wylogowany.pielegniarz
11.09.09, 17:01
Wczoraj wyraził oburzenie faktem, że biskupi wystosowali list w sprawie in
vitro, twierdząc, że to niedopuszczalne w państwie, w którym powinien mieć
miejsce rozdział Kościoła od państwa.
Przypomnieć chyba należy Palikotowi, że w Polsce panuje wolność i każdy
może sobie pisać listy do parlamentarzystów, a tym bardziej w sprawach, nad
którymi Sejm będzie obradował.
Biedny Palikot wydał więc z siebie oburzenie na biskupów, którzy robią to co
wszyscy, czyli walczą o poparcie dla swoich racji. A jeśli chciałby już
wyrażać oburzenie z jakiegoś faktu, to bardziej wypadałoby wyrazić oburzenie,
że koledzy z jego partii mogą wybrać satysfakcję biskupów a nie
szczęście polskich rodzin, które mają problemy z płodnością. Ale rozumiem, że
łatwiej jest Palikotowi bredzić coś o biskupach niż pokazać, kogo może
posłuchać jego partia(bo podejrzewam, że gdyby to nie dotyczyło jego partii
tylko innej, to byłby strasznie oburzony na to, że politycy nie służą
społeczeństwu a biskupom).