Dodaj do ulubionych

O czym politycy nie mówią w kampanii cz.1

16.09.11, 10:20
O czym politycy nie mówią w tej kampanii wyborczej – a powinni!

Witam Wszystkich,
Tak, jak rok temu, korzystając z uprzejmości Forum Gazety, chciałbym niniejszym przedstawić mój obywatelski głos w ramach kampanii wyborczej do parlamentu A.D. 2011. Przyjęło się sądzić, iż demokracja to w głównej mierze pluralizm polityczny, procedura parlamentarna, partie polityczne, wolne media (wolność słowa). W dyskusjach takich uwadze wielu często umyka rola, jaką w demokracji pełnimy my – Obywatele. Śmiem twierdzić, że to właśnie my – Obywatele (a w kampanii wyborczej dodatkowo – my Wyborcy) – pełnimy w demokracji rolę najważniejszą. Demokracja to nic innego jak Władza Ludu – Obywateli, nie polityków, resortów siłowych, czy służb specjalnych, nie mediów – ale właśnie nas Obywateli Wolnego Kraju. Wolność słowa w demokracji dotyczy nie tylko polityków, czy mediów, ale przede wszystkim nas – Obywateli. Z tej wolności zamierzam teraz, jako Obywatel Wolnego Kraju, skorzystać, poświęciwszy pro publico bono nieco mojego wolnego czasu. Mój niniejszy tekst chciałbym poswięcić ważnym w mojej opinii kwestiom, o których

polscy politycy nie mówią w tej kampanii wyborczej – a powinni!

Szanowni Forumowicze! Istotą istnienia polityków oraz administracji publicznej (urzędników państwowych) w demokracji jest służba publiczna – służba Obywatelowi, za co Obywatel płaci politykom i urzędnikom ich pensje – płacąc na nie podatki. W życiu już tak jest, że Obywatele działając w pojedynkę lub we wspólnotach, czy stowarzyszeniach nie są w stanie rozwiązać wszystkich napotkanych problemów. Chodzi tu głównie o problemy w skali makro – najczęściej w skali kraju, kwestie takie, jak np. – reprezentacja kraju na zewnątrz, prawodawstwo, obrona narodowa, bezpieczeństwo wewnętrzne, polityka społeczna czy gospodarcza, autostrady. Dlatego też Obywatele wynajmują na służbę polityków i urzędników – by ci rozwiązywali w ich imieniu problemy, których Obywatele nie są w stanie rozwiązać samodzielnie lub których w ogóle nie mają ochoty samodzielnie rozwiązywać. To jest istota służby publicznej w demokracji – dążenie polityków i urzędników państwowych do jak najskuteczniejszego rozwiązywania problemów Obywateli (gł. tych makro) oraz jak najskuteczniejszego i pro-aktywnego ułatwiania życia Obywatelom, którym politycy oraz urzędnicy państwowi służą i o których interesy mają dbać. Temu też celowi ma służyć debata publiczna oraz konkurencja programowa w wykonaniu partii politycznych. Obywatele rozliczają polityków i kluczowych urzędników w demokratycznych wyborach. Powyższe jest ważne z punktu widzenia kwestii, mających wpływ na jakość życia nas – Obywateli – Wyborców, które będę poruszał poniżej z perspektywy mojej – wyborcy, który jeszcze nie wie, na kogo odda swój głos w nadchodzących wyborach. (Prawie) Każda z poruszanych poniżej kwestii zakończona jest pytaniem do polityków - na kampanię wyborczą. Na końcu przedstawię mój osobisty, wstępny (a potem, na kilka dni przed wyborami - ostateczny) ranking wyborczy, odzwierciedlający to, w jaki sposób poszczególne partie odnoszą się w swoich programach wyborczych do przedstawionych przeze mnie kwestii (i jak skutecznie rozwiązują nasze problemy). Niektóre z punktów poniżej powstały dzięki udziałowi lub z inspiracji moich znajomych, którym niniejszym bardzo dziekuję za ciekawe dyskusje i pomysły. Oto moim zdaniem problemy Obywateli w skali makro, którymi politycy – nasi służący - nie specjalnie się zajmują w tej kampanii wyborczej:

(podane poniżej liczby są wynikiem moich poszukiwań w internecie a także szacunków własnych)

1. Polska – kraj patologicznego pasożytnictwa

[Uwaga: przedstawiona poniżej krytyka polskiego pasożytnictwa nie dotyczy tych wszystkich osób, którym np. ze względu na stan zdrowia pomoc państwa autentycznie się należy, gdyż nie mogą w żaden sensowny sposób pracować]

Motto: „[Obecne] sygnały z rynków finansowych to bodźce dla polityków, by nie odkładać reform. Chodzi np. o ograniczenie takich zasiłków, które powodują, że część ludzi wybiera życie na koszt innych.” – Prof. Leszek Balcerowicz.

W krajach Unii Europejskiej średnio 65% osób w wieku produkcyjnym pracuje. W Stanach Zjednoczonych jest to 75%. Pewna część nie pracujących jest w tych krajach tak bogata, że nie musi pracować. W krajach Azji Południowo-Wschodniej (krajach, tak, jak Polska – na dorobku) pracuje średnio ponad 80% osób w wieku produkcyjnym.
W Polsce – kraju jeszcze bardziej mało- niż średnio-zamożnym pracuje jedynie ok. 59% Polaków w wieku produkcyjnym. 41% Polaków w wieku produkcyjnym (ok. 11 mln osób) nie pracuje – pasożytując na nas. My, Pracujący Polacy płacimy podatki i składki ZUS, z których budżet / kasa państwa wypłaca pasożytom ich emerytury, renty, zasiłki i inne świadczenia. Głównymi pozycjami na liście polskiego patologicznego pasożytnictwa są:

- renty i emerytury dla osób w wieku produkcyjnym oraz przywileje emerytalno-rentowe dla tych osób, górnicze, mundurowe itd. Koszt dla budżetu państwa: ok. 30 mld zł rocznie; np. słynny były agent CBA Tomek (ten od celebrytów) przeszedł na emeryturę – ponoć 4000 zł miesięcznie – w wieku 34 lat! Teraz jest na naszym utrzymaniu!...
- KRUS (rolnicy płacą jedynie 5% swojego ubezpieczenia społecznego, resztę - 95% - de facto zabierają Pracującym Polakom). Koszt: dopłaty budżetu państwa do KRUS wynoszą kilkanaście miliardów złotych rocznie,
- Tzw. "Pomoc Państwa dla najuboższych". Koszt dla budżetu państwa: ok. 7 mld zł rocznie. Państwo najlepiej pomaga najuboższym prowadząc politykę stymulujacą powstawanie miejsc pracy w sektorze prywatnym..., wypłacanie zasiłków do ręki jedynie utrwala biedę i związane z nią patologie...,
- Wyłudzenia pieniędzy podatników z budżetu Państwa przez oszustów, przekręciarzy i pasożytów. Najniższy szacunek, jaki znalazłem, to: 1 mld zł rocznie.

W sumie pasożytnictwo w Polsce kosztuje budżet państwa (Pracujących Polaków) ok. 53 mld zł rocznie...

Dodatkowo rolnicy (6-7 mln osób) nie płacą podatku PIT. Płacą wprawdzie podatek gruntowy – ale kto nie chciałby płacić podatku w wysokości jedynie kilkuset złotych rocznie!?

Na podstawie szacunków, które przeprowadziłem wydaje się, że państwo polskie co miesiąc zabiera przeciętnemu Pracującemu Polakowi średnio ok. 8% wynagrodzenia brutto na finansowanie polskiego pasożytnictwa. Dlatego polskie pasożytnictwo mi doskwiera i dlatego uważam, że ten problem należy jak najszybciej rozwiązać.
Zniesienie nieuzasadnionych przywilejów emerytalnych czy zasiłków, źle przyznawanych ulg podatkowych (np. polscy rolnicy nie płacący PIT) czy wydłużenie wieku emerytalnego nie jest przy tym żadnym „kosztem” ani bolesną „oszczędnością” ale jedynie ukróceniem marnotrawstwa publicznych (naszych) pieniędzy i likwidacją zbędnych wydatków budżetowych. Ludzie w wieku produkcyjnym powinni na siebie zarabiać i basta! A Pracujący Polacy nie powinni dłużej utrzymywać milionowych armii pasożytów, na podstawie niesprawiedliwych przywilejów rodem ze stanu wojennego A.D. 1981. W Polsce już nie ma stanu wojennego, Polska jest demokratycznym państwem prawa ale nie jest jeszcze krajem sprawiedliwości społecznej – i nie będzie nim tak długo, jak długo milionowe, uprzywilejowane grupy będą pasożytować na Pracujących Polakach.

Polska jest krajem na dorobku i jeśli myślimy o jakichkolwiek szansach na przyszłość dla naszego kraju (dla naszych dzieci), w Polsce powinien pracować odsetek osób w wieku produkcyjnym porównywalny z tym w krajach Azji Południowo – Wschodniej, czyli ok. 80%. Czy Polskę naprawdę stać na to, żeby jedynie 59% Polaków w wieku produkcyjnym pracowało a 41% - zażywało czasu wolnego na koszt pracujących rodaków? Mnie na to nie stać. Ja bym chciał otrzymać z powrotem moje 8% pensji brutto, które państwo zabiera mi co miesiąc na pasożyt
Obserwuj wątek
    • rad_online O czym politycy nie mówią w kampanii cz.2 16.09.11, 10:22

      Oprócz oczywistego, negatywnego aspektu gospodarczego pasożytnictwa – 41% Polaków w wieku produkcyjnym nie uczestniczy w rozwoju gospodarczym kraju, nie generuje w gospodarce wartości dodanej – jest jeszcze równie negatywny aspekt społeczny. Zastanawiam się, jak w Polsce – kraju z tak rozplenionym pasożytnictwem – można w średnim i długim okresie zapewnić równowagę społeczną i poczucie elementarnej sprawiedliwości. Ja bardzo źle się z tym czuję, że miliony innych Polaków pasożytuje na mojej rodzinie w majestacie prawa! Społeczeństwo z rozplenionym pasożytnictwem wcześniej czy później stanie się dysfunkcjonalne. I polskie społeczeństwo jest na razie na tej drodze. Mój Przyjaciel S. zapytał niedawno: „Po co harować, jeśli widać, że górnicy ze sztachetami w garści i pasożyty robią duże pieniądze i bez większego trudu, z pomocą państwa, potrafią zagarnąć efekty Twojego wysiłku?”...

      Pytanie do polityków: Co polscy politycy chcą zrobić, żeby za 10 lat 80% Polaków w wieku produkcyjnym pracowało i żebym wtedy już nie musiał finansować pasożytów? Czas i inne kraje nam uciekają; np. Węgry w ramach walki z pasożytnictwem dokonują nawet przeglądu zasiłków dla osób na wózkach inwalidzkich:
      wyborcza.pl/1,75248,10203779,Wegry_odbieraja_emerytury_i_kaza_pracowac.html
      Pytanie do polityków: Czy mogą państwo potwierdzić, że Agent Tomek, zdrowy 35-letni „byk” na emeryturze, dostaje emeryturę jedynie w wysokości, jaka wynika z wpłaconych przez jego byłego pracodawcę składek w (raczej nedługim) okresie składkowym?

      2. Polska – kraj kwitnącej biurokracji, dławiącej Obywateli

      „Na wyjściu” z komunizmu, w latach 1989/1990, komunistyczna Polska (PRL), o której wiele się mówiło jako o kraju wielce zbiurokratyzowanym, zatrudniała ok. 200 tys. osób w administracji publicznej (polityków, urzędników państwowych). W demokratycznej Polsce biurokracja miała nie być problemem, zwłaszcza że równocześnie miał miejsce niesamowity i ciągle przyspieszający postęp w zakresie komputeryzacji i technologii teleinformatycznych. W wielu krajach wprowadzano sprawne systemy eAdministracji.
      Jednak, od roku 1990 zatrudnienie w polskiej biurokracji ciągle wzrastało i obecnie wynosi ok. 470 tys. osób... Jedynie za rządów obecnej kolalicji zatrudnienie w polskiej biurokracji wzrosło o ok. 60 tys. osób.
      Średnia pensja w administracji publicznej wynosi ok. 4100 zł. Łatwo zatem policzyć, że rocznie, finansowana z naszych podatków, administracja publiczna kosztuje nas ok. 23 mld zł. Zatem, żeby finansować biurokrację państwo zabiera nam – Pracującym Polakom - co miesiąc ok. 3% naszych zarobków brutto; czyli razem na biurokrację i na pasożytów państwo zabiera nam co miesiąc ok. 11% naszych zarobków brutto.
      23 mld zł rocznie kosztują Pracujących Polaków same pensje biurokratów. Natomiast ile nas kosztują ich chybione decyzje finansowe (za które nie ponoszą konsekwencji), czy korupcja w ich wykonaniu? Trudno powiedzieć... Np. niedawne „Gibraltarskie” śledztwo IPN kosztowało nas 500 tys. zł...
      Pytanie do polityków: Co chcą Państwo zrobić, żeby zatrudnienie w polskiej administracji publicznej (politycy, urzędnicy) w ciągu najbliższych 5-ciu lat zredukować do poziomu z roku 1990, czyli do 200 tys. osób?

      3. Polska – kraj „działek” dla polityków?

      Kilka tygodni temu w poczytnym tygodniku opinii przeczytałem bulwersujący wywiad ze znanym politykiem, zatytułowany: „Jak się zarabia na władzy”. Niewątpliwie wywiad ów zainteresowałby Maxa Webera, gdyby ten jeszcze żył. Zdaniem mojego Przyjaciela S. wywiad ten stanowi jedyne logiczne wytłumaczenie tak gwałtownego wzrostu zatrudnienia w polskiej biurokracji po 1990 r. (tj. z 200 do 470 tys. osób), na jakie S. się do tej pory natknął.
      Wywiad przeprowadził dziennikarz tygodnika ze znanym polskim politykiem, funkcjonującym w polskiej polityce od lat i można założyć – znającym ją od podszewki. Swego czasu polityk ten był szefem regionu w dużej polskiej partii politycznej. Mechamizm rozrostu biurokracji, jaki ów polityk przedstawia w wywiadzie jest następujący:
      - jest w Polsce grupa uprzywilejowanych polityków, którzy wiele mogą,
      - politycy ci często mają własne, nieformalne układy, „spółdzielnie” czy „stajnie”,
      - na mocy niepisanych przywilejów politycy ci wstawiają maksymalnie wielu swoich ludzi na państwowe posady; budują w ten sposób wpływy w terenie, ale nie tylko...
      - wsadzeni na państwowe posady ludzie polityków oczywiście otrzymują pensje (często finansowane z naszych podatków), z których politykom, którzy ich na posady wsadzili, odpalają „działki”...; cytat z wywiadu:

      Pytanie: „A jaka jest ogólna zasada?
      Odpowiedź polityka: Taka, że oddelegowani [...] oddają swoim patronom część zarobionych pieniędzy.”

      - wszyscy są zadowoleni: ludzie polityków, bo mają bezpieczną pracę na państwowej posadzie za przyzwoite pieniądze oraz politycy, bo wsadzając coraz więcej swoich ludzi na państwowe posady powiekszają swoje wpływy oraz maksymalizują dodatkowe dochody z „działek” odpalonych przez swoich ludzi wsadzonych na państwowe posady...

      Jeżeli przyjąć, że jedynie 10% urzędników państwowych w Polsce odpala politykowi, który ich wsadził na państwową posadę 10% swojej urzędniczej pensji w formie „działki” za wsadzenie, to istnieje w Polsce wąska grupa polityków, która ma dodatkowe (czy opodatkowane PIT i zgłoszone do rejestru korzyści?) dochody w łącznej wysokości ponad 200 mln zł rocznie. Całkiem przyzwoity pieniądz, za który można się całkiem fajnie ustawić i pożyć... Za pieniądze podatników...
    • rad_online O czym politycy nie mówią w kampanii cz.3 16.09.11, 10:23
      Ww. znany polski polityk twierdzi w ww. wywiadzie, iż dzięki temu właśnie procederowi niektórzy polscy politycy noszą na sobie „50-60 tys. zł” (drogie garnitury, itd.), na co nigdy nie mogliby sobie pozwolić z gołej, urzędniczej pensji...
      Wydaje się również, że urzędnicy - ludzie polityków, wsadzeni przez nich na państwowe posady służą przede wszystkim politykom, którzy ich ‘ustawili’, a nie Obywatelom, którym powinni służyć.
      Pytanie do polityków: W związku z ww. wywiadem oraz z tym, że chodzi o pieniądze z moich podatków, czy w ramach obecnej kampanii wyborczej mogę uprzejmie poprosić o zorganizowanie debaty przedwyborczej poświęconej procederowi odpalania „działek”? Uważam, że należałoby zaprosić polityka, który udzielił ww. wywiadu tygodnikowi opinii, oraz przedstawicieli głównych partii. Należałoby ustalić, czy proceder odpalania „działek” rzeczywiście ma miejsce, jak „działki” są udokumentowane (np. umowy cywilno-prawne?), czy działki są odpowiednio opodatkowane PIT (jak przychód polityków) i odpowiednio zgłoszone do rejestru korzyści polityków.

