piotr7777
04.10.10, 17:38
Proszę o wskazanie jednoznacznych i konkretnych pozytywów.
Bo głosowałem w 2003 roku "za", ale patrząc z perspektywy to jakoś czuję się wrobiony.
Bo tak - fundusze wprawdzie są, ale można je przeznaczyć tylko zgodnie z wytycznymi.
Nie można produkować racjonalnie tylko trzeba stosować się do dyrektyw (np. żarówki energooszczędne i tym podobne bzdury).
Nie można podjąć żadnej inwestycji bo a to "Natura 2000" a to efekt cieplarniany.
Konieczność przyjęcia Euro i rezygnacji z samodzielności monetarnej.
Próba narzucenia metodą kropli drążącej skałę proaborcyjnego i progejowskiego ustawodastwa (mimo zapewnień o autonomii państw członkowskich w kwestiach obyczajowych).
Dlatego chciałbym wiedzieć czy gdyby jakiś rząd (wszystko jedno kto byłby premierem) powiedział - "dziękujemy, odchodzimy, chcemy sami się rządzić u siebie" jakie miałoby to praktyczne konsekwencje dla obywateli.
Innymi słowy mówiąc czy UE to zło konieczne czy zło możliwe do przezwyciężenia?