Dodaj do ulubionych

Anna Walentynowicz - In Memoriam

14.04.10, 15:04


Anna Walentynowicz -
IN MEMORIAM


podcast.cbc.ca/mp3/current_20100413_30695.mp3


Pani Ela,

You did a Great Job!!!


It is at the very end of the show which is about 25minutes into the program.

There is a fast forward button which you can press and hold.

Gratuluje!

Ela Sulatycka

Obserwuj wątek
    • l.o.r.t.e.a Jak już pisałem 10 kwietnia, gdy kolega 14.04.10, 15:34
      poinformował mnie telefonicznie o katastrofie, nie płakałem. Ale gdy
      przeczytałem pobieżnie listę, dopiero wtedy się popłakałem. Po godzinie
      przeczytałem listę jeszcze raz i dopiero wtedy dostrzegłem Jej nazwisko. Wtedy
      się popłakałem II-gi raz. Była wspaniałą, odważną, niezłomną kobietą. Nie
      domagała się miejsca na piedestale, tylko by pamiętano o ludziach pracy, co i
      dziś jest bardzo aktualnym zagadnieniem.
      • bodo.2 Re: Jak już pisałem 10 kwietnia, gdy kolega 14.04.10, 16:05
        cześć jej pamięci
        • hatra Anna Walentynowicz - In Memoriam 14.04.10, 17:27

          Bezkompromisowa, skromna rewolucjonistka

          Wtorek, 13 kwietnia (19:04)

          Suwnicowa. Tak o niej mówiono w czasie i po strajku. Osierocona w czasie wojny
          już od 10 roku życia ciężko pracowała jako służąca, traktorzystka, pakowaczka. W
          1950 zapisała się na kurs spawaczy. W Stoczni Gdańskiej przepracowała 30 lat.
          Należała do ZMP i Ligi Kobiet. Była przodowniczką pracy, ale do partii się nie
          zapisała. Dość szybko dostrzegła, że tzw. przewodnia siła narodu, czyli PZPR
          wyzyskuje robotników, toleruje układy i korupcję. Z wrodzoną wrażliwością
          reagowała na zło w najbliższym otoczeniu. Represje spotkały ją pod koniec lat
          60. Pierwszy raz próbowano ją wyrzucić z pracy w 1968.


          Anna Walentynowicz

          Jedna z legendarnych postaci Solidarności Anna Walentynowicz zginęła w
          katastrofie samolotu prezydenckiego, którym delegacja polskich władz udawała się
          na rocznicowe uroczystości w Katyniu. więcej »

          Po Grudniu '70, też ją szykanowano, nie od razu, bo dała szansę nowej władzy.
          Wkrótce jednak przekonała się, że komuniści nie dbają ani o pracowników, ani o
          naród. Przystąpiła do opozycji: zaczęła współpracować z Komitetem Obrony
          Robotników, a w kwietniu 1978 była współzałożycielką Komitetu Wolnych Związków
          Zawodowych Wybrzeża razem z Joanną i Andrzejem Gwiazdami, Krzysztofem
          Wyszkowskim. I oni pozostali jej przyjaciółmi do końca. W jej mieszkaniu we
          Wrzeszczu Lech Kaczyński, młody prawnik prowadził wykłady z prawa pracy. Pisała
          artykuły dla podziemnej prasy, kolportowała w stoczni ulotki. Dyrekcja stoczni
          zaczęła ją szykanować. Najpierw ukarano Ją naganą, a 7 sierpnia 1980 r.
          zwolniono na pięć miesięcy przed emeryturą.

          Bogdan Borusewicz działacz KOR i WZZ, który już od pewnego czasu przygotowywał
          kolegów robotników do strajku, uznał, że zwolnienie Ani to decydujący moment i
          ustalił termin strajku, najpierw na 13, potem 14 sierpnia.
          Przypięła znaczek Janowi Pawłowi II

          W latach pierwszej Solidarności była bardzo znana. W marcu 1981, w Teatrze Małym
          w Warszawie wystawiono o niej sztukę. Jako współzałożycielka "S" gościła w
          brytyjskim parlamencie i u premiera Francji, w Holandii przyznano jej tytuł
          "Kobiety roku". Ale ona najbardziej ceniła spotkanie z Ojcem Świętym Janem
          Pawłem II w styczniu 1981. Do Watykanu pojechała z delegacją "S", której
          przewodniczył Lech Wałęsa. Przypięła wtedy Ojcu Świętemu znaczek Solidarności.
          Dzieciaki wpadły w euforię

          Po strajku rzuciła się w wir związkowej pracy, była we władzach "S".

