siostry . Niesamowicie mi się ta płyta spodobała, słuchałem jej bez przerwy przez dobrych parę tygodni (zostało mi do dzisiaj zresztą), a potem zacząłem się bardziej interesować zespołem. Kupiłem biografię, oglądałem teledyski, koncerty... No i oczywiście chciałem jechać na koncert do Warszawy, ale byłem jeszcze zbyt mały. Po Popie przyszedł czas na Rattle & Hum, potem Achtung Baby, Zooroopa - U2 poznawałem więc w odwrotnej kolejności . -- this could be the day Odpowiedz Link Zgłoś
tago_mago Re: A zaczęło się... 25.03.05, 13:54 Przyszła mi do głowy pewna ciekawostka (?): Siostrze kolegi, która ma teraz 14 lat, psycholog zabronił słuchać "The Best of 1980-1990" - była to płyta, której słuchała bez przerwy przez parę miesięcy, poza tym nic innego. Rodzice schowali płytę i wtedy pojawiły się fizyczne objawy odstawienia - drgawki, gorączka itd. Zupełnie jakby była na głodzie narkotykowym . Teraz ma tak samo z DVD Rattle & Hum. --- this could be the day Odpowiedz Link Zgłoś
ihopeyouwilllikeme Re: A zaczęło się... 25.03.05, 19:00 Siostrze kolegi, która ma teraz 14 > lat, psycholog zabronił słuchać "The Best of 1980-1990" - była to płyta, której > słuchała bez przerwy przez parę miesięcy, poza tym nic innego. Rodzice schowali > płytę i wtedy pojawiły się fizyczne objawy odstawienia - drgawki, gorączka itd. > Zupełnie jakby była na głodzie narkotykowym . Teraz ma tak samo z DVD Rattle > & > Hum. Hmm, dziwaczne. Niby czemu schowali jej tą płytę ? Co to, nie wolno słuchać przez parę miesięcy jednej i tej samej płyty ? Simon LeBon powiedział, że kiedyś przez cały rok słuchał tylko " Dark Side Of The Moon "... A psycholog też dobry. Spróbowałby mi zabronić słuchania U2... Inna sprawa że ja właściwie nie wiem, czy jestem w ten sposób uzależniony - moim rodzicom nigdy do głowy by nie przyszło zabraniać mi słuchania U2, mimo, iż przez pierwsze 2 lata fascynacji właściwie nie słuchałem niczego innego. Cóż, tam gdzie nie ma problemów, należy je stworzyć - a psychologowie też muszą zarabiać. Odpowiedz Link Zgłoś
jam_niczek Re: A zaczęło się... 29.03.05, 07:55 Nie pamiętam momentu, kiedy "się zaczęło". Odkąd pamiętam Mój Cudowny Ojciec miał na półce takie płyty oznaczone śmiesznym symbolem "U2" i dosyć często słuchał głośno tworu, który jak się później dowiedziałam, nazywa się "The Joshua Tree". Jednak 10-letnia dziewczynka nie wiedziała co dobre i błądziła słuchając "artystów", których nazwiska wstyd wymieniać Potem wydali All That You Can't Leave Behind, dostałam ją (od babci) i chociaż wydawnictwo nie zachwyciło, zaczęłam powoli podkradać Ojcu po jednej płycie Około rok temu napisałam coś w jakimś wątku na FM i poznałam osobnika o dziwnym nicku peternurek1 Od tego czasu nie wolno mi słuchać nic innego niż U2 Odpowiedz Link Zgłoś
ihopeyouwilllikeme Re: A zaczęło się... 29.03.05, 08:01 Kogóż ja widzę ! Witam, witam )))) Odpowiedz Link Zgłoś
jam_niczek Re: A zaczęło się... 29.03.05, 09:54 No tak... a peternurek1 podał mi numer gg niejakiego Ajhołpa (który zamiast zmuszać mnie do słuchania U2, kazał katować się grind corem i innym black metalem) Odpowiedz Link Zgłoś
kwiat_paproci Re: A zaczęło się... 29.03.05, 22:36 Chyba się nie powinnam wypowiadać, bo ja tak naprawdę nie jestem fanem U2, ja sobie po prostu ich czasem słucham i lubię sobie o tym kulturalnie porozmawiać Dobra, pozwierzam się Miałam chyba z 14 lat i gdzieś od roku prowadziłam intensywną edukację muzyczną, żeby nie być zacofanym ciemniakiem. Uznałam, że taki zespół jak U2 też wydawałoby znać, skoro ludzie tyle o nim gadają Chciałam zacząć od początku ich dyskografii, więc...posłuchałam Joshua Tree No i ta płyta urzekła mnie od samego początku. Dalej było The Unforgettable fire i niefortunnie Zooropa, bo ona mi zupełnie nie przypadła do gustu. Więc na jakiś czas odstawiłam U2 na bok. W wakacje jednak ruszyło mnie sumienie i sięgnęłam po pozostałe płyty U2. No i tak jest do dzisiaj Odpowiedz Link Zgłoś
ihopeyouwilllikeme Re: A zaczęło się... 31.03.05, 10:43 > Chyba się nie powinnam wypowiadać, bo ja tak naprawdę nie jestem fanem U2, ja > sobie po prostu ich czasem słucham i lubię sobie o tym kulturalnie > porozmawiać Ty się jeszcze doigrasz, poczekaj tylko... Odpowiedz Link Zgłoś
kwiat_paproci Re: A zaczęło się... 31.03.05, 22:19 Aż się nie mogę doczekać, jaką to srogą karę mi wymyślisz, ty prawdziwy fanie Odpowiedz Link Zgłoś