      4. Polska w rankingu „Doing Business” – kraj biznesowo na 70-tym miejscu w świecie...

      Punkt ten dedykuję w szczególności setkom tysięcy młodych Polaków po studiach, którzy w Polsce nie mogą znaleźć żadnej pracy lub są zatrudnieni w oparciu o tzw. „umowy śmieciowe”. Nasze dzieci też kiedyś dojdą do tego etapu...

      Bank Światowy jest renomowaną, globalnie uznaną i szanowaną instytucją. Bank Światowy regularnie publikuje ranking „Doing Business” – ranking krajów świata (ostatnio - 2011r. - 183 kraje) według kryteriów łatwości, z jaką w danym kraju prowadzi się działalność gospodarczą; dokładniej mówiąc chodzi o ocenę łatwości rozpoczęcia, prowadzenia i zakończenia biznesu. Inną perspektywą jest ocena wysiłków reformatorskich podejmowanych przez rządy w poszczególnych krajach.
      Szczegółowe kryteria (10) oceny krajów w rankingu „Doing Business” są następujące i bardzo proste (w oryginale):
      -starting a business,
      -dealing with construction permits,
      -employing workers,
      -registering property,
      -getting credit,
      -protecting investors,
      -paying taxes,
      -trading across borders,
      -enforcing contracts, and
      -closing a business.

      Ranking “Doing Business” Banku Światowego jest poręcznym i dostępnym źródłem wiedzy dla światowych inwestorów odnośnie potencjalnych możliwości inwestycyjnych oraz ryzyk występujących w sklasyfikowanych krajach. Oto opinie o rankingu „Doing Business”, jakie można przeczytać na łamach poważnej światowej prasy:

      "One of the merits of [the Doing Business] data is that for any given regulatory obstacle in a country, it is easy to see which neighbouring country is doing better, and whether there are any relatively simple changes that would help."
      - The Financial Times , 9/12/09

      "Encouragingly, reform seems to be contagious. Countries try to emulate leaders in their regions... The willingness of governments to keep reforming in such tough times strengthens the prospects for recovery."
    • rad_online O czym politycy nie mówią w kampanii cz.4 16.09.11, 10:25
      5. Polska vs Globalizacja

      Szanowni Forumowicze! Ponad 40% Polaków w wieku produkcyjnym to nie pracujące pasożyty. Z drugiej strony Polska z jej 70-tym miejscem (na 183 sklasyfikowane kraje świata) w rankingu „Doing Business” Banku Światowego (wprawdzie za Namibią... no ale przed Tonga...) nie ma szans na przyciagnięcie poważnych inwestycji i tworzenie konkurencyjnych miejsc pracy.
      Polski, archaiczny system szkolnictwa promuje indywidualizm, podczas gdy w pracy, biznesie i globalnej konkurencji najlepsze efekty daje praca zespołowa (teamwork).
      Polska ciągnie się w szarym końcu krajów OECD jeśli chodzi o liczbę patentowanych wynalazków...
      Pytanie do polityków: Jaką macie Państwo wizję – na najbliższe 10 lat - Polski innowacyjnej, konkurującej (i wygrywającej!) w globalnej gospodarce o miliardowe inwestycje i miejsca pracy z krajami takimi, jak np.: Chiny, Indie, Filipiny, Brazylia czy RPA? W jakiej Polsce będą żyć i pracować nasze dzieci? Politycy mający jedynie wizję na „tu i teraz” mogą czuć się zwolnieni z odpowiedzi na te pytania... Jaką ścieżkę rozwoju dla Polski, członka Unii Europejskiej, Państwo by zaproponowali w sytuacji, gdzie konsumpcja w krajach tejże Unii została w zasadniczy sposób zaspokojona, a pojawiające się na rynku nowe produkty w relatywnie coraz mniejszym stopniu zwiększają komfort życia? W rezultacie skłonność do większego wysiłku nie jest już taka jak kiedyś (np. w latach 60-tych XXw.), na czym cierpi dynamika gospodarcza w krajach bogatych.

      6. Polska – kraj zerowej innowacyjności...

      Już od prawie 300 lat wiadomo, że bogactwo (również na poziomie kraju) jest pochodną pracy, innowacyjności i kapitału (inwestycji, oszczędności). Jak napisałem powyżej, ponad 40% Polaków w wieku produkcyjnym to nie pracujące pasożyty. Z drugiej strony Polska z jej 70-tym miejscem (na 183 sklasyfikowane kraje świata) w rankingu „Doing Business” Banku Światowego (wprawdzie za Namibią... no ale przed Tonga) nie ma szans na przyciągnięcie poważnych inwestycji i tworzenie konkurencyjnych miejsc pracy.
      Co więcej Polska gospodarka jest bodaj najmniej innowacyjną gospodarką wśród gospodarek krajów OECD. Wystarczy choćby spojrzeć na ilość corocznie patentowanych polskich wynalazków i porównać z innymi krajami...
      Jak się wydaje stan ten zgodny jest z filozofią dbania jedynie „tu i teraz” i jedynie o „ciepłą wodę w kranie”. Tyle, że ta filozofia jest daleko niewystarczająca nawet z punktu widzenia „tu i teraz”.

      Pytanie do polskich polityków: Jak zamierzacie państwo poprowadzić politykę gospodarczą w Polsce, żeby polska gospodarka w ciągu 10-ciu najbliższych lat wydała co najmniej jedną firmę o zasięgu globalnym i znaczeniu porównywalnym np. z obecnym znaczeniem firmy Apple w światowej gospodarce? Spece od „ciepłej wody w kranie” „tu i teraz” nie muszą się wysilać i nie muszą odpowiadać...

      7. Rolnictwo – finansowa zakała Polski

      Z rolnictwa utrzymuje się w Polsce ok. 25% społeczeństwa, ok. 6-7 mln osób. Te 25% społeczeństwa wytwarza jedynie 3-5% polskiego PKB... Wydajność fatalna. Jednocześnie te 25% społeczeństwa nie płaci ZUS oraz PIT od swoich dochodów. Rolnicy płacą składki na KRUS pokrywające ok. 5% ich ubezpieczenia społecznego. Resztę – 95% składek, kilkanaście miliardów złotych rocznie – dopłaca rolnikom budżet państwa, czyli my – Pracujący Polacy.
      Rolnicy nie płacą również PIT. Na podstawie przeprowadzonych szacunków, przy założeniu, że przeciętny rolnik osiąga dochód w wysokości połowy średniej pensji wg GUS, wyszło mi, że gdyby rolnicy płacili PIT, to budżet państwa polskiego miałby dochody z tego tytułu w wysokości ok. 13 mld zł rocznie.
      Gdyby Polska była krajem sprawiedliwości społecznej i gdyby rolnicy płacili PIT oraz ZUS, poszczególne stawki tych danin publicznych mogłyby być niższe niż obecnie.
      Na podstawie powyższego śmiem twierdzić, iż polscy rolnicy są pojedynczą najmniej wydajną i najbardziej pasożytniczą grupą społeczną w Polsce. Stąd poniższe pytania do polityków:
      Pytanie do polityków: Jak chcą Państwo osiągnąć stan, w którym za 5 lat wszyscy polscy rolnicy będą płacić PIT i ZUS w pełnym wymiarze, na zasadach obowiązujących innych Obywateli?
      Pytanie do polityków: Co chcą Państwo zrobić, żeby za 10 lat rolnicy stanowili 3% ludności Polski i wytwarzali 3% polskiego PKB?
      Pytanie do polityków: Czy wiedzą Państwo ilu bogatych biznesmenów ma obecnie w Polsce status „rolnika” (są „KRUS-owcami”), w wyniku czego nie płacą oni PIT ani ZUS od swoich znacznych dochodów? Co chcą z tym Państwo zrobić w ciągu najbliższych 5-ciu lat?

      8. Jakość polskiej demokracji – demokracja partyjnych szefów

      W Polsce formalnie mamy demokrację. Jednak można mieć zastrzeżenia do sposobu, w jaki ona funkcjonuje. Listy wyborcze ustalane są przez kierownicze gremia poszczególnych partii lub ich szefów i jedynie tak ustalone listy stanowią pole wyboru, jaki mają polscy wyborcy przy urnach. Jest to wybór kontrolowany przez partyjnych szefów, nie przez Obywateli.
      Jakiś czas temu w wyborach stanowych na Alasce (USA) zwyciężyła pani Lisa Murkovski, mimo, że jej partia usunęła ją wcześniej z list wyborczych. Zwyciężyła przez dopisanie – wyborcy, wiedząc, że p. Murkovski chciała kandydować i prowadziła w tym celu kampanię wyborczą, masowo dopisali ją do kart wyborczych w dniu głosowania. I p. Murkovski wygrała, a odpowiedni sąd uznał ten wybór, wychodząc ze słusznego założenia, że w demokracji najważniejsze jest to, czego chcą Obywatele, Wyborcy a nie partyjni szefowie.
      Uważam, że głosowanie przez dopisanie przydałoby się w Polsce bardzo, jako narzędzie eliminacji z parlamentu skompromitowanych partyjnych miernot, przywiezionych w teczkach „spadochroniarzy” (np. Leszek Miller (SLD) kandyduje obecnie z Gdyni, gdyż gdy był w wojsku, służył właśnie tam na łodzi podwodnej!...) czy zauszników partyjnych szefów zdobywających mandat, uzyskawszy np. kilkaset głosów w wyborach. Głosowanie przez dopisanie pozwoliłoby Obywatelom wybierać tych kandydatów z poszczególnych partii, których Obywatele, a nie partyjni szefowie chcą widzieć w parlamencie.
      Wydaje mi się, że zawiązana niedawno w internecie inicjatywa „Nie głosujmy na ‘jedynki’ na listach wyborczych” stanowi swojego rodzaju alternatywę dla dopisania kandydata do karty wyborczej w sytuacji, gdy obecna ordynacja dopisania nie przewiduje.
      Pytanie do polityków: Co chcą Państwo zrobić, żeby począwszy od wyborów parlamentarnych w 2015 r. Polscy Obywatele mieli również prawo do głosowania przez dopisanie kandydata do karty do głosowania?

    • rad_online O czym politycy nie mówią w kampanii cz.5 16.09.11, 10:26
      9. Polska – Dług publiczny, Budżet Państwa, oszczędności, podatki

      Na tle innych krajów europejskich (i nie tylko) relacja długu publicznego do PKB dla Polski nie wygląda najgorzej. Jest jednak co najmniej kilka czynników, które powodują, że budżet Państwa Polskiego powinien oszczędzać i poszukiwać nowych dochodów. Obecne pomysły polskich polityków w tym zakresie są różne; jednak kwoty proponowanych oszczędności / dochodów budżetowych, jakie padają są raczej śmiesznie niskie (w skali kraju): od 800 mln zł do 1,5 mld zł (tą ostatnią kwotę miałoby przynieść podniesienie podatków najbogatszym).
      Poniżej pozwalam sobie przedstawić moje własne propozycje oszczędności / nowych dochodów budżetowych:

      - Likwidacja pasożytnictwa w Polsce (w tym miejscu bez KRUS): 38 mld zł – emerytury, renty i zasiłki dla niepracujących Polaków w wieku produkcyjnym (ok. 11 mln ludzi), ograniczenie skali wyłudzeń pieniędzy podatników z budżetu państwa; na podstawie moich szacunków pasożytnictwo kosztuje pracujących Polaków średnio 8% naszego wynagrodzenia brutto co miesiąc.
      - Redukcja zatrudnienia w biurokracji w Polsce (politycy i urzędnicy państwowi finansowani z naszych podatków) z obecnych ok. 470 tys. osób do 200 tys. osób, w np. wyniku wprowadzenia sprawnej eAdministracji: 13 mld zł; na podstawie moich szacunków biurokracja kosztuje pracujących Polaków średnio 3% naszego wynagrodzenia brutto co miesiąc.
      - Likwidacja KRUS i o-ZUS-owanie rolników na zasadach ogólnych: powiedzmy ok. 15 mld zł rocznie (dla ZUS). Obecnie pracujący Polacy opłacają rolnikom 95% składek na ich ubezpieczenia społeczne via dopłaty budżetu państwa do KRUS. Rolnicy sami płacą jedynie 5% składek - KRUS.
      - Opodatkowanie rolników podatkiem PIT na zasadach ogólnych (żeby sprawiedliwości społecznej w Polsce stało się zadość): ok. 13 mld zł rocznie (dla budżetu Państwa).

      Gdyby wszystkie powyższe zmiany wprowadzono w jednym roku, to ich skumulowany efekt in plus dla budżetu państwa byłby na poziomie ok. 80 mld zł w tym konkretnym roku. To całkiem sporo pieniędzy na autostrady, naukę, kulturę, armię...

      Pytanie do polityków: Jaka jest Państwa strategia wprowadzenia powyższych oszczędności (dodatkowych dochodów) dla budżetu państwa w ciągu najbliższych 5-ciu lat?
      Pytanie do polityków: O ile w ciągu najbliższych 5-ciu lat obniżą Państwo w związku z powyższym obciążenia Pracujących Polaków z tytułu PIT i ZUS, mając na uwadze, iż jedynie na finansowanie pasożytnictwa i biurokracji państwo zabiera nam co miesiąc ok. 11% naszego wynagrodzenia brutto. (Te pieniądze, moje pieniądze, na pweno by mi się przydały – np. na finansowanie wyższych niż wcześniej rat kredytu).

      10. Polska – kraj wyludniający się

      Polska jest obecnie krajem starzejącym się i wyludniającym się. W ostatnim półroczu trend ten przybrał na sile.
      Z badań demograficznych wynika, że przeciętna dzietność statystycznej pary / rodziny musi być na poziomie 2,1 dzieci, żeby populacja danego kraju była na tym samym poziomie z pokolenia na pokolenie.

      Pytania do polityków: Co Państwo chcą zrobić, żeby Polska przestała się wyludniać? Czy zdają sobie Państwo sprawę, jak będzie wyglądać struktura demograficzna Polski za 10-15 lat, jeżeli obecne, niekorzystne trendy demograficzne się utrzymają? I jakie będą jej implikacje ekonomiczne? Politycy dbający jedynie o „ciepłą wodę w kranie tu i teraz” nie muszą odpowiadać... Czy wiedzą Państwo może dlaczego Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii przeżywają obecnie prawdziwy boom demograficzny (w Wielkiej Brytanii jest kryzys) a w Polsce („Zielonej wyspie”) liczba urodzeń spada?

      11. Polska – czy potrzebujemy tylu posłów w Sejmie?

      Polska jako raczej biedny kraj nie potrzebuje 460 posłów w Sejmie i 100 senatorów, opłacanych wraz z ich biurami z naszych podatków.

      Oczekiwanie wobec polityków: Oczekuję od Państwa, że w wyborach parlamentarnych 2015 r. my Obywatele będziemy wybierać 100-osobowy Sejm i 50-osobowy Senat, w tym przez dopisywanie kandydatów do karty do głosowania.

      12. Polska – kraj drogiego internetu i usług telekomunikacyjnych

      Mimo tego, że jesteśmy raczej biednym krajem, opłaty za internet i usługi telekomunikayjne w Polsce należą do najwyższych w krajach OECD.
      Pytanie do polityków: Co zamierzają Państwo zrobić, żeby w ciągu najbliższych 5 lat wysokość opłat za internet oraz usługi telekomunikacyjne została obniżona co najmniej do poziomu tych opłat występującego w Niemczech? Czy zdają sobie Państwo sprawę ze znaczenia internetu i telekomunikacji we współczesnym świecie? Czy wiedzą Państwo o ile niemiecki PKB per capita jest wyższy od polskiego?