          Joanna Wojciechowicz, wówczas szefowa od związkowej informacji, wspomina wizytę
          studentów, z zachodnich Niemiec w listopadzie 1980 r. w siedzibie "S" we Wrzeszczu.

          - Chcieli rozmawiać z Wałęsą o II wojnie światowej. Był późny wieczór. Była
          tylko Ania.

          Joanna, która tłumaczyła to spotkanie pamięta, że niemieccy studenci obawiali
          się, jak ich, potomków ludzi odpowiedzialnych za II wojnę, przyjmie Solidarność.

          - I wtedy Ania powiedziała: "A od kiedy to myśmy mieli pretensje do narodu
          niemieckiego. Ani nie mieliśmy, ani nie mamy".

          - Ania była kochana, swojska, z sercem ze złota, dobra mądra, niezłomna i
          bezkompromisowa, choć jak wszyscy także pełna różnych słabości - podkreśla Joanna.

          Spory w Solidarności doprowadziły do wykluczenia jej ze związku. Koledzy, którzy
          w jej obronie zorganizowali strajk, odwrócili się od niej. Nie było jej na I
          Zjeździe Solidarności. Obwiniała o to Wałęsę.

          Można powiedzieć, że była klasycznym przykładem na to, jak rewolucja pożera
          własne dzieci.

          - Nie uważam, żeby ona została pożarta. Być może to ona okaże się tą osobą,
          która w pamięci, w historii zwycięża, a nie ci co ją wyrzucali. Ten proces ocen
          się nie skończył. Ania na pewno jest po stronie zwycięzców i tak w pamięci
          pozostanie. A to czy ją wyrzucali, czy nie, jest akurat mało ważne. Tym nie
          mierzy się znaczenia historycznego - ocenia prof. Jadwiga Staniszkis, która
          poznała Anię w czasie sierpniowego strajku i do końca utrzymywała z nią kontakty.

          Mimo że Walentynowicz obwiniała Wałęsę o swoje zmarginalizowanie w Solidarności,
          internowana w Gołdapii, spaliła papiery o jego agenturalnej przeszłości, które
          podrzucili jej esbecy.

          Po wyjściu z internowania Walentynowicz ponownie do więzienia trafiła w grudniu
          1983 za udział w próbie wmontowania tablicy upamiętniającej ofiary górników z
          "Wujka".

          Była przeciwniczką "okrągłego stołu". Uważała, że po 1989 roku elity polityczne
          są przesiąknięte wzajemnie się wspierającą agenturą. Z biegiem lat coraz mocnej
          oskarżała Wałęsę. Była zwolenniczką lustracji i dekomunizacji.
          Po stronie pokrzywdzonych

          W wolnej Polsce była po stronie pokrzywdzonych. Jeździła po Polsce wspierała
          strajki i organizowała seminaria "W trosce o dom ojczysty".

          - Ona była bardzo wyczulona, żeby była równowaga między wymiarem wolności i
          wymiarem sprawiedliwości społecznej i jeździła po tych strajkach socjalnych. I
          podtrzymywała ludzi na duchu, chociaż najczęściej te strajki kończyły się
          klęską. Te seminaria szukały alternatywnej drogi. Zapamiętam ją jako świetlaną
          postać - wspomina prof. Staniszkis, która wygłaszała referaty na seminariach Ani.

          Sławny niemiecki reżyser Volker Schlöndorff nakręcił film: "Strajk", który miał
          być złożonym Jej hołdem. W Jej odczuciu było odwrotnie. W dniu premiery filmu w
          Gdańsku leżała w szpitalu na gdańskiej Zaspie.

          - Ten film zniesławia mnie i stoczniowców - mówiła mi, gdy ją odwiedziłam.

          Barbara Madajczyk-Krasowska



          fakty.interia.pl/raport/lech-kaczynski-nie-zyje/wspomnienia/news/bezkompromisowa-skromna-rewolucjonistka,1464360,6915

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka