wilk.podhalanski
03.04.10, 05:00
W prawyborach PO wzięło udział kilkanaście tysięcy ludzi. Czyli
zawartośc kilku warszawskich dyskotek w piątek. Albo pojemność
niewielkiego stadionu. To jest jakieś 0,05 procenta obywateli tego
kraju.
Ulala.
Straszna liczba.
Użyto do jej uzyskania wszystkich możliwych mediów, straszliwej
machiny promocyjnej, prasowej, radiowej, telewizyjnej, wystąpiły
największe gwiazdy polskiej polityki. Tarzali się w tej sprawie
najmocniejsi polityczni komentatorzy i nawet gwiazdy estrady.
Członków PiS jest podobno ok 10 tysięcy.
Nie chce mi się liczyć ile to procent ludności Polski. Ale kiedyś w
polonijnym kościele "Czestochowa" w Pennsylvanii na jednej mszy
widziałem więcej Polaków niż jest członków PiS na Ziemi.
Teraz zerkam na Forum Kraj. Wchodzę na nie co jakiś czas, potem
znikam, potem znowu wchodzę... I tak w kółko. Stale widzę te same
nicki, bo to jest dla niektórych miejscówka ważna.
Dziś coś dostrzegłem.
Mój głupi post, który został napisany dwa dni temu i ma 7 oddanych
głosów w dyskusji, a wszystkie oddane również dwa dni temu, nadal
znajduje się na pierwszej stronie dyskusji. Kiedyś by zniknął w
godzinę - dziś tkwi i tkwi, nic go nie strąca w otchłań niebytu.
To życzliwa refleksja.
Nie ma już na FK dyskursów zażartych, liczących setki opinii,
ścierających się poglądów. Nie ma nowych nazwisk i nicków, nowych
postaci politycznych do obróbki. Nowych pojedynków. Jest wiecznie
trwający mecz oldbojów tych samych drużyn fanów PO z tymi samymi
zmęczonymi fanami PiS. Coraz mniej intensywny, coraz mniej barwny,
coraz smutniejszy.
Widziałem różne fora, które umierały wraz z dyskutantami. Gasły
powolnie, gdyż zatrzymywały się w miejscu, na jednym szczeblu, nowi
dyskutanci nie przychodzili, dla nich było to ględzenie staruchów.
Czy forum Kraj to wyblakłe lustro wyblakłej politycznej sceny w RP?
Czy wraz z jakąs rewolucją na rynku politycznym, kiedy np. rozpadnie
się PO i zniknie PiS, Forum Kraj ucichnie całkiem?
Hm.
Wilk o 4 rano.
PS
Nie mam nic przeciwko temu, żeby olać ten wątek i zbyć go
milczeniem. By spadł jak najniżej.