    • rad_online O czym politycy nie mówią w kampanii cz.6 16.09.11, 10:27
      13. Polska – Wolni Obywatele a panowie w sutannach

      W demokratycznym państwie prawa decyzje w sprawach dotyczących Wolnych Obywateli mogą zasadniczo podejmować jedynie organy pochodzące z demokratycznego wyboru, mające właściwy mandat społeczny, ew. pracownicy tych organów (np. urzędnicy).
      W Polsce ostatnimi czasy coraz śmielej poczynają sobie panowie w sutannach. Ze względu na wymogi Instytucji do której należą, panowie w sutannach nie mają dziewczyn (ani chłopaków), narzeczonych, rodzin ani dzieci. Chcą jednak w tych kwestiach mieć w Polsce głos decydujący...
      W demokratycznym państwie prawa (podkreślam w tym miejscu słowo „prawa”) każdy może robić co chce, o ile nie łamie prawa ani nie narusza wolności innych Obywateli. Zgodnie z wyrokiem niezawisłego, polskiego sądu, publiczne podarcie Biblii – jako gest artystycznego wyrazu - nie stanowiło złamania prawa. Panowie w sutannach się tym jednak nie przejmują i żądają od władz telewizji publicznej, żeby zwolniły z programu rozrywkowego jurora-artystę, który swego czasu publicznie podarł Biblię na koncercie swojego zespołu i nazwał ją księgą kłamstw. Nie wiem, czy panowie w sutannach zdają sobie sprawę, że ocena Biblii w polskim społeczeństwie wcale nie jest jednoznaczna. Np. wg. Mojego Przyjaciela W., Biblia, mimo wszystkich swoich niewątpliwych oraz ponadczasowych walorów artystycznych, religijnych i historycznych, jest jednocześnie jedną z najstraszliwszych, najbardziej krwawych, okrutnych a także niemoralnych i sprośnych książek, jakie on w życiu czytał... Jego zdaniem Biblia powinna być dozwolona od lat 18-tu... A panowie w sutannach promują czytelnictwo Biblii już na lekcjach religii w szkole podstawowej... Sieją zgorszenie wśród maluczkich?... W. pokazał mi kilka ostrzejszych fragmentów w Biblii... Zobaczcie sami... Ciekawe...
      To nie panowie w sutannach decydują, kto w tym kraju może wystąpić w telewizji, a kto nie. O tym decydują odpowiednie władze tej instytucji i producenci programów. Panowie w sutannach mogą oczywiście w tej sprawie zabierać głos, ale muszą się liczyć z tym, że – jak na wolny kraj przystało – ich głos może zostać poddany krytyce. Od panów w sutannach oczekiwałbym raczej w przedmiotowej kwestii wystąpienia wyważonego (nie histerycznego) w duchu ewangelicznego miłosierdzia i miłości bliźniego. Bo „satanista” to też nasz bliźni...
      Ew. mogłyby pomóc modły o niską oglądalność programu rozrywkowego, w którym ów „satanista” występuje jako juror ;)...
      Pytanie do polityków: Co planujecie Państwo zrobić, żeby panowie w sutannach przestali sobie uzurpować prawo (w żadnych demokratycznych wyborach go od nas – Wolnych Obywateli - nie otrzymali) do decydowania tym, co w Demokratycznej Polsce - Państwie Świeckim, Obywatelom wolno, a czego nie wolno, w tym w kwestiach dotyczących zupełnie najbardziej intymnych spraw Wolnych Polskich Obywateli? Panowie w sutannach nie mają o przedmiotowych intymnych sprawach realnego pojęcia a ich stanowiska i głosy relacjonowane niekiedy przez światowe media kompromitują Polskę w świecie...

      14. Polska – kraj z fatalną dostępnością państwowych żłobków i przedszkoli

      Gdy kilka lat temu chcieliśmy posłać nasze dziecko do państwowego przedszkola, lista rezerwowa liczyła ponad 200 osób. Niedawno znajomy chciał posłać swoje dziecko do państwowego przedszkola, innego, ale w tym samym mieście – na liście rezerwowej było ponad 600 osób...
      Pytania do polityków: Co szanowni politycy zamierzają zrobić, żeby za 5 lat każda polska para / rodzina, która będzie chciała oddać swoje dziecko do państwowego przedszkola czy innej podobnej instytucji opiekuńczej mogła to bez problemów zrobić po rozsądnym koszcie, np. nie przekraczającym równowartości dzisiejszych 300 zł miesięcznie? Czy politycy zdają sobie sprawę z tego, jak w sensie demograficznym będzie wyglądać Polska za np. 10-15 lat, jeśli obecne trendy (np. niska dzietność społeczeństwa i jego starzenie się) się utrzymają? Czy politycy rozumieją, że dzieci to jest naprawdę nasza przyszłość, a dzieci nie będzie się rodzić więcej bez rozumnej i długofalowej polityki pro-rodzinnej państwa?
      Politycy wyznający filozofię „tu i teraz” mogą czuć się zwolnieni z odpowiedzi na ww. pytania... Z kolei Ci, którzy potrafią myśleć perspektywicznie powinni nam dać swoją odpowiedź.

    • rad_online O czym politycy nie mówią w kampanii cz.7 16.09.11, 10:28
      15. Polska – emerytury z ZUS na poziomie 18% pensji?

      Kilka tygodni temu (jak co roku) dostałem od ZUS-u roczne podsumowanie otrzymanych przez ZUS moich składek. Na podsumowaniu jest również wykonany przez ZUS szacunek mojej przyszłej emerytury. Gdy kwotę tę podzielilem przez wysokość mojej obecnej pensji, wyszło mi, że oto ZUS informuje mnie, iż planuje dla mnie emeryturę w wysokości 18% mojej pensji! Szlag człowieka może trafić!...
      Pytania do polityków: Co politycy zamierzają zrobić, żebym po przejściu na emeryturę (chcę pracować co najmniej do osiągnięcia wieku emerytalnego) otrzymywał z ZUS (1-szy filar) emeryturę w wysokości co najmniej 30% mojej ostatniej pensji? Czy szanowni politycy nie uważają, że emerytura Pracującego Polaka na poziomie 18% pensji to kradzież w biały dzień? Jeśli szanowni politycy nie są w stanie mi zapewnić emerytury z ZUS (1-szy filar) na poziomie co najmniej 30% mojej pensji to bardzo proszę o wprowadzenie takich rozwiązań, które umożliwiłyby mi zachowanie wszystkich moich składek ZUS dla siebie (i zwrot wszystkich już wpłaconych do ZUS) oraz samodzielne ich inwestowanie i zarabianie w ten sposób we własnym zakresie na swoją emeryturę. Kiedy wg. szanownych polityków skończy się okradanie pracujących Polaków przez państwo? Obecnych emerytów, a już na pewno miliony pasożytów w wieku produkcyjnym na rencie czy emeryturze powinny wspierać przede wszystkim ich rodziny, nie ja. Również nie jest moją winą to, że stan kasy ZUS jest opłakany. Jest to wina tych polityków i urzędników, którzy mieli wpływ na ZUS w latach poprzednich, i którzy przepuścili wpłacane składki nie wiadomo gdzie lub rozdawali je na prawo i lewo pasożytom... Swoje składki emerytalne my, Pracujący Polacy, powinniśmy przede wszystkim inwestować (przez OFE lub innymi kanałami) – dla nas; natomiast nie powinny one służyć do rolowania długu emitowanego przez ministra finansów (który dodatkowo odwraca kota ogonem i obwinia OFE o generowanie długu publicznego... Żadnego długu by nie było, gdyby między naszymi składkami a OFE nie było ZUS-u jako pośrednika)!

      16. Polska – kraj prymitywnych rozwiązań transportowych

      O polskich kolejach „szkoda gadać”. Ciągły spadek liczby pasażerów, malejąca liczba sprawnych pociągów, dziwna struktura i ciągłe spory między poszczególnymi spółkami kolejowymi... Po 22 latach od obalenia komunizmu polską kolej nadal charakteryzuje brak nastawienia na pasażera, a konkurencja, która powinna działać w tym kierunku jest nastawiona na wyniszczenie konkurencyjnych spółek kolejowych, na czym pasażerowie raczej tracą. Z punktualnością polskich kolei też nie jest najlepiej.
      Pytanie do polityków: Co polscy politycy planują zrobić, żeby za 5 lat 80% pasażerów polskich kolei było zadowolonych z ich usług?
      Polskie drogi to obraz nędzy i rozpaczy.
      Pytanie do polityków: Co polscy politycy chcą zrobić, żeby za 5 lat każda droga międzymiastowa w Posce (co najmniej wszystkie drogi łączące ze sobą miasta wojewódzkie) miała prznajmniej 2 pasy ruchu w każdą stronę na całej długości trasy?

      Podróżowanie samochodem w dużych polskich miastach to koszmar komunikacyjny. Ja jadę trasę z domu do pracy (ok. 20 km) w czasie rzadko krótszym niż półtorej godziny; czyli codziennie tracę ok. 3 godzin na same dojazdy. Czuję się z tym bardzo niekomfortowo. Ale to jeszcze nic. Znajomy z Wrocławia ostatnio do mnie mailował, że tam tragedia komunikacyjna jest jeszcze większa – ostatnio jechał 8 km w 2 godziny i 18 minut!
      Pytanie do polityków: Co szanowni politycy chcą zrobić, żeby za 5 lat przejechanie 20 km samochodem w dużym polskim mieście trwało nie dłużej niż 40 minut?
      Pytanie do polityków: Co szanowni politycy chcą zrobić, żeby za 10 lat co najmniej każde polskie miasto wojewódzkie miało swoją obwodnicę?
      Pytanie do polityków: Co szanowni politycy chcą zrobić, żeby za 15 lat 5 największych polskich miast / aglomeracji miało swoje metro.

    • rad_online O czym politycy nie mówią w kampanii cz.8 16.09.11, 10:29
      17. Polska – kraj prymitywnej debaty publicznej, z której nic nie wynika

      Pytania do polityków, które przedstawiłem w niniejszym tekście stanowią moim zdaniem punkty, wokół których powinna się koncentrować polska debata publiczna. Politycy zabiegający o nasze głosy powinni przedstawiać rozwiązania i pomysły dostarczające odpowiedzi m.in. na pytania, które postawiłem.
      A jak wygląda debata publiczna w Polsce (w wiekszości przypadków)? Ano przeważnie tak: „Piroman!”, ”Pornogrubas!”, „Kłamca!”, „Obrzydliwy lizus!”, „Pchła szachrajka!”, „Oszołom!”, „Zdrajca!”, „Agent!”. To tylko kilka przykładów z życia wziętych.
      Szanowni Forumowicze! Czy taka debata publiczna, finansowana z naszych podatków coś nam daje, rozwiązuje jakieś nasze problemy (makro), zabezpiecza jakieś nasze interesy? Co sądzicie o tych, którzy w ten sposób debatują? Dajcie temu wyraz w nadchodzących wyborach. Nasz dzień – 9 października -nadchodzi 
      Pytanie do polityków: Co ma na celu debata publiczna Waszego autorstwa w tym stylu? Chyba tylko stratę czasu. Ja nie życzę sobie, żeby za pieniądze z moich podatków Państwo tracili czas na bezproduktywne strzępienie języków, czy też np. na „ustawki” w tabloidach. Ja na nikogo nie zagłosuję tylko dlatego, że mi powie „Hej, głosuj na mnie – jestem swój chłop i fajny gość”.

      18. Polska – jak politycy, a zwłaszcza urzędnicy państwowi traktują Obywateli

      Są kraje w których urzędnicy państwowi (nasi służący – w sensie służby publicznej) – wypełniają PIT-y za obywateli. Są kraje, gdzie działalność gospodarczą można rozpocząć w dowolnym momencie; ważne jest tylko by płacić podatki. Urzędnik zarejestruje firmę w chwili złożenia przez początkującego przedsiębiorcę jego pierwszej deklaracji VAT (oczywiście przez internet i bez żadnych podpisów elektronicznych...). Są kraje, gdzie faktury bez żadnych problemów można przesyłać e-mailem np. w formacie PDF i przechowywać w wersji elektronicznej (polscy przedsiębiorcy muszą je drukować i zginać, żeby wyglądały, jak kartki wyjęte z koperty konwencjonalnej – takie przepisy...). Są kraje, gdzie państwowa poczta dostrzegła, iż ruch listów konwencjonalnych maleje, zatem, żeby utrzymać się na rynku trzeba obywatelom zaoferować nowe usługi. W tych krajach obywatel może pójść do urzędu pocztowego i zlecić mu rozwiązanie wszelkich problemów natury papierkowo-biurokratycznej, jakie napotyka i poczta mu pomoże. Są kraje, gdzie na wakacje nie trzeba brać ze sobą książeczek zdrowia, czy formularzy RMUA... Są kraje, gdzie nie trzeba odbywać 5-godzinnej wędrówki po urzędach, celem zdobycia zezwolenia na głosowanie korespondencyjne w wyborach, by się na końcu dowiedzieć, że zezwolenia wydać nie można, bo właściwy minister nie wydał jeszcze odpowiedniego rozporządzenia wykonawczego... Są kraje, gdzie za swoje podatki Obywatele otrzymują od państwa wiele wzamian...
      Są takie kraje, ale Polska do nich nie należy. Z moich częstych rozmów ze znajomymi jasno wynika, iż Polska jest państwem nieprzyjaznym, jeśli nie wrogim wobec Obywatela. Dlatego też Polacy wolą żyć i funkcjonować „poza państwem” (uosabianym przez polityków i urzędników) niż w ramach państwa. Brak kontaktów z urzędami / od urzędów oznacza święty spokój. Próby kontaktu ze strony urzędników oznaczają problemy, kłopoty, koszty i dużo straconego czasu..., jeśli nie ekipę ABW z bronią ostrą, wpadającą do mieszkania o 6:00 rano... Polscy politycy i urzędnicy nie robią nic (albo bardzo niewiele), żeby z zaangażowaniem służyć Obywatelom i ułatwiać im życie. A za to właśnie Obywatele im płacą.

      Pytanie do polityków: Jakie polscy politycy mają pomysły na to, żeby służba publiczna w Polsce stała się autentycznie służbą publiczną, gdzie politycy i urzędnicy państwowi myślą przede wszystkim o tym, jak najlepiej i najbardziej pro-aktywnie dbać o interesy Obywateli, skutecznie rozwiązywać problemy (makro) Obywateli i ciągle ułatwiać Obywatelom życie, cały czas podwyższając jego jakość?

      19. Polska – czas trwania spraw sądowych

      Pytanie do polityków: Co Państwo chcecie zrobić, żeby za 5 lat sprawy sądowe w Polsce trwały tyle, co np. odpowiednie sprawy w Austrii czy w Wielkiej Brytanii?

    • rad_online O czym politycy nie mówią w kampanii cz.9 16.09.11, 10:31
      20. Polska piłka nożna – 40-milionowy kraj, który nie może...

      Dziekuję Mojemu Przyjacielowi P. za podsunięcie pomysłu na ten punkt.

      Już starożytni Rzymianie wiedzieli, że lud w celu dobrego samopoczucia potrzebuje „chleba i igrzysk”. Czasy się zmieniły ale powyższa maksyma nie straciła na aktualności. W naszej części świata „igrzyskami” uwielbianymi przez miliony jest piłka nożna. W wielu krajach, nawet małych, piłka nożna i sukcesy ichnich drużyn piłkarskich są znakomitymi ‘poprawiaczami’ nastrojów społecznych. Niestety nie w Polsce... U nas w piłkę nożną grają jakieś ofermy. Szczerze mówiąc, ostatnim sukcesem polskiej drużyny piłkarskiej w prestiżowym turnieju, jaki pamiętam, było zajęcie 3-go miejsca na Mundialu w Hiszpanii w 1982 r.... Potem była jeszcze w miarę dobra gra na Olimpiadzie w Barcelonie i... i chyba wszystko...
      Od prawie trzydziestu lat polska piłka nożna, zamiast korzystnie wpływać na nastroje społeczne w Polsce jest źródłem dodatkowej frustracji Polaków, i to jakiej... Jakby innych powodów do frustracji było w Polsce mało... Znam przypadek rozpadu małżeństwa praktycznie z tego powodu...
      Jak to jest, że nasz 40-milionowy kraj wypada tak fatalnie w piłce nożnej? Nie wiem... Ale z moimi Przyjaciółmi doszliśmy do wniosku, że gdyby przypadkiem jakiś nasz polityk lub partia polityczna znaleźli receptę na beznadziejną mizerię polskiego futbolu i gdyby polskie drużyny zaczęły odnosić fantastyczne sukcesy np. w Lidze Mistrzów, Lidze Europejskiej, Mistrzostwach Świata lub Europy, np. miejsce w pierwszej trójce, medalowe, na podium (eh – fajnie pomarzyć...), to taki polityk, czy partia polityczna zyskaliby miliony wyborców na lata. Ostatni mecz Polska – Niemcy oglądało w telewizji 6 milionów Polaków...
      Pytanie do polityków: Czy chcecie mieć Państwo kilka milionów zadowolonych wyborców przez długi czas? ;)

      ***

      Czas na podsumowanie i ranking wyborczy:

      21. Mój osobisty, wstępny ranking wyborczy A.D. 2011

      Szanowni Forumowicze! Dokonawszy powyższych wywodów chciałbym obecnie przedstawić Wam mój subiektywny, wstępny ranking wyborczy bedący wynikiem konfrontacji punktów które przedstawiłem powyżej z efektami dotychczasowej dzialalności poszczególnych polskich partii politycznych i polityków. Ugrupowania czy osoby zajmujące kolejne miejsca oceniłem korzystając, ze szkolnej skali ocen od 1 (ocena najgorsza) do 6 (ocena najlepsza). Poniżej oceniam partie i polityków – naszych (Obywateli) służących – pod kątem tego, jak nam służą i jak dbają o nasze interesy. Oto mój ranking wyborczy:

      Miejsce 1. Prof. Krzysztof Rybiński; ocena: 4+. Moim zdaniem zdecydowanie najlepsza opcja do Senatu dla Warszawy. Przydatny link: www.rybinski.eu/?lang=all

      Miejsce 2. Polska Jest Najważniejsza (PJN); ocena: 3. Politycy tej partii swego czasu zająknęli się o 70-tym miejscu Polski w rankingu „Doing Business” Banku Światowego. W porównaniu z innymi partiami – ewenement na wielki plus.
      Czołowi politycy tej partii mają liczne potomstwo. Dlatego, mimo, że tego otwarcie do tej pory nie mówili, mam nadzieję, że w swojej działalności publicznej będą mieli na uwadze to, jaki kraj budują dla przyszłych pokoleń i że nie będzie się dla nich liczyło tylko „tu i teraz”.
      Uważam, że na wielki plus należy politykom PJN zapisać ich europejskie doświadczenie oraz to, że mimo niepewności co do ich dalszego politycznego losu, wyrwali się oni z PIS-owskiej schizofrenii.

