basia.basia
25.02.04, 22:03
W dzisiejszym Fakcie jest długi wywiad szanownej Waniek.
A oto co lepsze fragmenty:
"Od czasu Leszka Millera nagle okazało się, że to wszystko jest niepotrzebne,
a opowieści o pełnych szufladach projektów ustaw, 33 zespołach pracujących
nad nowymi rozwiązaniami okazały się bajkami na użytek ufającego wyborcy.
...
- Ale dlaczego Leszek Miller tak łatwo wziął SLD pod but?
Nie sam Miller. Rolę przywódczą odgrywał przy nim również Krzysztof Janik.
Obok statutowych ciał partii umacniała się również tzw. grupa baronów, jedno
z dzisiejszych nieszczęść SLD. ... I Janik, wówczas sekretarz generalny
partii, od razu sięgnął po tych szesnastu baronów jako swój oręż.
Za przyzwoleniem Millera spychał na drugi plan zarząd partii.
...W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że Miller zaczyna marginalizować
ludzi mających inne zdanie, w seksistowski sposób spychał na margines kobiety.
...
A wraz z Millerem pojawił się powrót do niedobrego klimatu PZPR: klimatu walk
wewnętrznych, wygrywania kto jest bliżej wodza a nie tego, kto może więcej
wnieść do partii. Naprawdę bardzo wiele zależy od stylu przwódcy. Ryba psuje
się od głowy. ..."