man_sapiens
22.01.10, 16:57
To się ładnie układa w większą i śmierdzącą całość. Istotą IVRP wcale nie było jakieś "wzmożenie moralne" czy "dekomunizacja". jak to wyglądało w praktyce - widzieliśmy przez 2 lata. Teraz wychodzą kolejne sprawy na jaw: na procesie Kurski vs. Karnowski dowiedzieliśmy si, jak Kurski kupował leśniczówkę za 20 tysięcy. W tym czasie sam chciałem kupić domek w lesie i za 20 tysięcy złotych do kupienia nie było nic. Rzeczoznawca powiedział nam, że "sam widok na jezioro wycenia na 100 tysięcy złotych"
co więcej: Pan Jacek Kurski jako wicemarszałek województwa służbowo jedzie do samorządowca ze swojego terenu z wizytą, a potem wieczorem, niby już po pracy, pyta, czy ma do sprzedania jakąś nieruchomość na jego kieszeń Link
O odprawach dla Kownackiego, usłużnych dziennikarzy z PiS-TV czy innych znajomych i krewnych królika nie ma nawet co przypominać.
Kolejne kwiatki w CBA: Np. protekcyjny łańcuszek w zatrudnianiu. Protekcja wpisana była w system. W aplikacji do Biura była rubryka "osoby polecające".
Dyrektorskie stanowiska obejmowali ludzie ze średnim wykształceniem. Na niższym szczeblu można było znaleźć byłą sprzedawczynię z delikatesów "Bomi".
Miodowicz zwrócił uwagę na jeszcze poważniejszy problem: protekcjonizm strukturalny. Kto miał więcej wpływów mógł zatrudnić więcej znajomych, dlatego niektóre komórki, delegatury CBA wykonujące podobne zadania różniły się znacząco liczbą pracowników.
Według naszych informacji proporcje wyższej kadry do zwykłych agentów były 1:3. Wykryto też komórki zatrudniające wyłącznie szefa!Link
To tylko wierzchołek góry lodowej (a raczej g..nianej). Cała IVRP miała być prywatnym folwarkiem pisiaków. Tylko frajerzy myślą, że rządzenie to służba obywatelom i państwu. Pisiacy wrośli mentalnie w PRL tak bardzo, że swoją rolę w państwie widzą jako nową nomenklaturę. A my - podatnicy - mieliśmy jako "ciemna masa" (wg. Kurskiego) kupować ich "wzmożenie moralne" (oddał już te 300zł?), "dekomunizację" (w żadnym rządzie po 1989 nie było tylu komunistów), "walkę z korupcją" (czyli zabawy i posadki dla znajomków Kamińskiego). Nawet Lech Kaczyński wpisał się w ten schemat. Co tam szacunek dla obywateli - niech "dziad spieprza", co tam stawianie interesu Polski ponad wszystko - ważniejsze osobiste urazy (dyspepsja) i sympatie (wsparcie awanturnika Saakaszwilego). Dopiero teraz wszystko to odwraca się o 180 stopni - będziemy mieli prezydenturę 20%, jak to świetnie nazwał Żakowski