      Miejsce 3. Ruch Poparcia Palikota (RPP); ocena: 2+. Imponuje determinacja Pana Palikota. Pan Palikot jest człowiekiem zamożnym i nie działa w polityce dla pieniędzy. W ostatniej kadencji nie pobierał poselskiej pensji. Nieco zbyt dużo – jak na mój gust - lewicowości i antyklerykalizmu.
      Docenić należy sposób, w jaki Pan Janusz Palikot prowadzi debaty w tej kampanii wyborczej – rzeczowe i merytoryczne, sensowne gospodarczo. Politycy Platformy Obywatelskiej wyraźnie się go boją, unikają z nim debat, wręcz starają się go marginalizować.
    • rad_online O czym politycy nie mówią w kampanii cz.10 16.09.11, 10:32
      Miejsce 4. Platforma Obywatelska (PO); ocena: 2. Nawet, jeśli wygra wybory, jest partią z ręką w nocniku „tu i teraz”. Partia straconych kilku lat i zaprzepaszczonych szans pod kierownictwem premiera „robię co mogę, ale niewiele mogę”, który często pracuje 3 dni w tygodniu a na pozostałe 2 dni lata na nasz koszt na miniwakacje do Sopotu. W kampanii wyborczej 2007 r. PO złożyła ok. 200 obietnic wyborczych, z czego zrealizowała ok. 40. Daje to efektywność na poziomie 20% - co jest kolejną miarą nieróbstwa, niekompetencji, nieudacznictwa, braku szacunku dla nas - Obywateli i politycznego pustosłowia w wykonaniu tej partii. W każdym teście, jaki znam, ocena zdająca zaczyna się od 51% lub od 50% plus 1 punkt. Platforma teraz nam mówi „Zrobimy więcej”. Oprócz ciepłej wody w kranie tu i teraz chcą pewnie również zacząć dbać o zimną wodę w kranie tu i teraz... Dla nas, rodziców, oprócz „tu i teraz” ważne jest również to, w jakiej Polsce bedą żyły i pracowały nasze dzieci...
      Partia przypisująca sobie zasługi związane z tym, że Polska pozostała „zieloną wyspą” na kryzysowej, czerwonej mapie Europy. Z całym szacunkiem – główne zasługi na tym polu mają moim zdaniem Polscy Przedsiębiorcy, Pracujący Polacy oraz nasz Nadzór Bankowy.
      Ich „Polska w budowie” to w istocie Polska rozgrzebana, z dużą dozą chaosu, z brakiem porządnej koncepcji i porządnego nadzoru. Symbolem „Polski w budowie” jest Autostrada A2 i firma Covec...
      PO to partia zaboru (5%) naszych składek emerytalnych, które przedtem szły do OFE i były przez OFE inwestowane – pracowały na nasze – Pracujących Polaków – emerytury. Po zmianie dokonanej przez koalicję PO/PSL rząd (ZUS) przechwytuje nasze składki, które ZUS od razu wypłaca w formie bieżących rent i emerytur, w tym – świadczeń dla pasożytów. W efekcie my, Pracujący Polacy, zamiast własnych pieniędzy na koncie w OFE, inwestowanych i pracujących dla nas, na emerytury, mamy zapis techniczny na koncie w ZUS. Konia z rzędem temu, kto powie, jak można zainwestować zapis techniczny w celu pomnażania oszczędności emerytalnych. Składki trzymane w OFE to konkretne aktywa: przynoszą dochód, można je dziedziczyć czy sprzedać na rynku – w przeciwieństwie do zapisów w księgach ZUS, które są tylko obietnicą przyszłej emerytury daną nam, przez polityków, dla których liczy się „tu i teraz”... To nie była jakaś tam kosmetyczna zmiana, tyko totalny atak na reformę emerytalną i na nasze emerytury...
      Partia zerowej wizji dla Polski. Wizja „ciepłej wody w kranie” to śmiech na sali, o „drugiej Irlandii” nie wspominając. PO przedstawiła ostatnio wizję emerytur finansowanych z dochodów z eksploatacji gazu łupkowego. Czy ktoś już w Polsce gdzieś wydobył gaz łupkowy? Może pójdźmy dalej, np. renty finansowane z energii słonecznej a zasiłki dla bezrobotnych – z wiatrowej (będzie ekologicznie!)...
      Partia Zbycha, Rycha (choć nie jestem pewien czy Rycha) i Mira i ich cmentarno – hazardowych machlojek. Dla tych ludzi Polska to „Dziki kraj”. Obywatele odwdzięczą się za te słowa w wyborach.

      Miejsce 5. Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD); ocena: 1+. Program polegający na obiecaniu wszystkiego wszystkim – w nadziei, że, jak mawiał klasyk: ”Ciemny lud to kupi”, jest zupełnie niewiarygodny, zwłaszcza że jego koszt dla budżetu państwa (czyli w konsekwencji dla płacących podatki) to kilkadzeisiąt miliardów złotych rocznie. Czy w Polsce jest jeszcze jakaś autentyczna, coś znacząca na scenie politycznej lewica?

      Miejsce 6. Poskie Stronnictwo Ludowe (PSL); ocena: 1. Anachronizm w XXIw. To w głównej mierze Pani minister z PSL zawdzięczamy zagarnięcie przez rząd PO/PSL dla ZUS naszych składek emerytalnych (5%), które do niedawna szły do OFE i pracowały na nasze emerytury (Pamiętamy!). Z mediów wiem, że Pani Minister ma ponoć większe apetyty jeśli chodzi o zagarnianie cudzych pieniędzy. Marzy jej się ponoć całkowita likwidacja OFE i zagarnięcie wszystkich naszych, zgromadzonych w OFE aktywów emerytalnych (ok. 200-220 mld zł, wg. Pani Minister są to „rezerwy”). Rolnicy – wyborcy PSL, a jednocześnie najmniej wydajna i najbardziej pasożytnicza grupa społeczna w polskim społeczeństwie na pewno ucieszyliby się z takiego zastrzyku gotówki. Rzeczywista likwidacja OFE i przejęcie naszych aktywów emerytalnych (kwota powyżej) dawałoby kontrolującym ZUS politykom wielką władzę, a to mogłoby być poza niekorzystnymi aspektami finansowymi również niebezpieczne dla naszej wolności jako Obywateli. Dlatego – PSL: Nie! Wara od naszych pieniędzy i aktywów emerytalnych! No f... way! No pasaran!
    • rad_online O czym politycy nie mówią w kampanii cz.11 16.09.11, 10:33
      Miejsce 7. Prawo i Sprawiedliwość (PIS); ocena: 1-. Na pewno nie oddam mojego głosu na PIS. Chyba nie ma niczego dobrego, co mógłbym powiedzieć o tej partii. PIS w żadnym stopniu nie dba o moje interesy i nie ma pomysłu na rozwiązanie żadnego problemu w skali makro. Partia zupełnie nie „Cool” i nie „Jazzy”. Używając nowej, młodzieżowej terminologii wizerunkowej PIS powiedziałbym więcej: PIS sucks, Beavis! Yeah, Yeah, Butthead – it’s like, eh,... PIS sucks a lot! Oh yeah…, he, he, he, he, and their videos suck too. Yeah, he, he, he, he – Poland without PIS would rule, it would rule! Yeah, and it would be cool too ;) I dalej na poważnie-
      PIS to partia smoleńskiej schizofrenii: helu, bomby próżniowej, wybuchu na 15 metrach, sztucznej mgły, dobijania rannych i innych absurdalnych twierdzeń powtarzanych z uporem maniaka wbrew faktom i dowodom.
      Partia ludzi nie potrafiących żyć normalnie: bez martyrologii, cierpiętnictwa, składania ofiar, przelewania krwi.
      Partia chcąca po wyborach podnieść podatki „najbogatszym”. Sporą część tych kwot przechwycą zapewne polskie pasożyty.
      Partia z zerową wiedzą o gospodarce. Główny ekspert ekonomiczny PIS (pani etnograf bodajże) twierdziła w radio, że 4% wzrostu polskiego PKB to recesja...
      Partia sekty toruńsko-katolickiej, dla której głównym przykazaniem wydaje się być nienawiść do Wszystkich, którzy myślą inaczej. Głównym przykazaniem wiary Rzymsko-Katolickiej jest natomiast Chrystusowe przykazanie miłości bliźniego.
      Partia próbująca zohydzić Polakom ich własną Ojczyznę, twierdząca, iż Polska to rosyjsko-niemieckie „kondominium”, podczas, gdy czas obecny jest w istocie najlepszym czasem dla Polski od 300 lat!...
      Partia patriotyzmu nie przefiltrowanego przez rozum. Gdyby wódz wydał rozkaz, poszliby na Moskwę... ;)
      Jarosław Kaczyński zapowiedział, że po wygranych wyborach ministrami w jego rządzie będą na pewno Zbigniew Ziobro i Antoni Macierewicz. Większość z nas pamięta rządy PIS z lat 2005-2007... Nie dziękuję... Nie chcę powtórki...
      Partia posługująca się kłamstwami, co już w tej kampanii zostało 2-krotnie potwierdzone wyrokami sądów.
      Partia histerii pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu.
      Partia anarchii oraz obstrukcji legalnie i demokratycznie wybranych Władz Rzeczypospolitej – reprezentantów Obywateli tejże.
      Partia, która sprawia wrażenie, że nie chce wygrać tych wyborów – i tak trzymać!

      ***
      W wyniku tego, że polscy politycy unikają w debacie publicznej dyskusji nad rzeczywistymi problemami Obywateli i nad sposobami ich rozwiązania frekfencja wyborcza w Polsce jest jaka jest – niezbyt imponująca. Jednak nie pójście na wybory też jest oddaniem głosu – tyle, że w tym układzie inni oddają go za nas i w ten sposób decydują za nas. Wybory polityczne nie są łatwe, zwłaszcza, gdy – tak, jak w Polsce – nie ma kandydatów i partii idealnych. Sztuką jest mimo wszystko pójść na wybory i dokonać najlepszego wyboru z niedoskonałych, dostępnych opcji.
      Mając na uwadze powyższe wywody, uważam, że najlepszą realną koalicją dla Polski jaka mogłaby się wyłonić po wyborach 9 października br. byłaby koalicja PJN-Ruch Palikota-PO, gdzie PJN oraz Ruch Palikota odgrywałyby rolę „dopalaczy” PO. Usunięcie z koalicji PSL umożliwiłoby reformę KRUS – czyli normalne o-ZUS-owanie rolników oraz – żeby sprawiedliwości społecznej stało się zadość – obłożenie rolników podatkiem PIT na zasadach ogólnych. PO ma w chwili obecnej w sondażach ok. 30%; my – Wyborcy Niezdecydowani – mamy 24-28%. I jeśli my, niezdecydowani, zagłosowalibyśmy konsekwentnie na PJN (opcja konserwatywno-prawicowa) lub na Ruch Poparcia Palikota (opcja lewicowo-antyklerykalna, ale zdrowa gospodarczo), to powinno się udać. Takiego wyniku wyborów życzę Wam, Szanowni Forumowicze, i Polsce.

      Powyższy ranking bedę akutalizował śledząc rozwój kampanii wyborczej. Korzystając z uprzejmości Forum Gazety zamierzam akutalizacje ww. rankingu publikować pod niniejszym wątkiem.

      Szanowni Forumowicze! Jeśli po przeczytaniu tego tekstu chcielibyście pod niniejszym moim wątkiem na Forum Gazety podyskutować o tym, co napisałem, to serdecznie Wszystkich do takiej dyskusji zapraszam. Apeluję jednak, żeby była to dyskusja prawdziwie obywatelska, kulturalna i merytoryczna. Administratorów Forum Gazety uprzejmie proszę o niezwłoczne usuwanie wszelkich obraźliwych, chamskich, wulgarnych czy w inny sposób niezgodnych z Regulaminem Forum postów, jakie pod tym wątkiem mogłyby się pojawić.

      Pozdrawiam Wszystkich Serdecznie,

      Rad_online
      • garysssia Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.11 16.09.11, 19:35
        politycy o wielu rzeczach nei mówią a mówią o tym co było dobre u nich a co złe u konkurencji dlatego lubię srprawdzone infromacje, np taka gierka polityczna www.platformula.pl mozna miło spędzić czas ale przy okazji dowiedzieć się co np PO zrobiło podczas swojej kadencji, dzięki temu możemy pójść do wyborów głosując na najlepsza partię ;)
        • rad_online Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.11 19.09.11, 09:59
          Witaj,

          Dziękuję bardzo za Twój wpis.
          Szanowna Garysssiu, Szanowni Forumowicze! Nawet, jeżeli rządząca koalicja o pewnych rzeczach nie mówi, to w kampanii wyborczej powinna o nich mówić (wręcz krzyczeć) opozycja i vice versa. Natomiast odnoszę wrażenie, że w Polsce są kwestie (opisałem je w moim ww. poście), o których politycy solidarnie milczą jak zaklęci. Nie podoba mi się to. Jeśli polityk chce mi służyć przez 4 lata to ja chcę poznać jego / jej podejście do problemów, które mnie nurtują i utrudniają mi życie.
          Ja jestem byłym wyborcą Platformy Obywatelskiej, który niestety stracił do niej cierpliwość. Tak czuję,... i nie tylko ja. Tak myśli sporo osób ze średniej i wyższej klasy średniej, które znam, które są wokół mnie... Przykro mi...
          Do kwietnia 2010 r. PO usprawiedliwiała brak swojej większej aktywności obstrukcją jej inicjatyw ze strony św. pamięci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Aczkolwiek uważam, że gdyby zastosowano inteligentną dyplomację a nie platformersko-polski dyskurs publiczny nastawiony na konfrontację, to porozumienie z Prezydentem Kaczyńskim było w wielu kwestiach w zasięgu ręki. Odnoszę wrażenie, że Platformie wygodniej było nie wysilać się zbytnio, a winą za np. brak reform finansów publicznych obarczać Prezydenta Kaczyńskiego. W polityce bardzo ważna jest skuteczność, nawet w najtrudniejszych okolicznościach, i umiejętność porozumienia się z innymi dla dobra Obywateli, Kraju. Moim zdaniem Platformie zdecydowanie zabrakło skuteczności. Mnie osobiście i wielu moich znajomych Platforma w ciągu ostatnich 4 lat, a zwłaszcza po wyborze Bronisława Komorowskiego (PO...) na Prezydenta, po prostu najzwyczajniej zawiodła (mając pełnię władzy w kraju, PO nadal niewiele robiła...). Najbardziej zawiodła – okradając mnie (od maja br.) z moich składek emerytalnych (5%), które poprzednio szły do OFE, a które teraz zagarnia ZUS (i. m.in. polskie pasożyty).
          Służącego, który notorycznie źle służy, nie ma efektów i okrada swojego mocodawcę zwalnia się ze służby. I tu raczej nie ma zmiłuj... Ja nie jestem zadowolony ze sposobu, w jaki Platforma mi służyła przez ostatnie 4 lata. A za to, co zrobiła z OFE jestem na nią najzwyczajniej zły. Dlatego jestem w chwili obecnej wyborcą niezdecydowanym w sensie listy do Sejmu, na którą oddam swój głos 9 października. Kandydata do Senatu już na 99% mam. Nie jest to kandydat Platformy. W chwili obecnej skłaniam się ku głosowaniu na PJN (do Sejmu), jednak jeśli w okolicach 9 października PJN będzie nadal bardzo kiepsko wypadać w sondażach (różnych pracowni) to najpewniej oddam swój głos na Ruch Poparcia Palikota. W demokracji w ogóle, a zwłaszcza w dniu wyborów najważniejszy jestem ja – Obywatel, moje interesy, moje przekonania, moje odczucia oraz moje decyzje. Politycy staną do pionu i zastosują się do mojej woli wyrażonej w karcie do głosowania. I nie interesuje mnie np. to, co myślą salon, establishment, media, sondażownie czy panowie w sutannach, powiązani układami i układzikami z partiami rządzącymi.
          Last but not least – z mojej (Obywatela, wyborcy) perspektywy nie liczy się to, czym Platforma się gdzieś tam chwali, że zrobiła, czego efektów ja Obywatel w żaden sposób nie odczuwam. Gdybym odczuwał – PO nie musiałaby się chwalić... Dla mnie liczy się to, co zrobiła, żeby rozwiązać ważne dla mnie, dotyczące mnie i odczuwalne przeze mnie problemy (w skali makro) i jak dbała o moje interesy. Dbała m.in. tak, że mnie okradła z części moich aktywów emerytalnych... I co? I teraz ma nadzieję, że ujdzie jej to na sucho?
          Dla mnie obiektywnym i miarodajnym efektem 4-letnich rządów Platformy Obywatelskiej, jest sprawdzona informacja, taka, że w rankingu „Doing Business” Banku Światowego za rok 2011 Polska jest na fatalnym, 70-tym miejscu (na 183 kraje), pomiędzy Namibią i Tonga. Link: www.doingbusiness.org/rankings. I że taka, fatalna informacja idzie w świat, do poważnych, globalnych inwestorów... Wstyd (za Platformę), kompromitacja i żenada do kwadratu...

