heretykkk
09.02.04, 00:14
Ulubiony termin Gazety Wyborczej. Jak już takie słowo-wytrych zagnieździ się
w umysłach tępawych redaktorów (co to już wypromowali "transformację
ustrojową", "ideową część SLD" i inne absurdziki), to dnia nie będzie, żeby
go nie wstukali do tekstu. Dzięki ich gorliwej bezmyślności "baron", który z
początku miał ośmieszać "burżuazyjne" apetyty czerwonych kolesi, stał się
określeniem "fajnym", popularnym i odtąd każdy sekretarz wojewódzki, pardon -
baron, dumnie się z tym tytułem obnosi. Brawo "Gazeto"! Jesteś tak samo cool
jak baron Jaskiernia.