rolnikpolski
17.03.04, 13:32
Nadwiślańska prowincja
"Wielu Polaków opowiedziało się za członkostwem w UE, bo w istocie chcieli
być obywatelami jakiegoś innego, bardziej prestiżowego i zamożnego państwa,
członkami innej politycznej wspólnoty, a na emigrację nie mają ochoty lub
odwagi.
Są tacy, którzy marzą, że zajmie się nami jakiś komisaryczny zarząd unijny,
który naprawi polską demokrację, ukróci korupcję, wybuduje autostrady,
zlikwiduje zacofanie i w ogóle sprawi, że zrealizuje się norwidowskie
marzenie i człowiek urośnie w Polaku, a Polak w człowieku zmniejszy się do
niedrażniących subtelne umysły rozmiarów" - napisał w "Rzeczpospolitej"
Zdzisław Krasnodębski. Autor zauważa, że "najczęściej wysuwanym argumentem
zarówno za członkostwem w Unii, jak za pokorną postawą w sprawie Nicei jest
to, że tylko UE może zreformować, zmodernizować, ucywilizować i
uczłowieczyć". "Pomysł, że urzędnicy z Brukseli mieliby tego dokonać, jest
oczywiści surrealistyczny. Nikt za nas nie zatroszczy się o nadwiślańskie
prowincje" - trafnie zauważa komentator gazety, która przed referendum
akcesyjnym prezentowała na swoich łamach zgoła odmienne opinie.
Gdy przed rokiem podobnie rozsądne oceny prezentowali na łamach "Naszego
Dziennika" i Radia Maryja wybitni polscy publicyści i naukowcy, ze wszystkich
stron padały oskarżenia o eurofobię, ciasnotę umysłową, faszyzm i w ogóle o
nienawiść do rodzaju ludzkiego. A jednak powyższy cytat niezbicie dowodzi, że
ludzie ci mieli rację, ostrzegając przed budową "nadwiślańskiej prowincji".
Ciekawe, czy jaśnie oświeconych Europejczyków stać będzie chociaż na
uczciwe "przepraszam" za kalumnie i obelgi?