          Pozdrawiam serdecznie,
          • frek Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.11 20.09.11, 13:59
            Rad_online, jeśli Twoje opinie o polskim sądownictwie i roli politykow z tym zagadnieniem zwiazanych ograniczyly się tylko do tch kilku słów:
            19. Polska – czas trwania spraw sądowych
            Pytanie do polityków: Co Państwo chcecie zrobić, żeby za 5 lat sprawy sądowe w Polsce trwały tyle, co np. odpowiednie sprawy w Austrii czy w Wielkiej Brytanii?

            to nic dziwnego, że jest od lat fatalnie i nie będzie lepiej ale znacznie gorzej!

            Bo niestety, ale od trzeciej wladzy zależy w danym kraju bardzo dużo i patrzenie przez palce na to jak ona działa przez obecną koalicje PO-PSL a w zasadzie tolerowanie wzrastającego bezprawia jest powodem wielu obecnych problemów Polski.
            Moim zdaniem nie chodzi już tylko o przewleklość postępowanie ale wręcz o jawne łamnanie obowiązującego prawa czyli ustaw i konstytucji! Przecież sedziweie bardzo często orzekają wbrew obowiazujacemu prawu i wlos im z glowy nie spada bo rzekomo sa niezależni i niezawiśli jak często wmawiaja nam politycy.

            Osobiście najbardziej za ten stan rzeczy winię rządzącą koalicję, która pomimo tego, że ma pełnię władzy i mogła przepchnąć (bo tak czyniła, jesli jej rzeczywiście zależało) w parlamencie rozwiazania legislacyjne służące przede wszystkim szanowaniu obowiazującego prawa, przez 4 lata praktycznie nic nie zrobila w tym kierunku. Po cholere uchwalac niby lepsze prawo jak i tak znowu nie bedzie mozliwe jego wyegzekwowanie jak to ma miejsce obecnie.

            I trudno za obecny stan rzeczy winić opozycję - PiS, SLD czy jakies inne ugrupowania -główną odpowiedzialnośc ponosi za to koalicja i ewentualne jej zapewnienia nas, że będzie się znowu starała cos naprawić itp. gruszki na wierzbie należy stanowvczo odrzucić i po prostu nie głosować na jej kandydatów.

            Niestety, ale jako wyborcy jakoś nie zdajemy sobie z tego sprawy i najprawdopodobniej znowu bezmyślnie wybierzemy tych samych osobników, którzy do tej pory nic nie zrobili w tej dziedzinie i zapewne nic nie będąa robić nadal. Nasze czysto akademickie dyskusje to po prostu strata czasu. A jeden K. Rybiński jako senator cudów nie uczyni.



            • rad_online Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.11 20.09.11, 14:44
              Witaj,

              Dziękuję bardzo za Twój głos w dyskusji. Szczerze - chciałem więcej napisać o sądownictwie, ale nie zrobiłem tego, ze względu na ogólny, i tak znaczny rozmiar mojego postu. Jednak wiemy o co chodzi. Opłakany stan polskiego sądownictwa ma m.in. odbicie w fatalnym, 70-tym miejscu Polski (pod rządami PO/PSL) w rankingu "Doing Business" Banku Światowego, gdzie to kryterium też jest oceniane.

              Pozdrawiam serdecznie,
              • frek Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.11 21.09.11, 09:12
                Dyskusja zainicjowana przez rad_online powinna się toczyć cały czas a nie tylko z okazji kolejnych wyborów przez mniej więcej miesiąc czasu!

                Bo problemy zasygnalizowane przez rad_online nie znikają z chwilą zakończenia kolejnych wyborów i rozpoczęcia kolejnej kadencji parlamentu. Taki system dyskusji o palących problemach prowadzi właśnie w Polsce do trwania latami różnych nieprawidłowości w naszym codziennym życiu a nawet do ich nasilania się na coraz większą skalę. I dyskusja powinna być prowadzona przez zwykłych zjadaczy chleba a nie tylko przez zidiociałych i służalczych wobec władzy dziennikarzy i nie mających praktycznie nic do powiedzenia „polityków”.
                Przy obecnie dostępnych nam środkach komunikacji publicznej jest to jak najbardziej możliwe – nie musimy do tego wykorzystywać wyjątkowo spolegliwych wobec aktualnej władzy mediów takich jak telewizja i radio publiczne (tylko z nazwy) oraz najbardziej popularne dzienniki.

                A wracając do konkretnych i unikanych przez polityków spraw zasygnalizowanych przez rad_online chciałbym ze swojej strony zwrócić większą uwagę na dwa tematy: 8- Jakość polskiej demokracji - demokracja partyjnych szefów oraz 10 – Polska-kraj wyludniający się.

                Demokracje mamy taką, jaka sami tolerujemy a partyjni szefowie oczywiście to wykorzystują. Bo to my a nie oni o tej jakości decydują – to my swoja aktywnością lub jej brakiem możemy im dać jasno doz rozumienia, czy obecnie panująca demokracja nam odpowiada czy nie. Przeważnie słuchamy bredni polityków, w tym szefów partii, w mediach publicznych i nic nie robimy oprócz skwitowania ich „występów” jakimś niecenzuralnym słowem w skrytości ducha zamiast dania swemu stosunkowi do tego w sposób bardziej dobitny, choćby poprzez wysłanie jakiś swoich uwag do redakcji mediów czy polityków. Ale przede wszystkim nie korzystamy z bardzo potężnego narzędzia jakim dysponujemy co 4 lata to jest niegłosowania na skompromitowanych polityków. Zamiast tego, ze względu na nasze dotychczasowe sympatie polityczne, głosujemy przeważnie na partyjna listę czyli na pierwsze na niej osoby co oczywiście prowadzi do wieloletniego funkcjonowania w polityce tych samych osób, na które tak narzekamy.
                Łączy się z tym zagadnieniem w jakiś sposób nowelizacja ustawy o dostępie do informacji publicznej – znowu słyszymy z ust działaczy koalicji o jakiejś pomyłce czy niedoróbce ze względu na próbę ograniczenia dostępu obywateli do informacji a więc i możliwości podejmowania przez nich decyzji w oparciu rzetelna informację. I tylko nagłośnienie sprawy nie przez polityków ale zwykłych obywateli spowodowało jakieś żałosne tłumaczenia się i to tylko ze względu na zbliżające się wybory bo nikt nie uwierzy w te rzekome „pomyłki” wiedząc, jak wygląda proces legislacyjny. Zawsze ktoś musi wystąpić z inicjatywą, nie czynią tego raczej zwykli obywatele. Bo nawet jeśli jest to inicjatywa obywateli, to władze czynią wszystko, do tego bardzo skutecznie, aby ich propozycje wyrzucić do kosza. Tak przecież było z wnioskiem o referendum w Warszawie w sprawie sprzedaży SPEC prywatnej firmie.

                I druga sprawa – wyludnianie się Polski. A jak ma być lepiej skoro obecnie znowu głośno o kolejnej niedoróbce (delikatnie mówiąc) przede wszystkim PO w tej dziedzinie – mam na myśli kolejna nowelizację ustawy o przedszkolach a dokładniej drastyczne podniesienie opłat w przedszkolach za posyłane do nich dzieci. Klasyczny przykład polityki mającej na celu ograniczenie przyrostu naturalnego wbrew szumnym zapewnieniom PO o jej pozytywnym stosunku do rodzin, w tym wielodzietnych.

                Obecna koalicja PO – PSL miała przecież pełnię władzy - w parlamencie większość oraz przychylnego jej prezydenta a pomimo tego słyszymy te same niezrealizowane obietnice sprzed 4 lat. Uważam, że nie powinniśmy się dać na to nabrać kolejny raz i dać jej jasno do zrozumienia poprzez stosowne glosowanie to jest nie na jej kandydatów.
                • rad_online Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.11 21.09.11, 09:50
                  Frek dzięki! Znowu bardzo cenne punkty.

                  Jeszcze 2 komentarze od mojej skromnej osoby:

                  Nie mam złudzeń: politycy nic a nic nie zrobią o ile Obywatele ich do tego skutecznie nie zmuszą. Demokracja jest silna siłą Obywateli. Politycy to tylko nasi służący.

                  W Senacie potrzebujemy mądrych ludzi – jak Prof. Krzysztof Rybiński – żeby uważnie patrzyli posłom, Sejmowi na ręce.

                  Pozdrawiam i miłego dnia,
      • rad_online Mija tydzień kampanii, 22/09 22.09.11, 09:41
        Mijający kampanijny tydzień w pigułce:

        Prof. Krzysztof Rybiński ( www.rybinski.eu ):
        Nadal mój najlepszy kandydat do Senatu (Warszawa). W Senacie potrzeba jak najwięcej mądrych ludzi patrzących Sejmowi, posłom na ręce.

        Polska Jest Najważniejsza (PJN):
        PJN stawia na niskie podatki, chce się również przeciwstawić dalszemu skokowi polityków na OFE. Czy zwróci nam zrabowane przez PO / PSL nasze składki emerytalne od (maja br.)?

        Ruch Poparcia Palikota (RPP)
        Zdecydowany zwycięzca tego tygodnia kampanii wyborczej! Janusz Palikot jest przebojowy, aktywny, elokwentny, często występował w mediach, mówił z sensem i na wiele tematów. Jako jedyny z partyjnych liderów jasno stwierdził, że chce wygrać te wybory. Nie chce zdobyć 10% czy 20% - chce wygrać. To rozumiem. RPP walczy o świecką i nowoczesną Polskę. Zwyżkuje w sondażach.

        Platforma Obywatelska (PO)
        Premier Donald-„robię co mogę, ale niewiele mogę”-Tusk ruszył autokarem w trasę po Polsce. Miał to zapewne być tryumfalny rajd po kraju, wieńczący kampanię wyborczą PO. Jednak w trakcie objazdu Premier często zbiera cięgi od ludzi i musi wysłuchiwać gorzkich słów oraz pretensji („Jak żyć?”, itd.). Tego typu kampania raczej nie pomoże słabnącej PO. W ciągu zaledwie 3-ch tygodni (do wyborów) nie sposób jest nadrobić 4 lat nieróbstwa.
        PO roztacza przed wyborcami miraże o 300 mld zł, jakie rzekomo może zdobyć z Unii Europejskiej (UE). Odnoszę wrażenie, że są to kolejne „Niderlandy” Platformy - po emeryturach z gazu łupkowego, zapewnie równie jak gaz ulotne... Także przesłanie, że tylko PO jest w stanie wynegocjować pieniądze dla Polski z UE jest fałszywe. Nie tylko PO jest w stanie tego dokonać... Jest to nadużycie i manipulacja wobec Obywateli, wyborców. A może tonący brzytwy się chwyta...?
        Politycy PO boją się wzrostu siły PIS-u i rozliczeń za Smoleńsk, za „śmierć Brata”, które nieuchronnie nastapią, gdyby PIS doszło do władzy po wyborach.

        Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD)
        Pozycja SLD ucierpiała w wyniku nieudanych umizgów koalicyjnych Grzegorza Napieralskiego do słabnącej PO. W Warszawie pojawiły się billboardy z Ryszardem Kaliszem – Ile tu jedynek! Jedynka (1),... pierwsze miejsce,... „Pierwszy dla Was”.... Pan Kalisz jeszcze zapomniał o „Pierwszy przy stole” ;)
        SLD na pewno nie pomogły komentarze Leszka Millera o nieładnych paniach, które rzekomo szkodzą notowaniom (Sojuszu). Leszek Miller też w tym przypadku raczej im nie pomógł...
        Ja nadal nie widzę w Polsce prawdziwej lewicy...

        Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL)
        Poszli za stodołę? Dobrze. Niech tam cicho siedzą, a nosa nie wyściubiają ;)

        Prawo i Sprawiedliwość (PIS)
        Rozmawiałem na temat obecnej próby liftingu wizerunku PIS („Aniołki Prezesa”) ze znajomymi z branży reklamowej. Ich zdaniem przepastny, wizerunkowy dysonans (rozziew: przekaz medialny PIS vs rzeczywistość) jest tu „oczywistą oczywistością” i „Ciemny lud tego (raczej) nie kupi”. Autopromocja, czy lifting wizerunkowy („wiadomo, co to za partia... Rydzyk, mohery, te sprawy...”) za pomocą haremiku złożonego z seksownych, młodych „dzierlatek”, namawiających do pójścia z nimi... ma może sens w przypadku Hugh „Heffa” Heffnera – szefa „Playboy’a”, czy jurnego „Il Cavaliere” – premiera Włoch Silvia Berlusconiego, organizatora słynnych imprez „Bunga-Bunga”, na którego listach wyborczych nb. było zawsze sporo długonogich piękności. Nb. Heffner mieszka ze zwoimi „króliczkami” w – nomen-omen – kondominium... ;)
        Tego typu kampania nie ma jednak wielkiego sensu w przypadku PIS-u – toruńsko-katolickiej partii ekstremistyczno – anarchistyczno – paranoidalnej, faworytki wielu prowincjonalnych proboszczów, czy też osobiście jej wodza – zatwardziałego starego kawalera, bo „z czym do czego”?... Z kolei promocja PIS z wykorzystaniem haremu w moherowych beretach też nie ma sensu, gdyż ten elektorat PIS już ma... Z „Aniołkami” uprawiającymi kampanię wedle maksymy „sex sells” PIS najprawdopodobniej dał się komuś wpuścić w promocyjny kanał. Jak stwierdził mój znajomy – „PIS to nie Tap Madl ;) a Beata Kempa to nie Joanna Krupa” ;) To są 2 różne światy: Glamour i paździeż, nie do pogodzenia.... Ciekawe, ile „Aniołki Prezesa” wytrzymają w przysłowiowych „moherowych beretach”, które po wyborach PIS najpewniej wciśnie im na głowy? Jeśli nie dosłownie to na pewno w przenośni.
        Tym niemniej PIS zdobywa obecnie punkty i zwolenników – ludzi wściekłych na PO / PSL. I tu PIS nie musi się specjalnie wysilać, gdyż wyborców generują mu sami Donald Tusk i PO.
        ***
        Na podstawie publikowanych sondaży, My – jeszcze nie zdecydowani wyborcy – mamy 22-28% udziału w wyborczym torcie. Bez wątpienia to My przesądzimy o wyniku tych wyborów.

        Pozdrawiam serdecznie,
      • rad_online Mija tydzień kampanii, 29/09 29.09.11, 11:08
        Mijający kampanijny tydzień w pigułce:
         
        Prof. Krzysztof Rybiński ( www.rybinski.eu ):
        Niezmiennie - mój najlepszy kandydat do Senatu (Warszawa). W Senacie potrzeba nam jak najwięcej mądrych ludzi, patrzących Sejmowi, posłom na ręce.
         
