olga_w_ogrodzie
25.07.10, 10:58
przed wyborami posłowi Poncyljuszowi się nie podobało wodzostwo
prezesa Kaczyńskiego.
proponował, by Jarosław Kaczyński udał się do Sulejówka pozostając
jedynie prezesem honorowym.
PiSem rządzić miałby dyrektoriat - reprezentanci różnych frakcji:
ziobrystów, muzealników, spin doktorów.
przed wyborami prezesa PiS w marcu tego roku P. Poncyljusz narzekał,
iż prezes nie ma kontrkandydata.
wszystko się zmieniło 10 kwietnia.
nieoczekiwanie to przedstawiciele tzw. liberalnej frakcji PiS p.
Kluzik-Rostkowska i p. Poncyljusz właśnie, stanęli na czele sztabu
wyborczego prezesa pana.
prezes uwierzył im, że, by wygrać, potrzebna jest zmiana wizerunku.
no i zmieniali ten wizerunek.
pytanie - na ile wierzyli, że to już tak na stałe zmiana ta ?
znali go od lat - byłoż by prawdą, że sądzili, iż dramat osobisty
faktycznie odmienił p. Jarosława ?
może tak, bo czy inaczej, wysyłający przedtem prezesa do Sulejówka,
p. Poncyljusz zaangażowałby się w jego kampanię ?
zdaje się, iż p. Poncyljusz i p. Kluzik wiedzą już, że dali się
wpuścić w maliny.
nie znaleźli się we władzach PiS - za to, że prezes pan przegrał
wybory ? /choć, prawdopodobnie, jego niezły wynik to głównie zasługa
Kluzik i Poncyljusza/
a może za wstrzymanie się od głosu przy wyborze Schetyny na
marszałka Sejmu ?
lub może za to, że nie weszli do zespołu Macierewicza ?
no cóż.
panaprezesowa łaska na pstrym jeździ koniu.
a jego dusza wydaje się być jak twarz - mocno kameleoniasta.