olga_w_ogrodzie
03.07.10, 23:36
"
Środowa debata kandydatów na prezydenta wywołała ostry konflikt w
środowisku dziennikarskim. Poszło o współprowadzącą Joannę Lichocką
z TVP. Grzegorz Miecugow z TVN 24 zasugerował, że uprzedziła sztab
wyborczy Jarosława Kaczyńskiego o tym, jakie pytania zada w czasie
debaty. Lichocka w rozmowie z "Gazetą" zaprzeczyła, że pytania były
ustawione, i powiedziała, że rozważa pozwanie Miecugowa do sądu.
Rozmowa z
Jarosławem Gugałą
z telewizji Polsat, współprowadzącym debatę :
Krystyna Naszkowska: Przekonała pana Joanna Lichocka?
Jarosław Gugała: Absolutnie nie. Jej pierwsze pytanie było
skandaliczne. Na kilometr było widać, kogo wspiera w tej debacie.
Złamała wszelkie zasady bezstronnego dziennikarstwa.
Mieliśmy zadawać pytania, a nie wygłaszać deklaracje polityczne.
Lichocka wygłosiła na początku antyplatformerską, antyrządową
tyradę. Zresztą do razu Bronisław Komorowski skomentował, że to
wystąpienie lidera opozycji. Miał rację.
Czy to prawda, że Lichocka usiłowała przed debatą poznać pytania
pana i Katarzyny Kolendy-Zaleskiej z TVN?
- Tak, rzuciła myśl, byśmy poznali swoje pytania. To było około
godz. 17. Chodziło jej o to, by pytania się nie powtarzały w czasie
debaty. Ale jej propozycja nie została przez nas podjęta.
Dlaczego? To chyba niegłupie?
- Przede wszystkim na taką debatę nie przychodzi się z jednym
pytaniem, tylko z pakietem. Właśnie po to, by nie zostać z pustym
notesem, kiedy ktoś wcześniej "ukradnie" nasz temat. A poza tym nie
uznaję takiej wymiany.
W dyplomacji nauczyłem się chronić swoje informacje. Pytania do
kandydatów napisałem sobie ołówkiem na kartce na kilka minut przed
rozpoczęciem debaty, i to w sposób zaszyfrowany. Na wszelki wypadek
nie chciałem, by ktoś je poznał.
Miecugow oskarżył Lichocką, że swoje pytania udostępniła sztabowi
PiS, by Jarosław Kaczyński mógł się do nich przygotować.
- To poważny zarzut, ja bym go nie rzucał. Nie wiem, czy uzgadniała
swoje pytania ze sztabem PiS.
Ja mam inne zarzuty, moim zdaniem poważniejsze. Ustaliliśmy przed
debatą, że na zadanie pytania mamy po 30 sek. Jednak pierwsze
pytanie zajęło Lichockiej ok. 2 min. Wygłosiła tyradę polityczną w
interesie jednego z kandydatów. Złamała zasady, jakie ustaliliśmy.
Byłem jej wystąpieniem tak wstrząśnięty, że zastanawiałem się, czy
nie wyjść ze studia, by nie firmować swoją twarzą takich zagrywek."
wyborcza.pl/1,75248,8095378,Tyrada_Lichockiej_byla_skandalem.html#ixzz0semua1qQ
nie chcę za dużo gadać od siebie, bo już była mowa o p. Lichockiej
tu, a ponadto obawiam się rozpędzić i ciszę złamać, choć sprawa
dotyczy rzetelności dziennikarskiej, a nie kandydatów.
tak czy inaczej, negatywnie o tej rzetelności wypowiada się, jak
widać, też dziennikarz stacji nie kojarzonej z popieraniem
konkretnego kandydata.
a ja zastanwiam się, jakby to było, gdyby publiczna TV była w innych
rękach, niż jest, a z takim oceniającym przemówieniem p. Lichocka
wystąpiłaby przeciw innemu kandydatowi.
chyba byłaby wielka jatka.