        Polska Jest Najważniejsza (PJN):
        Heeeeelllooooo? Czy ktoś tu jeszcze prowadzi jakąś kampanię wyborczą? Powtarzanie wkoło mantry o niskich podatkach staje się już dość nudne, zwłaszcza, że robi to partia która ma w porywach ok. 1% w sondażach. Na chwilę obecną wszystko wskazuje na to, że głos oddany na PJN będzie głosem straconym.
         
        Ruch Poparcia Palikota (RPP)
        Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta! I to jak! RPP jest tym trzecim, który korzysta. Oficjalne sondaże dają RPP 7%, zatem w rzeczywistości RPP może już liczyć na kilkanaście procent głosów. RPP staje się moim – jeszcze nie zdecydowanego wyborcy - osobistym faworytem, jeśli chodzi o listę do Sejmu. Pan Janusz Palikot wykonuje w tej kampanii wyborczej imponującą pracę, która budzi respekt. Ostatni, imponujący i ważny psychologicznie skok RPP w sondażach najpewniej spowoduje fale ataków na RPP czy na Janusza Palikota osobiście, ze strony konkurencyjnych partii, „salonu” czy „salonowych” mediów. W efekcie poparcie dla RPP będzie dalej rosło, gdyż polscy wyborcy są przekorni.
        RPP walczy o świecką i nowoczesną Polskę, jako jedyna partia walczy o Świecką Polskę. Temu aspektowi chciałbym poświęcić kilka słów, gdyż jest on bardzo ważny z punktu widzenia przyszłego rozwoju Polski. W uproszczeniu i świadomie przerysowując – jaka jest różnica w podejściu ludzi do problemów w krajach wyznaniowych i świeckich (czy np. protestanckich)?
        W krajach wyznaniowych człowiek mający problem modli się zazwyczaj do Bóstwa o rozwiązanie mu problemu. Np. Drogie Bóstwo, nie mam pieniędzy, dlatego ześlij mi proszę 6-tkę w Lotto. Jak nie 6-tkę, to może chociaż 5-tkę... Bóstwo może pomoże, szlachta na koń siędzie, szable w dłoń i jakoś to będzie... Ci z Was, którzy się modlili o takie sprawy wiedzą, jak to jest z wysłuchiwaniem tego typu modlitw przez Bóstwa. W sferze modlitwy czlowiek wierzący w Bóstwo robi wiele, jednak w sferze realnej – czasem nic, i problem pozostaje nie rozwiązany. Człowiek traci czas, a czas to pieniądz – teraz w sferze makro, gdy miliony ludzi w kraju wyznaniowym w ten sposób postępują, cała gospodarka traci czas i pieniądze. Nie jest rozwojowa ani innowacyjna.
        W krajach świeckich (czy np. protestanckich) natomiast, ludzie (mimo, że prywatnie mogą wierzyć w Bóstwa) polegają przede wszystkim na sobie, na swoim talencie, zdolnościach, kreatywności i ciężkiej pracy, która w takim układzie daje efekty. Zatem gdy mają problem czy np. nie zaspokojone potrzeby, biorą się ostro do roboty i rozwiązują problemy sami. Po rozwiązaniu mogą ew. podziękować Bóstwom za pomoc. W skali makro, gospodarka państwa świeckiego, jest zatem fundamentalnie bardziej dynamiczna, innowacyjna i pro-rozwojowa. Dlatego Świeckie Państwo to wielka wartość (również w sferze społecznej), o którą zdecydowanie warto jest kruszyć kopie. Jak na razie jedynie Janusz Palikot i Jego Partia to rozumieją.
        Ruch Poparcia Palikota jest zdecydowanym zwycięzcą bieżącego tygodnia kampanii wyborczej.
         
        Platforma Obywatelska (PO)
        Premier Donald-„robię co mogę, ale niewiele mogę”-Tusk objeżdża „Tuskobusem” Polskę „B” – osieroconą niedawno przez śp. Andrzeja Leppera. Jeszcze kilka wyjazdów luksusowego „Tuskobusa” do Polski „B” i PIS, jak nic, przegoni Platformę w sondażach.
        Premier wdał się w dyskusje z „kibolami”, jak nic - optymalnymi partnerami do dyskusji o najważniejszych sprawach z zakresu polskiej racji stanu. Premier słusznie stwierdził, że muzułmanki w czadorach, burkach i innych nakryciach głowy nie stanowią głównego problemu na polskich stadionach. Najwyraźniej zawiedzeni tym, że muzułmanki mogą nosić nakrycia głowy a oni nie, kibole obrzucili „Tuskobus” jajami. Agencje milczą o tym, jakie jeszcze inne kluczowe i strategiczne z punktu widzenia polskiej racji stanu problemy Premier roztrząsał z „kibolami”... Platforma ma jak nic kilkadziesiąt tysięcy kibolskich głosów w plecy. Troszku smieszno, troszku straszno...
        W Bełchatowie Pan Premier obiecał energetykę węglową bez emisji CO2. Tak to zrozumiałem... Gaz łupkowy czuje się nie pocieszony... O naszych emeryturach z gazu łupkowego nie wspominając. Pan Premier stwierdził również, że węgiel to przyszłość. Nie dodał, że węgiel z Wenezueli lub Australii...
        Pan Premier stwierdził, iż w ciągu ostatnich 4-rech lat nic nie robił (w sensie reform modernizacyjnych) bo mamy kryzys. To ja już się trochę pogubiłem: mamy kryzys, czy jesteśmy zieloną wyspą? Jeżeli poważny światowy kryzys nie jest bodźcem dla rządu do działania, to co nim jest?
        W międzyczasie Ojciec Dyrektor Tadeusz Rydzyk dowiercił się do swoich upragnionych wód geotermalnych. Ojciec Rydzyk zaprosił z tej okazji do siebie Pana Premiera. Racja - kto mu lepiej będzie dbał tu i teraz o ciepłą wodę w kranie, ba – w rurze?
        Z mojego rozeznania wynika, iż na Platformę chcą głosować osoby w przedziale wiekowym 40+ - 60+, które coś niecoś materialnie w życiu osiągnęły a teraz pragną spokoju i stabilizacji.
        Na koniec taka oto ciekawostka:
         
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,10369024,Apel_stowarzyszenia_mamprawowiedziec_pl__Polityku_.html 
        Czy Platforma Obywatelska nadal nie ma z kim przegrać?
         
        Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD)
        Czyżby to były ich ostatnie wybory parlamentarne? Coraz bardziej fatalne wyniki w sondażach skutkują wściekłymi atakami polityków Sojuszu na Ruch Poparcia Palikota oraz przybierającą na sile wojną lokalnych buldogów Sojuszu pod dywanem.
        Na pewno nie zagłosuję na SLD w tych wyborach.
         
        Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL)
        Partia, stojąca na straży patologicznego systemu wokół polskiego rolnictwa, który trzyma w biedzie 5-6 milionów rolników wegetujących na 2-hektarowych spłachetkach. Robi to, by mieć głosy w wyborach. Nie zasługuje na te głosy. Gdybyśmy zamiast 6 milionów biednych, małorolnych rolników mieli w Polsce np. 100 tysięcy farmerów – agrobiznesmenów efektywnie gospodarujących na gospodarstwach po 800 i więcej hektarów, to czy ktoś głosowałby na PSL? Nie - wtedy PSL nie miałoby nic do powiedzenia. Sondaże są obecnie dla PSL niekorzystne ale w wyborach ta partia może jeszcze zaskoczyć. Ma miliony wyborców...
        Na pewno nie zagłosuję na PSL w tych wyborach.
         
        Prawo i Sprawiedliwość (PIS)
        Sprawnie wykorzystując wściekłość „Polski B”, PIS rośnie w siłę, wzbudzając niekłamany niepokój „salonu”. Ostatnie 32% PIS-u w sondażach może być nie doszacowane, gdyż część respondentów wstydzi się przyznać, iż popiera PIS. No i nie ukrywajmy – jest się czego wstydzić...
        Pan Prezes Jarosław Kaczyński stwierdził, że chce być Premierem wsi. Nie powiedział której. Ale może to jest myśl – może warto poświęcić jakąś jedną wieś (żeby Pan Prezes jej premierował i już) dla dobra kraju?
        Pan Prezes już teraz wie, że jego rozmowa przeprowadzona w trakcie lotu smoleńskiego 10 kwietnia 2010 r., przez telefon satelitarny ze św. pamięci Bratem, która rzekomo ma być ujawniona 8 października br. to będzie „całkowite łgarstwo”. Pożyjemy, zobaczymy...
        Na pewno nie zagłosuję na PIS w tych wyborach.
        ***
        Na podstawie publikowanych sondaży, My – jeszcze nie zdecydowani wyborcy – mamy 22-28% udziału w wyborczym torcie. Bez wątpienia to My przesądzimy o wyniku tych wyborów.
         
        Pozdrawiam serdecznie,
        • frek Poslów to nic nie kosztuje! 30.09.11, 11:26
          Ze sztabu wyborczego posła Janusza Piechocińskiego (PSL) otrzymałem następującą wiadomość:
          Szanowni Panowie, Szanowne Panie.
          Z okazji święta Dnia Chłopaka składamy serdeczne życzenia nieustającego powodzenia na wszystkich frontach życia, dużo sympatii i ciepłych uczuć ze strony osób bliskich oraz pogody ducha i siły na każdy nowy dzień.
          Szanownym Paniom zaś przypominamy subtelnie o tym ważnym wydarzeniu i prosimy pamiętać, że Dzień Chłopaka, tak samo jak Dzień Kobiety, może a nawet powinien, trwać cały rok!

          Z serdecznymi pozdrowieniami
          Agnieszka Jedlińska
          Szefowa Kampanii posła Janusz Piechocińskiego
          • rad_online Re: Poslów to nic nie kosztuje! 03.10.11, 09:21
            Uwaga przy otwieraniu lodówki! Może Wam z niej wyskoczyć kandydat na posła Piechociński ;)
    • aktyntasza Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.1 21.09.11, 09:27
      Jak autobus Platformy Obywatelskiej przyjedzie do mojego miasta to ja Tuska zabiję

      bezrobotny
      • rad_online Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.1 21.09.11, 10:04
        Witaj,

        Uprzejmie Cię proszę o powściągliwość. Tego typu stwierdzenia mogą Ci sprowadzić prokuraturę na kark... Uwierz mi - bardzo łatwo będzie Cię po tym poście namierzyć. Chyba nie chcesz dodatkowych problemów. Zachowujmy standardy dyskusji i przestrzegajmy Regulaminu Forum Gazety.

        Jeśli dobrze rozumiem jesteś sfrustrowany sytuacją, iż nie możesz znaleźć pracy. Możesz nam szerzej opisać Twoją sytuację? Wygadaj się...

        Ja powiem tak: Państwo, które swoje młode pokolenie odstawia na boczny tor, skazuje na bezrobocie i "umowy śmieciowe" nie ma przyszłości. Jest to państwo PO/PSL, państwo na 70-tym miejscu w Rankingu "Doing Business" Banku Światowego - pomiędzy Namibią a Tonga. Nawet nie wiem gdzie jest Tonga. Poważni globalni inwestorzy, który mogliby stworzyć u nas miejsca pracy pewnie też tego nie wiedzą...

        Odezwij się jeszcze i nie rób żadnych głupstw.

        Pozdrawiam,
        • jaro-12 Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.1 22.09.11, 21:56
          hej.jestem pod wrażeniem,o czym ,tu piszesz. jestem skłonny,podpisać się, obydwoma rękoma .to wszystko prawda, lub prawie, prawda,a to dlatego, że w jednym punkcie, się z tobą nie zgadzam. ja myślę, że w sprawie, rolników i płacenia przez nich podatku PIT.I ZUS. do końca, nie masz pełnego rozeznania.jedziesz stereotypem, zakorzenionym i wypaczonym, zaszłościami.typu [chłop śpi, a w polu samo mu rośnie].nie jestem rolnikiem, inie żyję z rolnictwa, ale doskonale znam, to środowisko i całe jego zaplecze. nie jest winą rolników, że nasze rolnictwo jest zapyziałe,lub są obibokami. to twierdzenie, uwłacza ich godności, zaradności,i pracowitości. nie znając, tych zagadnień,świadomie lub nie, prowadzi do powstawania właśnie, owych nie prawdziwych,[stereotypów]. z poważaniem. jaro....
          • rad_online Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.1 23.09.11, 13:07
            Witaj!

            Żebyśmy się dobrze zrozumieli – ja nie krytykuję rolników, jako ludzi. Ja krytykuję patologiczny i niesprawiedliwy system, jaki mamy w Polsce wokół rolnictwa: rolnicy nie płacą PIT i ZUS od swoich dochodów – a niby dlaczego (wiem – bo jest PSL...)? Wydajność i innowacyjność polskiego rolnictwa jest bardzo niska – dlaczego? Itd. System sprawia obecnie, że rolnicy są w mojej opinii największą, najmniej wydajną i najbardziej pasożytniczą z polskich grup społecznych, czynnych zawodowo. I ja muszę na nich łożyć – z mojego PIT i z mojego ZUS. A niby dlaczego (wiem – bo jest PSL...)? Co prawda to prawda – w rozwiniętych krajach rolnictwo też jest dotowane przez państwo, ale tam mówimy o 1-7% (np. 7% we Francji) społeczeństwa, a nie o 25% społeczeństwa na garnuszku Pracujących Polaków – w Polsce, kraju na dorobku... Nie uważasz, że najwyższy czas coś z tym zrobić?

            Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci miłego weekendu,
            • aktyntasza Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.1 23.09.11, 21:00
              Ok. dobra oczywiście nie zabiję Premiera i pewnie nie dali by mi szans tego zrobić ale obiecał nowe miejsca pracy, dożo obiecał i nic nie zrobił. Pracy niema, pieniędzy niema, zadłużenie moje rośnie a on się tylko śmieje.

              Ale jak by chcieli jednak przyjechać po mnie i zamknąć mnie do więzienia to zapraszam i najlepiej niech przyjadą większym autem żeby moja żona się zmieściła i dzieciaki. Zima idzie, nie stać nas na ogrzewanie a tam będziemy mieli przynajmniej ciepło.

              e-mailem aktyntasza@gazeta.pl wyślę adres

              na wybory nie pójdę
              • frek Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.1 24.09.11, 08:49
                Szkoda, że tego rodzaju dyskusja, jaka ma miejsce teraz w tym wątku, pojawia się tylko miesiąc przed wyborami!

                Moim zdaniem właśnie jej brak prowadzi do takich zachowań polityków, jakie stały się powodem ostatniego głośnego i tragicznego samopodpalenie się mężczyzny przed gmachem URM.

                Czy zawsze potrzeba takich tragedii aby elity polityczne zechciały łaskawie pochylić się nad losem prostych i zdesperowanych ludzi? A co robili wcześniej, gdy kierowali oni do nich różne pisma zwracające uwagę na ich ciężkie położenie. Przeważnie na kierowane przez obywateli doniesienia do polityków wszystkich partii nie ma praktycznie żadnego odzewu co dla mnie jest przede wszystkim oznaką wyjątkowego chamstwa i braku elementarnego wychowania. Bo ktoś pchający się do polityki i osiągający w końcu dojście do koryta ma przede wszystkim obowiązek świadczenia pracy na rzecz wyborców a za takie coś należy uznać odpowiadanie na pisma do nich kierowane i interesowanie się sprawmi im przekazywanymi.

                Ponadto w tym głośnym przyypadku samopodpalenia się wszystko wskazuje na to, że powodem tragicznej sytuacji materialnej tego mężczyzny była troska o dobro publiczne - poinformowanie władz o podejrzeniu korupcji w jednym z urzędów skarbowych w Warszawie, gdzie pracował. I tak jak chyba jest regułą w naszym kraju, zamiast nagrody, spotkały go szykany ze strony pracodawcy łącznie z wyrzuceniem z pracy. Co bardziej istotne, wiedziała o tym gwiazda PO od walki z korupcją, Julia Pitera, która ja zwykle umyła ręce w podobnych przypadkach a jej rola sprowadziła się jedynie do rozesłania kilku pisemek do kilku polityków czyli zgodnie ze sposobem jej postępowania w wielu znanych nam przypadkach. Tylko pozory działania zamiast tych rzeczywistych.

