buffalo_bill
12.04.10, 16:32
Na Okęciu Jarosław Kaczyński siedział obok swojej bratanicy - Marty.
Gdy płakała nie wypowiedział do niej słowa, nie podał chusteczki.
Czasem tylko odwracał się do tyłu by zamienić słowo ze swoimi
współpracownikami. Potem gdy wstała i podeszła do trumny poszedł
za nią. Z kamienną miną. Nie pomógł jej wstać, nie przytulił...
Dziwny z niego polityk.
Dziwny człowiek.