                Zwracam uwagę przede wszystkim wyborcom z Płocka, że ta pani znowu probuje wkręcić się do sejmu. Chyba po to tylko, aby znowu mówić jedynie o walce z korupcją zamiast cokolwiek robić - przez całą swoją kadencję nie dała rady przygotować nawet projektu ustawy o walce z tą patologią wytykana nam od lat przez różne organizacje międzynarodowe. Podobnie jakoś cicho o wynikach jej walki z korupcją - oczywiście oprócz słynnych 8 złotych za jakiegoś wędzonego dorsza zapłaconego służbową kartą kredytową przez jakiegoś PiS-owca.
                • rad_online Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.1 26.09.11, 10:08
                  Frek, Dziękuję Ci bardzo za wpis.
                  Kolejny ważny punkt do dyskusji – korupcja w Polsce. Korupcja, która jest poważnym problemem, a której politycy, urzędnicy i niektóre media starają się nadać wymiar – rzekłbym – karykaturalny. Jakby korupcji w Polsce nie było, jakby nas nie dotyczyła. Natomiast korupcja jest i toczy Polskę, jak rak – zaburzając właściwe, rynkowe, stosunki, relacje i sygnały gospodarcze i biznesowe.
                  Zachęcam Wszystkich do zerknięcia (w internecie), na którym miejscu w rankingu Transparency International, Polska znajduje się obecnie... Kolejne osiągnięcie rządu PO / PSL.

                  Link:

                  www.transparency.org/policy_research/surveys_indices/cpi/2010/results
                  Ja w moim poście specyficznie zwracam uwagę na kwestię „działek” dla polityków podniesioną przez znanego polityka w wywiadzie dla znanego tygodnika. W każdym normalnym, demokratycznym kraju taki bulwersujący wywiad wywołałby burzę, pewnie całą serię dochodzeń i komisji śledczych. Ale nie w Polsce... Szkoda...
                  Pozdrawiam serdecznie,
              • rad_online Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.1 26.09.11, 10:06
                Witaj,

                Dziękuję, że się odezwałeś. Twój obecny wpis brzmi już o wiele lepiej.

                Wiedz, że nawet, jeśli fizycznie nie pójdziesz na wybory i nie zagłosujesz – to de facto też zagłosujesz. Zagłosujesz cedując Twój głos na innych wyborców, tych którzy pójdą na wybory. Oni pójdą i zagłosują za Ciebie. A ich wybory dokonane pod Twoją nieobecność ale w Twoim imieniu mogą być dla Ciebie bardzo złe – o wiele gorsze, niż gdybyś się sam pofatygował do lokalu wyborczego i oddał swój własny głos w wyborach. Nie chcesz – nie głosuj. Tylko potem, gdy będzie jeszcze gorzej, pretensje miej tylko do siebie.

                Teraz odnośnie Twojej sytuacji. Jesteś bezrobotny. W gospodarce rynkowej firma zatrudnia pracownika, jeśli ma w tym interes, jeśli pracownik może zaoferować – czy ma na sprzedaż tę wartość, na której firmie zależy i dzięki której firma osiągnie dodatkowe przychody lub oszczędności. Obecnie – przy płacy minimalnej na poziomie 1500 zł brutto miesięcznie potencjalny pracownik musi zaoferować potencjalnemu pracodawcy dodatkową wartość na poziomie ok. 3000 zł miesięcznie, żeby pracodawcy opłacało się go zatrudnić (legalnie). Wiem coś o tym – na przestrzeni ostatnich miesięcy zatrudniłem 2 osoby. Nie mogę Ci obiecać, że Cię zatrudnię, ale mogę spróbować pomóc Ci w dążeniu do celu, jakim jest praca lub własna działalność gospodarcza. Jeśli jesteś zainteresowany, to na początek odpowiedz mi proszę na 2 pytania, najlepiej w języku, w którym je zadałem (to nie są „jaja”):
                1. What is your passion?
                2. Is there a network of people you belong to? How large is it?

                Pozdrawiam serdecznie,
    • kubazalny Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.1 26.09.11, 13:37
      Bardzo dobry wątek!
      Swoją drogą - zapraszam do kandydacidosejmu.pl/
      Znajdziecie tam sylwetki kandydatów oraz rzetelne opinie wyborców.
      • rad_online Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.1 27.09.11, 09:47
        Witaj,

        Dzięki za link. No to mamy teraz przegląd kandydatów oraz kryteria ich oceny: 21 punktów, które ja przedstawiłem w moim wątku oraz punkty dodatkowe zaproponowane przez Forumowiczów w ramach dyskusji, którą zapoczątkowałem. To solidne podstawy do podjęcia świadomej decyzji wyborczej 9 października, zwłaszcza dla jeszcze nie zdecydowanych wyborców, takich jak ja.

        Pozdrawiam serdecznie,
        • frek Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.1 27.09.11, 13:26
          Dla mnie jest oczywiste, że obecna koalicja PO - PSL ponosi pełną odpowiedzialność za fatalną legislację czego najnowszym dowodem jest skandaliczna próba ograniczenia dostępu do informacji publicznej "przepchnięta" jakimiś chamskimi procedurami w senacie a potem w sejmie, przede wszystkim głosami PO i PSL!

          Teraz wylewanie krokodylich łez nad tą wpadką przez Komorowskiego i PO i obiecanki, że będzie to szybko naprawione w nowej kadencji to dla mnie nic innego jak wyjątkowa hipokryzja PO obliczona na nieświadomość obywateli. A o ilu tego rodzaju niekorzystnych dla nas aktach prawnych uchwalonych w tej kadencji nie wiemy?

          Właśnie dlatego te dwie partie są u mnie już skreślone. Warto w związku z tym zapoznac się z komentarzem Z. Frasyniuka - wiadomosci.onet.pl/kraj/legenda-s-to-dla-platformy-strzal-w-stope,1,4862500,wiadomosc.html
          • rad_online Re: O czym politycy nie mówią w kampanii cz.1 27.09.11, 17:31
            Witam,

            Takie sztuczki wymyślają i przeprowadzają Ci, którzy mają coś do ukrycia. W tym przypadku politycy (nasi służący) chcą ukryć coś przed nami – Obywatelami, wyborcami. W mojej ocenie intencją pomysłodawców było przepchnięcie projektu ograniczającego dostęp do informacji publicznej rzutem na taśmę, w nadziei, że w przedwyborczym ferworze nikt nie zauważy co się stało. To pokazuje również, jakie mniemanie o Obywatelach mają politycy obecnej koalicji, którzy to dziwadło prawne przegłosowali... I doprawdy kuriozalnie brzmią wyjaśnienia, że takie są wymogi Unijne. Wymogi Unijne to transparentność działań polityków dla Obywateli.

            Pozdrawiam serdecznie,
            • frek To senatr M. Rocki z PO! 27.09.11, 17:57
              Skandaliczna poprawkę ograniczającą praktycznie nasze prawo do informacji wprowadził senator PO, Marek Rocki z PO.

              Facet jest na tyle bezczelny, że w swojej ulotce wyborczej wciśnietej mi do skrzynki przede wszystkim powołuje się na swego ojca, żolnierza AK i uczestnika Powstania Warszawskiego.

              Wspomina również, że jest społecznikiem - jak zatem pogodzić z takim stwierdzeniem jego poprawkę do ustawy znacznie utrudniającą zapewne budowanie społeczeństwa obywatelskiego bo przecież w tych kategoriach należy traktować"wrzutkę", którą niestety podtrzymał durnowaty sejm.
              • frek Dla równowagi 27.09.11, 18:03
                Aby ktoś nie posądzil mnie o bezgraniczne uwielbienie dla PiS, podaję poniżej tekst maila otrzymanego dziś od znajomego spółdzielcy w związku z wysłaniem do posła maila dotyczacego spraw spoldzielczych:

                Panie Pośle Mularczyk,
                proszę być poważnym i nie robić z wyborców idiotów!

                Przecież Pan permanentnie nie czyta korespondencji mailowej do Pan
                kierowanej a zatem i na nią nigdy nie odpowiada.

                Wyborca

                Tak niestety wygląda wypełnianie obowiązków przez zdecydowaną większość naszych posłów i to wszystkich partii. I jestem pewien, że nikt z nas nie wymaga osobistej odpowiedzi od posła - wystarczy, że odpowiedzialby pracownik jego biura, które jest przecież przez nas, wyborców, opłacane!
                • rad_online Re: Dla równowagi 28.09.11, 09:49
                  Witaj Frek,

                  Chciałbym Ci jeszcze raz podziękować za aktywny udział w niniejszej dyskusji :) To jest wolność słowa w wykonaniu Wolnych Obywateli – Live :)

                  Ja jestem obecnie na etapie przeglądania zawartości strony z kandydatami do Sejmu udostępnionej nam tu (powyżej) przez jednego z Szanownych Forumowiczów i naszych dyskutantów zarazem. Przeglądając listę eliminuję od razu wszystkich kandydatów, w przypadku których w moim odczuciu jest ewidentne, że kandydują oni do Parlamentu wyłącznie po to, żeby się „załapać” na (kolejną) kadencję. Odrzuciłem również ze względów fundamentalnych wszystkich kandydatów PIS, PSL oraz SLD. Już na pewno wiem, że na te partie nie oddam mojego głosu.

                  Pozdrawiam serdecznie,
                  • woynowski1 Re: Dla równowagi 30.09.11, 15:28
                    Alicja Olechowska to zaiste najgorszy z możliwych wybór. Tak długo siedzi na etacie posła i tak tam wzrosła, że już zupełnie nie pojmuje spraw ludzkich. W dodatku jej samoocena graniczy z narcyzmem. Tak wspaniale działa, tak skutecznie, że wszystko co złe to nie jej wina. Ona owszem gotowa przyłączyć się do głosu ludu, ale prawo które ona ustanawia nie zawiera żadnych błędów, a badać szczegółów to Ona nie zamierza. Choć każdy, dobre znający rzeczywistość człowiek wie, iż diabeł tkwi w szczegółach. I piszę tu nie o szczegółach dotyczących jednej osoby lecz całej społeczności. Skreślam tę osobę raz na zawsze, za jej butę i arogancje. Za brak właściwej samooceny własnej osoby.
                    • rad_online Re: Dla równowagi 04.10.11, 10:54
                      Witaj,

                      Czy mógłbyś trochę szerzej opisać Twoje zastrzeżenia wobec kandydatki?

                      Pozdrawiam serdecznie,
    • rad_online O czym politycy nie mówią w kampanii cz.12 05.10.11, 09:47
      Witam,

      Do moich 21 punktów chciałbym niniejszym dodać następujący punkt 22:

      22. Polska – kraj 70% wtórnych analfabetów

      Międzynarodowe badania nad wtórnym analfabetyzmem wykazują, że mamy w Polsce ok. 70% wtórnych analfabetów w społeczeństwie. Badacze m.in. przedstawili respondentom do przeczytania i zrozumienia proste komunikaty, np. instrukcję obsługi roweru, czy prognozę pogody. 70% polskich respondentów nie rozumiało tych komunikatów. Wtórny analfabetyzm polega na tym, że człowiek czytając np. zdanie rozumie poszczególne wyrazy w tym zdaniu, ale już nie rozumie zdania jako całości, ani jego sensu. Np. Polak, wtórny analfabeta, rozumie słowo „wolne” i zapewne rozumie słowo „wybory”, ale już nie rozumie sensu terminu „wolne wybory”. Stąd też np. polscy wtórni analfabeci myślą, że jak nie pójdą na wybory, to zrobią na złość politykom, czy im zaszkodzą. Nic bardziej błędnego – zaszkodzą przede wszystkim sobie, ale nie są w stanie tego zrozumieć. Taka XXI-wieczna odmiana XVII i XVIII-wiecznego Liberum Veto.

      Pytanie do polityków: Jak polska z 70% wtórnych analfabetów w społeczeństwie ma wygrywać w globalnej konkurencji opartej na wiedzy i innowacji. Co zamierzają Państwo z tym problemem zrobić?
      • rad_online Na kogo głosuję 9/10, cz.1 06.10.11, 09:39

        Szanowni Forumowicze!
        Biorąc pod uwagę 22 punkty, które przedstawiłem w moim niniejszym wątku (części nr 1-12 powyżej) a także dodatkowe punkty zgłoszone przez Was w ramach niniejszej dyskusji, chciałbym obecnie – w ostatnim z serii moich czwartkowych tekstów – przedstawić mój ostateczny ranking wyborczy, czyli w efekcie: na kogo ja oraz większość moich znajomych będziemy głosować. Zanim to nastąpi pozwolę sobie na kilka słów wprowadzenia.
        Jack Welch jest bodaj najsłynniejszym i najbardziej skutecznym menedżerem w historii biznesu. Gdy obejmował prezesurę koncernu General Electric (GE), wartość korporacji wynosiła ok. 12 mld USD. Gdy przekazywał prezesurę GE swojemu następcy, wartość GE wynosiła ok. 200 mld USD. Jacka Welcha warto słuchać. Jack Welch prowadzi obecnie wraz z żoną Susie praktykę doradczą – doradzając firmom i instytucjom na całym świecie. Jack Welch mówi m.in.: Każde działanie, każdą decyzję, którą planujesz, rozpatruj w perspektywie 10-10-10: 10 minut – 10 miesięcy – 10 lat. Dopiero tego typu ocena pozwoli na podjęcie optymalnych decyzji i działań.
        Jak wiemy obecny polski rząd PO / PSL działa wedle metody dbania o ciepłą wodę w kranie tu i teraz, czyli jedynie w perspektywie 10 minut. Perspektywa 10 miesięcy a tym bardziej 10 lat jest w obecnej polityce polskich partii rządzących nieobecna. Jak wykażę poniżej, zwłaszcza perspektywa 10 lat jest w przypadku Polski bardzo ważna. Wtedy również nasze (35+ - latków) dzieci będą wchodzić w dorosłość; dlatego ważna jest ona również osobiście dla nas – ojców i matek.
        Ekonomiści nadal spierają się co do przyczyn i natury obecnego światowego kryzysu gospodarczego. Nie ulega jednak wątpliwości, że jest to kryzys inny niż poprzednie. Dlatego też stare recepty nie działają. Dobrym przykładem do analizy obecnego światowego kryzysu w skali jednego kraju jest Japonia, gdzie od 20 lat mamy okresy recesji, stagnacji czy stagflacji, którym kolejne japońskie rządy nie są w stanie w żaden sposób zaradzić. Zauważmy – w odróżnieniu od polskiego rządu PO / PSL - japońskie rządy aktywnie działają. Czym różni się Japonia (i inne kraje rozwinięte) od Polski? W Japonii popyt konsumpcyjny gospodarstw domowych jest już w znacznym stopniu zaspokojony. Co więcej popyt konsumpcyjny jest również zaspokojony w krajach będących tradycyjnymi rynkami eksportowymi Japonii. Podstawą aktywności gospodarczej człowieka są zaś jego niezaspokojone potrzeby – tę prawdę poznają studenci 1 roku ekonomii, tudzież kierunków pokrewnych.
        W krajach rozwiniętych potrzeby konsumpcyjne tamtejszych społeczeństw są już na tyle zaspokojone, że najzwyczajniej przestaje im się chcieć i maleje ich skłonność do pracy i wytężonego wysiłku gospodarczego. Jak na tym tle wygląda Polska? Polska jest „zieloną wyspą” z rosnącą gospodarką! Dlaczego? Ponieważ jesteśmy dużym rynkiem konsumentów z jeszcze w dużym stopniu nie zaspokojonymi potrzebami konsumpcyjnymi. I w istocie, jeśli np. porównamy Produkt Krajowy Brutto na głowę krajów rozwiniętych i Polski to okaże się, że Polski PKB per capita jest kilkukrotnie mniejszy od tego w krajach rozwiniętych. Oznacza to, że w zależności od tempa rozwoju polskiej gospodarki, Polska prawdopodobnie może mieć przed sobą 20-40 lat rozwoju (i gonienia krajów rozwiniętych) opartego o polską, nie zaspokojoną konsumpcję. Już teraz powinniśmy myśleć, na czym oprzemy nasz wzrost potem – gdy polskie potrzeby konsumpcyjne będą zaspokojone (np. rewolucyjne technologie eksploatacji Księżyca a może Marsa, rewolucyjne napędy kosmiczne?) i przygotowywać pod te strategie programy szkolne oraz kadry. Ktoś rzekłby, 20-40 lat rozwoju Polski w oparciu o wewnętrzną konsumpcję, to bardzo dobra, długa perspektywa i obecnie nie trzeba nic robić, gdyż mamy jeszcze dużo czasu. Tak myśli Platforma Obywatelska. To pokazała w ostatnich 4 latach.
        Niestety, pod Polską i jej rozwojem gospodarczym tykają co najmniej 4 połączone, gigantyczne miny - bomby zegarowe, z których każda z osobna jest w stanie wysadzić Polskę w powietrze. W najgorszym przypadku wszystkie one wybuchną razem, i jeśli nie zostaną rozbrojone (tzn. polski rząd nie wprowadzi odpowiednich reform i polityk), to wybuch nastąpi to za jakieś 10-15 lat od dziś (stąd mój powyższy komentarz o Jacku Welchu i jego perspektywie 10-10-10). Te bomby to (opisałem je bardziej szczegółowo w moim wątku, cz. 1-12 powyżej):
        1. (Nieubłagana) Demografia; obecnie na 1 Pracującego Polaka przypada ok. 1,4 niepracujących Polaków. Jeśli obecne, niekorzystne trendy demograficzne utrzymają się, za 10-15 lat 1 Pracujący Polak będzie miał na utrzymaniu ok. 2 niepracujących rodaków i po prostu nie nastarczy z generowaniem gotówki na ich utrzymanie. Coraz wyższe podatki nakładane na Pracujących Polaków będą skutkować spadkiem siły nabywczej społeczeństwa oraz wzrostem kosztów pracy w Polsce. Polska przestanie być konkurencyjna, inwestycje i kapitał (miejsca pracy) odpłyną do bardziej konkurencyjnych krajów. Z Polski wyemigrują najbardziej wartościowi i aktywni ludzie. W Polsce nastanie chaos i niepokoje. Polska będzie krajem świadczeniobiorców – emerytów, rencistów, roszczeniowo nastawionych pasożytów czy rolników, którzy jednak nie za bardzo będą już mieli na kim pasożytować. Władze mogą być zmuszone do dodruku pieniędzy w celu utrzymania wypłat świadczeń dla niepracujących. Skutkiem będzie inflacja, która jeszcze spotęguje chaos. Bomba demograficzna wybuchnie pod Polską za 10-15 lat o ile nikt jej nie rozbroi.
        2. Finanse publiczne; polskie finanse publiczne są obecnie nastawione – powiem brutalnie - na dojenie najbardziej wartościowych i produktywnych Pracujących Polaków, stanowiąc jednocześnie kroplówkę dla polskich pasożytów i biurokratów wszelkiej maści. Dodatkowo, obecnie z polskiego rynku pracy, pod rządami PO i PSL wykluczona jest bezprecedensowa liczba młodych ludzi. Ludzie ci nie płacą PIT ani ZUS... Ludzie Ci, zesłani przez PO i PSL na bezrobocie oraz umowy śmieciowe, szybko nie założą rodzin i szybko nie będą mieć dzieci. Wielu z nich może na trwałe wypaść z rynku pracy...
        Polskie finanse publiczne powinny być nastawione na wspieranie rozwoju Polski i polskiej gospodarki. Rosnący stopień finansowania polskiego pasożytnictwa przez polski system finansów publicznych doprowadzi do tego, że Polska podzieli los Grecji i zwyczajnie zbankrutuje. To jest najbardziej prawdopodobny scenariusz dla Polski za 10-15 lat wynikający z podejścia „tu i teraz” obecnie. Bomba „finanse publiczne” wybuchnie pod Polską za 10-15 lat o ile nikt jej nie rozbroi.
        3. Pasożytnictwo; obecnie 41% Polaków w wieku produkcyjnym (11 mln ludzi) nie pracuje, tylko pasożytuje na Pracujących Rodakach (vide: agent Tomek – 35-letni zdrowy byk - emeryt...). Polskie pasożyty stanowią kulę u nogi i pętlę u szyi polskiej gospodarki. Jeśli pasożytnictwo w Polsce i tak rozplenione życie na cudzy koszt będzie się dalej w Polsce rozwijać, pasożyty zdławią w końcu polską gospodarkę. Bomba pasożytnicza wybuchnie pod Polską za 10-15 lat o ile nikt jej nie rozbroi.
        4. Biurokracja; w głównej mierze przez polską biurokrację Polska zajmuje obecnie fatalne, 70-te miejsce w rankingu „Doing Business” Banku Światowego. W ciągu ostatnich 4 lat (PO / PSL) w Polsce przybyło 60 tysięcy nowych biurokratów, dławiących polski rozwój gospodarczy. Obecnie nad polską gospodarką pastwi się ogółem ok. 470 tysięcy biurokratów. Jeśli wzrost polskiej biurokracji będzie dalej postępował, biurokraci zdławią w końcu polską gospodarkę. Bomba biurokratyczna wybuchnie pod Polską za 10-15 lat o ile nikt jej nie rozbroi.
        • rad_online Na kogo głosuję 9/10, cz.2 06.10.11, 09:41
          W ciągu najbliższych 10-15 lat gospodarkę światową będą charakteryzować: wolniejsze niż we wcześniejszych dekadach tempo wzrostu (jeśli nie stagnacja), niższa rentowność poszczególnych branż, biznesów i firm oraz zabójczo konkurencyjny, błyskawicznie prący do przodu rynek. Przetrwają na nim jedynie ci (w sensie krajów – te kraje), którzy będą się potrafili dostosować i dotrzymać tempa. Żeby się dostosować, trzeba aktywnie działać, a nie tkwić w nieróbstwie tu i teraz.

          ***
          Przechodząc już teraz stricte do mojego ostatecznego rankingu wyborczego – krótkiej listy tych, na których oddam mój głos w nadchodzących wyborach, chciałbym na wstępie stwierdzić, iż obecna polska klasa polityczna nie ma świadomości, kwalifikacji ani kompetencji, żeby właściwie reprezentować Polskich Obywateli w parlamencie, dbać o nasze interesy i o jakość naszego życia. Polscy politycy (nasi służący) mają Obywateli w głębokim poważaniu... Inna sprawa, że Obywatele często nie potrafią właściwie wyartykułować swoich oczekiwań czy pretensji do polityków i błędne koło się zamyka. Ja postanowiłem jasno moje (i moich znajomych) oczekiwania oraz pretensje wyartykułować, stąd moje 22 punkty przedstawione w częściach nr 1-12 niniejszego wątku. Punkty te oraz punkty zgłoszone w ramach niniejszej dyskusji przez Szanownych Forumowiczów stanowiły podstawę moich następujących decyzji wyborczych na 9 / 10 / 2011 r.:
          W ramach listy do Senatu (Warszawa) mój głos oddam na Pana Prof. Krzysztofa Rybińskiego ( www.rybinski.eu ). Uważam, że w tym przypadku szersze uzasadnienia wydają się zbyteczne. W wyborach do Sejmu najchętniej oddałbym głos na partię złożoną z Profesorów Rybińskich, ale takiej partii nie ma. Cóż – jakie społeczeństwo, takie partie polityczne. Dlatego:
          W ramach listy do Sejmu mój głos oddam na Ruch Poparcia Palikota (RPP); w tym przypadku chciałbym przedstawić kilka słów uzasadnienia:
          - oddawszy mój głos na RPP będę ciągle monitorował, jak RPP podchodzi do 22 punktów, które przedstawiłem w moim wątku oraz do dodatkowych punktów zgłoszonych przez Forumowiczów w ramach niniejszej dyskusji. Moje poparcie dla RPP nie jest bezwarunkowe i mogę je łatwo przenieść na inną partię w następnych wyborach – jak to obecnie robię z moim byłym poparciem dla Platformy Obywatelskiej. Rozliczę RPP bezlitośnie już w następnych wyborach.
          - RPP jest nadal nową partią, jej struktury są młode i niedojrzałe. Media zadają pytania odnośnie niektórych członków RPP. Dlatego nie głosuję na RPP, jako na partię, która ma wygrać obecne wybory, czy też odgrywać główną rolę w przyszłej koalicji rządowej. Głosuję na RPP, który pod przewodnictwem Pana Janusza Palikota świetnie się nadaje do roli ekstra-mocnego „dopalacza” dla Platformy Obywatelskiej, mobilizującego PO do reformatorskiego przyspieszenia, do przeprowadzenia reform mających na celu rozbrojenie bomb zagrażających Polsce, które opisałem powyżej. Zakładam, iż nawet, gdyby w nadchodzących wyborach wygrało PIS, to koalicję rządową nadal będzie tworzyć PO, być może z nowym przywódcą na czele. Rolą RPP byłoby silne mobilizowanie PO do przeprowadzenia reform modernizujących kraj, tak żeby najbliższe 4 lata nie były kolejnymi straconymi 4 latami błogiego nieróbstwa i grabieży Pracujących Polaków (składki emerytalne). Jak nadmieniłem, nie wykluczam możliwości, że po wyborach PO będzie tworzyć koalicję rządową już pod nowym przywództwem. I przyznaję, ten scenariusz by mi odpowiadał. Donald – 70-te miejsce Polski w rankingu „Doing Business” – Tusk niech sobie gra w piłkę, pije winko, pali cygara i lata co tydzień do Sopotu, tylko nie za moje pieniądze i nie na mój koszt. Jego PO jest partią władzy. Jedynym jej celem jest teraz trwanie u władzy. Troska o Obywateli i o przyszłość Polski jest na odległym miejscu w hierarchii celów PO. Dlatego PO będzie potrzebować solidnego dopalacza, żeby m.in. być w stanie absolutnie wysłać do diabła polskie pasożytnictwo (41% Polaków w wieku produkcyjnym nie pracuje i żyje na nasz koszt), biurokrację oraz przywileje rolnicze (rolnicy nie płacą PIT i ZUS).
          - Niektórzy mogą powiedzieć, że głosowanie na RPP zwiększa szanse PIS-u na zwycięstwo w tych wyborach. Nawet gdyby, to koalicja rządowa po wyborach będzie moim zdaniem i tak tworzona wokół PO. Nie sądzę, żeby ani SLD ani PSL myślały poważnie o koalicji z PIS. Zapewne żadna z tych 2-ch partii nie chciałaby być przez PIS skonsumowana, jak poprzednie „przystawki” PIS: LPR i Samoobrona. Desperacja desperacją, ale SLD i PSL mają jeszcze instynkt samozachowawczy.
          - Odpowiada mi wizja nowoczesnej, tolerancyjnej i świeckiej Polski przedstawiona przez Janusza Palikota,
          - Bardzo chciałbym wdrożenia propozycji podatkowej RPP: potrójnego podatku liniowego: 3 x 18% (18% PIT, 18% CIT i 18% VAT); tej propozycji nie da się zrealizować bez gruntownej reformy polskich finansów publicznych – wielki plus,
          - Janusz Palikot jest pierwszym politykiem w Polsce, który wszedł do polityki, jako szef partii, we właściwym (amerykańskim) stylu: najpierw odniósł sukces w biznesie i dopiero jako spełniony i zamożny biznesmen wszedł do polityki. Tego typu postawy i postępowanie należy popierać. Obecnie w polskiej polityce mamy zbyt wiele najzwyklejszych miernot, które nigdzie indziej nie dałyby sobie rady. Ostatnie ataki na Janusza Palikota są w istocie atakami zawistnych miernot, siedzących w polskiej polityce, na kogoś, kto coś sobą reprezentuje, kto przed przyjściem do polityki osiągnął sukces w biznesie; atakujące Pana Palikota miernoty (np. niewydarzeni historycy...) nie osiągnęły praktycznie nic i poza siedzeniem w polityce i załapywaniem się na kolejne kadencje; nic innego nie potrafią robić. Janusz Palikot potrafi i wie co i jak robić. Świadczy o tym m.in. jego majątek,
          - Z doświadczeniem w biznesie Janusz Palikot zapewne wie, jak się skutecznie zarządza kryzysami. Ta wiedza będzie bardzo ważna dla Polski,
          - RPP jako jedyna partia w tych wyborach obiecuje oszczędności budżetowe netto. RPP złożył obietnice wyborcom na kwotę 6 mld zł ale również obiecuje poczynić oszczędności budżetowe na kwotę 87 mld zł. Jest to ten rząd oszczędności budżetowych, których ja – Obywatel, Wyborca - oczekuję – w punkcie nr 9 w części nr 5 niniejszego mojego wątku:
          „Gdyby wszystkie powyższe zmiany wprowadzono w jednym roku, to ich skumulowany efekt in plus dla budżetu państwa byłby na poziomie ok. 80 mld zł w tym konkretnym roku. To całkiem sporo pieniędzy na autostrady, naukę, kulturę, armię...”
          Nie chcę przy tej okazji nikogo namawiać do głosowania tak, jak ja i moi znajomi. Chciałbym jedynie zaapelować do Wszystkich o pójście na wybory – nasi rodacy 30 i więcej lat temu oddawali życie i przelewali krew, żeby Polacy mieli taką możliwość: Wolne Wybory!
          Chciałbym również zaapelować do Wszystkich o nie oddawanie głosu na PIS – przekleństwo polskiej polityki. Ani sobie ani nikomu nie życzę powtórki z horrendalnej paranoi i schizy z lat 2005-2007. Jeśli nie wiecie, czym naprawdę jest PIS lub nieco zapomnieliście, to proszę bardzo (to nie są dzierlatki z plakatu „Chodźcie z nami”):
          www.youtube.com/watch?v=dEGPDbTg4xI&NR=1
          www.youtube.com/watch?v=W6czoMxUV3A&feature=related
          www.youtube.com/watch?v=cIaZLXHUaG8&NR=1&feature=fvwp
          www.youtube.com/watch?v=xEzvq1UeGXo&feature=related
          Na koniec prośba do Adminów Forum Gazety. Jeśli można to proszę: zostawcie niniejszy wątek po zamknięciu Forum Wybory 2011 gdzieś w archiwum na serwerze, tak, żeby internauci nadal mogli w niego klikać i go czytać
          • rad_online Na kogo głosuję 9/10, cz.3 06.10.11, 09:42
            PS. Zupełnie na koniec – głos zatroskanego obywatela w sprawie gazu łupkowego. Pan Premier jest obecnie zajęty kampanią wyborczą i mógł tego nie zauważyć, ale czy to prawda, że ponoć polskie licencje na eksploatację złóż gazu łupkowego masowo wykupują Rosjanie (czyli suma sumarum Władimir Władimirowicz Putin) przez podstawione firmy? Czy to prawda, że w rękach Rosjan znajduje się już 20% sprzedanych polskich licencji na eksploatację złóż gazu łupkowego? Czy to przypadkiem nie od Rosji gaz łupkowy miał Polskę uniezależnić energetycznie? Z moich informacji wynika również, iż w Polsce jest obecnie wykonanych 11 odwiertów „pod gaz łupkowy”. Żeby stwierdzić, czy mamy w Polsce co eksploatować w sensie gazu łupkowego potrzeba co najmniej 300 odwiertów. Wykonanie 1 odwiertu trwa ok. 6 tygodni. Przy założeniu (moim), że prowadzone są równolegle 4 odwierty, oznacza to, że jak dobrze pójdzie, to za ok. 9 lat będzie wiadomo, czy mamy w Polsce jakieś sensowne złoża gazu łupkowego do eksploatacji... Jeśli odwierty będą zarządzane ze skutecznością ministra Grabarczyka z PO to stan naszych złóż gazu łupkowego poznamy raczej za więcej niż 9 lat... Tylko, czy wtedy będzie to jeszcze polski gaz łupkowy?
            • rad_online Dziękuję 07.10.11, 12:56
              Szanowni Forumowicze!

              Chciałbym Wam serdecznie podziękować za uwagę i za udział w dyskusji pod moim wątkiem.

              Zachęcam Was do zaglądania do niniejszego wątku również po wyborach i do polecania go uwadze Waszych Znajomych. Sprawy, o których tu napisałem ewidentnie obecnie przerastają polskich polityków, dlatego ważna jest i będzie w tych kwestiach Aktywność Obywatelska przy każdej okazji i sposobności. Niech kropla drąży skałę.

              Idźmy na wybory 9 października. Niech nikogo nie zabraknie przy urnach. Lokale wyborcze będą czynne do godz. 21:00.

              Pozdrawiam Wszystkich Serdecznie,
    • prawdziwy-patriota Czy wiesz jakie są twoje prawdziwe poglądy ? 08.01.12, 13:12
      Czy oddając głos na swojego kandydata zawsze masz pewność, że wiesz o nim wszystko i (co najważniejsze) o sobie?

      Poniższa ankieta jest anonimowa i może pomóc Ci zadać sobie trudne pytania i być może dokładniej określić, jakie są Twoje poglądy polityczne.

      Ankieta jest 4-stronicowa - wystarczy przeczytać instrukcję znajdującą się na każdej stronie.
      Dodatkowo ankieta ocenia spostrzegawczość i pamięć.

      Jeśli chcesz wypełnić ankietę - kliknij na poniższy link:


      moje-ankiety.pl/respond-10069.html

      Ważne jest, aby wypełnić ankietę do końca, mimo że niektóre pytania mogą zaskoczyć.

      Głosujmy zgodnie z naszym sumieniem a nie tak jak dyktują nam inni !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka